Spiders Web: Użytkownicy internetu mają twórców...

    • mszczuj_von_kain Re: Spiders Web: Użytkownicy internetu mają twórc 09.08.10, 23:53
      "Oczywiście, że tak. Jednak prawo to prawo i trzeba je szanować, niezależnie od tego, jakie mamy o nim zdanie. Dopóki nie zostanie zmienione mamy obowiązek się do niego stosować."

      Pewnie. Nawet jeżeli prawo, jak w PRL, nakazuje karanie ludzi za składanie kwiatów przed pomnikami. Proponuję też przemyślenie tej tezy z uwzględnieniem Gandhiego i "czarnuchów" z RPA którzy powinni szanować apartheid a także "czarnuchów" z USA którzy powinni siedzieć tylko z tyłu autobusu. Wytłumaczysz mi dlaczego te "czarnuchy" były wredne, bo nie szanowały prawa?

      Prawo musi wypływać z określonego systemu aksjologicznego. Jeżeli system jednostki się z nim nie zgadza - po prostu go nie zaakceptuje. Masz zresztą tego przykład właśnie teraz. Stworzono normy prawne które są powszechnie łamane. To znaczy, że normy te są sztuczne i winny zostać zniesione. Normy prawne mają bowiem WYNIKAĆ z poglądów społeczeństwa a nie kształtować społeczeństwo, a już na pewno nie służyć wychowaniu społeczeństwa na stado baranów - konsumentów.

      "Powołując się na argument, że kiedyś coś przestępstwem nie było, więc teraz też być nie musi to kolejna droga w las, myślenie takie bardzo łatwo doprowadzić do absurdu."

      No ale dlaczego, skoro są to identyczne sytuacje? Co się zmieniło przez te sto lat, że wtedy niepłacenie ze dobra materialne było cacy a teraz nagle stało się be? Bo jedyna różnica jest taka, że jak koncerny nie płacą to ok, jak koncernom nie płacą to jest bandytyzm.

      W tym miejscu polecam zapoznanie się ze sprawą amerykanki, której firma odzieżowa ukradła zdjęcie a potem chciała zapłacić 150 dolarów a także sprawą Piotra Waglowskiego który jako wydawca chciał dostać należne mu pieniądze z Kopipolu (i dowiedział się, że pieniądze są tylko dla gigantów).

      Any comments?

      Co do porównania - to napisz mi o co Ci chodziło, bo ja nie rozumiem.

      "Bzdura, ponieważ piractwo to nie tylko muzyka, ale również kradzież oprogramowania i innego rodzaju własności intelektualnej. Podstawową zasadą działania rynku jest to, że jedni ludzie muszą otrzymywać zapłatę za swoje dzieła, a inni muszą płacić za dobra (również niematerialne) i usługi, z których korzystają. Basta, nie ma odstępstw od tej reguły."

      Świat nie ma reguł, za wyjątkiem reguł fizyki.

      Przez 3000 lat rozwoju kultury człowieka prawo autorskie nie istniało - i wszystko było dobrze. Rozwijała się nauka, rozwijała się sztuka: architektura, malarstwo, muzyka, rzeźba. Wiele dzieł powstało tylko dlatego, że ich autorzy przetwarzali rzeczy, które podpatrzyli u innych. Budowano domy metodą muru pruskiego gdyż podpatrzono to tu i ówdzie i nikogo nie obchodziło, że ktoś miał prawo do utworu architektonicznego! Szekspir jakoś nie umieszczał bibliografii w swoich sztukach i nie wymieniał skąd zaczerpnął poszczególne fragmenty - a nie wszystkie jego sztuki są w pełni orygialne! On naruszał prawa autorskie - i czy komuś jest z tego powodu źle? Czy posadzisz Kurosawę za to, że nakręcił Tron we krwi bez zgody spadkobierców Szekspira?

      Jak więc widzisz przez stulecia normą było właśnie w pełni darmowe, wolne i nieskrępowane korzystanie z dorobku kultury. Natomiast teraz próbuje się ten dorobek zawłaszczyć udowadniając, że przecież nie ma nic za darmo.

      "Teraz Twoja kolej, żeby udowodnić, również przy pomocy konkretnych danych, że piractwo jednak nie szkodzi."

      Niczego nie udowodniłeś - to tak na początek. Twój art jest o tym, że jakaś firma / organizacja, jęczy że jej spadły zyski. Przy czym nie wiadomo czy rzeczywiście spadły i nie wiadomo czy przyczyną było piractwo (a nie powstanie konkurencyjnej firmy / organizacji zbiorowego zarządzania czy też ogólne zubożenie społeczeństwa).

      Tak się składa że nie ma żadnych dowodów na to, że piractwo jest szkodliwe. Owszem, może nie podobać się wytwórniom, które mają mżonki o zwiększaniu zysków.

      O piractwie najgłośniej krzyczą koncerny fonograficzne. Od czasu eksplozji internetu i Mają nadal kasy jak lodu. Mniej popularni artyści innych nurtów i tak nie byli wydawani przez firmy fonograficzne (albo byli tylko na terenie us a w europie już nie) - i oni wygrali na cyfryzacji. Nagle ludzie na całym świecie chcą ich słuchać, chcą koncertów. I z tego ci artyści żyją, mając masową promocję. Na tym właśnie polega wolne wymienianie się muzyką.

      Piszesz o oprogramowaniu. Gdyby firmy tak naprawdę chciały się zabezpieczyć przed piractwem - zrobiłyby to. Metody "zabezpieczeń" są śmieszne. Właśnie po to, żeby program się łatwo kopiowało. Bo to podnosi sprzedaż. Ktoś, kto nauczy się pracować na sofcie "pirackim" w domu, potem kupi go do pracy w wersji Enterprise. I na tym się robi biznes. Dzieciak rąbiący w piracką grę i tak kupi oryginał, bo go będzie potrzebował żeby pograć online. Albo będzie grał na piracie ale będzie płacił abonament, który po 2 miesiącach przekroczy równowartość gry. Biznes, panie.

      "Zdanie o tym, że to nie problem społeczeństwa to po prostu groteska. Wspomniane przez Ciebie firmy to nie diaboliczne twory zrobione z pieniędzy, a miejsca pracy dla milionów ludzi na całym świecie bardzo mocno powiązane z całą gospodarką poszczególnych krajów i globalną."

      LOL? Miliony? My mówimy o przemyśle ciężkim czy o firmach typu Warner Bros? :D I o jakim Ty powiązaniu mówisz? Paramount dla USA na pewno nie jest tym co Nokia dla Finlandii. Zejdź na ziemię bo gadasz głupoty.

      A tak na marginesie - Sony jednocześnie wydaje muzykę i sprzedaje mp3 playery. Po co człowiekowi byłyby mp3 playery gdyby nie było muzyki? To jest właśnie nakręcanie sobie koniunktury.

      A co do upadku firmy i problemów rządu - jakoś nie słyszałem, żeby rząd martwił się o to, że nie nakręcą nowego Bonda, bo wytwórnia pada. A skoro już przy tym jesteśmy - popatrz, wytwórnia pada i nie jest to wina piratów. Sami przyznają, że źle zarządzali. Ups?

      Odnosząc się do wzorców - nie wypracujesz takich. Istotą naszego społeczeństwa jest wolne i nieskrępowane korzystanie z kultury. Patrz argumenty wyżej.

      Pytanie na myślenie: czym się różni ściągnięcie z netu książki, przeczytanie jej i skasowanie od pójścia do biblioteki, wypożyczenia jej, przeczytania i oddania?

      W odpowiedzi uwzględnij skutki ekonomiczne powyższych sytuacji dla autora dzieła (z naciskiem na jego zysk w obu przypadkach).
Pełna wersja