W pościgu za P2P

    • onan_barbazynca Blaga!!! 18.10.06, 09:00
      Kampania strachu rozpoczęta. Fabryki tandety nie są w stanie powstrzymać P2P
      więc rozpoczynają kampanię dezinformacji i strachu. Rozpuszczane plotki,
      artykuły na zamówienie, spektakularne akcje policji itp.
      Sprzedaż wam spada bo nikogo normalnego nie obchodzą laski zawodzące o herbacie.
    • Gość: StayHungry Legalny sposób na muzę w Google: IP: 213.192.66.* 18.10.06, 09:07
      W przeglądarce Google wpisujemy coś takiego:

      -inurl:(htm|html|php) intitle:"index of" +"last modified" +"parent directory"
      +description +size +(mp3|wma) + "tu wpisz tytuł piosenki albo wykonawcę"

      Myślę, że muzyka zawsze będzie darmowa. Nie ma siły na to.

      Stay Hungry!
    • Gość: Psy wysiadać Psy wysiadać, bo my nie lubimy jeździć z psami IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.10.06, 09:23
      Gazeta wczoraj opisywała, jak z policja postępują ci, których policja powinna się zająć.

      miasta.gazeta.pl/warszawa/1,42507,3687889.html
      Są takie sytuacje: wsiadają policjanci do autobusu. Wchodzą chuligani i mówią: "Psy wysiadać, bo my nie lubimy jeździć z psami". I policjanci wysiadają.
    • Gość: Damian W pościgu za P2P IP: *.debacom.pl 18.10.06, 09:28
      Najlepiej przyczepić się internauty. Siedzi spokojnie w domu, jest łatwiej go namierzyć a statystyki łapania "przestępców" rosną. Żenada :(
    • Gość: czytuje@gazeta.pl download from internet for free IP: *.wroclaw.mm.pl 18.10.06, 09:37
      jesli ceny plyt,mam na mysli nowosci zagraniczne i polskie,spadna do cen okolo
      25-30 zloty to zaczne kupowac orginaly lecz przepraszam ale 60 alno 70 zloty za
      premierowom plyte to chyba jedna duuuuzo za duzo.
      podobnie z plytami dvd.
      wiec co sie dziwic ze koszt zakupu ogrinalnego produktu fonograficznego lub
      filmu jest az tak wysoki.
      a tak wogule to wokolo jest mnustwo bandziorow i innych szemranych facetow wiec
      dlaczego policja nie dobierze sie im do tylka tylko jakims zasmarkanym
      studencinom!
      • kiminohikari polityka firm czasami sama sie o piractwo prosi... 18.10.06, 10:34
        przyklad 1 :
        - pare miesiecy temu wyszla plyta dylana "modern times"
        (w cenie nowosci)
        - niedawno wyszla znowu plyta dylana "modern times"
        z kilkoma bonusowymi utworami + jakies dvd
        (w cenie nowosci)

        co ma zrobic klient, ktory wydal swoje ciezko zarobione
        pieniadze - aby nie byc piratem - i kupil oryginal pare
        miesiecy temu?
        kupic jeszcze raz?
        sciagnac z internetu brakujace pliki?

        przyklad 2 :
        edycje miedzynarodowe roznia sie. ta sama plyta wydana
        w europie jest "oryginalnym" albumem z X utworami.
        natomiast plyta wydana w japonii ma X + 1 lub 2 bonusy.
        co ma zrobic klient, ktory znajdzie wydanie japonskie pozniej?
        kupic jeszcze raz?
        sciagnac z internetu brakujace pliki?

        oczywiscie sytuacje mozna mnozyc (jak chocby bodajze 3 lub 4 edycje
        "live at leeds" the who, z ktorych kazda miala wiecej utworow).

      • Gość: karnaś Re: download from internet for free IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.10.06, 10:57
        Bo od bandziora mogą dostać w "ryj" przed zasmarkanym 12-latkiem moga zgrywać
        mocnych. Leczą sobie kompleksy jakich nabawiają się w realnym życiu.
      • Gość: Gay Is OK:) to prawda, 12,20funtów za płytę to drogo, ale już IP: *.stb.ubr10.croy.blueyonder.co.uk 23.10.06, 11:27
        9-10 funtów za płytę-nowość to nieźle, starsze płyty często sprzedają po ok. 3-
        5 funtów, więc drogo nie jest. Pozdrawiam.
    • Gość: Opt Jak obniżyli ceny gier to nagle sprzedaż wzrosła IP: 198.155.189.* 18.10.06, 09:38
      Może warto się nad tym zastanowić?

      Prawie 70PLN za najnowszą płytę to jest prawdziwe złodziejstwo i ja nie
      zamierzam w nim uczestniczyć.
      • Gość: Rafał Re: Jak obniżyli ceny gier to nagle sprzedaż wzro IP: *.internetdsl.tpnet.pl 18.10.06, 10:44
        Słyszę to wszechwładne "płyty są za drogie" i jestem przekonany, że większość
        ludzi wymawiających się tym argumentem (czy też raczej usprawiedliwiających w
        ten sposób swoją własną nieuczciwość) nie zadaje sobie nawet trudu, żeby
        sprawdzić ILE kosztują te płyty (jak we wpisie powyżej).

        Wchodzę sobie zatem na Merlina, wybieram "Nowości" (żeby nie trafić w jakąś
        niszę) - mam www.merlin.com.pl/frontend/browse/news/4.html

        JEDNA płyta w okolicach wspomnianych 70 zł

        Więc ile to jest w końcu "za drogo"???
        • Gość: B Re: Jak obniżyli ceny gier to nagle sprzedaż wzro IP: 195.116.32.* 18.10.06, 11:12
          Za te "pozycje" które tam są, to jest zdecydowanie za drogo :D
          Znajdź w merlinie Mad Capsule Markets, Lords of Acid czy chociażby Pink Floyd
        • Gość: Opt Re: Jak obniżyli ceny gier to nagle sprzedaż wzro IP: 198.155.189.* 18.10.06, 14:36
          Za takie płyty to nawet tyle bym nie dał. Ten argument z linkiem do Merlina
          trochę śmieszny bo przeginając jeszcze bardziej od razu mógłbyś wszystkich
          wysłać do Carrefoura po kupno "składanek" za 5PLN albo kupowania "Gali" dla
          dodawanych płyt.
          Powiem tak: nie ściągam polskiej muzyki ani wykonawców "niepopularnych". A to
          właśnie ci "popularni" kosztują koło 70PLN.
          • Gość: Rafał Re: Jak obniżyli ceny gier to nagle sprzedaż wzro IP: 82.139.9.* 18.10.06, 18:51
            Więc wynika z tego, że interesują Cię te najwartościowsze pozycje -może właśnie
            dlatego są najdroższe? Może to nie spisek a RYNEK?

            Zresztą może ja jestem spaczony - najlepsze wg mojej opinii płyty ostatnich lat
            jakie słyszałem kupiłem w cenie poniżej 35 zł (z tym, że to trochę nisza - np
            obie płyty happysad, czy też totalny antyprzykład - genialne, rewelacyjne,
            obłąkane "Powstanie Warszawskie" Lao Che za ... 23 zł)
            • Gość: Opt Re: Jak obniżyli ceny gier to nagle sprzedaż wzro IP: 198.155.189.* 19.10.06, 09:32
              Przez to "nie ściągam" miałem na myśli, że je kupuję. Bardzo lubię muzykę i
              potrzebuję dużego jej wyboru. Nie widzę powodu by bezmyślnie ściągać wszystko
              jak leci. Swoje piractwo (które akurat muzyki dotyczy w niewielkim stopniu)
              postrzegam bardziej jako rodzaj manifestu niż zorganizowanej akcji;-].
              I nie chodzi mi o kupowanie najnowszej płyty Britney czy innej Christiny ale
              np. o nowe Audioslave albo Thoma Yorke. Obie płyty w cenach po 65-70PLN a do
              nurtu popkultury bym ich raczej nie zaliczył;-].

              Masz rację: to RYNEK. Rynek z którym jest coś nie tak jeżeli ktoś narzuca takie
              ceny i o tym był mój pierwszy post.
              Pozdro i dzięki za ciekawą dyskusję.
    • Gość: Już zapłaciłem Opłaty za piractwo są w cenie urządzeń i nośników IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.10.06, 09:57
      W cenie nagrywarki, kserokopiwarki, pustego kreążka CD itp., są juz haracze dla organizacji praw autorskich.
      Dlaczego miałbym płacić ponownie/podwójnie?
      • Gość: g Re: Opłaty za piractwo są w cenie urządzeń i nośn IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.10.06, 13:53
        właśnie patrzę na log z Peerguardiana. Wystarczyło zasysać dobrego pornola a na
        logu pojawiły się uniwerki w moskwie, waszyngtonie, na yukatanie, los angeles.
        Był i Bank of america nawet i departament edukacji miasta Chicago.Pewnie
        poszukiwał ktoś materiałów edukacyjnych.
        Buhahahaha.....f
      • Gość: a Re: Opłaty za piractwo są w cenie urządzeń i nośn IP: *.chello.pl 18.10.06, 14:17
        W cenie nośników jest opłata za tzw. dozwolony użytek prywatny, czyli za to, że
        kupioną legalnie płytę możesz przegrać na użytek własny oraz rodziny / znajomych.
    • Gość: gosc W pościgu za P2P IP: 193.0.242.* 18.10.06, 10:11
      Sposób na obniżenie ilości sciąganych nielegalnie plikow muzycznych i filmowych
      jest prosty. Niech orginały będą tańsze. Taki produkt musi być adekwatny do
      przecietnych zarobkow polaka. Jezeli to nie zostanie zmienione ludzie bede
      nadal ścigać pirackie wersje i nie ma sie co temu dziwic.
    • koczisss Re: W pościgu za P2P 18.10.06, 10:19
      Jak nie ściągnę z P2P to i tak tej płyty nie kupię, bo nie stać mnie na to.
      Poradzę sobie bez tej ich muzyki, a oni i tak na tym nie zarobią:)
      • koczisss Re: W pościgu za P2P 18.10.06, 10:20
        A tak w ogóle to tylko pornole ściągam:D
    • Gość: saboth Re: W pościgu za P2P IP: 195.136.30.* 18.10.06, 10:19
      Witam!
      Jeśli stać Cię na komputer i na internet to aż taki biedny nie jesteś.
      Nielegalne ściąganie plików z internety niezależnych wykonawców to ich
      okradanie! Zagraniczne firmy w d... mają polskich wykonawców. Nie dziwie się
      właścicielowie SPrecords że go szlag trafia - nie ma wsparcia kapiatału z
      zachodu, żyje z tego co wyda i sprzeda. Cena płyt Kazika, Pidzamy nie
      przekraczają w dobrych sklepach muzycznych trzdziestu kilku złotych.
    • Gość: ml W pościgu za P2P - nie chcem, ale muszem IP: *.internetdsl.tpnet.pl 18.10.06, 10:29
      Dla mnie sprawa jest prosta - ściągam, bo moja muzyka jest niedostepna w
      Polsce.
      Jest jeszcze jedna ciekawa rzecz. Nie ściągałem, to nie kupowałem prawie płyt.
      Zacząłem ściągać, to w ciągu ostatnich 2 lat kupiłem więcej płyt niż w
      przeciągu poprzednich 20kilku lat życia - po prostu CD są drogie i kupuję tylko
      to czego jestem pewien, a dopiero ściągnięcie danego albumu z p2p pozwoliło
      szerzej zapoznań się z nimi - niestety, żeby je kupić musiałem polowac na
      Allegro, bo oczywiście żadne sklepy nie miały w swojej ofercie tych płyt...

      Jestem skłonny płacić jakis tam abonament, np 50pln miesięcznie za możliwość
      ściągania muzyki z p2p - chyba źle by na tym nie wyszli, ściągam średnio 5
      albumów miesięcznie... (z rozmów w pracy wiem, że większość ściągających
      znajomych ma podobne zdanie. są chętni do płacenia artystom jakiejś opłaty
      miesięcznej, nie zbyt dużej oczywiście - własnie do ok 50pln, ale tez nie
      ściągają hurtowo)
      Oczywiśie w tym sposobie jest pewna luka - czyli uczciwość ściągaczy. Ale
      piractwa i tak nie zlikwidują, a naprawde uważam że sporo osób by na to poszła.

      BTW w cenie każdej czystej płyty CD, każdej nagrywarki (tak samo w cenie xero)
      jest wliczony haracz dla Zaiksu czy innego badziewia.
      ZPAV jak sama zazwa wskazuje jest związkiem PRODUCENTÓW a nie ARTYSTÓW, więc
      niech nie wciskają mi że chodzi o kasę dla Kazika. Artyści sobie poradzą bez
      nich. Dlatego wg nich jedyną formą walki z piractwem jest zakazanie ściągania
      ew ściąganie z ich stron. Nikt nie widzi innych sposobów.
    • Gość: normalny Re: W pościgu za P2P IP: 212.160.172.* 18.10.06, 10:54
      Ale o co tym koncernom chodzi?? Czy oni mysla ze gdyby nie bylo muzyki w sieci
      to ja wtedy bym poszedł do sklepu ją kupić? A Chuya! Też bym nie kupił,
      najwyżej bym machnął na nią ręką. Czy oni mysla ze ze jak nie bedzie PzP to
      wszyscy ktorzy sciagaja, pojda do sklepow i zaczna kupowac? Po prostu nie bedą
      tymczasowo sluchac do momentu jak np. nie poznaja kogos kto juz ma to w mp3 i
      sobie przegrają.
      Prawda jest taka że płyty kupują głównie nawiedzeńcy, którzy muszą mieć
      pudełko, książeczke, krążek itp. Oni moga miec ta muzyke na mp3 a i tak kupia
      płyte.
    • ambl W pościgu za P2P 18.10.06, 11:00
      Oj ku..a Staszewski!Wybacz ale ja nigdy nie kupię płyty audio za 40zł.ani dvd za 60 czy więcej.Dlaczego nikt nie ściga bandyckiej organizacji p.n.ZAIKS?To co się tam dzieje przechodzi wszelkie pojęcie.Polecam" Kurdel Polski"
      • amk64 Ludzie!!! 18.10.06, 11:35
        Ten temat był wałkowany już ze sto razy - w tym z 50 razy na tym portalu - i
        ciągle te same głupoty czytam. Chyba tylko: "nie chcem ale muszem" rozumie o co
        tu chodzi - reszta to frazesy i obrzucanie się błotem. Zarówno u zwolenników,
        jak i u przeciwników.
      • amk64 Sorry: "ml" 18.10.06, 11:36
        Sorry "ml" - źle popatrzyłem myslałem, że "nie chcem..." to Twój nick :))
    • a.ba Walka chciwców z wiatrakami 18.10.06, 11:37
      Co prawda te utwory muzyczne i filmy nie przedstawiają dla mnie większej
      wartości (wystarczy jak raz na jakiś czas posłucham radia w samochodzie + jeden
      film w TV raz w tygodniu - chociaż i tak uważam że to za dużo).
      Realnie coś jest tyle warte ile klient zapłaci - utwory ściągane P2P są
      niewiele warte bo klienci niewiele chcą za nie zapłacić /płacą już za to przy
      nabywaniu czystych CD, nagrywarek itp./
      Jeśli jakimś cudem zlikwidowano by P2P to sprzedaż i tak NIE WZROŚNIE a może
      nawet zmaleć /niektórzy po zapoznaniu sie w sieci z marną kopią filmu kupią
      oryginał czy posłuchawszy jednego utworu kupią płytę - jeżeli nie będzie tego w
      sieci to nie będą wiedzieli że coś takiego istnieje/.
      Ci którzy dziś nie są skłonni zapłacić 1 grosz za to badziewie tym bardziej nie
      zapłacą wydumane z sufitu 100 zł.
      Dziwi mnię tylko udział policji utrzymywanej z moich podatków w walce o
      interesy monopoli muzyczno-filmowych.

    • Gość: Maciek W pościgu za P2P IP: *.czp.com.pl 18.10.06, 11:50
      A może zaczęliby od oferowania dobrych, oryginalnych płyt CD po bardziej
      przystępnych cenach???
    • Gość: B Kultura obroni się sama IP: 195.116.32.* 18.10.06, 12:01
      Zapodam mój tekst po raz drugi, bo zginął gdzieś w tej całej dyskusji, a myślę,
      że warto aby ludzie spojrzeli na problem w inny sposób:

      Ukraść można coś materialnego - np płytę ze sklepu - jest to łatwe. Ale jak
      można ukraść coś czego nie ma, coś, co istnieje tylko wirtualnie w formie zapisu
      elektronicznego. Informacji nie można ukraść. To tak jakbym poszedł do EMPIKU i
      przeczytał artykuł w gazecie, lub odsłuchał płytę. Jestem złodziejem? Poza tym,
      kradzież z definicji powinna uszczuplić czyjeś zasoby materialne, w przypadku
      p2p coś takiego nie występuje. Jeśli kogoś nie stać na kupienie legalnej płyty,
      to po prostu je nie kupi (i prawo autorskie niczego nie zmieni), a fakt że
      pobrał ją z sieci nikogo o stratę nie przyprawia. Koncerny twierdzą inaczej i na
      podstawie ilości "nielegalnych" ściągnięć obliczają straty. A tak na prawdę nie
      jest to strata, ponieważ niczego nie tracą. Boli je to że nie
      generują zysków, ponieważ w swoim zapalczywym toku rozumowania uważają, że każdy
      kto pobiera "nielegalny" materiał z sieci MUSI być ich klientem.
      Tak naprawdę to właśnie koncerny fonograficzne i wytwórnie filmowe są same sobie
      winne. Warunki rynkowe zmieniły się diametralnie od momentu upowszechnienia
      dostępu do sieci. Internet stał się miejscem gdzie można sprawdzić co jest warte
      zakupu, a od czego lepiej trzymać się z daleka, stał się też potężnym narzędziem
      promocyjnym. Jednak dla koncernów dalej pasuje stary model sprzedaży i
      coraz większe i bzdurne obostrzenia w sferze praw autorskich. Zyski z takiej
      działalności w największym stopniu odczuje koncern, organizacje "chroniące"
      prawa autorskie i ścigające "piratów", dużo mniej odczują to artyści, którzy tak
      naprawdę w pewnym momencie mogą poczuć realną stratę, gdyż polityka koncernów
      doprowadzi do tego, że odbiorcy po prostu się od nich odwrócą. Najbardziej
      stratni zaś są sami odbiorcy, gdyż obostrzenia blokują powszechny dostęp do
      kultury i udostępniają ją tylko tym których na to stać. Doprowadzają do zaniku
      kreatywności ponieważ przestępstwem staje się zrobienie remixu czy też filmu,
      nawet niedochodowego w którym wykorzystuje się fragment innego utworu. Doszło
      już do tego, że ludzie robiący dokumenty muszą szukać autora filmu nakręconego
      50 lat temu, ponieważ boją się, że zostaną pozwani o naruszenie jego praw.
      Trendy w ochronie praw autorskich są zatrważające. Koncerny zamiast wykorzystać
      nowe kanały dystrybucji, sponsorują pokazowe akcje, które mają na celu
      zastraszenie społeczeństwa i wykreowanie wroga, "pirata", zdegenerowanego
      przestępcy, który bezwstydnie okrada biednych artystów, choć tak naprawdę
      artyści dostają swoją dolę, a koncerny wykorzystujące wizerunek ich biednych,
      przymierających głodem, wydają coraz więcej pieniędzy na akcje siania terroru.
      Jednak konsumenci też mają swoje prawa i w dosyć pokrętny sposób sieci p2p są
      sposobem na egzekwowanie tych praw. Do tej pory przewaga byłą po stronie
      wydawców, w tej chwili role się odwróciły. Klient już nie kupuje kota w worku.
      Może zassać sobie płytę lub film z sieci i nagle okazuje się, że poza 3 minutami
      które były wrzucone do trailera w filmie nie ma nic, za chciało by się zapłacić.
      Podobnie z płytami audio - poza dwoma hitami promującymi płytę cała jej reszta
      jest mierna. Być może sieci p2p w końcu doprowadzą do tego, że coś się zmieni, a
      sprzedawać się będą tylko dobre dzieła, a nie kreowane przez speców od reklamy
      plastikowe gwiazdeczki malowane na złoto najtańszą farbą w jakimś szałasie w
      Chinach? W takiej rzeczywistości kto normalny kupi całą płytę, kto kupi film dla
      3 minut efektów specjalnych? Czy nie lepiej kupić TANIO tylko te dwie piosenki.
      Tanio bo bez nośnika, pudełka, okładki opłat za ochronę praw i przy minimalnej
      marży koncernu. Czy nie lepiej zamiast podwyższania ceny, pójść w stronę
      maksymalizowania sprzedaży?
      Na obostrzeniach i akcjach "edukujących" straci ogólnie pojęta kultura, a w
      dalszej perspektywie sami artyści.
      Całe szczęście, od jakiegoś czasu pojawiają się inicjatywy zadające kłam
      jedynemu słusznemu modelowi rozprowadzania materiałów audio-video.
      Otwarta kultura, open music, free music, creative commons to pojęcia które są
      znane małej ilości konsumentów, ale powoli to się zmienia i nie jest to sytuacja
      na rękę dla dużych koncernów.
      Obecny model dystrybucji prędzej czy później padnie, rewolucji nie da się
      zatrzymać, najwyżej można ją spowolnić, jednak jedno jest pewne - kultura obroni
      się sama i nie potrzebne są do tego organizacje pokroju ZAIKS, ZPAV czy też
      RIAA. To my nabywcy powinniśmy decydować kto ma istnieć na rynku wydawniczym, a
      kto nie powinien tam się pojawić.

      Poniżej podam linki do LEGALNYCH serwisów z LEGALNĄ i DARMOWĄ muzyką, za którą
      jeśli chcemy MOŻEMY zapłacić, jeśli nam się SPODOBA i będziemy uważać, że
      artysta jest i jego pracasą WARCI tego aby go wspomóc.

      www.sectionz.com/cc.asp (muza na licencji CC z gatunku IDM, drum 'n'
      bass, and ambient)
      www.jamendo.com (całe płyty do pobrania przez HTTP/FTP oraz Muła i
      Torrenty, przeważnie na licencji CC, cały przekrój znanych ludzkości gatunków od
      muzyki klasycznej, przez punk, metal, techno itd, aż do muzyki eksperymentalnej)
      ccmixter.org (strona z remixami i samplami na licencji CC)
      www.diesel-u-music.com/ (strona międzynarodowego konkursu wolnej muzyki -
      wszelakie gatunki)
      music.dmusic.com/ (najstarsza internetowa społecznoś wolnej muzyki
      elektronicznej)
      www.opsound.org/pool/genre/(wolna muzyka na licencji CC - wiele
      gatunków)
      www.electrobel.be/muzik (belgijski sajt z muzyką przeważnie na licencji
      CC - bardzo szczegółowy podział na gatunki muzyczne)
      www.soundclick.com/ - olbrzymie archiwum różnorodnej muzyki częściowo
      open source - częściowo płatnej - słuchanie darmowe
      magnatune.com/ - label pozwalający na przesłuchanie muzyki i ewentualne
      jej zakupienie
      netlabel.pl - polski netlabel z muzyką elektroniczną (minimal, ambient
      itd) - całkowita darmocha
      www.archive.org/details/audio_music - potężna machina służąca do
      archiwizowania zawartości internetu. Zawiera dużo muzyki i filmów. Wszystko
      podzielone na kategorie. tu dostaniecie rzeczy których próżno szukać gdzie
      indziej - np. obok ponad 600 nowoczesnych, wirtualnych netlabeli można znaleźć
      kolekcję 78mek z początku ubiegłego wieku(fajnie jest tego posłuchać)
      foem.info/index.php?option=com_content&task=category§ionid=5&id=16&Itemid=61
      ELECTRONIC YOUTH: IDM, TripHop, Ambient, House, Electro, Minimal, Detroit,
      Techno, Hardtechno, Hardcore itp.
      Brainkiller Recordings - sieciowa społeczność muzyczna dająca szansę zaistnieć
      młodym gniewnym tworzącym undergrandowa muzę. Strona przeszła reaktywację i
      jeszcze nie jest w pełni funkcjonalna (link który podaję prowadzi do
      archiwalnych releasów), natomiast forum przez cały czas działa prężnie. BKR
      wsławiło się kompletnym i udanym zremixowaniem ostatniej płyty The Prodigy, a
      głównym nurtem ludzi tworzących dla BKR jest właśnie big beat/breakbeat
      www.bk-recordings.com/releases_old.php
      • amk64 Drugi dobry tekst! 18.10.06, 12:12
        To i ja coś napiszę - otóż uważam już od dawna, że wytwórnie płytowe same - z
        uporem godnym lepszej sprawy - piłują gałąź, na której siedzą. To właśnie sama
        działalność tych wytwórni wpycha ludzi w objęcia p2p. Zamiast ścigać
        użytkowników sieci, można by zastanowić się jak wykorzystać tę energię i
        możliwości promocyjne. Ale na takie myślenie nikogo w tych wytwórniach nie stać
        - lepieji prościej wezwać policję??
    • Gość: sams W pościgu za P2P IP: *.chello.pl 18.10.06, 12:45
      Nie ma co dywagować. W świetle obowiązującego prawa ściąganie nagrań chronionych
      prawem autorskim jest nielegalne i niemoralne. Tylko co z tego? Kto z was nigdy
      nie przeszedł na czerwonym świetle. Życie to gra w której każdy kantuje każdego.
      Jedni robią to w świetle prawa inni wbrew prawu. Jeśli chłopakowi co miał 115 GB
      utworów każą zaplacić 7000PLN to on może śmiać się im prosto w oczy bo nominalna
      wartość tych nagrań jest zapewne kilka razy większa (możemy policzyć 50 PLN za
      100MB - jeden album). Dopóki nie ucinają kończyn i nie wypalają oczu za używanie
      P2P koncerny fonograficzne są na przegranej pozycji.
      • Gość: foo Re: W pościgu za P2P IP: *.mimuw.edu.pl 19.10.06, 10:45
        Jest nielegalne, a na temat moralnosci mozna dywagowac (wg mnie nie jest
        niemoralne, chyba ze chodzi o sciaganie pornoli :D).
        Oczywiscie nie jest tak, ze zycie to gra w ktorej kazdy kantuje kazdego.
        Czy ten chlopak co niby mial 115G utworow wydalby na nie 50000PLN? Oczywiscie nie.
    • waldik13 Firmy fonograficzne ścigają piratów 18.10.06, 16:20
      skoro państwo mnie okrada to i ja musze innych okradać
    • Gość: Jacek Albo darmo albo wcale IP: *.sttb.pl 18.10.06, 23:05
      Jako osoba która juz od kilku lat nie nie kupiła żadnej płyty powiem tak: Jeśli nie mogę tego pobrać za darmo to na pewno tego nie kupię.Nie stac mnie na płyte za 50zł.Wolę nie mieć wcale ,zawsze mogę w radio posłuchac za darmo i to mi całkiem wystarczy.
    • Gość: {5} Heca IP: 194.187.183.* 19.10.06, 02:04
      Przede wszystkim, nie mylmy pojęć. Definicję słowa 'kraść' można znaleźć tutaj:
      sjp.pwn.pl/lista.php?co=kra%B6%E6. Ściąganie muzyki/filmów/programów z
      internetu to nie kradzież, nikomu niczego nie zabieram, dlatego ten ktoś niczego
      nie traci, a poprostu nie zyskuje. Oczywiście, są prawa autorskie, ktoś coś
      zrobił i jeśli chcę z tego korzystać, muszę za to zapłacić. Wszystko gra, tak? Nie.
      Pozwolilem sobie porównać ceny z merlina i amazon.
      Przykładowo:
      Album CD 'Prodigy - The Fat of The Land (1997)' merlin - 53,5zl, amazon - $13.98
      ($9.99 w promocji).
      Kolejny przykład:
      Zestaw płyt DVD 'Przyjeciele (sezony 1-10)' merlin - 1184zl, amazon - $299.98
      ($224.99 w promocji). Nie wspominając o braku polskiej wersji językowej (a
      ściśle - lektora).
      Skąd te różnice? Chętnie posłucham.
      Penetrując merlina dowiedziałem się, że nie ma wyjątku od tej reguły. Ba, dużo
      iteresujących mnie pozycji nie ma ani merlin, ani empik, ani żaden inny znany mi
      sklep. Przecudownie.

      Kilka lat temu, w MM można było zakupić Metalbox'y (czy jak to się zwało).
      Wyglądało to tak: 3 oryginalne płyty (każda z hologramem ZAiKSu) owinięte w
      ładny kartonik za cenę 30-40zł. Kupiłem wtedy wszystkie dostępne, w tamtej
      chwili, albumy Acid Drinkers. Dało się tanio? Dało. Dzisiaj jedna płyta kosztuje
      tyle, co wtedy trzy. Pięknie.

      Poza tym, nie rozumiem dlaczego niektórzy tak strasznie czepili sie Kazika. Nie
      lubicie - nie słuchajcie.
    • Gość: rafa piractwo filmowe IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.10.06, 12:36
      branza muzyczna ponosi żartobliwe straty w porównaniu z dystrybutorami filmów
      w kinach i nośnikach dvd - przybrało to rozmiar epidemii czego zdaje się nikt
      nie zauważać
    • zbig571 Zaraz zaraz 19.10.06, 15:12
      Przypominam że każda płyta CD w Polsce jest obłożona specjalnym podatkiem
      właśnie mającym pokryć koszty tego co będzie na tej płycie. Mówienie więc o
      piractwie w Polsce jest już przesadą świadczy to tylko o bezgranicznym
      pazerstwie wytwórni.
    • Gość: Gay Is OK:) nie rozumiem o co w ogóle tu chodzi!!!co to za spr IP: *.stb.ubr10.croy.blueyonder.co.uk 23.10.06, 10:44
      awy przeciwko p2p??? Kiedyś były czasy tv i radia zwykłego-kaset
      magnetofonowych i video-nikt nikogo nie ścigał, że sobie nagrał z radia muzykę,
      czy z tv film, teledysk i to nadal jest ok. Teraz jest czas internetu-
      informacji,technologii cyfrowej, ściągam wybrany teledysk Madonny, zamiast
      czatować przy TV i oglądam kiedy chce z kompa a nie kaset video, a ponieważ
      kocham Madonnę i jej muzykę to zawsze i tak kupuję jej oryginalną płytę, nawet
      jak mam mp3 albo teledysk w kompie. Ściąganie mp3 moim zdaniem zwiększyć może
      tylko sprzedaż płyt, bo jeśli nam się spodoba jakiś kawałek, który jest modny
      lub słyszalny a po ściągnięciu sprawdzimy, że jest coś warty/lubimy go/ to
      kupuję płytę, z tym że nie w Polsce, bo jest za drogo, tylko w UK gdzie się
      mieszka, albo w USA gdzie jest tanio i już! Podobnie z filmami, ulubionej wojny
      domowej nie mogłem dostać na płytach cd, więc kupiłem sobie taśmy video-ale
      przecież z taśmami podróżował nie będę-i trzeba było z sieci ściągnąć odcinki
      żeby mieć na kompie:))
    • Gość: Jacky p2p IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.11.06, 19:01
      To jasne że ściąganie muzyki albo filmów to kradzież, ale czy prokurator
      pukający do drzwi załatwi sprawę?.Przede wszystkim ceny produktów są kosmiczne
      dla polskiego portfela a zarobku szukają przede wszystkim tzw.pośrednicy, dla
      artystów praktycznie to śladowy zarobek.Poza tym jakby "niezadowoleni" z
      piractwa się zebrali i otworzyli serwer(płatny) z mp3 lub filmami i
      kosztowałoby to np 20-30 $ na rok to wydaje mi się że duża liczba ściągaczy
      przestałaby być piratami a Ci pośrednicy i pewnie też artyści zyskaliby na tym
      dużą kasę.Po trzecie w necie można znaleźć zagłębie muzyki i filmoteki a
      niestety dystrybutorzy w Polsce o wielu dziełach nawet nie słyszeli(szczególnie
      starszych).Jest tu po prostu bardzo skromny rynek i to moim zdaniem nie jest
      wina piratów a braku kompeytencji i to nie dotyczy artystów.
Pełna wersja