Mniej paliwożerne samoloty przyszłości

26.05.10, 13:24
Prędzej czy później wreszcie zrealizują projekt latającego skrzydła dla samolotów pasażerskich. Przy okazji warto wspomnieć o chwilowo pomijanej konstrukcji silników które umożliwiłyby jeszcze większe oszczędności. Jest to hybryda silnika turbowentylatorowego w turbośmigłowym. Czyli
en.wikipedia.org/wiki/Propfan
    • cloclo80 Re: Mniej paliwożerne samoloty przyszłości 26.05.10, 15:29
      O czasu jak wyśmiano silniki propfan nie wierzę by komukolwiek zależało na poważnie by samoloty były oszczędniejsze. Prędzej wymuszą obniżkę cen ropy. Wprowadzanie kompozytów do samolotów ma na celu poprawę marginesu zysku producentów, ale niekoniecznie zużycia paliwa. Gdyby to było istotnie szukano by bardziej radykalnych pomysłów.
    • coppermind Re: Mniej paliwożerne samoloty przyszłości 27.05.10, 09:36
      rozwiązaniem docelowym są hiperlekkie wysokoobrotowe silniki elektryczne o sprawności powyżej 97% i cała powierzchnia skrzydeł pokryta wysokosprawnymi ogniwami (>15%) elektrycznymi.

      To daje zerową (lub znikomą) masę paliwa i loty w cenie amortyzacji samolotu i wynagrodzenia pracowników.

      Do tego zerowa awaryjność ogniw i silników elektrycznych
      spowoduje zwiększenie bezpieczeństwa.

      Jak 85% masy samolotu nie stanowi paliwo i silniki to samolot
      może latać ekonomicznie, bezpiecznie i daleko.

      dla rozważenia podam masę współczesnego 3kW bezszczotkowego silnika elektrycznego - to około 220 gramów.

      Jak mamy 15kW z kg to mamy tanie latanie :)
    • zed123 Re: Mniej paliwożerne samoloty przyszłości 27.05.10, 10:37
      Stare, jeszcze radzieckie, powiedzenie konstruktorów mówi "jak samolot ładnie wygląda, to i dobrze lata". Oglądając powyższe obrazki stwierdzam, że nie podobają mi się te konstrukcje ;o)
    • kwant0 Re: Mniej paliwożerne samoloty przyszłości 27.05.10, 12:02
      @coppermind, silniki elektryczne są rzeczywiście bardzo sprawne i niezawodne ale jest jeden mały problem - zasilanie. Nie potrafimy w tej chwili gromadzić dużo energii elektrycznej w małej masie akumlatorów.

      Kilka faktów: samolot A380 ma 4 silniki Trent 900, każdy o mocy 900hp (670kW) czyli w sumie 2.68 MW. Żeby silniki elektryczne o takiej mocy zasilić z ogniw słonecznych o sprawności 100% powierzchnia ogniw musiała by mieć 2680m2 (powierzchnia nośna A380 to 845m2). Zakładam lot w południe, samolot prostopadle do słońca (1kW/m2).

      Więc nawet teoretycznie jest to nie możliwe, praktycznie ogniwa słoneczne mają sprawność max 20-25%. A co z lotami nocnymi? Startem i lądowaniem w deszczu, przy dużym zachmurzeniu? Niestety jesteśmy jeszcze daleko od akumlatorka, z którego można by pociągnąć 2.68MW przez 8 godzin (lot przez atlantyk) czy nawet ułamek tej mocy...

      Reasumując, póki co elektryczne samoloty to daleka, daleka przyszłość. Na szczęście jesteśmy coraz bliżej elektrycznych samochodów :-)
    • smrodek71 Re: Mniej paliwożerne samoloty przyszłości 27.05.10, 12:29
      co do samolotów czysto elektrycznych to zgadzam się w 100% z przedmówcami, stosunek zakumulowanej energii do masy akumulatora jest problemem jeszcze przez lata nie do przeskoczenia ale system kadłuba nośnego to jest jedno z rzeczy, które NASA wyszły jak cholera- technologia lat 50 tych ale zawsze.... do tego dodam bezprzewodową wiertarkę :)
      niesamowite jest ile te samoloty żłopią.
    • dc99 Re: Mniej paliwożerne samoloty przyszłości 27.05.10, 12:51
      @xaliemorph: żadnego pasażerskiego latającego skrzydła nigdy nie będzie, bo zależność między prędkością liniową a kątową spowoduje że przy najmniejszym zakręcie pasażerowie siedzący na końcach zbyt szerokiego kadłuba puszczą pawia, a ci którzy akurat wstawali do toalety połamią sobie nogi. To samo zjawisko było wykorzystywane w nagrywarkach CD (pozwalało zewnętrzną część płyty nagrywać szybciej), tyle że tam pomagało a tu przeszkadza.
      @cloclo80: była cała masa potencjalnie rewolucyjnych wynalazków, które fajnie wyglądały na papierze ale w praktyce okazywały się niewiele warte. I nie ma w tym żadnych spisków. Znany z filmów SF plecak odrzutowy istnieje już od dobrych 30 lat, ale komunikacji miejskiej jakoś nie zrewolucjonizował.
      @coppermind: problemem jest to że samolot napędzany śmigłami nie może przekroczyć pewnej prędkości niezależnie od tego jak mocne i jak lekkie ma silniki. Jeżeli natomiast wystarczy latać wolno to jeszcze oszczędniejszy od samolotu byłby sterowiec wyłożony fotoogniwami. A jakoś powrotu do sterowców nikt nie przewiduje.

      Żaden z Waszych pomysłów nie jest realny (w ogóle, albo w przewidywalnej przyszłości), a pofantazjować sobie można lepiej. Np. można wyobrazić sobie samolot elektryczny napędzany silnikami jonowymi dużej mocy. Zero zanieczyszczeń, brak ograniczenia prędkości silników śmigłowych i turbowentylatorowych, a "spalinami" jest obojętny dla środowiska gaz szlachetny. Same plusy ;)
Pełna wersja