hultaj78 Re: Nie cieszcie się tak 04.11.06, 23:08 ... bo jednak żyję Nie było w sumie tak najgorzej. Śnieżyca nie towarzyszyła mi bez przerwy, w rowie widziałem tylko 4 samochody, stłuczek tylko dwie, z czego jedna jeszcze w Wawie (więc się nie liczy). Za podrzucenie kogoś do Wrocka dostałęm pyyyyszny obiad i... słodkie buzi No i znów spotkałem Ją... ))) Odpowiedz Link
anxiety3 Re: Nie cieszcie się tak 04.11.06, 23:11 A miało być tak źle i tak niedobrze ;-p JA dwa razy wróciłam mokra od śniegu, ale byłam na fajnym przegładzie teatralnym i w dobrym towarzystwie, więc mi to zrekompensowało inne niedogodności Odpowiedz Link
hultaj78 Re: Nie cieszcie się tak 04.11.06, 23:19 > A miało być tak źle i tak niedobrze ;-p I z początku naprawdę było nieciekawie. Gdyby nie towarzystwo... > JA dwa razy wróciłam mokra od śniegu, A kto wygrał bitwę na śnieżki? > ale byłam na fajnym przegładzie teatralnym A co grali? > i w dobrym towarzystwie, Chyba zacznę byc zazdrosny > więc mi to zrekompensowało inne niedogodności Definitywnie zacznę być zazdrosny! Odpowiedz Link
anxiety3 Re: Nie cieszcie się tak 04.11.06, 23:24 > A kto wygrał bitwę na śnieżki? Obawiam się, że nie było bitwy, wtedy nie miałabym żalu o to, że byłam mokra ;/ > A co grali? Alternatywa. Tytułu z pamięci Ci nie podam, a nie mam ze sobą programu. Byłam z teatrologiem, ale i taka osoba nie zrozumiała po jednokrotnym obejrzeniu, co tak na prawde artysta/ reżyser miał na myśli. Poszczególne sceny dobre i jeszcze zrozumiałe, przy czym wiele komicznych, ale nad całością jako taką trzeba dłużej się zastanowić... > Definitywnie zacznę być zazdrosny! Dlaczego?> Przecież miałeś dobre towarzystwo Ile Ty byś chciał? ;P Odpowiedz Link
hultaj78 Re: Nie cieszcie się tak 04.11.06, 23:32 > Obawiam się, że nie było bitwy, wtedy nie miałabym żalu o to, że byłam > mokra ;/ Masz żal? czyli komuś trzeba bęcki spuścić Zapodaj adres > Alternatywa. Tytułu z pamięci Ci nie podam, a nie mam ze sobą programu. > Byłam z teatrologiem, ale i taka osoba nie zrozumiała po jednokrotnym > obejrzeniu, co tak na prawde artysta/ reżyser miał na myśli. A czy alternatywa nie lubi podejścia typu "nie jest ważne to co chiał autor. ważne to co odczuje widz, jego interpretacja"? W sensie "alternatywności" wobec zwykłego podejścia mówiącego "autor nadaje, widz odbiera, a im mniej szumów ikomunikacyjnych i niezrozumienia tym lepiej"? > Poszczególne sceny > dobre i jeszcze zrozumiałe, przy czym wiele komicznych, ale nad całością jako > taką trzeba dłużej się zastanowić... Ja bym cieszył się ogólnym wrażeniem. To jest sztuka przecież. sztukę trzeba czuć. To matematykę nalezy rozumieć ...powiedz mi żebym się zamknął, pouczam artystkę w temacie sztuki... ;/ > Dlaczego?> Przecież miałeś dobre towarzystwo Ile Ty byś chciał? ;P Są różne rodzaje towarzystwa. Odpowiedz Link
anxiety3 Re: Nie cieszcie się tak 04.11.06, 23:47 Masz żal? czyli komuś trzeba bęcki spuścić Zapodaj adres Wg sztuki nazwywa się Ra ;-p, ale adresu nie podali > A czy alternatywa nie lubi podejścia typu "nie jest ważne to co chiał autor. > ważne to co odczuje widz, jego interpretacja"? Tak się dzieje zawsze tj zamysł tworzącego a odbiór widza, to dwie rózne bajki, a trzecią dopisują krytycy wg panującego trendu. To właśnie Ci ostatni wraz z teoretykami sztuki mogą położyć nacisk na tworce lub odbiorce jako ważniejszego w procesie `tworzenia dzieła` ( bo odbiorca też w nim uczestniczy) i zawsze będzie to alternatywą od tego drugiego > pomijając konwenanse pisania sztuki ( jej formy jako takiej) Ja bym cieszył się ogólnym wrażeniem. ))) To jest sztuka przecież. sztukę trzeba > czuć. To matematykę nalezy rozumieć > ...powiedz mi żebym się zamknął, pouczam artystkę w temacie sztuki... ;/ Nie do końca...Gdyby sztuka nie miała znaczenia > głębszego sensu, nigdy nie wyszłaby poza dekoracyjność/ estetykę, a przecież tak nie jest i istnieją bardzo różne rodzaje sztuki, każda wbrew pozorom ze swoją własną teorią i ideologią. A nacisk jest po to kładziony na nowe odnajdywane znaczenie sztuki, jej programową nową funkcję etc, zeby odciąć ją od innej (tej która już była?) i tak powstaje awantgarda(alternatywa?)... Od której kiedyś znów się odetnie > cykl > Są różne rodzaje towarzystwa. Właśnie. Wiesz, o co miałbyś być zazdrosny? W sensie "alternatywności" wobec > > zwykłego podejścia mówiącego "autor nadaje, widz odbiera, a im mniej szumów > ikomunikacyjnych i niezrozumienia tym lepiej"? Odpowiedz Link
hultaj78 Re: Nie cieszcie się tak 05.11.06, 00:24 > Wg sztuki nazwywa się Ra ;-p, ale adresu nie podali Czekaj, skoczę po motykę > Tak się dzieje zawsze tj zamysł tworzącego a odbiór widza, to dwie rózne > bajki, a trzecią dopisują krytycy wg panującego trendu. 1. jako widz mam w nosie krytyków i ich krytyki 2. jako człowiek szanuję krytyków jako widzów > To właśnie Ci > ostatni wraz z teoretykami sztuki mogą położyć nacisk na tworce lub odbiorce > jako ważniejszego w procesie `tworzenia dzieła` ( bo odbiorca też w nim > uczestniczy) i zawsze będzie to alternatywą od tego drugiego Osobiście chyba nie umiałbym wymusic na sobie uzaleznienia mojego odbioru sztuki od tego co mi sugeruje krytyk czy teoteryk sztuki. Oczywiście, mogę się w swych odczuciach zgodzić z krytykiem, ale nie dlatego że są to odczucia krytyka. A moje podejście jest w sumie dwojakie - sztuka jest sztuką niezaleznie od tego czy i kto ją odbiera czy tworzy, oraz: cieszę się kiedy obcuję ze sztuką, a szczególnie z taką, która mi się podoba. Oba te podejścia sprowadzają się do: Sztuka JEST. I ani ona nie jest dla mnie (odbiorcy) aniu ja dla niej. Ona po prostu jest i nie przestanie być sztuką jesli zabraknie odboiorców. Jak z tym hukiem padającego w leśnej głuszy drzewa - ja uwazam ze on jednak istnieje > ))) Mówił Ci juz ktoś że ładnie się uśmiechasz? > Nie do końca...Gdyby sztuka nie miała znaczenia > głębszego sensu, nigdy ni > e > wyszłaby poza dekoracyjność/ estetykę, a przecież tak nie jest i istnieją > bardzo różne rodzaje sztuki, każda wbrew pozorom ze swoją własną teorią i > ideologią. Źle mni ezrozumiałaś. Nie miałem na mysli tego że sztuka nie ma mieć przesłania. Chciałem powiedzieć że to przesłanie (czy idee, czy co tam ma być) powinno się przyswajać nie rozumowo, lecz uczuciowo. Wiesz, kiedy patrzę na zachlapane czerwoną farbą płótno to CZUJĘ wściekłość którą chciał mi zapodać twórca, a nie ją ROZUMIEM, i kiedy ginie i Romeo i Julia to CZUJĘ to przesłanie - że tak nie powinno być, a nie je ROZUMIEM. > A nacisk jest po to kładziony na nowe odnajdywane znaczenie sztuki, > jej programową nową funkcję etc, zeby odciąć ją od innej (tej która już była?) > i tak powstaje awantgarda(alternatywa?)... Od której kiedyś znów się odetnie > cykl Kiedy mój kolega (wtedy student architektury) mówił że coś mu się podoba i jest fajne bo jest "inne" to miałem odruch zgrzytania zębami. Nie przyjmuję wartości "inności" z powodu samej "inności". Nie zgadzam się żeby coś było dobre tylko dlatego że jest "inne" czy "nowe". Chyba że jest to rolka papieru toaletowego > > Są różne rodzaje towarzystwa. > > Właśnie. Wiesz, o co miałbyś być zazdrosny? Pokaż mi Odpowiedz Link
anxiety3 Re: Nie cieszcie się tak 05.11.06, 00:43 A myślałam, że to ja się rozpisuję...Do rzeczy ;-p > Osobiście chyba nie umiałbym wymusic na sobie uzaleznienia mojego odbioru > sztuki od tego co mi sugeruje krytyk czy teoteryk sztuki. Oczywiście, mogę się > w swych odczuciach zgodzić z krytykiem, ale nie dlatego że są to odczucia > krytyka. > A moje podejście jest w sumie dwojakie - sztuka jest sztuką niezaleznie od tego > > czy i kto ją odbiera czy tworzy, oraz: cieszę się kiedy obcuję ze sztuką, a > szczególnie z taką, która mi się podoba. To jest naturalny odbior > podoba mi się albo nie, potem mogę ewentualnie dorobić do tego teorię, dlaczego. Ja mam taki sam i nawet Ci krytycy Pierwszy jest odbior emocjonalny Sztuka JEST. I ani ona nie jest dla mnie (odbiorcy) aniu ja dla niej. Ona po > prostu jest i nie przestanie być sztuką jesli zabraknie odboiorców. Przeprowadź dowód, to zakończysz wielowiekowe spory Wg pewnych teorii nie ma sztuki bez interakcji z widzem > zwłaszcza dotyczy to sztuki najnowszej. Źle mni ezrozumiałaś. Nie miałem na mysli tego że sztuka nie ma mieć > przesłania. Chciałem powiedzieć że to przesłanie (czy idee, czy co tam ma być) > powinno się przyswajać nie rozumowo, lecz uczuciowo. Nie zgadzam się Moj ukochany profesor odwodzi mnie wszelkimi możliwymi sposobami od uczuciowości w sztuce > tam ma istnieć swiadoma decyzja, a nie impuls chwilii i wielu podziela taki pogląd > od dekad co najmniej Wydaje mi się, ze wybitnie połozono na to nacisk powstania abstrakcji i konstruktywizmu. Spojrz na sztandarowy `Czarny kwadrat na białym tle` Malewicza i powiedz, jakie podbierasz emocjonalnie przesłanie > to jest poczatek sztuki intelektualnej, nie wystarczy poznanie empiryczne. Wiesz, kiedy patrzę na > zachlapane czerwoną farbą płótno to CZUJĘ wściekłość którą chciał mi zapodać > twórca, a nie ją ROZUMIEM, i kiedy ginie i Romeo i Julia to CZUJĘ to > przesłanie - że tak nie powinno być, a nie je ROZUMIEM. > Hmm...Nie będę Ci pokazywała moich obrazów Nie przyjmuję > wartości "inności" z powodu samej "inności". Nie zgadzam się żeby coś było > dobre tylko dlatego że jest "inne" czy "nowe". Chyba że jest to rolka papieru > toaletowego Z czasem naturalnie eliminowane są z pamięci `sztuki` bezwartościowe jej próby, tj. takie , które ktoś usilnie chciał uczynic sztuką > takie rzeczy po prostu nie przechodzą do historii sztuki i giną. Sam fakt nowości nie wystarcza - z tym sie zgadzam, cokolwiek to jest, musi jeszcze obronic swoją wartosć, ale zdarzają się prawdziwe perełki. Vintage też musiał się początkowo pojawić jako niszowa avantgarda Pokaż mi Czy ja pod sobą sama dołek kopię? ;-p Odpowiedz Link
anxiety3 Ooo, jesteś ;-) 04.11.06, 23:09 <gapa> ze mnie... że nie zauważyłam ;-P Ps. Witamy z powrotem Odpowiedz Link