Windows 2008 - system, który nikogo nie obchodzi?

04.12.07, 12:07
LINUXA!!! KRÓLESTWO ZA LINUXA!!!
    • Gość: Zenek Blacha Windows 2008 - system, który nikogo nie obchodzi? IP: 212.160.172.* 04.12.07, 14:22
      Jakie to będą mozliwości? I czy będzie to w ogóle działać? I czy
      odpali się na sprzęcie klasy Pentium III 512 MB RAM?
      • Gość: rm Re: Windows 2008 - system, który nikogo nie obcho IP: 199.64.72.* 04.12.07, 18:12
        A po co Ci (tak z ciekawosci) Windows 2008 (soft badz co badz
        serwerowy) na sprzecie tej klasy?
        Pomijam fakt ze zaplacisz za soft x tys PLN i postawisz na sprzecie
        wartym 50 złotych...
    • Gość: alex ^^^ Prawie polowa boi sie o bezpieczenstwo... ^^^ IP: 82.139.44.* 04.12.07, 21:42
      Fakt, ze prawie polowa osob boi sie o bezpieczenstwo mowi o stabilosci i jakosci
      produktow ze stajni Microsoftu.

      Co drugi klient sie boi. ;-)))
      • Gość: X3 Re: ^^^ Prawie polowa boi sie o bezpieczenstwo... IP: *.acn.waw.pl 04.12.07, 22:38
        > Fakt, ze prawie polowa osob boi sie o bezpieczenstwo mowi o
        > stabilosci i jakosc i produktow ze stajni Microsoftu.

        Skoro tak, to co mówi fakt, że więcej niż połowa osób chcących przesiąść się na
        linuxa boi się kłopotów ze sterownikami i obsługą tego systemu?
        • Gość: Łukasz Re: ^^^ Prawie polowa boi sie o bezpieczenstwo... IP: 77.79.255.* 05.12.07, 03:27
          Dla mnie to nielogiczne co piszesz - o jakich sterownikach tam mamroczesz. Trzy
          dni naszukałem sie za sterownikami do nowego laptopa pod xp bo producent
          sprzedaje go z vistą. Tymczasem ubuntu bezbłędnie odnalazło wszystkie urządzenia
          i laptop po 15 minutach był gotowy do pracy.

          Dwa postawienie standardowego serwera przykładowo webowo-pocztowego trwa (i znów
          wróćmy przykładowo do ubuntu) do 30 minut. Stworzenie 30 userom katalogów gdzie
          mają wszystko gotowe i skonfigurowane wraz z dostępem do bazy, quotą i
          wodoryskami - góra w godzinę. Sysytem jest bezpieczny, i właściwie nie do
          wywalenia. Już widzę jak zarządzasz swoim windowsem "server" z komórki czy
          przykładowo przez ssh. A nie - przepraszam ty robisz to przez MENEDŻER PULPITU
          ZDALNEGO hehehe!.

          PZDR
    • Gość: Lukasz Windows 2008 - system, który nikogo nie obchodzi? IP: 77.79.255.* 05.12.07, 03:03
      I wcale się ludziskom nie dziwię że niezbyt ich to obchodzi...

      W dawnych czasach do normalnej pracy wystarczał przykładowo MS Dos i jakiś
      Norton Commander. I co?.. dało się sprawnie zarządzać wszystkimi funkcjami
      komputera. Z reguły wtedy programy uruchamiały się błyskawicznie, i pomimo braku
      wodotrysków wielu wówczas praktyków pracy przy komputerze do dziś docenia wygodę
      obsługi systemów bez środowiska graficznego. Gdy zobaczyłem pierwsze windows to
      początkowo zastanawiałem się czemu ma to służyć i pamiętam że nawet sam wtedy
      już wywaliłem to paskudztwo wracając jeszcze później przez długi czas do
      sprawdzonego zestawu MSDOS oraz Norton Commander. Niestety wzrost popularności
      windowsów doprowadził do sytuacji że producenci oprogramowania przyjęli zasadę
      produkowania swojego dorobku "pod" windowsy. DO sytuacji przyczynił się również
      wzrost popularności komputera domowego kupowanego przez kompletnych nowicjuszy,
      którym sama umiejętność "klikania" (w co popadnie) wystarczała do szczęścia.
      Dotarliśmy jednak do momentu mam wrażenie przełomowego. W kupionym kilka tygodni
      temu laptopie odnalazłem preinstalowaną vistę. Nie podrajcował mnie zegar na
      pulpicie, słodkie do przesady ikonki czy kilka gó..anych gadżetów bo sam system
      po odpaleniu zajmuje 400 MB pamięci. Nie jara mnie to wcale bo na uruchomienie
      czegokolwiek czeka się całe długie sekundy, gdzie uruchomienie takiej samej
      aplikacji już nawet na poprzedniku Win XP zajmuje zdecydowanie krócej. Gdyby
      zespół MS wziął sobie za cel stworzyć szybko działający, sprawny i mniej
      pamięciożerny system - być może byłbym wreszcie zadowolony z rezultatów ich
      pracy. A tak - nie jestem zainteresowany...

      Co do systemów serwerowych czy biznesowych - wyposażenie serwera w kolorowy i
      pełen "kreatorów" system operacyjny na jaki zapowiada się longhorn czy inny MS
      dziwadło to jak tuningowanie ubłoconego budowlanego spychacza... Można założyć
      pewnie do spychacza "alufelgi", spojlery, ryczący wydech, kubełkowe fotele czy
      błyskające w rytm muzyki z kilkuset watowych subwooferów lampki. Najbardziej
      jednak śmieszy to, że jest na świecie spora grupa "administratorów systemu"
      którzy to kupią. Być może i na taką konfigurację spychacza jak opisany powyżej
      też ustawiałaby się kolejka chętnych.
      • user0001 Re: Windows 2008 - system, który nikogo nie obcho 05.12.07, 20:50
        Z wnioskami dotyczącymi systemów desktop zgadzam się, na dzień dobry
        przełączyłem Viśtę do klasycznego interfejsu użytkownika, wyłączyłem boczny
        panel i bacznie przyjrzałem się uruchomionym usługom.

        A wnioski dotyczące systemów serwerowych?
        W 2008 ma być możliwa instalacja systemu bez graficznego interfejsu użytkownika.
        Po uruchomieniu goła konsola, i możliwość podłączenia się z zewnątrz, mnie to
        bardzo podoba się. Problemem mogą być nie microsoftowe aplikacje które będą
        wymagały graficznych instalatorów ale system certyfikatów powinien załatwić sprawę.
        Kolorowy interfejs użytkownika? Czemu nie, ja poproszę odwrócony schemat
        kolorów, czarne tło pulpitu, bardzo ciemno szare tło aplikacji, i nieco
        jaśniejsza szarość tekstu :-)
        Dziesiątki kreatorów? Jestem jak najbardziej za. Nigdy nie będę znał wszystkich
        funkcjonalności systemu. Nie cierpię sytuacji w których działanie jakiejś
        funkcjonalności konfiguruje się w jednym miejscu, a potem kilka godzin googluje
        się za informacją, że do uruchomienia tej funkcjonalności należy jeszcze
        przestawić opcję innej usługi. Kreatory są właśnie po to aby pomóc w
        skonfigurowaniu w popularny sposób, tych funkcjonalności które konfiguruje się
        na tyle rzadko, że normalny administrator może zapomnieć o jakimś szczególe.
        Jeśli kreator nie zastępuje pełnego interfejsu konfiguracji i nie powoduje
        dodatkowych obciążeń w trakcie pracy, to należy go zostawić!!!

        Wiem, że dla niektórzy powyższe stwierdzenie uznają za bluźnierstwo, ale wielu
        informatyków na co dzień boryka się z problemami ERPów, CRMów czy systemów
        zarządzania produkcją, a serwery konfiguruje raz na kilka lat. (konfiguracji
        mojego kontrolera domeny nie dotykałem od ponad 2 lat, jedyne co robie to
        uaktualniam listę użytkowników i sprawdzam log z backupu).
        • Gość: slepiec Core IP: 82.146.248.* 27.01.08, 19:07
          widziałem czorta, co prawda betkę i to jakiś czas temu, ale ta "konsola" nie jest taka jak typowa konsola z linuxów, dziala na zasadzie explorera + wiesz poleceń. Czystego trybu tekstowego tam nie ma. Pewnie da się uruchomić system w prawdziwym trybie konsolowym, ale nie z wszystkimi funkcjami systemu tak jak to ma miejsce w xp. A zresztą ta wersja instalacji tzw Core została stworzona dla maszyny typu serwer poczty czy firewall - raz ustawiasz i nie tykasz.
    • beretelwi Windows 2008 - system, który nikogo nie obchodzi? 05.12.07, 13:07
      Znam wersje beta tego systemu. Jest bardzo szybka w zastosowaniach serwerowych.
      Testowałem połączenia po RDP. Z windows i z linuksa z różnych miejsc i sieci. To
      jest rewelacja. Nie widac roznicy w szybkosci dzialania w ethernet i ADSL. Mozna
      spokojnie pracowac z tym systemem na laczu ADSL rzedu 2 Mb/s.
      • Gość: nx_server Re: Windows 2008 - system, który nikogo nie obcho IP: *.sub-75-219-55.myvzw.com 05.12.07, 14:59
        To znaczy testowales protokol RDP ?
        A jak to sie ma do "Jest bardzo szybka w zastosowaniach serwerowych" ?
        RDP jest szybkie ale co z systemem?
        Zreszta na laczu 2Mb/s to wszystkie "remote desktops" beda szybkie.
Pełna wersja