Dodaj do ulubionych

Avatar - rewolucja... ale nie w 3D (recenzja)

IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 31.12.09, 17:25
"rzeba przyznać, że wirtualnie wykreowane postacie nie dostają od
postaci ludzkich. Po jakimś czasie zapominamy wręcz, ze mamy do
czynienia z fikcyjnymi postaciami. Mimika twarzy i wyrażanie emocji
wśród Na'vi naprawdę można się zachwycić."

Człowieku zanim coś napiszesz zastanów się czy wiesz o czym mówisz? i
może poczytaj trochę wcześniej... jeśli potrafisz?
Obserwuj wątek
    • Gość: robi Avatar - rewolucja... ale nie w 3D (recenzja) IP: *.bielsko.dialog.net.pl 31.12.09, 17:42
      Żałosny artykuł, nawet nie będę tutaj za bardzo polemizował, powiem tylko że
      do Imaxa 3D chodzę praktycznie na każdy film dostępny w tej technologii i
      jesli autor nie dostrzega postępu w tej dziedzinie w Avatarze to nie mamy o
      czym dyskutować... Beowulf był lepszy w 3D? buahaha, a stwierdzenie że do tego
      miał mocną fabułę, to już wszystko mówi o twoim pojęciu o filmach. Weź się
      człowieku nie kompromituj...
        • wymiatator1 Re: Avatar - rewolucja... ale nie w 3D (recenzja) 31.12.09, 20:27
          Alez oczywiście, że są rewolucyjne! I to własnie dlatego, ze nie ma tam tanich
          chwytów w stylu dzid lecących na widza (jak w wyjątkowo nudnym "Beowulfie"). 3D
          w "Avatarze" to nie dodatkowy efekt specjalny tylko nowa metoda przedstawienia
          historii. Fabuła jest jaka jest (oczywiście nadal prezentuje poziom
          nieosiągalnym dla wiekszości polskich filmowców) ale film robi niesamowite
          wrażenie - pierwszą rzeczą jaką zrobiłem po powrocie z kina było sprawdzenie ile
          kosztuje monitor do komputera obsługujący 3-D. Co ciekawe w Polsce można już za
          1200 zł dostać 22" monitor Samsunga z okularami ciekłokrystalicznymi a za 1800
          zł 22" monitor Hyundai z polaryzacją kołową (taką jak Dolby 3D) - odczekam
          trochę aż Avatar pojawi się na BluRay a monitory stanieją.
          • Gość: efekt3d Autor pewnie nie był w IMAX IP: *.magma-net.pl 31.12.09, 22:26
            Podejrzewam że autor tego artykułu wybrał się do niewłaściwego kina.
            Niestety w Polsce mało jest kin typu IMAX i często zwykłe kina
            reklamują się jako "3D Digital".

            Oczywiście w zwykłym kinie określanym jako 'digital dolby 3D' efektu
            żadnego nie zobaczymy. To zwyczajna kwestia optyki. Żeby nasz mózg
            dał się oszukać oko nie może mieć płaskiego punktu odniesienia.
            Dlatego w IMAX sale są tak małe a ekran kilka razy większy i wyższy.
            Widz nie widzi ścian i sufitu - zaczyna więc działać magia 3D.

            W kinie klasycznym sala najczęściej jest 2-3 razy większa, a ekran 6-
            8 razy mniejszy. Widać go gdzieś z przodu. Oczywiście w takich
            warunkach 3D nie zadziała ponieważ oko jednocześnie widzi płaskie
            krawędzie obrazu.

            I tyle byłoby na temat. Jeżeli ktoś chce zobaczyć 3D wybiera się do
            IMAX. Jeżeli komuś wystarczy że powie znajomym że był na filmie 3D
            ale nie zależy mu na efekcie może wybrać klasyczne kino z pseudo 3D
            (digital dolby 3d)
            • wymiatator1 Re: Autor pewnie nie był w IMAX 01.01.10, 12:40
              Mylisz się co do tego, że dolby 3d to nie prawdziwe 3-D. Efekt jest, ale wygląda
              to jakby się ogladąło akcję "przez okno", własnie z powodu punktu odniesienia,
              chyba, że usiądzie się blisko ekranu. IMAX jest oczywiście lepszy ale nie
              przesadzajmy.
            • Gość: pozytyw Re: Autor pewnie nie był w IMAX IP: *.e-wro.net.pl 01.01.10, 23:34
              Ty efekt3d.. zamiast pieprz*yć farmazony idź się leczyć. przed chwilką byłem na
              dolby digital 3d i 3d jest pełną gębą! baaa szok! a ty będziesz mi tu
              błaznować,coś o oszukiwaniu mózgu. twój na pewno jest oszukany. ludzie nie
              słuchajcie tych baranów. film jest kapitalny,efekty 3d wgniatają w fotel. i imax
              nie jest tu potrzebny. chyba ,że ktoś idzie do wiejskiego kina i mamrocze jakieś
              bzdury.
              • Gość: efekt3d Re: Autor pewnie nie był w IMAX IP: *.magma-net.pl 02.01.10, 01:31
                Nie do końca się z tobą zgodzę. Byłem w kinie Digital 3D na kilku
                filmach, bajkach ponieważ we Wrocławiu nie ma IMAX'a. Byłem także w
                IMAX w Katowicach kilka razy.

                Moje odczucie jest takie że Dolby 3D (Digital) jest trochę oszukane.
                Niby widać 3D jak ktoś chce je zobaczyć ale efektu tego nie można
                porównać z tym co prezentuje IMAX. Tam całe kino jest przystosowane
                do maksymalizacji efektu. Zaokrąglony gigantyczny ekran, zdecydowanie
                większa rozdzielczość/jakość obrazu (70mm zamiast 35mm),
                profesjonalne okulary zamiast kolorowych szkiełek znanych z gazet
                itp.

                Jeżeli ktoś nigdy nie był w IMAX to polecam dowolne kino - film jest
                rewelacyjny. Jeżeli jednak ktoś chce zobaczyć pierwszy film 3D tak
                jak się go powinno oglądać warto wybrać się do IMAX. Następny film
                pojawi się w końcu najprawdopodobniej dopiero za kilka lat.
                • Gość: x Re: Autor pewnie nie był w IMAX IP: *.chello.pl 09.01.10, 11:44
                  Moim zdaniem efekty 3D w "Avatarze" nie powalają. Zgadzam się z
                  autorem artykułu - na początku szokują, potem człowiek nie zwraca na
                  to uwagi. Byłem kiedyś w IMAXie i wrażenia były podobne - trójwymiar
                  robi wrażenie tylko w określonych scenach. I nic dziwnego - na
                  codzień też nie zachwyacamy się stereoskopią własnych oczu. Dlatego
                  dziwi mnie cała ta obecna pogoń producentów sprzętu telewizyjnego za
                  trójwymiarem. To się sprawdzi w niektórych grach, w niektórych
                  sportach może (skoki narciarskie, Formuła 1), ale poza tym?

                  Co mnie urzekło w "Avatarze" to postać głównej bohaterki oraz
                  doskonała jakość obrazu. Szczerze mówiąc wolałbym obejrzeć ten film w
                  2D, bez okularów, ale na tym samym krystalicznie białym ekranie i tym
                  samym cyfrowym wyświetlaczu. Mam nadzieję, że cyfrowe kino kiedyś
                  wreszcie się w Polsce upowszechni bo ciemny, zabrudzony obraz z
                  filmowej kliszy w epoce HD stracił swój cały urok i jest po prostu
                  męczący. A 3D niech zostanie w IMAXie.
                  • Gość: avatar Cyfrowa kopia jest niestety niższej jakości IP: *.magma-net.pl 09.01.10, 16:38
                    W przypadku Avatara cyfrowa kopia jest niższej jakości niż analogowa
                    kopia w IMAX. Film co prawda kręcony był kamerą cyfrową ale w
                    rozdzielczości wyższej niż tzw. standard kin cyfrowych. Każdy
                    projektor posiada niestety swoją maksymalną rozdzielczość a aktualnie
                    mamy dopiero pierwszą generację tego sprzętu (coś jak pierwsze
                    aparaty cyfrowe).

                    W IMAX film przeniesiony jest w maksymalnej rozdzielczości, w
                    przypadku kin cyfrowych zdecydowano się na obniżenie rozdzielczości.
                    Tym samym kopia w kinie cyfrowym ma trochę niższą rozdzielczość
                    dostosowaną do aktualnych projektorów ale ponieważ ekran jest
                    kilkukrotnie mniejszy to nie jest to zauważalne.

                    Oczywiście kopia digital ma także zalety. Największą z nich jest
                    trwałość. Za rok kopie analogowe IMAX'a pójdą na przemiał ponieważ
                    klisza się zniszczy... w kinach cyfrowych natomiast kopia będzie o
                    identycznej jakości jak pierwszego dnia.
              • Gość: k Re: Autor pewnie nie był w IMAX IP: *.chello.pl 22.01.10, 10:49
                Gość portalu: pozytyw napisał(a):

                Efekty są oczywiście, ale w mózgu zostaje niesmak kiepskiego filmu i tego nie zmienią żadne sztuczki.
                Różnica, czy oglądam 2d, czy 3d jest znikoma dla mojej pamięci, a że film poza efektami jest banalny, dla dzieci, choć też się nie nadaje ze względu na przemoc.
                Nie wszystko złoto, co się świeci.
            • swiety_76 Re: Autor pewnie nie był w IMAX 25.01.10, 19:07
              Efekt3D Nie pieprz głupot że żeby zobaczyć prawdziwe 3D trzeba iść tylko do IMAXa.

              Na Avatarze byłem w łódzkiej Cinema City w manufakturze zarówno na seansie w
              IMAX 3D - Avatar 3D DMR jak i zwykłym 3D - Avatar 3D Cyfrowy.

              Różnic w postrzeganiu 3D pomiędzy obydwiema wersjami są minimalne.

              Oczywiście kino IMAX ma większy ekran, bardziej wypukły a miejsca dla widzów są
              rozłożone bardziej stromo co potęguje efekt 3D ale to są tylko środki pomocnicze.

              IMAX ma większą rozdzielczość i to co mi się najbardziej rzuciło w oczy pomiędzy
              obydwiema wersjami to lepsza jakość obrazu w Imaxie w scenie pod drzewem dusz
              kiedy miliony włosków zaczęły oplatać ciało Jacka Sully
        • Gość: efekt3d To recenzja na podstawie wersji IMAX? IP: *.magma-net.pl 31.12.09, 22:29
          Podejrzewam że autor tego artykułu wybrał się do niewłaściwego kina.
          Niestety w Polsce mało jest kin typu IMAX i często zwykłe kina
          reklamują się jako "3D Digital".

          Oczywiście w zwykłym kinie określanym jako 'digital dolby 3D' efektu
          żadnego nie zobaczymy. To zwyczajna kwestia optyki. Żeby nasz mózg
          dał się oszukać oko nie może mieć płaskiego punktu odniesienia.
          Dlatego w IMAX sale są tak małe a ekran kilka razy większy i wyższy.
          Widz nie widzi ścian i sufitu - zaczyna więc działać magia 3D.

          W kinie klasycznym sala najczęściej jest 2-3 razy większa, a ekran 6-
          8 razy mniejszy. Widać go gdzieś z przodu. Oczywiście w takich
          warunkach 3D nie zadziała ponieważ oko jednocześnie widzi płaskie
          krawędzie obrazu.

          I tyle byłoby na temat. Jeżeli ktoś chce zobaczyć 3D wybiera się do
          IMAX. Jeżeli komuś wystarczy że powie znajomym że był na filmie 3D
          ale nie zależy mu na efekcie może wybrać klasyczne kino z pseudo 3D
          (digital dolby 3d)
        • Gość: szeryff Re: Avatar - rewolucja... ale nie w 3D (recenzja) IP: *.chello.pl 01.01.10, 09:45
          "Avatar jest rewolucyjny, ale nie w 3D, lecz w.... efektach
          specjalnych. Wirtualne postaci zachwycają mimiką i naturalnością
          ruchów, są pełne ludzkich emocji. Do złudzenia przypominają
          prawdziwych aktorów... Trzeba przyznać, że po jakimś czasie
          zapominamy wręcz, ze mamy do czynienia z fikcyjnymi postaciami "

          majstersztyk :D
          ja rozumiem, ze autor recenzji nie jest specjalista od 3d, ale
          powinien sie orientowac, ze istota 3d to nei tylko wybuchy, modele
          pojazdow i sceneria, to tez postaci i - co jest najwiekszym wlasnie
          wyzwaniem - animacja (lacznie z mimika). to wlasnie ten fakt ze te
          postaci maja "dusze" i "zapominamy ze sa wykreowane" czyni z tego
          dziela arcydzielo (na miare naszych czasow).
          podsumowujac: artykul mial sie wyrozniac oryginalnym spojrzeniem na
          temat, a wyszlo maslo maslane, w dodatku ukazujace brak wiedzy na
          tematy, o ktorych autor stara sie pisac.
          • Gość: mg wawa rozdzielmy CGI od 3D IP: *.subscribers.sferia.net 07.01.10, 17:09
            Mam wrażenie że większość oburzających się czytając 3D ma na myśli coś
            innego niż recenzent. Wy myślicie o Computer Generated Imagery.

            Recenzent się z wami zgadza, że CGI są najlepsze, tylko chodzi mu o to,
            że widzenie perspektywiczne nie zostało w pełni wykorzystane. Jest parę
            scen, gdzie jest zauważalne (komory krio, później jakiś korytarz), ale
            poza tym nie powala w reszcie filmu na kolana.

            Sam zdejmowałem okularki, żeby sprawdzić czy w danej scenie przypadkiem
            nie przeszli do 2D, bo nie było tego widać.

            Tak więc nie można mówić o nowej jakości 3D, z powodu której teraz
            wszystkie filmy będziemy oglądać w okularkach, co nas zatopi w tym
            świecie.

            p.s. wydaje mi się, że 3D jest najlepsze w sceneriach korytarzowych.
            Wyobraźcie sobie marinesa biegającego po korytarzach bazy opanowanej
            przez aliensów ;)
        • engarde Re: Avatar - rewolucja... ale nie w 3D (recenzja) 09.01.10, 15:10
          > Co do 3D, to tylko moja subiektywna opinia, co zaznaczyłem na początku. Po pros
          > tu sceny 3D jakoś nie zrobiły na mnie wielkiego wrażenia. Są fajne, ale czy rew
          > olucyjne?

          Najczęstsze pytania dotyczące 3D w Avatarze:
          -Czemu nic fajnego nie wyskakuje z ekranu i nie wbija mi się do głowy? Gdzie tu w ogóle są efekty 3D?!
          - Czemu ta trójwymiarowa rewolucja ma słabszą głębię niż np. kiczowate Oszukać przeznaczenie? Co to ma być?!

          Odpowiedź znajdzie Pan w fajnym artykule pod adresem:
          film-fx.blogspot.com/2009/12/dlaczego-czowiek-ma-pare-oczu-gdy.html
          Następnym razem proszę nie marnować tylu znaków, bo jeśli cały ten tekst powstał wyłącznie po to, żeby powiedzieć, że nie takiego filmu pan oczekiwał (no i? - też mi powód do tragedii), to istniała możliwość napisania tego w jednym zdaniu.

          pzdr
        • erillzw Re: Avatar - rewolucja... ale nie w 3D (recenzja) 16.01.10, 00:49
          Gość portalu: M. Koryszewski napisał(a):

          > Do robi:
          > Co do 3D, to tylko moja subiektywna opinia, co zaznaczyłem na
          początku. Po pros
          > tu sceny 3D jakoś nie zrobiły na mnie wielkiego wrażenia. Są
          fajne, ale czy rew
          > olucyjne?
          > Każdy oczywiście może mieć inne wrażenia z tego filmu.
          > W każdym razie dziękuję za odmienną opinię. Pozdrawiam.

          A ze zapytam w którym rzędzie pan siedział?? 12? 15? ;)

          Po drugie.. usmiałam się do łez na stwierdzenie, że ten film sie
          szybko zapomina..
          Bylismy na filmie tydzien temu. A ja wciaż mam obrazy z niego w
          głowie i na bank sie jeszcze wybierzemy bo nie da sie go zapomniec.
          Szybko zapomnialam to o beoulfie, który był takim gniotem ze szkoda
          słow. Dobrze, ze miałam na niego darmowe bilety bo żałowalabym
          pieniędzy wydanych na niestety ale gó... fabularne i wizualne.
          • Gość: chmielu Re: Avatar - rewolucja... ale nie w 3D (recenzja) IP: *.icpnet.pl 17.01.10, 12:03
            Nie rozumiem tak ogólnej krytyki tego co autor napisał. Mam wrażenie, że Wy
            wszyscy tu oceniacie ten film w kategoriach gry komputerowej i technologii w nim
            wykorzystanej. Artykuł (recenzja) traktuje film w kategoriach filmowych. Skoro
            autor twierdzi, że 3D nie zrobiło na nim takiego wrażenia to nie znaczy, że tego
            3D nie było czy technologia nie była przełomowa, tylko, że nie robi to ogromnego
            wrażenia na widzu i nie wnosi wiele do odbioru (tak ja to rozumiem i sam mam
            takie wrażenie po obejrzeniu filmu).
      • Gość: avatar avatara Avatar a ekologia IP: 92.251.252.* 31.12.09, 18:24
        Ja jakoś nie rozumiem tego przesłania ekologicznego tego filmu. Czy wszystko co ma coś wspólnego z naturą to od razu ekologia? Rozumiem że modny jest obecnie świat spolaryzowany ale to już przesada. Czy gdyby zrobiono film o plemieniu w Amazonii zderzającym się ze współczesną cywilizacją to też byłby to film o przesłaniu ekologicznym? Czy po prostu o zderzaniu się cywilizacji i stylów życia? Ekologia to recykling itp a nie filozofia czy styl życia. Więc nie nadużywajmy tego terminu. Wiem, że modnie jest napisać o ekoterrorystach przywiązanych do drzewa, czy bezdusznych politykach wydających decyzje złe dla środowiska, ale dorabianie Avatorowi naklejki eko to przesada, moim zdaniem. Ot prosta historyjka jakich było setki w historii kina. Natomiast sposób w jaki została opowiedziana wydaje mi się to miejsce w historii jej załatwi.
        • Gość: avatar avatara Re: Avatar a 3D IP: 92.251.252.* 31.12.09, 18:38
          Dlaczego Avatar przejdzie do historii kina - moim zdaniem właśnie z powodu 3D. Niektóre sceny dla mnie rewolucja - najlepsza scena moim zdaniem to komora hibernacyjna - po prostu rewelka - jakbym znajdował się w środku wydarzeń. Czegoś takiego jeszcze nie widziałem. Szkoda że cały taki film nie jest bo widać w nim momenty "płaskiego" myślenia. Scena w której bohater siedzi naprzeciwko mikrofonu. Mikrofon rozmazany, postać ostra a tło rozmazane. Taką głębie ostrości stosuje się w zdjęciach portretowych albo płaskich obrazach ale w 3D to wygląda kretyńsko - jakaś wielka rozmazana plama z mikrofonu która rozprasza całą uwagę. Ale cóż to dopiero technika która się rozwija i Avatar dopiero sygnalizuje jej możliwości (w dość udany sposób).
          • Gość: qqryq Re: Avatar a 3D IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 31.12.09, 19:47
            no cóż, w jednym autor ma racje- avatar nie wprowadza rewolucji a raczej ewolucję, nawet jeżeli to krok milowy to nadal tylko ewolucja (3D już po prostu było). Natomiast z 90% artykułu trudno nawet nawiązać polemikę. Wychwalanie titanica, który przydarzył się Cameronowi tych kilka lat temu trochę powala. Ten filmik po paru miesiącach był dostępny w kilku wypożyczalniach jako darmowy dodatek do prawdziwych hitów, bo ludzie otrzeźwieli z marketingowego spędu bydła i zaczęli pukać się po głowach.

            jeżeli chodzi o ekologię w avararze, to jest to co najmniej dziwne skojarzenie. Oczywiście można było zrobić film o planecie na której są same skały ale dzięki lasom avatar miał być bardziej widowiskowy(3D). Film wyraźnie, wręcz jaskrawo opisuje starcie cywilizacji człowieka, który ma na celu jedynie wzbogacanie się ze społeczeństwem zacofanym i, podobnie jak wiele plemion przed tysiącami lat na ziemi, żyjącym w zgodzie z naturą. Jeżeli to jest zbyt nachalna ekologia to przepraszam, boję się pytać o Króla Artura, Robin Hooda, nie wspominając Władcy Pierścieni.
        • mesje Re: Avatar a ekologia 31.12.09, 19:56
          Na rewolucjach się nie znam (chyba że Jarre'a albo braci Wachowski) i
          zostawiam je np. bolszewikom, natomiast na kinie s-f - trochę i
          owszem, i tak.
          Avatar czerpie garściami ze skarbnicy schematów i wzorów kina czy
          literatury fantastycznej. Są tam (przynajmniej ja miałem takie
          wrażenie i skojarzenia) i Aldiss ("Szklarnia") i Clark("Rama" "Songs
          of Distant Earth) i wielu innych,a w sferze czysto filmowej i
          blaszaki z Terminatora jak i prześliczne neonówki z Otchłani
          ("Abyss")przecież tego samego reżysera.
          Wszystko to genialnie zaaranżoawane daje w efekcie kino rozrywkowe
          najwyższych lotów. Co do przełomów efektów 3D - chodzi Panu o
          rewolucje technologiczną czy sensacje jakich doznał Pan podczas
          oglądania efektów trójwymiarowych? Być może zawiodła indywidualna
          zdolność widzenia przestrzennego. Być może chodzi też o rutynę o
          którą nietrudno będąc recenzentem. Czy chodzi o jakiś benchmark
          wirujących brył i obiektów w scenach filmu? Pan to mierzył jakimś
          znanym recenzentom aparacikiem? Czy chodzi o wrażenia Pana i tylko
          Pana? Myślę że razi MNIE w tej Pana recenzji pisanie nie - w
          pierwszej osobie.
          Pisząc, że film nie przynosi rewolucji nie użył Pan skromnego - "moim
          zdaniem" a całość recenzji nieprzyjemnie trąci truciem starego,
          marudzącego najlepiejwiedzącego dziadunia :-).

          Moim zadaniem jest "Avatar" zatem, Panie Recenzencie, - od czasów
          "Star Wars " - najlepszym filmem w konwencji szeroko rozumianej s-f
          czy fantastyki. Najlepszy film 21 wieku. So far...

          W Nowym Roku życzę rewolucji w 3D na miarę Pańskich oczekiwań i
          możliwości widzenia przestrzennego!

          • maruda.r Re: Avatar a ekologia 01.01.10, 21:26
            mesje napisał:

            > Moim zadaniem jest "Avatar" zatem, Panie Recenzencie, - od czasów
            > "Star Wars " - najlepszym filmem w konwencji szeroko rozumianej s-f
            > czy fantastyki.

            ******************************

            Prawdopodobnie tak się stanie, choć podobnym przełomem był "Blade Runner", w
            którym efekty stały się zwykłym tworzywem. W Avatarze faktycznie nie imponują
            wybuchy i modele, ale całość, na którą składają się dopracowane szczegóły. Mamy
            do czynienia z filmem, w którym reżyser zadbał o równowagę między fabułą, a
            możliwościami technicznymi - jedno nie przesłania drugiego, a dopełnia się.

          • Gość: Kwak Re: Avatar a ekologia IP: *.internetdsl.tpnet.pl 06.01.10, 09:15
            mesje napisał:

            Na rewolucjach się nie znam (chyba że Jarre'a albo braci Wachowski) i
            zostawiam je np. bolszewikom, natomiast na kinie s-f - trochę i
            owszem, i tak.
            Avatar czerpie garściami ze skarbnicy schematów i wzorów kina czy
            literatury fantastycznej. Są tam (przynajmniej ja miałem takie
            wrażenie i skojarzenia) i Aldiss ("Szklarnia") i Clark("Rama" "Songs
            of Distant Earth) i wielu innych,a w sferze czysto filmowej i
            blaszaki z Terminatora jak i prześliczne neonówki z Otchłani
            ("Abyss")przecież tego samego reżysera.
            Wszystko to genialnie zaaranżoawane daje w efekcie kino rozrywkowe
            najwyższych lotów. Co do przełomów efektów 3D - chodzi Panu o
            rewolucje technologiczną czy sensacje jakich doznał Pan podczas
            oglądania efektów trójwymiarowych? Być może zawiodła indywidualna
            zdolność widzenia przestrzennego. Być może chodzi też o rutynę o
            którą nietrudno będąc recenzentem. Czy chodzi o jakiś benchmark
            wirujących brył i obiektów w scenach filmu? Pan to mierzył jakimś
            znanym recenzentom aparacikiem? Czy chodzi o wrażenia Pana i tylko
            Pana? Myślę że razi MNIE w tej Pana recenzji pisanie nie - w
            pierwszej osobie.
            Pisząc, że film nie przynosi rewolucji nie użył Pan skromnego - "moim
            zdaniem" a całość recenzji nieprzyjemnie trąci truciem starego,
            marudzącego najlepiejwiedzącego dziadunia :-).

            Moim zadaniem jest "Avatar" zatem, Panie Recenzencie, - od czasów
            "Star Wars " - najlepszym filmem w konwencji szeroko rozumianej s-f
            czy fantastyki. Najlepszy film 21 wieku. So far...

            W Nowym Roku życzę rewolucji w 3D na miarę Pańskich oczekiwań i
            możliwości widzenia przestrzennego!


            całkowicie się zgadzam :)
            I raz od dawien dawna wyszłam z kina z uczuciem, ze dobrze wydałam pieniądze (a
            nie są małe)
            No i jak to powiedział mój mąż: Avatar to taki film jakim kiedyś były Gwiezdne
            Wojny :)))

              • naturelovers Re: Avatar a ekologia 09.02.10, 23:47
                Gorzej. Bez porównania zupełnie. Prostota i schematyczność fabuły w Avatarze
                jest zabijająca. To jest bajka naprawdę dla dzieci, powiedzmy, do lat 14, nie
                więcej. Gwiezdne Wojny to stare jak świat mity, opowiedziane na nowo, ale
                wiarygodnie, z których może wyciągnąć coś dla siebie i siedmiolatek i - przy
                odrobinie dobrej woli - czterdziestolatek.
      • Gość: x Re: Avatar - rewolucja... ale nie w 3D (recenzja) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.01.10, 11:22
        Gość portalu: robi napisał(a):

        > Żałosny artykuł, nawet nie będę tutaj za bardzo polemizował, powiem tylko że
        > do Imaxa 3D chodzę praktycznie na każdy film dostępny w tej technologii i
        > jesli autor nie dostrzega postępu w tej dziedzinie w Avatarze to nie mamy o
        > czym dyskutować... Beowulf był lepszy w 3D? buahaha, a stwierdzenie że do tego
        > miał mocną fabułę, to już wszystko mówi o twoim pojęciu o filmach. Weź się
        > człowieku nie kompromituj...

        w artykule jest subiektywna opinia autora, w twoim poście twoja opinia, nie będę
        wskazywał, która jest kulturalniejsza

        albo nie, twoja wypowiedź jest żałosna, wracaj do gimnazjum szczylu
      • Gość: Mariusz Re: Avatar - rewolucja... ale nie w 3D (recenzja) IP: *.zone7.bethere.co.uk 16.01.10, 15:17
        Ogladalem Avatara, nie wiem na ile byl przelomowy, ale uwazam jest rewelacyjny i
        tak naprawde po wyjsciu z kina nie znalazlbym slow zeby wyrazic emocje jakie tam
        przezylem. Stwierdzenie na koncu ze Titanic czy Terminator byly lepsze, jest na
        poziomie kilku letniego dziecka, a nie profesjonalnego krytyka. Czlowieku, tego
        sie nie da porownac, sa to zupelnie inne filmy, a co najwazniejsze, dla jednych
        lepszy bedzie jeden dla innych drugi, to jak powiedziec ze Mercedes jest lepszy
        od Sony, jedno z drugim nie ma nic wspolnego. Bardzo nie spodobalo mi sie tez
        stwierdzenie, a wlasciwie krytyka "Nachalnej promocji ekologii" w filmie. Autor
        artykulu chyba ma bardzo egoistyczny sposob patrzenia na swiat. Dla mnie film
        pokazal jak mozna zyc w zgodzie z natura, w sposob ktory nie nudzi, a wrecz
        porywa. Niemal czujemy sie winny za to co ludzkosc zrobila na ziemi z innymi
        stworzeniami i chcemy zyc tak jak postacie z filmu (ktore przypomne ze sa
        fikcyjne). To nie jest latwe do osiagniecia, a jak dla mnie, szczegolnie w
        momencie w jakim jestesmy, na pograniczu samozaglady, nie widze lepszego
        przeslania jakie film moze niesc.
        Reasumujac film jest genialny, zabiera nas w inny swiat, swiat z ktorego nie
        chcemy wracac, to cos wiecej niz historyjka o milosci jaka byla np. w Titanicu.
        Nigdy nie bylem 2 razy na filmie w kinie, ale na ten zamierzam pojsc. To bylo
        cos wiecej niz ogladanie filmu, to bylo przezycie i przeniesienie sie w inny,
        basniowy swiat. Ogladalem duzo, roznego rodzaju filmow, ale nigdy nie bylem tak
        zauroczony, film jest niesamowity. Po obejzeniu szukalem tez recenzji widzow na
        forum, udezylo mnie ze wiekszosc z tych osob pisala ze byla po kilka razy na tym
        filmie, nie nudzac sie. Z wyjatkiem 1nej recenzji wszyscy dali filmowi maxymalne
        noty! Jedyne co mi przychodzi na mysle, dlaczego autor artykulu ocenia film dosc
        surowo, to bardzo wyrosniete oczekiwania, ktorym chyba zaden film by nie
        sprostal. Wlasnie zbyt duze wymagania moga byc najwiekszym wrogiem filmu... Co
        do wspanialych efektow 3d jakich oczekiwal autorartukulu, z tego co wiem Cameron
        chcial uzyskac obraz rzeczywisty, a nie przesadnie 3d, nienaturalny i to to
        wlasnie uzyskal. Czlowiek widzi 3d tylko do okolo 10 metrow odleglosci, dlatego
        w filmie nie ma "pociagu wjezdzajacego w widzow", to mialo byc rzeczywiste, a
        nie widowiskowe
      • lynxu Re: Avatar - rewolucja... ale nie w 3D (recenzja) 24.01.10, 12:59
        Zgadzam się. 3D według mnie ma być techniką poprawiającą efekt wizualny
        filmu. Zupełnie nie o to chodzi aby rzucić w widza tym czy owym. Przejście
        na 3D moim zdaniem to tak jak niegdyś prześliśmy z czarnobiałej telewizji
        na kolorową - naturalna kolej rzeczy. 3D ma ogromne możliwości, ale trzeba
        uważać żeby nie było czymś nachalnym i to się w Avatarze udało. Myślę, że
        to zupełnie błędny kierunek jeśli reżyser będzie wychodził od tego, że
        chce nakręcić film 3D i dopiero na tej podstawie będzie tworzona
        fabuła/scenariusz i tak dalej, aby w maksymalnym stopniu 3D użyć.
    • Gość: Kain Re: Avatar - rewolucja... ale nie w 3D (recenzja) IP: 91.123.163.* 31.12.09, 17:52
      Autor powala:

      "W tak długim filmie, jakim jest Avatar (160 min.) w istocie jest niewiele scen,
      które faktycznie uzasadniają zrobienie tego filmu w trójwymiarze."

      Biorąc pod uwagę, że właściwie większość scen jest w 3D i że film był pod 3D
      zrobiony to trudno o bardziej idiotyczną tezę.

      Autorowi proponowałbym najpierw obejrzenie filmu w ogóle a potem dopiero pisanie
      - a najlepiej w ogóle zaprzestanie pisania - bo po co? Ci co będą chcieli i tak
      pójdą, tych co uważają że nie ma jak ambitne kino holendersko - irańskie i
      bollywoodzkie i tak się nie przekona.

      "Po drugie zrobił go James Cameron, twórca rewelacyjnego Titanika,"

      Przepraszam bardzo, ale co ten autor robi w dziale o sci-fi? Bo titanic był
      równie rewelacyjny co pierwsze brazyliskie tasiemce na polonia 1...
      • Gość: M. Koryszewski Re: Avatar - rewolucja... ale nie w 3D (recenzja) IP: *.stacje.agora.pl 31.12.09, 18:05
        "Biorąc pod uwagę, że właściwie większość scen jest w 3D i że film był pod 3D zrobiony to trudno o bardziej idiotyczną tezę."

        Właśnie za mało było scen zrobionych specjalnie pod 3D, które zrobiłyby wielkie wrażenie. Przynajmniej według mnie. ;)

        "titanic był równie rewelacyjny co pierwsze brazyliskie tasiemce na polonia 1.."

        Trudno z tym polemizować. Ma Pan prawo do takiej opinii, jednak ogólnie w świecie filmowym Titanic jest uważany w zdecydowanej większości za udany film. 11 Oscarów też nie każdy film otrzymuje...

        Pozdrawiam.
        • Gość: eMJay Re: Avatar - rewolucja... ale nie w 3D (recenzja) IP: 195.150.70.* 01.01.10, 00:54
          Panie Koryszewski... Jeżeli dla Pana Oskary są jeszcze czymś znaczącym w świecie kina, to powinien Pan zdecydowanie zmienić dział, w którym umieszcza swe recenzje...
          Co do "Titanica". Rewelacyjny na pewno nie był. A czy przez większość uważany za udany - to również dyskusyjne. Niestety "ciągnie" od niego melodramatyzmem i kiczem. Ale to trzeba mieć troszkę gustu i umieć ziarna od plew odróżniać...
          Pozdrawiam...
        • Gość: Kain Re: Avatar - rewolucja... ale nie w 3D (recenzja) IP: 91.123.163.* 01.01.10, 13:29
          > Właśnie za mało było scen zrobionych specjalnie pod 3D, które zrobiłyby wielkie
          > wrażenie. Przynajmniej według mnie. ;)

          Cóż, problem w tym, że film robiony pod efekty, nawet najlepsze, nudzi się po 10
          minutach. Patrz Starwars I i II, Godzilla i wiele innych. Robienie scen / filmów
          pod efekty daje efekt machania psem przez ogon - FX mają służyć opowiadaniu
          historii. One są czymś wtórnym, podrzędnym w stosunku do filmu. To tak na
          marginesie.

          Rzeczą drugą jest, że największe wrażenie robią nie gigantyczne efekty a efekty
          małe które dają złudzenie rzeczywistości i wrażenie że ich w ogóle nie ma. Są
          naturalne, wspomagają obraz a co za tym idzie iluzję kina. Avatar właśnie jest
          tak zrobiony. Jest CAŁY w 3D, więc po paru minutach widz zaczyna traktować
          głębię obrazu za coś naturalnego, wciąga się w świat przedstawiony bez myślenia
          "oto zbliża się EFEKT". Na mnie największe wrażenie robiły mapy holograficzne a
          także takie detale jak dżungla z robaczkami latającymi we wszystkie strony czy
          też scenka w której generał pakuje się do mecha a z sufitu lecą fragmenty
          topionego metalu. Rzeczy które są mało nachalne a nie pozwalają widzowi wyzwolić
          się z wrażenia głębi trwającego od pierwszej do ostatniej minuty filmu.

          Rzecz trzecia: jeśli twierdzi Pan że za mało było tych scen to proszę w takim
          razie napisać ile było i ile być powinno. Bo póki co argumentacja jest na
          poziomie że zielony jest za mało zielony a czerwony za bardzo czerwony...

          W sumie Pańska krytyka porównywalna byłaby do recenzji jednego z pierwszych
          filmów kolorowych w której by napisano "w filmie jest za mało scen kolorowych".
          Proponuję więc wizytę w kinie na wersji 3d ale bez okularów - proszę wziąć
          stoper i policzyć ile scenek jest w 3d.

          > Trudno z tym polemizować. Ma Pan prawo do takiej opinii, jednak ogólnie w świec
          > ie filmowym Titanic jest uważany w zdecydowanej większości za udany film.

          Z chwytami erystycznymi trzeba uważać, bo można trafić na kogoś kto też czytał
          Schopenhauera :P Ale w sumie ciekawe argumentum ad populum.

          Kontrując Pańskie argumenty.

          Po pierwsze co to jest świat filmowy? Z kogo / czego się składa i w jaki sposób
          ów świat wydaje osądy? Gdzie się można z nimi zapoznać?

          A więc argument porównywalny do "wśród opinii publicznej mieszkańców Syriusza B
          z pewnością film jest popularny" :P

          > 11 Os
          > carów też nie każdy film otrzymuje...

          fakt że członkowie amerykańskiej akademii filmowej (a więc de facto ci sami
          ludzie co filmy robią) dostali kociokwiku i zagłosowali na titanica jeszcze nie
          znaczy, że ten film jest coś wart. Ot, był to parowóz mający pociągnąć branżę
          filmową do lepszej przyszłości i dlatego ten film się branży spodobał. Pieniądze
          nie śmierdzą a Hollywood pieniądze kocha. Titanic zarobił masę pieniędzy bo
          właśnie po to był zrobiony, jednak nic nowego nie wniósł. Wypompowano jego
          budżet do granic możliwości żeby potem móc z tego robić hype - podczas gdy można
          było zrobić to samo dużo taniej. Co więcej, dzisiaj film się ogląda z
          zażenowaniem raczej niż zachwytem a wybitności w nim trudno się doszukiwać.
          Nawet tych pieniędzy w niego wrzuconych nie za bardzo widać. Ot po prostu
          powiastka zrobiona bez sensu i celu, tylko po to żeby zawlec masę kobiet do kina
          żeby się pośliniły i popłakały nad DiCaprio.

          W sumie dziwi mnie Pańskie nawiązanie właśnie do Titanica w sytuacji, kiedy
          twórczość Camerona lepiej obrazują Terminatory. Tak na marginesie - T2 można do
          dzisiaj obejrzeć z przyjemnością, w przeciwieństwie do dużo młodszego od niego
          Titanica, po którym te parę lat już widać.

          Podsumowując: z pewnością na świecie sprzedano dużo mniej płyt z muzyką
          Rachmaninowa niż Madonny czy Backstreet Boys. Będzie Pan jednak bronił tezy, że
          muzyka Rachmaninowa jest gorsza od popowego szajsu bo się gorzej sprzedaje??
      • Gość: balbin Re: Avatar - rewolucja... ale nie w 3D (recenzja) IP: *.acn.waw.pl 31.12.09, 18:36
        Avatar byl moim pierwszym filmie w 3D..
        i powiem szczerze ze spodziewalem sie czegos znacznie wiecej.
        poza kilkoma fragmentami gdzie widac bylo faktycznie te efekty 3D, reszte mozna
        spokojnie obejrzec w 2D.

        A co do samej fabuly..to jak autor wspomnial troche zapachnialo tanczacym z
        wilkami(tak jak w TzW) tutaj tez bohater zzywa sie z tubylcami poznajac ich
        zwyczaje kulture.W polowie filmu mozna bylo przewidziec jak to sie skonczy, ze
        bohater wybierze sciezke 'ludu' i ze dobro pomimo wszystko zwyciezy
        Efekty graficzne sa naprawde niezle nie mowie nie-ale zeby tak bardzo zachwycac
        sie-nie wiem czy jest czym.

        Film jest dobrze reklamowany i profesjonalnie..nie pamietam od ilu lat to jest
        film, ale spora czesc odbiorcow to 12-15 letnie dzieci (fani pottera)
        • Gość: Czesiu Re: Avatar - rewolucja... ale nie w 3D (recenzja) IP: *.internetdsl.tpnet.pl 07.01.10, 09:52
          Fabuła to coś więcej. Facet bez nóg faktycznie brata się z tubylcami i chce
          powstrzymać zło a tubylcy uważają go za wybrańca (taki neo ;). Filmów o podobnej
          tematyce było już wiele. Ale ta opowiastka jest ładnie zrobiona i fajnie się
          ogląda. Połączenie koloru turkusowego (zielonego), fioletowego i niebieskiego
          zawsze dobrze wygląda.
          A co do 3D. Byłem w zwykłym, gów***nym multikinie. Zanjomi kupili mi bilet w
          ostatnim rzędzie i powiem szczerze, że efekt z tej odległości katastrofalny. W
          kinie z tak małym ekranem polecam kupować bilety w rzędach od D do F. Reszta to
          "produkt niepełnowartościowy".
          Szkoda że w moim mieście nie ma IMAX'a :(
    • Gość: prf do autora... IP: *.acn.waw.pl 31.12.09, 18:10
      Jeśli Titanic jest dla Ciebie rewelacyjnym filmem, to moim zdaniem nie masz
      pojęcia o filmach i nie powinieneś pisać recenzji... Titanic to plastik jakich
      mało, gó...any film zrobiony dla kasy - o czym świadczy 11 oskarów, czyli
      nagród podbijających oglądalność, a nie mających nic wspólnego z prawdziwym
      Dobrym Kinem.
      Czy naprawdę 3D musi oznaczać dzidę, która wbijana jest widzowi w oko? Chyba
      jednak nie o to chodzi...
      Także drogi autorze wyluzuj i nie psuj ludziom zabawy. Avatar jest ciekawą
      próbą podejścia do 3D w sposób racjonalny.
      Polecam ten film każdemu.
      • majkim Re: do autora... 31.12.09, 18:31
        porównanie z Titanic nie ma sensu bo Titanic jest dużo lepszy (przede wszystkim
        role 1 planowe fabuła) niestety film Camerona mnie rozczarował tak jak jego
        obcy- decydujące starcie...1 część obcego jest kultowe 2 to raczej sieczka i
        wodotryski...każdy szuka czegoś innego w filmie efekty w filmie Camerona
        urzekające ale dla mi to nie wystarczy
      • Gość: le ming Re: do autora... IP: *.aster.pl 31.12.09, 19:12
        > a nie mających nic wspólnego z prawdziwym
        > Dobrym Kinem.

        Bo prawdziwe "dobre kino" to koniecznie niszowy, czarno-biały film niemy,
        nakręcony przez mało znanego bułgarskiego ekspresjonistę w latach dwudziestych
        XX wieku. Z ręki. I przy naturalnym oświetleniu. Czyli prawie po ciemku.

        He, he, he. "Titanic" to jest właśnie kawał dobrego kina.
      • resztka Re: Autor chyba widział inny film... 06.01.10, 10:20
        Mozlewe jest tez to ze Ty nie skonczyles jeszcze gimnazjum, co wyjasnialo by
        brak szerszego spojzenia i bezkrytyczny zachwyt. Czy chociaz probowales porownac
        "mimike twarzy" w kinie 3D i zwyklym? A co do mojego zdania o filmie: kiepski,
        mialki, o niczym. Przecietna ekranizacja komiksu ma wiecej wigoru i "glebi" niz
        te wypociny silikonowego rdzenia :)
    • wikal Avatar - rewolucja... ale nie w 3D (recenzja) 31.12.09, 18:39
      A mnie się "Avatar" bardzo podobał. Wizualnie film przępiękny,
      szczególnie w scenach pokazujących niezwykły las na Pandorze,
      budzący grozę - atak z powietrza i walka ludzi z całym lasem,
      monumentalny - zniszczenie cudownego drzewa w niezwykłym lesie. Do
      tego brawa dla autora za nieepatowanie 3D, że się tak wyrażę.
      Żadnych dzid wbijanych widzowi w oko czy pazurów wychylających się z
      ekranu. Za to są spadające liście, niezwykła roślinność, świetne
      zbliżenia postaci. Do tego niebanalna tak znowu bardzo historia
      miłosna oraz ciekawe przesłanie. Nie wiem, czemu autor recenzji
      widzi je jako wyłącznie ekologiczne (choć ten wątek jest mocno
      obecny - i słusznie, bo za nasze zerwanie więzi z przyrodą przyszłe
      pokolenia zapłacą jeszcze niezłą cenę!). Dla mnie to był film przede
      wszystkim o ludzkiej niepohamowanej chciwości, o niszczeniu tego,
      czego pojąć nie jesteśmy w stanie, o naszej pysze rasy "wysoko
      cywilizowanej", co to "dzikusów" chętnie by nawróciła na coca colę i
      jeansy (o czym główny bohater ironicznie wspomina). Co do mnie to
      w "ludziach z nieba" i Navi widziałam raczej konkwistadorów i
      broniącą się przed nimi kulturę Indian południowoamerykańskich. A co
      do fabuły - faktycznie jest ona prosta, ale nie prostacka. Trudno
      jednak było się czego innego spodziewać - to nie jest film niszowy,
      ale kultura masowa. Kosztował 300 milionów i ta kasa musi się
      zwrócić. Dlatego musi być intelektualnie dopasowany dla przeciętnego
      widza, nie zaś absolwenta 3 fakultetów. Może "Avatar" nie jest
      arcydziełem, ale znakomitym filmem na pewno. Na koniec opinia na
      teamt "Titanica" - pełna zgoda z autorem recenzji: to był przełomowy
      film w kinie i wie to każdy, kto sie filmem interesuje. Nawet
      jeśli "Titanic" mu się nie podobał. Pozdrawiam.
      • habibi888-pl Re: Avatar - rewolucja... ale nie w 3D (recenzja) 31.12.09, 21:02
        Zgadzam się nieomal w całej rozciągłości. Ja widziałem raczej Indian północnoamerykańskich. Na południu nie używali koni.

        I jeszcze wcześniejsza uwaga do postu mówiącego, że film jest skierowany do 12-15 letnich fanów Harrego Pottera. Film oglądałem z synem, fanem H.P., lat 12. Był załamany. Jak można wybrać jakiś zabójczy las zamiast cieszyć się helikopterami, poduszkowcami i mechami. Ekologiczny podtekst jeszcze nieczytany, zderzenie cywilizacji - nieznane, ludzie przegrali. I to ma być fajny film? :D
      • Gość: taupo Re: Avatar - rewolucja... ale nie w 3D (recenzja) IP: *.chello.pl 30.01.10, 00:18
        Tak, ta recenzja jest bliska moim odczuciom co do tego filmu. Film można
        rozpatrywać wielowarstwowo, tylko trzeba uważnie go obejrzeć. Ja nie widzę tam
        historii pocahontas, uważam, że film jest ukłonem w stronę rdzennych mieszkańców
        Ameryki. A ci właśnie gloryfikowali naturę. Umieli z nią współegzystować,
        czerpali z niej energię szanując jej prawa. A dlaczego kolorystyka i formy
        świata Na'vi wyglądają tak soczyście? Wie, ten kto wie coś więcej o historii
        pierwotnych mieszkańców Ameryki Połdniowej.Myślę że przesłanie jest głębokie, a
        zamierzeniem twórców było aby film był zrozumiały dla "przeciętnego" widza.
        Niestety niektórzy widzą w nim historię pocahontas, nawet gdy przekaz jest tak
        jasny. Cieszę się, że są osoby, które wyniosły z kina coś więcej niż brzuchy
        zapchane popcornem i colą.
        Pozdrawiam
    • Gość: ludi bez przesady IP: *.sol2.cable.ntl.com 31.12.09, 18:44
      owszem, moglo byc wiecej "prawdziwego" 3D, ale nie powiedzialbym, ze film nie
      spelnia oczekiwan. przede wszystkim nie zgadzam sie z recenzentem co do
      fabuly. byla jaka byla, ale ten film jest filmem rozrywkowym, po ktorym
      nie spodziewalem sie niesamowitej glebi intelektualnej.... chcesz sie
      pozastanawiac nad sensem zycia - poogladaj into the wild, chcesz sie porzadnie
      rozerwac - avatar. i tyle ;)
    • Gość: ceramica Avatar - rewolucja... ale nie w 3D (recenzja) IP: *.kielce.vectranet.pl 31.12.09, 18:54
      Autor tekstu pisze wyraźnie językiem używanym ostatnio w Kopenhadze przez
      polityków bogatych krajów. Nie mogę się zgodzić z tym, że najsłabszym ogniwem
      był scenariusz. I właściwie nikt nie zrozumie tego filmu jeżeli wcześniej sam
      nie wejdzie w dziką puszczę, wyrwawszy się ze świata korporacyjnych biur.
      Muszę przyznać, że łatwiej mi zrozumieć serce tego filmu, bo film jest o
      "moich Bieszczadach". I właściwie czuję się jak bohater filmu rozdzielony
      pomiędzy dwa światy, w którym w jednym jestem panem swoich czynów, a w drugim
      - właściwie inwalidą. Sercem jestem w górach, a uzależnieniem cywilizacyjnym w
      drugim. Cały czas będąc w Bieszczadach czuję zagrożenie płynące z tego innego
      świata. Film jest antyglobalistycznym ostrzeżeniem przed chciwością ludzi nie
      mającą granic wyobraźni. Nie obyło się co prawda bez śmiesznego patosu
      hollywoodzkiego w niektórych miejscach, ale efekty 3D powalają w zetknięciu z
      bajeczną przyrodą wymyślonego świata. Naprawdę polecam i daję siedem gwiazdek.
    • nowak11 Taa... lepszy był "Wiedźmin"... 31.12.09, 18:55
      Typowa gadka Polaka-krytykanta!Podoba mu się mimika twarzy bohaterów, ale 3D
      już nie!Facet-ta mimika jest dlatego dobra,bo jest w 3D!No i ten zarzut,że
      film jest proekologiczny.Zawsze pod prąd, zawsze na nie... Oj Polaczki,
      Polaczki... Sami nie potrafimy porządnego filmu nakręcić, a innych będziemy
      krytykować...
    • Gość: E Avatar -recenzja Co to za bełkot? IP: 72.16.168.* 31.12.09, 19:02
      Trudno sie zgodzic tu z wieloma tezami bo pisane sa one z punktu polskiego
      recenzenta i to pokręconego. Avatar nie był nachalnie lansowany i jego
      premiera umknęła mi, nawet tu w stanach wiele gorszych filmów miało bardziej
      widoczna reklame ot nowy film 3D jakich tu mozna zobaczyć wiele ale nazwisko
      robiło swoje. Polacy czesto wyborazają sobie cos na podstawie życzeń. SF czy
      fantazy w USA nie ma procentowo tylu fanów co w Polsce i stąd takie różnice w
      odbiorze i podejście do filmu. Filma warty zobaczenia jako kino rozrywki a
      przesłanie niech sami wszyscy sobie dopiszą
    • Gość: kixx podobne odczucia IP: *.acn.waw.pl 31.12.09, 19:06
      Film swietnie sie oglada,ale tez oczekiwalem tej zapowiadanej
      rewolucji i jakos jej nie spostrzeglem.Widac rozwoj w stosunku do
      poprzednich realizacji 3d,ale jest to ciagle rozwoj,a nie rewolucja.
      Takie jest moje odczucie,widze ,ze nie jestem w nim
      osamotniony.Czekam na nastepne filmy w tej technologii,bo jednak w
      stosunku do 2d jest to jednak rewolucja
      • Gość: Kirkor Re: podobne odczucia IP: *.centertel.pl 31.12.09, 19:15
        bylismy z żoną i bardzo dobrze nam się film oglądało.
        Cameron nakręcił sporo przełomowych filmów, ale ten obok Terminatora
        jest z pewnościa najlepszy.
        Co do scenariusza - a jaki miał byc pismaku według ciebie, co to
        miał byc Zanussi po filmach którego publicznośc ma ochotę zwymitować?

        Proekologiczny bełkot? Przejedź się do Amazonas, zobaczysz co sie
        wyrabia w dżungli! Niestety ten film tak naprawdę pokazuje nie
        Pandore, ale Ziemię.
    • Gość: pthread Re: Avatar - rewolucja... ale nie w 3D (recenzja) IP: *.ghnet.pl 31.12.09, 19:15
      Po pierwszym ujeciu z Pandory wiedzialem ze to bedzie film dla mnie. I dla
      wszystkich milosnikow WoWa.
      Kazdy kto widzial Teldrassil (drzewo i Darnassus) wie ze to te same klimaty.
      Jestem pod wielkim wrazeniem !!!
      Wszystkie szczegóły pasowały do elfów i wowa. Łuki, konie, ptaki, zwierzęta w
      lesie, drzewo (przekrzywione i zakrecone tak samo jak w Wow) robia niesamowite
      wrazenie. Poza tym 3D wbijalo w siedzenie i popieram teze ze nie dzida wbita
      widzowi w oko tworzy obraz 3D, chodzi o to ze bylem przez 160 min w Pandorze !
    • Gość: Szymon Avatar - rewolucja... ale nie w 3D (recenzja) IP: 94.75.91.* 31.12.09, 19:25
      Panie Mariuszu,
      Wydaje mi się niestety, że Pana recenzja ściąga na Pana śłuszne gromy, bo obok krytyki, do której ma Pan prawo, odsłania się Pan sporą niekompetencją w znajomości podjętego technologicznego tematu i dorobku autora, oraz samego omawianego gatunku.

      Boewolf to jeden ze słabszych filmów ostatnich lat,proszę poczytać recenzję, a przede wszystkim uważnie go obejrzeć. Uważam, że wyrokowanie na korzyść Boewolfa jest dość odważne i odosobnione.

      Powoływanie się na uznanie krytyków wobec filmu "Titanic" jest również dość zaskakujące, bo sam autor nazwał ten film "obliczonym na sukces komercyjny prostym filmem dla Pań". A krytyka w swoim czasie o ile mnie pamięć nie myli tamten film zniszczyła, jako kiczowaty, płytki i banalny.

      Zaś technologia 3D w filmie Avatar jest rzeczywiście po kilku minutach seansu mało zauważalna, ale moim zdaniem właśnie to jest tu przełomem. Dotychczas 3D było błyskotką, która po jakimś czasie stawała się męcząca. Nie przypadkiem seanse w kinach Imax trwają zwykle poniżej godziny. A tu bez znużenia widz wytrzymuje w okularach 160minut, co więcej "przygarnia" tę technologię w sposób organiczny, wchodząc w przedstawiony świat. A więc przełomem jest zastosowanie stereoskopii jako pełnoprawnego narzędzia narracji. To właśnie jest najtrudniejsze wg.wszystkich filmowców mających doświadczenie z tą technologią. Inscenizacja scen dla uwypuklenia efektu 3D np. strzała wystrzelona prosto w widza - jest tanim chwytem, który wytrąca z historii. Cameron zbudował iluzję świata. 3D jest jednym ze środków, a nie celem. Dzięki temu to kino, a nie cyrk.

      A na koniec - owszem, jest to bajka, ale moim zdaniem - piękna bajka. Ja wybieram się do kina jeszcze raz.

      pozdrawiam!

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka