dlaczego mężczyźni wracają....

15.10.06, 16:54
... za późno?
Ostatnio pojawił się w necie artykuł "Dlaczego mężczyźni odchodzą".
(zdrowie.onet.pl). Ktoś nawet poruszył ten temat na którymś z forum... wink
Ja się zastanawiam dlaczego mężczyźni wracają...
Skąd się bierze ten brak harmonii...
Dlaczego chce wrócić akurat w takim momencie...
Codziennie w mojej głowie toczyłam walkę miłości z nienawiścią, zasypiając
czułam nienawisć, myślałam, że z tym samym uczuciem obudzę się rano, ale
miłość wracała porankiem jak nowo narodzona. Po jakimś czasie obie poległy na
polu bitwy...
Wbrew moim obawom, czuję się świetnie będąc sama. Już nawet nie pamiętam kiedy
ostatnio czułam się taka zaradna, piękna i tak cholernie seksowna smile
Aż nagle zadzwonił... a nie widziałam go nawet przypadkiem na ulicy przez
kilka miesięcy.
Boję się, że może sie okazać, że za jakiś czas, to ja jednak stwierdzę, że
chcę powrotu, a on powie, że nie, a za kilka miesięcy on będzie chciał, a ja
nie... i tak będziemy się gonić w nieskończoność.
Dlaczego to wszystko jest takie skomplikowane i takie nieskoordynowane w
czasie. uncertain
    • jacko1971 Re: dlaczego mężczyźni wracają.... 15.10.06, 19:31
      samo życie ...
    • hultaj78 Re: dlaczego mężczyźni wracają.... 16.10.06, 10:05
      Żuraw i czapla. Nie daj się złapać w taki zaklety krąg, bo to jest typowa
      toksyczna sytuacja. Jeszcze gorzej jest jesli taka zabawa w "raz on chce a raz
      ona" jest w związku. Powroty mają sens w bardzo niewielu przypadkach. Bo
      problemy, które sparwiły ze ludzie się rozstali wcale same się nie rozwiązują w
      tym czasie, kiedy nie byli ze sobą.
      Gratulacje tego, że umiesz korzystać i cieszyć sie byciem samą. Oddałabyś to za
      wysiłki odbudowania czegoś tylko po to, żeby za jakiś czas on Ci powiedział, że
      jednak nie, nic z tego nie będzie? I by potem znów mieć jazdy miłość-nienawiść?
      W ogóle - kochasz go jeszcze? Czy to tylko oczywisty, naturalny sentyment,
      który może bierzesz za coś innego?
      • eleni80 tak mi jakoś nijak :@ 18.10.06, 21:20
        hultaj78 napisał:
        > W ogóle - kochasz go jeszcze? Czy to tylko oczywisty, naturalny sentyment,
        > który może bierzesz za coś innego?

        Nie wiem. Nie przeszło by mi przez gardło ani "kocham go" , ani "nie kocham go"
        uncertain Jeszcze nigdy nie czułam takiej dziury w mózgu. Nawet nie wiem czy czuję
        jakiś sentyment, a jeśli tak, to czy jest chociaż sentyment do tego co było,
        czy do moich niezrealizowanych marzeń.
        Jeszcze może nawet miesiąc temu potrafiłabym odpowiedzieć twierdząco. Nie
        podejrzewałabym siebie o taką zmianę uczuć. Może innych, ale mnie? Osobę, która
        z pobłażaniem patrzyła na innych ludzi, współczując im, że nigdy nie poczują
        takiej siły miłości?
        Ale coś we mnie pękło ostatnio, jakaś bariera ochronna, która nie dopuszczała do
        świadomości słów "To koniec"... po kilku miesiącach, ale jednak...
        Zawalił się domek z kart.
        Boję się tego spotkania. Nie wiem, czy wogóle się na nie zgodzić. Nie wiem czego
        oczekiwać. Czy znowu będzie mi tłumaczył,że tak będzie lepiej? Powiedziałam, że
        się z nim spotkam, gdy będę miała taką możliwość, ale nie wiem czy to nie był błąd.
        Nawet nikomu nie powiedziałam o tym jak okropnie sie na początku czułam. A teraz
        o ironio, piszę o tym na forum... uncertain Ale ciągle myślałam, że przecież wszystko
        można naprawić.. A teraz to mam wrażenie,że już większy sentyment czuję do tego
        forum niż do niego. Doskonale znam powody tego rozstania. Ciągle powracające te
        same problemy i kłopoty. Przez prawie sześc lat uzbierało się ich trochę.
        Ale nigdy nie czułam się tak zmieszana z błotem, tak jak wtedy gdy mnie odprawił
        jak jakąś panienkę, z którą się spędziło jedną noc .
        Próbowałam się z nim kontaktować - bezskutecznie. Głos w słuchawce nie brzmiał
        znajomo, a smsy pozostały bez odpowiedzi, tak jakby były wysłane do
        nieistniejącej osoby. Na jego prośbę przestałam próbować. Przynajmniej nie będę
        żałowała, że nie próbowałam... Zaczęłam żyć normalnie, intensywna praca wręcz
        mnie pochłonęła wink
        No i teraz nie wiem co zrobić . Nie wiem czego on teraz ode mnie chce. Po 4
        miesiącach nagle chce mnie zobaczyć. Nie dowiem sie póki się nie spotkam. Nie
        mam ochoty po raz kolejny słuchać wykładu na temat tego, że do tej pory mnie
        kochał, ale to sie skończyło. Boję się też powrotu, bo znowu może się okazać, że
        będę musiała przechodzić to piekło po raz kolejny.
        Nie wiem po co to piszę. Chyba dlatego, że nie wiem komu o tym powiedzieć sad
    • lambert77 Re: dlaczego mężczyźni wracają.... 16.10.06, 11:30
      a kto to wie smile?? Sam tego nie rozumiałem nigdy. Widocznie aż tak prości nie
      jesteśmy big_grin
      • eleni80 Re: dlaczego mężczyźni wracają.... 16.10.06, 16:31
        czasami mam wrażenie, że to kobiety są "prostsze" wink są pod wpływem hormonów i
        widomo,że cyklicznie tydzień przed okresem będą rozdrażnione (lub smutne lub
        głodne lub wściekłe) wink A z mężczyznami to nie wiadomo co i kiedy wink))
        • hultaj78 Re: dlaczego mężczyźni wracają.... 16.10.06, 16:34
          Alez wiadomo! Głodni - zawsze. Smutni i wściekli - zawsze wtedy kiedy są..
          niewykochani wink
          • eleni80 Re: dlaczego mężczyźni wracają.... 16.10.06, 19:29
            hultaj78 napisał:

            > Alez wiadomo! Głodni - zawsze. Smutni i wściekli - zawsze wtedy kiedy są..
            > niewykochani wink
            >

            Chyba za słowem "Głodni" zapomniałeś dodać "seksu" wink
            • hultaj78 Re: dlaczego mężczyźni wracają.... 17.10.06, 09:22
              No wiesz! Sprowadzasz nas do poziomu jakichś maszynek do bzykania?! ;P
              • lambert77 Re: dlaczego mężczyźni wracają.... 17.10.06, 09:26
                chciałbym być maszynką do bzykania - westchnął lambert i wrócił do swojej
                nudnej pracy
                • eleni80 Re: dlaczego mężczyźni wracają.... 17.10.06, 15:19
                  buahahahhhaa smile)) Pewna kobieta powiedziała kiedyś , że mężczyzna to bardzo
                  proste urządzenie!... posiadą tylko jedną dźwignię wink a kobieta odpowiednio nią
                  manipulując może zyskać wszystko! wink
                  • lambert77 Re: dlaczego mężczyźni wracają.... 17.10.06, 15:48
                    manipulujcie manipulujcie smile
                    • eleni80 Re: dlaczego mężczyźni wracają.... 17.10.06, 16:02
                      Lubicie być manipulowani wink
                      • lambert77 Re: dlaczego mężczyźni wracają.... 17.10.06, 16:10
                        baaaaa uwielbiamy tylko jakoś tak ostatnio okazji nie ma sad chyba zaczynam być
                        sfrustrowany smile
                        • eleni80 Re: dlaczego mężczyźni wracają.... 17.10.06, 16:12
                          nie przejmuj się, gwiazdka tuż tuż, tylko nie zapomnij umieścić tego życzenia na
                          liście wink
                          • lambert77 Re: dlaczego mężczyźni wracają.... 17.10.06, 16:16
                            no cóż będzie na samej górze próśb do dziadka mroza mikołaja i gwiazdora... ale
                            cóż życie niesie różne niespodzianki.
                            • eleni80 Re: dlaczego mężczyźni wracają.... 17.10.06, 16:22
                              i trzeba się cieszyć, że niesie niespodzianki wink może się okazać , że wymarzony
                              prezent dostaniesz niespodziewanie o wiele szybciej smile
    • swawolny.diabel Re: dlaczego mężczyźni wracają.... 18.10.06, 22:18
      Generalnie to mężczyźnie wracają z głodu i pragnienia
Inne wątki na temat:
Pełna wersja