hultaj78
06.10.06, 11:15
uwaliłem sobie moji najlepszi koszulji.. i nawet nie wiem czym i kiedy. Całe
szczęście że po namaczaniu (kochaną mam współlokatorkę, nie?) cośtam schodzi -
podobno jeszcze jedno pranie i bedzie gitesik.
A wydawało mi sie że byłem nawet, nawet trzeźwiutki na tamtej dżamprezie...
Też tak macie, że niszczycie sobie najulubieńsze ciuchy prawie zaraz "przy
nowości", chociaż wkładając sobie obiecujecie "byle się tylko dzisiaj nie
ujebać"?