Rower i taniec w wieku 50+

21.06.13, 13:36
Szukam kobiet i mężczyzn na tygodniową przejażdżkę rowerem z Gdańska przez Suwalski Park Krajobrazowy do suwalskich akweduktów w Stańczykach i dalej do Suwałk.
Skład około 4, 5 osób. Wyjazd 6 lipca pociągiem z Warszawy do Gdańska.
Wiem że zostało mało czasu i nie każdy lubi czynny wypoczynek. Dlatego aby Was zmotywować „dorzucam” taniec.
Mnie zależy na przejażdżce rowerem i zwiedzeniu trasy. Dlatego osoby które się zgłoszą same zdecydują czy wieczorem idziemy gdzieś potańczyć czy chcą lekcje tańca towarzyskiego czy odpoczywamy.
Dystans około 40 km/dziennie (tempo wolne), noclegi w kwaterach agroturystycznych. Wycieczka dla lubiących kontakt z naturą, bezkonfliktowych, które chcą się zrelaksować. Szczegóły wyprawy do wspólnego ustalenia.(trasa, dystans) Ma to być wyprawa trampingowa, niekomercyjna, jedyny koszt to koszty własne. Trzeba mieć śpiwór bo nocujemy wszędzie jedną noc i wskazane sakwy wygodniejsze niż plecak..
Od 22 do 29 czerwca wyjeżdżam i nie będę miał dostępu do internetu. i w tych dniach proszę nie dzwonić, będę musiał oszczędzać baterie telefonu.
Jeżeli ktoś ma życzenie możemy się spotkać 1 lipca wieczorem, tego dnia odpowiem też na wszystkie maile.


Ja M 50+, jadę z Warszawy
kontakt: borow@op.pl
503619123
    • teliszon Re: Rower i taniec w wieku 50+ 22.06.13, 23:34
      Hm..... wyprawa w zalozeniu tygodniowa,dystans dzienny okolo 40km i jeszcze dokladamy podroz pkp Warszawa-Gdansk.
      Z mapy wynika,ze odleglosc z Gdanska do Suwalk wynosi mniej wiecej 370km.
      W zaden sposob nie chce wyjsc 40km ,raczej powyzej 50km.
      A jesli potraktujemy dzien dotarcia do Gdanska jako "bezrowerowy" to i 60km.
      Gdzie popelniam blad?
      • elzik Re: Rower i taniec w wieku 50+ 23.06.13, 22:24
        Wejdź proszę na stronkę:www.odleglosci.info/
        i tam masz info, że w linii prostej to jest raptem 281 km, a drogami twardymi 361km.
        Ale któż Ci każe jechać rowerem po asfalcie?
        A poza tym nie znasz Czesia, on potrafi takie skróty znaleźć, że głowa mała.
        Wszystko zresztą w rękach (nogach) najsłabszego uczestnika wyprawy, bo Czesiu gna jak szalony. I ja na skuterze nie mogłem mu dorównać :)
        Wtedy była mowa o dystansach 20 km dziennie, a i tak robiliśmy 40-60km z kobitami i dawały radę. A ja na luzie, bo leń ze mnie i pedałować nie musiałem, a na paliwo wydałem 15zł przez tydzień. Znacznie więcej na piwo poszło.
        Tak więc nie tyle przebiegi dzienne stanowią tu Twój problem, lecz chęci do przeżycia przygody. I tak grupa się do Ciebie dostosuje, albo i nie :)
        Spróbować zawsze można.
        • dana_n Re: Rower i taniec w wieku 50+ 24.06.13, 01:55
          Dawno tu nie czytałam większej antyreklamy, zniechęcającej do wspólnego wyjazdu. Ogłoszenie dane na 15 dni przed wyjazdem...ale już z założeniem, żeby przez 8 z tych 15 dni nie dzwonić :-(
          W pierwszym poście " dystans 40 km /wolno/"...a w kolejnym, osoby jak widać bardzo zorientowanej

          "...Wtedy była mowa o dystansach 20 km dziennie, a i tak robiliśmy 40-60km", "Wszystko zresztą w rękach (nogach) najsłabszego uczestnika wyprawy, bo Czesiu gna jak szalony. I ja na skuterze nie mogłem mu dorównać ".

          To w końcu wolno, czy gnanie jak szalony...?40 km dziennie...czy jak "wtedy" 2, albo 3 razy tyle dziennie??? Tylko współczuć najsłabszemu uczestnikowi wyprawy "wtedy", bo skoro musiał przejeżdżać 40-60km zamiast 20km, w dodatku w szaleńczym tempie, które nawet dla skutera było zbyt wielkie...to pewnie ducha wyzionął... :-)
          A później czyta się na forum żale, że tutaj to chętnych na wspólne wyjazdy raczej nie ma...
          • teliszon Re: Rower i taniec w wieku 50+ 25.06.13, 00:42
            dana_n napisała:

            > Dawno tu nie czytałam większej antyreklamy, zniechęcającej do wspólnego wyjazdu
            > . Ogłoszenie dane na 15 dni przed wyjazdem...ale już z założeniem, żeby przez 8
            > z tych 15 dni nie dzwonić :-(
            > W pierwszym poście " dystans 40 km /wolno/"...a w kolejnym, osoby jak widać bar
            > dzo zorientowanej
            >
            > "...Wtedy była mowa o dystansach 20 km dziennie, a i tak robiliśmy 40-60km", "
            > Wszystko zresztą w rękach (nogach) najsłabszego uczestnika wyprawy, bo Czesiu g
            > na jak szalony. I ja na skuterze nie mogłem mu dorównać ".
            >
            > To w końcu wolno, czy gnanie jak szalony...?40 km dziennie...czy jak "wtedy" 2
            > , albo 3 razy tyle dziennie??? Tylko współczuć najsłabszemu uczestnikowi wypraw
            > y "wtedy", bo skoro musiał przejeżdżać 40-60km zamiast 20km, w dodatku w szaleń
            > czym tempie, które nawet dla skutera było zbyt wielkie...to pewnie ducha wyzion
            > ął... :-)
            > A później czyta się na forum żale, że tutaj to chętnych na wspólne wyjazdy rac
            > zej nie ma...
            Nic dodać,nic ująć.
            Jakos zalatuje brakiem szacunku dla wspolwycieczkowiczow.
        • elzik Re: Rower i taniec w wieku 50+ 24.06.13, 07:33
          Już prostuję nieporozumienie. Skuter dał radę bo był nowy.
          Nikogo z uczestników rajdu Czesiu nie pozostawił na pastwę losu.
          Czekaliśmy solidarnie na tych słabszych. W grę wchodziło też holowanie itd.
          Poza tym decyzje o przedłużeniu przebiegu dziennego były podejmowane grupowo,
          bo głupio było szukać noclegu już o godz. 12 po przejechaniu założonego odcinka 20km.
          Tak więc jeśli nie było protestów, a nie było, to jechaliśmy dalej i rekordy dzienne padały.
          Ale tak jak piszę, nic na siłę. Jeśli ktoś straci siły to kwaterujemy wcześniej i tyle.
          Zachęcam do kontaktów bezpośrednio z organizatorem, albo ze mną na priv. gazetowy.
          U mnie akurat bateria naładowana, możemy pogadać głosowo.
    • boroww Re: Rower i taniec w wieku 50+ 02.07.13, 10:00
      Dziękuję za wszystkie komentarze.
      Skład już mamy, proszę się nie zgłaszać.
      Kochani nie szukajcie dziury w całym. Korzystajcie z życia. Przeciętnie 50+ ma 10 do 20 lat aktywnego życia.
      Ogłoszenie może nie było najlepiej sformułowane ale chodziło o wyjazd z osobami o podobnych zainteresowaniach.
      My jak nie damy rady przejechać trasy na rowerach to podjedziemy autobusem.
      Byłem teraz tydzień na żaglach i pierwszy raz w życiu w jednej z tawern tańczyłem szanty.
      Było to ekscytujące doświadczenie.
      Myślę że mimo swojego wieku mogę jeszcze przeżyć wiele ciekawych chwil, czego wszystkim życzę.
      Pozdrawiam
      Boroww
Inne wątki na temat:
Pełna wersja