nrg67
16.11.09, 11:32
W związku z diabelnym korkiem na Toruńskiej mam pytanie: czy nie wydaje się
Wam, ze bardzo fajnym pomyslem na poranna podroz do centrum byla by jazda
rowerem do tramwaju, np. na przystanek "toruńska"? Z Ostrodzkiej to nieco
ponad 2 km - czyli 10 min powolnego i spokojnego deptania. Można jechać
polnymi dróżkami i sciezkami, to jest i bliżej, i bezpieczniej niż po
jezdniach. Dopiero ostatni odcinek tej trasy - od salonu sprzedaży motocykli
"motorista" do tramwaju trzeba by jechać między autami - ale tam auta już
stoją w miejscu i są bardzo mało niebezpieczne, można jechać obok nich po
asfalcie.
Pod wiaduktem tramwajowym, ktory przechodzi nad Trasą Torunska (na nim jest
właśnie przystanek Toruńska) jest wielki trawnik - az sie prosi ustawic tam
stojak do rowerow.
Co do czasu - z doswiadczenia wiem, ze jazda autobusami i tramwajami zabiera
mi ok. 10-15 min mniej (na Wolę), niż przepychanie sie przez korek samochodem.
Pozostaje problem aury - nieprzewiewna kurtka, szalik i rękawiczki z
windstoppera (w decathlonie za 25 zł) w zupełności wystarczają na powolną jazdę.
Jakie jest Wasze zdanie na ten temat?
Moze jak się zbierze wiecej pozytywnych głosów, to ktoś w urzędzie dzielnicy
pomyśli i np. spróbuje wytyczyć ścieżkę rowerową? Albo i za nieduże pieniądze
dzielnica zrobic strzeżoną przechowalnę rowerów?
W Berlinie jezdżą tak właściwie wszyscy - mój znajomy był tam wicedyrektorem
baaaaaardzo poważnej instytucji medialnej, zarabiał tyle, że mógł jeżdzić do
pracy jaguarem. Zamiast tego rowerem telepał się do metra, i dalej - do pracy.
Na pytanie, dlaczego nie jezdzi autem odpowiedział mi, że po pierwzse rowerem
i komunikacją miejską jest szybciej, a po drugie - uwaga! - jezdzić autem by
się troche wstydził! Tak! Wstydził by się jechać autem, bo by go uznano za
głupawego snoba, który woli jechać drogo i długo, byle się autem popisać!
NO dobra, rozpisalem sie.
Co Wy na moj pomysl?