Dodaj do ulubionych

Jak na smutno, to na smutno

16.06.06, 00:06
Nie odwiedzajcie mego grobu , gdy umrę
Nie składajcie kwiatów i martwych spojrzeń
Nie przynoście NADZIEI i nie odbierajcie mi smutku
bo tak ma być...tak ma być...

Odeszłam od Was, dlatego, że Wy nie potrafiliście odejść ode mnie.

Nadeszła jesień
cienie ciemności kroczą pośród nas
cierpienie owiane białą szatą wokół mej szyi
miłość, której tak naprawdę nigdy nie zaznałam
tych pocałunków długich i namiętnych
długo oczekiwanych i niespodziewanych
nigdy nie dostałam
tych agonii, bólów głowy, poczucia bezsilności,
tych radosnych okrzyków, wołania, tkwienia w pożądaniu,
deszczowych / nagich / widoków ciał.......

To tak jakby juz nie istniało...
nigdy nie było i nigdy nie nastanie !

Lecz gdyby juz miało nastać
to mnie nie będzie tego lata
nie będzie mnie następnego i któregoś tam -
odwiecznego.

Będę daleko, daleko, daleko od was Nieistniejący Przyjaciele...

Cienie kroczą wśród mglistych spojrzeń
ciemności jak tajemnice owiane mgłą jaśniejącą w
przestworzach, malejącą jak ten punkcik NADZIEI
na niebie, gwiaździstej zorzy porannej.

Słońce wezwało ciszę będącą moim skupieniem
lubieżnym okęciem przewiązało bicz nad sobą.
Noc nadeszła z wołaniem wiatrów i szeptów niczyich ,
jak gdyby powietrze próbowało zwrócić na siebie uwagę.

Księżyc spojrzał na świat wirujący wokół siebie
Słońce odchodziło wraz z każdą sekundą
Czerwone iskry jego szat rozbłyskały
oświetlając drogę ku wieczności
ku nieposkromionym dotąd ciemnościom dnia pokalanego.

Odeszłam, to co widziałam, było tuz za mną -
- widoczne - lecz jakże daleko...
Próbowałam dosięgnąć tajemnicy wieczności , istnienia, bytu.
Prawie juz miałam iskierkę zapalającą znicz na moim grobie...
ale nagle zniknęło. Zniknęło na zawsze.

Ta dłoń, dobroczynne serce człowieczeństwa,
która rozjaśniła półmroki mej egzystencji,
odchodziła odwracając się co chwila za siebie,
patrząc na grób chowający moje ciało.

Odeszła i jeszcze było widać Ją -
NADZIEJĘ póki wiatr nie zawiał,
póki nie zerwała się nocna burza
raniąc piorunami moje ciało,
wbijąjąc konary drzew w serce,
wydrapując mi oczy
czyniąc ze mnie ślepca
głuchego na jęki.

Nadzieja odeszła wraz ze spokojem, który nastał po burzy...

Odeszła ...zostawiając zakrwawiony grób swej szarości i porozrzucane "ramiona"
dębu , pozostawiając spokój po nieoczekiwanym spotkaniu.
Obserwuj wątek
Inne wątki na temat:

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka