Gość: www IP: *.chello.pl 20.12.09, 19:57 Trzeba dodać, że przychody mogą być mniejsze, także ze względu na sprzedaż przez internet. Wystarczy policzyć ile kosztuje płyta w sklepie, a ile poszczególne utwory w np. iTunes. Odpowiedz Link Zgłoś czytaj wygodnie posty
xaliemorph W czasach piractwa artyści mają lepiej? 20.12.09, 20:01 Prawda jest prosta. Wytwórnie skutecznie okradają artystów gdyż z przychodów ze sprzedaży zostawiają artystom dosłownie ochłapy. Ludzie to doskonale wyczuwają i wiedzą że kupowanie płyt nie równa się wspieraniu artystów. Inaczej wygląda sytuacja z takim Kazikiem który sam posiada własną wytwórnię. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: vmahe Re: W czasach piractwa artyści mają lepiej? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.12.09, 20:51 niedokladnie: SP Records nalezy do Slawka P. a wiekszosc katalogu tej wytworni lezy od dawna na stadionie, podczas gdy kilku "mejdzersow" wydaje od plyty z uproszczona poligrafia, ktora tez tam lezy. (ogonki wcielo-przepraszam) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: mg wawa wytwórnie tracą wyłączność, to się boją IP: *.subscribers.sferia.net 20.12.09, 23:06 Norbi ostatnio mówił, że w ciągu roku robił ze 100 koncertów i innych eventów. Tak więc to nie jest tak, że zrobisz płytę i jesteś bogaty. Nie, to dopiero bilet wstępu do świata koncertowego. Dla artystów największe pieniądze są w koncertach. A jak namówić ludzi, żeby przyszli na koncert? Trzeba być znanym. Ludzie nie muszą nawet płacić, bo zrobią to sponsorzy festiwalowi (sylwester, opener, itp.). Ludzie tylko muszą chcieć przyjść. Dotychczas było tak, że popularność można było zdobyć tylko poprzez wydanie płyty, która się dobrze sprzedała. A wytwórnie pobierały ciężki haracz od nikomu nieznanych artystów za to, że wydadzą płytę im płytę. Artysta, który chciał odnieść sukces, musiał podpisać cyrograf, że większość dochodów trafi do wytwórni. I po prostu nie było innej opcji na zbudowanie popularności. Albo oddajesz im prawa albo jesteś nikim. Teraz to się zmienia. Można zrobić parę utworów, rozpropagować je przez Youtuba, i zbierać zapisy na koncert. A boją się tego wszyscy, którzy dotychczas mieli monopol na dopuszczanie artystów do źródełka pieniędzy i zabierali im 99% tego co płacą słuchacze za płyty. Wytwórnie, radiostacje, sklepy płytowe, MTV, ... Odpowiedz Link Zgłoś
swiety_76 Re: wytwórnie tracą wyłączność, to się boją 21.12.09, 02:27 > A boją się tego wszyscy, którzy dotychczas mieli monopol na > dopuszczanie artystów do źródełka pieniędzy i zabierali im 99% tego > co płacą słuchacze za płyty. Wytwórnie, radiostacje, sklepy płytowe, > MTV Akurat jeśli chodzi o MTV to kilka lat temu doszli oni do słusznego wniosku że nie da się zarobić dużej kasy na emitowaniu teledysków i postanowili że zaczną robić idiotyczne lub (i) szokujące reality show - wychodząc z (niestety) słusznego wniosku że na idiotycznych i szokujących reality show zarobią więcej niż na puszczaniu muzyki. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: marecki5 W czasach piractwa artyści mają lepiej? IP: *.ssp.dialog.net.pl 20.12.09, 22:19 Witam... A przepraszam, gdzie można usłyszeć wykonawców których płyty zalegaja gdzies po kątach w sklepach i nie słyszał o nich prawie nikt? Media zabijaja muzyke przez promocje dziadostwa, nakrecanie koniunktury, przez takie cudo jak playlista. Jest w Polsce tylko jedno takie radio niestety - PR3 - ale juz bardzo dotyka je ta zaraza. Czy ktoś kupiłby płyte Rubika bez piekieknej promocji we wszystich mediach? Co sie z wami dzieje ludzie? Telewizja kłamie!! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Brom Re: W czasach piractwa artyści mają lepiej? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.12.09, 23:07 A może jednak ludzie jednak chcą słuchać Dody czy innych "gwiazd" polskiej sceny muzycznej? Skoro kupują i słuchają to widocznie im się podoba. Jakby puścili Chopina to by ludzie zmienili kanał/stację, a nie rzucili się do sklepów po muzykę poważną. I niech każdy pozostanie przy swoich gustach. A narzucanie innym sposobu rozrywki świadczy tylko o narzucającym. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: mg wawa nie koniecznie im się podoba IP: *.subscribers.sferia.net 20.12.09, 23:41 > A może jednak ludzie jednak chcą słuchać Dody czy innych > "gwiazd" polskiej sceny > muzycznej? Skoro kupują i słuchają to widocznie im się podoba. Żeby autentycznie stwierdzić czy się coś ludziom podoba, trzeba by im puścić kawałek, którego nigdy nie znali twórcy, którego nigdy nie znali. A teraz to już nie wiadomo, czy ludziom się coś podoba, bo ich gust został urobiony przez marketing, przez grupę odniesienia, przez r/tv. Doda się sprzedaje, bo w danej grupie konsumentów akurat jest trendy słuchać Dody... Ci konsumenci nie szukają czegoś dla siebie tylko biorą coś, co już jest u innych. Odpowiedz Link Zgłoś
swiety_76 Re: nie koniecznie im się podoba 21.12.09, 02:18 > Doda się sprzedaje, bo w danej grupie konsumentów akurat jest trendy > słuchać Dody... Ci konsumenci nie szukają czegoś dla siebie tylko > biorą coś, co już jest u innych. Doda się sprzedaje bo między innymi ma wyrazisty wizerunek, nie każdemu się podoba, ale jest o niej głośno - i to chodzi w show-biznesie. Zresztą w branży mówi się że w tym typie muzyki wizerunek jest ważniejszy od muzyki. W Polsce pewnie jest kilkaset wokalistek lepszych od Dody tylko co z tego skoro większość z nich to szare myszki, z których może 1 na tysiąc uda się wybić. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Szkot czytaj ze zrozumieniem Brom IP: *.sgyl.cable.virginmedia.com 20.12.09, 23:51 O tym wlasnie pisze marecki, ze istnieje cos takiego jak 'playlista' i kazde radio, z grubsza, puszcza to samo. Odpowiedz Link Zgłoś
swiety_76 W czasach piractwa artyści mają lepiej? 21.12.09, 02:12 Nie znam rynku szwedzkiego, zresztą to mały rynek i opieranie wywodów na temat sytuacji światowego rynku muzycznego na przykładzie Szwecji jest bez sensu. Może skończmy z tym mitem że wytwórnie muzyczne pławią się w złocie. Prawda jest taka że na światowym rynku muzycznym w tym na największych rynkach (USA,UK, Japonia, Francja, Niemcy itd) przychody systematycznie z roku na rok maleją. Co prawda przychody ze sprzedaży w formatach cyfrowych rosną bardzo szybko (w USA i UK sprzedaż singli to praktycznie wyłącznie download) ale i tak nie rekompensują one zmniejszonych dochodów ogólnie. Jeszcze kilka lat temu najlepiej sprzedające się albumy na świecie osiągały nakład prawie 10 milionów, obecnie nawet nie jest to 5 milionów, bez porównania z poprzednimi dekadami gdzie sprzedawano po kilkadziesiąt milionów. Z czwórki wielkich majorsów jeśli chodzi o wyniki finansowe - EMI notuje ostatnio duże straty, Warner Music też jest na minusie. Przez ostatnie kilka lat panowała duża rotacja jeśli chodzi o właścicieli, każdy chciał się pozbywać aktywów z rynku który ciągle się kurczy - BMG odsprzedało swoje 50% w Sony-BMG za stosunkowo niskie miliard $, Warner sprzedał Warner Music. Jedynie Universal radzi sobie w miarę dobrze. Obecnie najdroższe teledyski kręci się za ok 100 tys $. Kilka lat temu było to dużo więcej. Dzisiaj nikt nie będzie bawił się w MJ i kręcił teledysk za kilka baniek. To wszystko jest efekt zmniejszonych przychodów i oszczędności. Faktem jest że pomimo zmniejszających się przychodów ze sprzedaży nagrań artyści zarabiają coraz lepiej. Ale wyłącznie ci którzy koncertują. Po prostu mizeria ze sprzedaży nagrań spowodowała że artyści wrócili do korzeni i zaczęli masowo koncertować. Bilet na koncert typowej klasy A kosztuje na zachodzie ok 100-150$. W typowej hali na kilkanaście tysięcy przychód ze sprzedaży biletów będzie wynosił ok 1-2 miliona $. Przy kilkudziesięciu koncertach łatwo dobić do 100 miliona $ z tego kilkanaście-kilkadziesiąt milionów po odliczeniu wszystkich kosztów (produkcja koncertu, wynajem hali, logistyka, ludzie) zostaje dla gwiazdy. Weźmy taką Madonnę (chociaż ona jest nie najlepszym przykładem ze względu na kosmiczne ceny biletów przy których 200/400 zł na Bemowie to było tanio jak barszcz) Żeby otrzymać taki sam przychód jak z jej ostatniej trasy koncertowej to trzeba by było sprzedać kilkadziesiąt milionów płyt - wynik obecnie całkowicie nierealny - ostatnie jej płyta, pomijając fakt że to był crap, sprzedała się w 4 milionach (a i tak była najlepiej sprzedającym się albumem roku wśród kobiet). Żeby otrzymać taki sam zysk to pewnie jeszcze sporo więcej - artyści ze sprzedanego biletu z reguły wyciągają procentowo więcej niż ze sprzedanej płyty (no i bilet droższy niż płyta) Przemysł koncertowy ostatnio bardzo prężnie się rozwija a takie np Live Nation wyrasta na najważniejszego gracza na rynku muzycznym. Weźmy taką Beyonce która za ostatni rok zarobiła 80 milionów. Z samych tantiem za sprzedaż muzyki to miała pewnie "tylko" kilka max kilkanaście baniek. Reszta z koncertów, reklam, produktów sygnowanych jej imieniem. Wracając na nasze smutne polskie podwórko to taka Doda za kilka-kilkanaście koncertów sponsorowanych przez jakąś tam gminę zarobi tyle samo co za sprzedaż płyty. No właśnie - jeszcze produkty - babki wypuszczają perfumy sygnowane ich imieniem czy linie odzieżowe. Faceci nie są gorsi - taki 50 cent to na swoich kaloszach i koszulkach G-unit to pewnie zarabia sporo więcej niż ze sprzedaży nagrań. Śmiać mi się chce jak często ktoś pisze "Trasa koncertowa promująca album" - tak było kiedyś. Obecnie płyta to jest raczej zachętą do kupna biletu na koncert artysty lub kupna jakiegoś innego produktu z jego imieniem, z czego mają duuuużo większą kasę. Fakt że dzięki internetowi muzyka, artyści są bardziej popularni i trafiają do szerszego kręgu odbiorców. Tyle że trudno jednoznacznie powiedzieć dlaczego artyści zarabiają więcej - czy dlatego że są bardziej popularni dzięki internetowi czy dlatego że więcej koncertują czy też bardziej się skomercjalizowali (z drugiej strony można powiedzieć że sprzedają tyle biletów na koncerty bo właśnie są popularni dzięki internetowi) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: zartie Re: W czasach piractwa artyści mają lepiej? IP: 193.111.144.* 21.12.09, 12:11 > Z czwórki wielkich majorsów jeśli chodzi o wyniki finansowe - EMI notuje > ostatnio duże straty, Warner Music też jest na minusie. Straty można mieć nawet będąc jedynym sprzedawcą wody na ruchliwym szlaku przez pustynię, grunt to "odpowiednia" księgowość. Akurat to majorsi mają opanowane, bo przez lata artystów, co wybitniejszych i domagających się większych pieniędzy, łaskawie dopuszczano do udziałów w zyskach, by potem zaśmiać im się w twarz i pokazać papierki, że album był finansową klapą - mimo milionów sprzedanych egzemplarzy. Bo fortunę utopiono w kosztach wynajęcia studia, masteringu, promocji itd. Odpowiedz Link Zgłoś
swiety_76 Re: W czasach piractwa artyści mają lepiej? 21.12.09, 02:33 > Trzeba dodać, że przychody mogą być mniejsze, także ze względu na > sprzedaż przez internet. Wystarczy policzyć ile kosztuje płyta w > sklepie, a ile poszczególne utwory w np. iTunes. przychody mogą być mniejsze ale zyski już dużo mniejsze nie. Przy sprzedaży cyfrowej odpadają koszty tłoczenia, pudełkowania, bookletu (chociaż to są koszty marginalne w porównaniu do ceny całej płyty). Przede wszystkim odpadają koszty całej logistyki, dystrybucji i dużych marż sklepowych. Wrzucasz kawałek na serwer i już możesz sprzedawać. Utrzymanie serwera, strony www jest dużo tańsze niż utrzymywanie powierzchni sklepowej. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: cenzor Re: W czasach piractwa artyści mają lepiej? IP: 83.143.101.* 21.12.09, 07:15 no i w gruncie rzeczy dzięki temu więcej kasy płynie do artysty, którego w ten sposób łatwiej wspierać... bo nie wspierasz przy okazji : wytwórni, tłoczarni, cieci w magazynach, transportu, sklepów, elektrowni, etc... o ile bardziej ekonomicznie i ekologicznie! Odpowiedz Link Zgłoś