Dodaj do ulubionych

8 powodów, dla których powinieneś przesiąść się...

IP: *.csv.shu.ac.uk 06.12.07, 12:14
Wszystko fajnie, pięknie, ale...

jakiś czas temu przerzuciłem się na Ubuntu z XP, chciałem spróbować, nic więcej. Nie czuję się jakimś amatorem, wcześniej znałem basha, itd. Jestem programistą, zaraz bronię tytuł inżyniera z informatyki. Tyle wstępu.

Pierwsze uruchomienie systemu i pierwsze problemy.
a) rozdzielczość ekranu - nie mogłem ustawić swojej, przeedytowałem sobie pliczek konfiguracji, nic trudnego, ale gdyby nie kopia zapasowa...
b) ustawiłem sobie te super mega hiper efekty o których wspomniał autor - NetBeansy nie działają! Reakcja? Żałość, wyłączyłem gumowe okienka.
Ostatecznie wszystko udało się ustawić, to były przykłady głupot, ale potrafią wkurzyć nowych użytkowników. Szczególnie, że Windowsy XP już daawno daawno (5 lat temu) radziły sobie ze wszystkimi takimi problemi. Ba, Windows 2000/NT jest bardziej przyjazne niż ten super darmowy system "lansowany" przez czasopisma testujące drukarki i inne wynalazki ostatnich miesięcy.

A teraz poważniejsze wady:
-system ma coś skopane z kolejkowaniem zdarzeń, czasami jak jakiś proces zawali przez sekundę 100% CPU, to otwiera mi się w Operze 1000 zakładek, bo akurat wcisnąłem ctrl+t. Podobnie zaznaczam 100 plików muzycznych i enter - otwiera się 100 programów, 100 procesów.
-aplikacje są niedopracowane, niestabilne. Przykład: odtwarzacze muzyki, czasami manager plików się wywala bo musi zbuforować wszystkie pliki na partycji - nie wiem od czego to zależy, ale czasami zawala mi np.: 900 MB RAMu w laptopie - wtedy zabijam.
-zrzera za dużo prądu, no i nawet nie mam wsparcia dla zmiany częstotliwości procesora w zal. od obciążenia
-nie ma dostępu do części dysku bez partycji - klops, bo połowę dysku mam zaszyfrowaną i nie mam się teraz jak do niej dostać
-część aplikacji open-source nie ma GUI pod linuksa, tylko windowsy

Ubuntu ma też zalety:
-kill proces - hehe, ciągle coś mi się przywiesza, więc bardzo się przydaje
-szybko się zamyka

Obserwuj wątek
      • tetlian Artykuł sponsorowany 08.12.07, 15:48
        Na początku zdziwiłem się, że GW (która zawsze zachwalała Windowsa) chce
        zachwalać Linuksa. Ale po przeczytaniu artykułu wszystko stało się jasne. Ten
        artykuł to jest "niby-zahchwalanie". Tak naprawdę jest to krytyka Linuksa
        napisana pod przykrywką zachwalania (że niby jesteśmy neutralni i potrafimy
        zachwalić coś darmowego). Co rusz pojawiają się jakieś wtrącenia, że jednak w
        tym i w tym Windows jest lepszy. A nawet jeśli napisane jest, że w czymś Linuks
        jest lepszy, to jest to napisane w taki sposób, że czytelnik i tak podświadomie
        sobie pomyśli "jednak wolę Windowsa".

        Tak więc jest to kolejny artykuł sponsorowany przez Microsoft :/ Ale z drugiej
        strony jestem pod wrażeniem sztuczek socjotechnicznych. 95% społeczeństwa takie
        coś łyka. Jednak do Radia Maryja jeszcze daleko. Tamci w manipulacji są 20 razy
        lepsi :)
    • Gość: r Re: 8 powodów, dla których powinieneś przesiąść s IP: *.acn.waw.pl 08.12.07, 09:09
      do j: mam wrażenie że albo testowałeś jakaś wczesną wersję ubuntu, albo, jako
      inżynier, za bardzo zacząłeś grzebać w ustawieniach i z czymś przesadziłeś;)
      każdy system da się rozłożyć niepoprawną konfiguracją. nie twierdzę, że tak było
      w twoim przypadku, ale śledzę rozwój tych systemów od bardzo dawna. postęp w
      przyjazności dla zwykłego usera jest przeogromny. korzystam z kilku instalacji
      ubuntu oraz debian i choć nie jestem fanatykiem linuxa - uważam, że można te
      systemy polecać zwykłemu kowalskiemu. dwa trzy lata temu bym tego nie powiedział.
      co do problemów sprzętowych: pamiętajmy, że twórcy sprzętu przede wszystkim albo
      i wyłącznie dbają o poprawną pracę swoich produktów pod windowsami. to, że linux
      obsługuje tak ogromną liczbę sprzętu jest imponujące. a jakość pomocy
      społeczności linuksowej bije support microsoftu na głowę.
      pozdrawiam,
      R.
      • Gość: dede Re: 8 powodów, dla których powinieneś przesiąść s IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.12.07, 09:27
        nie używam ubuntu bo wychodze z załozenia ze os jest dla człowieka a nie
        odwrotnie. Wystarczy że lwią część czasu zabiera mi nauka programów które musze
        obsługiwać a niestety są dosć skomplikowane. Nie mam na to czasu i tyle. Nie
        przekonują mnie hasła o bezpieczeństwie. Jak ktoś ma zwykły desktop to mu linuxs
        nie potrzebny a jak ktoś ma zamiar stawiac serwer to proszę bardzo. Surfuję od
        8lat i tylko raz straciłem dane - przez własną głupotę a nie przez winę windowsa.
        Krótko sprawę streścił kolega w pierwszym wątku. Linuks to system mało
        przyjazny. On jest przyjazny tym którzy już go znają i to dobrze. Nowicjusz
        który siada do kompa przed linuksem będzie widział to samo co w windzie. Pulpit
        i jakies okienka tylko dalej to już trochę inaczej i moim zdaniem niepotrzebnie
        skomplikowane. W pewnych sytuacjach Lin jest stanowczo lepszy od Windy ale
        cóż... W Windzie rzeczywiscie mozna byłoby kilka rzeczy zmienić ale jakos daje
        się z tym żyć. Ktoś kiedyś słusznie zauważył ze rozmiary dysków rozrastaja się
        proporcjonalnie do potrzeb nowych edycji windowsa które zaczynają pożerać jakie
        gigantyczne zasoby. na szczeście windę też można okroić z niepotrzebnego smiecia.
        Nie odmawiam słusznosci używania Linuksa - ale nie widzę tez powodów dla których
        nie używac windows. Do windowsa znechęca mnie monopol gatesa, ale temu nie są
        winni domowi userzy tylko korporacje montujące w pracy kompy z windowsem.
        • Gość: Albin Siwak Oczywista nieprawda o nieprzyjaznosci IP: *.internetdsl.tpnet.pl 08.12.07, 12:35
          co zweryfikowałem naukowo czyli eksperymentalnie. Posadziłem panią nauczycielkę
          angielskiego, która ma tyle pojęcia o komputerach i systemach co o silnikach
          wysokoprężnych, przed linuksem, bo cos sobie chciała sciągnąć z konata na yahoo
          i wydrukować. Ona oczywiście nie wiedziala, że to linuks. I co? Odpaliła
          przeglądarkę, zalogowała się do swojej poczty, ściągnęła co tam było, poklikała,
          odpaliła Open Office, wydrukowała i wogóle do dziś nie jest świadoma, że używała
          jakiegoś Linuksa.
          • Gość: Krzyś niech ta pani spróbuje zainstalować... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.12.07, 14:31
            niech ta pani spróbuje zainstalować linuxa. Sam system pójdzie nawet łatwo ale
            już drukarka nie mówiąc o zasobach udostępnionych w sieci lokalnej, jakieś
            wspólne dyski czy drukarki sieciowe - dla normalnego użytkownika to jest
            masakra. A już najlepsza jest pomoc. Albo jej nie ma albo jest po angielsku.
            Miałem kilka podejść do linuxa i zawsze po pierwszych zachwytach przychodziło
            rozczarowanie. A to drukarka wgrywała firmware przed pierwszym wydrukiem, a to w
            skype nie działa mikrofon bo karty dźwiękowej nie udało się łatwo przestawić w
            odpowiedni tryb.
            No i ostatnie - NAJWAŻNIEJSZE. POMOC dla linuxa. Zgadza się - wszystko jest w
            sieci. - ale milion wersji i nie wiadomo którą wersję wybrać albo na forum. Ale
            90% odpowiedzi na forum brzmi mniej więcej tak: "to już było 1000 razy -
            poszukaj na google". A google zwraca mi 1000 wyników z takimi właśnie
            wypowiedziami. Po co ci ludzie tak odpowiadają? Nie zdaja sobie sprawy, że ta
            odpowiedź zostanie zindeksowana przez wyszukiwarki?, że zamykaja tym samym usta
            osobie, która być może chciała by odpowiedzieć? Więc APEL do orędownika Linuxa:
            Zdecydujcie się, czy chcecie być grupą wtajemniczonych guru, nomen omen
            górujących nad zwykłymi windziarzami, czy naprawdę chcecie popularyzować system.
            Pozdrawiam wszystkich
          • macrad Kolejny eksperyment 08.12.07, 14:57
            Moja córka, obecnie już polonistka. Od dziecka miała do czynienia z Linuksem, bo
            taki system był w domu. I co? Po prostu go od wielu lat używa, nie zastanawiając
            się nad wyższością albo niższością. Jest to dla niej naturalne środowisko.

            I tu jest pies pogrzebany. Gdyby w szkole się nie uczyło "obsługi Windowsów", a
            naprawdę informatyki - nie byłoby potem problemów z używaniem dowolnego systemu
            operacyjnego.
      • Gość: mreck i 160 powodów dla których lepiej tego nie robic IP: *.elblag.dialog.net.pl 08.12.07, 09:41
        a podstawowy to taki, że jeżeli chcę walczyc z korporacją
        producentów lodówek to mogę sobie mieso zima trzymać za oknem.
        linux to bardzo ciekawa propozycja i naprawde fajna zabawa dla
        znudzonych waleni. W pracy potrzena czegoś sprawdzonego, czegos
        powszechnie znanego i czegoś co trzyma standard.
        nie wróże przyszłosci linuxowi,
        linukx to taki projekt kanału sueskiego wykopanego wspólnymi siłami
        dla wspólnej korzysci a nie dla merkantylnych i finansowych korzysci
        wszystkich uczestników procesu transportowego.
        jak tam sobie chcecie ale mi winda pasuje. nawey ie mi sie podoba.
        i wcale niechciałbym jeździć samochodem montowanym przez 100 tysięcy
        entuzjastów tylko wolę auto kupione u dealera.
        ale każdy ma swoje zdanie.
          • morte_macabre Re: gdybys ty wiedzial czlowieczku 08.12.07, 11:28
            Generalnie to ja głeboko w dupie mam w jakich zastosowaniach komercyjnych i profesjonalnych linuks się sprawdza. Mnie interesuje tylko i wyłącznie mój komputer, który ma działać i być możliwie jak najmilszy w obsłudze. Z jednym i drugim linuchy nie wyrabiają.
            • troophel Re: gdybys ty wiedzial czlowieczku 08.12.07, 12:13
              Od 2 lat używam Ubuntu - przesiadłem się z xpka. Na początku bylem strasznie
              wściekły na ojca, który stwierdził, że skoro założył firmę to chce mieć legalne
              oprogramowanie :) Jednak teraz nie wyobrażam sobie pracy na xp. Środowisko
              programistyczne dla PHP, C++, Pythona, Ruby itd. jest na linuchu o niebo lepsze
              niż na windzie. Szukałem kiedyś narzędzi o tej samej mocy na windowsa i ceny
              zaczynają się od 100$.
              Przyznaję - jeśli będę kupował nowy komputer - tylko z windowsem. Nie ukrywajmy
              - wiele przydatnych, a nawet niezbędnych aplikacji działa tylko z win.
              Przykładem może być chociażby LEX. bez którego praca w urzędach ległaby. I tu
              jest pies pogrzebany - w unikalnych aplikacjach pisanych pod win.
              No... A ubunciaka zawsze można sobie postawić obok winzgrozy żeby czasem
              odreagować ;)
                • Gość: fpv Re: Nie wszyscy są programistami IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.12.07, 19:28
                  Nie jestem programistą - używam Ubuntu.
                  Może mam szczęście, że nie potrzebuję specjalistycznych narzędzi typu CorelDraw.
                  Do użytku domowego w 100% wystarcza mi Inkscape. Zamiast MSOffice używam
                  OpenOffice (PowerPoint może się schować). Zamiast Photoshopa używam GIMPa. PDFy
                  robie bezpośrednio z edytora tekstu.
                  Troche było problemół z drukarką, ale ostatecznie poradziłem sobie po
                  przeglądnięciu forum ubuntu.pl.
                  Mam 27 lat i troche za stary jestem na lansowanie się w stylu "stary mam
                  linuksa...".
                  Używam Ubuntu od roku i jak narazie ani razu mi się nie zawiesił.
                  Mi to odpowiada.
                    • Gość: nt Re: Nie wszyscy są programistami IP: *.uni.lodz.pl 21.06.08, 18:34

                      Gość portalu: Joe napisał(a):

                      > hm... najlepsze IDE jakie widziałem - Eclipse - działa pod windą... a jeżeli
                      > chodzi o aplikacje, stabilność i takie tam... to pokażcie mi rozbudowane
                      > narzędzie do analiz OLAPowych pod lina - przesiąde się...

                      nie sztuka podniecać się crossplatformową aplikacją, że chodzi na różnych platformach... tak jakbyś mówił, że "a pod windowsem też mi się ładuje forum.gazeta.pl".
                      a jeśli chodzi o oprogramowanie specjalistyczne, też możemy się przerzucać - pokaż mi inny system, który sam w sobie jest IDE, pokaż mi edytor lepszy od vima, pokaż mi eyecandy lepsze od compiz fusion, pokaż mi coś lepszego niż wget... tego nie ma pod windowsem. no i? windows ma swoje zabawki, linux ma swoje. mogę Cię zarzucić milionem programów, których windows nie ma. ale to nie jest argument w dyskusji.
            • Gość: pingwin gdybys ty wiedzial czlowieczku IP: *.gdynia.mm.pl 08.12.07, 14:05
              morte_macabre napisał:

              > Generalnie to ja głeboko w dupie mam w jakich zastosowaniach
              > komercyjnych i profesjonalnych linuks się sprawdza. Mnie interesuje
              > tylko i wyłącznie mój komputer, który ma działać i być możliwie jak
              > najmilszy w obsłudze. Z jednym i drugim linuchy nie wyrabiają.

              PIEPSZYSZ!

              Możesz wystartowac z DVD Knopix i nie będziesz widział nawet róznicy po za
              ikonami że pracujesz pod "innym" systemem operacyjnym!

              Linux marówniez o wiele lepsze zarzadzanie pamiecia!
                • macrad nieco z boku 08.12.07, 14:17
                  Nie wiem jak jest w Ubuntu, ale na oba Twoje pytania odpowiem twierdząco, jeśli
                  zapytasz o SuSE.

                  Niestety właśnie nieświadomość tego, że Linux od dawna nie jest systemem tylko
                  dla wtajemniczonych sprawa, że ludzie wygłaszają różne nieprawdziwe
                  stwierdzenia. Zamiast po prostu poznać ten system.
                • Gość: pingwin gdybys ty wiedzial czlowieczku IP: *.gdynia.mm.pl 08.12.07, 14:32
                  x napisał(a):

                  > Co to znaczy "piepszyć"?
                  >

                  To znaczy że jak wsadzisz twój łeb do mniejszego słoika z konfiturami, to
                  nawet jak bedziesz ruszał dupcia to łba z niego nie wyjmiesz, za nim nie
                  stłuczesz go!

                  > P.S. Ubuntu ma już natywną obsługę mp3 czy nie? Brak kodeka pod
                  >linuxem to dla pana Kowalskiego może być problem.

                  Unbuntu to jedna z najgorszych dystrybucji Linux!

                  Pytanie powinno byc sformułowane: czy pod LINUX można przegrywac MP3!

                  odpowiedz: dlaczego nie?

                  >A sterowniki do kart graficznych?

                  Sterowniki bardzo czesto zależą tylko i wyłącznie od dystrybucji i od veresji.

                  Są nawet do ATi i nVidia pod Fedora, Red Hat, Suse i Knoppix!

                  A sterowniki do karty graficznej "ABC garage graphics" nas nie interesuja!

                  >Można już odpalić "Quake'a" bez grzebania w plikach konfiguracyjnych?

                  Można, jest wersja Quake pod Linux, jak również podobno można odpalic wersje
                  Windows ja odpalić pod wine!
                  • Gość: x Re: gdybys ty wiedzial czlowieczku IP: *.chello.pl 08.12.07, 22:43
                    1) Pisze się "pieprzyć", gamoniu.
                    2) Artykuł wspomina o Ubuntu, dlatego podałem go za przykład.
                    3) Głuptasie, ja wiem, że są sterowniki. Pytanie jak pan Kowalski ma je sobie zainstalować? Na większości dystrybucji sprowadza się to do edycji confa i to za pomocą konsoli.
                    4) Wiem, że jest "Quake" pod Linuxa. Tylko, że bez omawianych wyżej sterowników nie ruszy.

                    Tyle ode mnie. Powodzenia w przekonywaniu świata, że Linux to system idealny, och i ach. Nie poddawaj się - walka trwa! Jeszcze będzie pięknie, jeszcze będzie bez Windows, haha...
        • 23zuczek Re: i 160 powodów dla których ... 08.12.07, 11:48
          przepraszam, ale wspominianie windy w kontekście trzymania standardów (workflow!
          grrr) przyprawia mnie o ból brzucha... bądźmy poważni, proszę ;)

          Przez niecałe 2 lata używałem ubuntu jako prywatnego systemu (www, filmy, muza,
          "targanie", palenie mediów), na notebooku, i sprawdzał się naprawdę doskonale -
          STABILNOŚĆ. Za to windę codziennie musiałem oglądać w robocie, na szczęście XP,
          nie vistę... i po 17 z ulgą bootowałem ubuntu.

          Skąd czas przeszły w powyższym? Spróbowałem Mac OSX-a, i teraz nie mam żadnych
          pytań. Największe zdziwienie zw. z OSXem (nie żartuję!) to ogromna ilość
          DZIAŁAJĄCEGO, STABILNEGO, PRZYDATNEGO, NIE ŚMIECĄCEGO softu, który jest ŁATWO
          POSTAWIĆ, i ŁATWO i SZYBKO się przy jego pomocy PRACUJE. Tak samo zadowolony
          byłem chyba tylko z c64;). Mreck, pożycz sobie od kogoś maka na 2 dni...i
          popracuj, zobaczysz jak się jak absurdalny jest twoj kawałek o kupowaniu
          samochodu-windy u dealera...

          Sentyment do Ubuntu jednak pozostał (domowy desktop - "targacz" wciąż na nim
          chodzi).
          • Gość: pingwin Re: i 160 powodów dla których ... IP: *.gdynia.mm.pl 08.12.07, 16:58
            23zuczek napisał:

            > Przez niecałe 2 lata używałem ubuntu jako prywatnego systemu (www,
            >filmy, muza, "targanie", palenie mediów), na notebooku, i sprawdzał
            >się naprawdę doskonale - STABILNOŚĆ. Za to windę codziennie musiałem
            >oglądać w robocie, na szczęście XP, nie vistę... i po 17 z ulgą
            > bootowałem ubuntu.

            Na szczescie?

            Bardzo się mylisz!

            Windows Vista Ultimate jest o wiele lepsza niz Windows XP!

            Uzywam od ponad roku Vista Ultimate 64 bit i NIGDY nie miałem z nim zadnych
            problemów!

            Czas aby przestac piepszyć!

            Z Visty wywalił bym te wszystkie NOTYFIKACJE i aktualizacje i był by to
            najlepszy system Windows jaki Microsoft spłodziło!

            Tak że niestety Windows Vista Ultimate 64 bit jest doskonałym systemem ale
            nie podskakuje do Linux!

            Natomiast z Linux proponuje Red Hat, Fedora, Suse, czy Knoppix (na DVD ALBO Z
            DYSKU TWARDEGO) (debian, a nie Zbuntowany Unbuntu!

            UNBUNTU MA BARDZO SłABE STEROWNIKI W PORóWNANIU Z WYZEJ WYMIENIONYMI!
            • Gość: nt Re: i 160 powodów dla których ... IP: *.uni.lodz.pl 21.06.08, 18:31
              Gość portalu: pingwin napisał(a):
              > Czas aby przestac piepszyć!
              ...i nauczyć się ortografii.

              > Natomiast z Linux proponuje Red Hat, Fedora, Suse, czy Knoppix (na DVD ALBO Z
              > DYSKU TWARDEGO) (debian, a nie Zbuntowany Unbuntu!
              > UNBUNTU MA BARDZO SłABE STEROWNIKI W PORóWNANIU Z WYZEJ WYMIENIONYMI!

              no to wtopa, kolego. sterowniki to kwestia jądra, które jest wspólne dla wszystkich dystrybucji (niektóre wprowadzają niewielkie zmiany). dystrybucja to menedżer pakietów i programy dołożone do jądra w bazowej instalacji. co nie zmienia faktu, że ubuntu tak czy inaczej ssie :)
        • Gość: pingwin i 160 powodów dla których lepiej tego nie rob IP: *.gdynia.mm.pl 08.12.07, 14:20
          mreck napisał(a):

          > a podstawowy to taki, że jeżeli chcę walczyc z korporacją
          > producentów lodówek to mogę sobie mieso zima trzymać za oknem.
          > linux to bardzo ciekawa propozycja i naprawde fajna zabawa dla
          > znudzonych waleni. W pracy potrzena czegoś sprawdzonego, czegos
          > powszechnie znanego i czegoś co trzyma standard.
          > nie wróże przyszłosci linuxowi,

          Przeciwnie, nie ma przyszłosci dla Windowsa!

          Linux obecnie to teraźniejszośc i przyszłośc!


          > linukx to taki projekt kanału sueskiego wykopanego wspólnymi siłami
          > dla wspólnej korzysci a nie dla merkantylnych i finansowych
          > korzysci wszystkich uczestników procesu transportowego.
          > jak tam sobie chcecie ale mi winda pasuje. nawey ie mi sie podoba.
          > i wcale niechciałbym jeździć samochodem montowanym przez 100
          > tysięcy entuzjastów tylko wolę auto kupione u dealera.


          To że ty chcesz jeździć TRABANTEM to nie znaczy że my wszyscy powinnismy!
          Ale jak ten dwusów zatruwa powietrze, to my mamy prawo aby go wreszczie z
          wyzszych powodów środowiskowych wywalic na złom!
          > ale każdy ma swoje zdanie.

    • stele51 Linuks dla staruszków..;) 08.12.07, 09:40
      Zgadzam się z autorem artykułu..warto spróbować !
      Od lipca tego roku mam Debiana 4.0.Syn zainstalował go i pojechał sobie
      zmuszając mnie tym samym do radzenia sobie samej.
      Wiele czasu dziennie spędzam przy komputerze, bo po pierwsze jestem na
      emeryturze, po drugie pasjonuje mnie fotografia.W Linuksie mam wszystko to co
      jest mi potrzebne , programy :Gimp, Picasa2..
      Z Windowsem miałam wieczne problemy, zawieszanie itp.z którymi nie potrafiłam
      sobie poradzić sama.Teraz gdy mam problem,czegoś nie wiem,konsultuje przez gg z
      synem lub wchodzę na forum Debiana i mam pomoc od razu.
      Było tak, gdy ściągałam sobie Picase, a zaznaczam ,że z informatyką nie mam nic
      wspólnego;)
      pozdrawiam wszystkich uzytkowników Linuksa:)
      • Gość: Użytkownik Linuxa Linux to lans i szpan IP: *.bugaj.pabianice.pl 08.12.07, 11:38
        Tak to już jest. Teraz wielu ludzi podpina się pod modę Linuxową nosząc
        koszulki. Na ogół są to ludzie, którzy instalują Linuxa i zaraz po tym instalują
        różne wtyczki upodabniające go do Win, bo Linux jest dla nich zbyt
        skomplikowany. Taka prawda. Zwykłemu użytkownikowi nie jest potrzebny Linux. Ta
        jego "niszowość" świetnie się sprzedaje. I cały ten lans "O stary mam linuxa, a
        ty XP, więc jestem lepszy". Tak naprawdę w 100% linuxa wykorzstają informatycy.
        Po za tym większość wersji Linuxa jest niestabilna i wcale nie jest taki
        rewelacyjny.
        • Gość: Miś Linux to lans i szpan IP: *.dsl.rcsntx.swbell.net 08.12.07, 13:11
          Pożyteczna dyskusja! Kiedyś lubiłem słuchać w radiu wykładów prof.
          Stanisławskiego "O wyższości Bożego Narodzenia nad świętami Wielkiej Nocy". Mój
          przedmówca bardzo trafnie sformułował motywację ludzi instalujących Linuxa w
          domu w zdaniu "O stary mam linuxa, a ty XP, więc jestem lepszy".
          • macrad Re: Linux to lans i szpan 08.12.07, 13:26
            Bzdura. Niech każdy używa tego, co mu wygodne. Niech każdy wierzy w to, co mu
            odpowiada. Wojny "windziarzy" z "linoskoczkami" nie rozumiem. Proszę tylko, jak
            zawsze, o jedno: jeśli dyskutujesz na temat tych dwóch systemów i próbujesz
            wykazywać wyższość jednego nad drugim, porównuj też ich ceny. Nie kładź na
            jednej szali oprogramowania kradzionego, a na drugiej darmowego, tworzonego
            przez społeczność na całym świecie. Takie porównywanie jest po prostu nieuczciwe.
            • Gość: guest Re: Linux to lans i szpan IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.12.07, 13:54
              Ta wojna, o ktorej piszesz, nie dotyczy systemow. Ona dotyczy tzw.
              interoperacyjnosci, przenosnosci itp. "Ludzie od Linuksa" nie ograniczaja ani
              nie narzucaja tych rzeczy innym uzytkownikom. "Ludzie od Windowsa" przeciwnie,
              robia wszystko, by przyblokowac niezalezne od nich technologie. Wlasnie tego
              dotyczy wspomniana przez Ciebie wojna.
              • macrad wojna 08.12.07, 14:01
                Masz rację, ale tak na poziomie twórców systemu (chodzi przede wszystkim o firmę
                z Redmond oczywiście). Tę wojnę jakoś-tam rozumiem. Natomiast nie rozumiem wojny
                na poziomie użytkowników, o tym właśnie pisałem.
                • Gość: guest Re: wojna IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.12.07, 14:27
                  Z kolei ta wojna wynika z mentalnosci tych dwoch grup uzytkownikow. Jedni cenia
                  nade wszystko samodzielne myslenie, dzialanie - to od tzw. wolnych (jak wolnosc
                  uzytkowania) systemow operacyjnych. Natomiast drudzy cenia sobie zle pojeta
                  wygode. Zle pojeta w sensie, gdy raz wejda na wytyczona przez ludzi myslacych za
                  nich droge, nie potrafia juz wybrac samodzielnej drogi, nawet jesli inna jest /
                  bedzie efektywniejsza.
                      • Gość: ach... Re: wojna IP: 91.84.222.* 08.12.07, 16:19
                        Myślisz jak ci, którzy chcą wykończyc sąsiada, bo ma 10X wiekszy
                        dom, 3 samochody i ładną młodą żonę, a tobie brakuje kasy do
                        pierwszego, a do tego tylko wynajmujesz pokój i masz jeszcze pare
                        lat studiów przed sobą zanim ktoś będzie gotowy zapłacić ci za twoje
                        pomysły.

                        Ot, homo sovieticus...
                        • Gość: guest Re: wojna IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.12.07, 17:01
                          Wielu probowalo ucywilizowac Microsoft, jakos bezskutecznia. Po podpisaniu umowy
                          z Microsoftem, takze Novel glosil, ze chce w ten sposob ich cywilizowac. Kiedys
                          indianie chcieli ucywilizowac Kolumba i jego rzezimieszkow. Jak sie to skonczylo
                          dla indian, wiemy. A skoro Linux jest jak wigwam - no Gates, no Windows, Apache
                          inside, nie nalezy powtarzac bledow indian.
                          • macrad Re: wojna 08.12.07, 18:03
                            Ach, nie, ja nie myślałem o cywilizowaniu po dobroci :-D

                            Z czasem, powoli, ucywilizuje ich dobra konkurencja. Zauważ, że jeszcze kilka
                            lat temu traktowali Linuksa jak nie znacząca muchę, z teraz zaczynają (powoooli,
                            ale jednak) zauważać, że Linux krok po kroczku odbiera im kawałek rynku. Do tego
                            dochodzą przegrane procesy, czy decyzje KE. Kropla po kropli, i ten kamień
                            zostanie wydrążony.

                            Nie mam nic przeciwko istnieniu Windozy. Tylko niech nie będzie jedynym możliwym
                            rozwiązaniem. Chcę mieć wybór, a nie być skazanym na produkt jednej firmy, a do
                            tego produkt kiepski.
        • stele51 Re: Linux to lans i szpan 08.12.07, 16:02
          ech..
          lans i szpan!..
          jak sie ma prawie 60 lat..
          jest sie dyslektyczką czy jak kto woli blondynką;),
          mieszka na wsi!
          nie mam żadnych wtyczek upodabniajacych do Win..niepotrzebne mi są..
          a tak sobie myślę że ci, którzy nie chcą spróbować i poznać Linuksa wymyślają
          takie argumenty :) niepotrzebnie, bo Linuks sam sie broni..
        • Gość: wojtek Re: Linux to lans i szpan IP: *.eastwest.com.pl 10.12.07, 00:07
          Windows jest również dla zwykłych użytkowników zbyt skomplikowany. On tylko
          udaje prosty - powstają programy tzw konfiguratory, które to jedynie zakrywają
          (upraszczają konfigurację... kosztem możliwości konfiguracji). Windowsa w 100%
          też będą potrafili wykorzystać informatycy.
          Jest baaardzo dużo stabilnych dystrybucji Linuksa - np Debian.
    • partyboi 8 powodów, dla których w d... mam Linuksa 08.12.07, 09:45
      1.Winda też bywa za darmo :-)
      2.Czy ładniejszy? Cytat samego autora artykułu i jego argumentacja: "...możesz
      upodobnić Linuksa do Mac OS X i Windows XP lub Visty."
      3.Działa. Wow! To naprawdę łaska.
      4.Nie jestem komputerowym nerdem, który potrzebuje grzebania się w zawiłościach
      programów. W tym wypadku - instaluje antywira i się nie martwię.
      5.Podobnie jak wyżej - komputer to dla mnie narzędzie. Nie muszę być
      mechanikiem, żeby użytkować samochód
      6.Bawi. To najbardziej na siłę wciśnięty argument. Mi wystarczy, że tylko na
      Windzie można odpalić większość dobrych gier. "Zręcznościówki, łamigłówki,
      sudoku - tutaj oferta oprogramowania dla Linuksa jest bardzo bogata." Trzeba
      jeszcze dodać pasjansa i sapera.
      7.W tym punkcie nie ma co dyskutować. Nie mam siostrzeńców i bachorów, które
      mogą mi nabruździć w kompie.
      8.Dziękuję bardzo za polityczną poprawność. Chcesz być politycznie poprawny? Idź
      na marsz równości, nie opowiadaj kawałów o gejach, wpłać pieniądze dla uchodźców
      z Darfuru

      Pracuje z musu na linuksie (GNU) w pracy i wcale nie jest to dla mnie komfortowe.

      Pozdrawiam wszystkich, mam nadzieję, że miłośnicy Linuksa mnie nie zabiją :-)
    • Gość: pp03d 8 powodów, dla których powinieneś przesiąść się.. IP: *.abp.pl 08.12.07, 10:11
      Ja już trzeci rok używam tylko linux'a, i prywatnie i służbowo.. początkowo
      instalowałem najnowsze wersje ubuntu itp, ale ostatecznie zacząłem używać i
      aktualizować tylko Mandrivę, z której korzystam od wersji Mandrake 8, kiedy to
      nic nie było tak proste jak teraz :)
      Na swoim laptopie mam Mandrivę 2008 a ojcu na moim starym laptopie
      zainstalowałem Mandriva One 2007 i też używa bez narzekania, bo jemu wystarcza
      przeglądarka i internet... W ogóle nie mam windowsa i się z tego cieszę, a
      granie, cuż - kiedyś trzeba dorosnąć :) zresztą na laptopach gry i tak chodzą
      kiepawo jeśli nie ma się wypasionych kart graficznych i procków...
      • Gość: ka2 Re: 8 powodów, dla których powinieneś przesiąść s IP: *.limes.com.pl 08.12.07, 10:23
        hmm.. no trzeba dorosnąć, to fakt...
        ..ale ja od 3 lat mam tylko Linuksa w domu (w pracy pełen przekrój windowsów i
        linuksów) i jednak jakoś gram :)
        Wesnoth, Schorched3d, Unreal Turnament, Diablo 2, bzflag, quake...
        pewnie jest jeszcze masa innych które da się bez problemu uruchomić na Linuksie,
        ale akurat te mam i w te gram...
        Na windowsy jest oczywiście więcej gier... dużo więcej... ale tu kończą się
        zalety windowsów :)
      • joy77 Linux to porażka 08.12.07, 11:04
        W ogóle mnie nie dziwi, że zalety tych systemów zaczęto
        pokazywac od wymyślnych interfejsów, które są kompletnie
        nieprzydatne dla zwykłego człowieka. To potwierdza istotę
        sporu między użytkownikami MS oraz Linux. Dla tych ostatnich
        nie jest ważne czy zrobią coś sensownego na komputerze czy
        nie. Oni po prostu nocami i dniami chcę siedziec przy swoim
        komputerze, rozwiązywac jakieś problemy i wymyślac rzeczy
        z których nikt nie będzie chciał korzystac. Natomiast większośc
        osób, które chce coś zrobic SENSOWNEGO na komputerze nigdy
        nie wybierze Linuxa (poza bardzo niewielkimi obszarami).
        Te osoby albo będa pracowały na MS albo na Macu. Czy gdyby oferta
        software'u na Linuxa była tak bogata jak na MS to Linux nie
        wygrałby? Ale ta oferta jest kiepska. Żałosne jest gdy zwolennicy
        Linuxa pokazują możliwości systemu na podstawie działania kalkulatora
        albo odtwarzacza mp3.

        I na koniec jeszcze ten artykuł o politycznej poprawności.
        Chcesz polityczną poprawnośc? To nie kupuj ubrac z Chin w
        hipermarketach. Wtedy zrobisz więcej dobrego niż odmawianie
        sobie korzystania z XP.

        Pracuję w IT dużego przedsiębiorstwa. Gdyby ktoś z naszego
        zespołu oparłby cokolwiek o Linux wyleciałby z hukiem już
        na drugi dzień.

        Nie chcę aby fani Linuxa mnie źle zrozumieli, ale chcę im
        przypomniec, że komputery mają byc:

        1. dla ludzi
        2. i mają byc narzędziem a nie religią przed którą spędzasz
        20 godzin dziennie

        To tyle,
        Pozdrawiam Was,
        Marek
        • macrad Na pewno? 08.12.07, 11:46
          Hm.
          Poruszyłeś wiele aspektów i wrzuciłeś je do jednego wora, wyciągają z tego wora
          wniosek, że Linux to porażka. Przepraszam jeśli Cię urażam, ale zastanawiam się
          czy przypadkiem nie jesteś dosyć typowym przypadkiem "człowieka z IT", który zna
          tylko jeden system operacyjny, a wszystko inne bezwzględnie krytykuje, bo się
          boi tego, czego nie zna.

          To prawda, duże i bogate firmy nie używają Linuksa i jeszcze długo go używać nie
          będą. Stać je na wydawanie pieniędzy na licencje i na zatrudnienie pracowników,
          których zadaniem jest nieustająca walka z zawodnym systemem. Ale i w tych
          firmach (a także na uczelniach i w placówkach naukowych) bardzo często jest tak,
          że sieć komputerowa jest "zarządzana" przy pomocy Linuksa (albo, jeśli firma
          bardzo bogata, Uniksa), a tylko końcowe stacje robocze pracują z systemem
          Windows. Co do Maca nie dyskutuję, to jest osobny "rozdział".
          W mniejszych firmach jest już często inaczej. Systemem operacyjnym jest Windows,
          ale już pakiet biurowy to OpenOffice. Bo mniejsza firma staranniej liczy koszty
          i nie jest jej wszystko jedno czy zapłaci, czy będzie używała za darmo
          oprogramowania, które nie ustępuje jego płatnemu odpowiednikowi.
          No i na końcu użytkownik indywidualny. Tu się zawsze najbardziej oburzam, kiedy
          ktoś porównuje zestaw: kradzione Windowsy + kradziomy MS Office + kradziony
          Photoshop z darmowymi odpowiednikami, i stwierdza, że te darmowe to porażka.
          Zawsze mówię: najpierw kup, za kilka tysięcy złotych, legalne wersje
          oprogramowania "zamkniętokodowego", a potem dyskutują na temat wyższości jednego
          nad drugim. Bo inaczej jest to jak porównywanie dwóch samochodów - z tym, że
          jeden z nich pochodzi z kradzieży.
          • joy77 Re: Na pewno? 08.12.07, 12:22
            Hej,

            Gratuluję Ci galerii. Przepiękne zdjęcia. Masz talent
            w rękach i dłoni.

            Nie jestem administratorem w IT ale wiem, że chłopcy
            od administracji niechętnie zainstalowaliby Linuxa
            jako background dla systemu zarządzania przedsiębiorstwem.

            Windows daje Ci wszystko na dłoni. Konfigurowac musisz bardzo
            niewiele. A jeśli ja słyszę, że są problemy pod jakąś
            dystrybucją Linuxa z korzystaniem z USB to to jest jakieś
            nieporozumienie. W pośpiechu dzisiejszego dnia po prostu
            nie ma czasu na takie problemu.

            Pozdrawiam Ciebie,
            Marek


            • macrad Re: Na pewno? 08.12.07, 12:53
              Hej ;)
              Dziękuję.

              Myślę, że problem jest nieco bardziej złożony. "Chłopcy od administracji" są
              często niechętni Linuksowi, bo tego systemu nie znają. Często nie są to ludzie
              po dobrych(!) studiach na porządnej uczelni, gdzie się nie uczy obsługi
              Windowsów, a informatyki jako takiej. Gdyby znali równie dobrze Windowsy, jak
              Uniksa (Linuksa), to by się starali postępować racjonalnie i "mieszać" systemy
              operacyjne tak, by każdy zajmował sobie właściwe miejsce. Tak robią, jak już
              napisałem, na przykład uczelnie. Sieć "stoi" w oparciu o system typu Unix, a na
              zakończeniach (stacjach roboczych) jest to, co użytkownikowi wygodne.

              A jeśli chodzi o USB, to mam doświadczenia, które mnie samego zaskakują. Ładnych
              parę razy zdarzyło mi się, że "stare" Windowsy XP + SP2 miały niewyjaśnione
              problemy z obsługą rządzeń USB2, a Linux, zainstalowany w tym samym komputerze,
              z "dwójką" kłopotów nie sprawiał. I na co w takiej sytuacji straciłem więcej
              czasu? Na Windę...
              • Gość: pingwin Re: Na pewno? IP: *.gdynia.mm.pl 08.12.07, 15:17
                macrad napisał:

                > Hej ;)
                > Dziękuję.

                > Myślę, że problem jest nieco bardziej złożony. "Chłopcy od
                > administracji" są często niechętni Linuksowi, bo tego systemu nie znają.
                Często nie są to ludzie po dobrych(!) studiach na porządnej
                > uczelni, gdzie się nie uczy obsługi Windowsów, a informatyki jako takiej.

                Po pierwsze:

                Słowo LINUX sie nie odmienia!

                Nie ma Linuksa, linuks, linksów (czy Uniksa)
                JEST Linux (Linus + Unix = Linux! !!!


                A odnośnie uczelnui tych dobrych czy tych złych ... to najlepsi specjalisci
                nauczyli sie sami! ... bez uczelni!


                > Gdyby znali równie dobrze Windowsy, jak
                > Uniksa (Linuksa), to by się starali postępować racjonalnie i
                >"mieszać" systemy operacyjne tak, by każdy zajmował sobie właściwe
                >miejsce. Tak robią, jak już napisałem, na przykład uczelnie. Sieć "stoi" w
                oparciu o system typu Unix, a na
                > zakończeniach (stacjach roboczych) jest to, co użytkownikowi wygodne.
                >
                > A jeśli chodzi o USB, to mam doświadczenia, które mnie samego
                > zaskakują.
                >Ładnych parę razy zdarzyło mi się, że "stare" Windowsy XP + SP2
                >miały niewyjaśnione problemy z obsługą rządzeń USB2, a Linux,
                > zainstalowany w tym samym komputerze, z "dwójką" kłopotów nie
                > sprawiał. I na co w takiej sytuacji straciłem więcej
                > czasu? Na Windę...

                Linux jest systemem który wymaga administratora .. tak samo jak Windows!

                • macrad Re: Na pewno? 08.12.07, 15:29
                  Mylisz się. Odmienia się. Tak się składa, że w domu mam studentkę polonistyki...
                  Może być "Linux" albo "Linuks", ale w dopełniaczu tylko "Linuksa".
                  Tak samo "Unix" i "Uniksa".
                  Polskie zasady każą odmieniać nazwy własne, nawet jeśli to wygląda... dziwnie.
                  Mówi się "tego Williama Szekspira" (można pisać "Szekspira" albo
                  "Shakespeare'a"), a nie "tego William Szekspir". Tak samo "tego Szopena
                  (Chopina)", a nie "tego Szopen (Chopin)".
                  Więc: "tego Linuksa", a nie "tego Linux".

                  To po pierwsze. A po drugie - zgoda, niech będzie samouk, byleby tylko nie był
                  to samouk, który się tylko "uczył obsługi" i sie zna na naciskaniu konkretnych
                  klawiszy. Niestety bardzo wielu administratorów (zgadzam się - każda sieć
                  potrzebuje kogoś takiego) jedyne co umie, to reagować w schematyczny sposób w
                  standardowych przypadkach.
                    • unhappy Re: Na pewno! 08.12.07, 17:46
                      Gość portalu: pingwin napisał(a):

                      > Naprawde męczy mnie słuchanie takiego xxxxxxxxx GŁUPOT!
                      >
                      > Najgłupsi ludzie to jednak HUMANISCI (czytaj tutaj: Polonisci!)

                      I tu ci żyłka pękła i wylazł z ciebie burak. Pokazałeś właśnie jedną z
                      najgorszych przywar - nieumiejętność przyznania się do błędu. Mam nadzieję, że
                      moderator wywali Twój niemądry post. Ja zaznaczam.
                      • macrad Re: Na pewno! 08.12.07, 18:08
                        A ja nie zaznaczam. To byłoby czynienie przysługi temu [...]. Niech każdy ma
                        możliwość przeczytania tej wypowiedzi i wyrobienia sobie własnej oceny autora.

                        Szkoda. Dotychczas dyskusja, acz zażarta, toczyła się na przyzwoitym poziomie.
                        Niestety zawsze musi się w pewnym momencie znaleźć jakiś zakompleksiony osobnik,
                        który wyładuje swoje frustracje na klawiaturze i rozmówcach.

                        "Miało być tak pięknie, a wyszło jak zwykle".
                      • Gość: pingwin Na pewno! IP: *.gdynia.mm.pl 08.12.07, 19:06
                        unhappy napisał:

                        > Gość portalu: pingwin napisał(a):
                        >
                        > > Naprawde męczy mnie słuchanie takiego xxxxxxxxx GŁUPOT!
                        > > Najgłupsi ludzie to jednak HUMANISCI (czytaj tutaj: Polonisci!)

                        unhappy burak napisał do pingwina:

                        > I tu ci żyłka pękła i wylazł z ciebie burak.

                        Zyłka?

                        Burak?

                        Czy ty wszystkich oceniasz tak samo jak do ciebie sie zwracaja?

                        Sayonara!

                        See you NEVER!

                        >Pokazałeś właśnie jedną z najgorszych przywar - nieumiejętność >przyznania się
                        do błędu.


                        Błedu?

                        Ty popełniasz bład a JA mam się przyznawac?
                        Coś tu nie pasuje!

                        > Mam nadzieję, że moderator wywali Twój niemądry post.

                        > Ja zaznaczam.

                        Nadzieja to matka głupków!
                        • Gość: Az skończ waść, wstydu oszczędź IP: *.bsk.vectranet.pl 15.12.07, 13:36
                          Hehe, już od pierwszego twojego posta spodziewałem się tego, co w koncu nastąpiło.
                          Zachowałeś się jak sfrustrowany dzieciak, który na złość rodzicom porozrzucał
                          wszystkie zabawki w pokoju po czym zamknął się w łazience...
                          Mam nadzieję, że prędko z niej nie wyjdziesz ;)

                          A propos linuksa i jego odmiany, co jest takiego w nas polakach, że za wszelką
                          cenę musimy wytknąć innym błędy ortograficzne? Czy to przez tę traumę po
                          dyktandach w podstawówce? Na zagranicznych forach czegoś takiego się po prostu
                          nie spotyka...
                        • Gość: nt Re: Na pewno! IP: *.uni.lodz.pl 21.06.08, 18:46
                          Gość portalu: pingwin napisał(a): [mnóstwo bzdur]

                          i to jest przykład typowego dzieciaka, który dorwał się do Linuksa i myśli że chwycił pana boga za nogi. niestety, co minutę się taki rodzi, a potem ludzie mówią że linuksiarze to banda [bluzg] [bluzg] [bluzg]....
                  • Gość: nt Re: Na pewno? IP: *.uni.lodz.pl 21.06.08, 18:43
                    macrad napisał:

                    > Mylisz się. Odmienia się. Tak się składa, że w domu mam studentkę polonistyki..
                    > .
                    > Może być "Linux" albo "Linuks", ale w dopełniaczu tylko "Linuksa".

                    Niezupełnie - Linux jest nazwą własną, tak jak powiedzmy, Hortex, i w mianowniku jest pisany przez "x". Natomiast w odmianie następuje przejście na "ks". Przyznasz, że w mianowniku "Horteks" nie jest formą poprawną? :) Co do dalszej odmiany rzecz jasna masz rację.
            • unhappy Re: Na pewno? 08.12.07, 16:33
              joy77 napisała:

              > Nie jestem administratorem w IT ale wiem, że chłopcy
              > od administracji niechętnie zainstalowaliby Linuxa
              > jako background dla systemu zarządzania przedsiębiorstwem.

              System dobiera się do zadania a nie odwrotnie. A już na pewno w przypadku dużych
              zadań. Ciekawą kwestią jest zastępowalnośc - dużą część zadań można "opędzić"
              albo Solarisem albo Linuksem albo Windowsami albo BSD (przepraszam tych, których
              pominąłem). I teraz od wiedzy (a raczej niewiedzy n/t alternatyw) zależy na czym
              co siedzi. U mnie w pracy jest i solek i linuks (debian i redhat) i winda - na
              solku chodzi system o którego awarii przeczytalibyście na drugi dzień w gazetach :D.

              Komuś kto biegle administruje dowolnym systemem Uniksowym bez obaw dałbym
              administrację serwerem na Windows. W odwrotną stronę bym się nie odważył.
          • Gość: Albin Siwak Re: Na pewno? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 08.12.07, 13:42
            Duże i bogate firmy nie używają Linuksa? Masz na myśli Suna, Intela, czy może
            Pixar (polecam dodatki do filmu "Gdzie jest Nemo", można zobaczyć na jakim
            systemie się robi takie filmy). Wszystkie firmy softwareowe, które robią coś
            więcej niż aplikacje "biurkowe" używają do developmentu linuksów. Po prostu jest
            to lepsza platforma. A firmy IT to nie tylko trzech wypomadowanych "managerów"
            sprzedających Oracle.
            • macrad Re: Na pewno? 08.12.07, 14:04
              Nie, mam na myśli firmy nie związane bezpośrednio z informatyką - na przykład
              banki. One wolą mieć "święty spokój" i złudne przeświadczenie, że tylko Windows
              zapewnia bezpieczeństwo. Ale jestem spokojny, kiedyś i to się zmieni.
              • unhappy Re: Na pewno? 08.12.07, 16:34
                macrad napisał:

                > Nie, mam na myśli firmy nie związane bezpośrednio z informatyką - na przykład
                > banki. One wolą mieć "święty spokój" i złudne przeświadczenie, że tylko Windows
                > zapewnia bezpieczeństwo.

                Wyłącz z tej listy Inteligo :D
        • Gość: pingwin według ciebie: Linux to porażka IP: *.gdynia.mm.pl 08.12.07, 18:58
          joy77 napisała:

          > Pracuję w IT dużego przedsiębiorstwa. Gdyby ktoś z naszego
          > zespołu oparłby cokolwiek o Linux wyleciałby z hukiem już
          > na drugi dzień.

          Marek TY pracujesz naprawdę w zacofanym zespole!

          sprawdz sobie ile serverow czy komputerów chodzi pod linux!

          toolbar.netcraft.com/site_report?url=http://www.noaa.gov
          toolbar.netcraft.com/site_report?url=http://www.kremlin.ru
          toolbar.netcraft.com/site_report?url=http://www.whitehouse.gov
          toolbar.netcraft.com/site_report?url=http://www.dod.gov
          toolbar.netcraft.com/site_report?url=http://www.usa.gov
          Initiating server query ...

          Looking up the domain name for IP: 207.123.33.124

          (The domain name for the specified IP address could not be found.)
          Connecting to the server on standard HTTP port: 80
          [Connected] Requesting the server's default page.

          The server returned the following response headers:

          Server: Footprint 3.4/FPMCP

          Mime-Version: 1.0
          Date: Sat, 08 Dec 2007 17:55:44 GMT
          Content-Type: text/html
          Content-Length: 690
          Expires: Sat, 08 Dec 2007 17:55:44 GMT
          Connection: close
          Query complete.



          www.netcraft.net
          np: www.noaa.gov





          • Gość: Mikrus Re: Linux to porażka IP: 82.160.174.* 09.12.07, 22:39
            Sorry ale na ile wiem to w Prokomie tez uzywaja linuxa a napewno Korzystali z
            Unixa...wszystko zalezy do czego...przeciez nie wezmie sie do wbijania gwozdzi
            lopaty tak jak nie postawi sie kompa odpowiadajacego za wazne dane i
            bezpieczenstiwe na czyms co ma wiecej bugow niz lista nazwisk naszych poslow od
            89 roku.....
            i popieram wysilek korzystania z google zeby podejrzec z jakiego softu
            korzystaja wielcy tego swiata..bo ci co maja rozum i wyrobili sobie marke nie
            kryja sie ze czestto korzystaja np z linuxa do serwerow a windy do czegos
            tam..na uczelni zauwazylem ze w pracowniach masz tez wolny wybor od wingrozy 95
            po XP..oraz linuxy rozne dystrybucje...
    • Gość: Bezimienny ponad 5 lat z linuxem IP: *.ds4.univ.gda.pl 08.12.07, 11:07
      Mam linucha od ponad 5 lat, na początku rzeczywiście były problemy prawie ze
      wszystkim (oprócz stabilności i odtwarzania wszystkich filmów). Postawienie
      dopieszczonej dystrybucji (zwykle Slackware, bo wtedy te "przyjazne" sie
      wysypywały) zajmowało mi 2-3 dni.
      Teraz (miesiąc temu) przesiadłem sie na Debiana, instalacja + dopieszczenie +
      instalacja Counter-Strike zajęła mi 3h, a musze wsponieć że każda dystrybucja ma
      inne podejście do wielu zagadnien. Co prawda trzeba umieć korzystać z Google i
      przeglądarki, ale wydaje mi się że żadko kiedy ktoś nie umiejący z nich
      korzystać instaluje sobie system.
      Także USB, z którym do okolo zeszlego roku zdarzaly sie jeszcze problemy, chodzi
      doskonale, czytniki kart, bluetooth (szczerze to tu jeszcze musialem cos
      zmieniac w skryptach), pendrive nie sprawiają problemów.
      A, co do przyjazności - moja luba która nie ma żadnych preferencji co do
      systemów operacyjnych (jej działka: historia sztuki) równie dobrze radzi sobie u
      mnie co u siebie.
      Aha, co to firewall i antywirus przypomina mi się w pracy, kiedy musze znowu
      naprawiać jakiegoś windowsa z robalem.

      Pozdrawiam
      • macrad dwa razy więcej... 08.12.07, 11:25
        Ja mam "staż" prawie dziesięcioletni. Postęp w tym czasie jest gigantyczny. W
        tej chwili, jeśli ktoś chce, może nie wiedzieć co to jest terminal tekstowy, nie
        ma potrzeby "ręcznego" montowania dysków itp. Bywają problemy z działaniem
        niektórych - zwłaszcza bardzo tanich - urządzeń typu drukarka, czy skaner. Nie
        wynika to z ułomności Linuksa, a z tego, że są to często "win-urządzenia", czyli
        urządzenia, do których działania jest niezbędny dedykowany sterownik, napisany
        przez producenta urządzenia. A niektórzy producenci nie są w żadnym stopniu
        zainteresowani współpracą swoich wyrobów z systemami innymi, niż Windowsy. Rada,
        by uniknąć problemów, jest prosta: odszukać (w internecie na przykład)
        informacje na temat takich nieprzyjaznych Linuksowi firm i unikać ich produktów.
        Kto z wielkich "lubi" Linuksa? Na przykład Intel, AMD, NVidia, IBM, Epson i
        wielu innych. I, oczywiście, Novell - obecny autor i właściciel SuSE.
    • macrad koszmarny 08.12.07, 11:12
      artykuł. Odnoszę wrażenie, że autor swoją wiedzę o Linuksie czerpie z internetu,
      a nie z doświadczenia. Nie ma czegoś takiego, jak "licencja open source", od
      kilku lat o poleceniu mount możne - jeśli się chce - zapomnieć itd. Artykuł to
      zlepek zasłyszanych wieści, pochodzących z różnych źródeł i różnych okresów. A
      na widok słowa "demka" dostałem wysypki. Taki żargon jest może dopuszczalny w
      gwarze młodocianych entuzjastów komputerów, ale nie w artykule w poważnym portalu.
    • naprawdetrzezwy Autor to debil? 08.12.07, 11:37
      "Reklamy Apple dotyczące liczy wirusów na komputery PC przemawiają do wyobraźni, ale trzeźwo myślący człowiek raczej się nimi nie przejmie. "

      No to niech odinstaluje zw swojego peceta programy antywirusowe i podepnie się do internetu.
      I niech spróbuje po tygodniu surfowania (w taki sam sposób jak do tej pory to robił) spróbuje używać komputera...
      ;>>>
      • Gość: bezedura wcale nie... IP: *.toya.net.pl 08.12.07, 12:02
        Ja nie mam zadnego antywirusa na stałe, surfuje po necie (opera) i jakoś wirusów nie łapie. Nie szwendam sie po "niegrzecznych stronkach". Skanuje kompa raz od wielkiego dzwonu nod-em przyniesionym z pracy i od ponad roku w systemie nic niepokojącego nie znalazlem.
          • Gość: bezedura Re: wcale nie... IP: *.toya.net.pl 08.12.07, 12:13
            Nie misiu pysiu :) nie mam, w windowsie mam wylaczone wszystkie duperele typu "odzyskiwanie" i niepotrzebne usługi. Backup partycji robie acronisem raz na miesiąc. Windowsa nie reinstalowalem od 2 lat.
            A ze nie mam wirusow to wiem na pewno, bo jak pisalem okresowo skanuje dyski ale softem "pozyczonym" z pracy. Nic nie zwalnia, nie krzaczy sie i nie zawiesza.
            • macrad Re: wcale nie... 08.12.07, 13:09
              Się wtrącę...

              Tak, ale zapewne nie używasz komputera w sposób typowy dla tzw. przeciętnego
              użytkownika, który co chwilę instaluje nowe gry i oprogramowanie, pochodzące z
              dowolnego źródła - bezkrytycznie naciskając przy instalacji "enter". Sam w
              jednym z komputerów mam Windowsy (niestety), bo szacowna firma Nikon nie raczyła
              zrobić oprogramowania do swojego skanera w wersji nie-windowsowej. I oczywiście
              Windowsy, używane tylko do obsługiwania tego jednego programu, działają (prawie)
              stabilnie latami. Prawie, bo oczywiście co jakiś czas pojawia się komunikat
              "nastąpił błąd, blebleble, i program zostanie zamknięty" ;)

              Problemem Windowsów, w wersji od XP, nie jest ich awaryjność "sama z siebie", a
              podatność na niepożądane ingerencje ze strony instalowanego oprogramowania.
              Linux ma tę wielką przewagę, że instalowane programy nie maja prawa ingerować w
              dotychczasowy system. Nie modyfikują istniejących bibliotek i plików
              konfiguracyjnych, co najwyżej żądają ich aktualizacji. I, oczywiście, instaluję
              własne, które nie mają żadnego wpływu na pracę reszty systemu. To czasami
              sprawia problemy, bo nie zawsze można zainstalować nowe oprogramowanie zupełnie
              bez kłopotów (czasami trzeba najpierw zainstalować albo uaktualnić coś innego,
              by zostały spełnione wszystkie tzw. zależności), ale jest to jednak mała cena,
              jeśli się weźmie pod uwagę późniejszą stabilność całego systemu.

              I rzecz następna. W Linuksie użytkownik pracuje z uprawnieniami administratora
              (takimi, że ma prawo "grzebać" wszędzie i tym samym uszkodzić system) tylko
              wtedy, kiedy to jest niezbędne - na przykład instalując jakieś oprogramowanie.
              Normalnie uprawnienia są ograniczone i można co najwyżej "zabić" własne dane. W
              Windowsach próba tak radykalnego podziału uprawnień powoduje często niemożliwość
              uruchomienia niektórych programów (przez użytkownika, nie posiadającego pełnych
              uprawnień). A najgorsze jest to, że w tak paskudny sposób najczęściej zachowują
              się właśnie gry.
              • Gość: pl Re: wcale nie... IP: *.chello.pl 08.12.07, 13:26
                Właśnie uprawnienia tzn. dziwne traktowanie uprawnień w Windowsach. Niedawno
                wyszła sprawa Visty kiedy to się okazało że aby działały niektóre programy
                potrzebują uprawnień administratora więc aby nie męczyć użytkownika system sam
                im nadawał te uprawnienia. Dzięki temu można wykonać dowolny kod z uprawnieniami
                administratora.
                Zresztą podczas instalacji domyślnie Windows zakłada konta użytkowników jako
                administratorów komputera.

                Inna sprawa zainstaluj komuś Windowsa XP i załóż mu konto zwykłego usera to za
                godzinę zadzwoni z pytaniem: Dlaczego ja nie mogę niczego zainstalować?
              • Gość: zartie Re: wcale nie... IP: *.244.udn.pl 09.12.07, 20:54
                > I rzecz następna. W Linuksie użytkownik pracuje z uprawnieniami administratora
                > (takimi, że ma prawo "grzebać" wszędzie i tym samym uszkodzić system) tylko
                > wtedy, kiedy to jest niezbędne - na przykład instalując jakieś oprogramowanie.
                > Normalnie uprawnienia są ograniczone i można co najwyżej "zabić" własne dane. W
                > Windowsach próba tak radykalnego podziału uprawnień powoduje często niemożliwoś
                > ć
                > uruchomienia niektórych programów (przez użytkownika, nie posiadającego pełnych
                > uprawnień). A najgorsze jest to, że w tak paskudny sposób najczęściej zachowują
                > się właśnie gry.

                Z grami nie miałem okazji się męczyć, ale co się nawalczyłem z kosztującym duże pieniądze oprogramowaniem porządnych niby firm (np. Autodesk) to moje :-/ Najgorsze jest to, że program często się uruchamia i niby działa, a problemy pojawiają się dopiero przy próbie skorzystania z jakichś modułów. Inventor ma takich kwiatków mnóstwo, a z wersji na wersję jest coraz bardziej zakręcony. IMHO to macki micro$oftu, bo jak np. wytłumaczyć inaczej konieczność zainstalowania Excela, aby w Inventorze dało się "wstawić" gwint ????

                PS. W moim prywatnym rankingu szczyt kaszaniarstwa programistów to pewien leksykon (nazwę i firmę litościwie przemilczę), który przy każdym uruchomieniu usiłuje zapisać w katalogu systemowym jakąś bitmapę i bez uprawnień do tego oczywiście się wykłada. Jak się dowiedziałem w firmie, program powstaje na Cyprze.
    • Gość: vlad 8 powodów, dla których powinieneś przesiąść się.. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.12.07, 12:51
      No coz ja od kilku lat nie wiem co to jest Windows a ekspercka wiedze skonczylem
      na poziomie w2k sp1.

      Wszyscy, ktorzy sparzyli sie Linuxem popelnili jeden zasadniczy blad- trzeba dac
      sobie czas na okres przejsciowy i po prostu nauczyc sie innej filozofii systemu
      i innej filozofii dzialania. To wszystko. Uzywam Linuxa zarowno w domu jak i
      wpracy- zapomnialem co to sa wirusy i inne tego typu badziewie- nie musze co
      roku wymieniac sprzetu bo kolejny serwis pack zabija mi sprzet albo soft anty
      ad-ware zarzyna totalnie system. Naprawde polecam.

      Oczywiscie sa pewne specjalistyczne aplikacje, ktore nie dzialaja pod Linuxem,
      ale czy rzeczywiscie trzeba miec np. takiego Photoshopa a GIMP nie wystarczy?
      Oczywiscie legalnego Photoshopa. Oczywiscie sa tez specjalistyczne aplikacje,
      ktore nie dzialaja pod Windowsem, ale to nie oznacza, ze te dedykowane OSy sa do
      bani...


      Tak wiec stabilnosc, wydajnosci i bezpieczenstwo ponad wszystko.
      • macrad O właśnie! 08.12.07, 13:21
        Zgadzam się w 100%.

        "Przepikowałem" już na Linuksa kilka(naście?) osób. Zawsze, jak mnie ktoś prosi
        o zainstalowanie systemu, proponuję: "jak chcesz, zainstaluję Ci oczywiście
        Windowsy, ale "wgram" Ci też Linuksa, dobrze? Pooglądasz, popróbujesz, i
        najwyżej go potem wyrzucimy". Wyrzucałem... raz. Za to już kilka razy, po jakimś
        czasie, byłem proszony o wyrzucenie Windowsów, bo użytkownik dochodził do
        wniosku "po co mi coś, czego nie używam, a zajmuje miejsce na dysku?".

        Jeśli komputer służy komuś do gier, nie dyskutuję: Windowsy. Jeśli ktoś używa
        specjalistycznego oprogramowania, które nie ma linuksowego odpowiednika i nie
        działa pod Wine - Windowsy. W pozostałych przypadkach (biuro, internet,
        multimedia) namawiam na Linuksa. Ale nie nachalnie, tylko na zasadzie: obejrzyj,
        pomacaj, pobaw się i... przekonaj się do niego sam. I najpierw jest zaskoczenie
        - że to takie przyjazne, a potem odkrycie "dlaczego ja dotychczas używałem tak
        topornego systemu?"
          • macrad Re: O właśnie! 08.12.07, 15:40
            Obcym nie instaluję, a od znajomych nie mam w zwyczaju brać niczego za nic.

            Używam SuSE, zwanego czasami Susłem. Przy instalacji wersji 10.3
            (najnowszej)dotychczas nie musiałem robić niczego, co by "wystawało" poza
            standard. Co nie znaczy, że się taka sytuacja kiedyś nie wydarzy.
            • Gość: vii Re: O właśnie! IP: *.echostar.pl 08.12.07, 15:51
              No i widzisz. Jest to ukryty koszt, który ty ponosisz. Normalnie jak jakiś
              "obcy" będzie chciał sobie zainstalować linucha to może nie dać rady i sie
              zrazi, a jak się zgłosi do fachowca to może zapłacić jak za winde w wersji OEM,
              z którą da sobie radę bez problemu, albo z niewielką (czyt. tanią) pomocą fachowca.
                • Gość: vii Re: O właśnie! IP: *.echostar.pl 08.12.07, 15:59
                  Nie rozmawiamy o sytuacji gdy pomaga się znajomym. Mówimy o przeciętnym
                  użytkowniku - przeciętny użytkownik nie jest moim znajomym. A odpowiadając na
                  twoje pytanie - za jedzenie muszę płacić, za prąd muszę płacić, za paliwo muszę
                  płacić. Moim "towarem" jest moja wiedza oraz to co stworzę na kompie -
                  grafika/design/strona www - więc przeliczam to na pieniądze. Żyjemy w
                  społeczeństwie informatycznym - największe wartość ma sama informacja oraz
                  wiedza jak tą informację spożytkować.
                  • macrad Re: O właśnie! 08.12.07, 16:05
                    I tu się różnimy. Ja swoją wiedzę chętnie rozdaję za darmo i nie traktuję jej
                    jak towar. Ale rozumiem ludzi, którzy myślą inaczej. Gdybym miał firmę,
                    specjalizująca się w instalowaniu systemów operacyjnych, pewnie bym myślał
                    inaczej. Ale nie mam i mieć nie chcę.


                    A poza tym - jeśli ktoś będzie potrzebował pomocy "z Windowsów" i zwróci się o
                    nią do obcych, to też zapewne będzie musiał za to zapłacić. I wtedy też
                    powstanie coś w rodzaju ukrytego kosztu, który trzeba będzie dodać do ceny
                    samego oprogramowania.
                    • Gość: vii Re: O właśnie! IP: *.echostar.pl 08.12.07, 16:25
                      Po pierwsze jeszcze odpowiadając na inny post - probowałem instalować różne
                      distro tylko się wyłożyły na 1680x1050 i nie miałem czasu z tym walczyć. Na
                      razie z tym nie walczę, bo z biznesowego punktu widzenia nie jest mi to
                      potrzebne. Jak mnie sytuacja zmusi (a prawdopodobnie zmusi) to zmęczę ten system
                      i dam radę. Bozia rączki dała, angielski się zna.

                      Po drugie. Nie jestem jakimś dusigroszem i nie kasuję za wszystko wszystkich.
                      Firmy kasuję za wszystko, znajomych/nieznajomych za zrobienie czegoś powiedzmy
                      'namacalnego' - tych pierwszych oczywiście nie za błahostki. Generalnie w mojej
                      poprzedniej wypowiedzi o ukrytych kosztach wdrożenia linucha, chodzi o to, że
                      często ludzie promujący ten system używają magicznego zwrotu "wystarczy tylko" -
                      kilka takich "wystarczy tylko" zamieniają się w poważny problem.

                      Po trzecie - to akurat napisałem. Jak ktoś sobie nie radzi z instalacją windy to
                      też zapłaci. Tyle, że mniej (albo inaczej - powinien mniej), bo skonfigurowanie
                      windows update i firewalla, ściągnięcie firefoxa to kilka chwil. Potem już nie
                      trzeba rad.

                      Po czwarte - tak ode mnie jako użytkownika windy :) nie widziałem lepszego
                      odtwarzacza mediów jak Windows Media Player11 (muzyka) + KLiteCodecPack (filmy).
                      Niby wiele nie różni się od wersji 10 a jednak kilka magicznych posunięć
                      sprawiło, że wszystko jest optymalnie poukładane, łatwo dostępne - szczególnie
                      biblioteka mediów. Przekabaciłem już z zakichanego WinAmpa dobra kilka osób
                      (nietechnicznych też!). Polecam :)
                      • macrad Re: O właśnie! 08.12.07, 16:52
                        OK, każdy ma prawo do własnego podejścia. Ja od znajomych nie biore nigdy pieniędzy.

                        Co do Firefoxa, firewalla i aktualizacji - oprę się na SuSE, które znam.
                        Firefoksa w ogóle nie trzeba ściągać, jest w zestawie. Firewall konfiguruje się,
                        w sposób domyślny, sam. Jeśli chcesz - możesz "dostrajać" (z poziomu środowiska
                        graficznego). Kodeki i odtwarzacze (Xine, Amarok, MPlayer) ściąga się i
                        instaluje jednym ruchem, automatycznie. Amarok jest dosyć powszechnie uważany za
                        jeden z najlepszych odtwarzaczy - pogmeraj w internecie. Aktualizacji on-line
                        nie trzeba konfigurować, włączają się same. Możesz tylko wybierać czy chcesz, by
                        system się aktualizował automatycznie, czy na życzenie.
                        Krótko mówiąc: instalacja najnowszej wersji Zuzi nie różni się praktycznie wcale
                        od instalacji Windowsów. Da sobie z nią radę laik.
                        • Gość: fpv Re: O właśnie! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.12.07, 01:03
                          Przy pierwszej instalce Ubuntu pomogl mi kolega. Ponioslem pewne koszta. Nie
                          wzial ode mnie pieniedzy, ale wypilismy razem skrzynke piwa. Sama instalacja
                          ograniczala sie do klikania w button "dalej". Jedyne co trzeba było ustawić to
                          strefę czasową (nawet dostęp do internetu skonfigurował się automatycznie).
                          Z wykształcenia jestem farmaceutą, a nie informatykiem, a jednak jakoś sobie
                          radzę z pingwinem :)
                      • Gość: pingwiin Re: O właśnie! IP: *.gdynia.mm.pl 08.12.07, 17:24
                        vii napisał(a): > Po czwarte - tak ode mnie jako użytkownika windy :)
                        > nie widziałem lepszego odtwarzacza mediów jak
                        >Windows Media Player11 (muzyka) + KLiteCodecPack (filmy).

                        Tak się składa że Windows Media Player 11 to jeden z najgorszych odtwarzaczy!

                        K-Lite Mega Codec Pack 3.5.8 jest zupełnie wystarczajacy!

                        ftp.freenet.de/pub/filepilot/windows/multimedia/video/k-lite_codec_pack/klmcodec358.exe
                        www.codecguide.com
                        jest dość dobry, ale pod Linux filmy chodzą jeszcze lepiej, rozdzielczośc i
                        jakośc pod linux jest o wiele lepsza, jest nie gorsza jeżeli nie DUżO lepsza.

                        > Niby wiele nie różni się od wersji 10 a jednak kilka magicznych
                        >posunięć sprawiło, że wszystko jest optymalnie poukładane, łatwo
                        >dostępne - szczególnie biblioteka mediów.

                        WINDOWS MEDIA PLAYER TO JEST PO PROSTU Microsoftowskie BADZIECTWO!

                        > Przekabaciłem już z zakichanego WinAmpa dobra kilka osób
                        > (nietechnicznych też!). Polecam :)


                        Do odtwarzania muzyki najlepszy jest :

                        mpesch3.de1.cc/1by1_162.exe

                        Już jest najnowszy (beta) KLMega codec Pack i wkrótce wyjdzie oficjalna wersja
                        prawdopodobnie jako 3.5.8 albo 3.6.0!
                        download.betanews.com/download/1080441198/klmcodec358.exe
                        ftp://ftp.chg.ru/pub/Linux/knoppix/KNOPPIX_V5.1.1CD-2007-01-04-EN.iso
                        • Gość: vii Re: O właśnie! IP: *.echostar.pl 08.12.07, 20:33
                          Spoko. Tak jak kolega wcześniej napisał, każdy ma prawo do swojego zdania, ale
                          ja przynajmniej napisałem co mi się podoba w WMP11, a jeśli potrzeba to mogę
                          napisać bardzo dokładnie co jest w nim dobre.

                          Tak więc, WMP11 to jeden z najgorszych odtwarzaczy, ponieważ...[czekam]
                          • Gość: vii Re: O właśnie! IP: *.echostar.pl 09.12.07, 11:59
                            Niedzielna poranna kawa, chwila relaksu ;) więc sprawdziłem ten program 1by1.
                            Sprawa jest trochę dziwna. Gdzieś tu ktoś wcześniej pisał, że nie lubi
                            Windowsów, bo one starają się być mądrzejsze od niego, lecz gdy
                            użytkownik/programista stara się być mądrzejszy od systemu, który stara się być
                            mądrzejszy od niego to wychodzą takie kwiatki jak ten program.
                            (idea 1by1 polega na tym, że program nie tworzy "wielkiej, ogromnej,
                            niepotrzebnej biblioteki mediów" tylko zamiast tego jako bibliotekę traktuje
                            filesystem)

                            Może użytkownicy tego programu tego nie wiedzą, może właśnie chcą być mądrzejsi
                            od systemu, ale jeśli zdefiniujemy folder jako folder z muzyką to w Exploratorze
                            po lewej stronie w "Common Tasks" mamy opcję "Play selection", lub "Play all"
                            (oczywiście odpowiedniki polskie) jeśli nic nie zaznaczymy. Tak więc mogę sobie
                            poruszać się po katalogach i odpalać zawartą tam muzykę za jednym kliknięciem
                            myszy (ale wolę, i polecam, przez bibliotekę). Tak więc program powstał z
                            niezrozumienia systemu(?) - nie wiem, ale na to wygląda. A może autor po prostu
                            pierwsze co robi po instalacji XP to przełącza widok Explorera na "classic" i
                            nawet nie ma wtedy pojęcia o "common tasks".

                            Czasem w ogóle sprawa przesiadkowiczów z Win na Lin często 'pachnie' mi takim
                            zachowaniem - Win jest 'be', bo chce być mądrzejszy a ja mu się nie dam, po czym
                            przesiadają się na Lin i z lubością pławią się w ograniczeniach tego systemu i
                            się dostosowują do tych ograniczeń jak skarcone dzieci, ale wtedy to już jest
                            trend'y i jazz'y.

                            pzdr
              • Gość: vii Re: O właśnie! IP: *.echostar.pl 08.12.07, 15:55
                Od razu uprzedzając - to, że ty wiesz jaka dystrybucja nadaje się do jakiego
                sprzętu i że zazwyczaj wystarczy openSuse to też jest koszt! Dla znajomych spox.
                Dla nieznajomych jednak trochę siana albo kilka godzin/dni spędzonych w necie.
                • macrad Re: O właśnie! 08.12.07, 16:00
                  Niezupełnie. Każda tzw. dystrybucja (jądro + kilkaset programów + program
                  instalacyjny) z podobnego okresu da sobie radę ze sprzętem podobnie dobrze.
                  Jedno co bym polecał, to używanie możliwie najnowszych wersji, bo Linuks się
                  rozwija naprawdę baaaardzo szybko.
              • macrad ps 08.12.07, 15:57
                Da sobie radę, tak samo jak z Windowsami. Jeśli tego jeszcze nie robiłeś -
                spróbuj sam, a się przekonasz. Mało tego - zainstaluj Linuksa na dysku, na
                którym już masz Windowsy. Też się uda, a do tego będziesz mógł uruchamiać oba
                systemy. Linux sam się zajmie zmniejszeniem partycji windowsowej, a po
                instalacji Windowsy będą działały taka samo, jak poprzednio.
    • Gość: adamschodowy linuksów jest jak piesów IP: *.internetdsl.tpnet.pl 08.12.07, 13:09
      ja testowałem głównie LIVE-y - knoppixy, auroxy, slax-y, ubuntu, troche z innej
      bajki - ślicznego freesbie, najfajniej wg mnei wypada jeden ze starszych slax-ów
      (wersja przed killbillem) - łądny, makowaty wygląd, błyskwicznie się ładuje i
      konfiguruje (z płyty!) i działa bez zarzutu. nie znam żadnego z problemów o
      których piszesz. za to ciekawostka - późniejsze edycje slaxa tzn killbille
      działają już wolniej, mają mniejsze zasoby kodeków wideo, bywają problemy z
      synchro napisów ze strumieniami audio/wideo, kłopoty z wykryciem usb i
      rozpoznawaniem wifi. Po prostu trzeba wypróbować parę odmian i wersji, zanim cos
      idealnie przypasuje, pamiętaj że ludzie kompilujący edycje robią je optymalnie
      pod kompy którymi dysponują.
    • Gość: pmr Nie przesiąde się IP: *.aster.pl 08.12.07, 13:32
      Witam,

      Zaczynałem od Windowsa 3.11 i DOSa 6.0.

      Pierwsza moja instalacja Linuxa to RedHat 5.0. Probowałem potem różne inne
      dystrybucje, czasami na siłę męczyłem się z Linuxem przez kilka miesięcy nie
      mając Windowsa na swoim komputerze.

      Jeżeli ktoś jest studentem, tak jak ja byłem, i ma czas, to może się bawić z tym
      systemem. Jeżeli system ma służyć do wykonywania jakiegoś specyficznego zadania,
      takiego jak serwer plików, to też może być w porządku.

      Natomiast jeżeli ktoś na tym świecie uważa, że jest to system który nadaje się
      na Desktop, to niech marzy dalej. To już nie pierwszy artykuł na ten temat,
      podobne można było znaleźć kilka lat temu. Miasteczka takie czy inne gdzieś w
      Norwegii przechodzą na Open Source. Użytkownik domowy i tak się czasami męczy w
      Windows, więc nie ma co go bardziej męczyć Linuxem.

      Ale wracając do mojej historii, od prawie dwóch lat korzystam z Mac OS X i nie
      mam zamiaru wybierać jakiegokolwiek systemu dla siebie. W 95% przypadków
      wszystko po prostu działa i o to chodzi. Nie chce tracić czasu na to, żeby
      dowiedzieć się dlaczego moja nagrywarka nie chce się zamontować, albo dlaczego
      karta dzwiękowa nie działa kiedy jakiś program jest włączony. Nie chce też 1000
      opcji nagrywania płyty bo mnie one nie interesują gdy chce nagrać zdjęcia na płytę.

      Komputer ma za zadanie upraszczać mi życie, a nie komplikować.

      Nie znaczy to, że Mac OS X jest dla Ciebie. Trzeba się przyzwyczaić, ale teraz
      gdy korzystam z Visty i mnie pyta 1000 razy czy uruchomić jakiś program to
      zaczynam jeszcze bardziej doceniać walory OS X.



          • macrad Re: Nie przesiąde się 08.12.07, 14:32
            Prawda, ale - o ile się zdążyłem zorientować - z 0,5 GB pamięci i dyskiem 60 GB.
            Dla mnie by to w zupełności wystarczyło, ale dla "gracza" czy "filmowca" - hm...
            Ale oczywiście zgoda, jeśli kogoś stać na Maca, niech kupi i ma święty spokój.
            Już gdzieś to tutaj napisałem - Mac to oddzielna bajka i nie ma sensu
            przywoływanie go podczas dyskusji o Linuksie i Windowsach, działających na
            standardowych komputerach.
            • Gość: pingwin Też sie nie nie przesiąde na MAC wolę AMD IP: *.gdynia.mm.pl 08.12.07, 16:51
              macrad napisał:

              > Prawda, ale - o ile się zdążyłem zorientować - z 0,5 GB pamięci i
              > dyskiem 60 GB.
              > Dla mnie by to w zupełności wystarczyło, ale dla "gracza" czy
              > "filmowca" - hm...

              Dla filmowca to TYLKO Linux cluster na AMD opteronach!

              Tak własnie pracuje wielu filmowców zaczynajac od PIXAR po przez
              Spilbergowski kosher "Dream"!

              Wkrótce beda chodziły pod AMD Quad Phenom 64 bit (w AMD planach juz są 128
              bitowe!)

              &#