Dodaj do ulubionych

MYALGAN, czy ten lek pomaga???

13.03.08, 21:08
Witam wszystkich bardzo serdecznie!!
Odkąd zdjagnozowali u mnie fibromialgie,najchętniej nie odchodziłabym od
kompa,bo cały czas szukam czegoś nowego o tej chorobie (niestety bóle nie
pozwalają mi za długo siedzieć przy komputerze,a szkoda:-))
Bardzo często natrafiam na ponoć skuteczny lek Myalgan.Oczywiście zaraz go
sobie kupiłam,jednak jakoś nie widze u siebie poprawy chociażby w małym
stopniu.Bardzo bym prosiła,aby ktoś mi napisał czy faktycznie ten lek może być
skuteczny i po jakim czasie może zacząć działać.Cena też nie jest mała,bo
płaciłam za 30tab.32zł i to niby wystarcza na pół m-ca.Zapłaciłaby już każdą
cenę,żeby tylko tak nie bolało.A może znacie jakieś inne skuteczne leki,bo jak
ja przychodze do reumatologa to pyta mnie jakie ja chcę leki i zapisuje mi te
jakie przepisali mi w szpitalu.Ale skoro nie pomagają,to może warto je
zmienić?!U mnie takie naprawdę silne bóle pojawiły się 5 m-cy temu i trwają do
dziś.Przez ten czas brałam takie leki:
- Apo-naproxen
- Mydocalm-forte
- Meloxi Lek
- Olfen
- Encorton
Po tych lekach trafiłam do szpitala i tam zdjagnozowali mi fibromialgię i
zapisali:
- Bi-Profenid
- Miozepam
- Metypred
- Fluoxetin
Jednak i to nie dawało rezultatów,więc teraz biorę "tylko"
-Bi-Profenid,Zaldiar i Poltram na przemian,a zamiast (antydepresyjny)
Fluoxetinu dostałam Coaxil
No i oczywiście dalej cierpie.W nocy to najbardziej bolą mnie
ręce(dłonie,łokcie,ramiona,)koszmar!! Ciekawostką jest to,że mam jedno
miejsce,które jest wolne od bólu,albo może boli inaczej, bo tak nie dokucza
jak inne części ciała.Jest to moje biodro-endoproteza,którą mam od 11 lat.Tak
się cieszyłam,że w końcu sobie radzę po operacji i nie czuje bólu w nocy.No to
"masz babo placek".Jeśli ktokolwiek mógłby mi podpowiedzieć jakie są jeszcze
dobre leki to będę bardzo wdzięczna.

Obserwuj wątek
    • jolanta534 Re: MYALGAN, czy ten lek pomaga??? 14.03.08, 09:25
      Witaj!Mnie boli cale ciało ale najbardziej okolica lędżwiowa i nogi w kolanach i
      wokół kostek no i pięty,jestem ciągle zmęzona i półprzytomna,tak,ze do
      codziennych obowiązków zmuszam się siłą woli.Biorę Seronil i Depakine,a z
      przeciwbólowych Tramal w kroplach,bo inne nie pomagają i szkoda watroby.Brałam
      ok 3 m-cy Myalgan ale bez efektów,zabiegi też mi nie pomagają.Na fibro nie
      znaleziono jeszcze leku niestety :(,żyć jakoś musimy i nie poddawać się
      całkowicie,pozdrawiam Jola.
      • salmek44 Re: MYALGAN, czy ten lek pomaga??? 14.03.08, 18:04
        Witaj Jolu!!
        Bardzo dziękuję za porady.Faktycznie,może lepiej jak poprosze lekarza o kropelki
        bo wczoraj wzięłam 2 tabletki pltramu 50mg (ponoć to tak jak tramal)ale nic mi
        nie pomogło.Jak dłuższą chwilke posiedze to w ogóle nie moge sie ruszyć,bo boli
        mnie wszystko.Ani się zchylić,ani podnieść nogi,a już,żeby ręce podnieśc do góry
        to mogę sobie tylko pomarzyć.Ze łzami w oczach wtedy staram się
        rozruszać,wziadam na rower stacjonarny,ale na dłuższą metę sie nie da bo tak
        samo ,bardzo szybko się męczę.W nocy to najbardziej dokuczają mi ręcę.Ani się
        obrócić z boku na bok,ani poprawić sobie kołdry nie mogę.Wiem,że na to nie ma
        leku i niestety musimy z tym żyć,no bo cóż biedne mamy zrobić.Dobrze,że
        wzajemnie się rozumiemy,bo to naprawdę trzeba samemu przejść,żeby zrozumieć
        drugą osobę.Pozdrawiam Cię cieplutko,Ewa
      • 3babcia46 Re: MYALGAN, czy ten lek pomaga??? 22.03.14, 19:49
        ha pomaga i nie w zaleznosci jak go stosujesz i w jakim stanie

        ja choruje na fibriomialgie od 30 lat a diagnoza była w 202 r
        i normalne leczenie tylko pogłebia chorobe wpedza w gorsza depresje nizby to wymagało
        ja lecze sie ziołami mi heopatia
        i co
        lepiej sie czuje niz jak leczyli mnie lekarze
        co tylko wywołali inne choroby i do dośc drastyczne

        wierzcie czy nie
        ale chociaz sprubójcie tylko jak bedzie lepiej to nie badcie przekonana ze to minęło nic mylnego
        kuracja trwa ciągle a zycie nareszcie jest wasze a nie choroby

        stosuje
        1/ zioła ziele glistnika
        1 szklanka na cały dzień kolor ciemny łyczek dwa i cherbata
        poczujemy ze naraz naprezone mięsnie odpuszczaja
        zaczynamy nie miec wzdetego brzucha i jakby wszystko na nas było lużne

        2/ wtedy zarzywam hella reuma- hel
        ale pierwszego i drugiegi dnia co poł godziny dwie pastylki az nie odpusci ból

        potem po 3 pastylki dziennie
        cały czas jedna szklanka ziółek 1/3 rano
        1/3 w obiad i 1/3 na noc

        po czterech dniach lub siedmiu
        przechodze na myalgan 3 do 4 tabletek dziennie
        i 3 x hella traumal
        i naprawde zycie zaczyna buc kolorowe

        co do nocy bardzo dobry jest apap noc

        ale tez nie przesadzac
        i co dalej jak nam lekarze rozwalili trzostke to oczywiście lekarstwa cukrzycowe
        przy niedoczynnosci tarczycy i fibriomialgi dobrze jest brac 1 pastylke lipancrea 8000 / bez recepty

        na reumatyzm i zmiany reumatyczne biore rantundil 90 mg jedna pastylke dziennie ale siada watroba

        w sutuacji podbramkowej gdy wstaje i ani rusz noga nie moge sie ruszac
        ostatnia broń
        rano 2 łyzeczki od herbaty octu jabłowego zi 100 gr wody i pijemy rano
        a potem smaryujemy bolace miejsca tym octem rozcienczonym

        I zyje , cwicze pływam chce mi się zyc
        i nie jestem na wózku leząca czy psychicnie chora nie mam powykrecanych rak ani nóg



        tylko pamietac napisac na lodówce
        jak nie wiesz ch chcesz wszystko ci przeszkadza nic ci sie nie podoba
        a wogóle wsciekła na cały swiat
        1/2 szklanecz ziól i za 1/2 h wszytko gdzies odchodzi
        tak lawiruje juz od 8 lat
        a lekazr kreci głowa i mówi ze nie mozliwe
        no cóz



        aha dobrze jest wziasc seriw zastryzków chodzizby 1 na tydzien tez heel
        THYREOIDEA COMPOSITUM
        TARCZYCA ZACZĘŁA LEPIEJ PRACOWAC NOGI MOJE SIE SKÓRCZYŁY I NIE SĄ CIĘZKIE JAKBYM OŁÓW NOSIŁA
        I WODA NAREŚCIE ZACZĘŁA ZCHODZIC I LEPSZA PRZEMIANA MATERII I POCDZUŁAM SIELEPIEJ SILNIEJSZA
        TO WSZYSTKO WYPRACOWANE PRZEZ LATA
        JAK CHCESZ TO STOSOWAC TO NA WŁASNĄ ODPOWIEDZIALNOŚC ALE JA ŻYJĘ I TO CORAZ LEPIEJ SIĘ CZUJE NAPADY I EMISJE CHOROBY NIE SA TAK CZESTE JAK KIEDYŚ
        NO I TRZEBA JESC LEKKIE POSIŁKI NIE PRZEJADAC SIĘ I NIE TŁUSTO
        JAKBY KTOS POWIEDZIAŁ ZE NA FIBRIO TRZEBA CWICZYC TO TYLKO DELIKATNA JOPGA BO MIESNIE POZRYWACIE
        JAK SIE LEPIEJ POCZUJECIE TO DOBRZE JEST PŁYWAC DZAKUZJI I SIARKA
        POZATYM WIECEJ CHODZIS ZEBY POROZCIAGAC MIESNIE

        TO TYLE TAK WYGLADA MOJE ZYCIE A KAZDY CO PATRZY NA MNIE Z BOKU MÓWI ŻE JESTEM ZDROWA I ZAZDROŚCI MI ZDROWIA
        NO CÓŻ JA POPROSTU WALCZE I NIE PODDAJE SIE
        • elkablack Re: MYALGAN, czy ten lek pomaga??? 28.03.14, 11:32
          Nie wiem, czy wiesz ale glistnik działa bardzo destrukcyjnie na wątrobę, po prostu powoduje uszkodzenie tkanek wątroby, poza tym działa jak morfina więc nie jestem pewna czy to najlepszy sposób na opanowanie naszej choroby :( Leki są prostsze w stosowaniu a nie bardziej szkodliwe. Poza tym piszesz, że i tak przyjmujesz wiele leków więc nie przypisywałabym takiego dobroczynnego działania ziół na tę chorobę, i takie ilości homeopatyków.......Nie przemawia do mnie Twoja metoda!
    • myalgan Re: MYALGAN, czy ten lek pomaga??? 15.03.08, 02:28
      na moim przykladzie
      lek myalgan nie pomaga
      wogole
      a forsa leci
      ja po tym jak sie dowiedzialam ze to moze fibromialgia
      dostalam amitryptyline jako lek pdepresyjny i p/bolowy w jednym bylo
      wlasciwie jest lepiej
      do tego tramal podjadalam i cat,s claw taki suplemet diety wydaje mi
      sie ze tez pomaga
      reszta lekow p zappalnych raczej tylko obciaza zoladek i portfel
      teraz mam wykryta borelioze amitryptyline jem nadal do tego
      antybiotyk kupe witamin
      9watroba sie zaczela buntowac)i clonazepam to dla uspokojenia
      wewnetrznych nerwow(obwodowych)bo mam nieprzyjemne dodatkowe
      dolegliwosci podobne do choroby parkinsona i ten lek to wszystko
      troszke uspokaja
      tyle narazie pisze bo tyle pamietam na te chwile jak sobie przypomne
      co mi jeszcze
      pomagalo to napisze ci napewno
      przelec moja historie choroby tam sa wszystkie leki jakie mi
      pomagaly zanim dotarlam do ostatecznej diagnozy
      i wiedz ze to ne koniecznie fibromialgia
      ewax juz dala ci wskazowki to posluchaj jej ona to wszystko przeszla
      i ty tez napewno przejdziesz i napewno po czasie bedzie lepiej
      pozdrawiam
      an
      --
      juz blisko jest wiosna ...
      • salmek44 Re: MYALGAN, czy ten lek pomaga??? 15.03.08, 11:55
        Ogromnie dziękuję za porady i cieszę się,że trafiłam na to forum.Na razie bardzo
        dokładnie czytam wszystkie posty i skrupulatnie zapisuje leki które ewentualnie
        mogłyby mi pomóc, chociaż w nieznacznym stopniu.Sprawdziłam już gdzie najbliżej
        mojego miejsca zamieszkania robią badania na borel i jak najszybciej postaram
        się to zrobić.Cały czas zastanawiam się,skoro to takie oczywiste,że może to nie
        być fibro,to dlaczego lekarze mi tego nie powiedzieli?? Ale z drugiej strony
        czego tu wymagać od lekarzy,skoro wypisali mnie szybciutko ze szpitala i nawet
        nie powiedzieli,ze to może być fibro i że w oole istnieje taka
        choroba.Czytałam,że aby stwierdzić fibro, musi być 11 z 18 miejsc bolących i że
        to się sprawdza specjalnym urządzeniem ( o ile dobrze kojarze) Ja mam w wypisie
        napisane,ze mam tych miejsc 12,tylko pytanie kto i gdzie mi sprawdzł te
        miejsca??? I tak właśnie można polegać na lekarzach. Pozdrawiam.Ewa
        • myalgan Re: MYALGAN, czy ten lek pomaga??? 16.03.08, 03:06
          tak
          pierwsze badania zrob na borelioze
          i pamietaj ze nie koniecznie musza wyjsc dodatnio moje badanie
          dopiero trzecie wyszlo dodatnio(elsa)od cufal
          ale dzis juz wiem ze to nie fibromialgia i chociaz nie jest to
          choroba do smiechu ale wiadomo czym to przynajmniej jakos zlagodzic
          powodzenia ci zycze
          an
          --
          juz blisko jest wiosna ...
    • beata_13 Re: MYALGAN, czy ten lek pomaga??? 19.05.08, 19:58
      Witam,
      też mam to cholerstwo. Nie znam Myalganu, ale wiem napewno, że na bóle pomagają
      zabiegi w kriokomorze!!! Półtora roku szukałam przyczyny bólu stawów, mięśni,
      kręgosłupa. Rano wstawałam cała sztywna. Na szczęście trafiłam w przychodni
      rehabilitacyjnej na lekarza, który podejrzewając fibromyalgię, oprócz innych
      zabiegów, zalecił mi kriokomorę. Po dwóch seriach po 10 zabiegów od jesieni mam
      spokój z bólami i sztywnością! Niestety mam inny problem, może trochę mniej
      powszechny, ale dokuczliwy. Jest to towarzyszący fibromialgii tzw. "zespół
      niespokojnych nóg", który nie pozwala mi spać i utrudnia życie w ciągu dnia - w
      pracy trudno mi usiedzieć w miejscu, w domu nie pozwala obejrzeć nawet
      najciekawszego filmu albo poczytać książki - nie mogę długo wytrzymać w jednym
      miejscu. A noce to horror. Początkowo pomagały leki od neurologa: najpierw sam
      Madopar, potem Madopar + Rivotril (Clonazepam), ale dawki wzrastały, a
      skuteczność nie bardzo. Czy jest jakiś inny, skuteczny lek? Podobno jest jakiś
      lek na fibromialgię, ale nie wiem jaki :(
      Będę wdzięczna za informacje.
        • jolanta534 Re: MYALGAN, czy ten lek pomaga??? 20.05.08, 19:33
          Niestety nie pocieszę cię,nie ma jeszcze typowego leku na fibro!Ja
          tez mam zespół niespokojnych nóg juz ponad 30 lat,kiedys
          sporadycznie,teraz prawie codziennie a własciwie bardziej przed
          snem.Na fibromialgie choruje od 15 lat,zresztą poczytasz mój
          watek,jesli zechcesz.Niedawno bolała mnie kostka w sródstopiu przez
          półtorej m-ca,teraz przeszło do kaletki w udzie itd.,itp.a
          reumatolog na to:"tak to bywa przy fibromialgii" a to sama wiesz
          słaba pociecha...pozdrawiam Jola.
    • inchains Re: MYALGAN, czy ten lek pomaga??? 30.09.08, 10:47
      Moim zdaniem Myalgan pomaga, ale nie należy oczekiwać cudów. Lepiej poczułam się dopiero po kilku miesiącach stosowania.
      Na pewno nie zwalcza większości objawów bólowych, a przynajmniej mi nie pomógł. Ale minęły mi zawroty głowy, uczucie, że za chwilę mogę stracić przytomność, przytłaczająca słabość, znacznie zmiejszyły się zaburzenia widzenia. Od wielu miesięcy nie miałam też mojej najgorszej zmory - "blokowania" się stóp w niektórych pozycjach, co bardzo utrudniało chodzenie, bolało jak jasny gwint i koszmarnie wybudzalo w nocy. Lepiej sypiam, także ze względu na zmiejszenie się dolegliwości w nocy. Nie łapią mnie już kurcze nóg w trakcie snu, znowu mogę sypiać na boku, bo przez wiele miesięcy jedyną pozycją jaką mogłam przyjąć było leżenie płasko na plecach, każda inna pozycja powodowała drętwienie najróżniejszych partii ciała. Zresztą ogólnie mam wrażenie, że nie napinam już teraz mięśni tak bardzo jak wcześniej.
      Ale nadal cierpię na zespół niespokojnych nóg. Zresztą nogi bolą mnie 24h na dobę. Wstaję rano i czuję jakbym właśnie zakończyła dwunastogodzinny dzień pracy, cały czas stojąc oczywiście. Nadal w całym ciele bez żadnego logicznego porządku przyczynowego pojawiają się nagle najróżniejsze rodzaje bólu.
      Ponieważ zdarza mi się niestystematyczność, choć choroba zmusiła mnie do popracowania nad tą moją cechą, mogłam też obserwować skutki pominięcia "leku". Jeśli zdarzyło się, że rano zapomniałam o tabletce, to już około godziny 14 "zapadałam jakby w ciemność" - świat zwalniał, albo ja nie nadążałam, myślałam że unsnę na stojąco, zrobić krok albo podnieść rękę to stawało się nagle tak niesamowicie ciężkie. I do tego to paskudne uczucie z pogranicza bycia przytomnym.
      Brałam Myalgan przez ponad rok. Czuję się znacznie lepiej, choć na pierwsze efekty czekałam kilka miesięcy (nie pamiętam poczułam się lepiej po czterech może pięciu miesiącach). Oczywiście jest też możliwe, że w moim przypadku choroba trochę odstąpiła (oby na stałe) i stąd polepszenie. Teraz odstawiłam Myalgan, głównie właśnie przez jego cenę.
      • marie-mer Re: MYALGAN, czy ten lek pomaga??? 06.10.08, 23:36
        A czy nie lepiej oprócz Myalgan także brać Magnez. Mam te same
        dolegliwosci w nogach kiedy odstawiam magnez. Magnez przestałam brać
        cały lato i teraz na jesień wracaja wszystkie bóle. W środku nocy
        mam wrażenie piłowanie kości na wysokosci kostek oraz skurcz w obu
        stopach. Co wieczór boję się iść spać, a rano budzę się "sztywna"
        nogi,biodra oraz ramie, ręce, dłoń... Wszystko boli od głowy do
        stóp. Naszczęście już nie pracuję, bo dopiero w godz. popołudionwych
        czuje się nieco lepiej.
        • inchains Re: MYALGAN, czy ten lek pomaga??? 11.10.08, 09:51
          Magnez to także dobry pomysł...choć nie należy oczekiwać cudów. Wątek dotyczy skuteczności Myalganu, więc tylko ten lek brałam pod uwagę. Ale oczywiście próbowałam uzupełniać także mikroelementy. Tak więc magnez, wapno, żelazo, najróżniejsze "Multiwitaminy" próbowałam. Należy zachować umiar co do tych środków, bo dłuższe stosowanie może źle wpływać na nerki. Magnez działa rozkurczowo, co więcej bierze udział w przenoszeniu bodźców nerwowych do pracujących mięśni. Jednakże moje dolegliwości były niezależne od stosowania magnezu. Należy też pamiętać, że przedawkowanie magnezu może dawać podobne objawy jak jego niedobór.
          Co ciekawe na przyswajalność magnezu przez organizm niekorzystnie wpływają stres oraz zaburzenia snu, czyli osoby z fibromialgią mają większą skłonność do niedoboru magnezu.
    • irenka496 Re: MYALGAN, czy ten lek pomaga??? 07.02.14, 12:51
      Witam - męczę się z fibromialgią ok.2 lat i dopiero teraz ją zdiagnozowano. Dopiero jestem na początku leczenia ale czytając jakie tony chemii zażywałaś bez efektu budzi przerażenie. ja raczej dietą i ruchem ,rehabilitacją - no cóż skutek mizerny był ale przynajmniej nie trułam wątroby. Dowiedziałam się od prowadzącej mnie reumatolog ,że fibromialgia jest wynikie spadku poziomu serotoniny. Wywołuje to stress i brak snu. Leczenie jest długi ok. 1,5 roku. Zalecono mi lek z grupy psychotropowych ZOLOTF 50mg raz na dobę przed snem . lek ten pozwala odbudowywać serotoninę , jest antydepresantem ponoć łagodnym i nie uzależnia.oprucz tegoVEGAVIT tj. wit B12 1raz dziennie i jednorazowe opakowanie aż do skończenia , tak samo BENFOGAMMA(uzupełnia niedobór wit B1). Poza tym w diecie należy zadbać o tryptofan - aminokwas potrzebny do syntezy serotoniny i chyba melatoniny w organiźmie. Czyli zdrowa dietka . Zyczę powodzenia w walce z chorobą.!
    • jotka20 Re: MYALGAN, czy ten lek pomaga??? 16.11.15, 10:04
      Cierpię podobnie, ale trzeba włączyć na dłuższy czas lek psychotropowy; choroba ma tło nerwicowe, stresowe, depresyjne.
      U mnie dochodzi fatalny stan kręgosłupa (przebyta operacja, urazy i dyskopatia szyjna) oraz osteoporoza.
      Za kilka dni będę u psychiatry, a póki co, biorę zestaw, który pozwala mi funkcjonować w ciągu dnia, bo bóle rąk, przeczulica i zesztywnienie obręczy barkowej są mniejsze, niż w nocy.
      Biorę więc ranom w ciągu ca 1 godziny, kolejno (nie na pusty żołądek - przynajmniej jogurt)
      - 1 Ibuprofen Max
      - 1 Vit.C
      - 2 Bodymax ŻeńSZeń (!!!)
      - Vitrum Osteo (800 jm.D3)
      -1 Urydynox
      po południu
      - 1 Molekin D3 2000 jm.
      Na noc
      - 1 Ibuprofen
      - 1 Tranxene
      Co nie znaczy, że przesypiam całą noc spokojnie, bo ok. 4 nad ranem bóle rak się nasilają, dłonie bardzie obrzęknięte i przeczulica taka, że każdy dotyk boli; trzeba się trochę poruszać.


    • kierra Re: MYALGAN, czy ten lek pomaga??? 29.11.16, 07:03
      To, co nazywane jest fibromialgią, to po prostu rozlane bóle całego układu mięśniowego, łącznie z więzadłami, ścięgnami, i jak tam to jeszcze można nazwać. Mnie od ponad 30 lat wszystko zawsze bolało, szczególnie w nocy, bolące nogi, kostki, ręce... Nigdy nie mogłam (i nadal nie bardzo mogę, choć jest lepiej) długo wysiedzieć w jednej pozycji, nie moge jeździć autobusami na daleki trasy (a mam takie, na drogi koniec Polski do rodziny), tylko pociąg, bo można się przejść po korytarzu... mam mnóstwo małych zylaków na nogach, bo odkąd pamiętam, to ciągle muszę zmieniac układ nóg, gdy siedzę, i to w wersji malo eleganckiej, czyli "noga na nogę" - inaczej nie wysiedzę spokojnie dłużej, jak 10-15 minut. W domu - siedzenie tylko "w kucki", nigdy zwyczajnie prosto, na krześle, tylko kanapa i na zgiętych kolanach. i zmiana pozycji co kilkanaście minut. W nocy - ciągłe kręcenie się z boku na bok, gdy zaśpię zbyt mocno w jednej pozycji, to po przebudzeniu straszne uczucie cierpnięcia nogi albo ręki, ból ustępuje dopiero po kilku minutach, po zmianie pozycji. I tak od lat. A dlaczego o tym piszę? Bo gdy trafiło mi się nieszczęście w postaci takiego bólu, że myślałam, że oszaleję, rwanie w nodze, ból promieniujący aż do palców w stopie - a było to po dłuższym wysiłku fizycznym (pranie ręczne swetrów w wannie, z długim nachylaniem się nad wanną) - trafiłam do rehabilitanta-fizjoterapeuty (prywatnie). A trafiłam tam, bo byłam pewna, że mam jakąś rwę kulszową (podobne objawy, jak w opisach rwy), i nie chciałam jechać do szpitala po to tylko, by dostać kroplówkę przeciwbólową, chciałam znaleźć jakąś mądrzejszą pomoc, na dłużej skuteczną (bo się wystraszyłam tego, że to wraca, że to może mi dysk wypadł itp.).
      I co się okazało? Miałam ogromne szczęście trafić na superfizjoterapeutę. Ponaciskał mi plecy, nogę, biodra (bolało, oj bolało!), posprawdzał, i stwierdził, że to żadna rwa kulszowa, żadne wypadnięte dyski, tylko ogromny przykurcz zespołu czterech więzadeł (cos tam w nazwie miały "krzyżowe", "lędźwiowe" i jeszcze jakieś inne nazwy, nie pamiętam).
      Zaczęłam terapię, oczywiście płatną. Dowiedziałam się od pana fizjoterapeuty, że na NFZ nie spotkam takiej terapii w służbie zdrowia. On sam pracuje w przychodni jako rehabilitant, ale nie wolno mu stosować tych zabiegów manualnych, jakie tu stosuje u siebie w gabinecie, a na moje zdziwienie i pytanie, dlaczego, odrzekł po krótkim namyśle, że po prostu w Polsce mamy taki system, że to lekarz ortopeda albo neurolog, albo inny reumatolog kieruje pacjenta na konkretne zabiegi na rehabilitację, i że nie wolno rehabilitantowi samodzielnie niczego zmieniać ani dodawać. A że lekarze na studiach mają dość mało zajęć z tej dziedziny (dot. pracy ukłądu mięśniowego, więzadeł, ścięgien itp.), tzn. mało jako na potrzeby, by być z tego specjalistą, to tez mało się na tym, niestety, znają. Żeby być w tej dziedzinie fachowcem, trzeba sobie skończyć jakieś DOBRE płatne studia na uczelniach prywatnych. Najlepiej za granicą, choć i w Polsce takie można znaleźć. I potem jeszcze długo się dokształcać na kursach u sław ortopedycznych, też raczej nie polskich...
      Cóż, nie mnie oceniać, jak to jest z tym wykształceniem polskich lekarzy neurologów, ortopedów, reumatologów, nie chcę nikogo obrazić, gdyby to czytał jakiś lekarz, to z góry przepraszam, ale wiem jedno: co do moich dolegliwości facet miał rację. Miała dwie serie zabiegów, bolesnych, razem chyba to było jakieś 15 sesji, i POMOGŁO! Były to zabiegi o nazwie "mobilizacja kręgosłupa", a potem "igłoterapia" (nie mylić z akupunkturą!). Bolało cholernie, cóż... Polegało to na uciskaniu miejsc, gdzie był "supeł" (to moje określenie, pewnie niefachowe), czyli jakby centrum przykurczu, a ciekawe w tym było to, że uciskany był punkt po prawej stronie kręgosłupa tuż poniżej pasa, a ból puszczał w małym placu w stopie :) Bo to podobno jest cały powiązany system, mięśnie są przyczepione do kości, stawów za pomocą więzadeł (z góry przepraszam za może niefachowe wyjaśnienia, ale nie jestem w tej dziedzinie specjalistą, powtarzam co zapamiętałam, może niedokładnie), przykurcze w jednym miejscu "ciągną" cała resztę tych "szlaków" mięśni i ścięgien, często wzdłuż całego ciała, tak, że na pierwszy rzut oka to niby nie ma ze sobą nic wspólnego. Mnie np. cierpła wtedy cała prawa łydka, aż do małego palca wła snie, bałam się, że to jakieś neurologiczne uszkodzenie, a okazało się, że to przykurcz w więzadle na wysokości trochę powyżej pośladka był winowajcą.
      Fizjoterapeuta naciskał mi te miejsca, gdzie wewnątrz (w ciele) miał być zlokalizowany przykurcz, takim drewnianym kołeczkiem, bardzo głęboko. Po pierwszej serii zabiegów większość bólu puściła, łydka i stopa nie cierpła już, ale jednak pozostało takie dziwne "coś", jakby uczucie jednak jeszcze jakiegoś kłucia, które czasem pojawiało się podczas chodzenia czy przy zwykłym nachyleniu się (np. przy myciu naczyń w zlewie). I na to fizjoterapeuta zastosował ten ostatni sposób leczenia - igłoterapię. Strasznie bolało, nie ukrywam, ale pomogło! To jest wkłucie się długą igłą (jednorazówką, wyjętą na moich oczach z nowego opakowania, plus oczywiście dezynfekcja miejsca wkłucia na moich plecach) w odpowiedni punkt powyżej biodra, z boku kręgosłupa. Celem tego wkłucia (jak mi powiedział fizjoterapeuta) jest dosięgnięcie miejsca tego upartego przykurczu, by go "rozsupłać", czyli zmusić do "puszczenia". I tak się stało. Choć podczas zabiegu piszzcałamz bólu, to następnego dnia biegaąłm jak nowonarodzona! Od razu po zabiegu, przez całe popołudnie i wieczór, było nieciekawe samopoczucie, podobno to normalne, to efekt swego rodzaju szoku, jaki wywołuje w organizmie taka igłowa interwencja i ból, trzeba się oszczędzać (niektórzy ponoć mogą mieć epizody omdlenia, ale mnie się to nie przytrafiło, było mi tylko trochę słabo i niedobrze).
      Może to wygląda na jakąś szarlatanerię, ale nią nie jest. Nie jest to też żadne tzw. kręgarstwo, ani akupunktura (tam się uciska mityczne miejsca rzekomego zablokowania przepływu jakiejś wydumanej energii, piszę "mityczne", "rzekomego", "wydumanej", bo coś takiego nie istnieje - ale tu nie miejsce na omawianie tego tematu). To są po prostu rztelne, fizykalne metody rehabilitacji. Miałam okazję spotkać w poczeklani gabinetu pana fizjoterapeuty trzy osoby, które przyszły po mnie na zabiegi, i wyobraźcie sobie, że były to osoby, którym nie pomogły żadne metody zalecane przez ortopedę ani neurologa - był to jeden młody chłopak (sportowiec) z bolącą noga od kolana w dół, jeden starszy pan z rzekomą rwą kulszową, i jedno małżeństwo w średnim wieku, gdzie mąż od ponad roku cierpiał też na rzekomą rwę kulszową, i nic nie pomagały kroplówki w szpitalu ani środki przeciwbólowe. Usłyszałam od tych osób, że dopiero ten fizjoterapeuta prawidłowo zdiagnozował przyczyny dolegliwości, i dopiero on pomógł. Po kulku zabiegach mobilizacji (usuwających przykurcze) ogromne bóle ustąpiły, a to, co zostało, czyli mniejsze dolegliwości, trzeba było jeszcze "wykończyć" pozostałymi zabiegami.
      Rozpisałam się, bo jestem zła na naszą służbę zdrowia, że mało kto umie pomóc osobom cierpiącym, i że na wszystkie tego typu dolegliwości jest głównie jedna odpowiedź: rwa kulszowa. A czasem spotyka się drugą odpowiedź (choć rzadziej): fibromialga. Ja po tych zabiegach odżyłam, bo nagle okazało się, że... prawie wcale nie odczuwam tych bólów, jakie odczuwałam tyle lat, a co do których myślałam, że to albo reumatyzm albo jakieś inne dziadostwo, albo ta mityczna fibromialgia. Pan fizjoterapeuta na pożegnanie nauczył mnie dwóch ćwiczeń na rozciąganie tych partii mięśni z więzadłami, z którymi miałam problemy, a myślałam, że to boli kręgosłup... To nie kręgosłup, a po prostu jego okolice - napięte, sztywne mięśnie, i przykurczone więzadła i ścięgna. Mam do tych skurczów jakieś nieciekawe skłonności, często coś mnie łapie i czuję, że gdyby nie te proste ćwiczenia w porę zastosowane, to pewnie bym znów jęczała, że jakiś dysk wypadł, albo rwa kulszowa złapała, albo zno
      • kierra Re: MYALGAN, czy ten lek pomaga??? 29.11.16, 07:14
        ( za dużo napisałam i ucięło mi tekst, więc wklejam tu jeszcze resztę)
        Mam do tych skurczów jakieś nieciekawe skłonności, często coś mnie łapie i czuję, że gdyby nie te proste ćwiczenia w porę zastosowane, to pewnie bym znów jęczała, że jakiś dysk wypadł, albo rwa kulszowa złapała, albo znowu bym spać nie mogła, bo plecy bolą, bo noga boli, bo w kostce w stopie rwie...
        Ja ciągle odczuwam różne dolegliwości w całym ciele, ale już wiem, że to nie fibromialgia, tylko jakiś dziwny, chory układ mięśniowo-więzadłowy, który ma straszne tendencje do sztywnienia i skurczów. Jak się zastanawiam nad tym, co czułam od lat, to dochodze do wniosku, że to wygląda na ciągłe, dokuczliwe jakieś "mikroskurcze", a ich efektem jest to ciągłę uczucie takiego ćmiącego, niezidentyfikowanego bólu wszystkiego - nóg, dłoni, stóp, ciągła potrzeba ruszania się (niewytrzymywanie w jednej pozycji), ciągłe kręcenie sie w czasie snu, trudności z zasypianiem, bo dokucza takie dziwne uczucie, że ciągle jest niewygodnie... Ciągle to mi się przydarza, ale w dużo mniejszym stopniu, i proste ćwiczenia bardzo pomagają. Gdy boli bardziej, biorę No-spę albo inny podobny lek z drotaweryną (jest ich kilka, są bez recepty) - to są leki rozkurczowe (ale uważać trzeba, gdy ma się zbyt niskie cisnienie, bo one też obniżają lekko ciśnienie, przynajmniej ja to zauważam, ale mi to pomaga usnąć :) W ostateczności biorę jakiś ibuprofen (czyli jakiś Ibum, Ibuprom, Nurofen, Ibuprofen - to to samo, tylko inne nazwy handlowe). Ale bez ćwiczeń, no i tej samoświadomości, co mi naprawdę dolega, trudno byłoby spokojnie żyć. A napięte nerwy w tym wszystkim też nie pomagają, bo to też powoduje napięcie mięśni, a stąd zwiększenie siły przykurczów i większy ból.
        Sama nazwa "fibromialgia" nie jest zła, tzn. oddaje chyba naturę dolegliwości, oznacza (z jęz. greckiego) "ból mięśni i tkanki włóknistej" (moje wolne tłumaczenie, poszukajcie sami, jeśli chcecie), ale nie wyjasnia źródła tego bólu.
        Kończąc - kochani, współczuję Wam, bo i sama przez to przechodziłam całe lata (jestem po 50-tce), ale ostatnie 2 lata to wielka ulga i w bólu/bólach, i w "nerwach", bo wiem, co mi naprawdę dolega, i błogosławię ten straszny epizod rzekomej "rwy kulszowej", dzięki któremu trafiłam na świetnego fizjoterapeutęi i odtad wiem, że to tylko (aż?) skłonność do nadmiernych przykurczów całego ukąłdu mięśni, więzadeł, ścięgien... Na to pewnie są metody typu "więcej magnezu" albo inne podobne (na mnie to nie działa, a wręcz przeciwnie, sprawdziłam), ale mogę chociaż zapobiegać, pilnować się, np. nauczyłam się zupełnie inaczej schylać do podłogi, gdy muszę coś podnieść, inaczej wstaję z łóżka, maksymalnie "nie używając" mięśni pleców, schodzę z łóżka "na rękach", jak małpa :) Mnie to pomaga, pewnie komu innemu co innego pomogłoby (inne "pilnowanie się"). Przed snem ćwiczę, rozciągając mięśnie z pośladków, pleców, rozciągając nogi pod kolanami (tam mnie zawsze coś ciągnęło, taki męczący, dziwny ból, od lat, gdy byłam nastolatką!) - jest O NIEBO LEPIEJ!!!
        Pozdrawiam wszystkich cierpiących! Niech Wam się poprawi, życzę z całego serca!
    • teresa_tesia Re: MYALGAN, czy ten lek pomaga??? 18.01.17, 22:51
      Rehabilitacja Ortopedyczna Warszawa

      Zapraszam na konsultację fizjoterapeutyczną i ewentualną rehabilitację. Proszę zabrać aktualne wyniki badań.

      mgr Wojciech Szulborski terapeuta Medycyna Ortopedyczna wg Cyriax`a

      www.znanylekarz.pl/wojciech-szulborski/fizjoterapeuta-terapeuta/warszawa

      constancecare.pl/

      kontakt:533-80-61-10
    • rozjechanareklamowkazlidlaa Re: MYALGAN, czy ten lek pomaga??? 04.04.17, 23:19
      Sam próbowałem wiele specyfików, myalgan był chyba najmniej egzotycznym z nich. Jeśli bierze się go według zaleceń (a nawet większe dawki w moim wypadku) dba się o godziny przyjmowania i pije do niego wodę aby wchłonął się na maksa .. wówczas notuje się poprawę tak było w moim wypadku. Jednak jak pewnie wiecie jednym ze sposobów leczenia fibro jest terapia farmakologiczna. Choruje wiele lat na depresję i fibro.. z moich doświadzen wynika że bóle znikają zupełnie bo (wenlafaksynie, mirtazepienie (jednak po niej chce się mocno jeść) oraz po DULSEVII ta nie powoduje żadnych ubocznych przynajmniej u mnie.

      Jeśli ktoś leczy się na depresję naprawdę polecam zapytać lekarza o Dulsevie, (Reboksetyna
    • 4.kanna Re: MYALGAN, czy ten lek pomaga??? 23.09.17, 14:36
      Witaj, Hipokrates mówił, że kazda choroba ma swoją przyczynę na którą nie pomoże żaden lek. Wszystkie choroby, a zwłaszcza te, które lekarze nazywają genetyczne lub nie znają przyczyny, spowodowane są niewłaściwym traktowaniem swojego organizm. Jesteś tym co jesz. Przez 1 miesiąc jedz tylko rośliny. Tak najlepiej surowe. W postaci surówek, świeżych soków, do tego gotowane kasze, ziemniaki i orzechy. Po 3 tygodniach będziesz zdrowa całkowicie. Pozdrawiam. Anna K
      • marylka599 Re: MYALGAN, czy ten lek pomaga??? 11.09.18, 20:53
        Czy Ty w ten właśnie sposób powróciłaś do zdrowia? Bardzo Cię proszę odezwij się do mnie i napisz o tym więcej.Mam wiele chorób i bardzo, bardzo cierpię , chwytam się każdej deski ratunku.mój adres: msr2@o2.pl

        --
        Słońce świeci tym którzy mają podniesioną głowę.
        • alutka47 Re: MYALGAN, czy ten lek pomaga??? 27.09.18, 19:28
          witam.czy są jakieś nowości w leczeniu fibromialgii? ja cierpie od dwóch lat wszystko boli, nie mam zdiagnozowanej, ale podejrzewam że to właśnie to. Do tego mrowienie twarzy i rąk. Ostatnio trafiłam na lek Gabapenthin teva, który dała mi moja mama. Pomaga, czuję sie dużo lepiej.Tylko lekarz nie chce przepisywać :(
          Proszę piszcie jak u was z chorąbą ,jak sobie radzicie czym leczycie. Pozdrawiam.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka