inseg
18.11.06, 00:17
Ognisko paliło się jasno czerwonym płomieniem. W niebo strzelały głośne
iskry. Dochodził wieczór, wiatr świstał pomiędzy ustawionymi w oddali
wysuszonymi skórami bizona, rozpostartych na tyczkach i ściśniętych ku górze.
Pies z kulawą nogą ujadał czując zbliżający się chłód wieczora, przycisnął
się do ściany czarnego wigwamu.
Przy wirtualnym ognisku trwały jeszcze tańce i obrzędy plemienne, jak co
wieczór wynurzali się mieszkańcy netowego plemienia skupiając się przy swoim
kręgu.
-Powiedz nam o Wielki Szamanie – poprosił jeden z czatowych wojowników
broniący zasad dyskusji w plemiennym kręgu ”Ściśnięta Pięść”
-Czy to prawda, że tradycją naszego plemienia jest, by nie banując, każdego
kogo spotkamy na naszej drodze to wzamian kiedy będzie pobratymiec chciał
wejść do naszego czatowego wigwamu to musi zapukać cztery razy w jedną z
tyczek?
Cztery to "święta liczba" myślał „Ściśnięta Pięść” odwołując się do naszych
duchowych wartości wyznaniowych - wchodzenie z gwarancją nie zbanowania
powinno się opierać na wdzięczności poprzez pukanie w tyczkę, tak jak cały
wigwam opiera się na tyczkach ,które stoją wsparte o naszą wirtualną „Matkę
Zie-miię” wznosząc się ku Ojcu Słońcu. Nawet wchodzenie do czatowego
pomieszczenia powinno się opierać na czymś obopólnym i mieć solidne
duchowe podstawy. A żadna ze świętych liczb nie jest świętsza od magicznej
liczby cztery-dodał natchnionym głosem”Ścisnieta Pięść” i w duchu medytował,
że wolałby sam nazywać się „Zielona Czwórka”.
„Sromoszarmowa Łapa Niedzwiedzia”siedzący przy ogniu ,grzebiąc w nim i
przewalając od czasu do czasu wymamrotał:
-Brzydzę się malowanymi twarzami !-i grzebał dalej w popiele, by żary
rozbłysły jaśniejszym płomieniem i w mroku przy zbliżającym się wieczorze
mógł przyjrzeć się czerwonoskórym współplemieńcom.— Zgodnie z obyczajami
przodków przed wejściem do wigwamu wystarczy chrząknąć głośniej albo
zaskrobać trzy razy w zasłonę-warczał”Sromoszarmowa Łapa Niedzwiedzia”-Przy
w chodzeniu do wigwamu nie ważne tak naprawdę tyczki-ciągnął ,mieszając
coraz mocniej w żarze-Konstrukcja czatowego wigwamu, żadna tam magia, I nie
patrząc w oczy zzieleniałego z zimna „Grzechotnika Wioskowego” przerzucił
chrust na druga stronę ogniska.
„Grzechotnik Wioskowy”widząc ,że cała Rada Plemienna spogląda w jego
zzieleniałe czoło rozpoczął, udawadniając stare dobre tradycje nakazując
stawać przez wigwamem i zawołać imię czerwonoskórego gospodarza dwa razy.-
Wypada go zawiadomić od razu, kto przyszedł i po co ?-uzasadniał –A wołanie
dwa razy powinno każdemu normalnemu czarnemu przybyszowi w zupełności
wystarczyć i dodał po swojemu klnąc siarczyście i plując po kamieniach.
Patrzył przy tym wymownie na "Sromoszarmowe Łapy Niedzwiedzia" i rzekł do
niego:-Co innego odwrotnie, Ci to sobie mogą drapać w co chcą ale Fioletowe
twarze wy nawet nie wiecie, ci to podobno pukają i w ogóle zachowują się
jak stuknieci-Tu rzucał podejrzliwe spojrzenia ku Wielkiemu Szamanowi.
Najgłośniejszy wojownik zwany „Proca na Wabia” nic teraz nie mówił tylko
chrząkał ,jak sądził znacząco. W końcu wtrącił-Każdy cham dobijający się do
mojego wigwamu czatowego powinien dobrze chrząkać.
A spierająca się nadal o zasady trójka wojowników głośna przy kręgu na
ogóle i głucha na wszelkie odgłosy z zewnątrz wysyłała znaczące ignory
wyjątkowo solidnie pochrząkiwającemu.
Żaden jednak nie pamiętał jak dokładnie ,co nakazują w tej sprawie
plemienne tradycje i obyczaje ,żaden nie umiał przekonać o swoich racjach.
Rada Plemienna nie tylko nic nadal nie wyjaśniła ,to jeszcze bardziej
utrudniała ustalenie czegokolwiek. Co gorsza ,członkowie poszczególnych
klanów coraz goręcej kłócili się o coś co zaczęto już nazywać Wielka Wojna
Domowa i coraz częściej dochodziło miedzy nimi do rękoczynów.
Wioskowa młodzież, równie kiepska z matematyki ,co z plemiennego savoir-
vivre’u -coraz powszechniej ignorowała kliknieciem niejasne nauki i nakazy
plemiennej Rady Wojennej i wchodziła do wigwamu czatowego nie skrobiąc,
ani nie pukając, ani razu nie myśląc o jakimkolwiek chrząkaniu a co dopiero
o nawoływaniu gospodarzy a przez to jeszcze bardziej nerwowych i skorych do
waśni ,złośliwych komentarzy bo nie wywoływało to żadnej euforii ani
wzruszenia .Wojna domowa wrzała.