Dodaj do ulubionych

Dobra, kto idzie na pifko/winko/tańce?

17.08.06, 18:46
Idziemy dziś na jakieś harce? Czy mam sobie iść sam?
Obserwuj wątek
        • asiunia311 Re: Dobra, kto idzie na pifko/winko/tańce? 17.08.06, 19:05
          hultaj78 napisał:

          > Dobra, polej. Albo ja poleję, byłem barmanem, tylko powiedz co ma być.

          Martini poproszę. I oliwki z migdałami na zagrychęwink)


          >
          > Ale, ale, coto zza inna robota? Coś z latarniami? wink

          Czy mój nick znaczy "usługi w trybie nocnym"?wink)
          Wiesz, jak się ma własną firmę, to trzeba...dorabiać;-PP A u mnie się właśnie
          sezon zaczyna...wink))


          >
          • hultaj78 Re: Dobra, kto idzie na pifko/winko/tańce? 17.08.06, 19:08
            > Martini poproszę. I oliwki z migdałami na zagrychęwink)

            Się robi wink
            Oliwki, migdały, nawet deskę serów zzarazz skombinuję jak trzeba.
            A ja sobie walnę ulubione mojito ;D

            > Czy mój nick znaczy "usługi w trybie nocnym"?wink)
            > Wiesz, jak się ma własną firmę, to trzeba...dorabiać;-PP A u mnie się właśnie
            > sezon zaczyna...wink))

            W nocy czereśnie zbierasz? wink)
            A kiedy Ty masz jakies życie, jak Ty pracujesz i pracujesz?
            • asiunia311 Re: Dobra, kto idzie na pifko/winko/tańce? 17.08.06, 19:13
              hultaj78 napisał:

              >
              > Się robi wink
              > Oliwki, migdały, nawet deskę serów zzarazz skombinuję jak trzeba.
              > A ja sobie walnę ulubione mojito ;D


              Upijamy się na smutno czy na wesoło? wedle życzenia Szanownego Barmanawink)


              >

              > W nocy czereśnie zbierasz? wink)


              Chyba dalekim sąsiadom z cisów i tuiwink))



              > A kiedy Ty masz jakies życie, jak Ty pracujesz i pracujesz?

              Jakieś mam, pewnie dla takiego człowieka jak Ty nudne...ale mnie to w
              zupełności odpowiadawink) Tylko, że...


              >
              • hultaj78 Re: Dobra, kto idzie na pifko/winko/tańce? 17.08.06, 19:22
                > Upijamy się na smutno czy na wesoło? wedle życzenia Szanownego Barmanawink)

                Na wesoło! Słońce wróciło, tydzień się zaraz będzie kończył, jesteśmy młodzi,
                piękni i zdrowi więc na wesoło wink

                > Jakieś mam, pewnie dla takiego człowieka jak Ty nudne...

                Hej, za kogo Ty mnie bierzesz? Ja spokojniutki, nudniutki facio jestem wink

                > ale mnie to w zupełności odpowiadawink) Tylko, że...

                no....???
                • asiunia311 Re: Dobra, kto idzie na pifko/winko/tańce? 17.08.06, 19:29
                  hultaj78 napisał:


                  >
                  > Na wesoło! Słońce wróciło, tydzień się zaraz będzie kończył, jesteśmy młodzi,
                  > piękni i zdrowi więc na wesoło wink

                  OK, dla towarzystwa Cygan się powiesiłwink Każda okazja dobra, żeby się głupio
                  pośmiać, czyż nie?wink


                  >
                  >
                  > Hej, za kogo Ty mnie bierzesz? Ja spokojniutki, nudniutki facio jestem wink


                  Tiaaa...Ty mi tu już kitu nie wciskaj!!wink) I bez skojarzeń proszę!!wink)
                  Wystarczy, że mnie się skojarzyłowink)



                  >
                  > > ale mnie to w zupełności odpowiadawink) Tylko, że...
                  >
                  > no....???


                  Ach, nic, nic...Już mnie pysk boli od uśmiechania się...


                  >
                  • hultaj78 Re: Dobra, kto idzie na pifko/winko/tańce? 17.08.06, 19:35
                    > OK, dla towarzystwa Cygan się powiesiłwink Każda okazja dobra, żeby się głupio
                    > pośmiać, czyż nie?wink

                    No peeeeewnie!!! Awaryjnie to nawet można robić dobrą minę do złej gry wink))

                    > Tiaaa...Ty mi tu już kitu nie wciskaj!!wink) I bez skojarzeń proszę!!wink)
                    > Wystarczy, że mnie się skojarzyłowink)

                    Zawstydzasz mnie. Pacz jak siem spłoniłem wink))
                    Ja bym Ci przecież nic nie wepchnął. Bez pozwolenia wink

                    > Ach, nic, nic...Już mnie pysk boli od uśmiechania się...

                    Aaaa wiem! Było buzi-buzi, co? wink))
                    • asiunia311 Re: Dobra, kto idzie na pifko/winko/tańce? 17.08.06, 19:41
                      hultaj78 napisał:


                      >
                      > > Tiaaa...Ty mi tu już kitu nie wciskaj!!wink) I bez skojarzeń proszę!!wink)
                      > > Wystarczy, że mnie się skojarzyłowink)
                      >
                      > Zawstydzasz mnie. Pacz jak siem spłoniłem wink))


                      Pokaż, pokaż, nie wierzę na słowo facetowi!wink)



                      > Ja bym Ci przecież nic nie wepchnął. Bez pozwolenia wink


                      Dżentelmen pełną gębą, jak zwyklewink) Nic dodać, nic ująćwink


                      >
                      > > Ach, nic, nic...Już mnie pysk boli od uśmiechania się...
                      >
                      > Aaaa wiem! Było buzi-buzi, co? wink))

                      No było, było... jak zwykle po naszej stałej sprzeczce o ś... Miło jest się
                      posprzeczać i pogodzić zaraz...wink Po co chować urazy?wink



                      >
                      • hultaj78 Re: Dobra, kto idzie na pifko/winko/tańce? 17.08.06, 20:24
                        > Pokaż, pokaż, nie wierzę na słowo facetowi!wink)

                        No jak Ci pokazać, kiedy się wstydzę? wink

                        > jak zwykle po naszej stałej sprzeczce o ś...

                        Ale klasycznie, że Ty na tak, a on na nie, czy odwrotnie?

                        > Miło jest się posprzeczać i pogodzić zaraz...wink Po co chować urazy?wink

                        Tak, pogodzić sie jest faaajnie, też nie lubię "cichych dni". Tylko jak sprawa
                        jest konfliktogenna po raz n-ty, to wypadałoby ją wreszcie zalatwić. Wiem,
                        wiem, to nie jest takie proste, znam to...
                        • asiunia311 Re: Dobra, kto idzie na pifko/winko/tańce? 17.08.06, 20:54
                          hultaj78 napisał:

                          >
                          > No jak Ci pokazać, kiedy się wstydzę? wink
                          >

                          Ja też się wstydzę, powstydzimy sie razemwink)


                          > > jak zwykle po naszej stałej sprzeczce o ś...
                          >
                          > Ale klasycznie, że Ty na tak, a on na nie, czy odwrotnie?

                          Hultaj, bo się obrażę - oczywiście, że ja na NIE. I nie dlatego, że to nie TEN,
                          bo ja wiem, że to on, ale wchodzi w grę moje porypane, niekobiece ( nawet ja to
                          sama wiem ) podejście do tej sprawy. No i tak walczymy ze sobą o to już prawie
                          trzy lata. Że też mężczyznom się takich rzeczy zachciewa...


                          >
                          >
                          > Tak, pogodzić sie jest faaajnie, też nie lubię "cichych dni". Tylko jak
                          sprawa
                          > jest konfliktogenna po raz n-ty, to wypadałoby ją wreszcie zalatwić. Wiem,
                          > wiem, to nie jest takie proste, znam to...


                          No, nie jest proste, to prawda, nikt nie powiedział, że w tym cholernym życiu
                          wszystko będzie łatwe i na tacy. Łatwo się tylko pisze o takich sprawach, w
                          szczególności, jak dotyczą kogoś innego... A czy u Ciebie to już tak
                          definitywnie...? Przepraszam za wścibstwo, możesz mnie ochrzanić za wtrącanie
                          się w nie swoje sprawysmile



                          >
                          • hultaj78 Re: Dobra, kto idzie na pifko/winko/tańce? 17.08.06, 21:10
                            > Ja też się wstydzę, powstydzimy sie razemwink)

                            Zgoda. A następnym razem razem się poośmielamy wink

                            > Hultaj, bo się obrażę - oczywiście, że ja na NIE.

                            No co? U mnie np. jest na odwyrtkę (czyli tak jak zazwyczaj), więc to nie jest
                            takie oczywiste.
                            Tylko że ja mam trudniej - Ty przynajmniej wiesz, że to TEN...

                            > I nie dlatego, że to nie TEN, bo ja wiem,
                            > że to on, ale wchodzi w grę moje porypane, niekobiece ( nawet ja to
                            > sama wiem ) podejście do tej sprawy. No i tak walczymy ze sobą o to już
                            > prawie trzy lata. Że też mężczyznom się takich rzeczy zachciewa...

                            Że też kobiety, chociaż wiedzą że to TEN, nie mogą zrobić tego co trzeba. wink

                            > A czy u Ciebie to już tak definitywnie...?

                            Definitywnie w zawieszeniu. I cokolwiek zrobię to bedzie źle. A jakby tego bylo
                            mało, nie wiem nawet które zło jest mniejsze.

                            > Przepraszam za wścibstwo, możesz mnie ochrzanić za wtrącanie
                            > się w nie swoje sprawysmile

                            Klapsy dostaniesz, na gołą pupę wink
                            • asiunia311 Re: Dobra, kto idzie na pifko/winko/tańce? 17.08.06, 21:33
                              hultaj78 napisał:

                              >
                              > Zgoda. A następnym razem razem się poośmielamy wink


                              Oczywiście, w granicach rozsądku;-P


                              >
                              > > Hultaj, bo się obrażę - oczywiście, że ja na NIE.
                              >
                              > No co? U mnie np. jest na odwyrtkę (czyli tak jak zazwyczaj), więc to nie
                              jest
                              > takie oczywiste.
                              > Tylko że ja mam trudniej - Ty przynajmniej wiesz, że to TEN...


                              Aha, już rozumiem...ale chyba dobrze robisz, nie wiążąc się formalnie, skoro
                              nie jesteś pewien... Lepiej się rozstać niż potem rozwodzić...





                              >
                              > Że też kobiety, chociaż wiedzą że to TEN, nie mogą zrobić tego co trzeba. wink

                              A co trzeba? Dać się wplątać w to...?wink) Dziękuję, na razie postoję..;-((


                              >
                              > > A czy u Ciebie to już tak definitywnie...?
                              >
                              > Definitywnie w zawieszeniu. I cokolwiek zrobię to bedzie źle. A jakby tego
                              bylo
                              >
                              > mało, nie wiem nawet które zło jest mniejsze.


                              Trudne dylematy stoją przed Tobą. Musisz się poważnie zastanowić, czy, mówiąc
                              banalnie, skórka warta wyprawki... Czy taki związek ma jeszcze szanse. Ale
                              czasami człowiek tkwi w takim układzie, bo boi się, jak to samemu będzie -
                              szczególnie po wieloletnim związku... Nie ma chyba czegoś takiego jak "mniejsze
                              zło", bo każda decyzja może być równocześnie dobra, jak i zła. Ale życzę Ci, by
                              wszystko Ci sie poprostowało w tej kwestiismile



                              >
                              >
                              > Klapsy dostaniesz, na gołą pupę wink


                              Tak przy wszystkich??;-PP


                              >
                              • hultaj78 Re: Dobra, kto idzie na pifko/winko/tańce? 17.08.06, 21:49
                                > Oczywiście, w granicach rozsądku;-P

                                No oczywiście! w końcu jestem tym czyms na d. Dżentel...cośtam. No wiesz, tym
                                czymś co to podobno dawno wygineło wink

                                > Lepiej się rozstać niż potem rozwodzić...

                                Też tak sądzę. Tylko że nie wiesz, czy to rozwodzenie byłoby pewne, nie?

                                > A co trzeba? Dać się wplątać w to...?wink) Dziękuję, na razie postoję..;-((

                                No przecież WIESZ że to TEN. A wtedy to chyba dobrzze być wplątanym...

                                > Ale
                                > czasami człowiek tkwi w takim układzie, bo boi się, jak to samemu będzie -
                                > szczególnie po wieloletnim związku...

                                To nie ja. Tego się nie boję. Boję się skrzywdzić osobę, którą kiedyś bardzo
                                kochałem przez podjęcie być może błędnej decyzji. Mi nic nie będzie, facet
                                jestem, poradzę sobie.

                                > Ale życzę Ci, by wszystko Ci sie poprostowało w tej kwestiismile

                                Dzięki ;-*

                                > Tak przy wszystkich??;-PP

                                Na osobności to pewnie bedziesz mnie próbowała czymś przekupić wink
                                • asiunia311 Re: Dobra, kto idzie na pifko/winko/tańce? 17.08.06, 22:09
                                  hultaj78 napisał:

                                  >
                                  > No oczywiście! w końcu jestem tym czyms na d. Dżentel...cośtam. No wiesz, tym
                                  > czymś co to podobno dawno wygineło wink


                                  Popatrz, popatrz, uchował się jednak jeden, przepraszam, DWA egzemplarze;-
                                  )) "Wyginęli??? Przecież to nie były mamuty!"wink))



                                  >
                                  > > Lepiej się rozstać niż potem rozwodzić...
                                  >
                                  > Też tak sądzę. Tylko że nie wiesz, czy to rozwodzenie byłoby pewne, nie?


                                  I widzisz, ja od razu zakładam, że po CZYMŚ TAKIM coś się musi
                                  spieprzyć. "Dopóki nas rozwód nie rozłączy..." i te sprawy. Wybitnie babskie
                                  podejście do sprawyuncertain/




                                  >
                                  > No przecież WIESZ że to TEN. A wtedy to chyba dobrzze być wplątanym...


                                  Jestem "wplątana" od prawie 10 lat... A bardziej się boję. Takie bredzenie o
                                  tożsamości...



                                  > To nie ja. Tego się nie boję. Boję się skrzywdzić osobę, którą kiedyś bardzo
                                  > kochałem przez podjęcie być może błędnej decyzji. Mi nic nie będzie, facet
                                  > jestem, poradzę sobie.


                                  Nie wiesz, na dłuższą metę, czy dana decyzja będzie słuszna czy też nie. To
                                  wiesz tylko w danym momencie - przynajmniej ja tak czuję. A powiedz, czy nie
                                  zraniłbyś Jej bardziej, gdybyś był z Nią dalej w związku, a nie był tego
                                  pewien? Nie namawiam Cię broń boże do jakichś radykalnych kroków, ale
                                  chwila "odpoczynku" od siebie przyda się i Tobie i Jej, na pewno. Może
                                  spojrzycie na wszystko z innej perspektywy i uznacie, że nadal warto?



                                  >

                                  >
                                  > > Tak przy wszystkich??;-PP
                                  >
                                  > Na osobności to pewnie bedziesz mnie próbowała czymś przekupić wink


                                  A i owszemwink)A przekupny jesteś?;-PP
                                  >
                                  • hultaj78 Re: Dobra, kto idzie na pifko/winko/tańce? 17.08.06, 22:24
                                    > I widzisz, ja od razu zakładam, że po CZYMŚ TAKIM coś się musi
                                    > spieprzyć. "Dopóki nas rozwód nie rozłączy..." i te sprawy. Wybitnie babskie
                                    > podejście do sprawyuncertain/

                                    Dziwnie myślisz. Tyle czasu się nie spieprzyło, to od kawałka metalu i kawałka
                                    papierka się zniszczy? Wiesz jak to jest? Jak w tym kawale, że kobiety się
                                    zmieniają po, a faceci wcale i obie płcie są przez to zawiedzione. To facet
                                    może się obawiać że ona się zmieni i życie się zmieni. A kobieta nie ma się
                                    czego bać, co zobaczyła przez te lata to już wszystko co było do zobaczenia.

                                    > Jestem "wplątana" od prawie 10 lat... A bardziej się boję. Takie bredzenie o
                                    > tożsamości...

                                    U mnie 9. I czuję że dość.

                                    > A powiedz, czy nie
                                    > zraniłbyś Jej bardziej, gdybyś był z Nią dalej w związku, a nie był tego
                                    > pewien?

                                    no właśnie tak sam myślę i dlatego trzeba zrobić co trzeba.

                                    > Nie namawiam Cię broń boże do jakichś radykalnych kroków, ale
                                    > chwila "odpoczynku" od siebie przyda się i Tobie i Jej, na pewno. Może
                                    > spojrzycie na wszystko z innej perspektywy i uznacie, że nadal warto?

                                    Było. Przyniosło same kłopoty i totakie że nawet nie podejrzewasz. Terazz jak
                                    koniec to bez powrotu. choćby dlatego żenie mamy już na to czasu.

                                    > A i owszemwink)A przekupny jesteś?;-PP

                                    Baaardzo wink Szzczególnie jeśli oferuje kobieta wink
                                    • asiunia311 Re: Dobra, kto idzie na pifko/winko/tańce? 17.08.06, 22:44
                                      hultaj78 napisał:


                                      > Dziwnie myślisz. Tyle czasu się nie spieprzyło, to od kawałka metalu i
                                      kawałka
                                      >
                                      > papierka się zniszczy?

                                      Mówiłam, że myślenie w tych sprawach mam skrzywione?
                                      Oj, spieprzyło - modelowo, po 7 latach...Jedno teraz wiem, że jest lepiej, niż
                                      przed tym rozstaniem. Oboje po prostu inaczej patrzymy na pewne sprawy.




                                      Wiesz jak to jest? Jak w tym kawale, że kobiety się
                                      > zmieniają po, a faceci wcale i obie płcie są przez to zawiedzione. To facet
                                      > może się obawiać że ona się zmieni i życie się zmieni. A kobieta nie ma się
                                      > czego bać, co zobaczyła przez te lata to już wszystko co było do zobaczenia.


                                      Myślę, że i kobieta ma się prawo bać, zwłaszcza taka niezależna jednostka, jak
                                      ja. Ciężko jest przywyknąć do myśli, że wszyscy wokół oczekują od Ciebie
                                      jednegouncertain/ Są jeszcze dwie kwestie związane z tym, i też tak to wisi w próżni.
                                      Do d... z legalizacją...






                                      >

                                      >
                                      > > A powiedz, czy nie
                                      > > zraniłbyś Jej bardziej, gdybyś był z Nią dalej w związku, a nie był tego
                                      > > pewien?
                                      >
                                      > no właśnie tak sam myślę i dlatego trzeba zrobić co trzeba.


                                      Hmmm...Widzę, że jednak, decyzja przechyla się u Ciebie w jedną stronę. Skoro
                                      nie ma co ratować, to rzeczywiście, najrozsądniej rozstać się "z twarzą".
                                      Życzę, by się udało.





                                      >
                                      > Było. Przyniosło same kłopoty i totakie że nawet nie podejrzewasz. Terazz jak
                                      > koniec to bez powrotu. choćby dlatego żenie mamy już na to czasu.


                                      Czyli w Waszym przypadku to nie zdało egzaminu...Ciężko Ci musi być, zwłaszcza,
                                      że to po 9 latach...



                                      >
                                      > Baaardzo wink Szzczególnie jeśli oferuje kobieta wink


                                      I widzisz, z tym moim zagmatwanym spojrzeniem na pewne sprawy, można mieć pewne
                                      wątpliwości, czy jestem kobietą;-PP





                                      >
                                      • hultaj78 Re: Dobra, kto idzie na pifko/winko/tańce? 17.08.06, 22:57
                                        > Oj, spieprzyło - modelowo, po 7 latach...Jedno teraz wiem, że jest lepiej,
                                        > niż przed tym rozstaniem. Oboje po prostu inaczej patrzymy na pewne sprawy.

                                        hehe, czyli jednak teoria o kryzzysach po 2 5 i 7 latach sie sprawdzza. Bo u
                                        mnie też poszło najbardziej w drobiazgi po 7 latach.

                                        > Myślę, że i kobieta ma się prawo bać, zwłaszcza taka niezależna jednostka,
                                        jak
                                        > ja. Ciężko jest przywyknąć do myśli, że wszyscy wokół oczekują od Ciebie
                                        > jednegouncertain/ Są jeszcze dwie kwestie związane z tym, i też tak to wisi w
                                        > próżni.

                                        Mam baaaaardzo podobnie. Moja matka zagryza wargi, a i tak co drugie zzdanie
                                        zaczyna się od "A kiedy...?"

                                        > Do d... z legalizacją...

                                        Za dużą wagę do tego przykładasz, to tylko papierek i okazja do napicia się z
                                        rodziną i odświętnego ubranka, czyli 2 do 1 na stronę plusów wink

                                        > Hmmm...Widzę, że jednak, decyzja przechyla się u Ciebie w jedną stronę. Skoro
                                        > nie ma co ratować, to rzeczywiście, najrozsądniej rozstać się "z twarzą".
                                        > Życzę, by się udało.

                                        Może za drugim razem pójdzie lepiej wink

                                        > Czyli w Waszym przypadku to nie zdało egzaminu...Ciężko Ci musi być,
                                        > zwłaszcza,że to po 9 latach...

                                        I jest. Ale staram się pamiętać tylko o tych dobrych chwilach.

                                        > I widzisz, z tym moim zagmatwanym spojrzeniem na pewne sprawy, można mieć
                                        > pewne wątpliwości, czy jestem kobietą;-PP

                                        A mi zarzucają że nie mogę być facetem, bo piszę to co piszę wink)

                                        No, dobra, uciekam lululki. Słodkich snów! wink
                                        • asiunia311 Re: Dobra, kto idzie na pifko/winko/tańce? 17.08.06, 23:10
                                          hultaj78 napisał:


                                          >
                                          > hehe, czyli jednak teoria o kryzzysach po 2 5 i 7 latach sie sprawdzza. Bo u
                                          > mnie też poszło najbardziej w drobiazgi po 7 latach.

                                          I widzisz, coś w tym musi być, skoro się nagminnie przytrafia...


                                          >

                                          >
                                          > Mam baaaaardzo podobnie. Moja matka zagryza wargi, a i tak co drugie zzdanie
                                          > zaczyna się od "A kiedy...?"


                                          Jak ja Cię rozumiem...i wspólczuję. Nie ma nic gorszego, niż takie szczere do
                                          bólu zainteresowanie bliskich TYMI sprawami. O ile moich rodziców jestem w
                                          stanie zdzierżyć i zrozumieć, to wypytywania wścibskich kmiotów niekoniecznie.


                                          >
                                          > > Do d... z legalizacją...
                                          >
                                          > Za dużą wagę do tego przykładasz, to tylko papierek i okazja do napicia się z
                                          > rodziną i odświętnego ubranka, czyli 2 do 1 na stronę plusów wink



                                          Następna kwestia - te plusy u mnie już tak się nie rozkładająsmile) Co ja mogę,
                                          że sama myśl o tym powoduje zapieranie się zadnimi kopytami ile siłwink)


                                          >

                                          >
                                          > Może za drugim razem pójdzie lepiej wink

                                          Na pewno pójdzie, bądź dobrej myśli. I dla Ciebie, i dla Niejsmile


                                          >

                                          >
                                          > I jest. Ale staram się pamiętać tylko o tych dobrych chwilach.


                                          I tu również masz zdrowe podejście, choć wielu osobom w takiej sytuacji ciężko
                                          byłoby pamiętać o dobrych chwilach, a wręcz przeciwnie...W sumoe to ja się im
                                          nie dziwię, bo trzeba mieć wiele w sobie dystansu, by pamiętać o tym, co
                                          dobre...


                                          >
                                          >
                                          > A mi zarzucają że nie mogę być facetem, bo piszę to co piszę wink)


                                          Ach!! I jest nas dwoje - osoby o nieustalonej płci?wink)




                                          >
                                          > No, dobra, uciekam lululki. Słodkich snów! wink



                                          Śpij dobrze, niech Ci sie przyśnią same...miłe rzeczywink) Dobranoc!!smile)


                                          >
                                          >
Inne wątki na temat:

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka