Polskie dzieciaki mają pod e-górkę

IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.05.05, 20:26
"W ciągu 9 miesięcy działania do programu przystąpiło ponad 7000 tys. szkół,
nie tylko publicznych."

Czyli... 7 milionow szkol. Sporo.
    • Gość: slav Re: Polskie dzieciaki mają pod e-górkę IP: *.zgora.dialog.net.pl 25.05.05, 20:57
      Pracuję w szkole, w której nie mam nawet dostępu do sprawnego ksero, a co tu
      mówić o internecie dla uczniów!Szkoła jest po prostu biedna, niby sa komputery
      i internet, ale ten drugi tylko w gabinecie dyrektora, zresztą i tak nie
      działa,bo podobno coś jest z łączem. Jako nauczyciel nie mam w szkole dostępu
      do komputera i drukarki. Wszystko robię w domu, na swoim sprzęcie, sama kupuję
      też papier, ale co tam, zarabiam tysiąc zł, więc finansowanie polskiej edukacji
      nie jest dla mnie problemem, bo przecież nauczycielowi wystarczy satysfakcja z
      pracy. MENiS zanim wydał decyzję o lekcjach informatyki, powinien wcześniej
      wyposażyć pracownie komputerowe, to podstawa!
      • Gość: yaga Re: Polskie dzieciaki mają pod e-górkę IP: 217.137.107.* 25.05.05, 22:27
        mieszkam w anglii, jestem studentem (part time) college i wlos mi sie jezy
        czytajac o polskich uwarunkowaniach.
        Anglia to kraj podobno bogaty; komputery w moim kollege sa dostepne za
        okazaniem karty studenta przez caly dzien. Kazdy student moze spedzic dowolna
        ilosc czasu przed monitorem. College ma oczywiscie swoja strone i udziela
        wszelkich mozliwych informacji on line. Nie mam pojecia jak to sie dzieje, ze
        panie w serwisie sa zawsze usmiechniete, gotowe do pomocy,maja nawet czas, zeby
        pokazac trudniejsze opcje. Jednak nie ma czegos takiego jak zdawanie egzaminow
        za pomoca komputera. Przypominam, to bogaty kraj ale prawo jazdy zdaje sie
        wylacznie na ulicy i za pomoca testow sprawdzanych szablonem, egzamin z
        jezyka "Cambidge ESOL" -lisetning- na podstawie teksu czytanego przez osobe na
        zywo. Nie ma potrzeby wyposazania pracowni w sprzet naglasniajacy, nikt nie
        oczekuje pracowni jezykowych ze sluchawkami etc. Jednoczesnie wiekszosc spraw
        urzedowych oraz dyspozycji bankowych mozna zalatwi przez internet. Dotyczy to
        prozaicznego umowienia wizyty u weterynarza poprzez zmiane adresu i numeru
        telefonu a na kupnie domu konczac.
        Kiedy probowalam porozumiec sie z polskimi instytucjami za pomoca internetu,
        okazywalo sie , ze nikt nie czyta emeili; dlaczego?
        Po co ludziom internet, jezeli niczego nie mozna zalatwic?
        Po co w szkolach pracownie komputerowe, jezeli szkola nie ma swojej strony na
        ktorej podaje wszystkie widomosci od zatrudnienia nauczycieli poczawszy, a na
        zdawalnosci matury tudziez zdawalnosci na studia konczac.
        Wiekszosc polskich stron jest nieaktualna, a o odpowiedziach na zapytania
        szkoda wspominac.
        To nie jest kwestia dostepu do laczy szerokopasmowych, a raczej zwyczajnej
        ludzkiej odpowiedzialnosci za swoje obowiazki. Jezeli sekretarka tudziez
        asysten dyrektora jak to ladnie sie nazywa, nie raczy odpowiadac na zadawane
        przez inetrnet pytania, to po jaklie licho instalowac ow internet w danej
        instytucucji? Pornografie mozna kupic w kazdym kiosku; taniej wypadnie.
        Moze to troche zlosliwe stawianie sprawy, ale domaganie sie rzeczy tylko i
        wylacznie dla samego jej posiadania jest dla mnie przegieciem.
        • Gość: tom No i? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.05.05, 20:56
          > mieszkam w anglii, jestem studentem (part time) college i wlos mi sie jezy
          > czytajac o polskich uwarunkowaniach.
          > Anglia to kraj podobno bogaty; komputery w moim kollege sa dostepne za
          > okazaniem karty studenta przez caly dzien. Kazdy student moze spedzic dowolna
          > ilosc czasu przed monitorem. College ma oczywiscie swoja strone i udziela
          > wszelkich mozliwych informacji on line. Nie mam pojecia jak to sie dzieje, ze
          > panie w serwisie sa zawsze usmiechniete, gotowe do pomocy,maja nawet czas, zeby

          mieszkam w warszawie, jestem studentem (full time) i włos mi sie jeży, czytając takie debilizmy wsiorów, co wyjechali z polski i pieprzą głupoty. U mnie na uniwersytecie też mamy komputery, powiem więcej - mamy hotspoty, aha, mamy też usosweb - system obsługi studenta, przez ktory zalatwia sie wszystko, no i, co najważniejsze - dostep do komputerow jest po wpisaniu hasla, a nie po okazaniu legitymacji.

          Egzamin na prawo jazdy u nas zdaje się też na ulicy (lub na placu, jeśli ktoś nie potrafi ruszac pod gorke), ale głupio by było puścić kogoś na ulicę, co nie potrafi odpowiedzieć na 20 pytań ze znajomości przepisów w ciągu 25 minut.

          > Wiekszosc polskich stron jest nieaktualna, a o odpowiedziach na zapytania
          > szkoda wspominac.

          Bytyjskich także, amerykańskich także, francuskich też. I co z tego?

          > Pornografie mozna kupic w kazdym kiosku; taniej wypadnie.
          > Moze to troche zlosliwe stawianie sprawy, ale domaganie sie rzeczy tylko i
          > wylacznie dla samego jej posiadania jest dla mnie przegieciem.
          Tu się zgadzam.
          • superpole BELKA POWIEDZIAL ZE BEDA ULATWIAC I RZYSPIESZAC 28.05.05, 06:02
            I przyspieszaja. Rozklad.
      • Gość: sober Re: Polskie dzieciaki mają pod e-górkę IP: 83.168.77.* 26.05.05, 13:24
        Tak to własnie w Polsce bywa wszystko trzeba umieć i wiedzieć, ale dostępu do
        tego, to już się nie zapewnia :/
    • Gość: Kiepski Ale poseł z samo ma laptopa z porno... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.05.05, 22:47
      Za jednego laptopa pana posła nieuka mozna kupić 3 komputery stacjonarne do
      szkoły w Głuchej Dolnej.A ile mozna by za np. podatek na ,,polskie''kino?A tak
      kasę dostaną ,,tfórcy''polskiej kultury.Powstaną dzieła typu ,,Stara Baśń'',Quo
      vadis,Odwiedz mnie we śnie czy arcydzieła : Plebania,Klan,M jak milość.A dzieci
      będą głodne itępe(oczywiście nie dzieci ,,elyty'').
    • Gość: gonzo Re: Polskie dzieciaki mają pod e-górkę IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.05.05, 23:07
      nieprawda, ze 60 procent nauczycieli potrafi włączyć komputer. Mam nauczycielkę
      w rodzinie. Według tego, co jest w jej papierach (związanych z awansem
      zawodowym)ma ukończone kursy komputerowe, wykorzystuje komputery na lekcjach i
      och i ach! A prawda jest taka, że nie potrafi nawet włączyć kompa. I wiem, że
      nie ona jedna, niestety.
      • Gość: zatroskana Re: Polskie dzieciaki mają pod e-górkę IP: *.internetdsl.tpnet.pl 27.05.05, 21:22
        tu sie bardzo zgadzam, koleżanki maja papierki i awanse a faktycznie nic na komputerze
    • Gość: Ali W mojej szkole... IP: 81.219.117.* 25.05.05, 23:53
      Są 2 pracownie informatyczne dostepne praktycznie cały czas, na przerwach, po lekcjach, znajduje sie rowniez komputer na korytarzu jak i w kazdej sali wykładowej, matematyka, historia, biologia... Wszystkie sale posiadaja komputer z dostepem do Internetu. Na lekcjach uczymy sie naprawde praktycznych rzeczy (to nie obijanie sie jak w gimn) LO to szkoła w której naprawde mozna sie czegos nauczyc..a dostep do informacji jest naprawde bardzo dobrze dostepny. Pozdrawiam i zycze kazdemu takiej szkoly jak i takiego dostepu do Groma Informacji!:)
      • Gość: mamta Re: W mojej szkole... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.05.05, 15:45
        Gość portalu: Ali napisał(a):
        > Są 2 pracownie informatyczne dostepne praktycznie cały czas, na przerwach, po
        lekcjach, znajduje sie rowniez komputer na korytarzu jak i w kazdej sali wykłado
        > wej, matematyka, historia, biologia... Wszystkie sale posiadaja komputer z
        dostepem do Internetu. Na lekcjach uczymy sie naprawde praktycznych rzeczy (to
        nie obijanie sie jak w gimn) LO to szkoła w której naprawde mozna sie czegos
        nauczyc..a dostep do informacji jest naprawde bardzo dobrze dostepny.
        Pozdrawiam i zycze kazdemu takiej szkoly jak i takiego dostepu do Groma
        Informacji!:)

        Gdzie jest TAKA szkoła?!!!??
      • Gość: Future PhD Re: W mojej szkole... IP: *.hsd1.tx.comcast.net 26.05.05, 19:48
        W mojej uczelni (w USA) komputery sa dostepne niemal na kazdym kroku, od
        biblioteki (chyba 30 na 1 pietrze, 20 na 2, 10 na 5, o tzw. szybkich stacjach
        przecietnie 4 na pietro nie wspomne) po laboratoria. Czasem bywa kolejka, ale
        rzadko. Faktem jest, ze pomoc jest na najwyzszym poziomie. E-mail student-
        profesor na porzadku dziennym (raczej: glowne zrodlo komunikacji). Wiekszosc
        profesorow prowadzi zajecia z laptopu (czesto uczelnianego).Co do postu
        studenta z UK kilka uwag: tutaj wiele egzaminow zdaje sie komputerowo: prawo
        jazdy (tak, tak + oczywiscie jazda, mowie tu o czesci teoretycznej), wiele
        CLEP, TOEFL. Natomiast egzaminy "normalne" sa raczej "normalne", tzn. test z
        odpowiedziami na tzw. scantron a te sa sprawdzane .... komputerowo. Rzecz
        jasna, ze profesor musi ustawic program = MUSI sie znac i to troche wiecej,
        niz "wlaczyc komputer". Niejeden z wykladowcow ma wlasny serwer. Szkoly
        srednie - laptop ma (PRZYDZIELANY za bodaj $50) kazdy uczen (tyle, ze na czas
        wakacji go oddaje). A z kolei co do Polski? Z przykroscia stwuerdzam, ze kiedys
        wyslalem e-mail do mojego dawneo "ogolniaka" (przemilcze miasto i nazwe szkoly)
        z prosba o kopie matury. Kiedy dostalem odpowiedz i kopie???? Tak, prawda,
        NIGDY. Na szczescie moja uczelnia z Polski miala te dokumenty i Pan Profesor,
        do ktorego wyslalem E-mail zlecil sprawe i .... ORYGINAL przyszedl w 2
        tygodnie. Ech, a teraz dalej do "research", byla krotka przerwa na kawe (mozna
        miec przy komputerze ale NAKRYTY KUBEK)
    • belfastmf Re: Polskie dzieciaki mają pod e-górkę 26.05.05, 00:19
      Jestm nauczycielem historii i WOS z 20-letnim stażem.Pracuję w gimnazjum
      wiejskim,mieszkam też na wsi.Posiadamy tytuł"Szkoły z klasą"mamy sporo
      różorodnych osiągnięć edukacyjnych.Z internetu korzystam od lat,wpierw było
      połączenie modemowe,teraz droga radiowa.Nie wyobrażam sobie życia beż dostępu
      do sieci.W moim życiu to standard.I to być może jest szansa dla wsi-mam na
      myśli drogę radiową-bo na neostradę trudno tu liczyć.(słaba infrastruktura
      telekomunikacyjna-brak odpowiedniej centrali telefonicznej,pauperyzacja
      ludności chłopskiej,brak zaintersowania u sporej czzęści rolników-zaznaczam w
      moim terenie-świetokrzyskie-tym medium).Może się mylę...
      Dzieciaki są ciekawe i chłonne nowych rozwiązań-wiem,że to jest truizm.Z
      nauczycielami jest różnie,nie zawsze wykazują chęć do pracy z komputerem ale są
      to marginalne przypadki.Większość szuka mozliwości podłączenia się do
      sieci,choćby ze względu na swoje potomstwo,które wymusza zakładanie internetu.A
      w szkole jest różnie.Nie ma złej woli informatyka-istnieją ograniczenia ze
      względu na limity korzystania z czasu oraz małą ilość podłączonych do sieci
      komputerów.Liczę,że informatyzacja stanie się wrecczcie priorytetem działań
      państwa.
      • Gość: tomek Amerykanskie dzieciaki tez mają pod e-górkę IP: 63.118.18.* 26.05.05, 18:54
        mieszkam od wielu lat w stanach i musze wam powiedziec
        ze z mojego doswiadczenia wszystko sprowadza sie do ludzi.
        prawdziwi nauczyciele, jakich nie brak i w polsce i w stanach,
        znajduja czas na to zeby sie samemu nauczyc obslugiwac internet
        i przekazac ta wiedzie. A tym co przychodza do szkoly tylko po to
        zeby odbebnic godziny zawsza jakas koloda pod nogami lezy i przyczyna
        zeby sie nie dalo, nawet jezeli komputer stoi na ich stoliku
        a dostep jest wszedzie gdzie tylko mozna go wstawic.

        _tomek
    • Gość: Michal Re: Polskie dzieciaki mają pod e-górkę IP: *.icpnet.pl 26.05.05, 19:54
    • Gość: Michal Re: Polskie dzieciaki mają pod e-górkę IP: *.icpnet.pl 26.05.05, 20:10
      A jeśli szkoły mają komputery i dostęp do internetu, to uczą się "jedynie
      słusznych" rzeczy, czyli głównie obsługi Microsoft Office generalnie zlewając
      cokolwiek innego. O takich programach, jak choćby OpenOffice nauczyciele milczą,
      jak zaklęci - może sami nie mają pojęcia o ich istnieniu?
      W ten sposób wydaje się grube publiczne tysiące na oprogramowanie, które można
      by zaoszczędzić.

      Mój nastoletni szwagier chodzi do technikum poligraficznego (ponoć kierunek
      przygotwanie do druku), w którym poznaje tajniki Worda, Excela i PowerPointa -
      ha! ha!
      Sam akurat zawodowo zajmuję się przygotowaniem do druku :) i wiem, co jest
      potrzebne do tej pracy. Akurat znajomość excela jest tutaj zupełnie bez
      znaczenia, może odrobinę worda.
      Nie potrafię powiedzieć czy w tej szkole nauczyciele są do kitu i mają gdzieś
      swoją pracę, czy takie są wytyczne programowe, ale z rzeczywistością nie ma ta
      nauka wiele wspólnego.

      Dla mnie lepiej, mniejsza konkurencja...
      • Gość: hagos Re: Polskie dzieciaki mają pod e-górkę IP: *.kielce.cvx.ppp.tpnet.pl 26.05.05, 22:45
        jestem nauczycielem. w szkole ukradli nam komputery i legalne oprogramowanie.
        komputery kupiono- z oprogramowaniem gorzej.Dzieciaki poznają Linuksa i Open
        Office też. i przy okazji ja, gdy korzystam z pracowni. Jaki z tego wniosek?
        aby zmusic nauczycieli do twórczej pracy, należy ich pozbawić sprzętu. W szkole
        obok uczą się obsługi komputera na tablicy, tzn.nauczycielka ryzsuje
        klawiaturę, itp.
      • Gość: zatroskana oprogramowanie IP: *.internetdsl.tpnet.pl 27.05.05, 21:30
        pewnie ktoś za to bierze kasę, bo ludzie/dyrektorzy/ nie znaja sie i nie wiedzą, że Linux jest Free, open office i innne . Ale programy dla szkól są pod Windowsa i jak tu pogodzic chęci z rzeczywistoscia
    • Gość: gosc Re: Polskie dzieciaki mają pod e-górkę IP: *.cable.kpy.customers.dnainternet.fi 26.05.05, 20:20
      MIT rozpoczal projekt stworzenia laptopow za 100USD z bateria ladowana na
      korbke... rynek docelowy- kraje 3go swiata. Moze polska tez powinna wziac
      udzial w tym projekcie jako odbiorca? Byloby to przynajmniej z kozyscia dla
      dzieciakow.
      www.pcworld.pl/news/77568.html
      • Gość: mg wawa Na korbkę? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.05.05, 19:24
        Ja sam bym chętnie kupił laptop na korbkę. Bateria mi trzyma z 20 minut...
        (Actina).

        A przydałby się mikro-laptop do samego pisania.
        • kalinowski11 Re: Na korbkę? 27.05.05, 19:56
          Ale wtedy byś pisał jedną ręką , albo kumpela by kręciła ... Korbkę oczywiście :)
    • xapur Nie prościej byłoby obniżyć ceny za internet? 26.05.05, 21:37
      Obecne to zdzierstwo. Tańszy net zwiększyłby szanse na własne łącze w domu -
      szkoła choćby super wyposażona, to nie to samo.
      Ale przecież akcja promocyjna TP S.A. w szkołach lepiej brzmi...
      • Gość: obserwator Re: ja mysle IP: *.hrl.com 26.05.05, 22:49
        ze wlasnie MES powinien miec flaogowy program nie tylko komputeryzacji szkol , walczyc o srodki, chociaz to wspanaile ze unia daje tyle pieniedzy, ale przede
        wszystkim przelamanie mentalnosci w kadrze nauczycieli, razem to powinno isc , dyrektorzy szkol i kuratorzy powinni byc za to odpowiedzialni, nalezy wybrac na te
        stanowiska tych ktorzy wlasnie beda mecenasami tych zmian. Mozna bardzo duzo zrobic wlasnie w swiadomosci nie wydajac tysiecy
    • Gość: Templariusz Re: Polskie dzieciaki mają pod e-górkę IP: *.hctx.net 26.05.05, 22:42
      Mieszkam w Stanach i tutaj koszty korzystania z internetu sa bardzo niskie - za
      dial-up placi sie w SBC $10.00 miesiecznie, za broadband mniej niz $30.00. Czas
      dostepu jest nieograniczony. Jesli w Polsce koszt abonamentu interentu bylby
      niski to dzieci i nauczyciele mogliby korzystac z interenetu w domu tak jak
      korzystaja z telewizji. Niestety, przy polskiej biurokracji i zmonopolizowanym
      rynku uslug telekomunikacyjnych jest to niemozliwe. Czytalem ze ostatnio
      proponuje sie powolanie, wzorem Francji i Niemiec panstwowej komisji d/s
      interentu i pobieranie za korzystanie z niego dodatkowych oplat. Jesli tak
      dalej pojdzie i polska biurokracja bedzie wzorowala sie na francuskiej, polska
      ekonomia bedzie w permanentnym kryzysie jak ekonomie Francji i Niemec. Odbije
      sie to oczywiscie na dzieciach i przez kolejne pokolenie Polacy bedza ubogimi
      krewnymi Zachodu. Ale dla wielu nie ma to znaczenia, liczy sie tylko zeby w
      szkolach byly lekcje religii katolickiej.
      Pozdrowienia, T.
      • Gość: Mandark Re: Po co komu Internet jak nie ma komputera!? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.05.05, 08:57
        Super ze wszyscy sa za tanim i szerokim (spolecznie i pasmowo) dostepem do
        Sieci. Super za mamy najdrozszy Internet w tej czesci swiata gdzie przypadlo
        nam leżeć. Ale co dadza obniżki dostepu jeśli zwyklych ludzi nie znac na
        komputer! Jesli ktos zarabia 850 i utrzymuje dziecko to jak ma kupic komputer
        za nawet 2000 zł? No oczywiscie moze sobie kupi polshit z internetem heheh...
        albo z WAPu korzystac.. zalosne ze zwala sie to na lekcje religii :) zalosne sa
        te wypowiedzi bo pisza je.. internauci czyli ludzie ktorych na komputer i
        dostep do Sieci stac, wiec nie wyobrazaja sobie ze moze byc inaczej!

        A szkoly to jeszcze inny temat :)
    • Gość: gość Re: Polskie dzieciaki mają pod e-górkę IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.05.05, 08:59
      Każdy dzieciak może mieć dziś komputer w domu przy założeniu, że nie musi to być
      koniecznie AMD64 lub P4.
      Spokojnie wystarczy sprzęt klasy PII, z 128MB RAMu, 4-8GB HDD i 15" monitorem
      CRT i Linuxem - taki sprzęt to koszt rzędu 150-250zł - tak wiem do gier to się
      nie nadaje, a właśnie tylko o gierkach myślą dzieciaki...

      Inną sprawą jest koszt dostępu do internetu - to jest rzeczywiście drogie.

      Można oczywiście korzystać z internetu w kawiarenkach internetowych(ale tylko w
      miastach i miasteczkach), dzieciaków tam zwykle pełno bo i drogo nie jest
      (godzina 2-4 PLN) ale jak widzę często dzieciaki tam przychodzą nie by korzystać
      z internetu ale by...grać z kumplami w "strzelanki".


      Współczuję dzisiejszym dzieciakom, w szkole średniej (lata 90-95) miałem dostęp
      do komputerów w szkole - choć szkoła nie była w dużym mieście i była niewielka
      sprzętu było dużo i nowoczesnego (ok. 40 komputerów początkowo 486, potem
      Pentium na 400 uczniów).
      Potem na moich studiach uczelnia udostępniła studentom ok. 80 komputerów
      nowoczesnych jak na tamte lata (Pentium i Celeron) podłączonych do internetu,
      nigdy nie było problemu zawsze można było z nich skorzystać(oczywiście bez
      opłat), do tego oczywiście tani dostęp do internetu w akademikach.
    • r306 Pomieszanie z poplataniem 27.05.05, 10:24
      Najpierw sie okresle - jestem informatykiem, urodzilem sie i wychowalem na wsi,
      obecnie tam tez mieszkam (nie wyobrazam sobie mieszkania w miescie w ktorym
      pracuje). Ze szkola i nauczycielami w niej pracujacymi mam kontakt niemal
      znakomity - jeszcze kilka lat temu wiekszosc z nich byla moimi bylymi
      nauczycielami, w tym oboje rodzice. Teraz, gdy sie cos "popsuje" to w
      ramach "przyslugi za usmiech" ide cos skonfiurowac czy poprawic.
      Znam wiec realia wiejskiej szkoly i mentalnosci tamtejszych nauczycieli.
      Gdy wiec czytam o "polskiej informatyzacji szkol", to krew mnie zalewa...
      Gdy czytam czesc opinii na tym forum tez mnie krew zalewa...
      1. Poziom edukcji "komputerowej" kadry nauczycieli (mowie o nauczycielach
      informatyki) jest niski. Kursy, ktore przeszli sa na zenujaco niskim poziomie i
      sluza tylko wyciagnieciu od tych ludzi pieniedzy, a nie ich edukacji.
      2. Wiekszosc z tych ludzi jest bardzo zdeterminowana - za wlasne pieniadze
      kupili komputery do swoich domow, za wlasne pieniadze kupuja ksiazki
      (drogie!!!). Jednak brak szkolen i biezacego dostepu do wiedzy sprawia, ze
      tylko nieliczni zapalensy czy entuzjasci "komputerow" sa w stanie przeskoczyc z
      poziomu podstawowego na nieco wyzszy.
      3. Oslawiony "dostep do Internetu" - prosze sobie wyobrazic teren wiejski,
      gdzie o stalym, zryczaltowanym dostepie do Internetu mozna jedynie pomarzyc,
      gdzie jedyna mozliwoscia jest analogowy modem i 0202122. I teraz prosze sobie
      wyobrazic nauczyciela, ktory w domu ma przygotowac konspekt zajec, w ktorych
      tle ma byc wykorzystany Internet. Potraficie sobie to wyobrazic??? Wiecie co to
      jest konspekt zajec?
      4. Prosze sobie wyobrazic 12 stacji podpietych pod lacze o przepustowosci
      56kb/s (w porywach ;)) i 45 minut lekcji...
      5. Prosze sobie wyobrazic 24 dzieciaki, z ktorych tylko 6-10 ma komputer w domu
      i znow te 45 minut lekcji...


      Wkurza mnie szermowanie przez MEN liczbami komputerow, bo to w zasadzie nic nie
      znaczace liczby. Wkurza mnie szermowanie haslem "Internet", w kraju,
      gdzie "znaczek skarbowy" torpeduje skutecznie najprostsze
      rozwiazania "elektornicznej administracji" i gdzie ceny dostepu do internetu sa
      tak chore, ze za 2-3 miesiace "surfaowania" mozna juz kupic sprzet do
      tego "surfowania" - czyli nieglupi komputer za 200PLN (jakis Duron 800MHz,
      128MB RAMu, HDD 4-12GB...)
      Po prostu, jak zwykle zabieramy sie do zagadnienia od tylka ztrony...

      Ale ja wiem, ze ma to proste wytlumaczenie - duzo latwiej jest kupic ktorys
      tysiac komputerow, robiac przy tym przekret na systemy operacyjne czy sam
      hardware, anizeli opracowac porzadne prawo telekomunikacyjne czy
      administracji... No i jak to ladnie wyglada - "zakupilismy x tysiecy
      komputerow", "do sieci podpielismy 7000 szkol" - bo za tymi haslami juz nikt
      nie widzi, ze mozna bylo te komputery kupic taniej, a te 7000 szkol z
      szerokopasmowym dostepem do internetu to szkoly miejskie, gdzie tepsie bylo
      wygodnie postawic jedynie modem - reszta infrastruktury juz byla....
      • Gość: gość Re: Pomieszanie z poplataniem IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.05.05, 11:09
        I masz rację...
        W typowej pracowni jest 10-15 komputerów by zapewnić im "jaki taki" dostęp do
        Internetu potrzeba łącza o szybkości min. 4-5 kB/s czyli min.Neostradę512.
        Z tym, że ta usługa poza miastami jest zwykle...niedostępna.
        A nawet jak jest to dużym problemem jest...limit ściągania danych (sprawdzający
        się w domu gdzie jest 1-3 komputery ale nie w szkole...)
        • Gość: gość Re: Pomieszanie z poplataniem IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.05.05, 11:10
          > Internetu potrzeba łącza o szybkości min. 4-5 kB/s czyli min.Neostradę512.

          oczywiście chodzilo mi o 4-5 kB/s na jeden komputer
    • Gość: RTV Towarzyszka Waniek chce abonamentu za internet! IP: 158.75.130.* 27.05.05, 10:27
      To na pewno zwiększy powszechność internetu wsród dzieci.

      • fanklubbalcerka Re: Towarzyszka Waniek chce abonamentu za interne 27.05.05, 10:53
        To moze trzeba bylo nie prywatyzowac tej TPSA tak na sile, zeby miec te dochody budzetowe towrzysze ... eee koledzy z AWS-UW. Ja jak mialem kredyt na dom i klopoty z obsluga to nie probowalem go sprzedac za pol ceny, choc pewnie ucieszylbym tym bank, za to dzis moje dzieci maja w czym mieszkac. Tylko czy to samo moga powiedziec dzieci, ktore nie beda mialy dostepu do sieci, bo TPSA je orznie
    • Gość: Dudek Re: Polskie dzieciaki mają pod e-górkę IP: *.pl / 80.51.194.* 27.05.05, 20:06
      Liczbę komputerów zainstalowanych w szkołach można by zwiększyć o ok. 30% po
      prostu rezygnując przy zakupach z Windows. Niestety, nasi "kochani" urzędnicy
      nie wiedzą, że Windows nie jest niezbędnym wyposażeniem komputera. A przy okazji
      pewnie i trochę w łapę wezmą...
      • Gość: ciekawy Re: Polskie dzieciaki mają pod e-górkę IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.05.05, 11:22
        Liczbę komputerów zainstalowanych w szkołach można by zwiększyć o ok. 30% po
        > prostu rezygnując przy zakupach z Windows.

        Akurat zakup komputerów to nie problem, nie są drogie, służą wiele lat.
        Komputer za 2000 zł spokojnie w szkole posłuży 6-7 lat.
        Koszt oprogramowania MS to też nie problem.
        To jest zakup jednorazowy na lata.
        Raz na te 5-7 lat można załatwić sponsora/ów który pracownie ufunduje (pracownia
        z oprogramowaniem to 30-60 tys.PLN)

        Problemem jest DOSTĘP DO INTERNETU.
        Ktoś tu wyliczył jakie łącza potrzebuje 1 pracownia komputerowa.
        A wg. planów MEN szkoły mają mieć po kilka pracowni i podłączoną bibliotekę do
        sieci.
        Łącza potrzebne w praktyce (>2Mb/s) są b.drogie, co roku można za to kupić kilka
        komputerów.
        Tymczasem na terenach wiejskich często jedyny dostęp to modem TPSA - w praktyce
        ledwo starcza dla jednego komputera - czyli nie ma ŻADNEJ możliwości korzystania
        z Internetu.

        Więc nie ważne czy komputer to PII czy AMD64 czy ma WindowsaXP, Win98, Mandrake,
        Auroxa, Slackware, Knoppixa - po prostu wiele dzieciaków na wsi nie ma ŻADNEJ
        możliwości w szkole poznać możliwości Internetu.
        Można ich tylko uczyć obsługi arkusza kalkulacyjnego, edytora tekstów itp.
        Dziś to zdecydowanie NIE WYSTARCZY.
    • Gość: gosc Re: Polskie dzieciaki mają pod e-górkę IP: *.ny325.east.verizon.net 27.05.05, 20:22
      Programy edukacyjne w Polsce sa nastawione na produkcje maszyn do durnego
      ucznia sie roznych nikomu w normalnym zyciu nie potrzebnch definicji bo do tego
      nie potrzeba nauczycieli ze zdolnosciami edukacyjnymi. Brak komputera w szkole
      to jej degradacja do poziomu trzeciego swiata. Obecny model edukacji jest
      swietna laurka dla tepych urzednikow. W tej sytuacji nalezy zrobic kolejna
      reforme najlepiej po raz kolejny matury nie zapominajac o podniesieniu
      poprzeczki w egzaminach na studia. Nie dajmy sie omamic trendom w rozwinietych
      krajach swiata z ich zgnila demagogia edukacji otwartej na ucznia i 95%
      nasyceniem komputaryzacji w szkolach! No przeciez tylko dzieki lapowkom za tak
      zwane "korepetycje" da sie wyzyc jako "nauczyciel" co od wielu pokolen wie
      nawet wozna w gminnej szkole podstawowej.
    • marcin.poznan 4 problemy e-szkoły 28.05.05, 13:13
      W tej sprawie są 4 problemy:

      1. sprzęt i programy
      2. kadra
      3. program
      4. łącze

      1. Sprzęt nie musi być nowy. Moje 10-letnie dziecko używa markowego,
      poleasingowego komputera (Fujitsu-Siemens) PII 450 MHz z Windows 98 i wszystko
      co potrzeba w tym wieku, śmiga na nim. Koszt... 200 zł sprzęt + licencja OEM
      Windows (z myszą) ok. 300 zł. Czyli za 500 zł można mieć podstawowy sprzęt i
      oprogramowanie. Do nauki edytorów i arkuszy z powodzeniem można się uczyć na
      openoffice. Każdy, kto pozna takiego "open" bez problemu w przyszłości poradzi
      sobie z wordem czy excelem. Informatyk-pasjonat (a takim powinien być
      nauczyciel) może założyć prostego linuxa i koszt spada do 200 zł.

      2. Kadra. Tu jest poważny problem. Będąc praktykiem informatycznym, przez 2
      lata nauczałem w technikum przedmiotu zawodowego opartego o wykorzystanie
      komputerów. Oprócz mnie, w tej samej pracowni informatyki nauczały 2
      nauczycielki... matematyki, ledwie przystosowane do zawodu. Wszystkie problemy
      z komputerami siłą rzeczy ja rozwiązywałem, a co się działo gdy odszedłem z tej
      szkoły, to strach pomyśleć.
      Moja obserwacja: przy tym poziomie zarobków w szkołach uczą: pasjonaci
      (mniejszość) i... nieudacznicy (bo nie umieją znaleźć lepszej pracy). Do tego
      dyrektor woli zatrudniać nauczycieli z mniejszym stażem i niższym stopniem
      zawodowym, bo... oszczędza w ten sposób pieniądze. Mamy więc typową negatywną
      selekcję wśród nauczycieli.

      3. Program. Podręcznik mojego 13-letniego dziecka do VI klasy jest oparty o MS
      Windows. Ani słowa o alternatywie. Poza tym, w klasie, w której na 25 uczniów
      24 ma komputery w domu ten rok był stracony. Każdy umiał znacznie więcej na
      starcie, niż program przewidywał na końcu roku. Zatem: brak elastyczności.
      Szkoły nie starają się wyłapywać talentów, które mogłyby na początek np.
      poprowadzić szkolny portal internetowy.

      4. Łącze - tu jest problem najpoważniejszy, szczególnie jak chodzi o warunki
      wiejskie. W mieście nie ma problemu - łatwiej znaleźć sponsora, czy też dla
      reklamy znajdą się operatorzy, którzy podłączą po kosztach lub po
      preferencyjnych stawkach. Na wsi pozostaje neostrada przedłużona np. łączem
      radiowym (jeśli ostatnia mila szwankuje). W najgorszym razie łącze typu
      GPRS/EDGE (np. blueconnect). Wiem, że wolne, ale lepsze takie, niż żadne.
      Koszt: adapter PCMCIA do PC-ta (100 zł), aktywacja 1 zł i 120 zł miesiecznie
      przez 2 lata. Chyba do przeskoczenia, choćby rodzice mieli się zrzucić po 50
      gr, nawet w małej, wiejskiej szkole?

      Reasumując: przede wszystkim zaangażowanie lokalnych społeczności i choć jeden
      nauczyciel pasjonat w każdej szkole. Bo na ministerstwo nie ma co liczyć... ;)
      • Gość: ja Re: 4 problemy e-szkoły IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.05.05, 09:16
        >Chyba do przeskoczenia, choćby rodzice mieli się zrzucić po 50
        > gr, nawet w małej, wiejskiej szkole?

        Mądrze piszesz tylko, że na wsi taka typowa szkoła to 200-400 uczniów(a bywa
        mniej), w mieście to 700-1000.
        Więc zrzutka po 50 gr to dużo kasy nie da...

        Ale ja posunę się do stwierdzenia, że dla gmin (utrzymują one szkoły) to są
        niewielkie koszty (łącze, sprzęt).
        Krzyk, że nie ma kasy to "mydlenie oczu" - większość kosztów utrzymania szkoły
        to pensje pracowników, ogrzewanie, energia itp - wydatki nawet na szybkie (i
        drogie) łącze przy tym to niewielki koszt.
        • marcin.poznan Re: 4 problemy e-szkoły 30.05.05, 23:54
          Chodziło mi o miesięczną zrzutkę na opłatę za łącze, a to właśnie 100-200 zł
          miesięcznie. Przy 250 uczniach trza by dać po 10 zł rocznie od osoby.

          Sprzęt i programy, to rzeczywiście poważniejsza sprawa, więc nie liczyłbym na
          rodziców, a raczej na sponsorów, czy nawet na firmy, którym taki PII już do
          niczego się nie nadaje.
Pełna wersja