krambambulia
26.10.06, 12:09
Antysemitę od paru dni boli kolano. Wczoraj wieczorem napisał z pracy smsa, że
boli jak cholera i ledwo chodzi. No więc urwałam się z redakcji o 20:30 i lecą
na budowę. Kolano spuchnięte, facet chodzi jak mojzesowicz po obejrzeniu taśm
Beger.
Wsadzam antysemitę do taryfy i do najblizszego szpitala.
Oczywiście ostry dyżur jest w innym, ale w tym akurat nie wiedzieli w którym.
No to do następnego - mieliśmy szczęście, ostry dyzur jest.
Przemiła pani w okienku:
- Co mi tu przyłazi?!?!
- Kolano...
- Lekarz jak obejrzy czy się kwalifikuje to przyjmie!!!
Czekam z antysemitą pod gabinetem.
Obok dziewczyna z wypadku dzwoni do kolegi:
- Co? No przewozili mnie ze szpitala do szpitala z 5 razy! Nie wiedzieli gdzie
jest ostry dyżur! Tylko nie dzwoń do mojej matki! Nic mi nie jest... co?
nic... tylko złamanie z przemieszczeniem! No przeleciałam przez barierkę,
zrobiłam fikołka i łubudu w ziemię!
Z gabinetu dochodzi wrzask.
- No co ty, k...a, bo się jej źle zrośnie!
- Wyp...aj, ja tu jestem lekarzem!!!
Z gabinetu wypada wściekły lekarz pogotowia.
Antysemitę przyjęli po 2 godzinach, oczywiście pani w okienku "zapomniała"
najpierw mu wydać kartę, więc czekał kolejne dwie.
Ja po prostu kocham służbę zdrowia, kocham, no!!!!