hultaj78 10.10.06, 10:56 mieć kiedykolwiek córkę, to chciałbym zeby była taka jak Katie: www.countyoursheep.com/d/20040921.html Odpowiedz Link czytaj wygodnie posty
hultaj78 Re: Jeśli dane mi będzie 10.10.06, 11:48 Katie to mała, jej mama to Laurie, też niezły wykręt z niej ))) Odpowiedz Link
skorpionica11 Re: Jeśli dane mi będzie 10.10.06, 11:00 Napewno bedzie ci dane tylko jeszcze trzeba miec odpowiednia partnerke Odpowiedz Link
lambert77 Re: Jeśli dane mi będzie 10.10.06, 11:58 z moich obserwacji wynika że córki są bardzo często wyszczekane że aż człowieka zatyka czasami Ale jak już będe miał córke to ci powiem coś więcej na ten temat Odpowiedz Link
anxiety3 Re: Jeśli dane mi będzie 10.10.06, 12:43 haha dobre! Jako dziecko bylam wychowywana na grzeczna dziewczynke, taka, ktora nie zaczepia innych dzieci, a juz na pewno ich nie bije. Moj o rok mlodszy kuzyny byl moim dokladnym przeciewienstwem pod wzgledem zachowania. Spotkanie z nim zawsze konczylo sie moim placzem. Ktoregos dnia moja mama nie wytrzymala i powiedziala mi, ze jesli jeszcze raz wroce z placzem- > czytaj>pozwole mu sie zbic, dostane jeszcze od niej(!!!szok!!!mama mnie nie bila, wiec mialam podwojna motywacje... =========== Bawilismy sie w piaskownicy u dziadkow, ja i Dawid-kuzyn. Dokladnie nie pamietam, co chcial zrobic, ale znow czegos probowal... Babcia uslyszala tylko, jak biegne i krzycze :`Babciu! Babciu!` - potem wpadlam do domu i wykrzyczalam, ze `Dawida Bog pokaral` Sypnelam mu w oczy piaskiem i uderzylam w glowe lopatka. Kiedy zaczal wreszczec, nie plakac , ucieklam...Do babci oczywiscie Wiecej nie probowal nawet ze mna zaczynac Mialam wtedy 3-4 lata. W ogole to bylam wtedy strasznie pomyslowa jako dziecko. Rodzice opowiadaja wiele historii o tym, co wymyslalam. Odpowiedz Link
hultaj78 Re: Jeśli dane mi będzie 10.10.06, 13:31 Buahahahahaa!! doooobre "Bóg go pokarał!" ))))) Ja też zawsze "miałem być" grzeczny... Ale niestety, zbyt ciekawy świata chyba byłem. Mój numer popisowy to "znikanie". potrafiłem (i podobno nadal potrafię, jak mówiła moja eks mojej mamie) zniknąć jesli tylko na 2 sekundy puściło się moją rekę. i szukaj wtedy wiatru w polu. Topiłem się, wskakiwałem w pokrzywy, właziłem na i spadałem z drzew, blizn po szwach to nie zliczę, złamanie o dziwo tylko jedno, ale za to strupów!... nie wiem czy w dzieciństwie bywały dni że nie miałem jakiegoś stupka gdzieśtam. A wygląd aniołka... Wymyślałem też jakiś cuda, prawie własny język miałem. Nie było szwca tylko "butal", nie było krawca tylko "szyjacz", muraż to "domal", a "wysypka" to tak naprawdę wywrotka do wożenia piasku. A historię z podwórkowym wrogiem też miałem podobną jak Ty, z tym że to nie był mój kuzyn, tylko dzieciak z klatki obok. Jak wreszcie tata miał dosyć mojego "ale dlaczego nie moge mu oddać?!!!" i powiedział że wreszcie mogę, to krew się polała Odpowiedz Link
anxiety3 Re: Jeśli dane mi będzie 10.10.06, 17:06 haha Twoje historie tez są dobre Ja `namietnie` po drzewach, trzepakach i dachach szalalam pozniej, kiedy juz troche podroslam. Mama wychylala sie z III p i wolala, zebym przyszla, a bylam jakies 1,5 pietra nizej to bylo nasze `drzewo noskowe`- tam siedzialam najczesciej, z czasem na tyle przywykli, ze nawet sie nie bali, ze cos sobie zrobie, bo poruszalam sie ( juz widze, jak to zabrzmi ze zrecznoscia malpy po drzewach I zostalo mi tego troche >> nie bylo jeszcze roku w moim zyciu, zebym po jakims drzewie nie chodzila..A nie mam juz nastu nawet lat :-p Ale...Kiedy widze dzieci wchodzace na drzewa lub trzepaki, robi mi sie ciemno przed oczami> tak sie boje, ze zaraz ktores spadnie i cos sobie zrobi Odpowiedz Link
asiunia311 Re: Jeśli dane mi będzie 10.10.06, 18:48 Dziewczynki to przecież ulubienice tatuśków... Ja za swoim dałabym się pokroić, a stary koń ze mnie. Nota bene, miałam być chłopcem i nazywać się Piotrek. Tata był straaaasznie zawiedziony podobno - przez całe pięć minut)) A że on praktycznie mnie wychował ( i Babcia ), więc byłam "Piotrkiem" w kiecce) Kojarzycie takie huśtawki, gdzie się wrzuca monety? Na początku lat 80. wchodziło to właśnie do Polski. I Tata pokazał mi to kiedyś w Tychach nieopatrznie, kiedy byłam z nim służbowo. Dziecko wsiąkło) Potrafiłam dwie godziny się huśtać i nie miałam dość. Najgorsze było to, że nie było sposobu na zdjęcie Małego Upiora z tej huśtawki)) Potem próbował jeżdzić inną drogą, ale Asia nie dała się zrobić w bambuko i podnosiła straszne larum. Skończyło się na tym, że taką huśtawkę, Kaczora Donalda, kupił mi do domu...) Pomijam oczywiście kwestie, że samochodzików miałam więcej niż lalek, nigdy w dzieciństwie nie miałam dłuich włosów ( i do dziś mi zostało ), parę razy wybrałam się na "szukanie skarbów" na stawy i regularnie odbywały się bitwy na zgniłe owoce z zaprzyjaźnionymi chłopakami)) To były czasy... Odpowiedz Link