Dodaj do ulubionych

Takie smutne wspomnienie

09.11.06, 13:35
To było mniej więcej rok temu.

- Kochanie, zrobisz romantyczną kolację? Będę o 8 w domu.
- Oczywiście, misiu.
- Ruskie poproszę.
- Oczywiście.

O 10 wieczorem przyszedł, naturalnie micha własnoręcznie ulepionych pierogów
był juz zimna, a ja siedziałam na kanapie wbita w małą czarną. On przyniósł
szampana, otworzył, przeprosił że wrócił tak późno. Pamiętam, ze dzień
wcześniej się o coś uderzyłam w kostkę, którą kiedyś skręciłam, bolało. Mimo
bólu zrobiłam pierogi, nawet zaczęłam malować kolejny obraz.

- Czemu tak późno wróciłeś?
- A czy to ważne?
- No, przecież się martwiłam...
- Nie trzeba było. Wyrzuciłaś śmieci?

Nie wyrzuciłam.
Powiedziałam, że boli mnie noga. Poprosiłam, żeby mnie przytulił.

- Przytul mnie.
- Nie.
- Coś się stało?
- Po prostu nie.

Wyszedł, nawet nie zapytawszy o kolację. Szampana zresztą też nie wypił.
Poszłam za nim do sypialni, pytając, czy coś się stało i czy mogę mu jakoś pomóc.

Odwrócił się i krzycząc "Zostaw mnie!" popchnął mnie na drzwi.

Pamiątkę mam do dziś. Poza tym, ze przestałam malować. Oficjalnie oficjalnie -
rozcięłam skórę o wystający z framugi gwóźdź. Oficjalnie - wybiłam sobą drzwi
po pijaku.

Wszystko lepsze od prawdy, nie?

* * *

Drugi raz mnie uderzył wiosną, gdy zaczęłam się domyślać, o co chodzi. Wrócił
o 2 w nocy (miał być o 9 wieczorem) i na pytanie "gdzie byłeś" odpowiedział "a
co cię to obchodzi". Tyle że wtedy byłam wściekła, tłumiona tygodniami złość,
że mnie odtrąca, wybuchła, krzyczałam, że chcę wyjaśnień, żeby wreszcie
przyznał, że mnie nie kocha...
Dostałam w twarz, leżałam zapłakana na podłodze, a on zadowolony z mojego
upokorzenia krzyczał, ze jestem nic nie warta, że jeśli mam trochę godności
powinnam natychmiast wyjść i nie pokazywać mu się na oczy.
Potem, gdy mnie zostawiał i całemu światu trąbił, jaki jest szczęśliwy i jaką
ma cudowną kobietę, którą wkrótce poślubi, kochałam go nadal.

Jak dobrze, że to się skończyło...

* * *

Myślicie, ze jestem głupia?
Obserwuj wątek
    • lambert77 Re: Takie smutne wspomnienie 09.11.06, 13:38
      Nie nie jesteś głupia trafiłaś poprostu na zwykłego skurwysyna a że z tego
      wyszłaś jakoś tylko dobrze świadczy o Tobie. Znam kobiety które za takich
      wychodzą i żyją z nimi.
    • hultaj78 Re: Takie smutne wspomnienie 09.11.06, 13:40
      Nie Ty głupia tylko on sukinsyn. Cieszymy sie ze z tego wyszłaś. A psychicznie -
      czas leczy wszystko.
      • lambert77 Re: Takie smutne wspomnienie 09.11.06, 13:41
        nie leczy smile zaciera wspomnienia smile
        • krambambulia Re: Takie smutne wspomnienie 09.11.06, 13:45
          E nie, nie da sie zapomnieć niektórych rzeczy sad
          • lambert77 Re: Takie smutne wspomnienie 09.11.06, 13:53
            oczywiście są wspomnienia, które pozostają wyraźne już na zawsze ale z tym
            trzeba żyć. To jak kontuzja poważna. Rwie na niepogodę ale poza tym to jakoś
            nie przeszkadza i człowiek jakoś z tym żyje.
        • hultaj78 Re: Takie smutne wspomnienie 09.11.06, 13:51
          > nie leczy smile zaciera wspomnienia smile

          I właśnie to jest ta terapia - im bardziej zatarte tym mnie bolące wink
          • krambambulia Re: Takie smutne wspomnienie 09.11.06, 14:00
            Prawda - boli coraz mniej smile ale to było 17 lat temu
            • swawolny.diabel Re: Takie smutne wspomnienie 09.11.06, 14:12
              > Prawda - boli coraz mniej smile ale to było 17 lat temu

              to ile mialaś wtedy lat, bo mi wychodzi ze 6. a ile on mial wredy lat że mu
              zampana sprzedali ?
              • krambambulia Re: Takie smutne wspomnienie 09.11.06, 14:13
                Dwie różne rzeczy Ci sie zlały jedno tongue_out
                • swawolny.diabel Re: Takie smutne wspomnienie 09.11.06, 14:26
                  widze ze to dwie rózne rzeczy i nadziwić sie nie mogę że tyle spraw w jednym watku
                  • lambert77 Re: Takie smutne wspomnienie 09.11.06, 14:26
                    bo to jedna z zalet kobiet smile potrafią mówić wielowątkowo big_grin
                    • krambambulia Re: Takie smutne wspomnienie 09.11.06, 14:49
                      Mam podzielność, uwagi, jak Marszałek smile
                      • lambert77 Re: Takie smutne wspomnienie 09.11.06, 14:52
                        a kasztanke też masz wink??
                        • krambambulia Re: Takie smutne wspomnienie 09.11.06, 14:53
                          Sama jestem jak kasztanka! smile))
                          • lambert77 Re: Takie smutne wspomnienie 09.11.06, 14:56
                            ha ha smile uważaj bo Cię jeszcze jakiś ułan pod siodło zechce wziąśćwink półbiedy
                            jak będzie miał na sobie buty do jazdy konnej smile gorzej jak ostrogi też i
                            nahajke w ręku big_grin
                            • krambambulia Re: Takie smutne wspomnienie 09.11.06, 15:00
                              Umiem wierzgać smile bywam narowista - cóż, gorąca cygańska krew smile))))
                              • lambert77 Re: Takie smutne wspomnienie 09.11.06, 15:01
                                smile no no cyganka powiadasz smile
                                • grzanka23 Re: Takie smutne wspomnienie 09.11.06, 15:16
                                  Ja -jak najbardziej.PO matce mojego taty,czyli po babce.
                                  • krambambulia Re: Takie smutne wspomnienie 09.11.06, 15:20
                                    Jasny gwint, to jak ja smile))
                                    • lambert77 Re: Takie smutne wspomnienie 09.11.06, 15:23
                                      no to założymy Tabor smile
                                      • krambambulia Re: Takie smutne wspomnienie 09.11.06, 15:24
                                        cholera, wiedźmy, Cyganki, co jeszcze się tu pojawi? wink
                                        • lambert77 Re: Takie smutne wspomnienie 09.11.06, 15:29
                                          jeszcze smoka nam brakuje smile i do kompletu będe miał wszystko big_grin
                                          • krambambulia Re: Takie smutne wspomnienie 09.11.06, 15:32
                                            Kiedys namalowałam smoka w książce dla dzieci - miał bodaj 7 głów smile))
                                            • lambert77 Re: Takie smutne wspomnienie 09.11.06, 15:35
                                              smile siedem głów to bajka wink takie wiesz gadającego głosem Connery`ego zionącego
                                              ogniem i takie tam smile wtedy mogę się poczuć co najmniej jak rycerz okrągłego
                                              stołu smile
      • krambambulia Re: Takie smutne wspomnienie 09.11.06, 13:44
        Nie wszystko da sie wylecyć. Można z pewnymi rzeczmai żyć, i to zyc mniej więcej
        normalnie, ale zapomnieć sie nie da.
        Dlatego bardzo potrzebuje bliskości i czułości. Seksu też smile ale przede
        wszystkim czułości i oparcia. Żebym wiedział, ze w domu czeka na mnie ktoś, kto
        się usmiechnie i przytuli, zamiast wrzeszczeć, że jesem do niczego.
        • hultaj78 Re: Takie smutne wspomnienie 09.11.06, 13:50
          > Nie wszystko da sie wylecyć. Można z pewnymi rzeczmai żyć, i to zyc mniej
          > więcej normalnie, ale zapomnieć sie nie da.

          Nie napisałem "zapomnieć". Bo zapomnieć nie. Ale z biegiem lat do niektórych
          rzeczy podchodzimy coraz bardziej na spokojnie, na chłodno. bola coraz mniej i
          mniej. To jest to "lecznictwo czasu".

          > Dlatego bardzo potrzebuje bliskości i czułości. Seksu też smile ale przede
          > wszystkim czułości i oparcia. Żebym wiedział, ze w domu czeka na mnie ktoś,
          > kto się usmiechnie i przytuli, zamiast wrzeszczeć, że jesem do niczego.

          Właśnie... a kiedyś było tak inaczej... uncertain
          Cóż, trzeba zyc dalej. ja sobie obiecałem, że nigdy więcej narzekania.
          • krambambulia Re: Takie smutne wspomnienie 09.11.06, 13:55
            > Nie napisałem "zapomnieć". Bo zapomnieć nie. Ale z biegiem lat do niektórych
            > rzeczy podchodzimy coraz bardziej na spokojnie, na chłodno. bola coraz mniej i
            > mniej. To jest to "lecznictwo czasu".

            Kiedy małe dziecko zostaje skrzywdzone, to krzywda zostaje w dorosłym jako małe
            dziecko. Ta część jego osoby dorasta z wielkim trudem sad

            Psychiatra powiedział "cud, ze pani żyje" - a ja sobie myślę, że dobrze, że
            żyję. Jestem może przewrażliwiona, ale słucham i patrzę. Płaczu dziecka nie
            zniosę i prędzej sie dam pokroić, niż zostawić je samemu sobie.
            Może kiedyś komuś pomogę - właśnie dlatego, ze widze więcej.
          • bleman Ja nie potrafil bym tego obiecac ;-) 09.11.06, 20:17

        • lambert77 Re: Takie smutne wspomnienie 09.11.06, 13:56
          Żaden facet normalny nie powinien nigdy powiedzieć kobiecie że jest do niczego.
          To mi się w ogóle w głowie nie mieści.
          Kiedy pojawi się taki facet, który przytuli da Ci się poczuć bezpieczniej
          pamiętaj żeby przypadkiem nie potraktować go jak lekarstwa, które po wszystkim
          się odstawia.
          • krambambulia Re: Takie smutne wspomnienie 09.11.06, 13:59
            w zyciu.
            Nie szukam lekarstwa. A juz na pewno nie na b.ch. uncertain zyję z piętnem z dzieciństwa.

            Szukam kogoś, kto mnie zaakceptuje razem z tym głęboko ukrytym lękiem. kogoś,
            kto sie nie przestraszy, że noc dziecka może byc aż tak czarna.
            • lambert77 Re: Takie smutne wspomnienie 09.11.06, 14:13
              zawsze się znajdzie mężczyzna, który weźmie wszystko na klate potem przytuli i
              powie, że będzie dobrze smile Wbrew pozorom na świecie jest nas paru wink.
              Kiedyś był sobie facet, który miał koleżanke. Dużo rozmawiali dużo o sobie
              wiedzieli zawsze mogli na siebie liczyć. On miał problemy ze sobą ona ze sobą.
              Pewnego dnia postanowili, że będą razem. Jemu wtedy wydawało się, że poszedłby
              za nią w ogień. Przyjął jej przeszłość, jej życie takie jakie było a i ona nie
              skarżyła się na to co robił kiedyś. Nie oceniał nie pytał nie krytykował. Był
              kiedy w nocy płakała i kiedy potrzebowała wsparcia. Aż pewnego dnia przestała
              potrzebować oparcia odpoczeła psychicznie i zaczeła się nudzić więc wróciła do
              psychopaty smile tak czasami bywa. A jemu wydawało się, że właśnie stracił cały
              sens życia. Załatwiła to szybko i brutalnie bez ładnych słówek a jemu się
              wydawało, że zdradzono go i odebrano wszystko co najcenniejsze miał w życiu.
              Tak się mniej więcej wychodzi na byciu dla kogoś lekarstwem smile
              • krambambulia Re: Takie smutne wspomnienie 09.11.06, 14:17
                No więc nie chcę lekarstwa, bo takie rzeczy trzeba wyleczyć sobie samemu.
                Nie umiałabym kogoś tak upodlić.
                • lambert77 Re: Takie smutne wspomnienie 09.11.06, 14:20
                  więc facet który stanie na twojej drodze już dzisiaj może siebie nazywać
                  szczęściarzem. No kawalerowie smile wydamy malutką milutką Krambe z certyfikatem
                  jakości wink
              • hultaj78 Re: Takie smutne wspomnienie 09.11.06, 14:32
                Smutna historia. Przekaż wyrazy koledze "panadolowi".
                Czasami kobiety myślą, że jak facet, to nie posiada uczuć, i serca, które można
                zranić uncertain
                Ale Kramba, słuchaj Lamberta - znajdzie się taki co przytuli i pokocha. I
                bedziesz dla niego całym światem. Jeszcze bedziemy haftować krokietami na Twoim
                ślubie wink
                • krambambulia Re: Takie smutne wspomnienie 09.11.06, 14:34
                  Na razie to ja do kina nie mam z kim iść tongue_out
                  • lambert77 Re: Takie smutne wspomnienie 09.11.06, 14:40
                    to idź na film a nie do kina ;P
                  • hultaj78 Re: Takie smutne wspomnienie 09.11.06, 14:48
                    Doprawdy? ;P
                    • krambambulia Re: Takie smutne wspomnienie 09.11.06, 14:54
                      Nooooo! Żebys wiedział tongue_out przeca mówiłam że kumpela seksi się z Włochem tongue_out
                • lambert77 Re: Takie smutne wspomnienie 09.11.06, 14:38
                  myślisz że zaprosi ?? wink
                  • krambambulia Re: Takie smutne wspomnienie 09.11.06, 14:43
                    Oczywiście smile)))
                    • lambert77 Re: Takie smutne wspomnienie 09.11.06, 14:44
                      no to się cieszymy wink ... to tylko czekać big_grin i mieć nadzieje.... cholera ale ja
                      nie pijam wódki sad nie będzie rzygania krokietami big_grin
                      • hultaj78 Re: Takie smutne wspomnienie 09.11.06, 14:47
                        Spoooko, skitramy 4 flachy szampana i pójdzie, nawet wódka nie będzie
                        potrzebna! wink
                        • krambambulia Re: Takie smutne wspomnienie 09.11.06, 14:48
                          Pod warunkiem, ze będzie mołdawskie albo krymskie smile
                        • krambambulia PS 09.11.06, 14:48
                          Mówisz całkiem po warszawsku, prosze, proszę... smile
                          • hultaj78 Re: PS 09.11.06, 14:52
                            Ale co ty gadasz?! to po mazursku! wink
                            • krambambulia Re: PS 09.11.06, 14:53
                              Blisko mamy do siebie smile
    • eleni80 Mam nadzieję, że już nic do niego nie czujesz.... 09.11.06, 15:40
      ...
      • krambambulia Re: Mam nadzieję, że już nic do niego nie czujesz 09.11.06, 15:46
        Nic, juz zupełnie nic, nawet nienawiści.
        Tylko żal, że zmarnował mi 2 lata życia.

        I żałuję nawet, że to z nim przeżyłam pierwszy raz - mógł to byc ktoś inny,
        lepszy, serdeczniejszy... nawet nie kochający, ale nie psychopata znęcający się
        ż rozkoszą na rozpaczliwie kochającą kobietą.
        • eleni80 Re: Mam nadzieję, że już nic do niego nie czujesz 09.11.06, 15:47
          krambambulia napisała:

          Może niezbyt miłe pytanie, ale dlaczego pozwoliłaś, żeby uderzył Cię drugi raz,
          a nie odeszłaś od niego po pierwszym... ?
          • lambert77 Re: Mam nadzieję, że już nic do niego nie czujesz 09.11.06, 15:49
            To jedna z wad kobiet widziałem to parę razy. Silne mocne kobiety a pozwalały
            zrobić z siebie worki bokserksie sad. Miłość i strach potrafią bardzo mocno
            uwiązać do takiego skurwysyna.
            • eleni80 Re: Mam nadzieję, że już nic do niego nie czujesz 09.11.06, 15:50
              lambert77 napisał:

              Miłość i strach potrafią bardzo mocno
              > uwiązać do takiego skurwysyna.

              Mmiłość, to mogę zrozumieć... ale strach? przed czym ?
              • lambert77 Re: Mam nadzieję, że już nic do niego nie czujesz 09.11.06, 15:52
                przed nim przed odrzuceniem. Jeżeli facet na każdym kroku powtarza ci że jesteś
                nic nie warta do niczego się nie nadajesz. Do tego zaczyna cię profilaktycznie
                tłuc zaczynasz się zastanawiać może on ma rację. To jest najczęściej początek
                końca. Bo przecież jak ja od niego odejdę to nikt już mnie nie zechce przeciez
                jestem nic nie warta. I kobiety ciągną ten związek a jak jeszcze pojawi się
                dziecko to już w ogóle masakra.
                • eleni80 Re: Mam nadzieję, że już nic do niego nie czujesz 09.11.06, 15:57
                  Ale przecież powinny wiedzieć, że zasługują na kogoś lepszego... ten świat jest
                  trochę porąbany.. uncertain
                  • krambambulia Re: Mam nadzieję, że już nic do niego nie czujesz 09.11.06, 16:00
                    Lambert ma rację. Zwłaszcza jeśli kobieta nie wyniosła z rodzinnego domu ciepła
                    - wtedy szuka tego ciepła na siłę. Ktokolwiek jej da ułudę uczucia - ten staje
                    się bogie, po części zastępującym rodziców.
                    • lambert77 Re: Mam nadzieję, że już nic do niego nie czujesz 09.11.06, 16:07
                      Najgorsze jest to, że takie pasożyty jak ten twój sukinsyn nawet nie wiedzą, że
                      zrobili coś złego. Takie traktowanie ludzi to dla nich coś tak normalnego jak
                      oddychanie.
                      Znam takiego jednego gościa w sumie nienawidzę go i on za mną też nie przepadał
                      zastanawiam się co by było gdybyśmy kiedyś się spotkali ... problem w tym że
                      zabijesz jak psa a odpowiesz jak za człowieka. A taki chwast nie ma prawa żyć.
                      • krambambulia Re: Mam nadzieję, że już nic do niego nie czujesz 09.11.06, 16:12
                        Najdziwniejsze że on na takiego nie wygląda. Ci, co go lepiej znają, owszem,
                        podejrzewają że jest zdolny do zdrady, ale nie do bicia kobiet.
                        Jest fantastycznym przyjacielem, bez mrugniecia okiem potrafi pożyczyć kasę,
                        nawet nie domaga się zwrotu. Pomaga ludziom. Ma nienaganna opinię - wiesz, taki
                        prawicowy guru, szanowany.
                        Dopiero po tym, jak mnie zostawił nagle nimb porządnego faceta stopniał. Nikt
                        nie wie, ze mnie uderzył, ale znajomi wiedzą, jak ze mną postąpił. Część jego
                        znajomych w ogóle nie przyszła na ślub, część przyszła na czarno. Dzwonili do
                        mnie potem, że chcieli pokazać jego nowej żonie, że solidaryzują sie z tą, którą
                        porzucił i żeby nie liczyła na szczęście.

                        Właściwie to mi jej zal, bo jeszcze nie wie, za kogo wyszła. To taki tłumok ze
                        wsi, dla której to małżeństwo jest ogromną nobilitacją.

                        Ale to jej problem, nie mój. Dostanie karę za sypianie z cudzymi narzeczonymi.
                        • lambert77 Re: Mam nadzieję, że już nic do niego nie czujesz 09.11.06, 16:15
                          > Ale to jej problem, nie mój. Dostanie karę za sypianie z cudzymi narzeczonymi.
                          smile jak ja uwielbiam tę kobiecą mściwość big_grin
                          • krambambulia Re: Mam nadzieję, że już nic do niego nie czujesz 09.11.06, 16:20
                            Wiesz, to nie chodzi o to, że facet był moim narzeczonym, pies go srał, tylko
                            nie mogę pojąć jak kobieta może świadomie iść do łóżka z kimś, kto przyrzekł
                            slub innej. Przecież to jest nieuczciwe.
                            I do tego głupie - facet ma narzeczoną, a sypia z inną, po czym rzuca tamtą i
                            chce sie zenić z ta inną. Jak to o nim swiadczy? Przecież to koronny dowód na
                            naturę obłudnika.
                            Tego może nie wiedzieć zakochana 22-latka, ale 36-letnia kobieta? Nie wierzę.
                            • lambert77 Re: Mam nadzieję, że już nic do niego nie czujesz 10.11.06, 07:41
                              bo to zła kobieta była smile nie łam się dla mnie głupotą jest układanie sobie
                              życia z facetem, który właśnie rzucił narzeczoną dla innej. Że też ta inna nie
                              zastanowi się czy po założeniu pierścionka zaręczynowego nie zostanie tak samo
                              potraktowana smile. No ale to już jej cyrk jej małpy. Współczuję kramba, że
                              zaczełaś życie z facetami od takiego skurwysyna
                  • lambert77 Re: Mam nadzieję, że już nic do niego nie czujesz 09.11.06, 16:03
                    to ludzie sa rąbnięci. Są rodziny w których hoduje się takich skurwysynów,
                    których rodzice uśmiechają się kiedy mały w piaskownicy wyzwie jakąś
                    dziewczynke od grubasów. Kiedy ojcowie uważają że jak młody zmolestował jakąś
                    koleżanke to się nic nie stało widocznie sama chciała. Potem rosną tacy
                    kolesie. Mają od groma pewności siebie i coś kobiety do nich przyciąga. A potem
                    jest nieszczęscie.
                    Widzisz to wszystko nie jest takie proste ...
            • bleman No wlasnie, ot ym gadalem kiedys z asiunia 09.11.06, 20:19
              o tym dlaczego kobiety kochaja skurwysynow i damskich bokserow...widocznie cos
              kobiety ciagnie do facetow o mentalnosci dresa...
    • anxiety3 Re: Takie smutne wspomnienie 09.11.06, 16:00
      Kramba, przykro mi, że na takiego faceta trafiłaś. Beznadziejny
      przypadek...Takich też niestety się spotyka.
      Oby czekało nas w przyszłości coś dobrego...
      Żyję tą nadzieją.
      • eleni80 Re: Takie smutne wspomnienie 09.11.06, 16:01
        Ty też masz niemiłe wspomnienia?
        • lambert77 Re: Takie smutne wspomnienie 09.11.06, 16:04
          a kto ich nie ma smile
          • eleni80 Re: Takie smutne wspomnienie 09.11.06, 16:07
            lambert77 napisał:

            > a kto ich nie ma smile

            myślę, że są tacy...
            • lambert77 Re: Takie smutne wspomnienie 09.11.06, 16:09
              szczęśliwi ludzie nigdy nie dowiedzą się jak mroczne myśli w nich drzemią i co
              się czai za zamkniętymi drzwiami w ciemnościach.
              • eleni80 Re: Takie smutne wspomnienie 09.11.06, 16:13
                Co zrobić, aby tych myśli nie dopuszczać do siebie???
                Mroczne myśli mogą doprowadzić do depresji....
                • lambert77 Re: Takie smutne wspomnienie 09.11.06, 16:16
                  Lepsza depresja niż kogoś zabić
        • anxiety3 Re: Takie smutne wspomnienie 09.11.06, 16:12
          Moze nienajszczęśliwszy start w `bycie kobietą`. Zawiodłam się na kimś, o kim
          myślałam, że jest kimś wyjątkowym w moim życiu.
          Na pewno nie mam doświadczeń jak Kramba, żaden facet na mnie z zyciu ręki nie
          podniósł.
          Tyle...Ile wypłakałam i przebolałam, `to moje`, a nie podejrzewałam, ze ja tyle
          płakać potrafię. Po prostu coś we mnie wtedy pękło i opusciły mnie siły. NIby
          byłam uśmiechnięta etc < nie będę się przecież `mazać` przed ludźmi>, ale nie
          byłam w stanie robić nic. Studia prawie zawaliłam, bo cała `wena` zapomniała o
          mnie. Potem semestr nadrabiałam w miesiąc, zeby w ogóle rzeczy pokończyc.
          Robiłam prace dniami i nocami, odsunelam sie od ludzi,bo chciałam ,zeby wszyscy
          dali mi spokoj > wpadłam w nałóg netu smile)) rozmawiałam kiedy i z kim chciałam,
          ale mogłam w kazdej chwilii rozmowe skonczyc i wybrac temat, na który chciałam
          rozmawiac. Niby nic, a jednak...Tak suma sumarumsmile, to rozstanie sie z nim
          wiele mi dało, facet nie ma pojecia, o ile silniejsza jestem. To było jak
          lawina > reakcja łancuchowa...Jedna rzecz prowadziła mnie do nastepnej i
          tak...Dzis jestem w stanie mu podziekowacsmile Uscisnac reke, zapytac, co słychac,
          bo nie mielismy zadnego kontaktu od niemal roku i podziekować smile
          • krambambulia Re: Takie smutne wspomnienie 09.11.06, 16:15
            Ja przez niego przerwałam studia. Rodzina za spotykanie się z nim wyrzuciła mnie
            z domu.
            No cóż, byłam młodsza niż dziś, raptem o 2,5 roku, ale jednak.
            • eleni80 Re: Takie smutne wspomnienie 09.11.06, 16:21
              krambambulia napisała:

              > Ja przez niego przerwałam studia. Rodzina za spotykanie się z nim wyrzuciła mni
              > e
              > z domu.
              > No cóż, byłam młodsza niż dziś, raptem o 2,5 roku, ale jednak.

              W sumie to nie tak dawno było.... możesz powiedzieć, że zakończyłaś juz pewien
              etap w Twoim życiu, czy to jednak się za Tobą ciągnie...?
            • anxiety3 Re: Takie smutne wspomnienie 09.11.06, 16:21
              Wiesz co Kramba...To nie była jakas oszałamiająco długa historia. Nie znałam go
              dobrze, zanim zaczelismy sie spotykac. To nie jest `zły` facet, w znaczeniu
              taki , ktory chce skrzywdzic, albo sie z cudzymi uczuciami nie liczy, a
              przezyłam mocno, bo to był ktos w kim sie zachowałam, moj pierwszy oficjalny
              `związek` i mężczyzna, przy czym dziś trochę żałuję pochopności decyzji. Ale za
              mało wiedziałam, a za dużo chciałam zrobić, żeby był szczęsliwy i zadowolony.

              Rozstaliśmy się na początku listopada, a w styczniu był zaręczony z dziewczyną,
              którą poznał dzień przed Sylwestrem.

              Powiedzmy, ze Cie rozumiem.
              • krambambulia Re: Takie smutne wspomnienie 09.11.06, 16:23
                Bliźniacza historia...

                B.ch. - cóż, chyba też nie chciał krzywdzić. Ale jednak to zrobił, i jeszcze mu
                to sprawiło przyjemność.
          • eleni80 Re: Takie smutne wspomnienie 09.11.06, 16:17
            To dobrze, że nie użalasz się nad sobą. Znam osobę, która nawet po kilku latach
            nie może dojść do siebie po rozstaniu... Ale może to kwestia czasu...
            • anxiety3 Re: Takie smutne wspomnienie 09.11.06, 16:28
              Nie ma sensu użalać się nad sobą...Wiem, ze to nie łatwo zrobić, ale...We mnie
              się gotowały uczucia na tyle, ze nie chciałam go widzieć potem. Sprawa jest o
              tyle łatwiejsza, ze on jest w Anglii, a trudna pod tym wzgledem, ze `mieszkamy`
              w jednym bloku, kiedy przyjezdza, jest `tuz obok`. Dlatego ja wybrałam sie
              kilka tys km stąd i spedziłam tam 3 wspaniale miesiace, najcudwoniejsze wakacje
              zycia jak do tej pory. Miałam pierwszą oficjalną pracę > hehe, taką wiecie, z
              kontem bankowym, zarejestrowaną będąc etc, poznałam cudownych ludzi, nauczyłam
              sie nowych rzeczy i ...duzo innych smile A w mies po tym, kiedy uswiadomiłam
              sobie, ze juz nie ma we mnie `niczego` smile)), poznałam kogos innego..wink)
              Niestety...Chyba nie bedzie nam dane cos wiecej, ale..Moze to miało mi pokazac,
              ze tylko kwestią czasu jest, kiedy spotkam `taką osobę` i wszystko się
              ułozy...big_grin
              • eleni80 Re: Takie smutne wspomnienie 09.11.06, 19:01
                Nie trać nadziei, na każdego Misia przyjdzie pora wink)))
                • anxiety3 Re: Takie smutne wspomnienie 09.11.06, 20:13
                  albo w innej wersji : Każda potwora znajdzie swojego amatora ;-P
    • itsnotme Re: Takie smutne wspomnienie 09.11.06, 19:04
      Ech... kobiety, kobiety...
    • bleman Ja chzba kiedzs o cyzms takim gadalem y asiunia... 09.11.06, 20:16

    • bleman Wroc do malowania :) 09.11.06, 20:20

      • anxiety3 Do kogo to było? Do mnie? do Kramby? 09.11.06, 20:25

        • eleni80 Re: Do kogo to było? Do mnie? do Kramby? 09.11.06, 20:30
          sądzę , że do Kramby... wink
          • anxiety3 Re: Do kogo to było? Do mnie? do Kramby? 09.11.06, 20:32
            zapytałam, bo wydało mi się to wyrwane z kontekstu...A chyba i skrzywienie
            zawodowe dało o sobie znać, kiedy to przeczytałam.
            • eleni80 jak to? 09.11.06, 20:34
              anxiety3 napisała:

              > zapytałam, bo wydało mi się to wyrwane z kontekstu...A chyba i skrzywienie
              > zawodowe dało o sobie znać, kiedy to przeczytałam.
              >

              czemu wyrwane z kontekstu?
              było napisane przecież : "Pamiątkę mam do dziś. Poza tym, ze przestałam
              malować.".....................




        • bleman A do kogo jest podpiety ten post ? :> 09.11.06, 20:31

          • anxiety3 Re: A do kogo jest podpiety ten post ? :> 09.11.06, 20:33
            Sorry Blem, ale zareagowałam na `MALOWANIE`... wystarczy, czy mam sie dalej
            tłumaczyc >? wink
            • itsnotme Re: A do kogo jest podpiety ten post ? :> 09.11.06, 20:34
              anxiety3 napisała:

              > wystarczy, czy mam sie dalej
              > tłumaczyc >? wink
              >

              bleman, napisz jej, żeby się jeszcze trochę potłumaczyławink
            • bleman Tlumacz sie! :> ale juz! ;-) 09.11.06, 20:35

            • eleni80 Re: A do kogo jest podpiety ten post ? :> 09.11.06, 20:35
              anxiety3 napisała:

              > Sorry Blem, ale zareagowałam na `MALOWANIE`... wystarczy, czy mam sie dalej
              > tłumaczyc >? wink
              >

              nie musisz, wybaczamy i rozumiemy zboczenie zawodowe... czy wszystkie wiedźmy
              lubia malować ???? wink
              • bleman Artystki i wiedzmy sa fajne :> 09.11.06, 20:36
                chociaz dwoje neurotykow(czesto artysci sa neurotyczni) by ze soba nie
                wytrzymalo wink)
                • anxiety3 Kto tu niby jest neurotyczny?;) 09.11.06, 20:39
                  Tym razem to chyba o Krambie mowa, bo raczej nie o mnie.
                  Blem???
                  • bleman Ja jestem, a ty...nie wiem, spekuluje ze 09.11.06, 20:41
                    skoro jestes artystka(masz "artystyczne" zaciecie) to moze i masz neurotyczna
                    osobowsc wink)
                    • anxiety3 Re: Ja jestem, a ty...nie wiem, spekuluje ze 09.11.06, 20:46
                      Ja jestem wg testów przeprowadzonych przez psychologa sangwinikiem, a ten jest
                      jakby po drugiej stronie osi, w stosunku do neurotyka smile
                      • bleman O :> a jestes wiedzma ? ;-) 09.11.06, 20:48

                        • anxiety3 A jestem :) Jestem też sową :P mogę faktycznie 09.11.06, 20:54
                          godzinami siedzieć i zajmować się czymś w nocy <bez skojarzeń>, ale dla mnie
                          wszelkie zajecia/praca powinny zaczynac sie min 10ta, a optymalnie 12sta.
                          • bleman 10 rano czy w nocu ? ;-) 09.11.06, 22:13

    • stukam_kopytkami Re: Takie smutne wspomnienie 09.11.06, 20:26
      Jak to czytałam, to myślałam, że to część opowiadania. Zaskoczona jestem. Niemiło.
      Taki , który podnosi na kobietę rękę to dupek, nie zasługuje na miano mężczyzny.
      Nie, nawet nie dupek, półdupek, jakby go określił Waldek!.

      Ktoś taki traci na wartości, gdyby mnie to spotkało to bym wykastrowała!
      • bleman Ale nie zastanawia cie co trzyma niektore 09.11.06, 20:33
        kobiety z takimi ?

        Ba! sa kobiety ktore swiadome od poczatku ze dany facet taki jest sie z nim
        zadaja uncertain
        • eleni80 Wiesz co ich trzyma? 09.11.06, 20:37
          bleman napisał:

          > kobiety z takimi ?
          >
          > Ba! sa kobiety ktore swiadome od poczatku ze dany facet taki jest sie z nim
          > zadaja uncertain



          One myślą, że dzięki ich miłości do niego on się zmieni... a to zazwyczaj wynika
          z przykrych doświadczeń z dzieciństwa, zazwyczaj matka próbowała zmienić ojca,
          ale jej nie wychodziło... córka podświadomie chce zmienić kogoś podobnego do jej
          ojca...
          • bleman Ale wiesz jakie to frustrujace patrzec na 09.11.06, 20:39
            normalne, inteligentne kobiety zadajace sie z facetami o mentalnosci
            dresiarza... czy innego bandyty uncertain

            Albo i doslownie z dresiarzami uncertain
            • eleni80 domyślam się.... 09.11.06, 20:41



          • anxiety3 Re: Wiesz co ich trzyma? 09.11.06, 20:40
            One myślą, że dzięki ich miłości do niego on się zmieni... a to zazwyczaj wynik
            > a
            > z przykrych doświadczeń z dzieciństwa, zazwyczaj matka próbowała zmienić ojca,
            > ale jej nie wychodziło... córka podświadomie chce zmienić kogoś podobnego do
            je
            > j
            > ojca...

            Jest w tym trochę prawdy...
            • bleman Ale to jest zenujace :/ 09.11.06, 20:41

              • anxiety3 Kiedy patrzysz na to z zewnątrz, a one często 09.11.06, 20:47
                dopiero z czasem to widzą...
                • eleni80 Re: Kiedy patrzysz na to z zewnątrz, a one często 09.11.06, 20:48
                  anxiety3 napisała:

                  > dopiero z czasem to widzą...
                  >


                  albo nigdy....
                  • anxiety3 Re: Kiedy patrzysz na to z zewnątrz, a one często 09.11.06, 20:50
                    albo nigdy....

                    Nie chciałam tego pisać...
          • itsnotme Re: Wiesz co ich trzyma? 09.11.06, 20:46
            eleni80 napisała:

            > One myślą, że dzięki ich miłości do niego on się zmieni... a to zazwyczaj wynik
            > a
            > z przykrych doświadczeń z dzieciństwa, zazwyczaj matka próbowała zmienić ojca,
            > ale jej nie wychodziło... córka podświadomie chce zmienić kogoś podobnego do je
            > j
            > ojca...
            >
            >
            Czyli idąc dalej, mozna wywnioskować, że jeśli kobieta trafi na zrównoważonego
            emocjonalnie, dojrzałego i wyrozumiałego partnera, to i tak nie będzie potrafiła
            tego zaakceptować/docenić i go porzuci.

            Skąd mozna wyciągnąć brutalny wniosek, że jesli kobieta mówi facetowi, że on
            jest inni niż wszyscy, dobry, kochany i będzie wspaniałym ojcem, to koleś
            powinien czmychać, bo ją w końcu i tak kto inny zafascynuje?
            • bleman Dlaczego odrazu niezrownowazony psychicznie ma byc 09.11.06, 20:47
              agresywny albo ma byc zlym partnerem hę ?
              • itsnotme Re: Dlaczego odrazu niezrownowazony psychicznie m 09.11.06, 20:51
                nie musi, ale dojrzały, o silnym kregosłupie i wewnętrznym spokoju, będzie w
                stanie zaakceptować pewne rzeczy z przeszłości i być podporą.
                Niezrównoważony psychicznie może wywlekać pewne sprawy, swoimi histerycznymi
                reakcjami odświeżać rany, albo zadawać nowe.

                ale zakładając, że wcześniejsze wnioski są po częsci prawdziwe, to taki
                niezrównoważony byłby nawet lepszysmile
                • eleni80 Re: Dlaczego odrazu niezrownowazony psychicznie m 09.11.06, 20:52
                  Ale dla niej taki zrównoważony będzie nudny....
                • bleman A gdzie jest powiedziane ze niezrownowazony nie 09.11.06, 20:53
                  moze zaakceptowac roznych rzeczy z przeszlosci ?
                  (ale pewnie by niektorych zazdroscilsuspicious)
                  • eleni80 A może zdefiniujmy co to znaczy 09.11.06, 20:55
                    niezrównoważony psychicznie, będzie wtedy nam łatwiej dyskutować,
                    Bo każdy jest chyba trochę niezrównoważony psychicznie, choc trochę, lub
                    przynajmniej parę razy w życiu....
                    • bleman Za duzo mysli o uczuciach, rozpamietuje 09.11.06, 21:53
                      kazda rozmowe, i zastanawia sie co zle powiedzial, ma wachania nastroju, jest
                      zazdrosny o pozytywne doswiadczenia innych ktorych sam nigdy nie doznal i pewnie
                      nie dozna jesli nie zaplaci crying
                  • itsnotme Re: A gdzie jest powiedziane ze niezrownowazony n 09.11.06, 20:58
                    bleman napisał:

                    > moze zaakceptowac roznych rzeczy z przeszlosci ?
                    > (ale pewnie by niektorych zazdroscilsuspicious)

                    No widzisz, już zazdrościsz:]
                    po 20 latach mógłoby to eskalować, i wyzywałbyś bez powodu kobietę od najgorszych:]
            • itsnotme Re: Wiesz co ich trzyma? 09.11.06, 20:47
              kolejny wniosek. to oczywiste, że temu zaprzeczyciesmile
            • anxiety3 Re: Wiesz co ich trzyma? 09.11.06, 20:50
              > Czyli idąc dalej, mozna wywnioskować, że jeśli kobieta trafi na zrównoważonego
              > emocjonalnie, dojrzałego i wyrozumiałego partnera, to i tak nie będzie
              potrafił
              > a
              > tego zaakceptować/docenić i go porzuci.

              Jeśli kobieta mimowolnie przyjęła w dzieciństwie i dorastając taki wzorzec, to
              musi najpierw zrozumieć, ze byćmoże ma tendencję do poszukiwania trudnych
              związkow. Ale dopiero kiedy to zrozumie, moze zacząc nad tym pracować, co też
              nie jest proste. Musi nauczyć się `inaczej` kochać > w zdrowy sposob.
              • itsnotme Re: Wiesz co ich trzyma? 09.11.06, 20:56
                anxiety3 napisała:

                > Jeśli kobieta mimowolnie przyjęła w dzieciństwie i dorastając taki wzorzec, to
                > musi najpierw zrozumieć, ze byćmoże ma tendencję do poszukiwania trudnych
                > związkow. Ale dopiero kiedy to zrozumie, moze zacząc nad tym pracować, co też
                > nie jest proste. Musi nauczyć się `inaczej` kochać > w zdrowy sposob.
                >

                A jeśli trafi na partnera, który ma rozwinięty zanadto zmysł empatii, czyli
                takiego altruistę, który będzie wierzył, że pomoże jej zapomnieć o przeszłości,
                to jemu się mocno dostanie, co się odciśnie na jego psychice, po czym skrzywdzi
                kilka innych partnerek.

                • anxiety3 Re: Wiesz co ich trzyma? 09.11.06, 21:00
                  > A jeśli trafi na partnera, który ma rozwinięty zanadto zmysł empatii, czyli
                  > takiego altruistę, który będzie wierzył, że pomoże jej zapomnieć o
                  przeszłości,
                  > to jemu się mocno dostanie, co się odciśnie na jego psychice, po czym
                  skrzywdzi
                  > kilka innych partnerek.

                  Jeśli na takiego trafi, to może pomóc jej z tego wyjść. Taka kobieta też chce
                  kochac i być kochana, szczesliwie i bezpiecznie, a nie tylko na skraju zycia,
                  zdrowia etc, ale tak, na pewno potrzebuje zrozumienia i pomocnej dloni osoby, z
                  którą będzie, zeby przekreslic pewne zle schematy postepowania, nie powielac
                  ich, a ulozyc sobie szczesliwe zycie.
                  • itsnotme Re: Wiesz co ich trzyma? 09.11.06, 21:02
                    anxiety3 napisała:

                    > Jeśli na takiego trafi, to może pomóc jej z tego wyjść. Taka kobieta też chce
                    > kochac i być kochana, szczesliwie i bezpiecznie, a nie tylko na skraju zycia,
                    > zdrowia etc, ale tak, na pewno potrzebuje zrozumienia i pomocnej dloni osoby, z
                    >
                    > którą będzie, zeby przekreslic pewne zle schematy postepowania, nie powielac
                    > ich, a ulozyc sobie szczesliwe zycie.
                    >
                    Optymistkasmile
                    I tym sposobem rozpoczynamy dobry łancuszek, taka para wychowa wspaniałe
                    potomstwo, zdolne do zdrowych zwiazków i miłe uczucia będą się rozprzestrzeniać
                    wśród ludzismile
                  • eleni80 Re: Wiesz co ich trzyma? 09.11.06, 21:02
                    anxiety3 napisała:


                    > Jeśli na takiego trafi, to może pomóc jej z tego wyjść. Taka kobieta też chce
                    > kochac i być kochana, szczesliwie i bezpiecznie, a nie tylko na skraju zycia,
                    > zdrowia etc, ale tak, na pewno potrzebuje zrozumienia i pomocnej dloni osoby, z
                    >
                    > którą będzie, zeby przekreslic pewne zle schematy postepowania, nie powielac
                    > ich, a ulozyc sobie szczesliwe zycie.
                    >


                    Ale to niestety nie jest takie proste.... mężczyzna też może gnić w takich
                    schematach i to wcale nie jest proste pomóc mu z nich wyjść....
                    • anxiety3 Re: Wiesz co ich trzyma? 09.11.06, 21:07
                      > Ale to niestety nie jest takie proste.... mężczyzna też może gnić w takich
                      > schematach i to wcale nie jest proste pomóc mu z nich wyjść....

                      To nie jest proste, ale nie niemożliwe.
                      Wiem, że na wiele spraw patrzę może nawet zbyt optymistycznie, ale zakładać w
                      zyciu,ze wszystko jest trudne i bee...To nie wiem do czego doprowadziłoby nas
                      to > marazm i zacofanie całej ludzkości, gdyby na prawde ta myśleć.
                      To nie jest trudne, ale dla takich ludzie wazne, to jest ich szczescie i od
                      nich zalezy, czy sprobuja o nie zawalczyc, ale tez, czy beda wiedzieli, jak...
                      Bo niestety, jak juz Eleni wczesniej napisałaś, nie kazdy wie i nie kazdy z
                      tego wyjdzie, ale ja wierze, ze takim ludziom potrzebna jest odpowiednia pomoc.
                      I moze byc dobrze...
                      • eleni80 Re: Wiesz co ich trzyma? 09.11.06, 21:11
                        anxiety3 napisała:

                        >
                        > To nie jest proste, ale nie niemożliwe.
                        > Wiem, że na wiele spraw patrzę może nawet zbyt optymistycznie, ale zakładać w
                        > zyciu,ze wszystko jest trudne i bee...To nie wiem do czego doprowadziłoby nas
                        > to > marazm i zacofanie całej ludzkości, gdyby na prawde ta myśleć.
                        > To nie jest trudne, ale dla takich ludzie wazne, to jest ich szczescie i od
                        > nich zalezy, czy sprobuja o nie zawalczyc, ale tez, czy beda wiedzieli, jak...
                        > Bo niestety, jak juz Eleni wczesniej napisałaś, nie kazdy wie i nie kazdy z
                        > tego wyjdzie, ale ja wierze, ze takim ludziom potrzebna jest odpowiednia pomoc.
                        >
                        > I moze byc dobrze...
                        >
                        >

                        Ja też patrzę na wszystko optymistycznie, dlatego tak ciężko mi zrozumieć kogoś,
                        komu tego optymizmu brakuje. Ale nie mam zielonego jak mam pomóc osobie, której
                        chciałabym pomóc, a która wręcz się przed tą pomocą wzbrania i woli żyć sobie w
                        swoich schematach wiecznego nieszczęścia i narzekania....
                        • anxiety3 Re: Wiesz co ich trzyma? 09.11.06, 21:14
                          >
                          > Ja też patrzę na wszystko optymistycznie, dlatego tak ciężko mi zrozumieć
                          kogoś
                          > ,
                          > komu tego optymizmu brakuje. Ale nie mam zielonego jak mam pomóc osobie,
                          której
                          > chciałabym pomóc, a która wręcz się przed tą pomocą wzbrania i woli żyć sobie
                          w
                          > swoich schematach wiecznego nieszczęścia i narzekania....

                          Mam `gorszy`(?) z zycia wziety przyklad. To jest trudne, widziec kogos, kto na
                          Twoich oczach robi wszystko, zeby sie pograzyc...To jest trudne, przykre i
                          boli.
                          Ile razy mozna probowac?
                          • eleni80 Re: Wiesz co ich trzyma? 09.11.06, 21:17
                            Myślisz, że taka osoba tak naprawdę jednak nie potrzebuje pomocy i musi stanąc
                            na nogi sama???

                            A gdzie się podziały słowa, że taka osoba też potrzebuje ciepła, miłości....
                            tylko kobietom się to należy???? wink
                            • anxiety3 Re: Wiesz co ich trzyma? 09.11.06, 21:28
                              > Myślisz, że taka osoba tak naprawdę jednak nie potrzebuje pomocy i musi stanąc
                              > na nogi sama???

                              Wątpię, zeby się to udało, ale co zrobić jeśli taka osoba usilnie odmawia.
                              Pomyśl w szerszym kontekscie, tu nie musi chodzi tylko o związek.


                              > A gdzie się podziały słowa, że taka osoba też potrzebuje ciepła, miłości....
                              > tylko kobietom się to należy???? wink

                              Należy sie każdemu, bo każdy tego potrzebuje.
                              • anxiety3 Re: Wiesz co ich trzyma? 09.11.06, 21:34
                                I jeszcze jedno...Czasem ktos krzywdząc siebie, robi krzywdę Tobie, czy tego
                                chcesz, czy nie.
                            • itsnotme Re: Wiesz co ich trzyma? 09.11.06, 21:38
                              eleni80 napisała:

                              > A gdzie się podziały słowa, że taka osoba też potrzebuje ciepła, miłości....
                              > tylko kobietom się to należy???? wink
                              >
                              a kto zniesie jęczącego faceta?smile
                    • itsnotme Re: Wiesz co ich trzyma? 09.11.06, 21:10
                      a tu pesymistka. no dobra, realistkasmile
                      • eleni80 Re: Wiesz co ich trzyma? 09.11.06, 21:12
                        itsnotme napisał:

                        > a tu pesymistka. no dobra, realistkasmile

                        a może mająca doświadczenie życiowe z takimi osobami wink
                        • anxiety3 Re: Wiesz co ich trzyma? 09.11.06, 21:15
                          Nie wiem, czy jestem tak do konca optymistka.
                          W pewnych sprawach zaczynam kapitulowac, bo realizm jest czasem nie tyle
                          łatwiejsza, co jedyna droga.
            • eleni80 Re: Wiesz co ich trzyma? 09.11.06, 20:50
              itsnotme napisał:


              > Czyli idąc dalej, mozna wywnioskować, że jeśli kobieta trafi na zrównoważonego
              > emocjonalnie, dojrzałego i wyrozumiałego partnera, to i tak nie będzie potrafił
              > a
              > tego zaakceptować/docenić i go porzuci.



              Jeśli jest typem kobiety, o której ja piszę to tak.... brakowało jej będzie
              adrenaliny związanej z balansowaniem na krawędzi... ( to nie moje domysły, lecz
              psychologów)



              >
              > Skąd mozna wyciągnąć brutalny wniosek, że jesli kobieta mówi facetowi, że on
              > jest inni niż wszyscy, dobry, kochany i będzie wspaniałym ojcem, to koleś
              > powinien czmychać, bo ją w końcu i tak kto inny zafascynuje?


              Ktoś, w jej typie....
Inne wątki na temat:

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka