pepik83 Re: Stopienie rdzenia to nie koniec świata 16.03.11, 10:42 Okiem fizyka jądrowego - ocena bezpieczeństwa. Czy Polacy powinni zgodzić się na budowę elektrowni atomowej? W TV toczy się kłamliwa kampania propagandowa dotycząca awarii w elektrowni Fukushima w celu zapobieżenia protestom przeciw narzuconej nam przez Francję budowie elektrowni jądrowej. Jako fizyk jądrowy doświadczalny, mający wieloletnie doświadczenie z US w bezpieczeństwie jądrowym pragnę przedstawić realne zagrożenia, stopniowo materializujące się w elektrowni Fukushima. Najważniejszym zagrożeniem jest niemożliwość wyłączenia reaktorów atomowych. ?Wyłączenie reaktora?, to jest tylko zmniejszeniem jego mocy. Analogią jest zdjęcie nogi z gazu w samochodzie, co jednak jest zupełnie czymś innym niż wyłączenie silnika poprzez przekręcenie kluczyka. Następnym zagrożeniem jest niemożliwość poprawnego chłodzenia rdzenia reaktora w przypadku problemów z drożnością przewodów chłodzących w samym rdzeniu. Niewyobrażalna dotychczas, sytuacja awarii wszystkich systemów chłodzenia, zachodzi kolejno we wszystkich blokach elektrowni Fukushima. Rozwijająca się dramatycznie sytuacja jest dokładnym zaprzeczeniem teoretycznych zapewnień o bezpieczeństwie, niezawodności i nowoczesności energetyki jądrowej. Rząd Japonii rozpowszechniał informacje, że nie występuje niebezpieczeństwo skażenia promieniotwórczego, ponieważ, w przeciwieństwie do Czernobyla, reaktory w Fukushimie są zamknięte w stalowych obudowach. Była to oczywista nieprawda, jak pokazał rozwój sytuacji w ostatnich dniach. Dalsze uszkodzenia grożą eksplozją obudowy reaktora i rozrzuceniem przez wybuch znacznych ilości substancji radioaktywnych po okolicy. Taki scenariusz, obecnie już więcej niż prawdopodobny, grozi poziomem skażenia porównywalnym z Czernobylem. Niestety nie jest to najgorszy scenariusz. Jeśli stopi się rdeń, to nastąpi segregacja metali z uwagi na różnice w gęstości. Ciężkie metale rozszczepialne opadną na dno obudowy, a lekkie metale z prętów kontrolnych wypłyną na powierzchnię- spowoduje to niekontrolowane zwiększenie mocy reaktora, zwiększenie promieniowania, wzrost temperatury do kilku tysięcy stopni, przetopieniem obudowy i podłoża reaktora, oraz wylanie się radioaktywnych materiałów do gleby lub morza. Niestety, jest też możliwy najtragiczniejszy scenariusz. Jeśli po stopieniu rdzenia, obudowa nie ulegnie całkowitemu roztopieniu, to w dolnej części reaktora nastąpi skoncentrowanie wielkiej ilości płynnych materiałów rozszczepialnych. Może to doprowadzić do zajścia ?brudnej? eksplozji nuklearnej o niewielkiej sile. Jednak, skażenie promieniotwórcze będzie gigantyczne, wielokrotnie większe, niż skażenie spowodowane eksplozją, nawet największych, bomb atomowych. Nowoczesna bomba wodorowa zawiera około 1 kg plutonu w zapalniku. Rdzeń reaktora zawiera do kilkunastu ton różnych materiałów rozszczepialnych. Skutki takiej eksplozji, były by nieporównywalnie tragiczniejsze niż w przypadku Czernobyla. Słowa premiera Japonii, że Fukushima nie jest Czernobylem, nabrały by tragicznie ironicznego znaczenia. Do atmosfery dostanie się prawie 100% substancji radioaktywnych w wyniku odparowania rdzenia reaktora. Zanieczyszczenie radioaktywne mogą być porównywalne ze skutkami zanieczyszczeń powstałych podczas wojny jądrowej z użyciem setek bomb atomowych. Zasięg zanieczyszczenia radioaktywnego o poziomie zabójczym dla ludzi, może wykroczyć daleko poza samą Japonię. Mając nadzieję, że w samej Japonii nie zrealizuje się najgorszy scenariusz, jako Polacy, zastanówmy się jakim ewentualnym kosztem chcemy finansować Francuski przemysł nuklearny. Nie dajmy się zwieść gołosłownym zapewnieniom rządu i osób finansowo powiązanych z dotacjami unijnymi o bezpieczeństwie energetyki jądrowej. Awarię elektrowni jądrowej mogą spowodować różne czynniki, nie tylko trzęsienia ziemi. Skutki em takiej awarii nuklearnej może być całkowite zniszczenie Polski i powolna śmierć w męczarniach większości z nas w wyniku choroby popromiennej. Dr. Marek Chmielowski Odpowiedz Link Zgłoś
wuzuwela Re: Stopienie rdzenia to nie koniec świata 16.03.11, 10:46 wypadki i awarie w elektrowniach atomowych to w zasadzie przypadki dosyć rzadkie,zaś szkody powstałe z faktu używania elektrowni węglowych i przy wydobyciu węgla to już reguła i śmiało można obliczyć jakie straty ponosimy i poniesiemy,w wypadku elektrowni atomowych te straty są tylko wtedy kiedy zdarza się awaria i to nie osiągają takich rozmiarów jak te uczynione konwencjonalnymi(węglowymi,gazowymi,opalane mazutem)i weźmy pod uwagę że szkód wyrządzonych EA można uniknąć przy wyeliminowaniu czynnika ludzkiego zaś tych z konwencjonalnych nie da się uniknąć,one są wpisane już przy projekcie.Tak że energia atomowa na plusie i perspektywiczna. Z awariami na EA to tak jak z katastrofą lotniczą,jest głośno bo ginie masa ludzi jednocześnie,ale i tak uważa się za samy bezpieczny środek transportu w porównaniu do tego co pływa i jeździ Odpowiedz Link Zgłoś
lord1810 Re: Stopienie rdzenia to nie koniec świata 16.03.11, 10:49 Dajcie ludzie spokój. Kłucić sie jak zawsze umiecie i nic więcej. Pożyjemy i zobaczymy. Prawdę mówiąc mamy wpływ góra w 10% na to co zrobią w polsce. Tak więc ... Odpowiedz Link Zgłoś
ksiadztezczlowiek Re: Stopienie rdzenia to nie koniec świata 16.03.11, 11:23 "Stopienie rdzenia to niebezpieczne zdarzenie, ale projektanci elektrowni liczą się z taką możliwością i specjaliści nie są w takiej sytuacji bezradni." Oczywiscie, ze sa bezradni to widac w Japonii w kraju o najbezpieczniejszych elektrowniach atomowych na swiecie i kraju wysokorozwinietym. Po stopieniu rdzenia trzeba go zabudowac nie na wieki tylko na przynajmniej najblizsze 24 tysiace lat (Polska istnieje 1 tysiac lat), jesli nie na miliony lat bo niektore bardzo radioaktywne pierwiastki zmniejszaja swoje promieniowanie o polowe dopiero po milionach lat. Skarzenie terenu jest bardzo duzym zagrozeniem dla zdrowia. Jako przyklad podam Bawarie po katastrofie w Czarnobylu. W Bawarii spadl deszcz z chmur radioaktywnych. Wedlug ekspertow dziczyzne z lasow bawarskich bedzie mozna spozywac bez niebezpieczenstwa dla zdrowia za okolo 300 lat, bo odzywia sie grzybami, ktorych skarzenie tysiace razy przekracza normy. W Bawarii zachorowanie na raka jest trzy razy wieksze jak w polnocnych landach niemieckich. I co Pan na to? Odpowiedz Link Zgłoś
siewen2011 Re: Stopienie rdzenia to nie koniec świata 16.03.11, 11:56 @pepik83 To Ty jesteś tym niby "fizykiem" czy cytujesz..."fizyka"? Wszystko co tam opisujesz/ cytujesz, TO TOTALNA BZDURA WYSSANA Z PALCA na potrzeby brukowców lub rozmaitych "zielonych". Podaj JEDEN przykład z historii, kiedy w elektrowni atomowej nastąpił wybuch jądrowy. Nie znajdujesz? Proste... bo to NIEMOŻLIWE. Elektrownia atomowa, to nie bomba atomowa! To tak jakby porównać czajnik do parowozu i powiedzieć, że to dokładnie to samo. Dla przykładu podam dane, które pokazują jak wielce niebezpieczna jest elektrownia atomowa. Liczba ofiar Katastrofa Rok 0 Awaria reaktora jądrowego (Three Mile Island, USA) 1979 0 Przeciek chemiczny (Soveso, Włochy) 1976 0 Pożar reaktora (Windscale, Wielka Brytania) 1957 31 Pożar reaktora (Czarnobyl, ZSRR) 1986 300 Awaria w zakładach broni biologiczno-chemicznej (Nowosybirsk, ZSRR) 1979 421 Zniszczenie zapory rzecznej (Frejus, Francja) 1959 431 Wybuch w kopalni (Chasnala, Indie) 1975 452 Wybuch gazu naturalnego (Mexico City, Meksyk) 1984 562 Wybuch nawozów sztucznych (Teras City, USA) 1947 1 100 Wybuch dynamitu (Cali, Kolumbia) 1956 1 572 Wybuch pyłu węglowego w kopalni (Honkeiko, Chiny) 1947 2 600 Awaria zapory wodnej (Vaiont, Francja) 1963 15 000 Wyciek trującego gazu (Bhopal, Indie) 1984 Nie dajmy się zwariować! To jest współczesne polowanie na czarownice i nic więcej. Odpowiedz Link Zgłoś
frusciante82 Re: Stopienie rdzenia to nie koniec świata 16.03.11, 12:29 Nic się nie dzieje. Jest dobrze. Japany pokichają i im przejdzie. Od początku tak twierdziłem. Odpowiedz Link Zgłoś
wnusiowermahtowca Re: Stopienie rdzenia to nie koniec świata 16.03.11, 14:04 za nierzondow PO w zadnym wypadku nie mozna dopuscic do powstania elektrowni atomowej w Polsce. Awaria takie elektrowni to bylaby tylko kwestia czasu Odpowiedz Link Zgłoś
derobson Re: Stopienie rdzenia to nie koniec świata 16.03.11, 14:20 Dr Marek Chmielewski wg google - bardzo dobry ginekolog położnik w Warszawie , a do tego i na atomie się zna :-) Odpowiedz Link Zgłoś
derobson Re: Stopienie rdzenia to nie koniec świata 16.03.11, 14:22 o przepraszam, Chmielowski, jedna litera czyni różnicę Odpowiedz Link Zgłoś
gelbigel Re: Stopienie rdzenia to nie koniec świata 16.03.11, 16:58 ja pdole ile w polsce secjalistów od atomistyki tylko ciekawe że żadnego reaktora nie padudowali... internetowi znawcy rofl Odpowiedz Link Zgłoś
doxi_mara Re: Stopienie rdzenia to nie koniec świata 16.03.11, 17:53 Najwiekszym problemem energetyki atomowej jest skladanie odpadow. Niestety o tym malo sie mowi, ludzie mysla chyba, ze zasypuje sie je piachem! Odpowiedz Link Zgłoś
prac124 Re: Stopienie rdzenia to nie koniec świata 29.03.11, 01:27 Nie jestem fizykiem jądrowym. Skoro fizycy jądrowi nie chcą zamieszkać na terenie przyzakładowego osiedla mieszkaniowego elektrowni jądrowej, muszę próbować myśleć samodzielnie. Nie mogę wierzyć ludziom, którzy mówią co innego, a robią wprost przeciwnie. W artykule autor, Janusz A. Urbanowicz, podaje, że w Japonii tlenek uranu (rozumiem, że VI) jest zamknięty szczelnie w rurach cyrkonowych, rozumiem, żeby rury nie tłumiły przenikających je neutronów. Rozumiem, że w elektrowni jądrowej użyto tlenku możliwie aktywnego izotopu uranu, bo inaczej nie byłoby o czym mówić. Ten z kolei jest tam zgromadzony w dużej ilości, jak się zorientowałem wielokrotnie większej od masy krytycznej. Nie dochodzi do wybuchu atomowego dzięki temu, że pręty są od siebie nieco oddalone i dodatkowo otoczone płaszczem wodnym w ciągłym obiegu odbierającym nadmiar neutronów z reaktora. Woda pochłaniająca neutrony sama zamienia się w chemiczny związek izotopów o krótkiej trwałości i powracając do reaktora już jest ?czysta?. Żeby nie nastąpiło zbytnie rozgrzanie rur z tlenkiem izotopu uranu są stale omywane chłodzącą wodą. Nasuwa się tu jedna refleksja. Żeby tlenek izotopu uranu w rurach z cyrkonu przestał się nagrzewać (na przykład po rezygnacji z dalszej eksploatacji) trzeba je odpowiednio rozproszyć tak, by pozostałe promieniowanie neutronowe było pochłaniane przez materię oddzielającą poszczególne pręty. Czemu więc się tego nie czyni? W elektrowni japońskiej ?zużyte? rury były przechowywane nadal w silnym skupieniu przy nieustannym chłodzeniu w procedurach ?magazynowania?. Czy pożądane rozproszenie wymaga wyłączenia zbyt dużych obszarów Ziemi z eksploatacji człowieka? Co jest powodem, że nie stosuje się tego najprostszego sposobu magazynowania odpadów poelektrownianych? Tu doszliśmy do tematu: gdzie i w jaki sposób w Polsce przechowywać takie odpady, bo przecież będą przez kilkadziesiąt lat eksploatacji rdzeni atomowych? Nikt nie udziela odpowiedzi na to proste pytanie, chociaż pytanie to pada systematycznie od decyzji budowy elektrowni w Żarnowcu. Może ten temat nie jest zaplanowany? Pan Urbanowicz też omija ten temat, jak gdyby to było psie gó.... Drugim zagadnieniem, które nasuwa mi się na myśl jest przemiana jądrowa izotopu uranu w izotop plutonu. Następuje to (jak pamiętam ze szkoły) pod wpływem oddziaływania tych samych neutronów, które rozgrzewają nam rury z cyrkonu. W zasadzie w normalnych warunkach pracy elektrowni rury z tlenkiem uranu są wyłączane z eksploatacji znacznie wcześniej, niż powstaje odpowiednio duże zagęszczenie izotopu plutonu. Co jednak się dzieje, gdy rury takie nie zostają rozproszone w przestrzeni. Należy się spodziewać, że mniejsza ilość neutronów przenika do sąsiednich zawierających również tlenek izotopu uranu i w nich nadal powoli przemienia ten ustani w izotop plutonu. Co z tym robić? Pan Urbanowicz milczy na ten temat również. Trzecim zagadnieniem niepokojącym moje myśli jest temperatura. Na lekcjach chemii z żółtego tlenku rtęci pod wpływem prażenia (dla rtęci to dosyć niska temperatura) uzyskiwałem metaliczną rtęć. Teraz się tego w szkołach nie robi ze względu na działanie par rtęci na serce. Ale co z tlenkiem uranu, który nie tworzy masy krytycznej gdyż nie jest metalicznym izotopem uranu w odpowiedniej masie w jednym miejscu. Sam fakt, że mamy do czynienia z tlenkiem izotopu uranu wystarcza, żeby atomy izotopu metalu były od siebie oddalone. Co jednak będzie się działo, gdy znaczna ilość tlenku izotopu osiądzie warstwą na dnie zbiornika pod reaktorem? Beton osłony reaktora nie wytrzyma 3500 stopni. Temperatura stale będzie rosła. Czy tlenek izotopu nie zacznie się rozpadać termicznie na tlen i izotop metaliczny? Jakiej temperatury potrzeba do takiego rozpadu? Temperatura takiej stopionej masy stale będzie rosła, bo tego nie da się chłodzić wodą, która kiedyś opływała każdą rurę ze wszystkich stron, a teraz może być tylko na wierzchu. Jaka ilość izotopu uranu metalicznego w jednym miejscu jest potrzebna do reakcji wybuchowej? To pytanie o masę krytyczną. Jeśli chodzi o izotop plutonu, to w niekorzystnych warunkach wystarczy 1500 gramów do wybuchu o sile 20 kiloton TNT. To już jest całkiem widowiskowy fajerwerk. W ogóle, to pan Urbanowicz przedstawił nam całą serię skutecznych zabezpieczeń, jakie stosują najbardziej rozwinięte kraje, jak Japonia i USA. Czy skuteczne? Po kolei. ??do rdzenia reaktora wprowadzane są pręty sterujące i pręty bezpieczeństwa. W odróżnieniu od prętów paliwowych nie są trwałymi elementami rdzenia, lecz mogą być wsuwane i wysuwane na rozkaz ze sterowni. Wykonane są z materiałów pochłaniających neutrony (trucizn neutronowych) i ich zadaniem jest sterować intensywnością reakcji jądrowej.? O jaki rozkaz ze sterowni tutaj chodzi? Głosowy, czy elektryczny? Jak widać elektrycznego rozkazu nie można było podać z braku prądu. To nie do uwierzenia elektrownia atomowa zasilająca całą prowincję i brak prądu do samosterowania. A jednak szewc bez butów chodzi. Baterie akumulatorowe nie zadziałały, a być może nie były wystarczającymi do sterowania reaktora prętami tłumiącymi. Innego sposobu pozyskiwania prądu niż turbina nikt nie przewiduje. No bo i po co? Myślę, że ręcznie tych prętów się nie opuści. Mogłaby pomóc grawitacja, ale czy ja wiem? Poza tym takie pręty pochłaniające neutrony nie będą pochłaniały wiecznie. Nasycą się i przestaną pochłaniać. Kiedy to nastąpi? Ile mamy czasu na usunięcie zagrożenia? ?Pręty bezpieczeństwa działają podobnie, ale mają nieco inne zadanie - w sytuacji awaryjnej zostają jak najszybciej wprowadzone do rdzenia, aby stłumić reakcję jądrową i wygasić reaktor. W niektórych reaktorach obie te role pełni jeden zestaw prętów w innych są to osobne mechanizmy, albo zamiast wsuwania prętów bezpieczeństwa, płynną truciznę neutronową wstrzykuje się wprost do wody wypełniającej reaktor.? Skoro to takie proste, to czemu nie wsunięto prętów, tylko bawiono się z pompowaniem wody obiegowej, a nawet morskiej ryzykując, że sole zawarte w wodzie stają się wtedy izotopami i mogą skażać środowisko? Zdecydowano się do wprowadzenia do otoczenia izotopów związków zawartych w soli morskiej żeby uniknąć? No właśnie czego? Od czego to mniejszym złem jest skażenie gleby i morza substancjami promieniotwórczymi o bardzo nadmiernym stężeniu? ?Paliwo w pastylkach paliwowych jest skoncentrowane dużo słabiej niż paliwo w głowicach jądrowych, elektrownia atomowa nie może wybuchnąć.? Pierwsza część zdania to prawda. W tlenku atomy uranu są od siebie oddalone poprzez siatkę krystaliczną związku. Konkluzja wydaje mi się fałszywą. Jeżeli jednak ktokolwiek w terrorystycznym uniesieniu zechce oddzielić tlen od izotopu uranu, na przykład w bardzo wysokiej temperaturze, która niejako sama się robi, to stopiony metaliczny izotop uranu powinien mieć te same właściwości rozpadu jądrowego, co schłodzony. A wtedy? ?Obudowa reaktora wraz ze wszystkimi systemami potrzebnymi do podtrzymania jego działania, jest zamknięta w obudowie bezpieczeństwa - stalowym pancerzu mającym za zadanie zatrzymać wewnątrz skażenie, jakie może nastąpić w wyniku awarii reaktora.? W porządku. Skąd się wzięły pewne niewielkie ilości izotopu plutonu w otoczeniu elektrowni, jeżeli znajdował się tylko wewnątrz rur cyrkonowych i w zamkniętej szczelnie obudowie? ?Obudowa bezpieczeństwa zamknięta jest w solidnym budynku reaktora, którego zadaniem jest chronić reaktor przed zewnętrznymi zagrożeniami, takimi jak spadające samoloty.? Widzieliśmy te solidne budynki na zdjęciach. Poza tym na Ziemię spada corocznie ileś tam tysięcy meteorytów, z czego większe osiągają powierzchnię planety niosąc energię nieporównywalnie większą od uderzenia samolotu. Chociaż? po 11 września skutki uderzenia samolotu też powinny być zrewidowane od nowa. ??woda ta staje się nieznacznie radioaktywna, jednak skażenie wiążące się z ewentualnym wyciekiem wody lub pary wodnej nie jest trwałe - zawarte w wodzie radioaktywne izotopy rozpadają się najdalej po kilkunastu dniach.? To fakt. Woda destylowana ma Odpowiedz Link Zgłoś
prac124 Re: Stopienie rdzenia to nie koniec świata 29.03.11, 01:34 ??woda ta staje się nieznacznie radioaktywna, jednak skażenie wiążące się z ewentualnym wyciekiem wody lub pary wodnej nie jest trwałe - zawarte w wodzie radioaktywne izotopy rozpadają się najdalej po kilkunastu dniach.? To fakt. Woda destylowana ma takie właściwości, jakie opisuje Pan Urbanowicz. Ale skąd informacja, że woda obiegowa reaktor jest destylowaną? A jak to wygląda z woda morską o zawartości różnych związków do 4.3 procent? Myślę, że paskudnie. ?Scram to system samoczynnego wygaszania reakcji jądrowej zachodzącej w rdzeniu reaktora, włączający się w sytuacji zakłócenia działania reaktora. Procedurę SCRAM można też uruchomić ze sterowni, naciskając wielki czerwony guzik awaryjnego wyłączenia.? Wynika z tego, że w Japonii system zadziałał samoczynnie i nic się nie stało. A może się mylę? Może cała ludzkość się myli? Czy naciśnięcie ?wielkiego czerwonego guzika? wystarczy, by system zadziałał, czy też potrzebna jest jeszcze do tego energia elektryczna? ?W sytuacji w której grozi przegrzanie reaktora, do jego wnętrza automatycznie pompowane są duże ilości wody dla jego schłodzenia.? Czy były pompowane automatycznie i teraz? Wygląda na to, że elektrownia jądrowa bez energii elektrycznej z innej elektrowni (jądrowej lub węglowej) staje się bezbronną jak dziecko. I bardzo niebezpieczną, jak dziecko psychopatyczne. ?Jeśli ciśnienie pary wodnej wewnątrz obudowy reaktora przekroczy wartość bezpieczną, para jest wypuszczana - ale nie do atmosfery. Specjalny rurociąg doprowadza ją do znajdującego się wewnątrz obudowy bezpieczeństwa basenu z wodą, gdzie zostaje schłodzona i przechwycona.? Owszem widzieliśmy duże ilości pary wodnej nad blokami energetycznymi, która była ?schłodzoną i przechwyconą?. ?Częścią obudowy bezpieczeństwa jest stalowo-betonowy basen umieszczony pod obudową reaktora. Jeśli nie uda się odzyskać kontroli nad reaktorem i dojdzie do stopienia rdzenia, zadaniem tej części obudowy bezpieczeństwa jest przechwycenie jądrowej lawy ze stopionego rdzenia (corium), rozprowadzenie jej na dużej powierzchni i powolne schłodzenie.? Stopiony rdzeń (przepraszam, ile to ton materiału?) oznacza, że mamy do czynienia z wysoką temperaturą. Żaroodporne stopy stali wytrzymują do 2 600 stopni bodajże, a beton jeszcze mniej. To już nie są pręty z tlenkiem o dużej rozwiniętej powierzchni chłodzonej. To już bryła o bardzo małej powierzchni chłodzenia w stosunku do objętości. Powątpiewam, czy tempo chłodzenia wtedy będzie w stanie powstrzymać nieustanny wzrost temperatury. Co właściwie będzie się działo z rosnącą ilością strumienia neutronów, gdy tlenek izotopu uranu z domieszką izotopu plutonu pozbędzie się tlenu w odpowiednio wysokiej temperaturze? ??Ma za zadanie wytrzymać trzęsienie ziemi - co w Fukushimie się udało - i ochronić obudowę bezpieczeństwa i reaktor.? Ładnie powiedziane: ?ma za zadanie?. Czemu więc składniki chemiczne reaktorów znalazły się na zewnątrz? Przecież wszystko się udało. ?Załoga elektrowni przechodzi długie szkolenia, w czasie których uczą się jak radzić sobie ze wszystkimi możliwymi sytuacjami, w tym ze stopieniem rdzenia.? Coś mi się nie widzi, że radzą sobie ze ?wszystkimi możliwymi sytuacjami?. To samo można powiedzieć nie tylko o załodze elektrowni, ale całym międzynarodowym sztabem naukowców, którzy wyraźnie sobie nie radzą. Sytuacja z czasem robi się coraz gorszą. ?Prawdopodobnie na skutek reakcji wody z przegrzanymi obudowany prętów paliwowych wydzielił się wodór, który wybuchł, uszkadzając budynki reaktorów 1 i 2, jednak obudowy bezpieczeństwa nie zostały naruszone.? Prawdopodobnie? A jakież to jest prawdopodobieństwo, że wodór pozbawiony odpowiedniej ilości atomów tlenu wybucha? Wodór gazowy pali się jak pochodnia (patrz katastrofa Zeppelina). Żeby wodór gazowy wybuchł musi być zmieszany w odpowiedniej proporcji z tlenem. Poza tym ze zdjęć nie wynika, że tylko budynki reaktorów 1 i 2 zostały zniszczone. ?Jeśli nie uda się schłodzić przegrzanych reaktorów, może dojść do stopienia rdzenia. Wówczas radioaktywna lawa może przepalić obudowę reaktora i wyląduje w basenie przechwytującym, gdzie będzie stygła. Budynek zniszczonego reaktora trzeba będzie zamknąć na wieki.? Czy istotnie będzie stygła? Wyżej wyłuszczyłem, dlaczego w to wątpię. Warunki chłodzenia są kilkadziesiąt razy gorsze niż przy chłodzeniu rur z tlenkiem izotopu uranu, a przecież to się nie udało. Mam poważne obawy, że nie będzie stygła, a wręcz przeciwnie. Przecież mamy do czynienia z paliwem nie zużytym o znacznym natężenia promieniowania neutronowego. Obawiam się, że w takim wypadki zniszczonego budynku reaktora nie trzeba będzie ?zamykać na wieki?, bo ?fuknie? rozpraszając w atmosferze nie tylko swoją zawartość, ale i wszystkich pozostałych reaktorów i magazynów zużytego paliwa. Będzie to słuszna kara dla ludzkości za zabawę siłami przyrody, o których ma dość blade pojęcie. Wracając do Polski. Grupa ludzi żądna pieniędzy ?przy okazji? inwestycji chce w Polsce wybudować najnowocześniejszą elektrownię tego typu. No, bo to ?wszyscy sąsiedzi wokoło mają już elektrownie jądrowe, a my wciąż jesteśmy zaściankiem Europy?. No, bo trzeba będzie kupować energię zamiast mieć własną?. Sprzedawać nie będziemy, bo elektrownia ma mieć moc zaledwie 6 GW. To mają być argumenty, dla których mamy pakować się w technologię, jak widać, jeszcze nie opanowaną do końca gdziekolwiek na świecie. Argumenty nic nie warte. To żeby nie być zaściankiem Europy mamy pozwalać na wychowywanie dzieci na homoseksualistów, zabijać niemowlęta w łonie matek, likwidować osoby starsze lub nieuleczalnie chore? To na tym ma polegać nowoczesność i postęp? A co z pieniędzmi? Przy ogromnym nakładzie finansowym (znacznie większym od kosztów wybudowania 7 stopni energetycznych na Wiśle) energia będzie tańszą, niż u naszych sąsiadów posiadających elektrownie jądrowe? Oczywiście nie, jeżeli nie droższą. T czemu nie kupować po prostu energii od sąsiadów. Ceny w Europie przecież i tak są i nadal będą zrównoważonymi. Wcale nas to więcej nie będzie kosztowało. A co z terroryzmem? Przecież wystarczy jeden człowiek w turbanie i w białym fartuchu dla niepoznaki, z cęgami do ciecia przewodów, żeby przeciął tylko dwa przewody; jeden od automatycznego wygaszania reaktora, a drugi od sygnalizacji, że coś jest nie tak, żeby lampka ostrzegawcza się nie zapaliła przed dyżurnym. Jakoś nikt nie deklaruje się, że zamieszka z rodziną na terenie osiedla przyzakładowego przy elektrowni, ani w gminie, gdzie da się ludzi przekupić i składować odpady poelektrowniane. Przecież ?to jest bezpieczne i obawy są płonne?. A może Pan Urbański pierwszy? Pieniądze są. Przy tak kosztownej inwestycji jeden procent na łapówki to ogromna suma, to mniej trzeba na wybudowanie osiedla 520 luksusowych domów jednorodzinnych, dla 460 parlamentarzystów głosujących za budową i reszta dla sympatyków elektrowni atomowej w Polsce. No śmiało. Andrzej Goerst Odpowiedz Link Zgłoś
prac124 Re: Stopienie rdzenia to nie koniec świata 29.03.11, 01:36 Przepraszam, ale język pola dla komentarzy należy do egzotycznych, bo znaki cudzysłowu i wielokropka zamienia na znak zapytania. Proszę u wyrozumiałość - za operatora oczywiście. Goerst Odpowiedz Link Zgłoś