Przyszłość motoryzacji według Volkswagena

31.08.10, 19:51
"Potem zapewne będzie następował powolny proces znikania ludzi zza kółek. Po co prowadzić samemu, jeśli można wsiąść do samochodu, poczytać gazetą, pograć albo się przespać? Jeśli samochód i tak przyjeżdża na wezwanie, to po co mieć własny?"
*****************
Pomijając grupę totalnych leni i nieuków oraz motoryzacyjnych analfabetów jest też grupa ludzi, którzy po prostu uwielbiają prowadzić samochody, mają przy tym wyobraźnię, miliony kilometrów na karku i zdrowy rozsądek przy prowadzeniu. I co ci mają począć? w trakcie jazdy do pracy pograć sobie w Gran Turismo? a może NFSa? Oni właśnie chcieliby jak najmniejszej ingerencji elektroniki w systemy prowadzenia, by to KIEROWCA kierował, a nie autobot.
ostatnie zdanie cytowanego tekstu: po co mieć własny. Ano po to, że jak co dupnie to ani auta ani kasy klient nie ma. to jak z chmurą w komputerach: jak sieć siądzie/zwiesi/padnie to nie ma się dokumentów, a ino terminal. że też ludzie tak łatwo oddają swoje dobra w imię bezpieczeństwa...
______________________
"ludzie którzy chcą sami prowadzić swój samochód będą mieli wyższe składki ubezpieczeniowe, wymagania na prawo jazdy wzrosną, a i tak w sytuacji wypadku wina zawsze będzie leżała po ich stronie."
***********
rozumiem to i się zgadzam, ale tylko z wiekszymi resktrykcjami dotyczącymi zdawania praw jazd. dziś istotnie zbyt wielu pacanów i cwaniaków stwarzających niepotrzebne zagrożenie wozi się po miastach. ale nie zgadzam się z pobieżnym sądownictwem, że to i tak zawsze będzie wina dobrowolnego kierowcy, a nie niewolnika z elektroniką, która też może zawieść. w końcu będzie więcej wirusów, więcej błędów (im bardziej skomplikowane systemy: dziś wystarczy, że w takim Mercu S-klasse padnie jakiś element systemu i samochód nie odpali. czujnik odpowiedniego paliwa się zwiesi i samochód nie odpali. itd etc itp. jednak wracając do wypadków. w lotnictwie tych wypadków jest mniej, bo ludzie ci są szkoleni przez długie miesiące, a nie kilka miernych kursów ze śpiącym królewiczem jako pasażer. gdyby TAK uczono lotników to istotnie, byłoby tak, jak redaktor mówi: 2 wypadki/dzień. i przeszłoby to do kolejnych statystyk.
    • roman_ Re: Przyszłość motoryzacji według Volkswagena 01.09.10, 06:54
      Sądząc po filmiku to chyba jakaś zraza tam grasowała albo pier...ła jakaś jeszcze nie wynaleziona bomba bo została tylko para facetów i jeden samochód. Tylko po co im te wszystkie systemy a zwłaszcza ten do parkowania jak mogą się zatrzymać gdziekolwiek. W takich warunkach prowadzenie to sama przyjemność dlaczego miałbym ją oddawać maszynie? Ten filmik to raczej reklama tej zarazy czy bomby:). Cały świat dla tych dwóch:) Też bym tak chciał:)
    • miguell Re: Przyszłość motoryzacji według Volkswagena 01.09.10, 14:18
      Zastanawiam się co robi w 2028 roku człowiek? - jest to przecież 'zbędny element generujący chaos na Ziemi'
    • robby.ray.stewart Re: Przyszłość motoryzacji według Volkswagena 01.09.10, 14:37
      Jeśli tak ma wyglądać "przyszłość" motoryzacji - to ja dziękuję, ale pozostanę w przyszłości fanem oldtimerów (czyli obecnych samochodów).

      Samochód musi mieć silnik (i nie na miodek pszczółek, bąki krówek, wiaterek porannej bryzy czy inny szajs, tylko na benzynę, ew. ropę), manualną skrzynię (ewentualnie niech już będzie automat z opcją ręcznej zmiany przełożeń), moc pod prawym pedałem i wygląd samochodu, a nie plastikowego Toi Toi'a na kółkach.

      Ma sprawiać radość z prowadzenia go, a nie jazdy nim jak tramwajem. Ma zarzucić tyłem, gdy na śliskiej nawierzchni dodam mocniej gazu (RWD). Ma wyć, jak dokręcę obrotomierz do czerwonego pola. Ma ruszyć z dymem palonych gum, gdy wcisnę gaz do podłogi i puszczę sprzęgło. Ma śmierdzieć benzyną przy tankowaniu na stacji. Ma mi ubrudzić palce, jak będę sprawdzał poziom oleju.

      Nie musi mi gadać, że coś się dzieje przede mną, obok mnie czy za mną. Od tego mam oczy, lusterka i rozum. Nie musi mi świecić tysiącem wyświetlaczy i podawać tysiąca zbędnych informacji - wystarczy mi to, co ma na desce normalne auto - prędkościomierz, obrotomierz, wskaźnik temperatury cieczy chłodzącej i ciśnienia oleju.

      Nie musi mieć internetu, telewizji i Bóg wie czego jeszcze. Za całe te "doznania" wizualne wystarczy mi kręta droga w ładnej okolicy.

      :D
    • harbourfront Re: Przyszłość motoryzacji według Volkswagena 01.09.10, 15:13
      amen
    • tetlian Re: Przyszłość motoryzacji według Volkswagena 01.09.10, 15:14
      Ja od dawna powtarzam, że kupię sobie samochód dopiero wtedy, gdy te będą potrafiły same się prowadzić.

      A ludzie, którym się nie podoba postęp niech się zastanowią. Czy ważniejsze jest życie ludzkie, czy ich jakieś chore potrzeby podnoszące ich niskie ego ("ohoho ja sobie prowadzę samochód, jestem pan i władca!").
    • jwojnar Re: Przyszłość motoryzacji według Volkswagena 01.09.10, 15:16
      Może tak kiedyś będzie, ale jak mówił ksiądz z dowcipu o zniesieniu celibatu - ja tego nie dożyję, ale moje dzieci na pewno.
    • fr000nc Re: Przyszłość motoryzacji według Volkswagena 01.09.10, 15:23
      Pozostawiając już kwestie "polityczne" tego typu rozwiązań (osobiście mnie takie rozwiązanie mierzi, ale kto by się ze mną liczył) można wymienić wypadki, w jakich takie systemy się nie sprawdzą.

      Po pierwsze: takie automatyczne piloty muszą pracować w ściśle kontrolowalnych środowiskach. Moc komputerów dziś, a śmiem przypuszczać, ze i za 20-30 lat jest niewystarczająca, aby przetowrzyć dane wizualne, dotyczące poł. geograficznego oraz z czujników odległości (a także pochylenia terenu) eliminując CAŁKOWICIE ludzki element decyzyjny. To wymagałoby specjalnie przygotowanych tras o ściśle znormalizowanych cechach rozróżnialnych przez urządzenia akwizycji danych. Biorąc pod uwagę zużycie infrastruktury drogowej, zmienne warunki atmosferyczne oraz pory dnia, pasażerowie takich pojazdów mogliby się znaleźć w poważnym niebezpieczeństwie w przypadku sytuacji nieprzewidzianych przez projektanta dróg i/lub systemu.

      Po drugie - na świecie znajduje się olbrzymi -wbrew pozorom - odsetek dróg nieutwardzonych, na których takie systemy byłyby po prostu bezużyteczne z braku wyróżnialnych (w sensie - obliczalnych w ułamku sekundy) punktów odniesienia. Stąd, samochody terenowe musiałyby posiadać opcję deaktywacji autopilota.

    • robby.ray.stewart Re: Przyszłość motoryzacji według Volkswagena 01.09.10, 15:31
      @tetlian
      Skoro przyjemność jazdy samochodem porównujesz do potrzeby podnoszenia ego, to wybacz, ale jesteś pie...ięty i powinieneś się leczyć.

      Ale spoko, twój "postęp" pewnie wymyśli wkrótce lek na twoją chorobę. Na przykład - obowiązkową eutanazję osób nie pasujących do "Wzorca" - idealnego obywatela bez własnego zdania, bez indywidualizmu - tylko maszyna do konsumpcji od urodzenia do śmierci. Bo dla takich będą te "samochody" przyszłości.

      Pasuje ci taki "postęp"? Bo mnie nie. Bo będę jedną z pierwszych jego ofiar.

      Po tym co napisałeś, jestem na 100% pewien, że w życiu nie prowadziłeś samochodu i nie masz prawa jazdy. A gołą panienkę widziałeś jedynie w necie, że o dymaniu nie wspomnę. Taki ekolog-oszołom, impotent, "postępowy", pół życia spędzający na fejsbuku.
      Dla którego szczytem przyjemności jest wyhodować krowę na farmville czy jak to się tam nazywa.
      Mam rację?
    • poznanska-pyra Re: Przyszłość motoryzacji według Volkswagena 01.09.10, 15:52
      Taksowkarze straca robote. Poza tym to wspanialy pomysl. Mam nadzieje, ze po piwie takie auto tez bedzie mozna prowadzic ;)
    • mali_kali Re: Przyszłość motoryzacji według Volkswagena 01.09.10, 16:29
      Po co miec wlasny samochod? Chociazby po to, bo kazdy z nas jest inny i lubi miec samochod dopasowany do siebie. Albo po prostu, zeby nie przyjechal do nas samochod z zygowinami na siedzeniu, bo wczesniej jechal nim pijak.

      Co do wypadkow, to teraz zamiast odpowiedzialnosci za wypadki na pojedynczych osobach, to spocznie ona na scentralizowanym programiscie piszacym algorytm. Tacy ludzie to nie sa chodzace idealy. Tez beda popelniac bledy i to o wiele gorsze w skutkach, bo pomnozony przez miliony samochodow. Jeden maly blad kierowcy ma efekt lokalny. Jeden maly blad programisty ma efekt globalny.

      Czy VW tego nie wie? Dlaczego o tym nie pisze?
    • ffstv Re: Przyszłość motoryzacji według Volkswagena 01.09.10, 16:50
      @tetlian
      www.youtube.com/watch?v=JZNSaCJiixw
    • ad3407 Re: Przyszłość motoryzacji według Volkswagena 01.09.10, 17:19
      Powinni wprowadzić w aucie destylarnię odsysającą alkohol z krwi. Kierowca szybko by wytrzeźwiał, i byłoby co wypić później.
    • j-50 Re: Przyszłość motoryzacji według Volkswagena 01.09.10, 18:41
      Ciekaw jestem kto będzie odpowiadał za skutki wypadków spowodowanych niedoskonałościami elektroniki. Ponadto z pewnością będzie musiał wystąpić długi okres czasu, kiedy jeździć będą automaty i auta kierowane przez kierowców. Jak wtedy będą sądy rozstrzygały o spowodowaniu wypadku?
    • jarecki32 Re: Przyszłość motoryzacji według Volkswagena 01.09.10, 18:51
      zastanawiam sie po co w tej sytuacji auto. Wystarcza dwuosobowe elektryczne automaty zaparkowane w garazach, ktore dowozic nas beda do wiekszych automatow poruszajacych sie po szynach z duza predkoscia. Z naszych smartow nawet nie trzeba bedzie wysiadac bo inny automat zapakuje nas na poklad tego szynowozu. Troche to bedzie nudne.
    • b4rtimp Re: Przyszłość motoryzacji według Volkswagena 01.09.10, 19:25
      w polsce glowna przyczyna wypadkow sa:

      * kiepskie drogi

      na co patrzy przecietny polski kierowca jadac autem ? na znaki ? tak, ale w drugiej kolejnosci, najpierw na jezdnie, czy sie da przejechac
    • tetlian Re: Przyszłość motoryzacji według Volkswagena 01.09.10, 19:54
      @robby.ray.stewart, dziękuję za analizę mej osoby. Niestety całkowicie błędną. Prawo jazdy mam od ponad 10-ciu lat, i samochodem jeździłem nie jeden raz. Ale w przeciwieństwie do Ciebie nie jara mnie to w żaden sposób i nie potrzebuję sobie nic tym udowadniać. Jeśli sztuczna inteligencja ma ludziom ułatwić życie i podnieść bezpieczeństwo, to dlaczego z tego nie korzystać? Tylko idiota by to odrzucił.

      Poza tym po tak niskim i chamskim poziomie Twojej wypowiedzi, można stwierdzić, że idealnie pasujesz do osób, o których napisałem w swym wcześniejszym poście. Cóż... Twoje zachowanie i poglądy wynikają z niskiej inteligencji i niezrozumienia świata oraz postępu technologicznego. Dlatego też wybaczam Ci to co o mnie napisałeś. Jednak na przyszłość postaraj się pisać kulturalniej, gdy dyskutujesz z ludźmi inteligentniejszymi od Ciebie. Taka dobra rada.
      • robby.ray.stewart Re: Przyszłość motoryzacji według Volkswagena 02.09.10, 10:11
        @tetlian napisał:

        > Prawo jazdy mam od ponad 10-ciu lat, i samochodem jeździłem nie jeden raz. Ale
        > w przeciwieństwie do Ciebie nie jara mnie to w żaden sposób i nie potrzebuję so
        > bie nic tym udowadniać.

        Niczego tym nie udowadniam. Jak ktoś lubi operę albo bieganie to też coś tym udowadnia?

        > Jeśli sztuczna inteligencja ma ludziom ułatwić życie i
        > podnieść bezpieczeństwo, to dlaczego z tego nie korzystać? Tylko idiota by to o
        > drzucił.

        Ułatwić? Dziekuję ale postoję. Już teraz zbiera mi się na wymioty, jak sprzedawca w salonie zachwala mi jakieś
        start-stopy czy inne parktroniki.
        Jak ktoś potrzebuje systemów z kamerami, monitorami, czujnikami i cholera wie czym jeszcze, żeby zaparkować
        równolegle albo cofnąć - to najlepiej niech nie wsiada za kierownicę w ogóle. Będzie bezpieczniej i dla niego i dla
        innych.

        Co do podnoszenia poziomu bezpieczeńswta - może i tak, ale jak to ktoś wcześniej napisał, oprogramowanie dla
        tej Twojej sztucznej inteligencji też musi ktoś napisać. A jak ten ktoś gdzieś się pomyli, albo czegoś nie uwzględni -
        to ta cała sztuczna inteligencja zda się psu na budę.
        Pamiętaj, że to tylko komputery i oprogramowanie.
        Jesli o moim życiu ma decydować oprogramowanie sterujące tym plastikowym "czymś", to sorry, ale błąd w
        komputerze skończy się najwyżej zawieszeniem programu, a na drodze może się to skończyć czyjąś śmiercią.
        Pomyśłałeś o tym?

        > Poza tym po tak niskim i chamskim poziomie Twojej wypowiedzi, można stwierdzić,
        > że idealnie pasujesz do osób, o których napisałem w swym wcześniejszym poście.


        Tak, masz rację. Idealnie pasuję do osób, które nie ślinią się na samą myśl, że będą wożone po świecie
        plastikowymi zabaweczkami albo że będą miały internet wbudowany nawet w kibel.


        > Cóż... Twoje zachowanie i poglądy wynikają z niskiej inteligencji i niezrozumi
        > enia świata oraz postępu technologicznego.

        Dobre :)

        Akurat o postępie tchnologicznym możemy podyskutować, tylko że dla mnie postępem nie jest fakt, że ktoś/coś
        będzie wszystko za mnie robić, a 99% mojego życia będzie polegać na "surfowaniu" w necie i wirtualnym,
        sztucznym życiu pod dyktando mody, trendów i "jedynych słusznych" pomysłów wielkich korporacji - bo do tego to
        zmierza.
        Niestety, ale bardzo kiepski ze mnie "target" dla wszelkiej maści koncernów. Jestem odporny na wymysły
        specjalistów od marketingu i reklamy.

        Zachwowanie i poglądy wynikają raczej z innego postrzegania świata. I innego pojmowania czegoś, co ja
        nazywam czerpaniem radości z życia. Prawdziwego, a nie sztucznego i kreowanego przez konsumpcyjny tryb
        życia.

        > Dlatego też wybaczam Ci to co o mnie
        > napisałeś. Jednak na przyszłość postaraj się pisać kulturalniej, gdy dyskutuje
        > sz z ludźmi inteligentniejszymi od Ciebie. Taka dobra rada.

        Dobrymi radami piekło jest wybrukowane - znasz to powiedzenie?

        pozdrawiam,
        r.r.s.
    • tetlian Re: Przyszłość motoryzacji według Volkswagena 02.09.10, 19:00
      Dzięki, że tym razem odpowiedziałeś kulturalnie.


      "Jak ktoś lubi operę albo bieganie to też coś tym udowadnia?"

      Co innego lubić prowadzić, a co innego podkreślać ciągle wszystkim wszem i wobec jakim to się jest wspaniałym kierowcą i jakie to życie bez możliwości prowadzenia byłoby puste. Wiem o czym mówię, bo za czasów studiów wynajmowałem mieszkanie z kolegą, który właśnie taki był.


      "ale błąd w
      komputerze skończy się najwyżej zawieszeniem programu, a na drodze może się to skończyć czyjąś śmiercią.
      Pomyśłałeś o tym?"

      Oczywiście. Nie ma rzeczy idealnych. Ofiary będą, ale będzie ich stanowczo mniej. Jeśli zamiast 5000 ludzi rocznie, ginęłoby 100, to przecież byłby to ogromny postęp i warto w coś takiego zainwestować.

      Poza tym, dzięki sztucznej inteligencji, pojazdy będą mogły poruszać się z prędkościami liczonymi w setkach km/h. Zatem, nie dość że bezpieczniej, to i szybciej dotrzesz do celu. A jak wiadomo, czas jest bardzo cenny. No i poza tym, jak chciałbyś prowadzić ręcznie samochód, podczas gdy wszystkie inne prułyby z prędkością powiedzmy 300 km/h? To by było samobójstwo.

      Mam pytanie. Czy latasz samolotami? To właśnie dzięki tym wszystkim systemom są one tak bezpieczne. Jeśli nie potrafisz im zaufać, to chyba nie powinieneś latać.


      "Jestem odporny na wymysły
      specjalistów od marketingu i reklamy."

      To bardzo dobrze. Ale nie należy popadać ze skrajności w skrajność i podchodzić do każdego pomysłu z negatywnym nastawieniem. Lepiej przemyśleć, czy dana rzecz faktycznie jest bzdurą, czy też może może do naszego życia wnieść coś dobrego.


      "I innego pojmowania czegoś, co ja
      nazywam czerpaniem radości z życia. Prawdziwego, a nie sztucznego i kreowanego przez konsumpcyjny tryb
      życia."

      Każde czerpie radość z czego innego. Ale co ma konsumpcyjny tryb życia do podnoszenia bezpieczeństwa na drodze w celu ochrony ludzkiego życia, to nie wiem.
      • robby.ray.stewart Re: Przyszłość motoryzacji według Volkswagena 03.09.10, 11:35

        > Dzięki, że tym razem odpowiedziałeś kulturalnie.
        Bardzo proszę.

        > "Jak ktoś lubi operę albo bieganie to też coś tym udowadnia?"
        >
        > Co innego lubić prowadzić, a co innego podkreślać ciągle wszystkim wszem i wobe
        > c jakim to się jest wspaniałym kierowcą i jakie to życie bez możliwości prowadz
        > enia byłoby puste. Wiem o czym mówię, bo za czasów studiów wynajmowałem mieszka
        > nie z kolegą, który właśnie taki był.

        Nie podkreślam wszędzie, że jestem wspaniałym kierowcą, bo nie jestem. Wspaniałym kierowcą to
        jest np. Sebstien Loeb. Radzę sobie na tyle, by nie powodować zagrożenia dla siebie i innych i,
        odpukać, jak do tej pory (15 lat), nie miałem wypadku poza stłuczką, w której to ja byłem
        poszkodowany (zostałem uderzony w tył przed skrzyżowaniem, bo Pan jadący za mną myślał, że
        zdąży na czerwonym, ale nie wziął pod uwagę, że ja jadąc przed nim nie będe bawił się w "loterię",
        czy uda mi się przejechać i "był pewien", że ja też śmignę na tym czerwonym).
        Po prostu - na drodze myślę, staram się przewidywać i nie szaleję. Jak do tej pory ta strategia działa.
        Podane przeze mnie przykłady "palenia gumy" czy zarzucania tyłem to taka wisienka na torcie, której
        "nie zjadam" na drogach publicznych :)

        > "ale błąd w
        > komputerze skończy się najwyżej zawieszeniem programu, a na drodze może się to
        > skończyć czyjąś śmiercią.
        > Pomyśłałeś o tym?"
        >
        > Oczywiście. Nie ma rzeczy idealnych. Ofiary będą, ale będzie ich stanowczo mnie
        > j. Jeśli zamiast 5000 ludzi rocznie, ginęłoby 100, to przecież byłby to ogromny
        > postęp i warto w coś takiego zainwestować.

        Tak, to prawda. Ale nie w ten sposób. Ograniczyć liczbę ofiar mozna na wiele sposobów
        pozostawiając ludziom możliwość samodzielnego prowadzenia pojazdów (bezkolizyjne
        skrzyżowania, sygnalizacja z osobnymi lewoskrętami, podziemne przejścia tudzież kładki dla
        pieszych, odpowiednia infrastruktura na drogach pozamiejskich - bariery ochronne, pasy zieleni
        pomiędzy jezdniami itp.)
        Niedawno na stronie www Autostrady A1 czytałem ciekawy raport na temat wypadków. Otóż od
        momentu jej otwarcia zginęły na niej TYLKO 4 osoby, czyli promil wszystkich ofiar na drogach w
        Polsce. Infrastruktura - to jest droga do poprawy bezpieczeństwa, a nie oddawanie decyzji w "ręce"
        maszyn i komputerów.

        Motoryzacja to dla wielu ludzi hobby i życiowa pasja. Kluby zrzeszające miłośników danych marek,
        zloty, tuning, amatorskie i zawodowe imprezy sportowe, rajdy, wyścigi, sto kilkadziesiąt lat historii
        rozwoju i postępu technologicznego tej gałęzi przemysłu, tysiące wspaniałych historii ludzi i ich
        osiągnięć. To pasja dla milionów. Tak samo, jak jazda samochodem. Myslisz, że Ci ludzie (w tym ja)
        oczekują, że odbierze im się to w taki sposób, jak zastąpienie kierowcy automatem?


        > Poza tym, dzięki sztucznej inteligencji, pojazdy będą mogły poruszać się z pręd
        > kościami liczonymi w setkach km/h. Zatem, nie dość że bezpieczniej, to i szybci
        > ej dotrzesz do celu. A jak wiadomo, czas jest bardzo cenny. No i poza tym, jak
        > chciałbyś prowadzić ręcznie samochód, podczas gdy wszystkie inne prułyby z pręd
        > kością powiedzmy 300 km/h? To by było samobójstwo.

        Widzę, że oglądałeś "I, robot" z Willem Smithem :)
        Spokojnie, do takiej przyszłości brakuje nam jeszcze dużo, dużo lat.

        Mozna zresztą te dwie rzeczy pogodzić - transport publiczny (w takiej postaci, jak przedstawia to VW)
        oraz pozostawienie tradycyjnego ruchu ulicznego/drogowego w obecnej postaci. I najważniejsze -
        pozostawić ludziom WYBÓR - kto chce, jedzie ekologicznym pojazdem 300 km/h, kto nie - jedzie
        swoim autem.
        Oczywiście oba rodzaje transportu musiałyby być od siebie odpowiednio odseparowane tak, by nie
        dochodziło między nimi do sytuacji kolizyjnych.

        Czas jest cenny, ale w przypadku czegoś, co sprawia nam przyjemność, jest to sprawa drugorzędna
        (przynajmniej dla mnie, ale przypuszczam, że dla wielu miłośników motoryzacji również).

        > Mam pytanie. Czy latasz samolotami? To właśnie dzięki tym wszystkim systemom są
        > one tak bezpieczne. Jeśli nie potrafisz im zaufać, to chyba nie powinieneś lat
        > ać.

        Nie miałem okazji jak do tej pory. Ale tu masz 100% racji z tym bezpieczeństwem, z tym, że samolot
        to urządzenie cholernie skomplikowane, poza tym jego układy odpowiedzialne za bezpieczeństwo są
        zdublowane, no i jest coś, czego brakuje w ruchu lądowym - restrykcyjne procedury dotyczące
        kontroli stanu technicznego i ich bezwzględne egzekwowanie. Tego brakuje "na ziemi" (przeglądy
        okresowe samochodów "za flaszkę" - a potem auto "z nieznanych przyczyn" zjeżdża na przeciwległy
        pas ruchu i bum, TVN24 podaje kolejną informację o tragicznym wypadku).


        > "Jestem odporny na wymysły
        > specjalistów od marketingu i reklamy."
        >
        > To bardzo dobrze. Ale nie należy popadać ze skrajności w skrajność i podchodzić
        > do każdego pomysłu z negatywnym nastawieniem. Lepiej przemyśleć, czy dana rzec
        > z faktycznie jest bzdurą, czy też może może do naszego życia wnieść coś dobrego

        Zgadzam się, ale nie chcę dożyć czasów, gdy to korporacje będą decydować, co jest dla mnie dobre.
        Rozumiesz różnicę? Chcę mieć wybór: albo kupuję mikser od VW i pozwalam się temu mikserowi
        wozić, bo nie lubię prowadzić, albo pozostaję przy tradycyjnym samochodzie i prowadzę sam, bo to
        lubię.
      • robby.ray.stewart Re: Przyszłość motoryzacji według Volkswagena cz.2 03.09.10, 11:36


        > "I innego pojmowania czegoś, co ja
        > nazywam czerpaniem radości z życia. Prawdziwego, a nie sztucznego i kreowanego
        > przez konsumpcyjny tryb
        > życia."
        >
        > Każde czerpie radość z czego innego. Ale co ma konsumpcyjny tryb życia do podno
        > szenia bezpieczeństwa na drodze w celu ochrony ludzkiego życia, to nie wiem.

        To Ci wyjaśnię, co ma.

        Obecnie wszelkie rozwiązania proponowane przez koncerny motoryzacyjne nafaszerowane są
        sylabą 'eko'. Jak sądzisz, czy koncernom zależy na zwiększeniu populacji foki bałtyckiej albo
        ratowaniu lasów deszczowych? Nie. Im zależy na maksymalizacji własnych zysków. 'Eko' jest
        obecnie na topie, jest to moda, trend. Nie ma miarodajnych badań, które wskazywałyby na to, że
        zmiany klimatu są spwodowane działalnością ludzką, a nawet jesli, to udział w emisji CO2 przez
        samochody osobowe to około 3-4% (tu akurat badania były robione, jesli będziesz się upierał,
        poszukam źródła, bo w tej chwili nie pamiętam, gdzie to czytałem). Dużo większym zagrożeniem jest
        emisja zanieczyszczeń przez rozwijające się gospodarki, takie jak Chiny czy Indie, które mają to
        głęboko w doopie.

        Wracając do tematu - VW promuje swoje rozwiązanie nie dlatego, że dba o bezpieczeńswto. Oni po
        prostu myślą "przyszłościowo", pod kątem swojego biznesu. Wiedzą, że na 'eko' daleko nie
        pociągną, więc trzeba ludziom podsunąć kolejny wabik, by kupowali nowe auta. To raz.
        Dwa - technologia produkcji samochodów osiągnęła taki punkt, w którym ciężko jest sprzedać
        konsumentowi co 2-3 lata nowe auto, bo poprzednie jest praktycznie nie zniszczone i nie zużyte w
        żaden sposób. Jeszcze 15-20 lat temu nie było takich problemów, gdyż w nowych modelach
        pojawiały się rozwiązania techniczne nie występujące np. w poprzedniej generacji danego modelu
        lub w modelu konkurencji. Teraz tego nie ma.
        Porównaj wyposażenie samochodu z 2005-2006 roku oraz wyposażenie porównywalnego auta z
        2010. Różnic praktycznie brak. Czym więc nakłonić konsumenta, by kupił nowe auto, skoro jego 4-
        letnie jest praktycznie tak samo przestronne, wyposażone, bezpieczne i komfortowe? Ano,
        wprowadza się na siłę innowacje własnie pod postacią 'ekologicznych' wynalazków. I jelonki kupują,
        bo myślą, że są 'eko'. Nie pomyślą, że wyprodukowanie takiego 'eko' auta oraz zezłomowanie ich 4-
        letniego kosztuje środowisko o niebo więcej, niż gdyby eksploatowali dalej swój 4-letni samochód.
        Aleee nieee, przecież widzieli reklamę i będa 'eko', znajomi posrają się z zazdrości i też będą musieli
        sobie kupić 'eko' auta. I kółko się zamyka.

        Trzy - czy wiesz o tym, że koncerny CELOWO produkują samochody z materiałów o ograniczonej
        wytrzymałości tak, by auto zaczęło "sypać się" po kilku latach jednocześnie windując cenę serwisu i
        części zamiennych do niebotycznego poziomu, by jelonkom nie opłacało się ich naprawiać?
        Oficjalnie żaden koncern Ci tego nie potwierdzi, ale też żaden temu nie zaprzeczył. To też ma zmusić
        konsumentów do regularnej wymiany auta na nowe. Spektakularne akcje serwisowe na dziesiątki
        tysięcy aut to też efekt wprowadzania na rynek nowych modeli - szybciej, więcej, aby tylko sprzedać,
        aby tylko zarobić.

        O to w tym chodzi, a nie o bezpieczeństwo. To tylko ładna marketingowa otoczka - "Patrzcie, jacy
        jesteśmy wspaniali - dbamy o Wasze bezpieczeństwo, oferując wam innowacyjne (czy inne
        chwytliwe słówko) rozwiązania, by żyło się Wam lepiej". A naprawdę, pod tą przykrywką, sa tylko
        księgowi już liczący zyski ze sprzedaży.
        I koncerny będą lobbować za wprowadzeniem tych jakże innowacyjnych rozwiązań - i pewnie je
        wprowadzą. Ale nie z troski o ludzi, ale z troski o swoje zyski. Za wszelką cenę, nie licząc się z nikim i
        z niczym.

        Koncerny po prostu tworzą nam rzeczywistość kreując popyt na coś, co tak naprawdę zadowoli tylko
        niewielu. Ale kupować będzie większość, bo:
        - kupili znajomi
        - bo to modne/trendy/cool
        - bo na Facebooku napisali, że "Lubię to"
        - bo nic innego nie będzie, albo będzie dostępne tak, jak teraz są dostępne prawdziwe oldtimery -
        jest ich niewiele i kosztują krocie, chociaż często gęsto są technicznymi perełkami, którym do pięt
        współczesne plastikowe 'eko'-wozidełka nie dorastają.
        To jest właśnie kreowanie konsumpcji.

        O, albo przykład z innej beczki, ale daleko bardziej niebezpieczny i wręcz przerażający - słynna
        'świńska grypa' i kwestia zakupu szczepionek (w ilościach porażających). Bo dla mnie jest to
        największy przekręt ze strony koncernów farmaceutycznych w historii świata. Myślisz, że im chodziło o
        nasze zdrowie?
        Ze świńską im nie wyszło, co wymyślą tym razem? A jak wymyślą coś, co wymknie się spod kontrolii
        i skończymy jak w "Jestem legendą"? :)
        Podoba Ci się taka "przyszłość"?
        Bo to pieniądz dziś rządzi światem. Pieniądz i zyski wielkich korporacji. I nikt mi nie wmówi, że jest
        inaczej, że chodzi o troskę o nas i nasze bezpieczeństwo.

    • maxstirner Re: Przyszłość motoryzacji według Volkswagena 12.12.10, 14:01
      A niewidomi? Tak sie sklada ze znam ich sporo. Nikt o tym tu nie pisze ale nie zdajacie sobie sprawy jaka wolnosc to moze tym ludziom dac.. Oby to weszło w zycie jak najszybciej!
Pełna wersja