Dodaj do ulubionych

Fibromialgia w wieku 25 lat - moja historia

25.04.10, 08:32
Witajcie.
Przedwczoraj otrzymałam od pani profesor reumatolog diagnozę:
fibromialgia. I skierowanie do sanatorium. Niedowierzanie, choć dużo
wcześniej trochę przypuszczałam, że to ta choroba... :(
A jak wygląda moja historia... Odkąd pamiętam miałam problemy ze
zdrowiem. Byłam dzieckiem bardzo delikatnym, wątłym, miałam mało
siły, zawsze niedowaga, słaba odporność, słaby apetyt, częste
omdlenia, dolegliwości ze strony układu pokarmowego, we wczesnym
dzieciństwie krzywica, szybko się męczyłam, mięśnie słabiutkie,
częste bóle głowy, przeróżne infekcje, wciąż lodowate sztywne stopy
i dłonie. Sytuacja w rodzinie – brak stabilizacji, wychowałam się
bez ojca, wśród samych kobiet, ogólnie rzecz biorąc stosowano na
mnie szantaże, przekraczano granice, zaniedbywano emocjonalnie itp
itd., długo by o tym pisać...
W każdym razie wyrosła ze mnie perfekcjonistka, która każdego
chciała zadowolić i straciła przy tym siebie... Miałam „1000” zajęć,
zawsze na pełnych obrotach... Mając 11 lat zachorowałam na atypowe
zapalenie płuc, chorowałam miesiąc, jakoś się wygrzebałam, ale przez
długi czas byłam słabiutka, ledwo chodziłam. Potem zaczęły się
notoryczne problemy z gardłem i migdałkami. W siódmej klasie szkoły
podstawowej zaczęłam szkołę muzyczną, grałam na skrzypcach i
fortepianie. Wtedy „odezwały się” moje stawy skroniowo-żuchwowe i
stawy palców u dłoni. Bolały, były sztywne, szczęka „strzelała”.
Martwiłam się, ale miałam za dużo obowiązków, a poza tym zawsze
panicznie bałam się lekarzy, więc dałam sobie na spokój z
badaniami...
Natłok zajęć, chęć poradzenia sobie ze wszystkim, problemy z
otoczeniem i nienawiść do samej siebie spowodowały, że choć zawsze
byłam chuda wpadłam w anoreksję, która zaczęła się w okresie
egzaminów do szkoły średniej. Wyszłam z niej, ale po hormonach,
które musiałam przyjąć w celu przywrócenia miesiączki zaczęły mi
puchnąć dłonie, boleć kolana, nasiliły się problemy z żuchwą. I
zachorowałam na dziwną grypę, z której myślałam, że już nie wyjdę.
Jednak jakoś przecierpiałam ten czas, po pewnym okresie znowu było
trochę lepiej, dostawałam kroplówki. Chodziłam do psychologa,
trochę przystopowałam z przemęczaniem się, znalazłam chłopaka,
przyjaciół... Nadal cierpiałam na różne dolegliwości, ale nie było
tak źle.
Dostałam się na studia. Zaczął się koszmar – wyprowadzka z domu, z
daleka od chłopaka, starych znajomych... Nauka, nauka, nauka... Stan
depresyjny. Sporadycznie wizyty u psychologa. Kilka przeprowadzek do
różnych mieszkań. W końcu – wspaniała współlokatorka, która
wyciągnęła mnie z tego stanu. Na studiach – mnóstwo obowiązków
(zawsze chciałam mieć dobre oceny), oprócz tego praktyki w szkole,
udzielałam też korepetycji... Było mi ciężko, ale dawałam radę. I
cieszyłam się już, że nie mieszkam z rodziną... Przez cały czas
problemy z gardłem i migdałkami, stany podgorączkowe (ok. 37i3-4)
towarzyszące mi odkąd pamiętam. Po drugim roku studiów – wakacyjna
praca (call center w obcym języku). Jeden wielki stres. Znowu
przestałam jeść normalnie. Soki, kawa, papierosy, napoje
energetyczne, coś słodkiego. Znowu schudłam. Po drodze rozstanie z
chłopakiem, z którym byłam 5 lat. Kilkakrotnie odchodziłam i
wracałam. Załamanie. Trzeci licencjacki rok – same obowiązki,
wysiłek umysłowy i fizyczny grubo ponad normę. Dałam radę. Licencjat
obroniony na 5, średnia grubo ponad 4... Wyglądałam jak szkielet.
Ale czułam się dobrze, nawet bardzo dobrze. Tryskałam energią, byłam
szczęśliwa. Miesiączki brak – przez 2 lata. Pakowałam się w różne
związki i odchodziłam. Tak więc moje życie było w tamtym okresie
bardzo skomplikowane.
Gdy w końcu trochę przytyłam (choć nadal byłam chuda), zaczęły się
problemy. Zimą ubiegłego roku zachorowałam na... sama nie wiem co to
było – grypa, zapalenie zatok? W każdym razie ciężko to
przechorowałam. Przeżyłam też szok u dentysty – zemdlałam na fotelu
po zastrzyku, to był ogromny stres, nie mogłam potem dojść do siebie.
Wiosną znowu przyjęłam hormony. Dostałam miesiączkę. A potem zaczęły
się dziać ze mną dziwne rzeczy – duszności, nietolerancje pokarmowe,
chyba z 50 objawów ze strony każdego możliwego układu. Masakryczne
problemy ze szczęką. I potworne bóle całego ciała, silne napięcia
mięśni, kurcze, nie mogłam czasem ustać na nogach, zmęczenie,
potworne nagłe spadki cukru, lęki, ataki paniki, otępienie, problemy
z zatokami, no po prostu przeróżne objawy, mogłabym ich wypisać całą
stronę... A miesiączka znowu zniknęła choć powinna się utrzymać.
Oczywiście szereg badań, wizyty u różnych lekarzy. Wszystkie wyniki
w normie (badani krwi, holter, zdjęcia rtg, spirometria i inne).
Wysyłano mnie do psychiatry. Nie chciałam odpuścić. Dniami i nocami
studiowałam artykuły, książki, siedziałam w internecie co może mi
być. Wiedziałam, że mam problemy z duszą, psychiką, ale ciężko mi
było uwierzyć, że te wszystkie moje objawy to objawy
psychosomatyczne. W końcu trafiłam na candidę. Strzał w dziesiątkę.
Posiew z kału, wymaz z jamy ustnej – candida albicans. Niestety
poszłam z tym do lekarza rodzinnego, który zapisał antybiotyk
antygrzybiczy i nie powiedział, że trzeba przy tym na dodatek
trzymać specjalną dietę. Czułam się fatalnie biorąc antybiotyk. Po
jego zakończeniu objawy trochę ustąpiły, na krótko, potem wróciły ze
zdwojoną siłą. Załamanie. Decyzja – medycyna niekonwencjonalna.
Trafiłam do jednej pani, która dała mi dużo leków naturalnych i
kazała przez 3 tyg. jeść tylko zupę warzywną. Po kilku dniach nie
miałam sił, by wstać z łóżka, ciśnienie 85 na 57, puls 50kilka.
Cukier niziutki. I znowu schudłam. Sama ustawiłam sobie dietę (bez
produktów z białej mąki, słodycze do minimum, prawie zero nabiału,
nic sztucznego). Stwierdziłam, że dieta tej kobiety jest dla mnie
zabójcza, przecież mój organizm jest wycieńczony, jak ma walczyć z
grzybem... Zrobiło się trochę lepiej, byłam silniejsza choć nadal
miałam osłabienie (ok. 35i5). Wakacje ubiegłego roku – wyjechałam do
Włoch, na grób Jana Pawła II, żeby prosić o cud. Tam jak wiadomo z
utrzymaniem diety ciężko. Makarony itd... Myślałam, że padnę. Spadki
cukru bardzo gwałtowne (do 50), wzdęcia, duszności i inne
rewelacje... Powrót do domu – dieta antygrzybicza i... znowu lepiej.
Najbardziej dokuczały mi bóle głowy, zatoki i totalny brak siły.
Wrzesień – specjalista od leczenia z grzyba. Daleko ode mnie, ale
pojechałam. Zmodyfikował dietę, dał nowe suplementy. I tran – na
przywrócenie miesiączki. Zrobiło się jeszcze lepiej. A miesiączka...
wróciła. Pod koniec września zapisałam się na psychoterapię.
Rozpoczęła się prawdziwa walka o moje zdrowie fizyczne i psychiczne.
Po suplementach – najpierw pogorszenie. Potem było trochę lepiej.
Czas mijał, rozpoczął się okres grzewczy i znowu pojawiły się moje
duszności, przebywanie w ogrzewanych pomieszczeniach, autobusem były
koszmarem!!! Testy na alergie – nic nie wykazały choć lekarz mówił,
że ewidentnie to reakcja alergiczna. Całą zimę marzłam z rodziną,
nie pozwalałam im za bardzo palić, bo się dusiłam!!! Chirurg
szczękowy bezradnie rozkładał ręce na moją żuchwę (musiałam sobie
mielić jedzenie przez maszynkę do mięsa). Narastająca sztywność
kończyn, drętwienia, bóle mięśni, stawów, całego ciała, przykurcze,
palenie i pieczenie skóry, silne migreny, strzelanie stawów, silna
nadwrażliwość na dotyk, zapachy, smaki, światło, zimno i gorąco,
niezdolność do jakiegokolwiek wysiłku itp itd... W końcu w styczniu
tego roku znalazłam panią psycholog i neuropsycholog, która zajmuje
się leczeniem niekonwencjonalnym. Zrobiła mi badanie biorezonansem.
Diagnoza: nadal silna grzybica, pasożyty, paciorkowiec, chlamydia
pneumoniae i mycoplasma pneumoniae, obciążenie metalami ciężkimi i
inne „drob
Obserwuj wątek
    • chorowitka85 Re: Fibromialgia w wieku 25 lat - moja historia 25.04.10, 08:38
      Ciąg dalszy mojej historii:

      iażdżki”. Zaczęłam u niej leczenie suplementami i oraz biorezonansem
      i mrt. Wcześniej zrobiłam badanie z kału na pasożyty i nic takiego
      nie wykazało. A po jej leczeniu zaczęły wyłazić z kałem! Podobnie
      jak biały śluz (grzyb). Byłam troszkę silniejsza, zmniejszyły się
      lęki, trochę lepiej zaczęłam reagować na kurz i pleśnie. Teraz nadal
      się u niej leczę, bo mi pomaga, udało nam się opanować w znacznym
      stopniu grzyba, problemy ze strony układu pokarmowego zniknęły, ale
      niestety nie poprawia się stan moich mięśni i stawów, rano budzę się
      dosłownie sztywna, chodzę wciąż zmęczona, dłonie i stopy non stop
      zimne, palce sztywne, wszystkie mięśnie zaciskają się mimowolnie,
      gdy trochę posiedzę to ciężko mi się rozruszać, po jednym dniu
      jakiegoś wysiłku (np. wyjazdu na psychoterapię) kolejny dzień muszę
      spędzić w łóżku, przenikliwe bóle wszystkich mięśni, do tego
      chroniczne zmęczenie, kłopoty ze snem (budzę się nad ranem z bólu),
      koncentracją, albo mi za zimno, albo za gorąco, nadwrażliwość na
      wszelkie bodźce zewnętrzne, ogromna, okropna sztywność, do południa
      wszystko leci mi z rąk, chodzę jak kij od szczotki, w nocy z kolei
      jestem cała skurczona, często płaczę wieczorem ze sztywności i bólu,
      po krótkim pisaniu na komputerze bolą mnie ręce do łokci, nie mogę
      utrzymać garnka z wodą, odkręcić butelki czy słoika, odkurzać, muszę
      chodzić w płaskich butach (kolana), ciężko mi pisać ręcznie (sztywne
      palce) nie mówiąc już o grze na instrumentach, stało się to
      niemożliwe, gryźć, unieść siatkę z zakupami, cokolwiek zrobić, ze
      zmęczenia mam duszności, po prostu nie mam siły wdychać powietrza,
      bóle głowy... Objawy nasilają się przy zmianie frontów, zimnie,
      wysiłku fizycznym oraz stresie. Postanowiłam zrobić znowu badania
      krwi. OB, ASO w normie, wszystkie elektrolity, tarczyca też.
      Pomyślałam, żeby zrobić badania na przeciwciała w kierunku chlamydia
      pneumoniae i mycoplasma pneumoniae, żeby potwierdzić czy ten
      biorezonans nie kłamie, że je mam. Potwierdziły się, obydwie
      bakterie. :( Przedwczoraj byłam u pani reumatolog, pani profesor,
      wieloletni pracownik Instytutu Reumatologii w Warszawie. Zrobiła
      dokładny wywiad, badanie palpacyjne – diagnoza: fibromialgia.
      Podpowiadałam, że może zrobić badania na boreliozę, że wyszła mi
      chlamydia pn i mycoplasma pn (a one dają koszmarne objawy, niszczą
      mięśnie, nerwy i stawy, wywołują m. in. rzs, stwardnienie rozsiane,
      fibromialgię)... „Proszę Pani, fibromialgia to choroba
      psychosomatyczna”. No kurrrcze... Wkurzyłam się z lekka, ale nic nie
      powiedziałam. Ja swoje wiem. A medycyna tradycyjna zwłaszcza w
      Polsce jest, wybaczcie wyrażenie, sto lat za Murzynami (nie
      obrażając Murzynów). Czytałam przeróżne artykuły i wiem, że
      fibromialgię wywołuje między innymi chlamydia, mycoplasma, grzybica
      oraz że jej objawy są podobne do neuroboreliozy. Dostałam
      skierowanie do sanatorium, bo moje mięśnie są w opłakanym stanie, ze
      stawami też nie za dobrze oraz skierowanie na usg prawego nadgarstka
      (wyskoczył dziwny guzek, rok temu, boli)... Postanowiłam dalej
      leczyć się u mojej pani doktor, wzmacniać odporność, dostaję nowe
      suplementy, mam terapię mrt odtruwającą organizm z toksyn... Zażywam
      teraz chlorellę, anti parasite, wyciąg z orzecha czarnego oraz z
      rdestu, piję olej lniany oraz z pestek dyni. Ona mi wierzy, i
      powiedziała, że nie spocznie dopóki mi nie pomoże. Razem z pewnym
      neurologiem prowadzą badania nad chlamydią, w Polsce to bakteria
      jeszcze niezbyt znana. Podobnie jak mycoplasma.
      Nadal chodzę też na psychoterapię, ponieważ jak się okazało mam
      poważne problemy ze stabilnością emocjonalną, z własną
      osobowością... Mam wspaniałą terapeutkę i wielkie szczęście, że do
      niej trafiłam, choć często jest bardzo ciężko i mam ochotę rzucić tą
      terapię w cholerę, bo brakuje mi sił.
      Nie zamierzam się poddać, choć czasem bardzo mi ciężko. Studiuję
      obecnie zaocznie, chcę wkrótce zacząć pracować, wyprowadzić się
      znowu z domu rodzinnego, tyle że nie wiem jeszcze jak to zrobić nie
      mając w ogóle siły. Może jakoś będzie. Nie mogę się poddać. Mam
      dopiero 25 lat...
      Na koniec apeluję do Was, moi Drodzy, nie dajcie sobie wmówić, że
      fibromialgia to jedynie choroba związana z psychiką. Tak NIE JEST!!!
      Walczcie o siebie, o swoje zdrowie, wzmacniajcie odporność. I nie
      poddawajcie się!

      Pozdrawiam serdecznie!
    • chorowitka85 Re: Fibromialgia w wieku 25 lat - moja historia 25.04.10, 09:51
      Pomyślałam jeszcze, że opiszę Wam objawy, które oprócz bólów,
      pieczenia i sztywności całego ciała miałam bardzo nasilone w
      ubiegłym roku, kiedy to ogólne wyniki badań były dobre, więc
      wysyłano mnie do psychiatry (że niby to od nerwicy):

      1. ciągła niestrawność
      2. zgaga, cofanie się jedzenia do przełyku
      3. mdłości, nudności
      4. wzdęcia
      5. skurcze, ssanie żołądka
      6. ociężałość, senność, zmęczenie po posiłkach
      7. nieprzyjemny oddech z ust
      8. ciągła suchość i pieczenie w jamie ustnej, ciągłe uczucie
      pragnienia
      9. metaliczny smak w ustach
      10. spierzchnięte usta, zajady
      11. nalot i zmiany barwy na języku, pieczenie języka (zwłaszcza
      czubka)
      12. nadżerki dziąseł
      13. rany w jamie ustnej
      14. duża płytka bakteryjna na zębach pomimo starannej higieny
      15. nieustanna ogromna chęć na słodycze
      16. uczucie upojenia alkoholowego po spożyciu słodyczy
      17. kłopoty z oddychaniem, drżenia kończyn, ucisk w klatce
      piersiowej, nadpobudliwość i bardzo szybki puls po spożyciu
      produktów mlecznych i z białej mąki
      18. uczucie trzymania stolca w jelitach
      19. oddawanie stolca ze śluzem
      20. galaretowata, biała, zielona lub brązowawa wydzielina o bardzo
      nieprzyjemnym zapachu zgnilizny w gardle (po nocy)
      21. odpluwanie gęstej, białej, bardzo spienionej lub śluzowatej
      wydzieliny w ciągu dnia (najbardziej po słodyczach, słodkich
      produktach mlecznych i z białej mąki)
      22. „klucha” w gardle, trudności w przełykaniu, uczucie zalepienia
      przełyku, ciągłe chrząkanie i przełykanie śliny
      23. powiększone, „podziurawione” migdałki z „kieszonkami”
      24. biaława skorupa na migdałach
      25. ciągle zaczerwienione, bolesne gardło
      26. ściekający śluz po tylnej ścianie gardła i krosty-owrzodzenia na
      ścianie gardła
      27. łamiący się często głos, chrypka
      28. bardzo wysuszona śluzówka nosa (ciągła straszna suchość w nosie,
      uczucie zatkanego nosa, utrudnione wdychanie powietrza, ból w nosie)
      29. obrzęki, bolesność i sztywność stawów, mięśni
      30. „strzelanie” w stawach
      31. ucisk i bóle głowy
      32. uczucie ucisku zaplombowanych zębów na głowę
      33. nocne zimne poty
      34. w ciągu dnia raz zimno, raz gorąco
      35. problemy z równowagą, chwiejność
      36. momentami nieostre widzenie, nieumiejętność skupienia wzroku
      37. problemy z koncentracją i pamięcią, zaburzenia pamięci,
      ociężałość myślenia
      38. opóźnione reakcje na bodźce, dezorientacja, „wyłączanie się”
      39. zimne, sztywne dłonie i stopy
      40. słabe krążenie
      41. bardzo niska temperatura ciała (zwłaszcza wieczorem ok. 35 i 4-
      5 )
      42. sucha skóra pomimo ciągłego nawilżania
      43. wypadanie włosów oraz łupież
      44. nadwrażliwość na zapach perfum, kosmetyków, środków chemicznych,
      dym tytoniowy oraz na kurz, zanieczyszczone powietrze (duszności,
      mdłości)
      45. kłopoty z oddychaniem
      46. niskie ciśnienie krwi
      47. niski poziom cukru we krwi, gwałtowne spadki poziomu cukru
      48. skrócenie oddechu, ograniczenie możliwości wykonania głębokiego
      wdechu
      49. ucisk w klatce piersiowej, pieczenie, kłucie i łaskotanie w
      klatce
      50. kołatanie serca
      51. ciągłe zmęczenie, brak sił, energii, ogólne osłabienie,
      wyczerpanie bez wysiłku
      52. potworne zmęczenie przez ok. 2 godziny po przebudzeniu oraz
      wieczorem
      53. bardzo szybkie męczenie się podczas wysiłku fizycznego
      54. senność, ospałość w ciągu dnia
      55. zaburzenia snu (budzenie się w nocy, bardzo lekki sen, wczesne
      budzenie się)
      56. silne lęki, niepokój bez powodu
      57. nerwowość, agresywność bez powodu
      58. zmienność nastrojów
      59. napady paniki i płaczu

      Dziwnym zbiegiem okoliczności po rozpoczęciu walki o wzmocnienie
      odporności wiele objawów zniknęło bądź zmniejszyło się ich
      nasilenie. :)
      • jagoda85 Re: Fibromialgia w wieku 25 lat - moja historia 25.04.10, 14:21

        Witam cię. Czytam i czytam i nasunęła mi się pewna sugestia. Ty masz
        dodatkowo Zespół Sjogrena. Uważam, że powinnaś zrobić badania w tym
        kierunku. To się między innymi objawia suchością śluzówek, skóry,
        oczu. Objawów jest więcej, poczytaj na ten temat i zasugeruj
        lekarzowi badania. Pozdrawiam.
    • chorowitka85 Re: Fibromialgia w wieku 25 lat - moja historia 25.04.10, 17:52
      jagoda85, jeden lekarz to u mnie podejrzewał, bo zauważył, że mam
      dziwną skórę i wszystkie śluzówki, miałam nawet robić badania, ale
      potem zajęłam się leczeniem z grzybska, pasożytów i jakoś nie
      zrobiłam badań w tym kierunku (a miałam ich już trochę...). Poza tym
      z tego co mówiła mi lecząca mnie pani doktor candida oraz te
      bakterie, które mam wywołują poblemy ze śluzówkami i to koszmarne. :(
      Momentami już mam dość tego wszystkiego, aż boję się pomyśleć, co
      mnie jeszcze czeka.
      • ewax100 Re: Fibromialgia w wieku 25 lat - moja historia 25.04.10, 18:41
        Witam Cię serdecznie na naszym forum:) dziękujemy za ten dokładny
        opis Twoich objawów.Faktycznie jak na taki młody wiek to masz tego
        sporo.Badań też miałaś już wiele zrobionych.Jak długo cierpisz na
        bóle stawów i mięśni?
        Myslę że jeśli zrobiłaś już tyle badań to powinnaś zrobić badanie na
        boreliozę Wester Blotta/ok220zł/ aby to wykluczyć.Ja robiłam to
        prywatnie bo lekarz rodzinny nie chciał dać skierowania-wręcz mnie
        wyśmiał.Nie pamietam ugryzienia kleszcza.Wynik był niestety dodatni
        co mnie ucieszyło wbrew pozorom bo dało mi to możliwośc leczenia
        antybiotykami.Było to jakąś nową nadzieją na leczenie co by to nie
        było a wiadomo antybiotyki działają na wszelkie bakterie
        itd.Leczyłam się 6 miesięcy w Krakowie w sposób niekonwencjonalny
        bo były to duż edawki 3 antybiotyków.Obecnie czuję sie dobrze choć
        na potworne bóle cierpiałam z 30 lat.Wiele objawów jakie opisujesz
        miałam także.
        Co do Candidy tez miałam a moze i mam nadal-co potwierdziło badanie
        wzrost obfity.Powiedz co Ci pomogło najbardziej na candidę? naloty
        na migdałach też mam ciągle choć gardło nie boli.Nie słyszałam o
        zwalczeniu tej dolegliwośici oprócz oczyszczania migdałów.
        Objawy bólowe stawów daje wiele schorzeń i trzeba po kolei je
        wykluczać a fibromialgie zostawić na sam koniec ponieważ tego się
        nie leczy-jedynie leki p.bólowe p/depresyjne co łagodzi objawy ale
        nie leczy.Pozdrawiam:))
        Polecam syrop z mniszka lekarskiego-teraz właśnie kwitnie z tych
        zółtych kwiatków+ cukier+ cytryny.Na forum jest o tym więcej


        • chorowitka85 Re: Fibromialgia w wieku 25 lat - moja historia 25.04.10, 19:12
          Hej hej, ewax100 :)

          Dziękuję, również witam. :) Jak długo cierpię na bóle i sztywność...
          Właściwie to od dziecka, odkąd pamiętam, tylko, że nie były one tak
          uciążliwe, obejmowały dłonie i stopy, miałam też ogólnie słabe
          mięśnie. Z czasem ból zajmował kolejne miejsca. A piekło przeżywam
          tak naprawdę od marca ubiegłego roku.
          Też myślałam, żeby zrobić sobie ten test na boreliozę, i pewnie go
          zrobię... Tyle, że najpierw chcę choć trochę pozbyć się chlamydii pn
          i mycoplasmy pn, a jest to niezwykle trudne. :( Ta pani doktor, u
          której się leczę powiedziała, że inaczej mogą wyjść zafałszowane
          wyniki. :/
          Co najlepsze na candidę... Kochana, ja niedługo chyba otworzę jakiś
          własny gabinet medycyny niekonwencjonalnej, bardzo dużo czytam na
          ten temat, próbuję nowych suplementów itd. ... :))) Podstawą jest
          dieta antygrzybicza, bez niej nie da się wyleczyć z przerostu
          candidy. Odpowiednia dieta ograniczy jej rozrost, a potem trzeba ją
          dobić. Bardzo dobry jest preparat Anti Parasite, ma świetny skład,
          zwalcza grzyby, pasożyty oraz gronkowce. Polecam również koci pazur
          (vilcacora)-ma silne właściwości odtruwające. Konieczne jest
          wzmacnianie odporności przez omega3 (tran, olej lniany, siemię
          lniane, ale mielone samemu), wit. C, cynk (najlepiej przyswajalny
          jest w postaci oleju z pestek dyni, który notabene niszczy
          pasożyty). Dietę trzeba trzymać ok. 2 lat, gdyż zarodniki grzyba
          krążą w organizmie bardzo długo i czekają na odpowiednią pożywkę, by
          móc się rozrosnąć...
          Co do migdałków – polecam lek homeopatyczny Lymphomyosot 3xdziennie
          po 3 tabletki - pomaga na kłopoty z migdałkami i zaburzenia
          odporności, mnie sporo pomógł.
          Dobre jest płukanie gardła, migdałków – UWAGA – własną uryną
          (moczem). Jeśli masz biały nalot na języku to trzyj go wacikiem
          nasączonym w moczu, nalot będzie znikać. Ja wciągam mocz także przez
          nos, nawilża mi śluzówkę. Musiałam przezwyciężyć blokadę. I teraz
          nic mi tak nie pomaga na zatkany nos i pieczenie gardła jak mocz.
          A skuteczny jest Myalgan przy bólach i sztywności związanych z
          fibromialgią? Bo naczytałam się o nim wiele :).

          Pozdrawiam serdecznie!
    • chorowitka85 Re: Fibromialgia w wieku 25 lat - moja historia 25.04.10, 19:31
      ewax100, jeszcze co do walki z candidą to niezbędne są probiotyki,
      czyli dobre bakterie. Mogą być kupione (np. Trilac, Probacti4, Colon
      c). Ale o wiele lepsze są te naturalne - ogórki kiszone wraz z wodą
      z nich oraz kiszona kapusta wraz sokiem. Ewentualnie zsiadłe mleko.
      Warunek - wszystko musi być swojej roboty, naturalne. Nie ma
      lepszych probiotyków. Kupione jogurty, te wszystkie Actimele,
      Activie i inne to jeden wielki szajs, tyle tam zdrowych bakterii co
      nic.
      • ewax100 Re: Fibromialgia w wieku 25 lat - moja historia 26.04.10, 12:03
        Naprawdę masz dużą wiedzę jak na swój młody wiek:)) no ale wiadomo
        jak cos dolega to wiele sie szuka i czyta prawda?:)
        Cyz leczysz Chlamydie i mycoplasmy? Co do testu -to nie ma być test
        na boreliozę ten za 40 zł tylko badanie Wester Blotta za ok.200zł
        Ten jest bardziej wiarygodny.Badanie to nie może być robione podczas
        brania antybiotyków-trzeba poczekać z 4-6 tygodni.
        • chorowitka85 Re: Fibromialgia w wieku 25 lat - moja historia 26.04.10, 13:47
          ewax100, no trochę się naczytałam, jakoś trzeba się ratować skoro
          lekarze tradycyjni składają prawie zawsze winę na nerwicę i wysyłają
          zaraz do psychiatry bagatelizując różne objawy... :/ Tak swoją drogą
          to gdybym w ubiegłym roku poddała się i nie szukała na własną rękę
          przyczyn swojego złego stanu zdrowia fizycznego to... właściwie to
          nie chcę aż o tym myśleć. :(
          Chlamydię i mycoplasmę spróbujemy z panią doktor leczyć
          niekonwencjonalnie, dostałam teraz wyciągi z orzecha czarnego i
          rdestu, mają przygotować mój organizm do jakiegoś silnego preparatu.
          Aczkolwiek być może konieczne będzie przyjęcie antybiotyku, żeby
          choć trochę je osłabić. Zazwyczaj leczy się je właśnie protokołami
          antybiotyków, tyle, że z tego co się orientowałam przyjmuje się je
          kilka miesięcy, nawet do roku, a i tak ludzie nie mogą wybić
          chlamydii i mycoplasmy, a bardzo osłabiają swoją odporność. Wielu
          ludzi próbuje więc teraz leczyć się niekonwencjonalnie. W Polsce
          jest jeszcze niewielu lekarzy podejmujących się leczenia z tych
          bakterii, leczą właśnie protokołami.
          Dokładnie, zrobię ten test na boreliozę za ok. 200 zł. Tylko, że
          trochę później, jak się pozbędę chociaż odrobinę tych bakterii.
          Gdyby mi teraz jeszcze borelka wyszła to bym się chyba załamała
          psychicznie.
          A Ty jak sobie radzisz, jak się teraz czujesz? Przyjmujesz jakieś
          leki? Możesz normalnie pracować, funkcjonować?
          • ewax100 Re: Fibromialgia w wieku 25 lat - moja historia 26.04.10, 17:56
            Wiem że chalmydię leczy sie długo antybiotykami podobnie jak
            boreliozę.Ja też leczyłam się własnie tak jak mało kto leczy. W
            summie czy to borelioza czy inne świństwo to i tak leczy się
            antybiotykami tylko że długo i dużymi dawkami.Tak czy inaczej ale to
            jakieś bakterie które mogą wybić antybiotyki.Ja wytrzymałam 6
            miesiecy choć znam osoby co leczą sie 1-2 lata.
            Ten wyciąg z orzecha czarnego i rdestu kupujesz u niej?
            Ja czuję sie teraz dobrze aż sama w to uwierzyc nie mogę po tylu
            latach cierpień.Wczesmiej 10 lat byłam na rencie bo w ogóle nie
            mogłam fukcjonowac z tego bólu.Ja wiem jak lekarze podchodzą do
            tego bo przeszłam to samo -wmawiano mi że z bólem muszę życ do końca
            zycia, że mam urojenia albo że jestem hipochondryczką:)) leczyłam
            się u psychiatry ale bóle były nadal -tyle że pozwalały ukoić te
            nerwy z bólu bo wiadomo że psychika wysiada gdy boli.Dziwne że teraz
            nie mam urojeń jak nie boli:)
            Akurat dzisiaj robię syrop z mniszka do słoiczków aby mieć zapas na
            cały rok-polecam to działa oczyszczajaco a takze
            p/bólowo.Pozdrawiam:)
            • chorowitka85 Re: Fibromialgia w wieku 25 lat - moja historia 26.04.10, 19:11
              No właśnie, tyle, że nawet leczenie antybiotykami nie jest do końca
              skuteczne... Boję się antybiotyków, bo bardzo źle je znoszę,
              strasznie mnie zawsze osłabiają, nawet gdy zażywałam je 10 dni, ja
              nie mam wtedy siły nawet normalnie oddychać! Tak długo walczyłam o
              wzmocnienie układu immunologicznego... A chlamydię łapie się drogą
              kropelkową, bardzo dużo osób jest jej nosicielami, tylko jak ktoś ma
              odporność osłabioną to zagnieżdża się na dobre w organizmie i
              atakuje, niszczy organizm. Więc nie wiem jaki jest sens leczyć się
              długo antybiotykiem, tym bardziej, że są małe szanse wybicia jej do
              końca, można ją osłabić, zmniejszyć jej ilość w organizmie. :( Będę
              próbować na razie bez, zobaczymy...
              Wyciągi z rdestu i orzecha czarnego kupiłam u tej pani, u której się
              leczę, wyprodukowane w Danii a sprowadzone z Niemiec, właśnie je
              zdobyła, to bardzo oblatana babka, jeździ na różne sympozja
              zagraniczne, kontaktuje się z lekarzami różnych specjalizacji. Ufam
              jej, można powiedzieć, że powierzyłam jej moje ciało całkowicie.
              Wkrótce dostanę mocniejsze suplementy tylko muszę najpierw
              przygotować na nie mój organizm.
              Wspaniale, że czujesz się dużo lepiej!!!!!! Ja mam 25 lat, powinnam
              w końcu zacząć pracować, a z moją kondycją kiepściutko... Ciągłe
              bóle, napięcie, drętwienia, sztywność są momentami nie do
              wytrzymania. :( I mam bardzo słabe krążenie. Wtedy się załamuję. Ale
              podnoszę się, żeby walczyć dalej... Najgorsze, że nie mam wsparcia w
              rodzinie, bo choć dostałam nawet w końcu od lekarza na karteczce
              diagnozę: fibromialgia to oni uważają i tak, że przesadzam, że mnie
              tak nie boli, bo przecież źle nie wyglądam, a bakterie i grzyb nie
              mogą powodować aż tak silnych objawów. Bardzo mnie to frustruje...
              A jak na Twoją chorobę zapatrują się Twoi bliscy? Ciepło pozdrawiam!
              • ewax100 Re: Fibromialgia w wieku 25 lat - moja historia 27.04.10, 14:47
                Musisz się uodporność na obojetność innych nie tylko lekarzy ale i
                często rodziny.Tylko ten zrozumie jaki to ból i jak człowiek się z
                nim czuje kto sam tego doznał.Ja obecnie nie mma już bóli ale wiem
                jak sie z tym żyje bo cierpiałam ponad 30 lat od dziecka. Wszelkie
                diagnozy były niewłaściewe a ja dalej cierpiałam.Wiem jak to
                uniemozliwia dosłownie wszytsko naukę,pracę i w ogóle funkcjonowanie
                najzwyklejsze/poczytaj sobie mój wątek/ Jest to pierwszy mój wątek n
                atym forum ,które tu założyłam w poszukiwaniu kogoś kto by cierpiął
                podobnie.Ciekawa byłam jka inni sobie z tym radzą? Kiedyś myślałam
                ze jestem sama z taką dolegliwością bo nie znałam nikogo takiego kto
                by tak potwornie cierpiał.No i okaząło sie z ejest sporo takich osób
                i przezywają dokładnie to samo.Wtedy też trafiłam na forum
                borelioza i tam zasugerowano mi właśnie to badanie.Długo nie mogłam
                podjąć tej decyzji bo nie pamiętałam ugryzienia kleszcza.Tez
                początkowo bałam się antybiotyków ale bardzo dobrze zniosłam to
                leczenie.Co do wyglądu to nie trzeba żle wyglądać z tym że jak miałm
                silne ataki bólu to leżałam i wyłam z bólu-nigdzie nie
                wychodziłam.Wtedy to widać bardzo po oczach.Byłam blada,słaba jakbym
                miała zemdleć.Jest takie roztrzęsienie wewnętrzne,totalna
                słabosć,brak tchu.Gdy po tramalu było lepiej i mogłam wyjść wtedy od
                razu wyglądałam lepiej i nikt by nie powiedział że tak
                cierpię.Kiedyś ktos mi powiedział znajomy że nie wierzy w moje bóle-
                wiem jakie to przykre...TY jesteś bardzo młoda więc musisz walczyć i
                szukać prawdziwej przyczyny.Życzę wytrwałosci:)) Pozdrawiam:))
                • chorowitka85 Re: Fibromialgia w wieku 25 lat - moja historia 27.04.10, 17:31
                  Jesteś bardzo dzielną kobietą, podziwiam Twoją siłę, upór... Ja
                  również od dzieciństwa byłam słaba, szybko się męczyłam, bolały mnie
                  mięśnie, głowa, stawy... Ale prawdziwy koszmar przeżywam od roku, i
                  przyznam szczerze, że od tamtej pory miałam wiele razy myśli
                  samobójcze, bo po prostu brakowało mi sił na to
                  wszystko, "walczyłam" z lekarzami tradycyjnymi, którzy traktowali
                  mnie jak hipohondryczkę, wlepiali niemal na siłę leki psychotropowe
                  i z rodziną, która zwalała winę na nerwicę. Teraz w końcu wiem, co
                  mi jest, ale... nadal jest mi ciężko. Nawet jak mnie wszystko bardzo
                  boli to staram się nie pokazywać tego po sobie, bo rodzina zaczyna
                  panikować bardziej ode mnie, echhh, szkoda gadać, u mnie jest dość
                  skomplikowana sytuacja rodzinna. Tyle, że nie wiem jak im mam
                  wytłumaczyć, że naprawdę nie jestem w stanie odkurzyć, podnieść
                  garnka czy wyjść na spacer, oni nadal tego nie rozumieją... :(
                  Ale często, tak jak piszesz, to widać - bladość, poty, zamglone
                  przymknięte oczy, nie mam siły, żeby utrzymać się na nogach czy
                  choćby prosto siedzieć na krześle, muszę tylko leżeć i się wysilać,
                  żeby oddychać.
                  Dziś byłam na psychoterapii, a to dla mnie duży wysiłek, teraz
                  dosłownie padam z nóg, boli mnie całe ciało i brakuje tchu - a tego
                  właśnie najbardziej nie lubię, tych duszności, najpierw długo
                  podejrzewano u mnie astmę. A ja po prostu czasem nie mam siły, żeby
                  oddychać, unosić klatkę piersiową, albo zaciskają mi się bardzo
                  mięśnie. Płakać mi się na to wszystko chce, nie wiem co zrobić z
                  pracą, bo muszę iść do pracy, ale kompletnie nie wiem, jak temu
                  podołać z moim stanem fizycznym. Wiem tylko jedno - jeśli nie
                  nastąpi wkrótce jakaś poprawa, nawet choćby najmniejsza i nie
                  zniszczę chociaż trochę tych bakterii, żebym mogła zbadać boreliozę
                  to się naprawdę załamię. :(
                  Ciepłe pozdrowienia i dzięki za wsparcie. :*
                  • ewax100 Re: Fibromialgia w wieku 25 lat - moja historia 27.04.10, 19:46
                    Czy TY obecnie bierzesz antybiotyki? Co stoi na przeszkodzie abys
                    zrobiła to badanie? Z tego co opisujesz Twoje objawy bardzo mi
                    przypominają moje..Musisz być wytrwała w tej walce i poszukiwaniu
                    przyczyny takich bólów.Ból jest zawsze oznaką jakiejś dysfunkcji
                    organizmu tylko sztuką jest znależć tą przyczynę.Ja wiedziałam wtedy
                    że antybiotyki są jedyną moją nadzieją a było mi już wszystko jedno
                    i nie myślałam o działaniu ubocznym.Wiedziałam jedno że w takich
                    bólach dalej żyć już nie mogę,nie potrafię.
                    Ty nie musisz jak piszesz zniszczyć najpierw trochę bakterii aby
                    zrobić badanie na boreliozę:))-wręcz odwrotnie.Badanie robi się po
                    to aby cos wykazało albo wykluczyło.Ja traktowałam to -co by nie
                    było ale będzie to jakby przepustka do leczenia bo inaczej który
                    lekarz przepisze mi antybiotyki? no na pewno nie na fibromialgię
                    którą diagnozowano mi całymi latami.Wiem o czym mówisz o tych
                    dusznosciach -u mnie taki był to brak tchu jakby przyspieszony
                    oddech.Czy TY czujesz sie tak cały czas czy sa jakieś przerwy? co
                    bierzesz na te bóle? Ja brałam Tramal i Amitryptylinum.Wcześniej
                    dawano mi Diprophos -steryd -zupełnie nie potrzebnie bo przy
                    boreliozie podobno niewolno.Nie mówiąc o skutkach ubocznych
                    sterydów. No ale dzięki temu jakoś żyłam bo własciwie sama teraz nie
                    wiem jak ja to wytrzymałam tyle lat?też miałam różne myśli ale Ty
                    masz lżej pomyśl -nie jesteś sama tak jak ja byłam kiedyś:) jest
                    wiele ludzi którzy wyszli z tego.
                    Teraz dostałam jakby nowe życie z czego sie cieszę choć to nigdy
                    niewiadomo czy nie wróci.
                    Piszesz ze byłaś na psychoerapii dzisiaj-pomaga Ci to -napisz coś
                    więcej jak możesz.
                    Mi fibromialgię stwierdził aż konsultant krajowy w Reumatologii we
                    Wrocławiu a badania na borelioze wcale mi nie zrobiono i tak dalej
                    cierpiałam .
                    Nie załamuj się musisz uzbroić sie w cierpliwość. Tu na forum jest
                    wiele takich osób z identycznymi objawami.Ja jestem przykładem jak
                    widzisz że można z tego wyjść i znam wiele takich osób.
                    Gdzie TY mieszkasz? pytam bo ciekawe jak będziesz miała
                    daleko.Takich lekarzy jest niewielu w Polsce jak wiesz.Pozdrawiam
                    serdecznie i trzymaj sie ciepło i dzielnie:))
                    • chorowitka85 Re: Fibromialgia w wieku 25 lat - moja historia 27.04.10, 22:06
                      Nie biorę antybiotyków. Tyle, że według mojej pani doktor obecność
                      dużej ilości tych bakterii, które mam w sobie może zafałszować
                      wyniki testów na boreliozę, więc wolę się wstrzymać, bo to jednak
                      nie mało pieniędzy, a przez leczenie jest mi ciężko finansowo,
                      zwłaszcza, że nie pracuję... Jeśli chodzi o wsparcie finansowe to
                      bardzo mi pomaga rodzina... Poza tym pani doktor powiedziała, że
                      nawet jeśli wyjdzie mi jeszcze borelioza to będziemy ją leczyć na
                      końcu. :/
                      Bóle, sztywność, napięcie mięśni – mam codziennie, ale stopień
                      nasilenia jest różny. Nasilają się przy najmniejszym nawet wysiłku
                      fizycznym, zmianach pogody no i stresie. Mniej boli mnie wtedy, gdy
                      się nie męczę, czyli gdy leżę w ciągu dnia. No, ale ile można leżeć?
                      To jeszcze gorzej na dłuższą metę... Gdy skądś wrócę to jestem taka
                      zmęczona, że potem nie mogę zasnąć. Głupio to zabrzmi, ale nie mogę
                      usnąć ze zmęczenia. I bólu. I nienawidzę braku tchu, najpierw bardzo
                      się tego bałam, nie wiedziałam co jest grane, teraz już wiem... :(
                      Jeśli chodzi o leki przeciwbólowe to pomimo strasznego nieraz
                      cierpienia staram się nic nie brać, bo mi to ni cholera nie pomaga,
                      a dodatkowej chemii w organizmie mi nie potrzeba :(. Brałam kiedyś
                      Nimesil przeciwzapalny – do kosza. Ibuprofen czasem – do kosza. Gdy
                      nie mogę chodzić czy ból stawów jakiejś kończyny jest wyjątkowo
                      silny to smaruję maścią Traumon, trochę przynosi ulgę. Robię sobie
                      okłady z miąższu aloesu, a także z moczu. Pomaga. A najbardziej
                      skuteczne jest ciepło, przynajmniej jeśli chodzi o głowę, szczęki –
                      robię sobie parówki, inhalacje z solą jodobromową (przy okazji dobre
                      na zatoki), mięśnie się rozluźniają. Gorące kąpiele łagodzą mi silne
                      napięcia mięśni. Pani reumatolog, która zdiagnozowała u mnie
                      fibromialgię powiedziała, że żadne leki tu nie pomogą, że
                      fizjoterapia jest za to bardzo ważna – balneoterapia, kąpiele
                      solankowe, hydromasaże, krioterapia... Oczywiście mówiłam, że może
                      borelioza, ale ona, gdzie tam, nie ma sensu robić badań... :/ Ja i
                      tak je zrobię, tylko jeszcze trochę powalczę ze swoimi bakteriami.
                      Jestem z okolic Warszawy (trochę ponad 60 km).
                      Co do psychoterapii to... wiesz... ja nie chodzę na nią jedynie z
                      powodu załamania w związku z chorobami fizycznymi, mam problemy
                      emocjonalne - ciężkie dzieciństwo, okres nastoletni i tak jest do
                      dziś, relacje w mojej rodzinie są dość skomplikowane, trudne, mam
                      problemy z własną osobowością... Terapeutka jest dla mnie niczym
                      mama, której tak naprawdę (jako takiej stabilnie emocjonalnej,
                      wspierającej) nigdy nie miałam... Ale nie powiem, bo terapia pomaga
                      mi również w związku z chorobą – przede wszystkim stanowi
                      odskocznię, dzięki niej jeszcze nie zwariowałam, bo na początku za
                      bardzo się wkręcałam w choroby, w poszukiwania co mi może być... A
                      można się w tym całkowicie zatracić. :/ Przynajmniej jest ktoś, kto
                      mnie wysłucha, wierzy mi... Dzięki temu, że jeżdżę na terapię nie
                      zamknęłam się całkiem w domu, mam motywację, żeby gdzieś pojechać
                      pomimo bólu i zmęczenia, mogę się z kimś spotkać i szczerze
                      porozmawiać...
                      Ty też jesteś/byłaś bardzo wrażliwa na zimno i wiatr? Bo ja
                      okropnie!!!!! Najmniejszy wiaterek i mam silny ból głowy,
                      drętwienia...
                      Dziękuję Ci za ciepłe słowa! Ogromnie się cieszę, że u Ciebie
                      wreszcie jest dobrze, w końcu tyle się nacierpiałaś!
                      • myalgan Re: Fibromialgia w wieku 25 lat - moja historia 28.04.10, 05:27
                        ale ale bez takiej zalamki mloda
                        wszyscy to przechodzili i widzisz po wpisach ze potrafi byc lepiej
                        o samobojstwie nie dopuszczaj mysli bo to wciaga wiem z autopsji
                        zrob te wb na borelioze jak bedzie dodatnia nie zastanawiaj sie
                        antybiotyk i to zaraz
                        zapisz sie juz do zakaznika bo trzeba odczekac swoje potem
                        poopowiadaj jak jest
                        a na pytanie czy mialas kleszcza to odpowiedz ze nie pamietasz nie
                        mow ze nie mialas ich tez troszke trzeba brac pod wlos
                        jak piszesz musisz isc do pracy i co ty biedna chcesz robic w tym
                        stanie fizycznym i psychicznym ja wiem ze czlowiek nawet nie chce z
                        luzka wylazic
                        musisz sie podleczyc
                        tak jak mowi ewax bez badania na borelioze nic z tego nie bedzie
                        pozdrawiam cie zycze milego dnia i jak sie uda wiecej sil
                        rob to badanie
                        an
                        • chorowitka85 Re: Fibromialgia w wieku 25 lat - moja historia 28.04.10, 07:10
                          Tak, to wciąga, nawet jeśli się tego nie chce. :/
                          To dla mnie jak zły sen, z którego nie mogę się obudzić. Zawsze
                          byłam bardzo aktywna pomimo wątłego zdrowia, mnóstwo zajęć, nie
                          mogłam „usiedzieć” w miejscu, byłam (i jestem nadal)
                          perfekcjonistką, więc zawsze wszystko musiało być zrobione na tip
                          top. A teraz... Moja babcia ma 10 razy więcej siły i lepszą kondycję
                          ode mnie, a ma ponad 84 lata!!! :(

                          Nie wiem jak mam iść do tej pracy, a moi domownicy dają mi do
                          zrozumienia, że muszę, że ciężko finansowo... Może będę szukać
                          jakiejś lekkiej niestresującej pracy? Tylko jak ja dam radę, skoro
                          po dniu niewielkiego wysiłku muszę 1-2 dni leżeć. Przecież nie można
                          pracować "w kratkę"! :(

                          Zrobię ten test, chociaż nie pamiętam, żeby kiedykolwiek ugryzł mnie
                          kleszcz, ale jak się ostatnio dowiedziałam od pani doktor wcale nie
                          trzeba zostać bezpośrednio ugryzionym. Ona mi to jakoś tłumaczyła. I
                          tu znowu wkurzają mnie lekarze tradycyjni – ta reumatolog wręcz
                          namawiała mnie, żebym nie robiła badania na boreliozę, bo nie ma
                          takiej potrzeby. Boże, patrzysz na to i nie grzmisz... :/

                          A co sądzicie o leku Myalgan? Jest naprawdę skuteczny czy ma tylko
                          dobrą reklamę? Zastanawiam się nad kupieniem go, jeśli pomaga, a z
                          tego co czytałam ma bardzo fajny skład.

                          Zapisałam się na to forum, bo pomyślałam, że może będzie mi trochę
                          łatwiej, jak popiszę z kimś, kto ma podobne problemy. I nie
                          pomyliłam się. DZIĘKUJĘ. :*
                          • ewax100 Re: Fibromialgia w wieku 25 lat - moja historia 28.04.10, 12:18
                            Ja na Twoim miejscu zrobiłabym to badanie-choćby po to aby
                            wykluczyć.Ja też ryzykowałam bo wydatek jest spory ale wiedziałam
                            ze tylko wynik dodatni umożliwi mi jakieś leczenie a nie zatruwanie
                            się tabletkami p/ bólowymi.Mi tez inne nie działały ale tramal
                            łagodził ból dobrze.Bez tabletek nie dałabym rady.Dopóki jednak
                            można wytrzymać to na pewno lepiej ich nie brać.Jesli trzeb
                            anormlanie funkcjonować to jets bardzo trudne.Niestety objawy dla
                            wielu chorób sa podobne.Jeśli byłby to borelioza to fizykoterapia
                            nic nie pomoże.Pojęcia nie mam dlaczego lekarze przy takich objawach
                            nie kierują pierwsze to na to badanie nim zdiagnozują
                            fibromialgię.Zazwyczaj tak jest jeśli wszystko inne wskazuje że nic
                            nie dolega to wtedy ostatecznoscią jest fobromialgia bo tej się nie
                            wyleczy przynajmniej na dzisiaj jedynie złagodzi objawy lekami
                            p/bólowymi.Mi też jak Ci pisałam mówiono że nie ma takiej
                            potrzeby.Jak pójdziesz do lekarza bez rumienia to wyśmieje ze
                            podejrzewasz boreliozę a jednak jets to możliwe bo mogło to być
                            dawno temu.Większość lekarzy nie traktuje tego poważnie i boreliozę
                            wyklucza.Ja jednak jestem przykładem na to że tak nie jest że można
                            ja mieć bez rumienia i jets to borelioza nie świeża ale przebyta
                            dawno temu z tym ze bakterie sa w organiżmie.Sami nie kierują bo to
                            drogie badanie a jesli już to na test Elisa niewiele mówiący.Dlatego
                            wiele mi znanych osób robiło to prywatnie niestety.No ale zawsze
                            można próbować.Moze jak nie pracujesz to idż na kilka dni do
                            szpitala,popros o skierowanie.Tam zrobią Ci wszystkie badanie
                            bezpłatnie na oddz.Zakażnym-tak jak zrobiła Myalgan.
                            Mi np. i w szpitalu nie zrobiono a byłam na Reumatologii.
                            Co do leku Myalgan-to ja wzięłam tylko opakowanie/jest dość drogi/
                            ale nie zauważyłam wtedy poprawy jakiejś.Słyszałm jednak opinie
                            różne że jednym pomaga innym nie.Może przy dłuższym stosowaniu?Na
                            forum Borelioza jest taki lekarz z Warszawy,który leczy boreliozę i
                            fibromialgię w sposób niekonwencjonalny-tu też się kiedyś wypowiadał.
                            Pozdrawiam serdecznie:))
                            • chorowitka85 Re: Fibromialgia w wieku 25 lat - moja historia 01.05.10, 11:51
                              Na pewno zrobię te badania na boreliozę, tym bardziej, że wychowałam
                              się na wsi, gdzie wiadomo - dużo drzew, traw itd. ...
                              Najpierw czeka mnie jednak tomografia głowy, neurolog kazał zrobić,
                              bo mam ciągłe migreny i w ogóle dziwne bóle głowy, a w dzieciństwie
                              miałam upadki na głowę, więc powiedział, że warto się upewnić czy
                              wszystko w porządku. Potem EEG...
                              Trzymajcie się ciepło!
                              • ewax100 Re: Fibromialgia w wieku 25 lat - moja historia 01.05.10, 13:10
                                Też miałam kiedyś długi okres z takimi bólami głowy aż dochodziło do
                                mdłości i.. .Trwało to ładne parę lat czy miało cos wspólnego z
                                boreliozą? nie wiem..Zauważ czy to nie ejst coś od żołądka czy nie
                                zbiera sie taka żółć z nadkwaśnosci? Pozdrawiam:))
                                • chorowitka85 Re: Fibromialgia w wieku 25 lat - moja historia 01.05.10, 18:22
                                  Ewciu, wiesz, u mnie z tymi bólami głowy to w ogóle jest jakaś
                                  dziwna sprawa, bo wyglądałoby na to, że one są migrenowe, gdyż
                                  towarzyszą im mdłości, mroczek przed oczami, drętwienia połowy
                                  głowy, kończyn itd. Tyle, że pojawiają się one u mnie w
                                  specyficznych sytuacjach, a mianowicie przede wszystkim, gdy jest
                                  bardzo ciepło i duszno. Ja wtedy po prostu umieram, mam straszne
                                  wzdęcia, mdłości, bóle głowy, ochotę tylko na słodycze i picie, nie
                                  czuję rzeczywistości (jestem jak pijana), widzę wszystko w
                                  spowolnionym tempie... Gdy robi się chłodniej wszystko wraca do
                                  normy i bóle głowy nie są tak silne. Jak gorąco to znowu koszmar.
                                  Dlatego się martwię, bo idzie lato przecież... :( I nie wiem od
                                  czego to jest. :/
                                  • ewax100 Re: Fibromialgia w wieku 25 lat - moja historia 02.05.10, 19:28
                                    Przypominam o mniszku bo teraz kwitnie.Zrób sobie syrop-taki sok z
                                    cytryną.Słodzi sie zamiast cukru.To oczyszcza wątrobę-niweluje zgagę
                                    www.kuzdrowiu.pl/?pid=main_tresc.pl.92&PHPSESSID=4dcc9f32d32b7477fdee532a
                                    a takze skrzyp z piokrzywą.Teraz w maju dobre są młode pokrzywy na
                                    sok
                                    Cała zimę ja brałam kapsułki skrzyp z pokrzywą.
                                    Ty nie bierzesz leków jakichś na nadkwaśnosć np. Ranigast czy
                                    Bioprazol?
                                    • chorowitka85 Re: Fibromialgia w wieku 25 lat - moja historia 03.05.10, 07:33
                                      No właśnie, ja teraz mieszkam na wsi i są pełne łąki mniszka,
                                      popularnego mlecza, dosłownie. :) Niestety nie mogę ani cukru, ani
                                      miodu... :/ Myślisz, że można z samą cytryną?
                                      Żadnych Ranigastów, Controloców i innych nie biorę, kiedyś brałam -
                                      owszem doraźna poprawa była, ale od tego dostałam jeszcze
                                      silniejszej grzybicy!!! Leki obniżające poziom kwasów w żołądku
                                      niestety ale powodują rozrost grzyba w organizmie. :(
                                      Ale wiesz - jest naturalny środek na zgagę, nadkwaśność - siemię
                                      lniane. Trzeba kupić sobie ziarna, zmielić samemu w młynku do kawy
                                      (wtedy jest najbardziej wartościowe, a nie takie jak od razu
                                      zmielone do kupienia czy w pastylkach) i robić z niego koktajl z
                                      wodą, pić 2 razy dziennie dwie godziny przed posiłkiem. Naprawdę
                                      skuteczne!
                      • jagoda85 Re: Fibromialgia w wieku 25 lat - moja historia 03.05.10, 23:29

                        Witaj. Widzę, że bardzo cierpisz. Mnie na fibromialgię bardzo
                        pomagają zabiegi; gimnastyka, laser i masaż, Różna zabiegi prądowe.
                        Oprócz tego najlepszym zabiegiem na to schorzenie jest kriokomora na
                        całe ciało. Nie wiem tylko jak w twoim przypadku, czy w związku z
                        innymi jeszcze dolegliwościami u ciebie nie byłoby przewiskazań. Ale
                        warto porozmawaiać na ten temat z reumatologiem. Poza tym przed
                        każdą serią kriokomory jest konsultacja u lekarza. Pozdrawiam
                        serdecznie.
                        • chorowitka85 Re: Fibromialgia w wieku 25 lat - moja historia 10.05.10, 20:04
                          dziękuję Wam :*
                          Kilka dni tu nie zaglądałam, bo miałam trochę wyjazdów, musiałam
                          robić kolejne badania.
                          I jak to u mnie wygląda: robiłam usg tarczycy. Stwierdzono, że
                          tarczyca jest mała, a że wyniki ft4 były przy dolnej granicy, więc
                          musiałam zrobić dodatkowe badania w kierunku choroby
                          autoimmunologicznej tarczycy - Hashimoto. W środę odbieram wyniki...
                          Jest też podejrzenie jak słusznie tu ktoś wcześniej zauważył zespołu
                          Sjogrena i to dość zaawansowanego stadium. :-/ No więc też robiłam
                          badania - przeciwciała, bo to również choroba autoimmunologiczna. Na
                          wyniki czeka się 14 dni...
                          Chyba zjem całe swoje paznokcie przez ten czas, bardzo się martwię
                          co ze mną dalej będzie :(.
                          Wiem - muszę być silna. Tyle, że tej siły jest coraz mniej.
                          Pozdrawiam Was cieplutko.
                          • baska192 Re: Fibromialgia w wieku 25 lat - moja historia 10.05.10, 23:20
                            I tak masz wiele szczescia z ta tarczyca,ze w ogole lekarz zwrocil
                            uwage,ze jest za mala,ze Ft4 jest w dolnych granicach normy.Na ogol
                            w ogole nie zwracaja na to uwagi i wmawiaja ,ze wszystko
                            ok.Prwadopodobnie masz to hashimoto (ja tez- ale ja zdiagnozowalam
                            sie sama przeczesujac wiele stron internetu)i jestes w
                            niedoczynnosci.Na Sjogrenie to sie zupelnie nie znam wiec nic nie
                            powiem.Nie zjadaj paznokci.Jestes taka mlodziutka- dasz rade.
                            • chorowitka85 Re: Fibromialgia w wieku 25 lat - moja historia 11.05.10, 10:30
                              Basiu, u mnie z tą tarczycą to było tak: byłam najpierw z wynikami u
                              lekarza i oczywiście powiedział, że mogłoby być lepiej, ale że
                              wszystko ok, bo wprawdzie na granicy, ale jeszcze w normie. Mam
                              jednak kolegę, który sam "interesuje się" trochę sprawami
                              tarczycowymi i powiedział, że te wyniki mogą wskazywać na Hashimoto.
                              No więc postanowiłam zrobić usg tarczycy. I wyszła zmniejszona, co
                              jest kolejnym dowodem na dużą możliwość występowania u mnie
                              Hashimoto. Pan, który wykonywał usg okazał się być bardzo
                              kompetentnym specjalistą, popatrzył na wyniki, które miałam ze sobą
                              i zlecił wykonanie badań krwi na przeciwciała anty-TPO i TG w
                              kierunku Hashimoto, powiedział, że to wszystko mu się bardzo nie
                              podoba i trzeba to sprawdzić.
                              Właśnie dlatego lekarze mnie wkurzają - większość z nich ignoruje
                              początki chorób i dostrzega je dopiero, gdy są już w zaawansowanym
                              stadium. :( Ale faktycznie, miałam szczęście z tym panem...
                              Dzięki Basiu, postaram się nie obgryźć ich do końca. :) Ciepło
                              pozdrawiam!
    • chorowitka85 Re: Fibromialgia w wieku 25 lat - moja historia 17.05.10, 06:50
      Odebrałam część wyników badań... Podstawowe ogólnie niezłe, jedynie
      ferrytyna (nośnik żelaza decydujący o przyswajalności żelaza) bardzo
      niziutka na dolnej granicy z normą (13,4, a norma od 13 do 200), no
      i cholesterol - za wysoki!!! 270 a górna granica do 200! Zmartwiłam
      się, bo ja niczego takiego nie jem po czym miałabym tak wysoki
      cholesterol! Odżywiam się bardzo zdrowo... To by przemawiało znowu
      za lekką niedoczynnością tarczycy... Przeciwciała Hashimoto - w
      normie.
      Wciąż czekam na przeciwciała w kierunku Zespołu Sjogrena oraz RZS.
      Pozdrawiam Was cieplutko!
      • baska192 Re: Fibromialgia w wieku 25 lat - moja historia 31.07.10, 23:21
        No tak jak mowi Myalgan co u Ciebie???Co z leczeniem???musze Ci
        powiedziec ,ze robilam w maju badania na chlamydie i przeciwciala w
        IgG spadly mi sporo bo ze 100 na 60.Dla mnie wielkie
        osiagniecie,budzace wiare,ze cos jednak ta dluga antybiotykoterapia
        mozna osiagnac.Ciekawa jestem jak jest teraz ale nie moge tu zrobic
        badan.pozdrawiam i czekam na wiesci.
        • chorowitka85 Re: Fibromialgia w wieku 25 lat - moja historia 10.08.10, 12:05
          Hej Kochani :*
          Dziękuję, że o mnie pamiętacie! U mnie... No więc stosuję dalej
          leczenie niekonwencjonalne. I.... czuję się trochę lepiej! Miałam
          niskie wartości hormonów tarczycy, a co za tym idzie i wysoki
          cholesterol. Od jakiegoś czasu łykam Kelp (to taka alga z dużą
          zawartością jodu) i wyniki się trochę poprawiły!!! Cholesterol
          spadł, a hormony poszły trochę w górę! Mam też bardzo niską
          ferrytynę, czyli także problemy z gospodarką żelaza, co przemawia za
          anemią utajoną, na którą zresztą wskazywały wszystkie moje objawy.
          Łykam Spirulinę (to z kolei alga zawierająca dużo przyswajalnego
          żelaza, a także witamin z grupy B, przede wszystkim B12). I... też
          drgnęła nieznacznie w górę! Więc łykam dalej i za jakiś czas zrobię
          kolejne badania. Jednocześnie zaczęłam mieć trochę więcej siły, być
          mniej ospała, nie jestem już tak przeraźliwie blada, nie męczę się
          po przejściu kilku kroków. Polecam gorąco – zróbcie sobie z krwi
          poziom ferrytyny, bo chociaż żelazo jest w normie to nie znaczy, że
          się ono przyswaja, może się ono kumulować jedynie w narządach
          (głównie w wątrobie), za gospodarkę nim odpowiedzialna jest właśnie
          ferrytyna, która jest nośnikiem żelaza.
          Stosuję także pastę dr Budwig, słyszeliście o jej kuracji? Składa
          się ona z oleju lnianego nieoczyszczonego budwigowego oraz chudego
          twarogu, można też olej mixować z kefirem. Jej pasta jest skuteczna
          nawet w leczeniu nowotworów. Gorąco polecam, podaję ciekawe linki:
          www.longevitas.pl/index.php?id=15
          www.vismaya-maitreya.pl/naturalne_leczenie_kuracja_antyrakowa_dr_johanny_budwig.h
          tml
          Zaczęłam więcej się ruszać, mimo bólu. Napięcie mięśni jest wtedy
          mniejsze.
          Nie dawno robiłam badania w związku z moim objawem Raynauda.
          Kapilaroskopia nie wykazała choroby Raynauda, a jedynie objaw.
          Widoczne nieliczne zatory, natomiast liczne pola niedokrwienia.
          Polecono mi na wszelki wypadek zrobić usg tętnic szyjnych, jutro
          mnie czeka to badanie.
          Moja chlamydia i grzyb... Nadal leczę się jedynie naturalnie,
          wzmacniam odporność, bo w moim przypadku to najważniejsze...
          Wkrótce czeka mnie seria pobrań krwi – ginekolog kazała zrobić pełen
          panel hormonalny w różnych dniach cyklu, trzeba sprawdzić czy nie ma
          problemów z przysadką mózgową...
          No i tak to u mnie teraz wygląda...
          Pozdrawiam Was cieplutko!!!

          P.S. Basiu, taki spadek to ogromny sukces!!!! Cieszę się ogromnie!!!
    • chorowitka85 Re: Fibromialgia w wieku 25 lat - moja historia 26.08.10, 10:11
      Witam. No się trochę pochwaliłam w ostatniej wiadomości... Znowu
      jest gorzej – od kiedy zrobiło się chłodniej i ciągle przechodzą
      jakieś fronty moje mięśnie są napięte jak struna, mam bardzo słabe
      krążenie, więc jestem cała sztywna. Najtrudniej znieść mi ciągłe
      migreny, bóle napięciowe, które znowu wyłączają mnie ze względnie
      normalnego funkcjonowania, ciemny, dobrze wywietrzony, cichy pokój -
      to jedyne, co mi pomaga. A myślałam, że będzie lepiej, echhh... :(
      A jak Wasze samopoczucie po ochłodzeniu? Lato się kończy, jak sobie
      pomyślę, że znowu będzie zimno to mi się płakać chce, bo wtedy
      mięśnie mam wciąż napięte i chodzę z wiecznym bólem, krążenie staje,
      więc zwalnia praca wszystkich narządów... :(
      • jolanta534 Re: Fibromialgia w wieku 25 lat - moja historia 26.08.10, 19:41

        Nie jest nam lepiej,oczywiscie tym z klasyczną fibro,ze się tak wyrażę :/
        Ja też jestem spięta i bardziej obolała od jesieni do wiosny
        a praktycznie to przez 10 długich miesięcy,bo tak długo mamy zimno lub chłodno :/
        Od paru dni też bardziej bolą mnie nogi a dodatkowe bóle weszły mi w lewy mięsień czterogłowy i w prawe kolano,boli przy kazdym kroku,gdy chcę iść szybciej!
        Byłam u psychiatry,żeby zmienić lek i mam nowej generacji,bo ten stary brałam 7 lat i teraz już przez ostatnie 2 lata bez efektu...
        Brak checi do czegokolwiek i zmuszanie się do codziennych obowiązków!
        Nowy lek biorę od dzisiaj i muszę poczekać na działanie :)
        łykam też raz dziennie GinkoBiloba i chyba moje krążenie jest lepsze,bo mam ciepłe stopy :D zobaczymy jak będzie chłodniej?!
        Pozdrawiam koleżankę i wszystkie pozostałe Jola.
        • chorowitka85 Re: Fibromialgia w wieku 25 lat - moja historia 26.08.10, 21:08
          Jolu, przykro mi, że też gorzej się czujesz. :( I inni również...
          Tak się cieszyłam, gdy było cieplej, bo było naprawdę lepiej, żeby
          nie powiedzieć całkiem dobrze! A tu ochłodzenie i znowu to samo. :(
          Mogę zapytać jaki lek zapisał Ci teraz psychiatra? Ja muszę
          przyznać, że jestem przez to ponowne nasilenie objawów również w
          dużo gorszej kondycji psychicznej, podłamało mnie to, ale staram się
          jakoś trzymać chociaż czasem najgorsze myśli mi przychodzą do głowy
          i nie chce mi się walczyć o wstanie z łóżka... (tak mam przez
          ostatnie dni). Ale znowu wstaję mimo bólu, mimo bólu wychodzę na
          dwór, mimo bólu dużo spaceruję, staram się porzucać piłkę, podbiec
          trochę z psem... Żeby nie ta głowa to bóle innych części ciała
          byłabym w stanie znieść, bo ogólnie mimo kruchej budowy jestem
          wytrzymała na ból. Ale gdy jest wiatr to głowa boli mnie tak, że mam
          ochotę nią walnąć o ścianę, masakra. :( Moja głowa jest tak wrażliwa
          na zimno jak dłonie i stopy, już teraz chodzę więc w kapturze. :/
          Pozdrawiam serdecznie, trzymajcie się ciepło. :*
          • baska192 Re: Fibromialgia w wieku 25 lat - moja historia 14.09.10, 00:10
            Jesli moge cos doradzic to kup sobie taki stacjonarny rowerek.Pedalowanie jest bardzo zdrowe.Jak narzucisz sobie rezim np.2x30 minut i bedziesz realizowala swoje plany to uwierz mi po kazdym takim wysilku bedziesz czula sie szczesliwsza.Ja tak robie choc lenia do ruchu mam okropnego.Ale wiem,ze wysilek fizyczny ,zwlaszcza regularny wysilek robi same cuda dla naszych spraw krazeniowych.Pozdrawiam serdecznie.
            • chorowitka85 Re: Fibromialgia w wieku 25 lat - moja historia 22.09.10, 12:48
              Dzięki Basiu. Rzecz w tym, że ja... mam taki rowerek stacjonarny. Ale nie jeżdżę, bo męczy mnie to potwornie - po 5 minutach padam dosłownie z nóg. :( A gdy się zmęczę to podchodzą mi kwasy do przełyku (mam nieszczelny zwieracz), piecze mnie w klatce i serce wali jak młot (mam też wypadanie płatka zastawki mitralnej serca, to dlatego nie toleruję wysiłku fizycznego). Na normalnym rowerze jeszcze jakoś bardziej daję radę. Ogólnie rzecz biorąc wzięłam się teraz za spacery i "grę" w piłkę z moim psem. Zawsze to coś... Pozdrawiam ciepło.
              • baska192 Re: Fibromialgia w wieku 25 lat - moja historia 22.09.10, 23:49
                ale co dalej zamierzasz.Moze zaczniesz walczyc przez wzmocnienie odpornosci.Sama na sobie przetestowalam Immunocal.Jest dobry ale dosyc drogi..
                Jesli chodzi o serce to do tej pory nie mialam wiekszych problemow ale od jakiegos czasu wieczorami bije mi jak oszalale(pomimo leczenia-wiec to leczenie to zadne leczenie skoro objawy sie poglebiaja).Pozdrawiam
              • ewax100 Re: Fibromialgia w wieku 25 lat - moja historia 24.09.10, 13:56
                Ja też mam tak z rowerem stacjonarnym jak TY -dokładnie:) też sie męczę po 5 min -wole tak jeżdzić normalnie a jak masz problemy ze zwieraczem i te kwasy Ci pochodzą to co z tym robisz? polecam kapsułki skrzyp z pokrzywą na włosy ale niweluje te kwasy i zgagę:) Pozdrawiam
                • chorowitka85 Re: Fibromialgia w wieku 25 lat - moja historia 06.10.10, 15:11
                  Do baska192:
                  Basiu, ja cały czas wzmacniam odporność jak mogę (rotacyjnie różne witaminy, sok z aloesu, noni, olej lniany i inne). :(

                  Do ewax100:
                  Ewciu, ja zauważyłam, że problemy ze zwieraczem najbardziej mi dokuczają, gdy nie mam ciągłego dostępu do tlenu, gdy jestem niedotleniona. Np. w centrum handlowym, w pomieszczeniach z klimą bądź centralnym ogrzewaniem jeśli nie ma otwartego okna itd. Dziwne, ale prawdziwe! Nie wiem jaki to ma związek, może z niedotlenienia zwieracz również jest osłabiony, bo ogólnie wtedy mam duże kłopoty z krążeniem. :( A skrzyp z pokrzywą naprawdę niwelują kwasy?

                  Do myalgan:
                  Ja miałam robioną gastroskopię i dodatkowo badania krwi na helicobacter. Nie wykryto. Wrzodów także nie mam. Ale wykryto w gastroskopii problemy ze zwieraczem przełyku, jest mało sprężysty, to jeszcze nie przepuklina rozworu przełykowego, ale trzeba kontrolować. Kurcze, ja nie wiem, ale to ma u mnie związek z niedotlenieniem i krążeniem krwi, jak babcię kocham!

                  W ogóle to kilka dni temu przeprowadziłam się do Warszawy, wcześniej mieszkałam w domu rodzinnym na wsi, tu czuję się gorzej pod względem alergicznym, ciężko mi oddychać, wciąż czuję się niedotleniona, mam uczulenie na wodę i w ogóle. :( Ale jak się wyprowadziłam z zagrzybionego domu i mieszkam w nowym budownictwie, gdzie jest czysto, suchutko, cieplutko, bez wilgoci, pleśni to powiem Wam, że dolegliwości bólowe i napięciowe się bardzo zmniejszyły i mam o wiele więcej siły!!!!
                  • noir11 Re: Fibromialgia w wieku 25 lat - moja historia 09.10.10, 17:32
                    Witam chorowitka85:)
                    Na początku zaznaczę, że nie mam fibromialgii i na ten wątek natrafiłam z ciekawości, bo całkiem niedawno przypadkowo natknęłam się na wzmiankę o tej chorobie w programie tv. Ja natomiast pisałam wcześniej na forum o mojej "przygodzie" z IBS, który z tego co zdążyłam zauważyć, jest w dużej mierze zbliżony do fibro w sensie niewyjaśnionego pochodzenia, przewlekłości, i całej reszty konsekwencji dla samopoczucia chorych.

                    Piszę, ponieważ jestem w podobnym wieku i chciałam wyrazić moje uznanie dla Ciebie, za to, że nie poddajesz się (wiem, mus to wielki pan). Ja mając małą część Twoich dolegliwości czuję się nieraz bardzo podobnie psychicznie, tzn jakbym nie mogła się obudzić z koszmaru, dlatego podziwiam Cię bardzo, że zbierasz informacje, szukasz rozwiązań. Jestem o tym przekonana, że niejeden człowiek w obliczu codziennej męki, bólu, szybciutko by się posypał. Dlatego przy takich sprawach należy pamiętać, że jak świat długi i szeroki jak to mówią: bogaty nigdy do końca nie zrozumie biednego, młody nie zrozumie starego a ZDROWY NIE ZROZUMIE CHOREGO. Po prostu trzeba się uodparniać na wszelkie objawy wszelkich niedowierzeń itp ze strony obcych, znajomych, lekarzy czy tam rodziny bo niestety zdrowe osoby nie są w stanie tego zrozumieć i do tego wszelkie sugestie w stylu:"to pochodzi od psychiki"( w momencie, gdy świat medyczny nie jest pewien przyczyn choroby), często jeszcze bardziej mogą szkodzić bo człowiek sam zaczyna doszukiwać się nieprawidłowości w jej funkcjonowaniu (choć rzeczywiście część osób pewnie i ma te nieprawidłowości, co nie znaczy, że każdy i że każdy miał je przed wystąpieniem choroby a nie jako skutek choroby).

                    Dobrze, że jest takie forum, mi osobiście pomogły słowa wsparcia jakie dostałam. Życzę powodzenia w dalszej walce i pozdrawiam ciepło, mam nadzieję że się odezwiesz
    • aleksandra1124 Re: Fibromialgia w wieku 25 lat - moja historia 20.10.10, 20:47
      Wspólczuję chorowitce, ale pocieszenie mam takie, że u mnie choroba pojawila sie też w dzieciństwie.Oczywiście 40 lat temu nikt nie słyszał o takiej chorobie. Skarzyłam sie bliskim,że bolą mnie strasznie ręce inogi, także miałam częste bóle żoładka.Moja mama była twardą,mało wrazliwą kobietą,zaprowadziła mnie do lekarza we wsi a on przypisał bóle dojrzewaniu.\\byłam chuda,słaba a przy tym bardzo ambitna. W wieku 16 lat byłam u psychiatry a on stwierdził,że mam poszukać sobie chłopaka i wszystko minie. Tak kiedyś podchodzili lekarze do chorych na fibromialgię,choć dziś wiem,że wcale nie znali tej choroby,bo chyba dopiero jakieś 20lat temu jakiś lekarz opisał te chorobę.\\dzisiaj mam 56 lat i nadal cierpię.Oczywiscie przez tyle lat nie leczenia moje dolegliwości sięgnęły zenitu.Bóle całego ciała, mięśni i stawów.Przez kilka lat brałam leki przeciwdepresyjne,łagodziły nieco ból ale wzmogła się apatia, przygnębienie. Dzisiaj od kilku miesięcy zażywam lek Guajazyl i własnie dzięki niemu czuję lekką poprawę.Brałam też Myalgan, leki rozlużniające mięsnie ale pomagały tylko na jakiś czas.Ja z obserwacji mojego organizmu stwierdziłam, że przyczyną choroby sa bakterie lub grzyby. 3 lata temu zachorowałam na ropień migdałka.Byłam takbardzo chora, że lekarz zaaplikował mi dożylnie silny antybiotyk. Po tym antybiotyku 2 dni czułam się jak nowo narodzona, ale potem bóle wróciły. Szczególnie bola mnie ręce i nogi a także cały kręgosłup zwłaszcza szyjny, oczywiście mam też dziwne bóle głowy, drętwieje mi zazwyczai prawa strona głowy. Jestemprzy tym bardzo słaba,boję gdziekolwiek sama wyjść z domu.Może ktos podzieli się spostrzzeniami swojej choroby podaję meil aleksandra1124@wp.pl
      • chorowitka85 Re: Fibromialgia w wieku 25 lat - moja historia 23.10.10, 14:46
        Monikof25, to bardzo cenne informacje!!! ja tez mam przerost drozdzakow, i niedobory witamin, m.in. z grupy B, bo one wlasnie nimi sie zywia. Mam rozchwiany uklad hormonalny, niby miesiaczka jest regularnie, ale te moje hormony doslownie wariuja, strasznie mi skoczyl w gore androstendion, za malo estrogenow i progesteronu w niektorych dniach cyklu, w innych za duzo. za malo hormonow tarczycy, doslownie groch z kapusta. :( Czy po suplementacji witamin z grupy B Twoje hormony zaczely wracac do normy?

        Aleksandro1124, bardzo Ci wspolczuje, mam podobny problem z konczynami, kregoslupem (zwlaszcza szyjnym), miesniami w obrebie glowy (kazda wizyta u dentysty jest koszmarem bo nie moge otwierac dlugo buzi), no i te straszne bole glowy, rowniez z dretwieniami tyle, ze lewej strony, mam koszmarne migreny...
        Niedlugo przyjdzie mi chirurgicznie wyrwac osemki, nie wiem jak to zrobie z tymi moimi bolami, szczekosciskiem...
        Ciekawe, ze i u mnie jest problem z grzybem i bakteriami. Z moimi migdalkami od dziecinstwa cos bylo nie tak. No a teraz trudno mi wymienic czesc ciala, narzad, z ktorym wszystko jest w porzadku. :( Rowniez jestem slaba, mam malo sily. Zauwazylam, ze dolegliwosci nasilaja sie u mnie przy niedotlenieniu, wciaz brakuje mi jakby tlenu, musi byc ciagle uchylone okno, inaczej dostaje migreny, ciezko mi oddychac, opadam z sil, staje mi doslownie krazenie. Wy tez macie takie dziwne problemy z niedotlenieniem???
          • ewax100 Re: Fibromialgia w wieku 25 lat - moja historia 11.01.11, 12:29
            Cieszę się że w końcu znalazłaś przyczynę:) a to już połowa sukcesu..a pomietasz jak Ci radziłam bo masz podobne objawy jak ja miałam? Wiem co czujesz bo miałam identycznie jak wynik WB wyszeł dodatni.Życzę teraz wytrwałosci w leczeniu ..POzdrawiam serdecznie:)

              • chorowitka85 Re: Fibromialgia w wieku 25 lat - moja historia 15.01.11, 18:54
                Ewciu, dziękuję. Tak, pamiętam jak już dawno radziłaś mi, żeby zrobić te badania...
                Tylko za nic w świecie nie pamiętam kleszcza. No ale WB wyszedł dodatni, a ja czuję się coraz gorzej, więc chyba podstawowa przyczyna w końcu znaleziona...
                Jak długo się leczyłaś na boreliozę? Miałaś jakiegoś dobrego lekarza?
                • ewax100 Re: Fibromialgia w wieku 25 lat - moja historia 16.01.11, 16:28
                  Ja także nie pamiętam kleszcza i byłam zdziwiona gdy wynik WB w klasie IGG był dodatni czyli to przewlekła nie śweża choroba.A Tobie w jakiej klasie wyszło dodatnio?Do dzisiaj tego nie rozumiem choć wykluczyć trudno bo mogę nie pamiętać -kiedyś nikt nie słyszał o takiej chorobie i aby tak bardzo cierpieć.
                  Leczyłam się antybiotykami silnymi dawkami 6 miesięcy u tej.dr z Krakowa co podałam Ci linka.
                  • chorowitka85 Re: Fibromialgia w wieku 25 lat - moja historia 17.01.11, 17:15
                    Ewuś, mi WB wyszedł w IgG dodatni, a w IgM graniczny. Teraz dla pewności robiłam jeszcze PCR Real Time jakościowy i ilościowy przyjmując wcześniej Citrosept, bo ponoć on podobnie jak Metronidazol rozbija cysty borelii i ona się staje lepiej widoczna w badaniach. Czekam na wyniki...
                    Ja się bardzo boję antybiotykoterapii, i tak długiej, lekarz niby zaproponował mi również szpital i dożylnie, ale lekarka, która się mną opiekuje mówi z kolei, że to mnie dobije, bo mój organizm jest za słaby na antybiotyki. Będę próbować się leczyć tzw. protokołem Buhnera, wkrótce sprowadzę zioła. Ma zbliżone działanie do antybiotykoterapii, również występują herxy, ale nie wyjaławiają tak organizmu.
    • asiam-1 Re: Fibromialgia w wieku 25 lat - moja historia 16.12.11, 21:10
      BARDZO bliska jest mi twoja historia u mnie mowili ze to predzej spazmofilia a nie fibromialgia, stres itp ,ja juz nie daje rady ciagle sie boje ,ze to powazniejsze ,ze umre wsluchuje sie w swoje cialo ,mam 32 lata i jest mi naprawde ciezko z tym wszystkim,jesli chcesz to prosze napisz do mnie,razem zawsze latwiej!
    • iza.mro Re: Fibromialgia w wieku 25 lat - moja historia 21.02.12, 12:09
      Witajcie.
      Czytam i czytam ten watek i postanowilam jedno: w sobote ide na pobranie krwi do badania na obecnosc borelli. Wspolczuje Wam wszystkim, ktorzy tak cierpicie. Wiem, jak ciezko jest samemu przepychac sie, szukac pomocy i jej nie znalezc... Napisze Wam, co mi jest:
      2 lata temu zaczelam prace w biurze, w dosyc stresujacej atmosferze- wszystko szybko, szybko, 30 maili dziennie do zalatwienia "na wczoraj", 3 dzwoniace (czasami jednoczesnie!) telefony na biurku- 1 byl mojej kolezanki, ktora czesto wychodzila na popierska- ja nie pale... Szef stojacy nad glowa z dodatkowym zadaniem nie cierpiacym zwloki. Wszystko to dla mnie bylo wielkim wyzwaniem, ktoremu jako nienormalna perfekcjonistka staralam sie sprostac. I osiagalam to- szefostwo bylo bardzo zadowolone, a ja szczesliwa! Niestety, zostawalam po pracy, rezygnowalam z przerw, nie wstawalam z fotela, wszystko, zeby tylko wywiazac sie z zadan. Dodatkowo bylam glupiutkim nowicjuszem, ktory dal sie wrobie starszym kolezankom, ktore podsuwaly mi swoje zadania, mowiac, ze nalezy to do moich obowiazkow. Czesto takie rzeczy wychodzily na swialo dzienne, wtedy, gdy z powazniejszym problemem szlam do szefa, a on zaskoczony pytal:dlaczego ty sie tym zajmujesz? przeciez to zupelnie nie twoja dzialka! Te krowy robily tylko glupie mine. Niestety, za swoja chec zrobienia wszystkiego, zaczelam placic zdrowiem. Zaczely sie problemy z kregoslupem, bardzo mocno napiete, bolace miesnie karku, bolacy caly kregoslup. Wybralam serie masazy i pomoglo. Wiec ja dalej- w szal pracy. I znowu bole, znowu masaze, ktore pomogly- i tak z 5 razy. Az latem 2011 stwierdzilam, ze napiecie miesni nie puszcza juz 5 dni. Codziennie rano budzilam sie z bolem, jakby ktos wsadzil mi kolek pomiedzy kregi szyjne i on tam siedzial. Bolalo przeokropnie nie moglam sie na niczym skoncentrowac, denerwowal mnie bol, ktory nie przechodzil. Poszlam do lekarza- zrobili mi przeswietlenie- bylo w porzadku. Lekarz poklepal po ramieniu, zaradzil odpoczynek i masaze i wyslam do domu. Od tego dnia bol odszedl tylko na 2 pamietne dni- ale o tym pozniej. Bralam juz masaze prywatnie, dodatkowo. Czulam sie po nich jeszcze gorzej. Bol byl nie do zniesienia, w miedzyczasie awans w pracy i chodzilam na trudne i stresujace szkolenia. Myslalam, ze zwariuje z bolu, ze bede wyc jak wilk, chodzilam do lekarzy, ale o tym nie chce mi sie nawet pisac- patrzyli na mnie jak na hipochondryczke, zapisywali tabletki przeciwbolowe, ktore NIC NIE POMAGALY. Ogarnela mnie panika, ze moje zycie bedzie juz tak wygladalo, ze zawsze bedzie bol i cierpienie i nikt nie znajdzie rozwiazania! Zarzadalam MRT, wyszlo dobrze. Lekarz znowu przepedzil mnie do domu. I na dodatek ja nie wygladam na chora. U neurologa zasugerowalam fibromyalgie. Powiedzial, ze nie sadzi i mam sie tak nie denerwowac, nie stresowac, nie napinac miesni!...
      Ja sie mecze. I inni ze mna.
      Moje objawy:
      - silne chroniczne, towarzyszace mi w kazdej sekundzie zycia, nasilajace sie i lekko slabnace bole karku, tylnej czesci glowy, czasami calego gornego odcinka kregoslupa, lopatek ramion. Przy chodzeniu z torbami z zakupami boli mnie i piecze caly kregoslup jakby wszystkie miesnie mi tam pekaly na zywca. Rano zawsze budze sie z bolem i klade spac z bolem.
      -bardzo duze klopoty z koncentracja, zapominanie teg, co robilam przed chila, klopoty z uczeniem sie i zapamietywaniem, ciagle wrazenie otepienia, ja czasami nie pamietam rzeczy oczywistych, znajomi smieja sie ze mnie, ze jestem taka gapa. Ja sama sie z tego smieje, bo to szok, zeby w wieku 33 lat miec pamiec jak staruszka.
      -zapominanie "jezyka w gebie", zapominanie slow, okreslen, nieumiejetnosc ulozenia zdania. Gdy pisze jest mi latwiej, bo mam czas na przypomnienie sobie slowa, ale w trakcie rozmowy wypadam na osobe zdekoncentrowana i chaotyczna. Sama czasami sie dziwie, co ja mowie.
      Mam wrazenie, ze cos dzieje sie poza mna, ze to nie ja. Brak zdolnosci laczenia faktow, czasem logicznego myslenia, bystrosci, gapowatosc.
      - bardzo slaba odpornosc... w grudniu opryszczka wyskakiwala mi na ustach jedna po drugiej... zaczelam brac Heviran i jakos na razie sie zatrzymalo.
      - notoryczne, chroniczne stany zapalne pochwy. Ciagle sie lecze. Globulki, doustnie i potem na wyrownanie Ph i flory i tak w kolko 5 razy w roku. Moj lekarz kreci glowa z niedowierzania. Ja tez. I z bezsilnosci.
      - od kilku lat zawsze rano mam chrypke, kaszel i odpluwam jakies wstretne zolto- czerwone zakrzepy. Gardlo mam prawie zawsze czerwone, lekko bolace, podraznione. splywajaca ciecz po sciance, czesto nieprzyjemny smak w ustach. Rano tragiczny.
      - zimne dlonie i nogi, rece czasem tak bezsensownie, niewytlumaczalnie zimne w cieplym pomieszczeniu, ze az bola.
      - w nocy podobno zgrzytam zebami- zakladam szyne zabezpieczajaca, bo zeby mi sie juz zdazyly przez tyle lat jednak zetrzec.

      Szukajac godzinami przyczyn moich dolegliwosci w interencie czytam takie fora jak to, rozne strony i podejrzewam u siebie albo fibromyalgie, albo bolerioze. A teraz juz nawet bardziej bolerioze, bo ponoc w fibro ma sie klopoty ze snem- a ja nie mam, chyba, ze boli tak, ze budze sie z bolu, albo nie moge zasnac.
      W kazdym razie w tym tygodniu ide na badanie. Napisze Wam, jaki wynik, jak juz bedzie.
      Pozdrawiam serdecznie wszystkich leczacych sie, wyleczonych i tych jeszcze cierpiacych i zycze wam szczescia i wytrwalosci!
      • iza.mro Re: Fibromialgia w wieku 25 lat - moja historia 22.03.12, 21:14
        Witam, mialam dac znac, jak wyszly badania na obecnosc boleriozy. A wiec wyszlo wszystko ujemnie. Czyli rozumiem, ze znaczy to ze jej nie mam. Robilam test Western- Blota za 200 zl. Niby sie ucieszylam, ale mam swiadomosc ze zaczynam od poczatku "poszukiwania" odpowiedzialnego za moj stan zdrowia. Wiem, ze te badania nie daja 100% pewnosci. Chce zrobic teraz badania na aparacie MORA na inne pasozyty. Bo... do cholery, musi byc jakas tego przyczyna! I trzeba ja znalezc i leczyc! Do uslyszenia, pozdrawiam!
Inne wątki na temat:

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka