Dodaj do ulubionych

ból wyrzucamy we własnej skromnej twórczości...

10.10.07, 13:00
Ewcia mam propozycję by ten wątek był rodzajem terapii grupowej, na pewno
kazdy z nas ma jakieś hobby albo twórczość zamkniętą przed światem , wszystko
jedno w jakim przekazie czy wyrażeniu.
Możemy sie może właśnie tu bardziej zbliżyć się do siebie i poznać sie , a
przede wszystkim WYRZUCIć CAłY BóL W TYM CO NAM PRZYNOSI UKOJENIE I SPOKóJ.
Może nasze życie w swoim świecie można przedstawić wszystkim nam i tym
sposobem trochę sobie ulżyć i podbudować się że to na coś się nam przyda i
może innych podbuduje , albo gdy nie możemy wyrazić naszych koszmarów i lęków
wyrazmy to tutaj.
Nie wiem co o tym sądzisz czy nowy wątek byłby potrzebny nam wszystkim czy nie.
pozdr.
Obserwuj wątek
        • boncia1 Re: ból wyrzucamy we własnej skromnej twórczośc 11.10.07, 13:24
          No to co obstawiałaś w tym tygodniu ile i za co? a poza tym pochwal się ile ci
          się udało wygrać kiedykolwiek i jakie sa twoje ulubione liczby. i wszystko na
          ten temat.
          Myślę że będziesz się dzielić tym z nami co tydzień a może jak to tam jest w
          lotku-częściej????
          pozdrowionka
          życzę kupy pieniedzy.
          Jak więcej osób będzie ci kibicować to na pewno coś wygrasz i postawisz nam
          piwo????? ;)
            • boncia1 Re: ból wyrzucamy we własnej skromnej twórczośc 12.10.07, 16:40
              Ok zacznę od siebie - ale zapraszam do waszych zwierzeń co wam mimo cierpienia
              przynosi ulgę i radość.

              Mnie udało sie po prawie pół roku rozćwiczyć nadgarstki i dłonie i " wymęczyła
              dwie grafiki którym pomysł dał mi pobyt u Gochy-Biedrony w Świnoujściu!
              Tam zaczęłam na brudno to szkicować w nocy gdy wszyscy spali wraz z moim mężem
              -dwie postacie dzieci b. słodkich chłopca i dziewczynkę , a Biedrona mnie
              zaskoczyła na podłodze, niemalże płaczącą z bólu i wściekle próbującą rysować
              choć ręce drżały jak u paralityka.
              Przez cały czas od przyjazdu ze Świnoujścia do domu próbowałam stawiać kreski i
              uczyć się od nowa rysunku i grafiki.
              Dziś mogę sie pochwalić że oba gotowe dzieła oprawiłam w paspartu i antyramy /
              piknie/ i podarowałam synowi i synowej dla mojej 10-cio miesięcznej wnuczki.
              Nawet w czasie pobytu w szpitalu rysowałam obie grafiki ćwicząc precyzję i
              hamując nadmierne napięcie mięśni rąk, To na prawdę była rehabilitacja !! Solidna.
              Te dwie grafiki dały mi nadzieję że kiedykolwiek jeszcze wrócę tez do pędzla.
              Dzięki Biedrona wierzyłaś że mi sie uda i udało !
              Jak zrobię zdjęcia tych grafik to wam tu w wątku pokarzę.

              Życzę wam tyle samozaparcia choć u mnie to dopiero pierwszy krok po 10 letniej
              przerwie ,
              Robię dlej...
              pozdrawiam
              • gosia_biedrona Re: ból wyrzucamy we własnej skromnej twórczośc 12.10.07, 20:37
                Boniu,nie masz za co mi dziekowac bo gdybys sama nie chciala to
                wyszloby inaczej ale ciesze sie ze cos ci sprawia przyjemnosc i
                pomaga zapomniec o bolu tylko ja juz nie mam innych grafik i jak
                przyjedziesz do mnie to co bedziesz rysowac no ale cos znajde.
                A odnosnie tego watku to mi jak na razie nic nie przynosi radosci bo
                jedyna radosc jaka mialam to byly spacery po lesie ale po ostatnim
                wypadzie do lasu dwa tygodnie temu do dzis bardzo boli kregoslup i
                niestety musze zapomniec na jakis czas o przyjemnosci.
                pozdrawiam
                pa
                • boncia1 Re: ból wyrzucamy we własnej skromnej twórczośc 12.10.07, 22:59
                  obiecuje ci Biedroneczko że jak przyjade to pójdziemy na taki spacerek razem.
                  A co do twoich kulinarnych zdolności? Nie sprawiają ci przyjemnośc wszyscy
                  oblizując sie na przyrządzone przez ciebie RZEBERKA?
                  Przecież słyszałam że chody w neurologii masz z powodu tych rzeberek?
                  hi hi.
                  Napewno cała twoja kuchnia jest KUCHNIA ALA BIEDRONA i jest lepem dla smakoszy.
                  Tak trzymaj
                  pozdro
                  tęsknie za tymi rzeberkami...
                    • ewax100 Re: ból wyrzucamy we własnej skromnej twórczośc 12.10.07, 23:31
                      Fajnie boniu że masz cos co daje Ci
                      radość,przyjemnośc bo gorzej jak specjalnie nie ma
                      nic takiego a wtedy jest bardzo żle bo to żle wpływa
                      na psychike człowieka prawda?zycie staje się
                      nieciekawe takie bezcelowe- sama to wiem.Najbardziej
                      się cieszę chyba z tego gdy nic mnie nie boli.Kiedys
                      malowałam też obrazy ale juz dawno tego nie robię choc
                      pamietam że może sprawic to radośc i oderwanie się od
                      zmartwień.Teraz jesienia przyjdzie trudny okres taki
                      smutny bo juz zimno.Więcej casu będziemy spedzac w
                      ciepłym mieszakniu niz np. na działce czy na
                      powietrzu.Pozdrawiam
                      • boncia1 Re: ból wyrzucamy we własnej skromnej twórczośc 13.10.07, 16:51
                        Ewuniu ale w jesieni czy zimą można też robić wiele rzeczy które pozwolą choć na
                        chwilę oderwać sie od choroby i bólu.
                        Gdy na działeczce zrobiłaś wszystko to może wróć do malowania / tak żeby nikt
                        nie widział / tak dla siebie - to naprawdę wciąga i daje pozytywne efekty i
                        zmiany w psychice.
                        Myśląc jak masz to robić i jaką techniką i w ogóle jak się do tego zabrać i co z
                        tego wyjdzie nie myśl o tym że to będzie dzieło sztuki- ważne że przez ten cały
                        czas zapomina sie o chorobie. Owszem czasem przeszkadza ból rąk i ramion ale
                        wiem po sobie że można si.ę przełamać.
                        Ewcia napisz co ci sprawia przyjemność w długie jesienno- zimowe dni?
                        cokolwiek bz to nie bzo warto o tzm si y nami podyieli
                        poydr.
    • boncia1 do Myalgan 14.10.07, 16:31
      Aniu zrobiłas już wszystko na działce? Bo chyba z tego co pisałaś jesteś b.
      mocno związana z dziełeczką. Miałabym do ciebie masę pytań w związku z różnymi
      uprawami.
      Podziel się z nami czy tam jak pracujesz to odpoczywasz i czy udaje ci sie
      zapomnieć o bólu?
      pozdrowionka
      • myalgan Re: do Myalgan 15.10.07, 03:43
        boncia kochana
        dzialka jest moja jedyna odskocznia od bolu i codziennych zmagan z
        choroba
        jeszcze ciezko sie zebrac zeby tam dotrzec
        jeszcze musze troche poczekac
        ale docieram tam na rowerku i nie musze sie juz pokladac na
        tapczaniku dreptam caly czas jaki spedzam czas na ogrodzie a i cos
        zrobie skubne pograbie pozamiatam i jakos leci powolutku
        a teraz jest taki wspanialy okres do pracy slonko swieci a nie jest
        goraco to i pracowac sie chce
        co do pytan zwiazanych z jaka kolwiek uprawa to watpie czy wiem cos
        wiecej od ciebie
        szczegolnie jak patrze na zdjecie z toba i ta dynia chyba 60kg
        mi to tylko fajnie trawa rosnie i tez nie bo mech ja zarasta
        urosly mi 3 marchewki grubosci olowka dwie naciowe pietruszki i
        troche fasoli ktora zezarly slimaki
        zebralam kilka jablek ktore samodzielnie urosly bez opryskow
        malinek troszke zjadlam jakies kilo na 50 krzaczkow
        aroni bylo kilo moze dwa
        winogrona 10 kilogramow dokladnie bo wazone na wino
        to wszystko czym moge sie pochwalic
        jednak dzialke kocham i zawsze bede na nia ciagnac jesli tylko sily
        i zdrowko dopisza
        aaaa zapomnialam teraz dabki kwitna nawet dosc duzo i to wszystko
        pozdrawiam
        milego dnia
        • boncia1 Re: do Myalgan 15.10.07, 13:58
          jak czytam to co piszesz o działce - to widzę że na prawdę to lubisz co robisz
          to świetnie . A u mnie ta dynia wyrosła sama bez oprysków czy nawożeń - chyba w
          nagrodę za same chęci .
          A u ciebie na działeczce na pewno piękna jesień i gratulacje z zbiory i chęci.
          A co proponujesz na zimne i ciemne wieczory jesienno zimowe?
          na pewno masz jakąś swoją receptę by nie " zszarzeć " RAZEM Z DESZCZAMI MGłAMI I
          ZIMNEM?
          póki jeszcze jest babie lato to działaj....
          pozdr
          • myalgan Re: do Myalgan 16.10.07, 04:30
            dzialke uwielbiam
            co do dlugich zimowych wieczorow to nic nie planuje konkretnego bo
            jak siebie znam to nic mi sie nie bedzie chcialo a jak cos do glowy
            walnie to poprostu robie to bez planowania
            chociaz zostawilam sobie kilka prac wlasnie na zime
            to tak
            poki w piwnicy sa potrzebne(materialy zebrane)
            malowanie sufitow w lazience i kuchni(jesli nozki zechca stac na
            drabine)
            umyc kasetony plastiki w pokoju
            i przedpokoju
            przydalo by sie potapetowac maly pokoj
            (zobaczymy)
            znajac moje tepo prac to powinno wystarczyc gdzies do lutego
            potem bede czekac na slonko i ciepla pogode zeby wyruszyc na dzialke
            czytanie robienie na drutkazh odpadaja nie mam cierpliwosci do
            skladania literek a i tak nie bede pamietac co czytalam to na
            cholere bede wzrok meczyc
            nauczylam sie tez nudzic w tej chorobie to reszte czasu spedze na
            odpoczynku i nudzie
            a i przeciez nasze forum bedzie chyba aktywniejsze zimowa pora to
            pobeblam wam tutaj i zleci czas jak ta lala
            pozdrawiam
            • mayka00 Re: do Myalgan 16.10.07, 22:40
              Od dłuzszego czasu zastanawiam sie o czym moglabym napisac w tym
              wątku...wprawdzie cos tam dziergam....ale czy to jest twórczośc?No w
              kazdym razie jest to taka moja mala przyjemnośc.Mam juz na koncie
              pare bluzeczek i serwetek.
              Często chodzi mi po glowie mysl,że moze sprobowałabym cos namalowac
              ale nie mam pojecia jak sie do tego zabrać.Chyba na poczataek
              musialabym cos poczytac na ten temat.Pewnie kiedys sie za to
              zabiorę...albo i nie:))).Poza tym duzo czytam .Nie jest to
              literatura wysokich lotów.Bardzo lubie dobrą sensacje.Uwielbiam
              Johna Grishama i Stevena Kinga("Zielona Mila"to moja ulubiona
              ksiazka tego autora).No ale wystarczy:))) chyba sie rozpisałam:))
              • myalgan Re: do Myalgan 17.10.07, 03:42
                mayka00 napisała:

                > Od dłuzszego czasu zastanawiam sie o czym moglabym napisac w tym
                > wątku...wprawdzie cos tam dziergam....ale czy to jest twórczośc?No
                w
                > kazdym razie jest to taka moja mala przyjemnośc.Mam juz na koncie
                > pare bluzeczek i serwetek.

                =====================================================================
                wydaje mi sie ze kazda zecz zrobiona naszymi rencami to tworczosc
                a zrobic cweterek czy bluzeczke to sztuka
                =====================================================================
                > Często chodzi mi po glowie mysl,że moze sprobowałabym cos
                namalowac
                > ale nie mam pojecia jak sie do tego zabrać.Chyba na poczataek
                > musialabym cos poczytac na ten temat.Pewnie kiedys sie za to
                > zabiorę...albo i nie:)
                =====================================================================
                jak juz przyjdzie ci chec do malowania to nie bedzie problemu jak
                sie za to zabrac to przychodzi samo z siebie
                malowalam kiedys kwiatuszki na plutnie ale mi przeszo i wogole nie
                mam checi do malowania(ta choroba to mnie troche przyciszyla)
                jeszcze nie tak dawno robilam obrazy z czarnej skory teraz na wisne
                zdjelam ze sciany bo przestaly byc modne
                robilam dzewka szczescia z kolorowych kamykow (byly z korali
                kupowanych na targu)i zlotych drucikow osadzone na wiekrzym kamieniu
                super byly zrobilam chyba z 50 i sama zostalam bez jednego dziela bo
                wszystkie rozdalam ludziom na szczescie
                a moglam jedno zostawic moze dzis moje zycie bylo by inne no ale ..
                an
                ====================================================================
                • gosia_biedrona Re: do Myalgan 17.10.07, 09:39
                  Gosiu ,widzisz a ja mam problem aby ktos zrobil mojej corce sweter
                  na drutach ale widze ze znalazlam hihihi no dobra nie bede cie
                  wykorzystywac
                  ja oprocz spacerow po lesie to uwielbialam wycieczki rowerowe takie
                  po 60-70 kilometrow dziennie no a teraz moge zapomniec bo kregoslup
                  nie daje rady ale mam nadzieje ze jeszcze wroce do tych nasz
                  wspolnych wycieczek bo moja corka ma czasami ochote aby jechac
                  rowrami do Miedzyzdroji na lody a jedzie sie super bo przez las i
                  jest to tylko 20 kliometrow
                  starczy tych pisanych przyjemnosci bo o naszych wyprawach rowerowych
                  moge pisac i pisac
                  pozdrawiam
                  pa
                  • mayka00 Re: do Myalgan 17.10.07, 11:18
                    Gosiu....jestem pewna,ze bedziesz jeszcze szalała na
                    rowerze....jeszcze tylko troszke cierpliwosci:)))
                    Hi hi...napisałam,ze cos tam dziergam ale nie napisałam czy
                    dobrze...nie przypuszczam,ze córcia chciała chodzic w sweterku
                    wydzierganym przeze mnie:)))
                    • boncia1 Re: do Myalgan 17.10.07, 15:33
                      Mayka spróbuj z tym sweterkiem jak ja - jak sie uda to ok a jak nie to swiat sie
                      nie zawali. Ale na pewno robisz to dobrze bo z sercem.Dziergaj, dziergaj.
                      Ćwiczenie czyni mistrza!!
                      pozdr.
                  • boncia1 Re: do Myalgan 17.10.07, 15:30
                    Gocha pisz o tych wyprawach rowerowych - chcemy tego poczytać . A co do sweterka
                    dla małej to w drodze rehabilitacji mągę spróbować podziergać . To że będzie to
                    dla córki mojej Biedroneczki to mnie może bedzie mobilizowało i zobaczymy
                    najwyżej nie dam rady . ale spróbować mogę. Powiedz tylko jaki ma wzrost i jakie
                    wzory lubi i co chcesz dla niej zrobić i jaie kolory lubi. Potrzebna jest też
                    informacja z jakiej wełny ma to być . acha i wymiar od ramienia
                    dokąd? jaki długi? No i długość rękawów.
                    Ja tylko tak próbuję sie sama mobilizować, A to może być dobry bodziec.
                    Acha Ty to masz jeszcze jeden dar!!! Rozweselania ludzi i twoje ciepło które od
                    ciebie bije!!!
                    pozdr
                    • gosia_biedrona Re: do Myalgan 17.10.07, 19:58
                      Gosiu....jestem pewna,ze bedziesz jeszcze szalała na
                      rowerze....jeszcze tylko troszke cierpliwosci:)))
                      Hi hi...napisałam,ze cos tam dziergam ale nie napisałam czy
                      dobrze...nie przypuszczam,ze córcia chciała chodzic w sweterku
                      wydzierganym przeze mnie:)))
                      =================
                      Gosiu ja nie widze problemu a moja corka lubi w roznych rzeczach
                      chodzic,nizej podam rozmiary.
                      =====================================================================

                      boncia1 napisała:

                      > Gocha pisz o tych wyprawach rowerowych - chcemy tego poczytać . A
                      co do sweterk
                      > a
                      > dla małej to w drodze rehabilitacji mągę spróbować podziergać . To
                      że będzie to
                      > dla córki mojej Biedroneczki to mnie może bedzie mobilizowało i
                      zobaczymy
                      > najwyżej nie dam rady . ale spróbować mogę. Powiedz tylko jaki ma
                      wzrost i jaki
                      > e
                      > wzory lubi i co chcesz dla niej zrobić i jaie kolory lubi.
                      Potrzebna jest też
                      > informacja z jakiej wełny ma to być . acha i wymiar od ramienia
                      > dokąd? jaki długi? No i długość rękawów.
                      > Ja tylko tak próbuję sie sama mobilizować, A to może być dobry
                      bodziec.
                      > Acha Ty to masz jeszcze jeden dar!!! Rozweselania ludzi i twoje
                      ciepło które od
                      > ciebie bije!!!
                      > pozdr
                      =======================
                      Bonciu a czym ja tak cie rozweselilam hm???
                      a wiec rozmiary mojej corki jak ja zmierzylam to wzrost ma 138 cm a
                      ubranie kupuje jej na 152cm,dlugosc rekawa 45cm ale mysle ze 50cm
                      bedzie lepsze bo on lubi podwijac rekawy,dlugosc od pacy do pasa ma
                      40cm ale ja bym chciala dlyzszy swetek taki za tylek i dlugosc wtedy
                      wyniesie 70cm no a teraz bedzie wiadomo ze moja corcia lubi slodycze
                      bo w pasie ma 75cm.kolor obojetny i wzork nie musi byc a jak moge
                      jeszcze cos dozycic to sweterk chcialabym aby byl prosty rozpinany z
                      paskiem w pasie.oj wiem ze mam wymaganie ale skoro dwie dziewczyny
                      beda go robic to sie podziela praca hihihihi
                      sluchajcie podalam wam wymiary ale nie zmuszam do niczego i jak wam
                      sie bedzie nudzic w zimowe wieczory i nie bedziecie wiedzialy co
                      zrobic z czasem to mozecie sobie dziergac a ja bede bardzo
                      wdzieczna. a o wycieczkach napisze kiedy indziej bo cos sie
                      rozpisalam.
                      pozdrawiam
                      pa
                  • myalgan Re: do Myalgan 17.10.07, 14:52
                    mayka00 napisała:

                    > Aniu...to zrób sobie jeszcze jedno takie drzewko...specjanie dla
                    > siebie:))...a wogóle to zycze Ci szcześcia naewt bez drzewka:))))
                    =====================================================================
                    dzieki
                    chyba mam jednak szczescie zyje i narazie mam sie dobrze a ze boli
                    no coz chba tak musi byc
                    milego dnia
                    an
                • boncia1 Re: do Myalgan 17.10.07, 15:23
                  Myalgan co ja sie dowiaduję !!! To ty artycha jesteś tylko troche uspiona
                  chorubskiem . To świetne rzeczy które robiłaś i potrafiłaś wymyślić a przede
                  wszystkim zrobić swoimi łapkami. Mi sie zdaje że twórczość siedzi w każdej z nas
                  ,tylko odzywa się znienacka w w chwilach gdy całkiem sie tego nie spodziewamy.
                  Ja zaczełam b, aktywnie pisać poezje dopiero w cierpieniu fizycznym i psychiczny i
                  w tedy gdy pracować ręcznie juz nie mogłam.
                  I piszę gdy najbardziej boli i ruszać sie nie moge. Tylko trochę wstyd tu na
                  forum tych moich wypocin prezentować .
                  Zdaje sie że masz wiele możliwośći wyrazu swoich aktualnych uczuć - to świetnie
                  że mamy taka odskocznię
                  pozdr.
                  • myalgan Re: do Myalgan 18.10.07, 04:06
                    boncia napisala.
                    > Ja zaczełam b, aktywnie pisać poezje dopiero w cierpieniu
                    fizycznym i psychiczn
                    > y i
                    > w tedy gdy pracować ręcznie juz nie mogłam.
                    > I piszę gdy najbardziej boli i ruszać sie nie moge. Tylko trochę
                    wstyd tu na
                    > forum tych moich wypocin prezentować .
                    =====================================================================
                    przypuszczam ze to nie sa jednak wypociny tylko glebokie twoje
                    przezycia i doswiadczenia chetnie poczytam jak piszesz
                    napewno jeszcze wiecej sie dowiemy o tobie i twoim zyciu
                    jesli mozesz to prosze pisz
                    =====================================================================
                    pozdrawiam
                    an
                    • boncia1 Re: do Myalgan 18.10.07, 19:56
                      Nie wiem dla czego to robie ale no cóz - sama tego chciałam
                      czasami wiersze wyrazają wiecej niż normalne słowa. Może i wy czasami tak sie
                      czujecie?


                      Emocje krzyczą zabij !
                      Emocje krzyczą zrań !
                      Emocje krzyczą zapomnij !
                      W złości jak kierat
                      Ranisz bliskie ci istoty
                      Może nie rozumiejące twego bólu
                      Może nie rozumiejące twego strachu
                      W nienawiści spalasz siebie
                      I wszystko, co ci drogie kiedyś było
                      Ja wiem, że się boisz
                      Ja wiem, że ci trudno
                      Wiem, że nie tak miało być
                      Nie taki świat jest dla ciebie
                      Jesteś dumna i już nie pamiętasz
                      Jak to jest ze strachu wtulić się?
                      W kochane ,bliskie ci ramiona
                      Odpychasz, bo się boisz
                      Zamknięte koło bólu rani wszystkich
                      Którzy trwają przy tobie?
                      Na dobre i złe
                      Zamknięta w kuli strachu
                      Bijesz na oślep kopiesz i gryziesz
                      Ze strachu
                      Z lęku o swoje ja
                      Kula Strachu i niemocy jest tylko w tobie
                      Weź Go za rękę i pozwól mu się wyprowadzić
                      Szkoda czasu by nie kochać
                      Jest go tak mało…..
                      Za mało na nienawiść….

                      pozdr
                      • mayka00 Re: do Myalgan 19.10.07, 14:46
                        Boncia...czytam Twoj wiersz i czuje sie tak jakbym sama go
                        napisała,gdybym oczywiscie potrafiła...nie dotyczy to wprawdzie
                        nienawisci...ale strachu i bólu jak najbardziej i oczywiscie
                        niemocy.Gratuluję Ci umiejetnosci wyrazania uczuć...i jednoczesnie
                        zazroszczę:)))
                        Przypadkowo odkrylam Twoja wizytówkę...jestes piekna kobietą:)))
                        • boncia1 Re: do Mayka00 19.10.07, 16:38
                          No z tym " piekną kobietatą" bez przesady!
                          połowy włosów juz nie mam i mam problemy z zębami no i makijaż też swoje robi.
                          Każda z nas jest na pewno piekna mimo cierpienia i choroby . Nasze twarze są
                          zwierciadłem duszy i przeżytych uczuć i tych dobrych i tych złych. ale są
                          naszym" dowodem osobistym".
                          Jeszcze rok temu miałam takie opory co do swojego wygladu że w lustro nie mogłam
                          patrzec. I przekonałam sie że to tylko sfera psychiki.Teraz już sie nie wstyzde
                          -zapracowałam sobie na moja twarz całe życie i nie mam czego sie krepowac.
                          Widzisz co do wierszy to jest moj sposób rozmowy z soba z ludzmi z Bogiem i w
                          ogóle moja folozofia-bo ja nie potrafie sie wyrazac mowa. Jestem bardzo
                          skrepowana jak mam z kims rozmawiać i sie zamykam , zacinam, jakam i uciekam " w
                          głąb siebie". Bywały przypadki że jak puszczało zahamowanie to miałam potok słów
                          i chciałam b. szybko nadrobic co chciałam powiedzieć i wtedy najczęściej
                          zdarzały sie ataki padaczki.
                          A tak w wierszach moge mówić co myslę .
                          Jak pozwolisz jeszcze jeden wiersz o cierpieniu - ale według mnie to jest " moja
                          fibromialgia" w tym wierszu , kraina łagodności którą pokonuję ból, Już chyba go
                          kiedys prezentowałam , ale to tam - lubie go.

                          Kraina łagodności / 2006 r./

                          Ból zawładnął ciałem bezbronnym
                          I zwijam się w embrion,uciekam myślami
                          Do białych pachnących, sadów wiśniowych
                          Cicho i nieruchomo czekam
                          Odpływam
                          Do ostatniego bastionu walki z komórkami
                          Myśl i świadomość już nie boli
                          Uciekam w czar podświadomości
                          W inny wymiar mojego istnienia
                          Zasypiam myśląc o ciepłych skarpetach
                          Grzejąc obolałe stopy jakby w ciepłym piasku
                          Marzeniami płynę do tropikalnej plaży
                          I czuję masaż łagodny leniwych fal gorącego Adriatyku
                          Ciepły termofor zmienia się obficie
                          W letnie promienie słońca gorącego
                          Pieszcząc mnie po brzuchu Z miłością cierpliwie
                          Kołysze mnie do snu i ból mi zabiera
                          Przenosi w dawne miejsca
                          Tak niegdyś kochane
                          I płynie ze mną w krainę spokoju
                          I snu daje kołdrę ciepłą i bezpieczną
                          I myśli różowe przenosi
                          I leżę cicho z włosami w kokonie
                          I czuję zapach rumiankowej bieli
                          Polnych dywanów kwiecistej łąki
                          Rozrzucone jak gęste niegdyś włosy
                          Od nowa chłoną zapach balsamu natury
                          do ostatniego pukla przesiąkają , by przywrócić wiarę
                          Że odrosną kiedyś jak trawa co roku
                          Zielenią się cieszy jestestwo moje
                          unosi się lekko
                          Ponad łożem sypialni,obolałym ciałem
                          W wymiar wspomnień i chwil bez uczucia smutku
                          bezradności w walce z komórkami chorymi
                          Myśli już nie bolą
                          Zmieniając każdą chwilę cenną
                          W tańczące tęczą światełka
                          Na horyzoncie snu głębokiego
                          W chwili malutkiej jak angstrem
                          Odbywam podróż na bezludne wyspy
                          Wiecznej młodości
                          Wiecznego życia
                          Huśtając się na lianach jak beztroskie małpy
                          Między drzewami dotykając nieba
                          Wolna jak niebieski ptak
                          Odfruwam w przestrzeń ciszy
                          Nie czując już nic prócz lekkiego spadania
                          W dół głębokiego ciepłego snu
                          W krainę bezgranicznej łagodności

                          pozdrawiam
              • boncia1 Re: do Myalgan 17.10.07, 15:16
                Maju!
                "Zielona Mila " to tez moja ulubiona książka ,A co do dziergania to jeszcze do
                niedawna b. durzo robiłam na drutach i szydełku koronki / wstawki do swetrów i
                sukienek/ ale dziś rece nie potrafia utrzymać drutów i tkaniny , ale jak chcesz
                wyśle ci troche świetnych wzorów nie tylko swetrów ale też innych prac druciano
                szydełkowych . Zwłaszcza na długie mokre wieczory. Ja dostała w prezencie
                maszynę dziewiarska 2- płytówkę ale nie mam instrukcji jak ją poskładać a
                pracować na maszynie umiem tylko na 1- płytówce , ale mam nadzieję że instrukcje
                gdzies zdobędę , a może ktoś z was potrafi to robić lub ma taką instrukcję .
                Cała przyjemność w takiej maszynie to to że można robić dżersej maszynowo
                równiutko /np. sukienki / z cieniutkiej bawełny a potem szydełkiem robić piękną
                koronkę u dołu i na rękawach . Ale na razie mogę sobie pomarzyć bo łapy jeszcze
                bolą i nie są tak mocne.
                Jeżeli chcesz trochę wzorów to ci wyślę do skopiowania.
                pozdr.
            • boncia1 Re: do Myalgan 17.10.07, 15:08
              Aniu ty to jestes pracuś! Fajnie że możesz sobie sama pomalować wyremontować i
              takie tak męskie sprawy - ja kąletnie do tego sie nie nadaję.
              przyslesz nam na forum chyba zdiecia twoich nowych scian ? a może jeszcze jakieś
              nowe prace wykonane zimą?
              podziwiam cie za samozaparcie, fachowość i umiejetności .
              Wracając do starego tematu z płykami -dalej potrzebujesz?
              pozdr
              • jolac171 Re: do Myalgan 17.10.07, 22:06
                Jak już tak piszemy o zamiłowaniach , to i ja swoje dodam. Tak się
                składa,że tez uwielbiam roboty w ogrodzie, to jest moja odskocznia,
                moje zapomnienie i wypoczynek psychiczny. Kocham też książki, takie
                współczesne obyczajowe. Ostatnio czytam świetna ksiązkę taką z
                humorem i lekką w treści 'Jestem nudziarą". Gram również w totolotka
                z racji swojej pracy ale wyniki ostatnio mierne.Na drutach kiedyś
                robiłam swetry , ciekawostka_ mój mąż jeszcze jako nie mąż robił ze
                mną na drutach proste oczka , a ja kończyłam mieliśmy przy tym czas
                pogadać i dłuzej pobyć ze soba. W małżeństwie troche porobiliśmy na
                drutach ale nie tyle, bo zmieniły sie relacje i doszła proza
                życia.Teraz to już w ogóle nie ma mowy o utrzymaniu dłużej drutów w
                dłoniach.Uwielbiam wszelkie rękodzieło, malarstwo, rzeżbiarstwo, czy
                choćby rysunek ale talentu sama nie mam, podziwiam innych za takie
                umiejętności. Myślę.że sa oni bogatsi od innych ludzi, gdyż maja dar
                stworzenia czegoś własnego, indywidualnego, niepowtarzalnego.
                Kiedyś w młodości trochę śpiewałam w
                różnych zespołach, a mój mąż grał na gitarze i tyeraz czasem on
                wyciągnie stare pudło a ja mu podśpiewuję. Dzieci sie śmieja, bo my
                uprawiamy stare kawałki ale niektóre nawet im się podobają. Jak
                jestem szczęśliwa lub tylko spokojna to sobie podśpiwuję i wtedy
                wiadomo,że jest ok!W chwilach smutku nie potrafię śpiewać nawet mi
                nie przychodzi to do głowy.
                • boncia1 Re: doJolac171 19.10.07, 17:22
                  ale sie rozpędziłam!!!
                  ale dla ciebie tez cos mam - bo jesteś ogrodnikiem? prawda?
                  coś na wesoło tym razem .
                  pozdrawiam
                  miłego dnia

                  Lato rozłożyło dywan
                  Zielonych pastwisk i łąk
                  Rozpuściło warkocze
                  Zaoranej miedzy
                  I usiadło na płocie
                  Świergotem dając ton
                  Co tam w trawie piszczy
                  I gdzie co siedzi
                  W przydomowym ogrodzie
                  Wino poplątało daty
                  I czepia się wszystkiego
                  Że taka pogoda
                  A strachowi na wróble
                  Słoma wyszła z butów
                  Stara myśląc
                  Że jest już taka moda
                  Rozsierdziły się sroki
                  Na słoty i deszcze
                  I krzykiem zdobywały
                  Co z ziemi wylazło
                  Tylko groszek wytrwale
                  Rósł w zieleni jeszcze
                  Nie przejmował się
                  I tył
                  I pęczniał nareszcie
                  Wnet po polu
                  Rozeszła się fama i ploty
                  Że lato bez słońca
                  Nie przyniesie plonów
                  Pomidory ze strachu
                  Odeszły za płoty
                  I ogórki
                  Gdy lato zimne bez pardonu
                  Tryumfalny groszek
                  Tysiące kuleczek
                  Porozrzucał po łące
                  Grubiutki i dumny
                  Zieloną słodyczą
                  Pękatych swych beczek
                  Na złość innym
                  Nie dał zamknąć się
                  do trumny
                  Groszkowo i słodko
                  W błogiej zieleni
                  Rozrósł się w potęgę
                  W deszczowym lecie
                  Tocząc swe kuleczki
                  Po całej ziemi
                  I nie wierzył
                  Że został sam na świecie
              • myalgan Re: do Myalgan 18.10.07, 04:16
                boncia1 napisała:

                > Aniu ty to jestes pracuś! Fajnie że możesz sobie sama pomalować
                wyremontować i
                > takie tak męskie sprawy - ja kąletnie do tego sie nie nadaję.
                > przyslesz nam na forum chyba zdiecia twoich nowych scian ? a może
                jeszcze jakie
                > ś
                > nowe prace wykonane zimą?
                > podziwiam cie za samozaparcie, fachowość i umiejetności .
                > Wracając do starego tematu z płykami -dalej potrzebujesz?
                > pozdr
                >
                =====================================================================
                dzieki
                dzieki
                za to nigdy nie zdziergalam nawet szalika
                mam do tego dwie lewe rece
                nikt nie potrafil mankuta nauczyc trzymac druty a mi osobiscie chyba
                sie nie chcialo a wogole to nie mam cierpliwosci robic takich
                malutkich oczek
                zeby zobaczyc efekty trzeba dziergac i dziergac
                wiem wspaniale uczucie ogladac swoje dzielo ale to nie dlamnie
                boncia co do plytek mam mam zaklepane na wisne do odbioru oj bedzie
                roboty coniemiara juz sie ciesze
                pozdrawiam

                an
                    • boncia1 Re: do Myalgan 19.10.07, 16:51
                      Myalgan znalazłam coś dla ciebie!
                      a może tez wszystkich którzy kochaja koty!

                      Bałamot

                      Na krawędzi nocy i dnia
                      Cichy szelest
                      Małych łapek
                      Powoli i delikatnie
                      Pnie się po sypialnym łożu
                      Pokonując góry i doliny pościeli
                      Wędruje do góry poduszek
                      By sprawdzić
                      Gdzie jestem po długiej nocnej rozłące
                      Bezszelestnie bada mą twarz
                      Miękkimi,
                      Ciepłymi łapkami
                      I mokry różowy nosek
                      Strąca resztki snu z moich powiek
                      Niepewnie zatrzymuje się
                      I czeka
                      Przytupując niecierpliwie łapkami
                      Szarpie na przemian poszwę
                      I patrzy na mnie jak dziecko
                      Budzi mnie
                      Otwieram powieki
                      Wlepione we mnie wielkie szare oczy
                      Czekają na mój znak
                      Mrugnięcia i uśmiechu
                      I nagle wybuch wulkanu
                      Zwierzęcej miłości
                      Rozsypuje po całej sypialni
                      Pięćdziesiąt deko
                      Kociego burczenia i mruczenia
                      - Będę cię gryzł z miłości po rękach!
                      • ewax100 Ulubione zajęcia 19.10.07, 20:43
                        No cóż nie mam za wiele tych ulubionych ale bardzo
                        lubię zajmować się np. kwiatami w mieszkaniu.Lubię
                        obserwować jak kwiaty pieknie rosną i kwitną.Staram
                        się ciagle zdowbywać jakies nowe szczepki bo takie
                        dają najwiecej zadowolenia jak się przyjmą i
                        rosną.Lubię mieć coraz to nowsze ładne doniczki -teraz
                        sa takie kolorowe.Kiedyś nie lubiłam działki i nigdy
                        nie rozumialam mojej mamy jak mowila że tam
                        wypoczywa.Nie tak dawno sama dopiero teraz zaczynam
                        tego doswiadczać i zrozumiałam mamę że przebywanie na
                        powietrzu wsród zieleni pozwala się tak
                        wyłączyć,zrelaksować,zapewnia spokój i
                        wypoczynek.Zdobywam coraz to nowe gatunki kwiatów i
                        cieszę sie jak one rosną.Zauwazyłam że tam
                        wypoczywam ,odrywam się jakby od kłopotów jestem jakby
                        w innym swiecie.Wielką przyjemnośc sprawia mi też
                        pobyt nad morzem.To powietrze,szum morza,słońce
                        człowieka zupełnie odrywa od rzeczywistości tak koi
                        nerwy.
                        To prawda że całe życie w bólach uniemozliwił zbyt
                        wielkie zróznicowanie tych
                        zainteresowań,przyjemności i ciagle czuje ich
                        niedosyt.Ileż to godzin,dni,tygodni
                        trzeba było przeleżeć skulonym w bólach.Same wiecie że
                        wtedy nic człowieka nie umie pocieszyć.
                        Lubię też mieć w domu porządek,ciagle coś staram się
                        zmienić,odnowić w miarę mozliwości.Lubię coś dokupić
                        nowego.Dla lepszego samopoczucia często sobie lubię
                        pochodzic po sklepach,targu a jak spotkam coś
                        ciekawego to humor mi sie poprawia:)) gdy mogę to
                        kupić chocby był to zwykły drobiazg.Dobrze że na ogól
                        jestem wybredna i musi mi cos faktycznie wpaść w oko.
                        Pozdrawiam
                          • ewax100 Re: Ulubione zajęcia 22.10.07, 12:36
                            Powiedzcie jesli oczywiście możecie coś o swoim
                            chrakterze o wartościach jakie w życiu cenicie.Jak
                            myślicie niektórzy mówią że fibromialgia i bóle mają
                            coś wspólnego z charakterem człowieka,jego np.
                            nadwrażliwością.
                            Zacznę może od siebie bo jestem niestety osobą
                            nadwrażliwą,zbyt uczuciową co nieraz utrudnia życie.
                            Bardzo przywiązuję się do ludzi do zwierząt a nawet do
                            rzeczy i wtedy jak czegoś lub kogoś zabraknie to
                            przeżywam to do bólu i to własnie utrudnia życie.
                            Cenię w człowieku takie wartości jak
                            życzliwość,serdeczność,szczerość ale taką żeby komuś
                            nie sprawić przykrości,wrażliwość na cierpienie
                            drugiego.Nie znoszę obłudy,zakłamania,chamstwa i
                            samotności.Pozdrawiam
                            • boncia1 Re: mój charakter 26.10.07, 20:24
                              Ewax100 napisała :
                              "...Zacznę może od siebie bo jestem niestety osobą
                              nadwrażliwą,zbyt uczuciową co nieraz utrudnia życie.
                              Bardzo przywiązuję się do ludzi do zwierząt a nawet do
                              rzeczy i wtedy jak czegoś lub kogoś zabraknie to
                              przeżywam to do bólu i to własnie utrudnia życie.
                              Cenię w człowieku takie wartości jak
                              życzliwość,serdeczność,szczerość ale taką żeby komuś
                              nie sprawić przykrości,wrażliwość na cierpienie
                              drugiego.Nie znoszę obłudy,zakłamania,chamstwa ....."
                              właśnie mam takie usposobienie, a do tego estetka i artystka i czasami mi trudno
                              zejść z obłoków i pogodzić się z rzeczywistością no i czasem twardo ląduje na
                              ziemi .Kocha zwierzęta mam 2 psy i kota, kwiaty ogród i ludzi / mimo wszystko/
                              pozdr
                              • gosia_biedrona Re: mój charakter 26.10.07, 21:05
                                a ja jestem wredna malpa ktora cie Bonciu przegoni po promenadzie i
                                lesie hihihi a tak to jestem no taka sobie czyli sama nie wiem bo
                                lubie ludzi a szczegolnie im pomagac,uwielbiam przyrode,komary tez,a
                                no i lubie i to bardzo zartowac i sie smiac duzo smiac czego i wam
                                zycze
                                • boncia1 Re: mój charakter 01.11.07, 20:57
                                  W takim dniu jak dzis nie potrafie o niczym innym myśleć tylko o moim Ojcu który
                                  był dla mnie Tata i Mamą.Gdy odszedł zostałam sierotą mimo że mam jeszcze żyjącą
                                  mamę.
                                  Jestem z urody i charakteru dokładnie jak On i wszystkie Jego zalety i wady
                                  odziedziczyłam i tez lepiej sie wypowiadam wierszem niż rozmową.
                                  Od dwóch lat dopiero teraz byłam na Jego grobie i juz zaakceptowałam że odszedł
                                  choc myślałam że nie pogodze sie z tym w ogóle.Musiałam sie z tym z Wami
                                  podzielić właśnie dziś i mimo mojego dorosłego wieku tęsknię za NIM ogromnie jak
                                  dziecko.
                                  w ciszy i zadumie - pozdrawiam.
                                  wyśle za chwilę moje " pożegnanie"z Nim
                                  ____________________________________________________________
                                  • boncia1 Re: dzień zadumy 01.11.07, 21:02
                                    Chwila / ojcu-pożegnanie / 2005/
                                    Nie zamykajcie jeszcze wieka
                                    Jeszcze nie czas gasić w zagłówku latarnie białe
                                    Niech policzę Twoje wszystkie włosy srebrne
                                    Jak noce i dnie Twego życia ukochane
                                    Jak niegdyś gdy Byłeś mi wszystkim
                                    Najdroższym na świecie
                                    Jak niegdyś wsparciem
                                    Sercem Splecionym jak winorośl dzika
                                    Z moim życiem młodym ,jak jedno serca bicie
                                    Nie zamykajcie jeszcze drzwi od drogi ostatniej
                                    Nie gaście jeszcze świateł nim nie policzę
                                    Wszystkich zmarszczek Twoich Schowanych na Twarzy
                                    Trosk i żalów cielesnych
                                    Których Twa dusza zrozumieć nie może
                                    Skromna jak anielskie skrzydła
                                    Czysta Nie dla świata stworzona
                                    Wyrywa się ciągle w wolne przestworza
                                    Nie zamykajcie jeszcze drzwi od drogi ostatniej
                                    Nim zdążę jeszcze popatrzeć na Ciebie
                                    Z Miłością,Wiarą,Nadzieją
                                    Że pamiętać,znaczy kochać nieśmiertelnie
                                    Mocniej niż siebie
                                    I nie zapomnieć Twych mądrych oczu
                                    Które mówiły że musisz już iść
                                    Jutro-Gdzie już czekają na ciebie anieli
                                    W rozdzwonionym niebie z weselem
                                    Nie zamykajcie jeszcze ciężkiego wieka
                                    Jeszcze nie czas gasić w zagłówku latarnie białe
                                    Nim zamknę Twą postać w pamięć dożywotnią
                                    Niech mi nie będzie zapomnieć Śmiechów
                                    Słów i ciepła ojcowskiej miłości
                                    I ostatnie chwile z Tobą-Zatrzymać
                                    Chciałabym oszukać czas
                                    By nabrały mocy słowa perłą mówione
                                    Tak drogie jak Twe-moim serca biciem
                                    Nie zamykajcie jeszcze wieka ciężkiego
                                    Jeszcze nie czas gasić w zagłówku latarnie białe
                                    Bo Jesteś teraz tak kruchy,bezbronny dla świata
                                    Lecz wielkim płomieniem
                                    Nad moim życiem tu na ziemi będziesz
                                    Nigdy nie zgaśniesz w domu moim
                                    Będziesz życiem Twym dziedzictwem
                                    Gdy będziemy razem z Tobą do końca świata...
                                    Choć umilkły już Twoje słowa wierszami pisane...
                                    • jolanta534 Re: dzień zadumy 02.11.07, 12:52

                                      Boniu mój Tata nie żyje już od 22,5 roku ale z Siostrą kochałyśmy
                                      Go też strasznie i teraz płaczę czytając ten piękny wiersz i choc
                                      Mamę tez kocham,to tak jak u Ciebie Tata był dla nas ojcem i
                                      matką,Mama chorowała na depresję.Pozdrawiam ciepło Jola.Teraz moja
                                      Mama ma 80 lat,jest na lekach nowej generacji,ale w latach 70
                                      przezywalismy horror :(
                            • boncia1-1 Re: Ulubione zajęcia 07.10.08, 20:39
                              Ewcia pisałaś że nie znosisz samotności ?
                              Zrobiłam dziś odkrycie na Naszej Klasie że ty masz zacięcie malarskie i jako "
                              były rzemieślnik malarstwa" moge ci powiedziec że masz na prawdę bardzo dobre
                              podejscie do tematu i koloru. Zazdroszczę ci tego , bo ja choć tak dużo
                              malowałam - lecz moło kiedy mogłam sie tak śmiało wypowiedzieć w kolorze .
                              zazdroszczę ci szczerości i patrzenia na świat , bo kto tak maluje jako czysty
                              amator bez szkoły to znaczy że jeszcze wszystkiego nie powiedział w życiu i
                              widze że u ciebie przyszedł chyba czas nawet w tej chorobie by pokonać siebie
                              samą i swą niemoc właśnie malarstwem . Cenie ludzi którzy sa szczerzy w tym co
                              robia , a u cie bie w twoich obrazach nie ma nic zakłamania i fałszu - to widać
                              . Tak malując nigdy nie będziesz samotna!!!Bedą ci towarzyszyć kolory , chwile
                              zamknięte na lótnie i radość z twego tworzenia.
                              Na prawde ci zazdroszczę , bo ja nie moge odzyskać " weny " przez chorobe i nie
                              mam tej śwezości i pogody z tworzenia jak ty choć mam wykształcenie plastyczne-
                              nie potrafie, to chylę czoła przed twoja twórczoscia
                              pozdrawiam
                        • boncia1 Re: Ulubione zajęcia 26.10.07, 20:18
                          Zazdroszczę ci tego domowego poukładania. I zamiłowania do dzczegułów. A przede
                          wszystkim do kwiatów- to bardzo wdzieczne zajęcie, zwłaszcza gdy one
                          "odpowiadaja ci tym samym " prawda?
                          To taka intymna rozmowa między toba a kwiatem i czujesz że sie rozumiecie? tak?
                          Dlaczego pytam bo mam cos podobnego i znajomi i rodzina oddaja mi kwiaty chore
                          albo nie chciane a one nagle wybujaja albo zakwitają mi i inii są zdziwieni bo
                          myśleli że te gatunki nie kwitną. A co do doniczek fajnie że masz zamiłowanie do
                          ładnych to cieszy oko i nasze pupilki w ładnym " ubranku " lepiej wyglądają
                          tak trzymaj
                          pozdr.
    • myalgan Re: ból wyrzucamy we własnej skromnej twórczośc 03.11.07, 03:57
      czy to zle ze ja juz nie potrafie plakac
      czy wszystkie lzy juz wylalam
      nawet nie wiem jak sie placze
      ogolny smutek jest straszny ale tylko dusi i nie pozwala normalnie
      oddychac ale lezki nie uchodza bardzo mi z tym zle
      czy wyplakalam je w czasie choroby
      czy zaplacze jeszcze za bliskimi ktorzy odeszli i nad tymi ktorzu
      cierpia bardziej niz ja
      czy lepszy jest placz czy ciezkie wewnetrzne cierpienie ktore
      przychodzi kilka razy w ciagu dnia zwala z nog kaze isc spac i
      cierpiec wewnetrznie
      niekiedy jest mi bardzo zle
      mysle co bedzie dalej mam wiele lekow i obaw nie tylko o siebie ale
      najblizszych
      • boncia1 Re: ból wyrzucamy we własnej skromnej twórczośc 05.11.07, 23:46
        > czy to zle ze ja juz nie potrafie plakac
        > czy wszystkie lzy juz wylalam
        > nawet nie wiem jak sie placze

        tak to juz jest Aniu ale przez pewien czas bedziesz tak mieć chuba że zaczniesz
        wychodzić z cienie i powracać powoli do życia bez strachu fobi czy deprechy i po
        woli łzy zaczna sie same pokazywać. Tak było ze mną . Teraz jak chcę popłakać to
        mi wychodzi i jest lżej a prze dwoma laty to nie płakałam prawie 7 lat tak coś
        we mnie pękło i nie potrafiłam bólu wyrzucić Ale to wróci

        > ogolny smutek jest straszny ale tylko dusi i nie pozwala normalnie
        > oddychac ale lezki nie uchodza bardzo mi z tym zle
        > czy wyplakalam je w czasie choroby
        > czy zaplacze jeszcze za bliskimi ktorzy odeszli i nad tymi ktorzu
        > cierpia bardziej niz ja

        to nasza choroba i oczy tez dostały za swoje ciagle wypalane słonymi łzami . Gdy
        psychika zacznie znosić nasz ból wewnętrzny lżej i bedziemy mieć dystans do
        smutku tragedii i lęków to zaczniemy płakać Aniu zapłaczesz jeszcze za swoimi
        bliskimi - uwierz mi


        > czy lepszy jest placz czy ciezkie wewnetrzne cierpienie ktore
        > przychodzi kilka razy w ciagu dnia zwala z nog kaze isc spac i
        > cierpiec wewnetrznie
        > niekiedy jest mi bardzo zle
        > mysle co bedzie dalej mam wiele lekow i obaw nie tylko o siebie ale
        > najblizszych

        nawet o tym nie myśl bo nie wolno - znajdz jakiś punkt odniesienia pozytywny
        który cie cieszy lub sprawia przyjemność i rób to jak najczęściej - nie wiem co
        to może być ale musisz prowokować i odciągnać samą siebie - od siebie . Musisz
        skupiać uwagę jak najdłużej na chwilach tylko twoich potem zaczniesz wracać do
        siebie i łzy też wróca - ale nie poddawaj się!!! nie wolno ci Aniu!!!
        Lubisz pisać więc pisz . Nawet ciągi twoich myśli w danej chwili przelewaj na
        ekran komputera i zapisuj w folderze twoim albo w notesie gdy przyjdzie taki
        moment smutku to pisz wszystko ciągiem wydawałoby sie bez sensu ale ten sens
        bedziesz znać tylko ty
        Wróć co jakis czas do tych twoich mysli i zacznij je zmieniać delikatnie po
        troszku ale nie nagle i nie od razu
        zacznij sie potem bawić słowami i tym co piszesz a to powoli przywróci ci wiare
        we łzy i sama siebie.
        pozdrawiam
        • myalgan Re: ból wyrzucamy we własnej skromnej twórczośc 07.11.07, 02:06
          boncia1 napisała:

          > > czy to zle ze ja juz nie potrafie plakac
          > > czy wszystkie lzy juz wylalam
          > > nawet nie wiem jak sie placze
          >
          > tak to juz jest Aniu ale przez pewien czas bedziesz tak mieć chuba
          że zaczniesz
          > wychodzić z cienie i powracać powoli do życia bez strachu fobi czy
          deprechy i p
          > o
          > woli łzy zaczna sie same pokazywać. Tak było ze mną . Teraz jak
          chcę popłakać t
          > o
          > mi wychodzi i jest lżej a prze dwoma laty to nie płakałam prawie 7
          lat tak coś
          > we mnie pękło i nie potrafiłam bólu wyrzucić Ale to wróci
          >
          > > ogolny smutek jest straszny ale tylko dusi i nie pozwala
          normalnie
          > > oddychac ale lezki nie uchodza bardzo mi z tym zle
          > > czy wyplakalam je w czasie choroby
          > > czy zaplacze jeszcze za bliskimi ktorzy odeszli i nad tymi ktorzu
          > > cierpia bardziej niz ja
          >
          > to nasza choroba i oczy tez dostały za swoje ciagle wypalane
          słonymi łzami . Gd
          > y
          > psychika zacznie znosić nasz ból wewnętrzny lżej i bedziemy mieć
          dystans do
          > smutku tragedii i lęków to zaczniemy płakać Aniu zapłaczesz
          jeszcze za swoimi
          > bliskimi - uwierz mi
          >
          >
          > > czy lepszy jest placz czy ciezkie wewnetrzne cierpienie ktore
          > > przychodzi kilka razy w ciagu dnia zwala z nog kaze isc spac i
          > > cierpiec wewnetrznie
          > > niekiedy jest mi bardzo zle
          > > mysle co bedzie dalej mam wiele lekow i obaw nie tylko o siebie
          ale
          > > najblizszych
          >
          > nawet o tym nie myśl bo nie wolno - znajdz jakiś punkt odniesienia
          pozytywny
          > który cie cieszy lub sprawia przyjemność i rób to jak najczęściej -
          nie wiem co
          > to może być ale musisz prowokować i odciągnać samą siebie - od
          siebie . Musisz
          > skupiać uwagę jak najdłużej na chwilach tylko twoich potem
          zaczniesz wracać do
          > siebie i łzy też wróca - ale nie poddawaj się!!! nie wolno ci
          Aniu!!!
          > Lubisz pisać więc pisz . Nawet ciągi twoich myśli w danej chwili
          przelewaj na
          > ekran komputera i zapisuj w folderze twoim albo w notesie gdy
          przyjdzie taki
          > moment smutku to pisz wszystko ciągiem wydawałoby sie bez sensu
          ale ten sens
          > bedziesz znać tylko ty
          > Wróć co jakis czas do tych twoich mysli i zacznij je zmieniać
          delikatnie po
          > troszku ale nie nagle i nie od razu
          > zacznij sie potem bawić słowami i tym co piszesz a to powoli
          przywróci ci wiare
          > we łzy i sama siebie.
          > pozdrawiam
          >
          =====================================================================
          boncia dziekuje
          moze znajde na to wszystko czas jeszcze w tym zyciu
          licze ze do smierci mam jeszcze kawal drogi
          dzis wiem ze jednak pozyje jeszcze troszke i moze sie uda dosc
          spokojnie i bez wielkich bolow
          te male napewno zostana bo to jednak czlowiek coraz starszy
          pozdrawiam
          an
          • boncia1 Re: ból wyrzucamy we własnej skromnej twórczośc 12.11.07, 12:03
            W dołach i smutku i ciągłych bólach , zmienieni chorobą - wydaje nam
            sie że gdy sie wychylimy za drzwi naszego " schowka" przed ludzmi,to
            wszyscy bedą sie właśnie na nas patrzeć i że oczy ludzi na pewno są
            po to by nam zadawać ból że jesteśmy tacy "nieładni" zmienieni bólem
            i cierpieniem . A wystarczy inna osoba w też podobnym " momencie
            choroby" i z kompleksami w zębach by sie otworzyć i zacząć patrzeć
            na świat zgóry np. z 7 pietra na ludzi i malutkie samochody jak
            zabawki. Już ten strach i lek dzieli sie na dwa i dwie takie istoty -
            choć tak różne i wiekiem i temperamentem , ale nie potrzebujące
            niczego sobie wyjaśniać i o nic pytać - stają sie tak bliskie jakby
            znały sie od urodzenia. Nie ważne że mieliśmy kiedyś rodzinę
            biologiczną która przez nasze fobie i leki w chorobie odeszli od nas
            lub sie odwrócili , ale przekonajcie sie sami że przwdziwa rodzina
            to ci którzy noszą to co my i nie muszą zadawać pytań ani my nie
            musimy z niczego sie tłumaczyć . Taki stan jest mi blizszy niż z
            moimi bliskimi / no są wyjątki / ale mało ich jest.Forum jest tego
            namiastką - ale sie nie widzimy nie słyszymy i nie jesteśmy
            materialnie najbliżej siebie. Powinniśmy sie spotykać choć na
            krótko - to jest zupełnie inny punkt patrzenia na nas.
            Życzę wam wszystkim by każdy z nas z tą " nieznaną " chorobą mógł w
            każdym z nas znaleść taką ostoję spokój i zrozumienie a przede
            wszystkim pomoc bez zbędnych pytań, bo sam cierpi i wszystko wie.
            I wyrzucenie z siebie smutków i lęków drugiej osobie i na wzajem
            daje nam takie samo ukojenie jakbyśmy robili coś co nam przynosi
            jedyną ulgę w tym bólu fizycznym i psychicznym.
            • boncia1 Re: ból wyrzucamy we własnej skromnej twórczośc 19.11.07, 17:49
              powiedzcie czy potraficie sobie pozwolić na WYKRZYCZENIE BÓLU LUB
              STRESU?
              Czy potraficie to z siebie wywalić w każdym momencie nie robiąc
              krzywdy bliskim . Jeżeli tak powiedzcie czy wykrzyczenie przynosi
              wam ulgę i czy czasem nie tłumicie tego w sobie jak ja?.
              Gosia w czasie mojego pobytu u Niej tłucze mi do glowy jak sie
              wydrzeć i wyładować i nawet dziś pieprznęła tależykiem o podłogę -
              jako lekcja pokazowa co zrobić w ostateczności, A nie dusić emocji.
              Mimo naszej różnicy wieku Gosia lepiej radzi sobie z emocjami niż
              ja.Dostałam u Gosi " pranie mózgu'.Uczę sie od niej !
              I tego też wam życzę SPOKOJU I ZYCIA BEZ STRESU.Uczymy sie wszyscy
              swoijego organizmu i to jest nam potrzebne by sie nie dać

              pozdro

              • maria.50 Re: ból wyrzucamy we własnej skromnej twórczośc 27.11.07, 12:28
                @bonciu NR 1,świetny wątek! jak przebrnę przez niego post po poście(za jakiś
                czas) to się chętnie podepnę pod niego,bo może coś wniesę(?!)ale teraz siedze
                w"gigancie-tasiemcu"myalgan,zostawilam go na"desr"a jest obszerny!!!
                pozdrawiam Cię @bonciu i zyczę siły!!!(mówi Ci to osoba,która wiele
                rzeczy,pokonała,zmieniła,zamknęla,OLAŁA!!!jedyna przyjaciółka,która mi
                towarzeszy jest twórczość-koleżanki? na drugim planie.)
                • boncia1 Re: ból wyrzucamy we własnej skromnej twórczośc 27.11.07, 14:08
                  noooooooooo!!! i o takie podejscie do siebie, choroby i otoczenia mi
                  chodziło.Bo przecież noszac cięzar bólu zmęczenia , potwornego już na sam
                  początek dnia - rano cierpienia , to musimy mie aternatywe by nie zwariowac.
                  Zaczep sie na forum w swoim wątku bysmy mogli cie bliżej poznac a mi też bedzie
                  razniej z kims kto sie nie daje i w twórczosci szuka miejsca na ' wyrzucanie" z
                  siebie tego co może w nas samych drzemac i
                  nas od srodka "zjadac"a i przy okazji krzywdzic najbliższych. Bo przeciez
                  cierpiąc czasami ranimi tych którzy sa najblizej- pod reką.
                  życze wytrwałości z zapoznaniem sie z forum i napisz cos wiecej o sobie
                  pozdrawiam
                  • boncia1 Re: ból wyrzucamy we własnej skromnej twórczośc 28.11.07, 14:12
                    a zgodnie z wątkiem tak mnie coś wzięło - a co- musze i koniec....

                    Do Matki / 2004

                    Po coś mi dała ciało gorące!
                    Jak mi nie wolno kochać
                    Namiętności ognie?
                    Po coś mi dała delikatne zdrowie!
                    Gdy w Twej hardości
                    Nie dorównam Tobie?
                    Po coś mi dała wyobraźni duszę!
                    Bym nie mogła tworzyć
                    Z marzeniami swe życie?
                    Po coś mi dała delikatną cichość!
                    Bym nie mogła Ci nigdy
                    Swego bólu wykrzyczeć?
                    __________________________________________________________________
                    Wiem że moim bólem jest tez ciągłe bardzo małe zrozumienie sie z mama Musze to
                    po woli inaczej sobie z tym radzic by mnie psychicznie to tak mocno nie bolało
                    na co dzień. Bo każdy poranek już sie boje co dzis sie w domu wydarzy , przez to
                    niezrozumienie delikatnie mówiąc,
                    moje egzystencja jest narażona na ciągłe napięcie i stres .
                    Wielu z nas ma jakiej swoje takie punkty w psychice które sa ogniskiem zapalnym
                    naszych dolegliwości.
                    pozdrawiam
                    • jolac171 Re: ból wyrzucamy we własnej skromnej twórczośc 30.11.07, 21:37
                      Boni, brawo, doskonale to ujęłaś te relacje między matką
                      apodyktyczką , a córką tłamszoną i kierowaną na podobieństwo swoich
                      zapatrywań!Wiem coś o tym ale ja sie nie dałam, byłam pyskata. Teraz
                      jednak widzę,że coś z tego jednak mam , bo swoją córkę próbowałam
                      ukierunkować według swoich kryteriów . Na szczęście w porę się
                      opamiętałam, a i ona się buntowała, toteż teraz idzie sobie własną
                      drogą przy ewentualnym moim wsparciu. I dobrze! Tylko tak w cichości
                      ducha boję się o nią, bo jest bardzo delikatna jak na ten zaborczy
                      świat.
                      • boncia1 Re: ból wyrzucamy we własnej skromnej twórczośc 01.12.07, 22:38
                        dzieki jolac171
                        Ja tez mimo że walcze o swoje ja ze swoja matka - próbowałam moja córkę
                        pokierowac według swoich kryteriów ale zaczęłam dostrzegac jej niechęc do
                        wizerunku mojej mamy i tez nie chciałam by moja osobowośc miała jakis wpływ na
                        jej kształtujący sie charakter . Całe szczeście nie jest ona podobna do mnie ani
                        do mojej mamy , ciesze sie że jest inna. Cho tez spotyka ja duzo przykrych chwil
                        na co dzień w zetknieciu z apodyktycznością jej babci. Ona tez to odczuwa na
                        swojej skórze , wiec wspieramy sie obie i bardzo sie rozumiemy choc jesteśmy tak
                        różne.W pzreciwieństwie do mnie jest bardzo silna dziewczyną i czesto staje
                        pomiedzy mna a moja matka, gdy widzi że ona mnie krzywdzi, Ale przynajmniej wiem
                        że ma swoje zdanie i wie co chce - szanuje ją za to.
                        • boncia1 Re: ból wyrzucamy we własnej skromnej twórczośc 05.12.07, 19:34
                          Cos mnie wzieło na taniec....
                          _______________________________________________
                          TANIEC
                          Nigdy nie przestawaj wierzyć
                          Jesteś jak On,z sercem gorącym
                          Jak latarnia w mroku świecisz
                          Nigdy nie przestawaj tańczyć...
                          Pozwól ogrzać się ogniem czystym i świętym
                          Sercom w sopel lodu zmienionym
                          Nigdy nie przestawaj tańczyć...
                          Z Jego światłem w sercu,
                          Boso jak Dawid po trawie
                          Nigdy nie przestawaj pląsać,
                          Jego miłością bądź
                          Kochaj go mocno
                          Nie przestawaj,tańczyć z nadzieją i wiarą
                          Jak Dawid szczęśliwa,
                          Lekka jak motyl
                          Aniołowie cię kochają,
                          Jesteś jak tęcza
                          Ukochane dziecko Jego
                          I ufaj Bogu jak Dawid bezgranicznie
                          Całą twoją duszą
                          ciałem
                          sercem
                          Zanurz się w tańcu jak w rzece czystej
                          Jak w strumieniu życia bez pamięci
                          Jak szalony rumak z grzywą rozwianą
                          Wyrzuć w pląsach wszystkie zwątpienia i niemoce
                          Zapomnij o złym świecie
                          Zamknij oczy
                          Wiruj w tanecznym transie
                          Trzymaj Go za rękę i lećcie w przestworza
                          Muzyki rytmu Bożą ręką pisane
                          Nie hamuj namiętności noszonej w sercu
                          Bo umrzesz z żalu,nim zaczniesz żyć
                          Że nie spełniłaś życia,perły danej tylko Tobie
                          Swojej namiętności,gorąca i żaru
                          Nigdy nie przestawaj być dzieckiem
                          I fruwaj jak motyl,to twój czas,to twój dar
                          Świat jest szary i smutny
                          Nie patrz w dół,nie żałuj
                          Bądź motylem lekkim
                          I gdy źle schowaj się w kokon,przeczekaj
                          Ponad wszystkim
                          Ponad samą sobą
                          Nigdy nie przestawaj...
      • gosia_biedrona Re: ból wyrzucamy we własnej skromnej twórczośc 06.12.07, 07:11
        Bońdia pisze ładne wiersze a ja zaczełam pisać bajkę dla dzieci oto
        jej kawalątek bo obecnie pisze już rzeci rozdział
        ...Opowiem wam o małej dziewczynce, Zuzi, która siedziała sama w
        domu.
        Pewnego dnia rodzice Zuzi wyszli do znajomych i zostawili dziecko
        same w domu ale dziewczynka nie była tak do końca sama. Z
        dziewczynką była mała wróżka Amelia. O zdziwieni,właśnie tak była
        wróżka.
        A więc gdy rodzice zamknęli za sobą drzwi to w pokoju Zuzi
        zaczęły się dziać różne dziwne rzeczy. Pytacie jakie a no takie że
        podłoga wyglądała jak pięknie zielona i kwiecista łąka,sufit zaś
        przypominał błękitne niebo a na nim wesołe słoneczko. Ale co to? Na
        ścianach pojawiły się wysokie brzozy i pachnące świerki a między
        tymi drzewami była dróżka,która zakręcała za brzózkami.
        Zuzia,która była bardzo ciekawa,podeszła i dotknęła ściany.
        Ale nie poczuła jej tylko poczuła lekki wiosenny wietrzyk.
        Dziewczynka z ciekawością patrzyła w dal tej dróżki aż tu nagle
        przeleciała jej przed nosem mała wróżka Amelia. Zuzia wiedziała że
        jak się pojawi Amelia to będą się działy różne dziwne rzeczy.
        Amelia wzięła za rękę Zuzie i weszły na dróżkę która była
        na ścianie. Zuzia poczuła się jakby była w lesie,usłyszała świergot
        ptaków,sarny i zające przyszły się z nią przywitać. Zuzia zobaczyła
        że jeden z zajęcy ma smutne oczka. Podeszła do niego i zapytała.
        -Zajączku co ci jest? Dlaczego jesteś taki smutny?
        -Zuziu,moja przyjaciółko,strasznie boli mnie łapka-odpowiedział
        zajączek po czym ruszył chorą łapkę tak że mu łzy poleciały.
        -Oj ty mój biedaku,cóż ja mogę zrobić?......

        pozdrawim
        pa
            • boncia1 Re: ból wyrzucamy we własnej skromnej twórczośc 06.12.07, 20:55
              Biedroneczko . Poczekaj na wydanie tych bajek na ilustracje . No bo przecież to
              dla milusińskich, Fajnie by było je wydac już z obrazkami . Postaram sie po
              nowym roku zaczą robi jakies grafiki w akwareli i pokaże ci do zaakceptowania.
              Mysle że porobie ilustracje ale też zaprosze do tej współpracy Marie która
              własnie na forum zaglądneła do moich wątków . Na razie czyta nasze wypowiedzi by
              nas bliżej pozna .Ale ja jóż wiem że ona tak jak ja jest nauczycielem i
              pasjonuje ją fotografia i malarstwo sztalugowe. Naprawde jest lepsza ode mnie ,
              poza tym jeszcze maluje na płótnie a ja juz nie moge. Myśle że do twoich bajek
              zorganizujemy sie w zespół i stworzymy wspólnie serię opowiadań " cała Polska
              czyta dzieciom"
              pozdrawiam
              acha Mikołaj dzwonił do mnie że sanie nie chcą mu jechac bo nie ma sniegu i sie
              spózni do Świnoujscia , zwłaszcza że wieje na dole halny a na górze sztorm hihi
              • boncia1 Re: ból wyrzucamy we własnej skromnej twórczośc 06.12.07, 23:31
                Mikołajowej dobrej nocy Wam wszystkim życzę - chwil, prezentów i spełnionych
                obietnic.
                pozdr.
                _____________________________________________________________
                "Dobrej nocy Ci życzę"/córce/

                Cóż Ci mogłam dać więcej
                Niźli życia perłę i światełko Boże
                Cóż Ci mogę dać dzisiaj
                Jak nie nadzieję miłość i wiarę
                Bo nic nie mam więcej
                Mogę Ci tylko cicho
                O wieczornej porze
                Życzyć
                Dobrej nocy
                I wziąć Cię na ręce jak kiedyś
                Gdy płakałaś mocno
                Dobrej nocy
                Jak morze czarnej czekolady
                Gdy sen na twe oczy kładzie odpoczynek
                I słodką goryczą czarnych pomadek
                Chwile przyjemności wabiących dziewczynę
                Życzyć Ci mogę
                Dobrej nocy
                Tak dobrej jak lody w kawowym swym igloo
                Chłodzić przed upałem
                I otulać ciepłą kołdrą muślinową
                Gdy zimno doskwiera w dni brzydkiej pogody
                Jak noc czarna na skrzydłach
                Szybować nad miastem
                By zaglądać w okna innych ludzi
                I zabrać ich cierpienia
                I częstować ciastem słodkim jak wanilia
                Porankiem obudzić
                Dobrej jak
                Ciepłe ramię i matczyną troskę
                Która utuli Cię malutką do swej piersi białej
                Spokojnej czasami i szalonej troszkę
                By zabrać lęków wulkany
                Od kobietki małej
                Nocy dobrej Ci życzę
                By sny jak marzenia
                Przeniosły Cię w miejsca ukochane sobie
                By pocałunkiem słodkim
                Książę Cię obudził
                By swe serce na dłoni ofiarować Tobie
                Dobrej nocy
                Pachnącej jak truskawkowa szminka
                Kładziona na usta już prawie kobiety
                Spieczone pragnieniem miłości tak pięknej
                Jak w bajkach
                O Wojtusiu z popielnika
                Słodkim jak rodzynka
                • boncia1 Re: ból wyrzucamy we własnej skromnej twórczośc 15.12.07, 14:58
                  jak to dobrze jak deprecha nie doskwiera...
                  A ja zgodnie z wątkiem " sobie a muzom"...
                  _______________________________________________
                  Przebudzenie

                  Piękny jasny ranek
                  Cóż ze zima sroga
                  Słońce zazdrosne budzi mnie uparcie
                  Miliony myśli
                  Miliony projektów
                  Pomysłów na dzień, projektów na karcie
                  Budzę się ze letargu
                  Ze snu bolesnego
                  Miliony myśli wibrują w przestrzeni
                  Dziękuję więc Jemu
                  Za talentów tyle
                  Za siłę przetrwania w próbie płomieni
                  Obrazy wirują
                  Nie wiem czy zdążę
                  Czy podołam wszystko zacząć od nowa
                  I wierzę w to mocno
                  Jak larwa w kokonie
                  Że ukryty przed światem w nim motyl się chowa
                  Przez to, co mam
                  Przez to, co umiem
                  Przez ciepło mych rąk co ludziom oddaję
                  Przez piękno modlitwy
                  Przez śpiew liryczny
                  Dzięki Ci Panie za ognie co drgają
                  W mej duszy ,wciąż jeszcze
                  Wibrują uparcie
                  Twe nuty pieśni, jeszcze nie zrodzonych
                  Twą cudowną pieśnią
                  Twą cudowną siłą
                  Wszystkie moje cząstki wciąż codziennie grają
                • boncia1-1 Re: ból wyrzucamy we własnej skromnej twórczośc 27.01.08, 17:12
                  wiem że ten watek stał sie moim osobistym " pamietnikem" I obnażam sie tu " do
                  naga' przed wszystkimi , ale nie potrafie może inaczej wyrazic swojego bólu i
                  strachu, albo niemocy przed jutrem i tym co ma nastapi . W dołach takich jak
                  teraz musze pisac i " obnazac swoja psychikę" . Może jestem rabnieta ale cóz
                  sama stworzyłam ten wątek i może sobie samej...

                  Epitafium

                  Byłaś za krucha do walki ze śmiercią
                  Za mała
                  Zbyt cicha
                  Jak gasnąca świeca
                  Rzucona na szpitalne łoże
                  Zwinięta w embrion
                  Czekałaś z nadzieją
                  Że wrócisz do łona matki
                  Zmęczona życiem
                  Pogodzona z losem
                  Czuła na każdy dotyk
                  Mówiłaś myślami
                  Że wszystko za Tobą
                  Że sens Twojego bytu dopełnił się
                  I byłaś znużona
                  Bagażem doświadczeń
                  Jak stare drzewo
                  Nad skalistą granią
                  Twe ciało szare
                  Jak pergamin było
                  Lekkie jak szmaciana lalka
                  Zaplątane w sieci drenów
                  Nie chciało przyjąć
                  Medycznych czarów
                  I kitli drapieżnych z igłami ostrymi
                  Czułam w tamtej chwili
                  Sam na sam z tobą
                  Gdy twe tchnienia ostatnie
                  Tak bliskie mi były
                  Czytałam w mądrych oczach pragnienia
                  Ciszy
                  Spokoju
                  I snu wieczystego
                  Zmęczona całym wiekiem
                  Już nie walczyłaś
                  O jeszcze kilka dni istnienia
                  Nie chciałaś dać najbliższym
                  Wesela
                  I tortu
                  Na cześć twych stu wiosen
                  Nie chciałaś doczekać
                  Zmęczona ich troską
                  Opieką w nadmiarze
                  Do bezwolnej rośliny
                  I cienia człowieka
                  Z uśmiechem odeszłaś w chwale spełnienia
                  Na świetliste łąki wiecznego pastwiska
                  Gdzie widziałaś je tylko
                  W swoich marzeniach
                  Więc żegnaj kobieto
                  Matko i kochanko
                  Nikt już nie położy głowy na twym łonie
                  Do zobaczenia człowieku
                  Do zobaczenia istoto
                  Gdy przyjdzie się nam spotkać
                  Po tamtej stronie
                  Ja też proszę Was moi drodzy
                  Gdy będziecie ze świeczkami
                  Liczyć mi przebyte wiosny beztrosko
                  Z radością spełnienia
                  Życzenia waszego z miłością
                  Z nadgorliwością świętej wyroczni
                  Nie śpiewajcie mi stu lat
                  To za dużo dla mnie na ziemi
                  A za mało czasu w niebie

      • boncia1 Re: ból wyrzucamy we własnej skromnej twórczośc 06.12.07, 20:46
        Aniu - do szuflady , do szuflady. Przynajmniej na razie. Nie mam smiałosci
        gdziekolwiek je pokazac na forum jest ich inałguracja i kosztowało mnie to
        odwagi by zacząc tu je pokazywac.Ja to traktuje bardzo serio i pokazanie mojego
        pisania jest jak obnażenie sie przed wami.Poza tym nie mysle ze sa aż tak dobre
        by sie nimi chwalic, Pisze tylko tak dla siebie gdy emocje siegaja zenitu w
        dobra lub zła strone. Zawsze jakis tam nastrój mam i tak sie jakos
        plecie.Czasami pogodne czasami furia złości a jeszcze kiedy indziej refleksja i
        zaduma i filozoficzne podejscie do życia i swiata. Jestem niepoprawna
        romantyczką ale małomówną wiec wypowiadam sie w wierszami. Jak wiecie kiedys
        dużo malowałam i miałam duzo wystaw w kraju i zagranicą i nawet 3 są w muzeach:
        Muzeum Etnograficzne w Rudzie Slaskiej, Muzeum Górnoslaskie w Bytomiu , Muzeum w
        Zabrzu a także moje grafiki akty i pastele są w galerii pod Paryżem. A teraz
        "cos z kabelkami w głowie" sie stało i mam 3 pary okularów i tez mam problemy z
        kolorami pochodnymi. No i ręce mi drżą i nie mogę utrzymaś w powietrzu ramienia
        z pędzlem .Jakos te funkcje mi nawaliły.Ale musze cos tworzyc bo zwariuje...
Inne wątki na temat:

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka