razor_blady
06.10.10, 13:36
"Lifestyle", czyli minimum formy, zero treści.
Dwa stereofoniczne głośniczki podobnej jakości jak akcesoria do peceta i niby-subwoofer, który ze względu na konstrukcję nie ma prawa grać.
Brak głośnika dialogowego i brak głośników efektowych.
I to wszystko za kilkanaście tysięcy, bowiem Bose ma patenty na robienie czegoś z niczego. W szczególności ma patent na robienie wody z mózgu swoich klientów.
Ciekawe jest to zdanie:
"Opatentowany przez Bose system ADAPTiQ natomiast dba o sprawne rozchodzenie się dźwięków nawet w pomieszczeniach, które nieco odbiegają...."
Jak rozumiem Bose opatentowało nowy sposób propagacji fali dźwiękowej w powietrzu? Gratuluję, należy się Nobel z fizyki.
Bose to świetny marketing, świetny design i masa patentów, które nic nie znaczą, mają za zadanie tylko stworzenie wrażenia, że "oni się znają na rzeczy".
No i artykuły sponsorowane, nic ponadto.
Specjalnie dla zainteresowanych produktami Bose (zwolenników i sceptyków) mam prawdziwą gratkę.
nyet.org/bose/
To jest wiszący sobie w necie artykuł sprzed lat, napisany nie dla pieniędzy, obnażający wszystkie słabości firmy Bose.
Facet, który po prostu wie co to jest dźwięk i jego propagacja, co to jest głośnik i jaka jest jego budowa bierze na warsztat flagowy zestaw głośnikowy kina domowego Acoustimass i na jego przykładzie pokazuje co tak naprawdę kosztuje w produktach Bose. Płaci się za brand, za własną naiwność i snobizm.
Jeśli ktoś nie ma czasu czytać, pozwolę sobie na jeden cytat z artykułu (skrócone, wolne tłumaczenie):
"Nowicjusze audio często mówią 'a ja słyszałem, że Bose jest dobre'. To ja się pytam 'od kogo?'. Czy to był inżynier dźwięku, producent nagrań, muzyk? Czy to był twój kuzyn z walkmanem albo boomboxem?".
Niech każdy sobie sam odpowie. Pozdrawiam ;-)