Stopienie rdzenia to nie koniec świata

    • tajemniczy_don_pedro Re: Stopienie rdzenia to nie koniec świata 15.03.11, 21:44
      W ramce:

      "Paliwo w pastylkach paliwowych jest skoncentrowane dużo słabiej niż paliwo w głowicach jądrowych, elektrownia atomowa nie może wybuchnąć."

      Bzdura totalna. Weźcie sobie jakiegoś specjalistę, niech wam wytłumaczy. Chodzi tylko o to, czy cały okłąd może się stać mocno nadkrytyczny, czy nie. Nawet w przypadku nisko wzbogaconego uranu, jeśli jest go odpowiednio dużo (tak, jak w reaktorze), warunki do wybochu mogą być spełnione. W bombie atomowej wysoko wzbogaconego uranu użyto tylko z jednego powodu: żeby nie ważyła 50 ton.
    • piechuzg Re: Stopienie rdzenia to nie koniec świata 15.03.11, 21:48
      Dla tych co są przeciwko budowie! Wszyscy nasi sąsiedzi mają elektrownie atomowe! Często są to elektrownie starego typu. Tak więc w razie awarii jednego z nich i tak jesteśmy w ..... Zatem argument że lepiej nie budować bo wybuchnie jest głupi. Skażenie nie rozróżnia granic matoły. Atom to najlepsza technologia. Elektrownie węglowe tez produkują promieniowanie.
    • boni.m Re: Stopienie rdzenia to nie koniec świata 15.03.11, 22:00
      To dla czego Japonczycy nie potrafali przestawic swych reaktorow na "bieg jalowy", tylko sie im one wciaz przegrzewaja?
    • siewen2011 Re: Stopienie rdzenia to nie koniec świata 15.03.11, 22:02
      Znawcy widzę, powołują się na katastrofę w Czarnobylu. Ok. Doszło do niej, problem w tym, że w roku 1986... i w przypadku reaktora o zupełnie innej konstrukcji i poziomie bezpieczeństwa niż stosowane obecnie. Pytanie należy sobie zadać, czy katastrofa w Czarnobylu rzeczywiście była taka groźna, czy może "zachód" ją zdemonizował aby pokazać, że rosyjska technologia jest przestarzała? Przyczyną wybuchu był ówczesny system panujący w ZSRR. Wykonanie zadania bez baczenia na skutki, a do tego zabójcza pewność siebie inżynierów mianowanych przez partię, a nie będących w rzeczywistości żadnymi inżynierami atomistyki. Dowodzący wówczas zespołem dyżurnym w Czarnobylu, ukończył KORESPONDENCYJNY kurs z zakresu atomistyki, a z zawodu był o ile pamiętam rybakiem... Zaszedł wysoko, bo był wierny partii. itp itd. Do katastrofy doszło, bo nie zarządził on wyłączenia reaktora w sytuacji, gdy ciśnienie w nim niebezpiecznie szybko rosło. To tak jakby postawić czajnik na gazie i czekać aż się spali, będąc tego w pełni świadomym! Bezpośrednio od wybuchu tego reaktora zginęło kilka osób. Nie pamiętam już dokładnie ile. Możliwe, że jedna lub dwie... Dalsze ofiary, to tzw. "ludzkie roboty", czyli wojsko i straż pożarna usuwająca skutki wybuchu i pożaru. Pełna liczba ofiar, to coś około 26-28 osób. Bajki o wymieraniu pobliskich wiosek czy miast, można sobie darować, podobnie jak "opowieści dziwnej treści" o mutantach w pobliskich lasach. Według badań wykonanych współcześnie, liczba deformacji płodów w okresie katastrofy w tym rejonie była nawet niższa niż przeciętna dla ZSRR. Czyli pomimo skażenia, "mutantów" rodziło się nawet mniej niż w innych rejonach kraju!
      Ewakuacja pracowniczego miasta Pripyat była faktem. Niestety mieszkańcy nigdy nie powrócili, choć mogli to zrobić już po około miesiącu od katastrofy. Wystarczyło tylko uprzątnąć najbardziej napromieniowane obiekty z miasta. Całkowite promieniowanie nie było szkodliwe dla człowieka już po kilkudziesięciu dniach po wybuchu. Dlaczego tego nie zrobiono? Odpowiedź jest chyba jasna. Kolejna sprawa, to panika w Europie i w Polsce tuż po wybuchu. Podawanie dzieciom płynu Lugola. Ówczesny minister zdrowia, który wydał decyzję o wydaniu zapasu kryzysowego tego specyfiku, udzielił 4-5 lat temu wywiadu, w którym powiedział, że przy obecnym stanie wiedzy nie zdecydował by się na ten krok, gdyż jak się okazuje nie było takiej potrzeby. Skażenie nie było szkodliwe. I po raz kolejny udowodniono, że poziom zachorowań na raka tarczycy u dzieci w okresie katastrofy nie przewyższał średniego poziomu zachorowań dla naszego kraju.
      A propos szkodliwości elektrowni jądrowych. Jedyne co elektrownia tego typu emituje do atmosfery, to para wodna i nic więcej. Jest absolutnie nieszkodliwa dla środowiska. Co innego tradycyjne elektrownie. Co one emitują do atmosfery, to chyba opowiadać nie trzeba. Ilu ludzi ginie w ciągu roku w kopalniach, a ile w elektrowniach atomowych? Jak wygląda Śląsk? Najbardziej zanieczyszczony obszar regionu. Ile ludzi umiera rocznie na rozmaite pylice płuc czy inne badziewia?
      Zdecydowanie TAK dla energii jądrowej w Polsce i na świecie. Wypadki zdarzają się wszędzie, a łatwiej o poważny wypadek w kopalni z setkami ofiar niż o wypadek w elektrowni atomowej.
    • eee-tam Re: Stopienie rdzenia to nie koniec świata 15.03.11, 22:20
      A ja uważam że za jakies 1000 lat nasi potomkowie (jesli jeszcze jacyś będą) uznają za durniów tych , którzy dokonywali na Ziemi destabilizacji materii w elektrowniach jądrowych i t.p.
      Najbliższy naturalny reaktor jądrowy Słońce powinien wystarczyć Ziemianom do zaspokojenia ich potrzeb energetycznych.
      Alternatywnym źródłem jest geotermia.
      A cała reszta póki co niech nie opuszcza naukowych laboratoriów albo niech się trzyma z daleka (niech sobie eksperymentują np. na Księżycu).
    • ex_sekciarz Re: Stopienie rdzenia to nie koniec świata 15.03.11, 22:27
      "Para wytwarzana w reaktorze nie jest puszczana na turbiny" - no niestety ale w tych elektrowniach starego typu para idzie prosto na turbinę, dodatkowy obieg pośredni zastosowano dopiero w późniejszych elektrowniach wodnych ciśnieniowych, a tu mamy reaktor wodny wrzący z początku lat siedemdziesiątych, zabezpieczenie przed wyciekiem stopionego paliwa też jest w nim gorsze
    • ex_sekciarz Re: Stopienie rdzenia to nie koniec świata 15.03.11, 22:37
      reaktor atomowy na "biegu jałowym" wytwarza nadal ciepło w ilości ok 5-10% tego, co przy roboczym obciążeniu i dlatego wymaga dalszego chłodzenia, tutaj chłodzenie wysiadło bo zostało zniszczone przez tsunami, dlaczego nie udało się tego naprawić tego w szczegółach nie podaje się do publicznej wiadomości - widocznie uszkodziło sie kilka rzeczy na raz. chłodzenie reaktora wodą z morza i puszczanie jej do morza z powrotem powoduje skażenie radioaktywne morza, jest więc zabiegiem ratunkowym mającym nie doprowadzić do gorszej katastrofy.
    • dragoonkiler Re: Stopienie rdzenia to nie koniec świata 15.03.11, 22:43
      "no niestety ale w tych elektrowniach starego typu para idzie prosto na turbinę". To co że nie ma zabezpieczeń przed wyciekiem stopionego paliwa, skoro w każdym momencie można podać truciznę neutronową. Prawda jest taka, że sprawność w takiej elektrowni jest większa, kontrola odbierania ciepła jest łatwiejsza, ale niestety w razie awarii turbiny i pomp wody chłodzącej elektrownia ma przerypane. W Polsce taka elektrownia nie powstanie z powodu takiego właśnie minimalnego ryzyka. Najnowsze elektrownie typu PWR mają stosowne zabezpieczenia w przypadku przegrzewania reaktora, które opisane są powyżej w artykule.
    • ex_sekciarz Re: Stopienie rdzenia to nie koniec świata 15.03.11, 22:44
      personel obsługujący został wycofany ze względu na zbyt duże skżenie terenu, została tylko mała grupa mająca pompować wodę morską do chłodzenia, ale właśnie podano że zepsuły sie pompy pompujące wodę morską, bomba atomowa to moze nie będzie, ale "brudna bomba" która rozsieje radioaktywne skażenie jak najbardziej, bo co ma zatrzymać ten proces, skoro nie ma tam prawie żadnej obsługi a kolejne desperackie próby zawodzą ?
    • megasceptyk Re: Stopienie rdzenia to nie koniec świata 15.03.11, 22:45
      Nie chce mi się wiele pisać
      ale więcej wie i rozumie 5 letnie dziecko
      niż opisuje ten artykuł.
      Albo jesteśmy krajem debili
      albo ja tu nie pasuję.
    • eee-tam Re: Stopienie rdzenia to nie koniec świata 15.03.11, 22:49
      Tak tak.
      Budujcie Budujcie elektownię w Polsce.
      Niemcy i Francuzi właśnie sią zastanawiają jak tu odejść od tego świństwa i co zrobić z odpadami.
      Jak zbudujecie to jak myślicie gdzie przywiozą te odpady.
      Przecież polska energetyka jest już w rękach niemieckich.
      Róbcie z tego kraju wysypisko.
      Bedzie bardzo bezpiecznie.
      Nasi pseudo politycy napewno zrobią na tym niezłe biznesy.
    • eee-tam Re: Stopienie rdzenia to nie koniec świata 15.03.11, 22:51
      https://www.tokfm.pl/Tokfm/1,103090,9257138,Niemcy_wylacza_stare_elektrownie_atomowe__Przejsciowo.html?fb_xd_fragment#?=&cb=ff9c3a0203a728&relation=parent.parent&transport=fragment&type=resize&height=21&width=120
    • theorema Re: Stopienie rdzenia to nie koniec świata 15.03.11, 23:34
      mnie wystarczylo, ze obejrzalam kiedys zdjecia ludzi z choroba popromienna - dziekuje bardzo. Zaden pyl weglowy tak czlowieka nie urzadzi. I w ogole po co te naprzedzanie przemyslu, technologii, wciaz wiecej i wiecej, wiecej. Wiecej ludzi, wiecej domow, wiecej pradu, wiecej wody...a moze przestac sie mnozyc jak kroliki, zredukowac ludnosc swiata o polowe? Albo moze nauczyc sie zyc, tak jak dawniej - bez tych wszystkich pieprzonych energozernych wynalazkow? Srednio 3 razy w tygodniu marze o swiecie bez komputerow, komorek, telewizji, samochodow i mysle ze nie jestem sama...
      • 3krotek Re: Stopienie rdzenia to nie koniec świata 16.03.11, 20:24
        > mnie wystarczylo, ze obejrzalam kiedys zdjecia ludzi z choroba popromienna - dz
        > iekuje bardzo. Zaden pyl weglowy tak czlowieka nie urzadzi. I w ogole po co te
        > naprzedzanie przemyslu, technologii, wciaz wiecej i wiecej, wiecej. Wiecej ludz
        > i, wiecej domow, wiecej pradu, wiecej wody...a moze przestac sie mnozyc jak kro
        > liki, zredukowac ludnosc swiata o polowe? Albo moze nauczyc sie zyc, tak jak da
        > wniej - bez tych wszystkich pieprzonych energozernych wynalazkow? Srednio 3 raz
        > y w tygodniu marze o swiecie bez komputerow, komorek, telewizji, samochodow i m
        > ysle ze nie jestem sama...

        Nie jesteś sama, jesteś osobą, która myśli i z którą się zgadzam w 100%.
    • q-nick Re: Stopienie rdzenia to nie koniec świata 15.03.11, 23:51
      Widzę, że Agora planuje zakup akcji przyszłej elektrowni jądrowej. Takiej propagandy jaka od kilku dni tu zapanowała nie widziałem chyba od upadku PRLu
    • jbienk Re: Stopienie rdzenia to nie koniec świata 15.03.11, 23:51
      Po wirze który wciągał statek i elektryku który prawie wyparował, taki za...sty artykuł:)
    • pocalujta_wujta Re: Stopienie rdzenia to nie koniec świata 16.03.11, 00:55
      Basen przechywytujacy w Fukushimie jest pekniety po trzecieniu ziemi. I to jest moja wiadomosc. Teraz wiecie gdzie jest zagrozenie? O tym media ne chca mowic by nie siac paniki.
    • walasia1 Re: Stopienie rdzenia to nie koniec świata 16.03.11, 01:35
      aż muszę napisać..
      tytuł artykułu ze strony głównej to "Co właściwie znaczy stopienie rdzenia elektrowni atomowej?"
      artykuł nie odpowiada na to pytanie ... to po co bzdury pisać ...
    • drakaina Re: Stopienie rdzenia to nie koniec świata 16.03.11, 02:20
      Brawo, Alex, za głos rozsądku :)
    • glizelda Re: Stopienie rdzenia to nie koniec świata 16.03.11, 06:50
      na co namj akies atomowe elektrownie ,ja na wsi pale czym sie da, w dzen mi swieci sloneczko, a jak jest ciemno to swiece swieczke, na goowno te cale atomy dosc czlowiek zaswinil te ziemie i po co ja jeszcze bardzej skarzac, mamy slonce- mozna wykorzystac energie sloneczna, na wsiach juz nie ma krow, teraz nie ma cukru, bo zasrana uniatak wykabinowala, ze wszystk wysprzedano,je sie niewiadomo co, zeby tylko brzuch napchac, pomidory sztucznie dojrzewaja, nawozami sie sypie ile da, truj sie czlowieku z kazdej strony!
    • von_seydlitz Re: Stopienie rdzenia to nie koniec świata 16.03.11, 07:37
      No no, porządny, jak na Gazetę artykuł...
      Bez zbytku emocji i podano w miarę dużo faktów.
    • 3krotek Stopienie rdzenia to nie koniec świata 16.03.11, 07:40
      To czemu jest tak źle skoro jest tak dobrze?

      Mówienie, że elektrownie japońskie są przestarzałe jest bzdurą!

      Gdy je budowano mówiono to samo co dzisiaj, że są najbezpieczniejsze i najnowocześniejsze!

      Myślę, że to upojenie nowoczesnością, dwudziestym pierwszym wiekiem, "postępami" technologii etc.
      Zapominamy, że przy tym wszystkim nie jesteśmy w stanie wybudować porządnej autostrady, systemy komputerowego, który się nie wiesza, oprzeć się kryzysowi gospodarczemu, wyżywić biedne dzieci i wielu innych rzeczy.
      Więc dlaczego miałoby się udać z elektrownią atomową?
      Może mniej megalomanii a więcej skromności?
    • hop_pl Re: Stopienie rdzenia to nie koniec świata 16.03.11, 09:19
      16.03.11, 07:40
      3krotek
      To czemu jest tak źle skoro jest tak dobrze?

      Mówienie, że elektrownie japońskie są przestarzałe jest bzdurą!

      Gdy je budowano mówiono to samo co dzisiaj, że są najbezpieczniejsze i najnowocześniejsze!

      Myślę, że to upojenie nowoczesnością, dwudziestym pierwszym wiekiem, "postępami" technologii etc.
      Zapominamy, że przy tym wszystkim nie jesteśmy w stanie wybudować porządnej autostrady, systemy komputerowego, który się nie wiesza, oprzeć się kryzysowi gospodarczemu, wyżywić biedne dzieci i wielu innych rzeczy.
      Więc dlaczego miałoby się udać z elektrownią atomową?
      Może mniej megalomanii a więcej skromności?
      zgadzam się w 100-tu procentach potrafimy tylko udawać ekspertów na forach! Co do wykonania czegokolwiek to już przekracza nasze możliwości - żenada
    • qropatwa Re: Stopienie rdzenia to nie koniec świata 16.03.11, 09:23
      A oświeć wszystkich, co się dzieje z odpadami z kopalni węgla i
      elektrowni węglowych (w tych ostatnich w Polsce spalaniu ulega ok. 100
      t rudy uranu rocznie)? Pomijam fakt, że jak się okazało popiołów z
      elektrowni używano do budowy autostrad w Polsce, cóż takie odpady
      tańsze niż dolomit. Jakia jest wartość promieniowania w Sv dla hałd z
      odpadami z energetyki węglowej?
      Węgiel jest tani? Może chiński. Sprawdżcie sobie łączną sumę
      budżetowych dotacji dla polskich kopalni węgla w latach 1990-2010 i
      ile nowoczwesnych reaktorów typu PWR III gen. można byłoby za to
      kupić? Poza tym jakie są koszty ludzkie wydobycia węgla w Polsce?
      Nawet nowoczesne technologie tego nie rozwiązą - węgiel trzeba
      wydobywaś spod ziemi siłą i kosztem luidzkich rąk.
      Polska ma wody geotermalne? Jasne - dlatego turyści z Europy walą
      drzwiami i oknami do Polski, aby pluskać się w termach i podziwiać
      gejzery. Pod tym względem budzimy zazdrość u Węgrów i Islandczyków.
      Wiatr to świetne źródło energii elektrycznej, szczególnie, gdy nie
      wieje. Wiedzą o tym 'specjaliści' z PGE, którzy na stawianiu wiatraków
      zdefraudowali ostatnio 30mlnPLN, co 'bada' teraz prokuratura. 30 mln
      się odnajdzie, na rachunkach za prąd klientów PGE.
      Wiatr to w ogóle lepsze źródło energii niż 'atom', dlatego
      amerykańskie lotniskowce mają żagle zamiast reaktorów.
      Gaz? Jako źródło prądu w Polsce? Ten importowany z Rosji? (chyba, że
      ktoś wierzy w gaz g-łupkowy, ten co go dla naszego dobra, pewnie za
      friko będą wydobywać amerykańskie koncerny, o ile najpierw go znajdą,
      a potem rząd RP im dofinansuje wydobycie. Elektrownia atomowa w
      obwodzie kaliningradzkim buduje się w najlepsze. Za 2-3 lata będzie
      gotowa. U nas nic nie będzie, poza idiotami.
    • xkx2 Re: Stopienie rdzenia to nie koniec świata 16.03.11, 09:28
      Elektrownia Atomowa to nic innego jak quasi brudna bomba atomowa. Elektrownia węglowa to też może nic cudownego ale jednak coś bardziej bezpiecznego. Jakoś nie słyszy się o jakiś super awariach w tych miejscach a przynajmniej nie na taką skalę aby trzeba było ewakuować w promieniu 20 - 30 km ludzi. Dajmy sobie spokój z czymś co nie dość iż kosztuje ekstremalne pieniądze i zwraca się 20 lat to jeszcze zawsze może stać się śmiertelnym zagrożeniem. Awarie się zdarzają choćby przez głupotę i bezmyślność ludzi a wtedy może być rożnie. Ja raczej wolałbym nie mieć kolejnego Czernobyla w samym środku Polski.
    • majki25.2 Re: Stopienie rdzenia to nie koniec świata 16.03.11, 09:54
      Media z tego wybuchu robia takie show ze zaraz powinno skonczyc sie zycie na ziemi, a w japonii jakis dziwny spokoj panuje. Przeciwnicy elektrowni w Polsce tez sa zalosni. Nasz kraj jest otoczony ogromna iloscia elektrowni jadrowych. Gdyby jedna chociaz wybuchla (co sie zdarzyc po prostu nie moze przy obecnym zaawansowaniu technologii) to nie mialoby to znaczenia czy to w polsce czy we francji, ale dla wielu skoro nie ma w polsce to jestesmy "bezpieczni", BZDURA! Za budowa przemawia wiele aspektow. 1) nie szkodzi srodowisku (efektem ubocznym jest para wodna nie CO2!!!), 2) energia elektryczna bylaby po prostu tansza.

      pozdrawiam
Pełna wersja