jakub_234
05.01.07, 01:54
4 miesiace temu poszedlem na rentgena podbrzusza w obawie o wyrostek
robaczkowy. Polozylem sie na tym stole i sruuu do pokoju wchodza 3 22-letnie
zajebiste studentki medycyny, aby sie przygladac. Ja juz w bokserkach leze na
stole a lekaz obniza mi majty nizej i nizej, a juz zaczyna widniec lono :] No
to ja troche podenerwowany co bedzie dalej bo czuje jak kobiety wpatruja sie
i sobie mysla dalej, DALEJ...DALEJ!!! wkoncu olalem sprawe, bo powiedzialem
sobie w myslach. A co one fukarki nie widzialy? I podlozylem obie rece pod
glowe (niech sie dzieje co chce). Lekarz pougniatal, ponaciskal podbrzusze, i
zostawil moje bokserki w spokoju. Potem zaczely mnie macac wszystkie pokolei.
Myslalem, ze niewytrzymam i mi maluch sie obudzi

Nie pamietam o czym wtedy
myslalem, ale napewno to byl ksiadz rydzyk, albo moherowe berety

Po
badaniach umowilem sie z jedna z nich...Dzis jestesmy kumplami, a miedzy nami
niczego nigdy nie bylo.
Dzisiaj mialem 3 szczepionke. i sytuacja podobna. 10s nie minelo jak za mna
wlazlo 7 studentow. A raczej 6 studentek (3 zajebiste) i 1 student. Nagle
pada pytanie:
Prosze sie rozebrac!
-Rozebrac? czy podwinac rekaw.
-Prosze sciagnac ten sweter, bo musze wpic wysoko.
(a pod sweterem nie mialem podkoszulka)
-Gdy sciagnelem sweter czulem jak sie wszystkie na mnie gapia. Ale niemoglem
sie na nie wtedy spojrzec im w oczy. Albo bym je speszyl (czego nie
chcialem), albo bym sie glupio usmiechnal lub powiedzial co glupiego. Sruu
nawet nie wiedzialem kiedy juz bylo po zastrzyku. Lekarz zaczal cos mowic o
wsciekliznie, ze aby miec 100% pewnosc to trzeba zwierzeciu leb uciac czy cos
takiego...Zrobilem taka dziwna mine, a studentki patrzac sie na mnie zaczely
sie tak fajnie smiac i do mnie usmiechac. Lekarz sie do mnie odwraca i:
-prosze mi nie adorowac studentow...powiedzial z usmiechem. (zajebisty gosc)
-okej, (murgnieciem oka)
wyszedlem...
...aby wrocic po 1minucie po zapomnialem kurtki

Tak zostawilem kurtke

!
A studentki jak zobaczyly moje roztrzepanie znowu sie zaczely tak fajnie
smiac. Wyszedlem...
Idac do samochodu cos krzyczy.
-ALO! Zaczkeja!!! Jeszcze ksiazeczka szczepien!!!
To byla jedna z tych zajebistych.
-Dzieki! (musialem zadzialac!) Sluchaj, niechcialbym byc natretny, ale
dalabys sie zaprosic na kawe?
Usmiechnela sie. Dalem jej numer telefonu i sie przedstawielem. Powiedzialem,
ze jesli sie namysli to niech do mnie zadzwoni. Wziela go i powiedziala. OK.
Ale powiedziala to tak jakby znaczylo to "na pewno zadzownie".
nie zadzwonila, ale napisala mi smsa, ze jestem wariat i ze chetnie sie ze
mna spotka. Musze tylko ustalic termin i miejsce

DLATEGO UWIELBIAM TAKIE SPONTANY! Chyba zaczne czesciej chorowac!