Co gryzie Eleni...

13.11.06, 14:19
Jak pomóc osobie, która ma myśli autodestrukcyjne, które mogą doprowadzić do
samobójstwa? W moim bliskim otoczeniu jest taka osoba, która zaczyna pogrążać
się w depresji i to już trwa chyba drugi rok. Najgorsze jest to, że każdy
bagatelizował tą sprawę, mówiąc nic Ci nie jest, będzie dobrze, weź się w
garść, ale to przyniosło tylko przeciwny skutek. Z tego co wiem to ta osoba
zaczęła chodzić do psychologa, ale brak efektów...
Uważam Was za niezwykle mądrych ludzi... co powiedzielibyście, doradzili
osobie, która nie potrafi sobie wybaczyć czegoś, co kiedyś zrobiła, a przez to
nie może powrócić do dawnego życia, zainteresowań, nauki, pracy, do niczego.
    • krambambulia Re: Co gryzie Eleni... 13.11.06, 14:22
      Po pierwsze - interwencja psychologa była potrzebna dużo wcześniej.
      Po drugie - sam psycholog to mało, potrzebna by była psychoterapia, np. w
      ośrodku na Sobieskiego.
      Po trzecie - nie spodziewaj się cudu po miesiącu terapii. Jeśli przeżycie było
      traumatyczne, taka terapia może trwać bardzo długo.

      A przede wszystkim - takiej osobie trzeba okazać maksymalnie duzo ciepła i
      serdeczności, byc blisko, nie pouczać, nie zadręczać rozmowami, nie zmuszać do
      niczego, nie mówić "weź się w garść".

      wiem co mówię.
      • eleni80 Re: Co gryzie Eleni... 13.11.06, 14:27

        > A przede wszystkim - takiej osobie trzeba okazać maksymalnie duzo ciepła i
        > serdeczności, byc blisko, nie pouczać, nie zadręczać rozmowami, nie zmuszać do
        > niczego, nie mówić "weź się w garść".

        ... do tego też doszłam, ale trochę za późno... A co w takim razie mówić??
        >
        > wiem co mówię.
    • hultaj78 Re: Co gryzie Eleni... 13.11.06, 14:32
      Nie znam się na tym, ale na początku sam bym pewnie zareagował rozmowani,
      przekonywaniem. Albo raczej KIEDYŚ bym tak zareagował. A potem się przekonałem,
      że słowami nikogo się nie zmieni. Można mówic i mówić, a i tak taki ktoś sam z
      siebie musi chcieć coś zmienić. Nie da się chciec za kogoś.
      I dlatego teraz raczej postarałbym się po prostu być obok. Bez mielenia ozorem.
      Nie gadać "nie skacz", tylko trzymać tego kogos za rękę, żeby nie skoczył. Nie
      wyciągac znad krawędzi, bo wrócić ten ktos musi sam, ale po prostu trzymać za
      rękę, żeby bylo jasne, ze pomimo tamtego błedu nic się nie zmieniło, nadal jest
      człowiekiem, którego życie jest cos warte.
      Mi tak pomogli kiedys przyjaciele w szkole. Nigdy chyba nie uda mi się im tego
      oddać wink
      • krambambulia Re: Co gryzie Eleni... 13.11.06, 14:35
        To prawda. Mnie też kiedyś ktoś powstrzymał, i dało mi to o wiele więcej niż
        gadanie, ze bedzie OK.
        • eleni80 Re: Co gryzie Eleni... 13.11.06, 14:58
          krambambulia napisała:

          > To prawda. Mnie też kiedyś ktoś powstrzymał, i dało mi to o wiele więcej niż
          > gadanie, ze bedzie OK.

          Ale jak powstrzymał?
    • eleni80 Mówicie oboje, aby byc obok? 13.11.06, 15:00
      Sprawa jest niestety bardziej skomplikowana.... bo to ja jestem powodem tej
      depresji... I tylko ja jestem osobą, która może być "obok"... sad
      • hultaj78 Re: Mówicie oboje, aby byc obok? 13.11.06, 15:07
        uuuuu...
        trudno w takim razie cos doradzić... kiedyś słyszałem że np. w przypadkach
        kiedy jedna osoba rzuca drugą, to ta rzucana musi byc przez
        kogoś "pocieszana" , czy to słownie, czy raczej poprzez to "bycie" obok, ale
        NIC z tego nie bedzie, jesli pocieszycielem bedzie ta osoba rzucająca. Że to
        nie ma szans się udac, moze byc tylko gorzej, a przynajmniej nie ma szans na
        koniec złego, bo rzucana osoba bedzie miała ciągle nadzieję na powrót.
        Nie mówię, że taka jest u Ciebei sytuacja, ale może analogicznie - moga temu
        komus pomóc przyjaciele, ale Ty - nie sądzę. Nie dlatego że nie chcesz, czy nie
        umiesz, ale dlatego że Ty to Ty, a tego nie zmienisz.
        Chyba trzeba pamiętać o czymś w rodzaju odmiany powiedzenia "czego oczy nie
        widza tego sercu nie żal"
        • eleni80 Re: Mówicie oboje, aby byc obok? 13.11.06, 15:12
          Najgorzej, że przyjaciół brak... rodziny brak...
          Nie, to nie jest problem dotyczący "rzucenia" przeze mnie tej osoby. Ale temat
          całkiem pokrewny...
          Ale obawiam się, że spotykanie się ze mną może niepotrzebnie przywoływać złe
          wspomnienia. Nie wiem co robić. Ta osoba zwraca się do mnie z prośbą o pomoc
          • hultaj78 Re: Mówicie oboje, aby byc obok? 13.11.06, 15:23
            To chyba faktycznie trzeba by zrobićjak Kramba radzi - do terapeuty. Bo
            szczerze powiedziawszy nie bardzo widzę możliwość Twojej pomocy w przypadku
            kiedy jak piszesz Ty jesteś powodem depresji. Chyba że trzeba zmienić to
            założenie o braku przyjaciół.
            Ciężka sprawa... Na pewno jest aż tak źle z tą depresją? Czy to tylko takie
            gadanie, branie na litość?
            • eleni80 Re: Mówicie oboje, aby byc obok? 13.11.06, 15:31
              hultaj78 napisał:

              > To chyba faktycznie trzeba by zrobićjak Kramba radzi - do terapeuty. Bo
              > szczerze powiedziawszy nie bardzo widzę możliwość Twojej pomocy w przypadku
              > kiedy jak piszesz Ty jesteś powodem depresji. Chyba że trzeba zmienić to
              > założenie o braku przyjaciół.
              > Ciężka sprawa... Na pewno jest aż tak źle z tą depresją? Czy to tylko takie
              > gadanie, branie na litość?
              >

              Kurcze, właśnie nie jest to tylko takie gadanie. I jest coraz gorzej.
              Może stwierdzenie, że ja jestem powodem depresji jest nieco niefortunne, bo
              wskazuje, że ja do tego doprowadziła, a tak nie było. Bo raczej jest tak, że w
              tym układzie, to ja była "ofiarą" a ten ktoś "winowajcą" . Zapewnienia, że już
              zapomniałam i wybaczyłam nic nie dają. Zejście z oczu tej osoby na prawie pół
              roku też nic nie dało. Psycholog też nic nie daje, bo też tylko powtarza, jak
              ja, że nic aż tak strasznego się nie stało... Psychika ludzka jest zdumiewająco
              krucha...
              • eleni80 Re: Mówicie oboje, aby byc obok? 13.11.06, 15:33
                + kilka literek wink
              • hultaj78 Re: Mówicie oboje, aby byc obok? 13.11.06, 16:15
                > Kurcze, właśnie nie jest to tylko takie gadanie. I jest coraz gorzej.

                On tak mówi?

                > Psychika ludzka jest zdumiewająco krucha...

                Jest, ale nie ma też co przesadzać.
                Wyrzuty sumienia wyrzutami, ale to co opisujesz wykracza chyba poza te granice.
                On chyba po prostu chce Cię z powrotem. Ale nie umie tego powiedzieć wprost.
                A jeśli sam wierzy w to co mówi to nie jest to normalne, a wtedy sama sobie i
                tak nie poradzisz.
                Jest dorosłym człowiekiem, odpowiada za to co robi. Można mu pomóc, ale jeśli
                on sam tego chce. Ale nie tak, żeby żyć za niego.
                • eleni80 Re: Mówicie oboje, aby byc obok? 13.11.06, 16:27

                  > On tak mówi?
                  Nie tylko mówi... to widać, ruchy, gesty, mimika, wyraz twarzy, ogólny wygląd
                  sylwetki, to po prostu widać....

                  > Jest, ale nie ma też co przesadzać.

                  Nie ma co przesadzać, jeśli ktoś przez całe życie był optymistą... ale jeśli
                  nie, to raczej jest ciężko....
                  • hultaj78 Re: Mówicie oboje, aby byc obok? 13.11.06, 16:35
                    > Nie ma co przesadzać, jeśli ktoś przez całe życie był optymistą... ale jeśli
                    > nie, to raczej jest ciężko....

                    Cokolwiek zrobisz czy powiesz, pesymistycznej natury dorosłego człowieka nie
                    zmienisz. Po takim czasie ten ktoś musi sam chcieć sobie pomóc. Mozesz mu taką
                    profesjonalną pomoc podpowiedzieć.
          • krambambulia Eleni 13.11.06, 15:47
            jedyne co możesz zrobić konkretnego to znaleźć dobrego terapeutę. Przykro mi,
            ale laik nie pomoze.
            • eleni80 Re: Eleni 13.11.06, 15:50
              krambambulia napisała:

              > jedyne co możesz zrobić konkretnego to znaleźć dobrego terapeutę. Przykro mi,
              > ale laik nie pomoze.

              Znasz takiego w Wawie?
              • krambambulia Re: Eleni 13.11.06, 15:51
                Popytam, nie obiecuję.
                • eleni80 Re: Eleni 13.11.06, 15:55
                  ok. Tylko obawiam się, że specjalista = sporo kasy, niestety...
              • itsnotme Re: Eleni 13.11.06, 15:55
                forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=99&w=36038178
                • eleni80 Re: Eleni 13.11.06, 15:57
                  dzięki
    • itsnotme Re: Co gryzie Eleni... 13.11.06, 15:33
      Chyba zbyt dużo osobistych pytań musiałby Ci zadać ktoś, kto miałby potem
      cokolwiek doradzić. Zresztą jesteś zaangażowana emocjonalnie, więc Twoje
      podejście wpływa na interpretację jego stanu.

      Może i możesz być wsparciem, może możesz tylko rozdrapywać stare rany. Może
      Ciebie posłucha, a może tylko tak sobie wmawiacie, a Twój altruizm nic mu nie
      pomoże.

      Jeden potrzebuje kopa w dupę, inny prowadzenia za rączkę, inny czasu.
      • eleni80 Re: Co gryzie Eleni... 13.11.06, 15:36
        itsnotme napisał:

        > Chyba zbyt dużo osobistych pytań musiałby Ci zadać ktoś, kto miałby potem
        > cokolwiek doradzić. Zresztą jesteś zaangażowana emocjonalnie, więc Twoje
        > podejście wpływa na interpretację jego stanu.
        >
        > Może i możesz być wsparciem, może możesz tylko rozdrapywać stare rany. Może
        > Ciebie posłucha, a może tylko tak sobie wmawiacie, a Twój altruizm nic mu nie
        > pomoże.
        >
        > Jeden potrzebuje kopa w dupę, inny prowadzenia za rączkę, inny czasu.

        Ja znam odpowiedzi na te osobiste pytania, o których mówisz na początku, a
        pomimo tego, nie wiem, które rozwiązanie z proponowanych jest odpowiednie sad
        • itsnotme Re: Co gryzie Eleni... 13.11.06, 15:44
          eleni80 napisała:

          > Ja znam odpowiedzi na te osobiste pytania, o których mówisz na początku, a
          > pomimo tego, nie wiem, które rozwiązanie z proponowanych jest odpowiednie sad
          >
          Ale oceniasz sytuację przez swój pryzmat.
          Pierwszą z brzegu interpretacją może być, że koleś Cię skrzywdził, teraz robi z
          siebie ofiarę, a to, że się interesujesz go nakręca. Może się całkiem szybko
          otrząść, jak mu powiesz, żeby "sp..ł", choćby dlatego, że wtedy zda sobie
          sprawę, że nie tylko wybaczyłaś, ale już masz to gdzieś.
          • eleni80 Re: Co gryzie Eleni... 13.11.06, 15:49
            > Ale oceniasz sytuację przez swój pryzmat.

            Tak i właśnie dlatego chcę poznać opinię osób patrzących z boku. Wiem, że temat
            nadaje się na Forum Kobieta, ale wolę tam o nic nie pytać wink))

            > Pierwszą z brzegu interpretacją może być, że koleś Cię skrzywdził, teraz robi z
            > siebie ofiarę, a to, że się interesujesz go nakręca. Może się całkiem szybko
            > otrząść, jak mu powiesz, żeby "sp..ł", choćby dlatego, że wtedy zda sobie
            > sprawę, że nie tylko wybaczyłaś, ale już masz to gdzieś.

            Całkiem niezła odpowiedź smile
            • itsnotme Re: Co gryzie Eleni... 13.11.06, 19:22
              > Całkiem niezła odpowiedź smile
              >
              Przede wszystkim dobra dla Ciebie. Bo generalnie zgadzam się z tym, co niżej
              napisała asiunia, tylko nie chciałem tego pisać.
              • asiunia311 Re: Co gryzie Eleni... 13.11.06, 19:25
                To wyszłam na kogoś, kto wali prawdę między oczy?...I to dosyć brutalną? Nie
                jest to dla mnie dobra wiadomość, ale jakoś to przełknę...wink
                • itsnotme Re: Co gryzie Eleni... 13.11.06, 19:33
                  > To wyszłam na kogoś, kto wali prawdę między oczy?...I to dosyć brutalną? Nie
                  > jest to dla mnie dobra wiadomość, ale jakoś to przełknę...wink
                  >
                  Nie udawaj, że jestes zaskoczonasmile Dobrze widać, że potrafisz przywalićsmile
                  • asiunia311 Re: Co gryzie Eleni... 13.11.06, 19:42
                    Ja? Wcielenie subtelności i delkatności?smile Ranisz moje serduszkowink)) Wstydź
                    sięwink
    • bleman A co zrobila ta osoba ?. 13.11.06, 16:11
      Poz tym ja nie wiem co trzeba zrobic, bo sam pewnie mam depresje uncertain
      Od 3 lat uncertain
      Naszczecie mysli samobujcze mam bardzo zadko.

      > a przez to
      > nie może powrócić do dawnego życia, zainteresowań, nauki, pracy, do niczego.

      to ma tak jak ja uncertain
      • eleni80 Re: A co zrobila ta osoba ?. 13.11.06, 16:14
        bleman napisał:

        > Poz tym ja nie wiem co trzeba zrobic, bo sam pewnie mam depresje uncertain
        > Od 3 lat uncertain
        > Naszczecie mysli samobujcze mam bardzo zadko.
        >
        > > a przez to
        > > nie może powrócić do dawnego życia, zainteresowań, nauki, pracy, do nicze
        > go.
        >
        > to ma tak jak ja uncertain
        Nie masz siły i motywacji aby to zmienić? U Ciebie też był jakiś "powód" ?

        Co zrobiła ta osoba? Zdradziła kogoś kogo kochała.
        • hultaj78 Re: A co zrobila ta osoba ?. 13.11.06, 16:16
          > Co zrobiła ta osoba? Zdradziła kogoś kogo kochała.

          Czy kogoś, kto kochał tę osobę?
          • eleni80 Re: A co zrobila ta osoba ?. 13.11.06, 16:23
            hultaj78 napisał:

            > > Co zrobiła ta osoba? Zdradziła kogoś kogo kochała.
            >
            > Czy kogoś, kto kochał tę osobę?
            >

            Jedno nie wyklucza drugiego
            • hultaj78 Re: A co zrobila ta osoba ?. 13.11.06, 16:28
              > > > Co zrobiła ta osoba? Zdradziła kogoś kogo kochała.
              > >
              > > Czy kogoś, kto kochał tę osobę?
              > >
              >
              > Jedno nie wyklucza drugiego

              Tylko czy zdrada nie wyklucza miłości zdradzającego.
              • eleni80 Re: A co zrobila ta osoba ?. 13.11.06, 16:31
                > Tylko czy zdrada nie wyklucza miłości zdradzającego.

                sad(( No właśnie
                sad((((((((((((((((((((((((((((((((((((((((((((((((((((((((((((((((((((((((((((((((((((((((((((((((
                • hultaj78 Re: A co zrobila ta osoba ?. 13.11.06, 16:37
                  A teraz Ci jeszcze zalezy na tej miłości?
                  • eleni80 Re: A co zrobila ta osoba ?. 13.11.06, 16:42
                    Cholernie mi zależało jeszcze nawet parę miesięcy temu.
                    Ale o wiele bardziej mnie zabolało od tej zdrady to, że odszedł.

                    Masakra jakaś, od jednego wydarzenia upłynęło kilkanaście miesięcy, a od
                    drugiego kilka albo nawet prawie pół roku.... widzę , że ja też mam problem
                    ...polegający na tym, że nikomu jeszcze nie mówiłam co właściwie u mnie "słychać"...
                    • hultaj78 Re: A co zrobila ta osoba ?. 13.11.06, 16:51
                      Przykro mi. Naprawde bardzo mi przykro.

                      Wiem jak to jest kiedy odchodzi ktoś kogo się kochało i jak to jest kiedy ta
                      osoba zadała się z kims innym. I nie moge powiedzieć ze wiem jak sobie z tym
                      poradzić. Jedyne co mi przychodzi do głowy to czas. Im więcej tym lepiej.
                      Mi brakowało osoby której mógłbym opowiedzieć wszystko, to jak się czuję.
                      A to na pewno bardzo pomaga.
                      • krambambulia Re: A co zrobila ta osoba ?. 13.11.06, 16:56
                        Pamiętaj że masz wiernych przyjaciół, którzy Cię zawsze wysłuchają. Zawsze.
              • krambambulia Re: A co zrobila ta osoba ?. 13.11.06, 16:32
                Moja miłość umarła, gdy dowiedziałam się o zdradach.
                Sama musiałabym bardzo gardzić osobą, z którą jestem, by móc ją zdradzić.
                Ale ludzie sa różni sad
                • eleni80 Re: A co zrobila ta osoba ?. 13.11.06, 16:37
                  Z mężczyznami jest trochę inaczej....
                  • bleman Niby dlaczego ? 13.11.06, 16:57

                • bleman Uwazam podobnie jak ty eleni :( 13.11.06, 16:57

                  • bleman krambambulio* 13.11.06, 16:57

                    • eleni80 Ale zakręciłeś ;) 13.11.06, 17:00
                      Co niby dlaczego wink)))
                      • bleman NIck mi sie pomylil:P 13.11.06, 17:00

        • bleman To glupia byla... 13.11.06, 16:24
          A teraz za to placi, widac...nie warto bylo...no ale ponoc ludzie maja mozgi
          wiec mysla za siebie.
          • eleni80 Re: To glupia byla... 13.11.06, 16:28
            bleman napisał:

            > A teraz za to placi, widac...nie warto bylo...no ale ponoc ludzie maja mozgi
            > wiec mysla za siebie.

            Widocznie, nie zawsze te "mózgi" biorą górę nad resztą....
            • bleman Re: To glupia byla... 13.11.06, 16:42
              > Widocznie, nie zawsze te "mózgi" biorą górę nad resztą....

              Nie wiem kim trzeba byc zeby nad soba az tak nie panowac...

              No ale ja cale zycie ucze sie kontrolowac swoje emocje... moze inni tego nie robia.
              • eleni80 Re: To glupia byla... 13.11.06, 16:48

                > Nie wiem kim trzeba byc zeby nad soba az tak nie panowac...

                No i właśnie tu tkwi problem tej osoby, o której piszę,...
                Też miała takie podejście jak Ty i też uważała, że jest wyjątkowa....
                I dlatego nie może sobie poradzić z wyrzutami sumienia...
                • bleman Problem w moim mniemaniu ze zdrada jest w tym 13.11.06, 16:55
                  ze sie wczesniej nic nie komunikuje, dlaczego ta osoba nie zakomunikowala ze cos
                  jest nie tak ?

                  Ja bym wolal poznac nawet najgorsza prawde zeby uniknac zdrady ze strony osoby
                  ktora ponoc by mnie kochala.

                  Zreszta jesli ktos zdradza to uwazam ze poprostu osoba z ktora zdradza wydaje
                  sie bardziej atrakcyjna od stalego aprtnera, wiec bycie w zwiazku z takim
                  aprtnerem nie ma sensu.
                  Z jednej strony po co byc z kims kto nam sie nie podoba na tyle zeby swoje
                  potrzeby seksualne realizowac z nim a nie z kims innym, a z drugiej(osoba
                  zdradzona) po co byc z kims komu sie nie podobamy i kto dodatkowo nas oszukuje
                  zamiast postawic wczesniej sprawe jasno.

                  Ja tak to widze, nie kazdy musi sie ze mna zgadzac.
                  • eleni80 Re: Problem w moim mniemaniu ze zdrada jest w tym 13.11.06, 16:58
                    Ja też to tak widzę. Masz całkowitą rację.
                    Zawsze to tak widziałam i nigdy nie dopuszczałam do siebie myśli, że mogłabym
                    zostać w związku z kimś, kto mnie zdradził...
                    A jednak to zrobiłam.... i zostałam.
                    • bleman Ale potem i tak zakonczyliscie zwiazek ? 13.11.06, 17:00
                      czy trwasz z ta osoba nadal ?

                      > A jednak to zrobiłam.... i zostałam.

                      Sila przywiazania, przywiazanie to cos co niszczy ludzia zycia uncertain

                      Gdyby nie to wszystko bylo by jasne, a relacje miedzyludzkie bardziej klarowne ...
                      • eleni80 Re: Ale potem i tak zakonczyliscie zwiazek ? 13.11.06, 17:02
                        bleman napisał:

                        > czy trwasz z ta osoba nadal ?

                        Zakończyliśmy... Ale ponad rok męczyliśmy się z myślami "I co teraz?"

                        > Sila przywiazania, przywiazanie to cos co niszczy ludzia zycia uncertain

                        Uważasz, że przywiązanie do drugiego człowieka jest takie złe?
                        • bleman Re: Ale potem i tak zakonczyliscie zwiazek ? 13.11.06, 17:04
                          > Uważasz, że przywiązanie do drugiego człowieka jest takie złe?

                          z jednej strony jest dobre, ale tylko wtedy jak w zwiazku jest komunikacja,
                          partnerzy ze soba rozmawiaja, nawet jesli ma to byc bolesne.

                          Ale z drugiej strony przywiazanie ktore owocuje trwaniem zwiazkow na sile...cos
                          okropnego uncertain

                          P.S.
                          Jak ogolnie tak sobie gdybam, bo nigdy w zwiazku nie bylem.
                          • eleni80 Re: Ale potem i tak zakonczyliscie zwiazek ? 13.11.06, 17:06

                            > Jak ogolnie tak sobie gdybam, bo nigdy w zwiazku nie bylem.

                            Bardzo mądrze sobie ogólnie gdybasz smile
                            • bleman Dziekuje ci bardzo :) 13.11.06, 17:08

                    • eleni80 Re: Problem w moim mniemaniu ze zdrada jest w tym 13.11.06, 17:00
                      Ale nie wyszłam na tym dobrze... może trzeba było od razu odejść....
                      • bleman Ja bym nie wytrzymal, wiedzial bym ze 13.11.06, 17:01
                        ta zdrada by mnie dreczyla, caly czas wyobrazal bym sobie moja "partnerke" z
                        jakims innym...wolal bym dla zdrowia psychicznego zerwac i uchronic sie przed
                        obsesja ktora by mnie pewnie ogarnela uncertain
                        • eleni80 Re: Ja bym nie wytrzymal, wiedzial bym ze 13.11.06, 17:05
                          Na początku , to miałam nawet odruch wymiotny , gdy widziałam całujących się
                          ludzi... Ale to minęło, nawet bardzo szybko....
                          Myślę, że gdyby on miał silniejszy charakter, to nadal bylibyśmy razem...
                          Ale coś by jednak we mnie zostało... hm nie wiem jakby się to potoczyło....
                          nigdy nie przypuszczałam, że coś takiego mi się w życiu przytrafi....
                          • bleman Zalezy jaka kto ma psychike, ja tak naprawde nie 13.11.06, 17:09
                            wiem jak bym sie zachowal, moze nie czul bym obrzydzenia ani nie wpadl bym w
                            obsesje, tylko zrobil sie agresywny ?
                            A moze bym nie wytrzymal i skoczyl z balkonu...

                            takich rzeczy sie pewnie nie przewidzi...
                        • hultaj78 Re: Ja bym nie wytrzymal, wiedzial bym ze 13.11.06, 17:09
                          Tez tak kiedyś myślałem. Ale potem okazało się że jednak uczucie było
                          silniejsze. a potem okaząło się że jednak uczucie nie wytrzymało.
                          Czasami pod wpływem miłości robimy rzeczy których normalnie byśmy nie zrobili.
                          • itsnotme Re: Ja bym nie wytrzymal, wiedzial bym ze 13.11.06, 18:49
                            hultaj78 napisał:

                            > Tez tak kiedyś myślałem.
                            i generalnie chyba wiekszośc facetów tak masmile
                            najpierw nie wyobraża sobie, że nie poslubi dziewicy, potem, że czego jak czego,
                            ale nie wybaczy zdrady, a i tak wszystko na końcu zalezy od uczuciasmile
                          • eleni80 Re: Ja bym nie wytrzymal, wiedzial bym ze 14.11.06, 10:20
                            hultaj78 napisał:

                            > Tez tak kiedyś myślałem.

                            też tak miałam...

                            >Ale potem okazało się że jednak uczucie było
                            > silniejsze.

                            też tak miałam...

                            >potem okaząło się że jednak uczucie nie wytrzymało.


                            a do tego etapu chyba dochodzę, chociaż tak naprawdę to chyba jestem w próżni...

                            > Czasami pod wpływem miłości robimy rzeczy których normalnie byśmy nie zrobili.
                            >


                            Ale to chyba dobrze..... (???)
    • asiunia311 Re: Co gryzie Eleni... 13.11.06, 19:18
      Eleni, mogę się mylić, ale mam wrażenie, że ta osoba żeruje na Tobie , taki
      tzw. wampir emocjonalny... Jeśli ten człowiek nie chce sam sobie pomóc, to
      NIKT, nawet najlepszy psychoterapeuta mu nie pomoże...Można być obok, ale ile
      można obarczać swoimi problemami drugą osobę? Mylę się?
      • eleni80 Re: Co gryzie Eleni... 14.11.06, 10:22
        asiunia311 napisała:

        > Eleni, mogę się mylić, ale mam wrażenie, że ta osoba żeruje na Tobie , taki
        > tzw. wampir emocjonalny... Jeśli ten człowiek nie chce sam sobie pomóc, to
        > NIKT, nawet najlepszy psychoterapeuta mu nie pomoże...Można być obok, ale ile
        > można obarczać swoimi problemami drugą osobę? Mylę się?
        >
        >

        Nie, nie mylisz się sad ale to nie jest takie proste.... niestety....
Inne wątki na temat:
Pełna wersja