Dodaj do ulubionych

Jak Microsoft pomagał Intelowi, a zaszkodził sa...

IP: 193.0.122.* 29.02.08, 22:38
Ale bełkot...

915 bardzo ładnie chodzi z Compiz/Beryl pod Ubuntu...

Więc niech nie p... że chcieli komuś pomóc - po prostu mają kiepską technologię...

I zawsze mieli i zżynali od innych i dalej tak robią...

Kolejne wersje serwerowe Window coraz bardziej przypominają Linuksa którego
tak krytykują od lat...


Obserwuj wątek
    • habrys Re: Jak Microsoft pomagał Intelowi, a zaszkodził 01.03.08, 07:49
      Właśnie to samo chciałem napisać, Misiek. Spóźniłem się...

      Od ponad dwóch lat używamy z żoną Ubuntu z efektami 3D (Compiz Fusion, dawniej Beryl) dużo bardziej efektownymi, niż Aero i na sprzęcie słabszym, niż chipset 915. Chodzą jak burza.

      XP siedzi jeszcze na drugiej partycji tylko z powodu paru gier, które niezbyt dobrze czują się pod Linuksem. A Vistę widziałem tylko u kolegi. I tak już zostanie...
      • literka_m Re: Jak Microsoft pomagał Intelowi, a zaszkodził 01.03.08, 08:22
        windoza, ubuntu, srubunu, co jeszcze pominalem ?

        co za roznica jaki system ? kogo to obchodzi ? maja chodzic moje programy do
        roboty, do tego mail i przegladarka www.
        system nie tylko nie musi byc 3wymiarowy (jak to srAREO) system moze bec wogole
        przezroczysty, niewidoczny. system to tylko podkladka do uruchomienia wlasciwych
        programow.
        dlatego buntubuntu dlugo nie bedzie moim systemem, po kupa oprogramowania
        robiona jest tylko pod winde (i nie piszcie mi tu o edytorach i jakims gimpie,
        bo ja pisze o programach do pracy z nie do zabawy)
          • Gość: divak2 do prawdziwej pracy.... IP: *.generacja.pl 01.03.08, 09:32
            Prawdiwej pracy...
            pisania w wordzie i excelu
            wysylania mejli
            To ci wystarczy win98 albo 3.11
            Zresztą podaj mi powody dla których nie da się tego zrobić w Linuksie.
            Jak się uprzesz to nawet mogę Ci MsOffice'a pod nim uruchomić

            A na windowsach to te Twoje pokemony nic tylko w visual studio siedzą...
          • Gość: mariusz Re: Jak Microsoft pomagał Intelowi, a zaszkodził IP: *.telpol.net.pl 01.03.08, 10:26
            Człowieku jak pojęcia nie masz to nie pisz głupot bo wychodzisz na takiego "zapryszczonego pokemona".
            Linuksy nie nadają się do pracy? A możesz mi powiedzieć "znafco" na jakim systemie powstawał Shrek? Możesz mi powiedzieć jaki system dominuje w NASA?
            Zgadzam się, że do niektórych zastosowań brak oprogramowania (np. szeroko pojęta elektronika). Jednak pisanie, że nie nadaję się do prawdziwej pracy to bzdura. Są dziedziny w których nie ustępuje windowsowi.
            Natomiast do domu Linuks w 100% wystarczy. Powiesz, że nie ma gier? Jest masa darmowych gierek. Może nie te w które grają twoi koledzy z piaskownicy ale jest ich wystarczająco dużo. Natomiast jak ktoś jest maniakiem gier to po co ma kupować windowsa skoro może za podobne pieniądze kupić np. PS2? Chyba, że tolerujesz kradzież oprogramowania i gry i windowsa masz "za darmo"?
            A co do efektów Compiza to one naprawdę umilają i ułatwiają pracę. Można skonfigurować go tak iż zbędne wodotryski powyłączać a zostawić tylko potrzebne pluginy (kostka, zoom, skalowanie, expo, przypisanie skrótów pod klawisze itp.) Nie raz łapałem się na tym iż pracując na uczelni na windowsie próbowałem używać compizowych skrótów, więc gadanie iż jest to zbędne nie trafi do kogoś kto na tym pracował.
          • Gość: Big Gość Być może nie będzie wyboru i... IP: *.ists.pl 01.03.08, 11:19
            Być może będzie trzeba dokonać racjonalnego wyboru i przesiąść się
            na maka - Apple.
            Niestety, nie wiem jak Ty, ale ja już mam dość głupoty - wymiany
            sytemu operacyjnego raz na rok. Ewidentnie robią nas w konia. System
            operacyjny powinien być na lata a kolejny lepszy od poprzednika.
            System to tylko nakładka a microsoft robi z tego niepotrzbnie
            przeładowane i powolne kopyto-koromysło.
            Potrzeba tylko jedej rzeczy - napisania od początku systemu
            operacyjnego w języku niskiego poziomu! A te imbecyle pakują
            wszystko w takich cegłach pochodzących jeszcze z czasów XT. System
            operacyjny mógłby spokojnie być 100 razy szybszy i z 50 razy
            mniejszy. Ale imbecyle z microsoftu chcą szybkiej kasy od naiwych.
            Ci naiwni - to my klienci. Ty i ja też. Ale ja mam już tego dość.
            Pracuję pod XP i nie chcę nic innego. To powinno wystarczyć na lata.
            Jak nie to albo linux, albo makówka, albo coś innego. Aby nie banda
            oszustów z microsoftu razem i jej rzygowinami. I to by było na tyle.
              • Gość: Big Gość Łatwo Ci tak napisać. IP: *.ists.pl 01.03.08, 11:59
                Ale ja potrzebuję kilkudziesięciu programów graficznych, DTP.
                randeringu, etc. A pod linuksem trzeba miesiącami myśleć, jak
                uruchamiać program. Umrę tymczasem z głodu. Ktoś gdzieś podobno
                słyszał, jak się tam coś na linuksie robi. Są książki literatura -
                wydaj najpierw kilkanaście tysięcy pln, poczytaj to przez następne
                50 lat a potem juz skutecznie pracuj. To jest właśnie problem.

                Mnie potrzeba czegoś na lata, na czym wszystko pojedzie. A nie chcę
                buzerów, gadżetów, gier, dem, przezroczystych efektów i innego
                szajsu i badziewia, itd.

                Jeszcze raz DOBITNIE: jest mi najzupełniej obojętne jak się nazywa
                system operacyjny, jak dla mnie może się nazywać XP, vista, linux,
                Górnik Zabrze, Legia Warszawa, Cracovia Kraków albo Wisła Kraków.
                Mam to wszystko gdzieś!!

                Dla mnie ma to być MAŁE - SZYBKIE (100 x szybsze niż vista) - bez
                śmiecia efekciarsko-gadżetowego - IDIOTOODPORNE (proste w obsłudze),
                chodzące na każdym sprzecie i kupowane raz na ćwierć wieku, a nie
                raz na rok.
                I na razie jest to marzenie ściętej głowy.
                • Gość: Pewex Re: Łatwo Ci tak napisać. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.03.08, 13:37
                  Apple jest ok, ale z drugiej strony...hmm teraz to już PC :/ Leopard też nie jest rewelacyjny, tzn. nadal jest intuicyjny, ergonomiczny, ale stracił tą swoją makować, osobiście wolę Tygrysa. Apple pokazało na czym zaczęło mu zależeć, kasa kasa kasa. Od czasu przejścia na Intele, wzmocnili marketing, obniżyli ceny produkcji, ceny zostawili bez zmian, obniżyli jakość wykonania, żółknące i pękające MacBooki, słaby iPhone, ale marketing wciska jako rewolucje, marketing to mają dobry. Prawdziwe Apple umarło kiedy zjechało z taśmy ostatnie G5 :( prawdziwe Apple mam na biurku :) A CS3 lepiej działa na Windowsie :P
          • Gość: ... Re: Jak Microsoft pomagał Intelowi, a zaszkodził IP: *.icpnet.pl 01.03.08, 14:28
            Potrafisz chociaż zdefiniować co to jest "prawdziwa" praca? I czy praca na
            komercyjnym zamkniętym OS jest bardziej prawdziwa od OS do którego są źródła?
            Coś mi się zdaje, że nawet nosa nie wytkniesz poza te swoje okienka, a wiedzę
            czerpiesz tylko z oglądania świata przez te kolorowe szybki. Poza tym
            zainteresowanie stanem cery ludzi używających linuksa na przykład, jest moim
            zdaniem trochę niezdrowe ale też nietrafione, gdyż są to zazwyczaj ludzie już
            dobrze po 30. Poza tym linuks akurat korzysta z najlepszych cech Uniksa, który
            powstawał gdy Bill jeszcze walczył z kłopotami z cerą.
            • maruda.r Re: Jak Microsoft pomagał Intelowi, a zaszkodził 01.03.08, 15:13
              Gość portalu: ... napisał(a):

              > Potrafisz chociaż zdefiniować co to jest "prawdziwa" praca? I czy praca na
              > komercyjnym zamkniętym OS jest bardziej prawdziwa od OS do którego są źródła?

              ************************************

              Masz rację, ale nie do końca. Trudno coś zarzucić systemom linuksowym, jeżeli
              ich wykorzystanie jest dedykowane pod konkretne zadanie. Sądzę, że w owej
              "prawdziwej pracy" kryje się pojęcie znacznie większej elastyczności omawianego
              systemu komercyjnego.

              Chodzi sobie serwer pod systemem komercyjnym i chodzi sobie serwer z otwartym
              kodem. Czasy się zmieniają i trzeba w obu zainstalować karty 1Gb. Co do systemu
              komercyjnego nie ma wątpliwości, że wystarczy włożyć kartę i poklikać. Co do
              systemu otwartego okazuje się, że nie ma sterownika dla tej wersji systemu, a
              sam system pokazuje kartę, jako 10Mb. Pozostaje ściągnąć najnowszą wersję
              systemu otwartego, przetestować i przeinstalować. No tak, ale kto zapłaci za
              przetestowanie karty i przeinstalowanie serwera, skoro potrzeba wymienić kartę
              sieciową?

              To nie jest pytanie: co jest możliwe w systemie z otwartym kodem? To jest
              pytanie: jakie ekonomiczne korzyści płyną z otwartego kodu? W powyższym
              przykładzie to są tylko straty.

              Zwróciłeś uwagę na paradoks: Linux korzysta z najlepszych cech Uniksa, a
              protoplasta Windows z jego najgorszych. I to Windows zawojował świat. Kaseta VHS
              też była najgorszym z możliwych rozwiązań.

              • Gość: ... Re: Jak Microsoft pomagał Intelowi, a zaszkodził IP: *.icpnet.pl 01.03.08, 16:11
                Kaseta VHS vs. Betamax nie jest może najlepszym przykładem. Gdyż zadecydowali
                tutaj konsumenci. W przypadku Windows konsument jest zmuszany w większości
                przypadków do kupna sprzętu razem z jedynym systemem operacyjnym, bez możliwości
                rezygnacji z niego i odzyskania części nadpłaty, więc jest niejako przymuszany
                do użycia tego systemu. Co do prawdziwej pracy, to też pozwolę się nie zgodzić,
                gdyż wielu ludzi używających takich czy innych systemów do specjalistycznych
                zadań, będzie uważać użycie pakietu biurowego za zadanie dosyć egzotyczne, poza
                tym nie należy zapominać, że linuks czy systemy uniksowe cieszą się znacznie
                większą estymą wśród dosyć chyba poważnych zastosowań w ośrodkach naukowych, w
                telekomunikacji, bankowości, choć pewnie przykładów można by mnożyć, to rzadko
                komu przyjdzie w tych zastosowaniach użyć jako kluczowego elementu systemu ze
                stajni Microsoft. I nie jest tak bez racjonalnej przyczyny.
                • hecer Re: Jak Microsoft pomagał Intelowi, a zaszkodził 01.03.08, 18:06
                  a ja mam takie pytanie, bo nie znam sie na systemach za bardzo, choc
                  bawilem sie troche ubuntu...

                  ...jak to jest, ze kiedys byla wielka afera ze przegladarka www jest
                  dolaczana do windowsa... byl proces, byly kary....

                  ...a teraz, gdy mnostwo sklepow sprzedaje tylko kompy z windowsem, a
                  laptopy to juz w ogole wylaczne z vista ktorej nie mozna sie latwo
                  pozbyc...

                  ...to zadnego problemu urzedy ochrony konkurencji nie widza???

                  a moje drugie pytanie, do znawcow ubuntu, dlaczego nie moglem
                  odpalic sobie filmow divx czy avi sciagnietych z sieci? Ciagle
                  brakowalo mi jakis kodekow... i nie wiedzialem gdzie ich szukac. Jak
                  to jest: czy kodeki sa tylko pod windowsa, czy musza byc specjalne
                  pod linuxa, czy jest jakis player pod ubuntu ktory sam wyszukuje
                  kodeki, gra format rmvb?

                  Ja wiem, ze jestem lamerem wiec prosze sie nie znecac.
                  • Gość: ... Re: Jak Microsoft pomagał Intelowi, a zaszkodził IP: *.icpnet.pl 01.03.08, 18:47
                    Problem polega na tym, że jak się okazuje sklepy wcale nie muszą sprzedawać
                    komputerów z dołączonym oprogramowaniem, nawet jeżeli producent sprzętu system
                    dołącza i wlicza do ceny. Rzadko zdarza się, że sprzedawca chce odsyłać nośnik
                    do producenta i odliczać koszt systemu operacyjnego od sprzedawanego towaru. Nie
                    mniej jednak są przypadki, że sprzedawcy umożliwiają taką transakcję. Inni zaś
                    wręcz odwrotnie - straszą utratą gwarancji (sic!) w przypadku zainstalowania
                    innego systemu niż windows. Nie wiem jednak jak to wygląda teraz, gdy do nowych
                    laptopów nie masz dołączanego praktycznie, żadnego nośnika a obraz instalacyjny
                    znajduje się na osobnej partycji, z której system jest instalowany (tak, więc
                    nie masz nawet możliwości zwrotu nośnika z instalką, gdyż go po prostu nie ma
                    jako osobnego nośnika a stanowi część maszyny jako całości). Tak więc jesteś tak
                    czy inaczej robiony przez korporacje w bambuko, jest kilka możliwości w tym
                    przypadku, dwie z nich to: naciskanie na producentów sprzętu i oprogramowania na
                    niedołączanie systemu operacyjnego do nowych maszyn, lub też dołączanie
                    systemów, które nie zawyżają ceny sprzętu, albo też po prostu głosowanie
                    portfelami, co właśnie wydaje mi się ma miejsce teraz w przypadku microsoft i vista.

                    Co do kodeków na ubuntu, nie wiem której wersji używasz ale przynajmniej w
                    wersji 7.10 (gutsy), zarówno playery pod KDE jak i gnome, w przypadku braku
                    kodeków starają się je ściągnąć z sieci. Problem z kodekami polega na tym, że
                    część z nich nie jest wolnościowa, w takim sensie, że są dostępne za darmo do
                    pobrania, jednakże nie są udostępnione na licencji GPL, dla tego domyślnie nie
                    są instalowane (z resztą podobnie jest w przypadku sterowników ATI czy NVidia,
                    możesz ich używać za darmo, możesz je ściągnąć z paczek, ale licencja GPL ich
                    nie obejmuje, co jest wyraźnie zaznaczone).
                    • hecer Re: Jak Microsoft pomagał Intelowi, a zaszkodził 01.03.08, 18:58
                      ja mialem ubuntu 6.06... LTS... i prawde mowiac bylem zachwycony,
                      szybko wszystko lapalem, a swietnie mi ten system smigal na laptopie
                      (thinkpad t40), choc balem sie ze bedzie problem ze sterownikami...-
                      a nie bylo zadnego problemu podczas instalacji (a w xp musialem
                      wszystkie sterowniki sciagac ze str ibm)... Ale to drobnostka moim
                      zdaniem.

                      Jedna rzecz, ktora w tym ubuntu byla pechowa, podobno, to to ze
                      niszczyl dyski. W google mozna to sobie sprawdzic. Nie wiem, czy to
                      zbieg okolicznosci, ale 2 miesiace po tym jak mialem to ubuntu,
                      zaczal psuc mi sie dysk (byc moze zaczal padac juz szybciej, bo
                      mialem problem z wypalaniem plyt w nero).
                      Bad blocks, physcial damage. Coz, nadal eksploatuje ten dysk, poki
                      jeszcze "zyje"...ubuntu mialem tylko tydzien...i potem go usunelem,
                      wrzucilem xp, i po dwoch miesiacach system zaczal sie sypac,
                      przeskanowalem dysk i wyszly badblock...i nie dalo sie ich naprawic.
                      Zanim zaczalem obserwowac ze system szwankuje, mialem problem z
                      nagrywaniem nero..

                      A wracajac do tematu: to przeciez nie powinno byc dopuszczalne by
                      producent sprzetu narzucal system operacyjny... Moze byc cos
                      typu "recommmended for" ale nie moze byc tak, ze sie sprzedaje 2 w
                      1. Obowiazuje jakis zakaz laczenia produktow, uzalezniania sprzedazy
                      jednego od zakupu drugiego...
                      • hecer Re: Jak Microsoft pomagał Intelowi, a zaszkodził 01.03.08, 19:04
                        ...a ja mam tego dosc, ale sorry, wszedzie widze: laptop z
                        windowsem. Trzeba sie naszukac by dostac cos "bez" windy.

                        Wchodze na strone ibm, nowe thinkpady - wszystkie z vista. W
                        tradycyjnych sklepach: vista w laptopach. Wchodze na strone jakiegos
                        finskiego (bo akurat jestem w tej chwili w finlandii) sklepu z
                        uzywanymi laptopami: wszystko z winda.

                        Ze stacjonarnymi jest inaczej, mozna sobie zlozyc samemu. Ale watpie
                        czy wiekszosc ludzi sklada, ja skladalem, ale sporo ludzi kupuje,
                        glownie w supermarketach czy jakis media marktach (wiem - to sa
                        strasznie szajsowate kompy)...ale tam wszystko jest z OS, glownie
                        Microsoftu.

                        Pomijam preferencje ludzi ktore maja "bias" w strone M$, ale nie
                        moze byc tak ze te preferencje sa ksztaltowane jeszcze zanim ktos ma
                        szanse podjac wybor:) To jest wielki kant, nie wiem jak urzedy
                        ochrony konk moga tego nie widziec. Jak widzialy taka pierdołke jak
                        dolaczona do OS przegladarke i player, a nie widza tego jak
                        sprzedawane sa laptopy.
                        • hecer Re: Jak Microsoft pomagał Intelowi, a zaszkodził 01.03.08, 19:37
                          i jeszcze wypowiem sie moze w troche innym tonie, mimo ze zachwycaja
                          mnie wasze wypowiedzi, bo sie znacie na systemach i IT, a ja
                          jestem "zwyklym" uzytkownikiem sieci, umiem zlozyc kompa (ale tu
                          wystarczy poczytac fora internetowe), umiem obslugiwac programy
                          ktore sa mi potrzebne, no i jak kazdy potrzebuje edytora, arkusza
                          kalk, i jakiegos programu do prezentacji, obrobki zdjec, sluchania
                          muzy, ogladania filmow, sciagania, etc...

                          No wiec z tego punktu widzenia wydaje mi sie ze windows jest
                          optymalny, bo "wszystko robi sam" - ale z drugiej strony trzeba za
                          niego placic. Na szczescie widze, ze darmowe OS, czyli dystrubucje
                          linuksa, zmierzaja do tego, aby rowniez byc "przyjazne" dla takiego
                          typowego uzytkownika kompa. Tzn, maja srodowisko graficzne, po
                          pierwsze. Po drugie, maja edytory tekstow, pdf, ark kalk, playery,
                          etc...
                          Problem jest np z komunikatorami - ja uzywam tlenu z gg. A to z
                          linuksa nie mozna odpalic (tlenu przynajmniej, z gg nie wiem). No i
                          jak 100% moich znajomych ma gg, to jest problem.

                          Oczywiscie jest cos takiego jak wine... ja to rozumiem. Ale to znow
                          wysilek - jak to zainstalowac, jak obslugiwac...

                          Mozna sie nauczyc, nie jest to poza moim pulapem. Ale wymaga czasu.
                          Wymaga dostepnosci "manuala" ktory pozwoli w 5 minut cos takiego
                          zainstalowac szybko, samemu.

                          A jak szykam manuala do linuksa to zaczyna sie od: czym jest linuks,
                          bla bla bla...

                          A jak googluje, to tez: czasem odpowiedz znajduje w mig, a czasem
                          musze sie naszukac, a czasem musze posta na forum zrobic i czekac az
                          kilku ludzi sie pozneca "ale ten topic juz byl" i wreszcie ktos
                          zlituje i "powie jak"

                          Wiec to jest problem z linuksem - trzeba sie na niego przesiasc. I
                          to zajmuje troche czasu. Zwlaszcza jak ktos jest przyzwyczajony do
                          MS.

                          Tak czy inaczej, klimat sie zmienia, darmowe OS zwyciezaja bo sa
                          coraz blizsze potrzebom, a Microsoft coraz dalszy od realnych
                          potrzeb, czyli taniego OS. Wiec MS nie ma przyszlosci, nie przy tej
                          koncepcji jaka ma ta firma - marketing i "narzucanie preferencji".

                          Ja jednak wciaz jestem blizej MS... jeszcze szala sie na strone
                          linuksa nie przechylila, ale szybko sie przechyla...
                      • Gość: xx Re: Jak Microsoft pomagał Intelowi, a zaszkodził IP: *.gprs.plus.pl 01.03.08, 21:30
                        > Jedna rzecz, ktora w tym ubuntu byla pechowa, podobno, to to ze
                        > niszczyl dyski. W google mozna to sobie sprawdzic. Nie wiem, czy to
                        O ile pamiętam, to był to problem ze zbyt energoszczędną konfiguracją. Dysk był zbyt czesto zatrzymywany. Nie powinno to doprowadzić do opisanego problemu w tak krótkim czasie.
                        I odpowiedź do następnego Pana listu:
                        >Problem jest np z komunikatorami - ja uzywam tlenu z gg. A to z
                        >linuksa nie mozna odpalic (tlenu przynajmniej, z gg nie wiem). No i
                        >jak 100% moich znajomych ma gg, to jest problem.
                        Tlenu nie używam, ale szybkie przeszukanie listy pakietów debiana wyświetliło mi, że klient jest. Do Gadu Gadu są np. kadu, pidgin.
                        >Mozna sie nauczyc, nie jest to poza moim pulapem. Ale wymaga czasu.
                        >Wymaga dostepnosci "manuala" ktory pozwoli w 5 minut cos takiego
                        >zainstalowac szybko, samemu.
                        Podobnie do MS Windows. Niestety nie udało mi się go znaleźć...
                        Ogólnie w linuksie jeśli chodzi o wsparcie to (nie koniecznie w tej kolejności):
                        1. Dokumentacja oprogramowania (wbrew temu, co się wydaje prawie każdy program ją ma)
                        2. Wyszukiwarka internetowa
                        3. Strona domowa projektu tworzącego dany program/ fora dyskusyjne
                        4. Fora dyskusyjne na stronie dystrybucji (Ubuntu ma dobre).
                        5. Fora ,,dla początkujących''.
                        Pozdrawiam i życzę powodzenia w konktaktach z linuxem.
                        P.S. Na pocieszenie mogę powiedzieć, że jak zaczynałęm (10 lat temu) to było duuuużo ciężej.
                        • hecer Re: Jak Microsoft pomagał Intelowi, a zaszkodził 02.03.08, 00:54
                          Dzieki!

                          Wiele sie zmienilo w linuksach w ostatnich latach - i to w sposob
                          zauwazalny dla kogos kto sie na tym nie zna, jak ja.

                          Kierunek zmian jest taki - system wychodzacy na przeciw potrzebom
                          uzytkownika. Tzn uproszczenie tam gdzie to mozliwe, i zaawansowane
                          funkcje dla osob ich wymagajacych. To jest wlasnie ten kierunek w
                          ktorym OS powinien ewoluowac.

                          A jak z realizacja? Chyba rowniez super. 5 lat temu, gdy probowalem
                          dowiedziec sie cos o linuksie to to co czytalem, wydawalo mi sie
                          pisane dla informatykow przez informatykow. Dzis juz sa darmowe
                          dystrybucje ktore otwieraja sie na potrzeby uzytkownika... np
                          instalowanie pakietow w ubuntu przebiege podobnie jak instalowanie w
                          windows, bez sformulowan typu "sciagnij paczke i skompiluj (czy
                          jakos tak) ja sobie, sprawdz konflikty i jeszcze czy sa inne pakiety
                          ktore sa wymagane"... buuu, jak sobie pomyslalem ze moge zrobic to
                          samo w windowsie jednym kliknieciem to ten linuks mnie dobijal..
                          okej, moze to kwestia wpisania sudo apt get cos tam, czy "man" cos
                          tam....Ale sorry. Nie jestem jakis glupi ani nieambitny, raczej
                          przecietny pc user ktory nie ma czasu zaczynac studiow nad linuksem
                          o 23 w nocy po calym dniu roboty..... ja chce puscic sobie film albo
                          muze, poserfowac i juz.

                          Ale dzis, w dobie upowszechnienia komputerow, system operacyjny
                          powinien spelniac takie wymagania jak spelnia linuks, nie jak
                          produkty MS; instalujesz sobie co chcesz, wybierasz sobie co ci
                          potrzebne.

                          To ze to jest za darmo, to po prostu zachwyca.

                          A MS, jako firma, niestety sie stacza. Nie ma koncepcji. Ma tylko
                          marketing (np MS w laptopach). Zgadzam sie z tym, ze kolejne
                          produkty MS sa tylko drozsze... pod wzgledem funkcjonalnosci nic sie
                          nie zmienia dla koncowego usera.

                          ...a ostatnio wzielo ich jeszcze na jakis "mastermind plan" zeby
                          przejmowac rynek google poprzez yahoo.... etc, etc.... zupelnie sie
                          zagubili.

                          Dla mnie to wyglada jakby ta firma tonela...

                          Jak tylko linuksowe systemy zostana spopularyzowane w urzedach,
                          szkolach, firmach, etc... to potegowo bedzie spadal udzial MS w
                          rynku... Pare lat i to bedzie "jedna z wielu" firm.

                          Wazne zeby w szkolach instalowac linuksa. I widze ze z tym ciezko -
                          nawet na zachodzie.

                          Nawet w Helsinkach, na uczelniach, dominuje MS:) Choc Linus jest z
                          Helsinek...

                          Na university of helsinki jest zdaje sie Novell, jako system
                          sieciowy... a na koncu, na terminalach, sa jednak windowsy...

                          Tu powinno sie reagowac... w koncu uczenie informatyki w szkole
                          podstawowej czy sredniej na windowsie to pomysl sredni... a na
                          linuksie jak najbardziej szalowy i pozadany...

                          tylko ze MS niestety trzyma w kieszeni instytucje, urzedy, ludzi...
                          wchodzi z tym marketingiem wszedzie...
                          • Gość: mcv Re: Jak Microsoft pomagał Intelowi, a zaszkodził IP: *.t17.ds.pwr.wroc.pl 04.03.08, 00:12
                            "buuu, jak sobie pomyslalem ze moge zrobic to
                            samo w windowsie jednym kliknieciem to ten linuks mnie dobijal.."

                            Hmm, nie znam się na Windows specjalnie, bo od bardzo dawna nie używam, ale
                            serio już tak jest, że w Windows da się równie łatwo programy instalować jak pod
                            Linuksem? Że sobie w repozytorium wyszukuję po nazwie czy opisie, zaznaczam
                            programy do zainstalowania i pół minuty później mam je już uruchomione?
                  • Gość: Marek Re: Jak Microsoft pomagał Intelowi, a zaszkodził IP: *.ntlworld.ie 02.03.08, 03:05
                    Pod windowsem tez nie odpalisz filmu zakodowanego divxem jak nie zainstalujesz
                    kodeka ;) najlepiej skorzystaj z forum na ubuntu.pl w ktorym bedziesz mial krok
                    po kroku co nalezy zrobic.
                    Co do wojny pomiedzy win a linuxem to stawianie sie po jednej ze stron nie ma
                    zupelnego sensu. Wiele programow jest pisanych pod windowsa wiele pod linuxa.
                    Nie slyszalem o photoshopie pod linuxem albo czymkolwiek co by odzwierciedlalo
                    jego mozliwosci (choc moze jest cos takiego) z drugiej strony nie wyobrazam
                    sobie jak postawic router na win z tablicami routingu, iptables itd i co
                    ciekawsze zrobic to za darmo?
                    • maruda.r Re: Jak Microsoft pomagał Intelowi, a zaszkodził 02.03.08, 16:19
                      Gość portalu: Marek napisał(a):

                      > Pod windowsem tez nie odpalisz filmu zakodowanego divxem jak nie zainstalujesz
                      > kodeka ;) najlepiej skorzystaj z forum na ubuntu.pl w ktorym bedziesz mial krok
                      > po kroku co nalezy zrobic.
                      > Co do wojny pomiedzy win a linuxem to stawianie sie po jednej ze stron nie ma
                      > zupelnego sensu. Wiele programow jest pisanych pod windowsa wiele pod linuxa.
                      > Nie slyszalem o photoshopie pod linuxem albo czymkolwiek co by odzwierciedlalo
                      > jego mozliwosci (choc moze jest cos takiego)

                      *******************************

                      Zaraz będzie dyskusja o wyższości Gimpa nad Photoshopem. A wojna rzeczywiście
                      nie ma sensu. Wybieramy dla danego celu to, co znamy, i co naszym zdaniem
                      najlepiej zrealizuje zakładany cel przy minimum kosztów (koszty to czas
                      poświęcany na zgłębianie instrukcji).

                • maruda.r Re: Jak Microsoft pomagał Intelowi, a zaszkodził 02.03.08, 00:57
                  Gość portalu: ... napisał(a):

                  > Kaseta VHS vs. Betamax nie jest może najlepszym przykładem. Gdyż zadecydowali
                  > tutaj konsumenci. W przypadku Windows konsument jest zmuszany w większości
                  > przypadków do kupna sprzętu razem z jedynym systemem operacyjnym,

                  ************************************

                  Od początku był zmuszany? Jakoś sobie nie przypominam, że był. Przymus był przy
                  kupowaniu systemów uniksowych, ale nie tych przeznaczonych dla DOS czy Windows.
                  Pojęcie systemu do sprzętu pojawiło się, gdy MS już podbił świat.

                  Estymą to się cieszą systemy realizujące konkretne zadania, a nie wyłącznie ich
                  producenci.

              • asmok6 Re: Jak Microsoft pomagał Intelowi, a zaszkodził 01.03.08, 22:34
                maruda.r napisał:
                > Masz rację, ale nie do końca. Trudno coś zarzucić systemom linuksowym, jeżeli
                > ich wykorzystanie jest dedykowane pod konkretne zadanie. Sądzę, że w owej
                > "prawdziwej pracy" kryje się pojęcie znacznie większej elastyczności omawianego
                > systemu komercyjnego.
                >
                > Chodzi sobie serwer pod systemem komercyjnym i chodzi sobie serwer z otwartym
                > kodem. Czasy się zmieniają i trzeba w obu zainstalować karty 1Gb. Co do systemu
                > komercyjnego nie ma wątpliwości, że wystarczy włożyć kartę i poklikać.

                Dlaczego nie ma? Są i to ogromne. Jeśli system stary to po prostu nowego sprzętu
                nie obsłuży. Niestety Windowsy tak mają.

                > Co do
                > systemu otwartego okazuje się, że nie ma sterownika dla tej wersji systemu, a
                sam system pokazuje kartę, jako 10Mb. Pozostaje ściągnąć najnowszą wersję
                > systemu otwartego, przetestować i przeinstalować.

                Ale po co nową wersję. Chyba nie pracowałeś nigdy na żadnym systemie unixowym.
                Systemu nie ruszasz. Dociągasz tylko moduł do konkretnego urządzenia ładujesz i
                już. Nawet restartować komputera nie trzeba w takiej sytuacji.
                Akurat z tym przykładem trafiłeś jak kulą w płot.

                > No tak, ale kto zapłaci za
                > przetestowanie karty i przeinstalowanie serwera, skoro potrzeba wymienić kartę
                > sieciową?

                Po pierwsze - można wymienić na taką którą obsŁuguje. Po drugie i podstawowe:
                serwera linuxowego się nie przeinstalowuje! Moje niektóre mają już 9 lat bez
                reinstalacji mimo kilkukrotnej wymiany sprzętu na którym działają. Wystarczają
                zwykłe akutalizacje. To tylko windows przy wymianie wersji wymaga reinstalacji.
                Taki debian np wymaga wydania jednego polecenia i sam sie aktualizuje do nowej
                wersji systemu. Dokonaj takiego cuda przy przejściu np z winXP na windows vista
                :) Przy czym jeśli zdecydujesz się pozostać przy tej samej wersji jądra obywa
                się nawet bez restartu! I nie mam żadnych problemów z nowym sprzętem. Dociągam
                nowe moduły i już, działa.

                >
                > To nie jest pytanie: co jest możliwe w systemie z otwartym kodem? To jest
                > pytanie: jakie ekonomiczne korzyści płyną z otwartego kodu? W powyższym
                > przykładzie to są tylko straty.

                Bo powyższy przykład jest z gruntu błedny.

                > Zwróciłeś uwagę na paradoks: Linux korzysta z najlepszych cech Uniksa, a
                protoplasta Windows z jego najgorszych. I to Windows zawojował świat. Kaseta VHS
                też była najgorszym z możliwych rozwiązań.

                No właśnie. I odeszła w niebyt. Po za tym tak naprawdę nie była najgorszym wtedy
                dostępnym rozwiązaniem. Była najrozsądniejszym kompromisem w tamtych czasach.

                • maruda.r Re: Jak Microsoft pomagał Intelowi, a zaszkodził 02.03.08, 01:04
                  asmok6 napisał:

                  > Ale po co nową wersję. Chyba nie pracowałeś nigdy na żadnym systemie unixowym.
                  > Systemu nie ruszasz. Dociągasz tylko moduł do konkretnego urządzenia ładujesz i
                  > już. Nawet restartować komputera nie trzeba w takiej sytuacji.
                  > Akurat z tym przykładem trafiłeś jak kulą w płot.

                  *******************************

                  I pewnie wkładasz kartę bez restartowania systemu. :))

                  Spróbuję jeszcze raz: kto zapłaci za znacznie więcej godzin pracy w przypadku
                  systemu uniksowego, dla którego producent sterownika nie przewidział? Rozumiem,
                  że jesteś osobą nie cierpiącą na brak czasu, więc możesz sobie podłubać. Ale nie
                  na tym polega praca.

                  Przy okazji: zajrzyj kiedyś na fora popularnych dystrybucji Linuksa. Może wtedy
                  zejdziesz na ziemię.

                  • asmok6 Re: Jak Microsoft pomagał Intelowi, a zaszkodził 02.03.08, 13:14
                    maruda.r napisał:

                    > asmok6 napisał:
                    >
                    > > Ale po co nową wersję. Chyba nie pracowałeś nigdy na żadnym systemie unix
                    > owym.
                    > > Systemu nie ruszasz. Dociągasz tylko moduł do konkretnego urządzenia ładu
                    > jesz i
                    > > już. Nawet restartować komputera nie trzeba w takiej sytuacji.
                    > > Akurat z tym przykładem trafiłeś jak kulą w płot.
                    >
                    > *******************************
                    >
                    > I pewnie wkładasz kartę bez restartowania systemu. :))

                    A ty do windowsa wkładasz bez restartowania? Ja przynajmniej nie muszę
                    restartować później przy konfiguracji/doinstalowywaniu sprzętu.


                    > Spróbuję jeszcze raz: kto zapłaci za znacznie więcej godzin pracy w przypadku
                    > systemu uniksowego, dla którego producent sterownika nie przewidział?

                    Ale skąd ci się bierze to "więcej"? Po pierwsze to nie mam zamiaru w ogóle
                    używać sprzętu którego producent nie przewidział do używania pod linuksem. W
                    serwerach używam tylko sprzętu sprawdzonego. Jak można włożyć do produkcyjnej
                    maszyny kartę kupioną "bo była"? To niepoważne. Sprzętu bez wsparcia niech sobie
                    używają hobbyści, deweloperzy i maniacy.
                    A po drugie nawet gdybym miał taki kaprys i postanowił pisać/modyfikować
                    samodzielnie sterownik to przecież pod otwartym systemem będzie znacznie szybsze
                    i łatwiejsze niż pod windowsem.
                    Więc nawet w tej sytuacji wychodzi taniej niż pod win.

                    > Rozumiem,
                    > że jesteś osobą nie cierpiącą na brak czasu, więc możesz sobie podłubać. Ale
                    nie na tym polega praca.

                    No właśnie. Dlaczego więc miałbym to robić i próbować używać niewspieranego
                    sprzętu. I skąd miałbym taki wziąć? Chyba na specjalne zamówienie bo egzotykę w
                    sklepach trudno dostać.

                    > Przy okazji: zajrzyj kiedyś na fora popularnych dystrybucji Linuksa. Może
                    wtedy zejdziesz na ziemię.

                    Ale zaglądam czasem. I co? W porównaniu z forami dla windowsa oazy spokoju i
                    bezproblemowych ludzi :)
                    • maruda.r Re: Jak Microsoft pomagał Intelowi, a zaszkodził 02.03.08, 15:52
                      asmok6 napisał:

                      > > I pewnie wkładasz kartę bez restartowania systemu. :))
                      >
                      > A ty do windowsa wkładasz bez restartowania? Ja przynajmniej nie muszę
                      > restartować później przy konfiguracji/doinstalowywaniu sprzętu.
                      >
                      >
                      > > Spróbuję jeszcze raz: kto zapłaci za znacznie więcej godzin pracy w przyp
                      > adku
                      > > systemu uniksowego, dla którego producent sterownika nie przewidział?
                      >
                      > Ale skąd ci się bierze to "więcej"? Po pierwsze to nie mam zamiaru w ogóle
                      > używać sprzętu którego producent nie przewidział do używania pod linuksem.

                      *******************************

                      Nie twierdziłem, że pod Windows mogę włożyć kartę bez restartowania. To Ty
                      twierdzisz, że do komputera pracującego pod Linuksem można w czarodziejski
                      sposób włożyć kartę i uruchomić bez przerywania pracy systemu.

                      Czy je gdzieś w przykładzie napisałem o systemie linuksowym? Dlaczego więc
                      zawężasz argumentację? W przykładzie odniosłem się do systemów komercyjnych i
                      tych o otwartym kodzie. A te ostatnie nie ograniczają się do Linuksa. Masz jakąś
                      alergię?

                      Karta, o której mówię, to nie egzotyka.

                      Fora Linuksowe są oazami spokoju? Pewnie dlatego, że większość pytań o problemy
                      sprzętowe pozostaje bez odpowiedzi.

                      • asmok6 Re: Jak Microsoft pomagał Intelowi, a zaszkodził 03.03.08, 10:09
                        maruda.r napisał:

                        > asmok6 napisał:
                        >
                        > > > I pewnie wkładasz kartę bez restartowania systemu. :))
                        > >
                        > > A ty do windowsa wkładasz bez restartowania? Ja przynajmniej nie muszę
                        > > restartować później przy konfiguracji/doinstalowywaniu sprzętu.
                        > >
                        > >
                        > > > Spróbuję jeszcze raz: kto zapłaci za znacznie więcej godzin pracy w
                        > przyp
                        > > adku
                        > > > systemu uniksowego, dla którego producent sterownika nie przewidzia
                        > ł?
                        > >
                        > > Ale skąd ci się bierze to "więcej"? Po pierwsze to nie mam zamiaru w ogól
                        > e
                        > > używać sprzętu którego producent nie przewidział do używania pod linuksem
                        > .
                        >
                        > *******************************
                        >
                        > Nie twierdziłem, że pod Windows mogę włożyć kartę bez restartowania. To Ty
                        > twierdzisz, że do komputera pracującego pod Linuksem można w czarodziejski
                        > sposób włożyć kartę i uruchomić bez przerywania pracy systemu.

                        Nie kłam, zacytuj.

                        > Czy je gdzieś w przykładzie napisałem o systemie linuksowym? Dlaczego więc
                        > zawężasz argumentację? W przykładzie odniosłem się do systemów komercyjnych i
                        > tych o otwartym kodzie. A te ostatnie nie ograniczają się do Linuksa. Masz
                        jakąś alergię?

                        Ale komercyjne o otwartym kodzie pominąłeś w takim razie. A zawężam bo _ja_ się
                        znam akurat na linuxowych. Skąd ja mam wiedzieć czy to co piszę będzie też
                        prawdziwe np pod freedosem? W przeciwieństwie do ciebie wolę nie teoretyzować
                        tylko pisać o tym na czym się znam.

                        > Karta, o której mówię, to nie egzotyka.

                        A o jakiej mówisz?

                        > Fora Linuksowe są oazami spokoju? Pewnie dlatego, że większość pytań o
                        problemy sprzętowe pozostaje bez odpowiedzi.

                        Pewnie nie dlatego.

                • Gość: wrrr Re: Jak Microsoft pomagał Intelowi, a zaszkodził IP: *.ssp.dialog.net.pl 02.03.08, 04:40
                  > Po pierwsze - można wymienić na taką którą obsługuje.

                  Jak taką akurat masz pod ręką. A w sytuacjach awaryjnych typu zjaranie się
                  interfejsu najczęściej nie masz wyboru tylko zasuwasz do najbliższego sklepu
                  (godzinka zejdzie, firma stoi) i kupujesz to co mają - nie zawsze obsługiwane do
                  strzału.
                  Wyobraź sobie, że pada Ci zewnętrzny interfejs na serwerku i od świata jesteś
                  odcięty, więc i nie "dociągniesz modułu", zasuwasz do najbliższej kafejki,
                  ściągasz moduł, sprawdzasz czego wymagają, wydaje Ci się, że wszystko jest ok,
                  wracasz (minęła znów godzina, w firmie rzucają mięsem), kompilujesz, wywala
                  błędy, okazuje się, że masz za stare biblioteki o których nie napisano w
                  dependencies bo wydawało im się to oczywiste, znów wycieczka, tym razem wracasz
                  z płytą (znów godzinka, w firmie przebąkują o wywaleniu na zbity ryj), wkładasz
                  płytę do napędu, próbujesz podmontować, okazuje się, że napęd nieużywany od
                  pierwszej instalacji zarósł syfem i odmówił współpracy, całe szczęście, że po
                  lokalnej możesz sobie z windy udostępnić płytę, montujesz ją, w końcu zaczynasz
                  kompilację (mija godzina, druga, końca nie widać)...

                  Tak, wiem, że to czarny scenariusz, ale zdarza się :) Zresztą jedno z praw
                  Murphy'ego mówi że jak coś się może spier* to się na pewno spier* w najmniej
                  oczekiwanym momencie :]

                  Wiem, że istnieją inne możliwości ściągnięcia potrzebnych rzeczy na przykład
                  modem w laptopie - oops modem to przeżytek, nie zainstalowali go w Twoim nowym
                  laptopie, za to masz Bluetootha i WiFi, więc ganiasz po okolicy, żeby znaleść
                  jakiegoś hot-spota, zaraza większość z WEP'em, o i nawet parę z WPA, itd ;]

                  Poza tym wszystkim... z tego co piszesz wynika, że korzystasz z jajka generic, u
                  mnie jajka są kompilowane pod sprzęt, to co niepotrzebne jest wywalone, obsługa
                  modułów również (tak jest bezpieczniej).
                  • asmok6 Re: Jak Microsoft pomagał Intelowi, a zaszkodził 02.03.08, 12:58
                    Gość portalu: wrrr napisał(a):

                    >
                    > Tak, wiem, że to czarny scenariusz, ale zdarza się :) Zresztą jedno z praw
                    > Murphy'ego mówi że jak coś się może spier* to się na pewno spier* w najmniej
                    > oczekiwanym momencie :]

                    Wybacz ale scenariusz dla mnie rodem z sf z kilku powodów:
                    - pracuje dla poważnych firm. Karty sieciowe leżą w szufladzie obok serwera.
                    Jakiekolwiek przestoje są niedopuszczalne i nie mają miejsca. Jedyne
                    usprawiedliwienie dla przestoju to awaria dysku twardego (i wtedy są konieczne
                    ze względu na konieczność odtworzenia ewentualnych baz i konfigów z backupów, bo
                    sam system to nieistotna chwila). Zresztą przy wszytkich maszynach których
                    przestój pociąga za sobą straty materialne zawsze przeforsowywałem redundancję
                    albo dysków (oczywiście hotswap) albo całych sewrwerów.
                    - tak egzotyczny sprzęt żeby nie był obsługiwany przez jądro bardzo trudno kupić
                    przypadkiem.
                    - w serwerach stosuję wyłącznie karty Intela lub 3coma, do nich zawsze jest
                    wsparcie. Owszem ostatnio jakimś cudem doszło do tego że musiałem uruchomić
                    kartę nvidii ale z tym teź nie było problemu.
                    Po za tym taka sytuacja równie dobrze może zdarzyć się w przypadku windowsa.
                    Tylko wtedy wszytko dużo dłużej trwa. W przypadku linuksa sytuacja mało
                    prawdopodobna. No chyba że ktoś naprawdę się uprze.


                    > Wiem, że istnieją inne możliwości ściągnięcia potrzebnych rzeczy na przykład
                    > modem w laptopie - oops modem to przeżytek, nie zainstalowali go w Twoim nowym
                    > laptopie, za to masz Bluetootha i WiFi, więc ganiasz po okolicy, żeby znaleść
                    > jakiegoś hot-spota, zaraza większość z WEP'em, o i nawet parę z WPA, itd ;]

                    Eee? Tego już totalnie nie rozumiem. Jaki problem wpiąć się w port "na świat"
                    jakimkolwiek innym sprzętem. Lub nawet tym samym ale innym interfejsem?

                    >
                    > Poza tym wszystkim... z tego co piszesz wynika, że korzystasz z jajka generic, u
                    > mnie jajka są kompilowane pod sprzęt, to co niepotrzebne jest wywalone, obsługa
                    > modułów również (tak jest bezpieczniej).

                    Wcale nie wynika że korzystam z generic. Nie, nie korzystam z generic. Po
                    prostu nie podążam za modą usuwania obsługi modułów w imię iluzorycznej poprawy
                    bezpieczeństwa. Dlaczego iluzorycznej i dlaczego uważam to tylko za modę - to
                    już temat wykraczający po za tą dyskusję, zresztą możnaby o tym książkę napisać.
                    • maruda.r Re: Jak Microsoft pomagał Intelowi, a zaszkodził 02.03.08, 16:08
                      asmok6 napisał:

                      > Wybacz ale scenariusz dla mnie rodem z sf z kilku powodów:
                      > - pracuje dla poważnych firm. Karty sieciowe leżą w szufladzie obok serwera.
                      > Jakiekolwiek przestoje są niedopuszczalne i nie mają miejsca. Jedyne
                      > usprawiedliwienie dla przestoju to awaria dysku twardego (i wtedy są konieczne
                      > ze względu na konieczność odtworzenia ewentualnych baz i konfigów z backupów, b
                      > o
                      > sam system to nieistotna chwila).

                      ***********************************

                      Podobno dyski pod Linuksem się nie psują. :) Spotkałem się z takimi opiniami.

                      Co do przestoju z powodu awarii dysku twardego, to radzę zaimplementować jakiś
                      mechanizm w typie mirroringu lub RAID wyższego poziomu. Trudno mi sobie
                      wyobrazić serwer dla poważnej firmy bez mechanizmu nadmiarowego. A on umożliwia
                      kontynuowanie pracy aż do momentu, gdy znajdzie się czas na przerwę i wymianę
                      (np. w weekend).

                      • asmok6 Re: Jak Microsoft pomagał Intelowi, a zaszkodził 03.03.08, 10:15
                        maruda.r napisał:

                        > asmok6 napisał:
                        >
                        > > Wybacz ale scenariusz dla mnie rodem z sf z kilku powodów:
                        > > - pracuje dla poważnych firm. Karty sieciowe leżą w szufladzie obok serwe
                        > ra.
                        > > Jakiekolwiek przestoje są niedopuszczalne i nie mają miejsca. Jedyne
                        > > usprawiedliwienie dla przestoju to awaria dysku twardego (i wtedy są koni
                        > eczne
                        > > ze względu na konieczność odtworzenia ewentualnych baz i konfigów z backu
                        > pów, b
                        > > o
                        > > sam system to nieistotna chwila).
                        >
                        > ***********************************
                        >
                        > Podobno dyski pod Linuksem się nie psują. :) Spotkałem się z takimi opiniami.

                        Ja na szczęście nie. Straciłbym już całkiem wiarę w ludzi.

                        > Co do przestoju z powodu awarii dysku twardego, to radzę zaimplementować jakiś
                        > mechanizm w typie mirroringu lub RAID wyższego poziomu. Trudno mi sobie
                        > wyobrazić serwer dla poważnej firmy bez mechanizmu nadmiarowego. A on umożliwia
                        > kontynuowanie pracy aż do momentu, gdy znajdzie się czas na przerwę i wymianę
                        > (np. w weekend).

                        No to świetnie, tylko że ja to właśnie napisałem w wypowiedzi na którą
                        odpowiadasz. Z tym że ja posuwam się dalej i stosuję macierze hotswapowe lub
                        redundancję całych komputerów. Nie trzeba wtedy czekać na przerwę z wymianą.
                        Można w trakcie pracy.
          • Gość: dread Re: Jak Microsoft pomagał Intelowi, a zaszkodził IP: *.t17.ds.pwr.wroc.pl 03.03.08, 15:32
            "Linuxy są dobre dla pryszczatych pokemonów, którzy oglądają filmy i siedzą na
            czatach lub GG. Do prawdziwej pracy (nie developera aplikacji
            linuxowych/webowych na serwery linuxowe) się kompletnie nie nadaje."

            ROTFL. Powiedz to Panom co produkują filmy w Disneyu czy innym Pixarze. Albo
            Panom z NASA. Nie wiedziałeś, że praktycznie każdy pracownik NASA zajmujący się
            poważną pracą naukową ma do dyspozycji maszynkę z GNU/Linuksem?
        • plorg Dokladnie! 01.03.08, 09:13
          System dla samego systemu. Cudowne latajace okienka itd.
          Po grzyba komus takie badziewie?! System powinien byc jak najmniej
          angazujacy zasoby komputera, a nie wykorzystywac go w takim stopniu,
          ze nie da sie juz uruchomic zadnego innego uzytecznego programu.
          Microsoft wychodzi z zalozenia, ze jak sie kupi ich cudowne dziecko
          to juz niczego innego czlowiek do szczescia nie potrzebuje. Windows
          jest "doskonaly, samowystarczalny" i nie potrzebuje zadnych innych
          programow... hehehe. Komplena bzdura i nieporozumienie co do roli
          systemu operacyjnego. I to samo dotyczy zarowno pracy jak i zabawy!
          Przeciez pod tak zerujacym na zasobach systemie trudno bedzie
          uruchomic jakakolwiek bardziej zaawansowana gre.
          Tylko poco komu gry, skoro ktos kupi Window Viste? Hehehehehee....
          Przeciez przejrzyste okienka Windowsa bija na leb wszystkie gry na
          swiecie.
          • Gość: Big Gość O to to to! IP: *.ists.pl 01.03.08, 11:28
            Też mam już to całe microsoftowe badziewie z tyłu. Robią nas w konia
            każąc co chwilę kupować kolejne dziadostwo. Mnie najbardziej
            denerwuje zbędna komplikacja i wielkość kodów źródłowych
            microsoftowych produktów. W języku niskiego poziomu to samo mogliby
            oferować 100 razy mniejsze i kilkadziesiąt razy szybsze. Ale buraki
            naciągają nas na kasę i wcale nie chodzi im o coraz lepszy system
            operacyjny. Oni cały ich wysiłek kierują na to - jak nas wydoić.
              • Gość: Big Gość Nie udawaj, że nie wiesz, jak oni to robią... IP: *.ists.pl 01.03.08, 13:30
                Nie udawaj, że nie wiesz jak oni programują windowsy. Tyle można
                łatwo zbadać, nie twierdzę, że ktoś z nas potrafi się w tym dobrze
                rozeznać. Zasada budowy z cegieł jest w każdym razie zachowana. Nie
                oszukujmy się, dają nam stary podgrzewany kotlet na innym talerzu
                posypany dodatkowymi bajerami. Zresztą, zdaje mi się, że oni sami
                już dawno stracili dokładne rozeznanie, jak to działa. Dokładają
                kolejne cegły. Za kilka lat - zobaczysz sam - microsoft bedzie
                oferował windowsy liczące 300 GB i potrzebujące 100 GB pamięci ram,
                po to, żeby wysłać emaila delektując się jednocześnie jakimś
                kretyńskim gadżetem albo nową grą w karty.
                • maruda.r Re: Nie udawaj, że nie wiesz, jak oni to robią... 01.03.08, 14:03
                  Gość portalu: Big Gość napisał(a):

                  > Nie udawaj, że nie wiesz jak oni programują windowsy. Tyle można
                  > łatwo zbadać, nie twierdzę, że ktoś z nas potrafi się w tym dobrze
                  > rozeznać. Zasada budowy z cegieł jest w każdym razie zachowana. Nie
                  > oszukujmy się, dają nam stary podgrzewany kotlet na innym talerzu
                  > posypany dodatkowymi bajerami. Zresztą, zdaje mi się, że oni sami
                  > już dawno stracili dokładne rozeznanie, jak to działa. Dokładają
                  > kolejne cegły. Za kilka lat - zobaczysz sam - microsoft bedzie
                  > oferował windowsy liczące 300 GB i potrzebujące 100 GB pamięci ram,
                  > po to, żeby wysłać emaila delektując się jednocześnie jakimś
                  > kretyńskim gadżetem albo nową grą w karty.

                  *****************************

                  Masz rację, choć akurat w kartach postęp jest najwolniejszy. Od czasów Windows
                  3.xx przybył pająk, a nieśmiertelny podstawowy pasjans jest praktycznie
                  identyczny. Co z kolei potwierdza tezę o budowie z cegieł. Wszak Vista to
                  rozbudowany NT, kolejno uzupełniany w W2K, XP i Vista.

                  Niedawno był artykuł o tym, że MS planuje zbudować nowy system, zaczynając od
                  inwentaryzacji kodu - a więc zamierzając mocno ograniczyć wymagania sprzętowe.

                  • Gość: analityK Re: Nie udawaj, że nie wiesz, jak oni to robią... IP: 66.230.230.* 01.03.08, 14:37
                    > Niedawno był artykuł o tym, że MS planuje zbudować nowy system, zaczynając od
                    > inwentaryzacji kodu - a więc zamierzając mocno ograniczyć wymagania sprzętowe.
                    >
                    n i e r e a l n e :-)

                    przecież już vista miała być super-hiper a wyszło to co wyszło...
                    imho nie da się już tej kupy g... utrzymywać; oczywiście można
                    by za duży pieniądz zrobić `nowy system' ale to by dużo kosztowało,
                    jeżeli w ogóle jest to realne (kompatybilość z tym co już
                    produkują; mści się niechlujstwo i prymat sprzedaży nad dobrymi
                    praktykami SI) no i przede wszystkim
                    co na to wtedy akcjonariusze, jak zysk będzie np -20%?
                    • maruda.r Re: Nie udawaj, że nie wiesz, jak oni to robią... 01.03.08, 15:24
                      Gość portalu: analityK napisał(a):

                      > > Niedawno był artykuł o tym, że MS planuje zbudować nowy system, zaczynają
                      > c od
                      > > inwentaryzacji kodu - a więc zamierzając mocno ograniczyć wymagania sprzę
                      > towe.
                      > >
                      > n i e r e a l n e :-)
                      >
                      > przecież już vista miała być super-hiper a wyszło to co wyszło...

                      ***********************************

                      Wierzyłeś w bajki o superwydajności Visty, której głównym celem miało być
                      zarządzanie Aero?

                      Co inwentaryzacji, to jest możliwe. Podejrzewam, że chodzi o cofnięcie się do
                      kodu NT 3.5 i dodanie do niego tego, co dziś jest niezbędne, a pominięcie tego,
                      co dziś jest tylko ciekawym, ale nikomu niepotrzebnym gadżetem. W owym pomyśle
                      ekran startowy ma być pusty - jak w trybie tekstowym.

                      Ta koncepcja jest zbieżna z postulatem wielu użytkowników i przekłada się na
                      zyski. MS może zagospodarować obszary małych urządzeń, w których pełny graficzny
                      system nie jest potrzebny.

                      • Gość: analityK Re: Nie udawaj, że nie wiesz, jak oni to robią... IP: *.blue.kundencontroller.de 01.03.08, 15:36
                        > Ta koncepcja jest zbieżna z postulatem wielu użytkowników i przekłada > się na
                        zyski.

                        na poziomie haseł to pewnie, ale
                        1) żeby zarobić to najpierw trzeba wydać i to nielicho

                        2) cofnięcie się... he he... a co z rozlicznym aplikacjami
                        które powstały od tego czasu? A jest ich setki...

                        Jak się ten ich Longhorn project rozkraczył to:

                        The Microsoft executives then decided to
                        throw out years of coding work on Longhorn and
                        go back to the Windows 2000/XP server code base, which
                        had many fewer defects in it, and then directed the team to build
                        more modular features around this.

                        A wyszło to co wyszło, z następcą Visty będzie to samo...
                        Jak to się mówi z g@wna bata nie ukręcisz

                        • Gość: Dawid Re: Nie udawaj, że nie wiesz, jak oni to robią... IP: *.icpnet.pl 01.03.08, 21:56
                          Windows 7, Vienna, Blackcomb, nieważne jak go zwą, ma się opierać o jądro MinWin
                          <projekt singularity>, idee są szczytne, pytanie czy da się na tym zarobić.
                          Jeśli nie to całość wyląduje w koszu i dostaniemy kolejny ociężały system
                          operacyjny który nic nie robiąc bedzie zajmował gigabajty ramu, a jak zechcemy
                          by zaczoł coś robić to ogłosi, że by móc wykonać żądaną czynność potrzebuje on
                          większych zasobów.

                          Co do wyższości jednego systemu nad innymi, pracuje w firmie która tworzy
                          oprogramowanie, dotąd jako serwera bazy danych używaliśmy linuxowego firebirda,
                          lecz dziś nasi klienci oczekują od nas wsparcia dla microsoft SQL Server.
                          Dlaczego klienci chcą produktu microsoftu? Bo jak serwer szlag trafi to mają
                          infolinie na którą mogą zadzwonić i uzyskać pomoc, użytkownicy nie chcą szukać
                          pomocy na forach i google, chcą zadzwonić i ją otrzymać...
                          • Gość: wrrr Re: Nie udawaj, że nie wiesz, jak oni to robią... IP: *.ssp.dialog.net.pl 02.03.08, 02:40
                            MinWin... wygląda na to że Microsoft odgrzebał stare jądro Mach od Digital
                            Equipment, choć z drugiej strony mogę się założyć, że da się XP poobcinać do
                            tych 25MB o których wspominają - trzeba by kiedyś poeksperymentować.

                            Co do drugiego to racja, a dodatkowo sami programiści do swoich projektów
                            ostatnio jakoś częściej wybierają MS SQL, aniżeli coś innego.
                            Ale wydaje mi się, że jest to trend który przychodzi do nas razem z kapitałem
                            zagranicznym, zagraniczne firmy inwestując u nas nie pozwalają na dowolność w
                            doborze softu, a narzucają swoje sprawdzone rozwiązania.
            • Gość: białostoczanin Re: O to to to! IP: *.dsl.bell.ca 01.03.08, 18:21
              Witam, czy kolega ma na myśli assembler? Czy kolega pisał aplikację w
              assemblerze? Nie jestem widać "prawdziwym programistą" bo ja bym się pisania OS
              w assemblerze nie podjął. Kropka. Zgoda że istnieją subrutyny w assemblerze ale
              cały OS jest pisany w języku wyższego rzędu (C/C++ bodajże). Natomiast prawdą
              jest że OS-y M$ jeśli idzie o optymalizację kodu pozostawiają wiele do życzenia.
              Vista to typowy przykład tryumfu wiedzy nd zdrowym rozsądkiem. Pozdrawiam.
              • Gość: wrrr Re: O to to to! IP: *.ssp.dialog.net.pl 02.03.08, 03:18
                Ja bym użył innego określenia co do Visty niż tryumf wiedzy nad zdrowym
                rozsądkiem - to przerost formy nad treścią ;)

                Co do pisania systemów operacyjnych w assemblerze, to kiedyś tak się robiło...
                ale to były inne, lepsze czasy ;)
                Teraz postęp jest szybszy i wymagania inne - króluje Rapid Application
                Development, bo inaczej wypada się z rynku.
            • Gość: no nie? Re: O to to to! IP: *.toya.net.pl 01.03.08, 23:41
              dlatego są miliarderami, a ty dzidziuś myślisz że MS został
              stworzony żeby świat zbawić?
              wymień mi nazwę jednej firmy która nie jest nastawiona na zysk, za
              wymienienie firmy dotowanej przez państwo, dostaniesz klapą od
              laptopa
              trzeba być jakimś dzięciołem, żeby kupić towar a potem stękać że
              jest za drogi, kup sobie coś innego i będziesz happy
          • maruda.r Re: Dokladnie! 01.03.08, 13:51

            plorg napisał:

            > System dla samego systemu. Cudowne latajace okienka itd.
            > Po grzyba komus takie badziewie?! System powinien byc jak najmniej
            > angazujacy zasoby komputera, a nie wykorzystywac go w takim stopniu,
            > ze nie da sie juz uruchomic zadnego innego uzytecznego programu.

            ******************************

            Dla mnie bardzo niejasna jest koncepcja zachwytu nad Aero czy jego linuksowymi
            odpowiednikami. Można rzecz sprowadzić do gustu: jednym podoba się japoński
            ascetyzm, inni wolą kompilację tajlandzkiego autobusu z disneylandem.

            Podejrzewam jednak, że producenci oparli się na snobizmie klientów. Wszak całe
            rzesze kupują książki tylko dla ich okładek i urozmaicenia domowych półek. Bo
            przecież i tak nikt ich nie czyta - ale na półce ładnie wyglądają.

        • Gość: df Re: Jak Microsoft pomagał Intelowi, a zaszkodził IP: *.gemini.net.pl 01.03.08, 11:38
          Dokładnie, System ma być platformą do uruchamiania programów.
          Osobiście nic nie mam do tak zwanych linuksiarzy. Jesli lubią tracić
          mase czasu na 'pieprzenie' się z linuxem, ich sprawa. Ja nie mam na
          to czasu ani chęci, są lepsze zajęcia po pracy niż bawienie sie
          systemem. Dla mnie jest to sztuka dla sztuki, no ale jak ktoś nie ma
          lepszych zajęć...

          Ktoś napisał że NASA wybrała linuxa. Szkoda że nie dodał iż jest to
          zmodyfikowany system dla superkomputera. Tak się składa że na 60tys
          (!!) komputerów NASA zainstalowany jest Windows XP...
        • Gość: Bogdan_Gnat Re: Jak Microsoft pomagał Intelowi, a zaszkodził IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.03.08, 12:10
          Oczywiscie, ze tak. System to tlo dla programow, ktore i ja m.in. potrzebuje do pracy. I malo mnie obchodzi jak sys wyglada.
          Calosc sprawy przypomina mi swieta (smieszna) wojne co jest lepsze: amd czy intel, g-force czy ati. To po prostu ma efektywnie dzialac! Smiesza mnie kolesie (w tym moi znajomi), ktorzy chelpia sie tym, iz uzywaja jakze eLITARNEGO linucha z cala reszta plebsu windozy.... Ja na ich miejscu wsadzilbym sobie jeszcze kolorowe piorko w pupe ;)
          Milego dnia zycze. I normalnym i pieniaczom.
        • Gość: Big Gość Jak to czego - to proste IP: *.ists.pl 01.03.08, 11:32
          Co Ty, nie wiesz o co im chodzi. O kasę im chodzi. Oni w ogóle nie
          są zainteresowani jak Ci się pracuje, tylko ile kasy można z Ciebie
          wydoić. XP już masz i nie kupisz ponownie. Więc chcą Cię zmusić do
          kupna beznadziejnej visty. Bo to jest po prostu, co tu dużo gadać,
          banda złodziei.
      • Gość: LinixMan Re: Jak Microsoft pomagał Intelowi, a zaszkodził IP: *.acn.waw.pl 02.03.08, 01:44
        he he jeszcze słabszym chodzi jak burza ???!!! Co za głupoty wypisujesz , ja
        używam Ubuntu od paru ładnych lat ale nie wciskam ludziom takiego kitu ...
        compiz NIE będzie działał bez dobrej karty graficznej ze wsparciem GL - dobrym
        wsparciem ... i to można znaleźć na stronach projektu więc nie wciskajcie
        ludziom kitu cwaniaczki niedouczone nie do linuxa tylko do łopaty !
    • raskol Mikrosoft a intel - Czytajcie to !! 01.03.08, 08:26
      Tak smarujecie na Mikroshita, ze oni to ze oni tam to, z kolegami sie
      wymieniacie dowcipami i Gatesie, ze mikrosoft jest zly, ze to wirus i takie tam,
      ale pewnie sami macie w srodku Intelka, ktorego to zachwalacie i ubustwiacie i 5
      lat temu wieszaliscie psy na AMD. Tylko madrzi ludzie wiedzieli ze Intel to żona
      Mikrosoftu, dobrze ze teraz to wyszlo na jaw, moze wam sie oczy otworza.
      Wieszajcie dalej sie na AMD i ATI, ulubiency i zakochani do bolu w coredwaduło i
      dżiforsie (g$) !
    • Gość: rr Re: Jak Microsoft pomagał Intelowi, a zaszkodził IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.03.08, 08:27
      Proponuję najpierw kurs języka polskiego, zanim zaczniesz się wypowiadać na
      inne, bardziej zaawansowane tematy.


      Jeśli chodzi o "zżynanie", to może byś wspomniał, że Linux i GNU to - w
      założeniach twórców - kopie komercyjnego systemu Unix rozwijanego w Bell Labs od
      roku 1969.

      Microsoft miał swoją wersję Uniksa w roku 1980. Jej nazwa to Xenix. Xenix
      później miał spory udział w powstaniu wersji Uniksa System V Release 4.
      • Gość: divak2 system GNU - dobre sobie IP: *.generacja.pl 01.03.08, 09:16
        Aleś Ty mąąąąąąąąąąąąąąadryyyyy!

        > że Linux i GNU to - w
        > założeniach twórców - kopie komercyjnego systemu Unix

        Nie wiedziałem że jest taki system operacyjny jak GNU :):):):)

        Poza tym to co jest GNU w GNU\Linux zostało napisane od zera przez Stallmana i
        spółkę.
        To co jest Linux w GNU\Linux napisał Linus Torvalds czerpiąc obficie z otwartego
        uniwersyteckiego projektu Minix.
        Jedno i drugie w założeniu miało być kompatybilne z Uniksem

        Co do Xenixa - Microsoft zarzucił ten projekt i nie sprzedawał go w ogóle
        użytkownikom końcowym. Nie mogli sobie poradzić z programowaniem w czymś co nie
        było DOS-em :)

        • Gość: rr Re: system GNU - dobre sobie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.03.08, 09:38
          Nie wiem czy opłaca się z tobą w ogóle dyskutować, biorąc pod uwagę twoje podejście.

          Pytanie kontrolne: czy słyszałeś o GNU Hurd?

          A tu do poczytania:

          Ogłoszenie projektu GNU przez Stallmana:

          www.gnu.org/gnu/initial-announcement.html
          A co do Xenixa... Xenix był sprzedawany dla producentów sprzętu. W dawnych czasach, przed PC i Microsoftem, raczej nie istniała sprzedaż systemów operacyjnych w sklepach. OS był integralną częścią systemu komputerowego, w którego skład wchodził. Za wszystko wtedy trzeba było słono płacić, np. za kompilator. Historia firmy IBM i jej dominacja to znakomity przykład.

          • Gość: wrrr Re: system GNU - dobre sobie IP: *.ssp.dialog.net.pl 02.03.08, 05:05
            No i co z tym GNU Hurd?
            Tyle tylko, że GNU Hurd jest oparty o mikrojądro Mach pochodzące z Carnegie
            Mellon University, a Linux ma jądro od Thorvaldsa, reszta jest wspólna, więc nie
            wiem do czego pijesz?

            A z tym Xenixem, to też jakby kulą w płot... przecież to licencja kupiona od
            AT&T + zerżnięte trochę kodu z BSD + trochę własnego wkładu, akurat tyle, żeby
            po sądach nie smykali.
            • Gość: rr Re: system GNU - dobre sobie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.03.08, 08:07
              Radzę czytać uważnie, na co się odpowiada. Odpowiadałem na wypowiedź, której autor wyraźnie nie wiedział co to jest GNU i jakie były cele jego twórcy. A celem Stallmana było stworzenie systemu kompatybilnego z Uniksem. Jądro systemu GNU nosi nazwę Hurd i jest mikrojądrem.

              Xenix:
              Nie odpowiadałem na to czy Microsoft jest/był "innowacyjny", czy też nie. Odpowiadałem na zarzut, że rzekomo MS kopiuje *Linuksa*, co dla wszystkich znających historię Uniksa, Linuksa, MULTICS-a, VMS-a musi być zabawne.

              Tak swoją drogą to dobrze, że Microsoft zatrudnił Cutlera, który stworzył nowoczesny OS, czyli NT, w którym autor wykorzystał swoje doświadczenie z DEC-a.

              en.wikipedia.org/wiki/Dave_Cutler_%28software_engineer%29
          • honecker32 Re: A ja to co 01.03.08, 10:55
            Gratuluje wyboru XP, widocznie Vista nie byla dla ciebie i/lub
            twojego kompa - za slaby mozg czy komp ?
            Niektorzy swiadomie kupili viste i sa zadowoleni, jesli ktos zostal
            do niej zmuszony to nalezy to wypominac . Najczesciej krytykuja go
            Ci ktorzy kuupili go ze slabymi kompami i tu wracamy do artykulu
            • Gość: h3x Re: A ja to co IP: *.98.102.140.ip.airbites.pl 01.03.08, 11:04
              Komputer z vistą: Procesor Core 2 Duo T9300 (2,5GHz 6M L2 cache),
              2x1GB DDR 667, Chipset 965 ICH8M, Intel turbo chache 1GB. Na takim
              to sprzęcie testowałem viste. Pracuję w firmie komputerowej i
              codziennie przychodza klienci zeby kupic xp bo na tej viscie sie nie
              da pracowac. I co ty na to ?
              • Gość: h3x Re: A ja to co IP: *.98.102.140.ip.airbites.pl 01.03.08, 11:12
                Zresztą, przez 6 lat pracy przeszedlem przez wszystkie windowsy - od
                98, przez 2000, millenium, XP do Visty. I tak beznadziejny system
                jak Vista to chyba tylko Millenium był. Vista jest wolna, są
                problemy ze sterami itp, etc. Jest po prostu niewypałem i tylko
                dlatego tyle systemów jest sprzedawanych, bo są wciskane razem z
                kompami (przoduje w tym toshiba, która nawet nie daje sterowników do
                XP, a ściągnięcie ich ze strony zajmuje z 10 godzin, bo jest tak
                serwer obciążony, że prędkość transferu to 7-15 kbps). Niktórzy
                klienci zaznaczają na wstępie, że kupią laptopa jeśli da się na nim
                xp zainstalować i mimo tego, że dostają Vistę razem z kompem za 4000
                złotych, to dorzucają jeszcze 300 netto za windowsa XP. Nie wiem,
                człowieku w jakim świecie żyjesz, ale to raczej twój mózg jest w
                kiepskiej kondycji skoro wypisujesz takie bzdety.
                • Gość: ee Re: A ja to co IP: 84.244.189.* 01.03.08, 11:39
                  > człowieku w jakim świecie żyjesz, ale to raczej twój mózg jest w
                  > kiepskiej kondycji skoro wypisujesz takie bzdety.

                  100% windziarz idiota. U niego działa. W co nie wątpię.
                  Wydał kupę szmalcu i się cieszy że może IE uruchomić i Worda,
                  co go kupił(a) w promocja z Neo.

                  Nie pomyśli baran jeden, że co innego komp do zabawy,
                  co innego 1000 PCów w firmie. Powiedzenie to dobry system
                  ale trzeba dobrego sprzętu dokupić pomnożone np.
                  przez 1000 zakrawa na żart
                    • Gość: ee Re: A ja to co IP: *.csd.auth.gr 01.03.08, 11:50
                      > Dobry sprzęt tu nic nie da.

                      Fakt jest taki że nie widziałem/rozmawiałem z nikim,
                      kto by był zadowolony z MSV ale na forach tacy sie
                      pojawiają... więc ich zeznania brałem poważnie.

                      Czyli co kłamie Balmer, kłamie Gates, kłamią end-usery.
                      Co za degrengolada:-)
                  • Gość: c Re: A ja to co IP: *.tona.pl 01.03.08, 12:56
                    > Nie pomyśli baran jeden, że co innego komp do zabawy,
                    > co innego 1000 PCów w firmie. Powiedzenie to dobry system
                    > ale trzeba dobrego sprzętu dokupić pomnożone np.
                    > przez 1000 zakrawa na żart

                    I tak koniec końców 95% PCtów będzie mieć Viste... trzeba to przełknąć i tyle.
                    Pamiętam jak parę lat temu ludzie płakali że im XP tak wolno chodzi, a na 98
                    wszystko działało jak burza. Nie mówię, że MSVista jest dobrym systemem, tak
                    samo jak nie mówię, że dobrym system jest MSXP. Upgrade i tak stanie się
                    nieunikniony więc po co narzekać?! Sam używam sobie Visty od roku, bo kupiłem
                    razem z laptopem i jakoś szczególnie nie mogę narzekać, działa, nie zawiesza
                    się, chodzi MS Visual Studio (fakt ze do patchu 350MB :) ), Delphi też się
                    zachowuje przyzwoicie. System jak każdy inny... a jak chce sobie twórczo
                    popracować w stabilnym środowisku to siadam do konsolki na Debianku... ;)
                    • maruda.r Re: A ja to co 01.03.08, 14:22
                      Gość portalu: c napisał(a):

                      > > Nie pomyśli baran jeden, że co innego komp do zabawy,
                      > > co innego 1000 PCów w firmie. Powiedzenie to dobry system
                      > > ale trzeba dobrego sprzętu dokupić pomnożone np.
                      > > przez 1000 zakrawa na żart
                      >
                      > I tak koniec końców 95% PCtów będzie mieć Viste... trzeba to przełknąć i tyle.
                      > Pamiętam jak parę lat temu ludzie płakali że im XP tak wolno chodzi

                      ***********************************

                      Niekoniecznie. W wielu firmach do tej pory pracują NT4.0 czy W2K i nikt
                      specjalnie nie widzi potrzeby przesiadania się na Vistę.

                      Zresztą, co zrobi rasowy admin z Vistą? Przytnie ja za pomocą pakietu
                      dystrybucyjnego lub nLite'a do ascetycznej grafiki W2K i wyłączy 1/3 usług
                      systemowych. Po co komu UPnP, SSDP czy QoS?

                      Co do Visty na laptopach, to właśnie tu downgrade do XP jest największy.



                    • Gość: pacal sam sobie przeczysz IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.03.08, 14:34
                      > Sam używam sobie Visty [...] działa, nie zawiesza się, chodzi VS,
                      > Delphi też się zachowuje przyzwoicie. [...] a jak chce sobie twórczo
                      > popracować w stabilnym środowisku to siadam do konsolki na Debianku... ;)

                      Ehh, no po prostu haxxor pełną gebą... Tłumacząc na polski, Vista jest wg ciebie
                      stabilnym środowiskiem w którym da się pracować, ale jak cię dla odmiany najdzie
                      ochota popracować w stabilnym środowisku, to przesiadasz się na Debiana...

                      Sprawdzasz czasem czy to co napisałeś ma jakikolwiek sens?
                      • Gość: c Re: sam sobie przeczysz IP: *.tona.pl 01.03.08, 15:15
                        > Ehh, no po prostu haxxor pełną gebą... Tłumacząc na polski, Vista jest wg ciebie
                        > stabilnym środowiskiem w którym da się pracować, ale jak cię dla odmiany najdzie
                        > ochota popracować w stabilnym środowisku, to przesiadasz się na Debiana...

                        Hmm... haxxor - ciekawe określenie.
                        Po pierwsze, sprawdzam czy to co napisałem ma sens.
                        Po drugie, ironiczna wypowiedź nie jest podstawą do komentowania.
                        Dla mnie porównanie systemu Vista z konsolowym Debianem nie ma żadnego sensu...
                        dlatego uważam końcową część mojej wypowiedzi za ironiczną.
              • maruda.r Re: A ja to co 01.03.08, 14:28
                Gość portalu: h3x napisał(a):

                > Komputer z vistą: Procesor Core 2 Duo T9300 (2,5GHz 6M L2 cache),
                > 2x1GB DDR 667, Chipset 965 ICH8M, Intel turbo chache 1GB. Na takim
                > to sprzęcie testowałem viste. Pracuję w firmie komputerowej i
                > codziennie przychodza klienci zeby kupic xp bo na tej viscie sie nie
                > da pracowac. I co ty na to ?

                ***********************************

                I tak faktycznie jest. Vista nie oferuje większej funkcjonalności od XP.
                Kupowanie Visty dla efektów graficznych nie ma żadnego sensu, ani uzasadnienia.

                • Gość: c Re: A ja to co IP: *.tona.pl 01.03.08, 15:22
                  > Kupowanie Visty dla efektów graficznych nie ma żadnego sensu, ani uzasadnienia.

                  Ależ ma. Dla przeciętnego użytkownika wygląd jest bardzo ważny i im ładniej coś
                  wygląda tym lepiej.
                  Nie wnikam w utylitaryzm, tylko podejście klienta.
                  Gdyby tak nie było, to np. firma Alfa Romeo, która robi piękne a zarazem
                  awaryjne auta nigdy by nie przetrwała.
    • Gość: gsdg Jak Microsoft pomagał Intelowi, a zaszkodził sa.. IP: *.internetdsl.tpnet.pl 01.03.08, 08:45
      przede wszystkim nie powinni mi sprzedawać laptopa z żadnym systemem
      jeśli sobie tego nie życzę. inaczej jest to wciskanie mi czegoś
      czego nie będę potrzebował. dlaczego? bo jest wiele systemów które
      zadowolą człowieka bardziej niż ten chłam. ktoś powie że idź sobie
      do innego sklemu. ale to nie o to chodzi, bo jest cała masa ludzi
      którzy dają się przez to nabierać i tu jest ogromne ryzyko
      konsumenta, który przychodzi kupić coś w dobrej wierze. w najgorszym
      wypadku niech ma wybór co do innych systemów operacyjnych na danym
      laptopie. jeśli chodzi o mnie to kupuję zawsze czysty sprzęt i
      pakuję do niego kopię. proste jak drut kolczasty.
          • Gość: asd Re: Jak Microsoft pomagał Intelowi, a zaszkodził IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.03.08, 09:18
            > Akurat w router dawno wgrałem inny soft,

            > telefon nie potrzebuje "systemu" by
            > działać tzn. służyć do rozmów
            Stacjonarny i owszem...

            > samochód
            > dużo lepiej jeździ bez komputera

            Ale kto w dzisiejszych czasach jeździ Trabantem?

            > a telewizor też działa bez "systemu".

            Rubin? Beryl 102? A może Neptun? Każdy współczesny telewizor (a nawet te produkowane w latach 90) posiada co najmniej jeden procesor a w związku z tym wymaga "systemu" do działania. Z tym, że tam trudno go dostrzec.
          • Gość: rr Re: Jak Microsoft pomagał Intelowi, a zaszkodził IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.03.08, 09:23
            W każdym, współczesnym "telefonie" jest procesor, który wykonuje program zawarty
            w pamięci nieulotnej. Użycie systemu operacyjnego pozwala na stworzenie
            abstrakcji, pozwalającej na ponowne użycie w nowym modelu urządzenia wielu
            elementów oprogramowania ze starego.

            Naprawdę ciężko by ci było znaleźć współczesny samochód bez "komputerów".

            en.wikipedia.org/wiki/OSEK/VDX

            > Komputer to inna sprawa. Musi mieć jakiś system operacyjny by działać.

            To wszystko zależy od definicji komputera.
            en.wikipedia.org/wiki/OSEK/VDX
        • Gość: Anatol Re: Jak Microsoft pomagał Intelowi, a zaszkodził IP: 213.134.187.* 01.03.08, 10:17
          Chciałem niedawno kupić laptopa Toshiby A200 - i oczywiście producent ZMUSZA mnie żeby go kupić z Vistą i żadnym innym systemem (nawet XP ani 2000)

          Co do telefonów komórkowych jest dokładnie tak samo - wolałbym w mojej nokii wymienić Symbiana 3 edycji na drugą edycję, bo jak dla mnie to w 3 wprowadzili sporo syfu

          W punktach dostępowych (przynajmniej niektórych) można zainstalować linksa i ludzie bardzo sobie chwalą taką wymianę.
      • Gość: Daniel Re: Jak Microsoft pomagał Intelowi, a zaszkodził IP: *.ssp.dialog.net.pl 01.03.08, 09:12
        zastanow sie jaki stereotyp ty reprezetujesz :-) (wieczna wojna w imie zasad?).
        szeroki horyzont to wlasnie umiejetnosc postrzegania nie tylko problemu w taki
        sposob jak ktos ci go podstawia pod nos, ale i szerzej. wlasnie Misiek pokazal,
        ze istnieja tez inne aspekty tego problemu. kampania nie tylko byla zrobiona
        dlatego, zeby popierac intela, chodzilo tez o to by w jej ramach promowac
        jedynie sluszne rozwiazanie. my wesprzemy ciebie,ty wesprzesz nas :-). M$ nie
        robil tego bezinteresownie - na każdym sprzecie nowozakupionym widniała reklama
        Windowsow jako jedynego slusznego systemu, a przecietny konsument budowal w
        sobie przekonanie, ze jesli komputer (czesciej laptop) to tylko z windowsem :-).
        Nieprzyklejanie tej nalepki na platformie 915 gdy intel mowi, ze bedzie ja
        sprzedawac, bo jest dochodowa to potencjalny spadek sprzedazy produktu M$
        • Gość: hanys Re: Jak Microsoft pomagał Intelowi, a zaszkodził IP: *.centertel.pl 01.03.08, 10:26
          Gość portalu: Daniel napisał(a):
          > zastanow sie jaki stereotyp ty reprezetujesz :-) (wieczna wojna w imie zasad?)

          Jaka wojna? Komentuje tylko fakt, że jak jakiś linuksiarz (nie mylić z
          użytkownikiem linuksa) słyszy "Microsoft" to zawsze musi wyskoczyć z jakimś
          argumentem od czapy.

          > wlasnie Misiek pokazal,ze istnieja tez inne aspekty tego problemu.
          Nic nie pokazał, z jego wypowiedzi można dowiedzieć się jedynie że Ubuntu+cośtam
          chodzi na 915. Nie ma to nic wspólnego z artykułem, który nie był wcale bełkotliwy.
          • junk92508 A moim zdaniem jak najbardziej do czapy... 01.03.08, 14:18
            > Jaka wojna? Komentuje tylko fakt, że jak jakiś linuksiarz (nie
            > mylić z użytkownikiem linuksa) słyszy "Microsoft" to zawsze musi
            > wyskoczyć z jakimś argumentem od czapy.

            Jak dla mnie argument był jak najbardziej na temat.

            Jak rozumiem Miśka to chodzi o to że w artykule pominięta jest kwestia jakości
            Visty - skoro na tym samym sprzęcie Ubuntu chodzi a Vista nie to czy wina
            naprawdę jest Intela?

            A Microsoft po prostu ściemnia (bełkocze) i próbuje zrzucić winę za własną
            nieudolność na Intela...

            Vista dobra... Intel zły... korporacyjne manipulacje i kłamstewka...

            > Nie ma to nic wspólnego z artykułem, który nie był wcale bełkotl

            No i jak rozumiem Miśka to pisząc bełkot miał na myśli
            wyjaśnienia Microsotu a nie sam artykuł...

            Może artykuł jako część korporacyjnej strategii mydlenia ludziom oczu....

            Ważne że Intel już 915 wyprzedał i można promować nowe...
            • maruda.r Re: A moim zdaniem jak najbardziej do czapy... 02.03.08, 01:36
              junk92508 napisała:

              > Jak rozumiem Miśka to chodzi o to że w artykule pominięta jest kwestia jakości
              > Visty - skoro na tym samym sprzęcie Ubuntu chodzi a Vista nie to czy wina
              > naprawdę jest Intela?

              *******************************

              Oczywiście, a kogo? Przecież to nie była inicjatywa MS. W interesie MS nie było
              sprzedawanie Aero, które nie działa.

              Przeczytaj artykuł jeszcze raz. Bo Vista chodzi na 915, ale Aero nie działa.

              Generalna krytyka Visty w dużej części abstrahuje od wymogów sprzętowych, a
              koncentruje się błędach koncepcji tego systemu.

              Pozywający MS, akurat byli przekonani do Aero na Viście, ale zostali zrobieni w
              trąbę przez spółkę MS-Intel.

      • pablo35 Re: Jak Microsoft pomagał Intelowi, a zaszkodził 01.03.08, 11:28
        Trzymam się od tego typu sporów z boku, bo uważam, że zwyczajnie przypominają
        one dyskusje o wyższości Świąt Bożego Narodzenia nad Wielkąnocą.
        Ale z tymi ograniczonymi horyzontami to zwyczajnie przesadziłeś. Zajmuje się
        systemami komputerowymi i sieciami od prawie 15 lat, gdy jeszcze Microsoft na
        protokół IP mówił papu i kontaktując się z różnymi firmami, ludźmi którzy
        zajmują się informatyką stwierdziłem, że jeśli ktoś jest ograniczony to właśnie
        wyznawcy Windowsów. Byłem ostatnio na kursie z Windows 2003 Serwera i instruktor
        z papierami MSCA nie umiał poprawnie bez "wizarda" skonfigurować serwera DNS,
        wyjaśnić po co są dane rekordy, jak to powiązać z innym niż standardy MS
        serwerem itd... brak takim ludziom zwyczajnie elementarnej wiedzy wiązanej ze
        standardami w informatyce które obowiązują od lat
        • maruda.r Re: Jak Microsoft pomagał Intelowi, a zaszkodził 01.03.08, 14:33
          pablo35 napisał:

          Byłem ostatnio na kursie z Windows 2003 Serwera i instrukto
          > r
          > z papierami MSCA nie umiał poprawnie bez "wizarda" skonfigurować serwera DNS,
          > wyjaśnić po co są dane rekordy, jak to powiązać z innym niż standardy MS
          > serwerem itd... brak takim ludziom zwyczajnie elementarnej wiedzy wiązanej ze
          > standardami w informatyce które obowiązują od lat

          ***********************************

          Wcale mu się nie dziwię, skoro MS zaleca stosowanie wizarda, a część praktyków
          potwierdza, że skonfigurowanie serwera DNS bez wizarda może być bardzo bolesne
          dla systemu.