hultaj78
26.10.06, 08:32
Student oblewa kolokwium z logiki.
Mówi do profesora: to bez sensu, pan się na mnie uwziął! Sam pan coś z tego
rozumie?
Profesor: Oczywiście, wszystko - inaczej nie byłbym profesorem.
Student: Skoro tak pan twierdzi, to zadam panu pytanie - jeśli pan
odpowie na nie, wpisze mi pan dwóję. Ale jeśli nie będzie pan znał
odpowiedzi, wpisze mi pan "celujący".
Profesor: Dobrze, idę na taki układ.
Student: A zatem: co jest jednocześnie legalne ale nielogiczne,
nielegalne ale logiczne oraz ani logiczne ani legalne?
Profesor zastanawiał się, zastanawiał i nie umiał odpowiedzieć na pytanie.
Wpisał studentowi ocenę celującą i zaraz potem zadzwonił do swojego
najlepszego studenta z tym samym pytaniem.
Ten odpowiedział: - Pan ma 63 lata i 35-letnią żonę, jest to
legalne ale nielogiczne. Pana żona ma 23-letniego kochanka - jest
to co prawda logiczne, ale nielegalne. Pan wpisuje kochankowi
swojej żony do indeksu "celujący", mimo że nie powinien
był zaliczyć przedmiotu - i to jest ani logiczne ani legalne...
Teraz do samo pytanie do Ciebie:
Co u Ciebie jest legalne ale nielogiczne, logiczne ale nielegalne i
ani logiczne ani legalne...?
Coś Ci przychodzi do głowy? Nic?
To tu masz odpowiedź:
Legalne jest to, że siedzimy tu i pracujemy - ale nielogiczne.
Logiczne jest, że się przy tym wygłupiamy i zajmujemy dowcipami
ale jest to nielegalne.
Natomiast ani logiczne ani legalne jest, że nam za to płacą...