Dodaj do ulubionych

Windows 7 ostatnią deską ratunku dla Microsoftu?

IP: *.unused.derbynet.waw.pl 05.06.08, 14:35
Wróżenie rychłego końca Microsoftu na podstawie słabych wyników sprzedaży
Visty jest niedorzeczne. A już stwierdzenie, że ludzie się przesiądą na
Leoparda lub Ubuntu jest najlepsze... :) Dziennikarz powinien podać udział w
rynku poszczególnych systemów i tendencje. A te nie są takie hurrrra
optymistyczne dla konkurentów potentata z Redmond. Poza tym, ilość
oprogramowania. Nie ma się co oszukiwać, że oprogramowania na pozostałe
systemy będzie tyle co na Windowsy. I na koniec chyba najważniejsze. Mac OS i
dystrybucje linkusowe są też płatne i to w wielu przypadkach kosztują więcej
niż wspominany w artykule Vista, poza oczywiście Ubuntu, który jest całkowicie
darmowy. Dla ciekawych, posprawdzajcie sobie ceny oryginalnych systemów...
Obserwuj wątek
      • kell99 Re: Windows 7 ostatnią deską ratunku dla Microsof 05.06.08, 18:33
        Gość portalu: Czytelnik napisał(a):

        > Oryginalny Ubuntu - za darmo.
        > Oryginalny Mac OSX (wersja pudełkowa) - 500zł
        > Oryginalny Windows XP HE (wersja pudełkowa) - 800zł
        >
        > Windows tańszy?

        Gdy spojrzysz na cene i wybor sprzetu, to wszystko od microsoftu jest lepsze od
        czegokolwiek od Apple. Co z tego, ze system kosztuje 500zl skoro legalnie musi
        dzialac na komputerze za 3+ tysiecy od jednej firmy.

        Tak dlugo jak Apple tego nie zrozumie, tak dlugo nie ma szans byc konkurencja
        dla Microsoftu. Co najwyzej ciekawostka, dla ludzi (falszywie) kuszonych
        bezpieczenstwem i cukierkowym ui.
        • Gość: lump Re: Windows 7 ostatnią deską ratunku dla Microsof IP: *.bielsko.dialog.net.pl 06.06.08, 00:17
          To jest akurat siła MAC-a.To całościowe rozwiązanie dla laika, który wymaga by
          mu wszystko działało, a nie chce się wdawać w szczegóły dotyczące poszczególnych
          komponentów sprzętowe i programowe produktu.
          Można ich obrzucić inwektywami ale nie każdy ma obowiązek fascynować się
          techniką - dla takich ludzi są MAC-i i konsole czego nikt oferując je nie ukrywa.
          • kell99 Re: Windows 7 ostatnią deską ratunku dla Microsof 06.06.08, 02:59
            Wiec Mac jest dla laikow i fanatykow Steva? Firma jest na fali, ale gdyby
            otworzyla system dla innnych to Microsoft by zadrzal w posadach. Podobnie
            zreszta z iphonem na ktorego nie mozna nawet prosto i legalnie tworzyc
            oprogramowania.

            Ostatnio spotykam sie z opinia, ze Microsoft bedzie chcial zepchnac tworzenie
            oprogramowania na dalszy plan. Nazwij to kompleksem google, ale opor z jakim
            inwestuja w ciagle nowe serwisy internetowe (ktore jednak przegrywaja ciagle z
            konkurencja) jest godny podziwu.
        • Gość: bunny123 Re: Windows 7 ostatnią deską ratunku dla Microsof IP: *.chello.pl 10.06.08, 04:15
          Czyżby? NIE ma alternatywy dla Macow jeśli chodzi o montaż. NIE ma
          alternatywy jeśli chodzi o muzykę. NIE ma alternatywy, jeśli chodzi
          o foto.
          Cukierkowe UI? (whadda fuck is that?) Mac ma stać i pracować.
          Używam obydwu systemów. XP do grania, X do pracy. X działa, z XP co
          moment są problemy.
          Nie jestem fetyszystą. Komp ma pomóc mi zarobić pieniądze i działać,
          a nie wiecznie chrzanić się z jakimiś wirusami albo komunikatami
          których nie rozumiem.
          • bwv1004 Re: Windows 7 ostatnią deską ratunku dla Microsof 10.06.08, 04:30
            Gość portalu: bunny123 napisał(a):

            > Czyżby? NIE ma alternatywy dla Macow jeśli chodzi o montaż. NIE ma
            > alternatywy jeśli chodzi o muzykę. NIE ma alternatywy, jeśli chodzi
            > o foto.

            Ekhm ekhm, poglądy sprzed 10-15 lat?

            A tytuł artykuły, ta ostatnia deska ratunku budzi śmiech. Co by nie
            mówić, M$ ma >90% rynku komputerów osobistych i coś 50% serwerów. MS
            Office też rządzi i jak na razie nikt mu specjalnie nie zagraża. Nie
            żebym jakoś szczególnie wspierał czy kochał MS (aczkolwiek licząc
            procent czasu używania Maki wieszały mi się częściej niż Windows PC,
            więc jabłek tym bardziej nie kocham), ale może by pan autor zachował
            minimum trzeźwego spojrzenia?
            • Gość: ała Open Office całkiem poważnie zagraża M$ IP: *.internetdsl.tpnet.pl 10.06.08, 16:29
              Skąd mniemanie, że M$ Office jest niezagrożony na rynku pakietów biurowych?
              Osobiście coraz częściej dostaję @ w plikach *.odt. W pracy ze zdziwieniem
              odkryłem, że zainstalowany jest... Open Office 1.1.4 (chyba najlepsza
              funkcjonalnie edycja dla osób, które potrzebują po prostu pisać).

              Co prawda nie mierzy się chyba nigdzie używalności programów biurowych, ale w
              segmencie użytkowników niekorporacyjnych Open Office rozgościł się już na dobre.

              Po co płacić za Microsoft Office, skoro Open Office jest funkcjonalnie niemal
              identyczny, a darmowy?
          • Gość: eMTe Re: Windows 7 ostatnią deską ratunku dla Microsof IP: *.chomiczowka.waw.pl 10.06.08, 07:36
            No cóż... nawet jak się kupuje najlepszą pralke na rynku, to co jakis czas trzeba wymienić filtr. Nie można być technologicznym czy technicznym analfabetą, zwłaszcza jeśli się komputer wykorzystuje do pracy.

            Ja z XP nie mam absolutnie żadnych problemów i bardzo sobie ten system chwalę. Służy mi nie tylko do pracy ale też do rozrywki, a tej w MACu raczej nie uświadczysz. Wiem, wiem, można sobie kupić konsolę, ale mając na myśli "rozrywkę" mówię raczej o grach strategicznych i wszelkiej maści symulatorach, a tych na konsolę się nie produkuje. Na Maki zresztą też nie.

            Jestem programistą, a póki co 90% światowego software'u powstaje na Windows.
            • em_obywatel Buahahahahaha 10.06.08, 08:52
              Buahahahahaha. Idz do pracy w IBM. Tam bedziesz pisal na AIX i na Linuxy,
              windows tez. Sa firmy ktore nie lubia MS, tak jak IBM, Google, Nokia, Motorola,
              oni wszyscy MS nie lubia.
              • kretynofil Wielkie dzieki! 10.06.08, 16:59
                Przez cale swoje zawodowe zycie zastanawialem sie czemu managery sa
                zawsze takimi skonczonymi kretynami.

                Wlasnie udzieliles mi odpowiedzi.

                Tiobe.

                Miara popularnosci jezyka programowania, rozumianej jako dostepnosc
                wysoko wykwalifikowanej kadry, ilosc linii kodu napisanej w danym
                jezyku, czestosc wystepowania jezyka w zastosowaniach
                profesjonalnych... jest ilosc odpowiedzi wyszukiwarki internetowej
                na zapytanie skladajace sie tylko z nazwy jezyka. Genialne :)

                Jak dla mnie jest to jeden z lepszych idiotyzmow na jakie mogl wpasc
                tylko skonczony debil, a traktowac powaznie tylko ostatni imbecyl :)

                Milej pracy i dalszego blyskotliwego rozwoju zawodowego :)))

                ----------------------------------------------

                Dla inteligentnych inaczej, czyli dla wiekszosci piszacych na forach
                internetowych: KRETYNOFIL to nie rodzaj kretyna, tylko osoba
                czerpiaca perwersyjna, niemal ekstatyczna przyjemnosc z obcowania z
                kretynami. Milej lektury :)
      • bosman_plama Re: Windows 7 ostatnią deską ratunku dla Microsof 10.06.08, 08:11
        Gość portalu: Czytelnik napisał(a):

        > Oryginalny Ubuntu - za darmo.
        > Oryginalny Mac OSX (wersja pudełkowa) - 500zł
        > Oryginalny Windows XP HE (wersja pudełkowa) - 800zł
        >
        > Windows tańszy?

        A to ciekawe dane. Pomyślałem, że może ja kupiłem jakiegoś gorszego windowsa
        za swoje 250 zeta, więc zerknąłem do netu. I pod pierwszym linkiem też cena 249
        złych.
        • Gość: Grendel Re: Windows 7 ostatnią deską ratunku dla Microsof IP: *.internetdsl.tpnet.pl 10.06.08, 08:46
          za 250 kupiłeś gorszą wersję. OEM ma punkty aktywacyjne o czym się boleśnie
          przekonasz przy modernizacji sprzętu. Nie oferuje wsparcia o czym się boleśnie
          przekonasz próbując skontaktować się z microsoftem w sprawie naprawy jakiegoś
          błędu w oprogramowaniu.
          Microsoft bierze odpowiedzialność tylko za wersje pudełkowe i tylko mając taką
          wersję masz tak naprawdę system Microsoftu - w każdym innym przypadku
          odpowiedzialność spada na OEM (original equipment manufacturer) albo na "osobę
          składającą komputer, która przejmuje na siebie obsługę systemu" (żółte naklejki).
              • kretynofil Skonczcie z ta aktywacja! 10.06.08, 13:47
                To jest bzdura, ze po wymianie sprzetu nie mozna aktywowac Windy -
                to bajka powtarzana przez idiotow, ktorzy usprawiedliwiaja sobie
                kradziez softu cenami wersji pudelkowych OSa.

                Rzeczywiscie moze tak byc ze aktywacja przez Internet sie nie
                powiedzie po wymianie plyty glownej, ale wtedy wystarczy zadzwonic
                do MS i po krzyku. Prosta sprawa.

                A do tych, ktorzy mi nie wierza, mam proste pytanie: kupujesz
                komputer, psuje Ci sie plyta glowna i sklep w ramach gwarancji
                wymienia ja na nowa, ktora sie nieznacznie rozni (bo np. stary model
                zostal wycofany z rynku). Naprawde sadzicie ze w takiej sytuacji MS
                moze odmowic aktywacji?

                Na marginesie: ja padlem kiedys ofiara oszusta, ktory sprzedawal
                podrabiane OEMy na Allegro i MS wymienil mi moje podrobione OEMy na
                wersje pudelkowe - zupelnie za darmo!

                ----------------------------------------------

                Dla inteligentnych inaczej, czyli dla wiekszosci piszacych na forach
                internetowych: KRETYNOFIL to nie rodzaj kretyna, tylko osoba
                czerpiaca perwersyjna, niemal ekstatyczna przyjemnosc z obcowania z
                kretynami. Milej lektury :)
                • Gość: N/A Re: Skonczcie z ta aktywacja! IP: *.inter.tuniv.szczecin.pl 10.06.08, 14:37
                  1. Potwierdzam - nie było problemów z aktywacjami przy kolejnych
                  modernizacjach. Aczkolwiek jakakolwiek aktywacja nie jest dobrym
                  pomysłem - jeżeli MS miałby np. zbankrutować i zaprzestać
                  działalności.

                  2. Cena 250 zł jest do przełknięcia - jak wymieniasz płytę główną,
                  procesor, kartę graficzną, dyski, pamięć, nagrywarkę (Blu-Ray),
                  zasilacz... - to nie masz marnych 250 zł na nową nalepkę?

                  3. Co do "supportu OEM" - jest - ale od sprzedawcy wersji OEM.
                  • kretynofil No wlasnie, jeszcze jest support! 10.06.08, 15:17
                    > 3. Co do "supportu OEM" - jest - ale od sprzedawcy wersji OEM.

                    Dokladnie. Warto przy okazji dodac, ze support ktorego "nie ma" w
                    wersji OEM, a ktory "jest" w wersji BOX to kpina :) Niczego tam nie
                    zalatwisz, jesli sie Winda wykrzaczy - wiec co za roznica ze przy
                    wersji OEM go "nie ma" (chociaz jest, jak napisales)?

                    Co do punktu 2, to tego tez nie rozumiem. Ludzie wydaja na komputer
                    kilka tysiecy rocznie (na modernizacje, naprawy, gadzety i tuning) a
                    nie stac ich na oryginalny system?!

                    Oczywiscie, jak juz im zwrocisz uwage, ze to jest dziwne, to beda
                    sie zaslaniac przykladem wielodzietnej rodziny, ktora kupila
                    komputer za 2000 i wydala na niego ostatnie pieniadze :) Zabawne :)
                    Rozumiem, ze tacy ludzie, wydajacy ostatnie grosze z zasilku na
                    komputer, tez nie moga kupic OEMa, ze wzgledu na czekajace ich
                    czeste modernizacje sprzetu :))))

                    Coz, zlodziejska natura jest jak defekt mozgu, jak zaburzenia
                    psychiczne - pozwala wygadywac dowolne bzdury bez dostrzegania w
                    nich sprzecznosci :)))

                    Ile ja sie w zyciu nasluchalem o hipotetycznych biednych rodzinach,
                    ktorych nie stac na plyty, a kaset nie kupia, bo nie po to kupily
                    wysokiej jakosci sprzet HiFi (!), zeby na nim kaset sluchac - co
                    oczywiscie jest wytlumaczeniem rozmowcy, pochodzacego z bogatego
                    domu, dlaczego plyty nalezy sciagac z Internetu :)))

                    ----------------------------------------------

                    Dla inteligentnych inaczej, czyli dla wiekszosci piszacych na forach
                    internetowych: KRETYNOFIL to nie rodzaj kretyna, tylko osoba
                    czerpiaca perwersyjna, niemal ekstatyczna przyjemnosc z obcowania z
                    kretynami. Milej lektury :)
                  • Gość: Zenio Re: Skonczcie z ta aktywacja! IP: *.acn.waw.pl 10.06.08, 17:03
                    > 2. Cena 250 zł jest do przełknięcia - jak wymieniasz płytę główną,
                    > procesor, kartę graficzną, dyski, pamięć, nagrywarkę (Blu-Ray),
                    > zasilacz... - to nie masz marnych 250 zł na nową nalepkę?

                    Moze jak będziesz wymieniał bebechy w kompie to odemnie tez jakąś nalepkę kupisz
                    powiedzmy za 200 :) Postaram sie załatwić jakąś ładną :)

          • Gość: stefan Re: Windows 7 ostatnią deską ratunku dla Microsof IP: *.internetdsl.tpnet.pl 10.06.08, 15:44
            > za 250 kupiłeś gorszą wersję. OEM ma punkty aktywacyjne o czym się boleśnie
            > przekonasz przy modernizacji sprzętu. Nie oferuje wsparcia o czym się boleśnie
            > przekonasz próbując skontaktować się z microsoftem w sprawie naprawy jakiegoś
            > błędu w oprogramowaniu.
            > Microsoft bierze odpowiedzialność tylko za wersje pudełkowe i tylko mając taką
            > wersję masz tak naprawdę system Microsoftu - w każdym innym przypadku

            tey - a probowales kiedys moze uzyskac pomoc techniczna w Microsoft?
            buahahahaahhaa - najlepsze jest to, ze np. do pudelkowych wersji MS office w
            cenie sa 2 albo 3 interwencje pomocy technicznej - tak tak: kontaktujesz sie z
            ich supportem 3 razy w zwiazku z podanym kluczem produktu pudelkowego - i...
            koniec... nie ma juz dalszej bezplatnej pomocy techcznicznej
    • Gość: lump Windows 7 ostatnią deską ratunku dla Microsoftu? IP: *.bielsko.dialog.net.pl 06.06.08, 00:09
      Autor nie ma bladego pojęcia o OS-ach, a o marketingu i cyklu życia produktu
      nie wspomnę. Vistę zapewne zna tylko z opowiadań i jest funboyem przerażonym i
      zbulwersowanym tym, że M$ śmiał zaoferować coś odmiennego od XP i znowu trzeba
      będzie się przez 4 lata uczyć do czego służy przycisk "Start".
      1. Trudno Vistę nazwać przejściówką skoro będzie ferowana przez min 4 lata.
      2. XP potrzebował trzech lat i dwóch SP by w ogóle nadawać się do użytku, a
      mimo to nie radzi sobie za dobrze z pamięcią pow 2GB i wieloprocesorowością do
      dziś.
      3. M$ nie wciska Visty na siłę tylko ją sprzedaje. Dokładnie tak samo robił z
      XP gdy ten zastępował dwie linię produktów - W2000 i W98 i tak samo robią
      firmy sprzedające komercyjne wersje Linuksa (nie sprzedają starych wersji).
      4. Już są dość oficjalne sugestie ze strony M$, że Win7 będzie na jądrze W2008
      czyli to ulepszona Vista więc to Win7będzieczymś w rodzaju Win Me lub SP2 dla XP.
      5.Gigant jest nie zagrożony, a Vista nie jest klapą wbrew chciejstwu grupy
      fanatyków - 15% rynku w rok to marzenie poprzednich systemów.
      6. Linuksy choć lepsze na razie nie stanowią żadnego zagrożenia dla M$. Tu
      liczy się marketing, "zaplecze" programowe, jednolity interfejs narzędziowy i
      graficzne środowisko oraz wychowanie społeczeństwa - M$ latami "urabiał" sobie
      rynek i przez lata będzie spijał śmietankę i nawet MAC mu nie zagrozi
      (notabene na smyczy po tym jak M$ uratował Apple od bankructwa)
      7.DX10 nigdy nie wyjdzie na XP bo jego własności są związane z tak
      nielubianymi cechami Visty sprawiającymi problemy ze sterownikami ale dającymi
      spore możliwości programowania sprzętu. XP by się zachowywał dość nieporadnie
      przy emulacji tych włąsności (byłby przeraźliwie wolny)
      itd. itd
      • Gość: kaszalot Re: Windows 7 ostatnią deską ratunku dla Microsof IP: 195.205.254.* 10.06.08, 13:55
        > 1. Trudno Vistę nazwać przejściówką skoro będzie ferowana przez min 4 lata.
        > 2. XP potrzebował trzech lat i dwóch SP by w ogóle nadawać się do użytku, a
        > mimo to nie radzi sobie za dobrze z pamięcią pow 2GB i wieloprocesorowością do
        > dziś.

        Nie no stary, jak cos jest pomyślane na rok efektywnej pracy to jak ty to
        nazwiesz jak nie przejściówką? Stabilnym systemem na lata?
        Ten rok to mi wyszedł z Twoich wyliczeń :P
      • Gość: N/A Re: Windows 7 ostatnią deską ratunku dla Microsof IP: *.inter.tuniv.szczecin.pl 10.06.08, 14:27
        1. Mam także i Vistę, zero problemów, działa tak jak powinna.
        Ladniutkie okienka itp. Pamięć? O co chodzi?! RAM jest tani, jakieś
        dodatkowe 2 czy 4 GB to nie jest coś tragicznego - no chyba że ktoś
        chciałby Vistę instalować na sprzęcie sprzed trzech-pięciu lat...

        Histeria na temat Visty jest nakręcana chyba przez
        kiepskich "składaczy" komputerów - dla nich ten system oznacza coś,
        co bardzo ostro zweryfikuje jakoś ich pracy.

        2. Windows XP? Też używam, po SP3 pojawiają się problemy (niektóre
        programy nie rozumieją że SP3 > SP2), ale ogólnie - da się pracować,
        choć wydaje mi się, że są mniej stabilne od Visty.

        3. Linux? Małe systemiki (jednoprocesorowe) są całkiem fajne, duże
        (500 i więcej CPU) całkiem wydajne. Bash rulez - zwłaszcza gdy
        zamiast przeglądania WWW i podobnych activities trzeba np. zrobić
        kilkatysięcy wykresów w ciągu pół godziny. Ale Linux nie jest
        alternatywą dla Windows - sorry.

        4. Apple? Jeżeli komputer Apple będzie kosztował mniej niż 1000 PLN
        (z systemem i oprogramowaniem) - czyli 50% ceny komputera z
        Linuksem - to może warto będzie Apple zauważyć. I tak działa tak
        samo jak inne komputery "okienkowe" - więc po co przepłacać?
    • Gość: Przekolo Nic nowego - dominacja windows niezagrożona IP: 195.136.143.* 06.06.08, 19:00
      Myślę że Vista nie jest wcale wpadką mircosoftu jak sugeruje autor,
      czy też chcieliby fanatycy.
      Po pierwsze trzeba wiziąć pod uwagę rachunek zysków i strat. Straty
      to slabsza wydajność na starym sprzęcie. Zysk to nowy ładniejszy
      interface i coś czego wielu ludzi nie dostrzega - funkcjonalność
      samego systemu operacyjnego - a nie programów nań uruchomionych. W
      porównaniu do XP zmieniło się sporo. Wymienię tylko niektóre: DX10,
      wirtualizacja karty graficznej, transakcyjny NTFS, obsługa dużych
      pamięci, UAC, WPF, priorytetowane operacje I/O, itd. Są to rzeczy
      które powodują że niektóre programy po prostu łatwiej można napisać
      na vistę niż na XP. Wmontowawszy to w nowy system, platforma pozwala
      na tańsze budowanie lepszych programów. Czy to jest warte mniejszej
      wydajności ? - IMHO tak. Sprzet potaniał drastycznie i mając nowy
      komputer nie ma sensu instalować na nim XP. Poza tym mniejsza
      wydajność ma miejsce głównie na starych maszynach. Na nowych (z 2
      lub 4 GB RAM) system wymiata. Wiem bo mam.

      I na koniec uwaga: wyłączcie sobie trzy usługi związane z cyklicznym
      grzebaniem systemu po dysku: Indeksowanie, Superfatch i ReadyBoost.
      Wówczas porównajcie sobie ile system jest wolniejszy od XP. Bo moim
      zdaniem wówczas różnica będzie marginalna. Czy warto to wyłączać ? -
      moim zdaniem tak. Nie ma sensu ciąglę żeźbić po dysku tylko po to
      żeby np start programu trwał krócej o parę sekund (Superfetch), nie
      ma też sensu aby ciągle żeźbić po dysku po to aby wyszukiwanie
      trwało szybko. Jak ktoś ma porządek na dysku to szybko sam znajdzie
      co trzeba, a jak ktoś ma chlew i dużo plików w nim, to sory..
    • Gość: infineon Windows 7 ostatnią deską ratunku dla Microsoftu? IP: *.lublin.mm.pl 07.06.08, 02:00
      Ręce opadają po przeczytaniu tego artykułu. Język brukowy, niezrozumienie
      tematu. Bazowanie na stereotypach i uprzedzonych poglądach.

      Windows Vista jest najdoskonalszym z możliwych systemów operacyjnych.
      A link do którego poprowadził z artykułu, to tak naprawde Windows Vista za
      wynalazku Microsoftu nazywanym "Surface",
      Kolejnym niedopatrzeniem jest migracja z XP na albo Leoparda albo
      Ubuntu... zapomniał autor o najbardziej możliwej sytuacji: Vista;P

      W kilku miejscach czytałem relacje osób kóre posiadają ten system, a nie
      tylko tych które go widziały na obrazkach, i wiekszość wypowiedzi skupiała
      się tak: Windows Vista = Bezpieczeństwo Linuxa + Wygląd z MacOS X +
      Kompatybilność Windowsa...i to jest prawda.

    • Gość: User Windows 7 ostatnią deską ratunku dla Microsoftu? IP: *.acn.waw.pl 09.06.08, 15:23
      Osobiście używam już Windows Vista. Do napisania postu skłoniły mnie steki
      bzdur jakimi opisuje się nowy system przez pseudofachowców którzy
      najzwyczajniej boją się nowości. Po pierwsze to wszystko działa szybciej niż w
      XP. Trzeba tylko dokupić ramu. Procesor twardy dyski i cała reszta może być
      przeciętne. 1 GB ramu to wydatek taki co pół baka benzyny więc o czym mowa. Po
      drugie to Vista jest bezpieczniejsza i łatwiejsza w obsłudze niż XP. O super
      wyglądzie nie wspomne bo tu jest pełna zgoda. Wszystkie gry i programy
      działają i to nawet w wersji 64 bit. System sam ściąga sterowniki i nawet nie
      trzeba ich szukac w sieci. Nie ma żadnych problemów ze sterownikami.
    • Gość: Andrzej Śliwa Windows 7 ostatnią deską ratunku dla Microsoftu? IP: *.net.fone.pl 10.06.08, 08:40
      Co do IE 8, i metatagu, akurat to jest dobra wiadomość, autorowi nie starczyło
      już zapału żeby doczytać ze domyślnie przeglądarka ma być zgodna ze standardami,
      a wiec włączenie trybu zgodności dla starych stron jest jak najbardziej na miejscu!

      Nie bawmy sie w ten sposób, jestem użytkownikiem Leoparda, Ubuntu oraz Windowsa.
      Każda krytyka powinna być rzeczowa, dla mnie informacja o IE 8 została dodana w
      sposób niechlujny i nierzetelny.
    • Gość: Val Ale o co chodzi? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.06.08, 09:21
      Jaka klapa Visty? Jaka deska ratunku? O czym autor w ogóle mówi? To
      jakiś stek bzdur - wręcz szkoda czasu na komentowanie tego.

      Przykład? Udział rynkowy Visty w rok po premierze - niech autor
      porówna go z udziałem XP w rok po premierze. Ale nie, autor tego nie
      zrobi, bo mu to nie pasuje do założonej tezy. Beznadzieja...
      • and_nowak Re: Ale o co chodzi? 10.06.08, 12:42
        Gość portalu: Val napisał(a):
        > Jaka klapa Visty? Jaka deska ratunku? O czym autor w ogóle mówi? To
        > jakiś stek bzdur - wręcz szkoda czasu na komentowanie tego.

        To po co komentujesz? ;-)))

        A na poważnie: Vista to JEST KLAPA. Owszem, sprzedaż rośnie, bo M$ sam tym
        steruje. Każdy, kto chce kupić "windowsy" jest de facto skazany na Vistę.
        Zupełnie inaczej to wyglądało w czasach premiery W2000 - ludzie CHĘTNIE
        porzucali NT.
    • Gość: Elflord Re: Windows 7 ostatnią deską ratunku dla Microsof IP: *.era.pl 10.06.08, 10:56
      Sprawdziałem Suse (jedna z droższych dystrybucji bo kierowana do biznesu) ze
      wsparciem 3 lata kosztuje niecałe 120 euro. A posiada darmową alternatywę w
      postaci OpenSuse.
      Ludzie nie przestaną używać Windows bo są zbyt leniwi i nawet jeśli zdecydują
      się zainstalować alternatywny soft to po 30 minutach rezygnują bo stwierdzają,
      że jest zbyt trudny, a jest po prostu inny.
    • Gość: andrioosha Re: Windows 7 ostatnią deską ratunku dla Microsof IP: *.acn.waw.pl 10.06.08, 11:20
      Moim zdaniem największą wadą systemów z microsoftu jest to, że trzeba o nie dbać
      jak o ogródek - ty wypielić chwasty, tam podlać, tu spryskać czymś na robaki -
      system pozostawiony sam sobie z czasem staje się niefunkcjonalny - jeśli nie
      padnie ofiarą wirusa albo trojana, zacznie działać znacznie wolniej niż po
      instalacji. Wystarczy zainstalować np. ccleaner i odpalić czyszczenie rejestru,
      żeby zobaczyć jakie tony zbędnych śmieci lądują w systemie i spowalniają
      działanie komputera. Rozumiem, że windowsy są najpopularniejszym systemem, stąd
      wszystkie wirusy i złośliwe oprogramowanie są pisane właśnie pod "windę" - czyli
      bez antywira + firewall + program przeciw trojanom - nie da rady. Ale cała
      reszta śmieci pozostawianych w systemie przez oprogramowanie - z oprogramowaniem
      microsoftu włącznie? Czy nie możnaby dołączyć do systemu poza mnóstwem zbędnych
      i zamulających komputer usług jakiejś sensownej usługi konserwującej,
      czyszczącej i przyspieszającej system? Przecież tyle zewnętrznych firm wypuszcza
      takie programy - jak chociażby wspomniany ccleaner. Problem w tym, że laik
      takiego programu nie znajdzie, nie zainstaluje, nie będzie potrafił uruchomić, a
      potem zostaje mu tylko kląć na komputer. Śmieci i spowalnianie systemu są moim
      zdaniem najlepszym przykładem braku dbałości o klienta i po prostu
      bałaganiarstwa - wypuszczania nie zoptymalizowanego kodu. Apropos bezpieczeństwa
      - porządny firewall też mógłby być częścią systemu, bo w skuteczność zapory
      internetowej microsoftu nikt chyba nie wierzy, a na pewno nie hackerzy.
      • macbirdie Re: Windows 7 ostatnią deską ratunku dla Microsof 10.06.08, 11:44
        Gość portalu: andrioosha napisał(a):

        > Śmieci i spowalnianie systemu są moim
        > zdaniem najlepszym przykładem braku dbałości o klienta i po prostu
        > bałaganiarstwa - wypuszczania nie zoptymalizowanego kodu.
        Na śmieci możesz żalić się wyłącznie autorom oprogramowania, które je zostawia, a nie zrzucać winę na Microsoft. Wyobrażasz sobie by jakaś usługa wbudowana w Windows okresowo czyściła dane, które _wydają_ się jej niepotrzebne? A wyobrażasz sobie szarego użytkownika który zaznacza wpisy w rejestrze do usunięcia? Po pierwsze - może nie wiedzieć co to rejestr, a po drugie może nieźle sobie system posiekać.
        Przeczytaj sobie choć kilka postów na blogach microsoftu, jakich oni w kodzie optymalizacji dokonują - mocno się zdziwisz.

        > Apropos bezpieczeństwa - porządny firewall też mógłby być częścią
        > systemu, bo w skuteczność zapory
        > internetowej microsoftu nikt chyba nie wierzy, a na pewno nie hackerzy.
        A co w nim złego?
        www.agnitum.com/news/securityinsight/issues/january2007
        W OS X też trzeba sprzątać po zainstalowanych aplikacjach - nie wystarczy ich usunąć do kosza - w końcu po coś jest szereg aplikacji "czyszczących" czy odinstalowujących, jak choćby www.appzapper.com/
        • Gość: andrioosha Re: Windows 7 ostatnią deską ratunku dla Microsof IP: *.acn.waw.pl 10.06.08, 12:04
          Tylko, że śmieci są zostawiane w systemie również przez oprogramowanie
          microsoftu. Poza tym myślę raczej o jakiejś usłudze, która będzie sprawdzać
          spójność rejestru, wyrzucać błędne wpisy, ewentualnie defragmentować rejestr.
          Może to robić bez wiedzy użytkownika. Rejestr jest plikiem, który w systemie
          jest używany właściwie non stop - wiec jego spójność ma wielki wpływ na pracę
          systemu. Tzn. najlepszym rozwiązaniem byłoby napisanie systemu, który nie
          pozwala wrzucać błędnych wpisów, ale skoro micorsoft nie potrafi... Dobrze
          ustawiony windows xp po uruchomieniu działa na 27 procesach. Moja świeża vista,
          na którą przesiadłem się z przymusu (kupić dobrego laptopa z xp już właściwie
          nie można, więc powoli ją oswajam vistę) - po uruchomieniu ma 82 procesy. Czy w
          takim tłumie usług, często zbędnych, nie można by zawrzeć jednej sensownej do
          konserwacji, czyszczenia z błędnych wpisów, a co za tym idzie przyspieszania
          systemu?
          • hoppke Re: Windows 7 ostatnią deską ratunku dla Microsof 10.06.08, 13:24
            "Poza tym myślę raczej o jakiejś usłudze, która będzie sprawdzać spójność
            rejestru, wyrzucać błędne wpisy, ewentualnie defragmentować rejestr."

            Defragmentowanie rejestru i wyrzucanie zbędnych wpisów to, w 90% przypadków, mit
            który nie daje wymiernej korzyści (tak samo skuteczny jak np. wyrzucanie plików
            prefetch).

            "Tzn. najlepszym rozwiązaniem byłoby napisanie systemu, który nie pozwala
            wrzucać błędnych wpisów, ale skoro micorsoft nie potrafi..."

            A jak rozpoznasz "błędny wpis"? Przypomnę, że rejestr ma strukturę systemu
            plików (i powstał tylko dlatego, że ówczesne systemy plików nie mogły
            przechowywać takich struktur danych). Równie dobrze mógłbyś chcieć, żeby Windows
            sam z siebie usuwał "niepotrzebne dokumenty" z Twojego folderu. Owszem, byłoby
            fajnie, tylko jak oddzielisz to, co potrzebne od tego, co już zbędne?

            "Dobrze ustawiony windows xp po uruchomieniu działa na 27 procesach. Moja świeża
            vista, na którą przesiadłem się z przymusu (kupić dobrego laptopa z xp już
            właściwie nie można, więc powoli ją oswajam vistę) - po uruchomieniu ma 82 procesy."

            No tak. Bo najlepiej byłoby mieć jeden mega-proces, niemożliwy do skutecznego
            rozprowadzenia po kilku rdzeniach/procesorach (i którego awaria by wykładała od
            razu cały system).

            "Czy w takim tłumie usług, często zbędnych, nie można by zawrzeć jednej
            sensownej do konserwacji, czyszczenia z błędnych wpisów, a co za tym idzie
            przyspieszania systemu?"

            Nie. Bo przyspieszanie systemu przez usuwanie błędnych wpisów jest tak samo
            nieskuteczne, jak używanie "optymalizatorów pamięci".
            • Gość: andrioosha Re: Windows 7 ostatnią deską ratunku dla Microsof IP: *.acn.waw.pl 10.06.08, 13:41
              Zatem jak to się dzieje, że inne systemy są szybsze od visty? Filozofia
              microsoftu, to "my wiemy co dla ciebie dobre, zrobimy to za Ciebie, nawet bez
              twojej wiedzy" - tak się np. dzieje z aktualizacjami pod vistą. Błędne wpisy w
              rejestrze po samym zainstalowaniu programu, także softów z logo ms, są dla mnie
              dowodem, że ktoś napisał kiepski, nie zoptymalizowany kod. Zgodnie z filozofią
              microsoftu dobrze byłoby usunąć taki błąd, jeśli się już pojawi, nawet bez
              wiedzy użytkownika.
                • Gość: andriosha Re: Windows 7 ostatnią deską ratunku dla Microsof IP: *.acn.waw.pl 10.06.08, 13:55
                  Np. sam czas niezbędny na odpalenie systemu. Skądś trzeba te 82 procesy
                  załadować - a dysk twardy, szczególnie w laptopach, to nie jest najszybszy
                  nośnik pamięci. Poza tym błędne wpisy w rejestrze mogą powodować spowolnienie i
                  niestabilność systemu np. poprzez odwoływanie sie programów do nie istniejących
                  bibliotek. Dlatego używam programów takich jak ccleaner czy regcompact i uważam,
                  że ms sam powinien zawrzeć w systemie podobną sprawdzającą poprawność rejestru
                  usługę. No i nie każdy użytkownik potrzebuje wszystkich uruchamianych z systemem
                  usług - np tablet czy telefonia - a to są zawsze kolejne zbędne procesy
                  spowalniające start systemu. Skoro już mamy plug and play - procesy obsługujące
                  dodatkowe peryferia można by włączyć po rozpoznaniu i zainstalowaniu sprzętu.
                  • hoppke Re: Windows 7 ostatnią deską ratunku dla Microsof 10.06.08, 14:38
                    "Np. sam czas niezbędny na odpalenie systemu."

                    Moje Ubuntu startuje dłużej niż moja Vista (na tym samym dysku). Serio.

                    "a dysk twardy, szczególnie w laptopach, to nie jest najszybszy nośnik pamięci."

                    Jeśli chcesz szybkiego wznowienia pracy, to używasz suspend. Vistowy pulpit
                    wraca wtedy po 2-3s. Nawet na stacjonarnym komputerze tego używam.

                    "Poza tym błędne wpisy w rejestrze mogą powodować spowolnienie i niestabilność
                    systemu np. poprzez odwoływanie sie programów do nie istniejących bibliotek."

                    Nieistniejące biblioteki to żaden problem dla linkera. BTW, linker w Viście
                    został ulepszony w stosunku do tego z XP.

                    Sam używam ccleanera, ale głównie do kompleksowego wywalania danych różnych
                    aplikacji (cache opery/firefoksa/flasha itp.) przed backupowaniem całej
                    partycji. Autentycznie "nieczyszczenie" rejestru nie spowalnia mi maszyny ani
                    nie powoduje niestabilności. Mam nawet licencję na Registry Mechanic, ale na
                    Viście nie ma wiele do roboty. W ogóle od czasów Win95/98 takie programy stają
                    się coraz mniej potrzebne. Oczywiście jest nadal wiele do zrobienia, zwłaszcza w
                    zarządzaniu instalowaniem/usuwaniem aplikacji...
                    • Gość: andrioosha Re: Windows 7 ostatnią deską ratunku dla Microsof IP: *.acn.waw.pl 10.06.08, 14:46
                      Jesteś specjalistą, który używa dodatkowego oprogramowania, którego nie ma w
                      systemie, żeby system działał lepiej albo po prostu poprawnie. Co ma powiedzieć
                      laik, który dostaje laptopa z Vistą. Jego system będzie spowalniał, jeśli w
                      ogóle nie straci stabilności. No i o to właśnie mi chodzi. Microsoft nie
                      wypuszcza systemów, które bez ciągłego dozoru programów innych producentów i
                      specjalistycznej opieki zachowują się "poprawnie".
                    • Gość: N/A Re: Windows 7 ostatnią deską ratunku dla Microsof IP: *.inter.tuniv.szczecin.pl 10.06.08, 15:11
                      Skąd biorą się infantylni idioci mierzący możliwości komputera
                      czasem od naciśnięcia guziczka do "pełnego uruchomienia"?

                      Zauważmy że "samo odpalenie systemu" to nie jest główny cel dla
                      którego kupuje się komputer. Dla mnie system może odpalać się dłużej
                      (zwykle jest to kilka sekund), ale potem ma działać. Dobrze działać.

                      Nieważne, czy to tylko surfowanie po WWW, czy też bardzo poważne
                      rzeczy - ale komputer to nie jest coś do odpalania i resetowania co
                      pięć minut.

                      • quebec4 Idioci? 10.06.08, 15:37
                        Jak rozumiem w domu masz jeszcze starego kineskopowego Grundig'a, w
                        którym obraz TV pojawia się 3 minuty po włączeniu... Bo przecież to
                        wcale nie przeszkadza.

                        ps: Ja restartuję moją vistę jedynie wtedy gdy jestem do tego
                        zmuszony przez updaty/instalacje. Pozatym SLEEP i czas przywrócenia
                        3 s. Pozatym VISTA to jedyny system który radzi sobie z moim
                        monitorem 1920x1600 - ponieważ jako jedyna ma niezależne UI od DPI
                        monitora.
                        • Gość: a Re: Idioci? IP: *.acn.waw.pl 10.06.08, 16:06
                          Mam mocnego laptopa z 3 gb ramu, c2d penryn 2.4 ghz - ale żeby nie zżerał
                          baterii, trzeba go czasem wyłączyć, zamiast przechodzić w stan uśpienia. Poza
                          tym, gdy z takiego uśpionego laptopa wyciągnę np. pendrive (czasem zapomnę to
                          zrobić przed uśpieniem systemu), mam pobudkę z odpaleniem windy, kiedy klapa
                          monitora jest zamknięta. Laptop jest mi potrzebny do pracy w ruchu - wolę go
                          wyłączyć przed włożeniem do plecaka - nie ufam na tyle systemowi, żeby mieć
                          pewność, że jakaś nieoczekiwana pobudka nie zdarzy mi sie w drodze. Do visty
                          przestałem mieć zaufanie, kiedy system zawiesił mi się przy odinstalowywaniu
                          30-dniowego norton internet security (oczywiście producent uważa, że przy tak
                          stabilnym windowsie przycisk reset jest zbędny, więc musiałem wyciągać baterię,
                          żeby restartować kompa). Potem miałem jeszcze kilka denerwujących zawałek z
                          koniecznością wyciągania baterii. System jest oczywiście zaktualizowany na maxa
                          - sp1 plus dodatkowe łaty, z firewallem, antyvirem i wszystkim co trzeba i
                          dopiero po przeczyszczeniu go programami w stylu ccleaner zaczął się zachowywać
                          stabilnie. Denerwująco wolno kopiuje przez lan - mam kartę 1gb, na xp 100mb/s -
                          a nawet przy wyłączonym antyvirze ciągnie mi pliki poniżej 10mb/s. Czasem zacina
                          się nawet przy odtwarzaniu filmów przez lan (jakieś 1-2mb/s). Przestałem już na
                          to zwracać uwagę. To po prostu vista...
                          • Gość: ne.mo Re: Idioci? IP: *.ksknet.pl 10.06.08, 17:04
                            Producenci laptopów nie pokładają aż takiej wiary w system z Redmont, żeby nie
                            dawać możliwości restartu systemu. U mnie wyłączenie "brutal force" następuje
                            przez dłuższe przytrzymanie przycisku start/stop (tak gdzieś kilkanaście sekund).
                          • macbirdie Re: Idioci? 10.06.08, 19:38
                            Włączył Ci się lap bo masz ustawione trzymanie napięcia dla USB przy standby.
                            Wyłącz to, wyłącz także trzymanie zasilania karty sieciowej oraz wake-on-lan i
                            się na pewno nie obudzi gdy nie powinien. Nigdy się system nie budzi z uśpienia
                            tylko z własnego widzimisie - NIGDY.

                            Nie wiem natomiast, jak można obwiniać jakikolwiek Windows za istnienie narzędzi
                            Symanteca, które są najbardziej zasobożernym, naszpikowanym błędami i
                            nieudolnością twórców oprogramowaniem na ziemi (no, zaraz po gadu-gadu).

                            Po SP1 "problemy z wydajnością" kopiowania przez lan to bardziej sprawa
                            percepcji - ten proces najczęściej po prostu wygląda na wolniejszy. No chyba że
                            w obu przypadkach mierzyłeś ze stoperem, to jest rzeczywiście problem.
                            • Gość: a Re: Idioci? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.06.08, 01:03
                              Od jakiegoś czasu vista ma lepszy humor i lan chodzi już lepiej, ale wcześniej
                              zdarzało mi się, że połączenie po lanie było tak wolne, że przerywało filmy
                              podczas odtwarzania przez sieć. Poza tym dobry system nie zawali się nawet przy
                              odinstalowywaniu najgorszego softu, tylko zabije program powodujący błąd, a
                              vista padła mi przy odinstalowywaniu symanteca.
                • wujekmik Re: Windows 7 ostatnią deską ratunku dla Microsof 10.06.08, 14:11
                  Też mam takie porównanie i ubuntu jest szybsze.
                  Miałem przez chwilę viste ale jak zobaczyłem że używanie skrola wmyszce powoduje
                  35% obciążenie procesora to ją wyrzuciłem
                  Ubyntu mam uruchomione od 131 godzin Maxymalne obciązenie procesora to 28%
                  (kilkanaście uruchomionych programów)
                  W xp system też nie jest tak obciążony
                • Gość: andrioosha Re: Windows 7 ostatnią deską ratunku dla Microsof IP: *.acn.waw.pl 10.06.08, 14:02
                  Innym przykładem filozofii "My wiemy co dla Ciebie dobre" jest np ograniczenie
                  liczby połączeń z serwerem w ie7 do 2. Póki nie znalazłem testowej wersji
                  niemieckiego xp-antispy pod vistę, żeby to przestawić na 10 połączeń,
                  przeglądarka wypadała mi z internetu, gdy otwierałem na raz dużą liczbę stron. A
                  apropos aktualizacji - nie udało mi się ustawić zapytania przed instalacją łatki
                  - bo ms jak zwykle musiał wprowadzić jakąś zmianę dla samej zmiany i ustawienia
                  aktualizacji wyglądają inaczej niż pod xp.
                  • Gość: andrioosha Re: Windows 7 ostatnią deską ratunku dla Microsof IP: *.acn.waw.pl 10.06.08, 14:06
                    Wszystko to potwierdza moją teorię, że do systemów microsoftu trzeba być kimś w
                    rodzaju ogrodnika - trzeba być specjalistą, który o taki system dba, zmienia
                    poukrywane przez producenta ustawienia, pieli chwasty, spryskuje środkami
                    owadobójczymi (soft antywirusowy, antyspamowy, przeciw trojanom, firewall) - bo
                    inaczej to nie ty będziesz panem systemu tylko system twoim.
                    • hoppke Re: Windows 7 ostatnią deską ratunku dla Microsof 10.06.08, 14:46
                      Trochę przesadzasz chyba. Np. jeśli dobrze pamiętam, to w firefoksie też limitu
                      połączeń nie zmienisz bez hakowania czegoś w about:config.

                      Antywirusy są IMO niepotrzebne (chyba, że ściągasz piracki soft albo odpalasz
                      załączniki jak leci), antyspam to kwestia konkretnego programu/serwera z którego
                      używasz (no chyba nie chcesz Windowsa winić za to, że dostajesz spam z viagrą?),
                      trojany
                    • quebec4 Zgadza się, 10.06.08, 16:00
                      Zawsze tak było (i dotyczy to wszystkich systemów) i jeszcze długo
                      będzie. Czy pamiętasz jeszcze że w pierwszych PC samemu trzeba było
                      pisać autostart.bat czy config.sys?

                      To jest naturalny proces dla tej gałęzi gospodarki. Bo rynek
                      komputerowy jest mniej więcej w takim stadium rozwoju jak była
                      motoryzacja gdzieś w latach 40-50 tych. Mój dziadek woził ze sobą w
                      motorze przenośną ślusarkę, by zawsze po drodze można było jakąś
                      popsutą część dorobić. Mój ojciec już jej nie musiał mieć, ale woził
                      ze sobą pół warsztatu w samochodzie i też sam grzebał pod silnikiem.
                      Znał każdy szczegół swojego samochodu i rozpoznawał co trzeba
                      poprawić po wibracjach.

                      My dzisiaj jesteśmy na etapie dziadka - mamy ze sobą sterty narzędzi
                      i znamy nasz komputer na wylot. Ale nadchodzi era współczesnych
                      samochodzów, których obsługa ogranicza się do wlewania paliwa i
                      dostarczania samochodu na przegląd. A przeciętny użytkownik nie ma
                      pojęcia nawet jaki typ oleju używa jego silnik. To samo obserwujemy
                      na rynku informatycznym. Przyszłość należy do konsol dla graczy i
                      komputerów internetowych dla pracujących. Obsługa zostanie
                      przeniesiona z użytkownika na mechaników - podobnie jak w przypadku
                      samochodów.

                      Ze zdumieniem obserwuję jak stopniowo ograniczana jest liczba
                      programów jakie mam na swoim komputerze. Poczta już tylko przez
                      Gmail (OE niepotrzebny), Z setek komunikatorów został tylko Skype.
                      Muzykę słucham przez ROKU SOUNDBRIDGE (winamp poszedł w
                      zapomnienie). Kontakty i kalendarz w telefonie i GCal. Itd, itp. Na
                      koniec ze wszystkiego zostanie mi tylko przeglądarka.

                      Windows 7 może być już ostatnim Windowsem.

                      • Gość: ne.mo Re: Zgadza się, IP: *.ksknet.pl 10.06.08, 16:38
                        Hmm... A według ciebie, to jest dobry objaw, że teraz wlewamy tylko paliwo, a
                        resztę robi za nas warsztat? Bo ja uważam, że to jest zdzieranie pieniędzy jak
                        się tylko da... Znajomy chciał wymienić akumulator i kosztowało go to 150 zł. Bo
                        zamiast pojechać do serwisu, po prostu odpiął stary akumulator i podpiął nowy.
                        Tyle, że w tracie tej czynności komputer w samochodzie zanotował spadek napięcia
                        i odmówił współpracy. W warsztacie Audi naprawa kosztowała 150zł i zajęła jakieś
                        2 do 3 min: po prostu wykasowano tylko błędy, które komputer miał w pamięci i tyle.

                        Ja tam nie cierpię, gdy jestem zmuszany, by ktoś robił za mnie rzeczy, które
                        mogę zrobić sam. Oczywiście są ludzie, którzy sami akumulatora nie wymienią, czy
                        dysku nie sformatują (żeby całkiem nie odejść od tematyki komputerów ;) ) i oni
                        powinni mieć możliwość dokonania tego w serwisie, ale nie powinno się nikogo do
                        tego zmuszać...
                  • Gość: mYsZa Re: Windows 7 ostatnią deską ratunku dla Microsof IP: *.bredband.comhem.se 10.06.08, 22:37
                    > Innym przykładem filozofii "My wiemy co dla Ciebie dobre" jest np
                    > ograniczenie liczby połączeń z serwerem w ie7 do 2.

                    To nie tylko IE7. I nie tylkoe IE.
                    Polecam specyfikacje HTTP:
                    www.w3.org/Protocols/rfc2616/rfc2616-sec8.html
                    punkt 8.1.4, ostatni akapit:
                    "A single-user client SHOULD NOT maintain more than 2 connections
                    with any server or proxy."
                    Limitowanie liczby jednoczesnych polaczen do jednego serwera do 2
                    jest po prostu standardem, ktorego Microsoft sie trzyma. Wiect to
                    raczej chyba na plus by nalezalo zaliczyc.
                    • Gość: a Re: Windows 7 ostatnią deską ratunku dla Microsof IP: *.acn.waw.pl 12.06.08, 10:22
                      Problem w tym, że pod vistą ustawienia połączeń internetowych pod IE są
                      ustawieniami całego systemu - tzn tylko z praktyki to wnioskuje - jeśli jest
                      inaczej - to mnie oświećcie - póki nie podniosłem liczby połączeń z serwerem do
                      10 w IE, przy jednoczesnym otwieraniu wielu stron wyrzucało mi z internetu każda
                      przeglądarkę - firefoxa, operę i IE.
        • Gość: N/A Re: Windows 7 ostatnią deską ratunku dla Microsof IP: *.inter.tuniv.szczecin.pl 10.06.08, 14:58
          Nie pleć bzdur. Porządny system nie pozwala na instalowanie
          czegokolwiek gdzie indziej niż tylko w katalogu jawnie zawierającym
          program. Pliki tymczasowe programy mają prawo (w dobrym systemie)
          tylko przez zwrócenie się do systemu - a ten potrafi zarządzać ich
          usuwaniem. W porządnym systemie nie musi być "dezinstalatorów" - bo
          wystarczy po prostu program skasować i to wystarczy.

          Linux jest dość bliski - ale i tak programy lubią grzebać tam gdzie
          nie powinny. Systemy MS wykazują kompletną beztroskę - instalujesz
          dajmy na to wygaszacz ekranu - i nawet nie wiesz, że ci rootkit
          wlazł w katalog c:\windows\system . Owszem, możesz nie używać konta
          z przywilejami Administratora... tyle że pierwsza lepsza gra/program
          grzecznie poprosi cię o uruchamianie z tego zakazanego do normalnej
          pracy konta.
    • macbirdie Windows 7 ostatnią deską ratunku dla Microsoftu? 10.06.08, 11:23
      Ręce opadają na nierzetelność artykułu!
      IE8 nie będzie wymagał żadnego metataga - taka była pierwotna decyzja, ale
      jest dawno nieaktualna, bo ponad 2 miesiące temu została zmieniona.
      Firefox 3 jeszcze nie wyszedł, jest dopiero RC2, choć oczywiście na IE8
      będziemy czekać jeszcze dobre kilka miesięcy.
      DRM to nie wymysł Microsoftu, tylko umożliwienie użytkownikom legalnego
      oglądania treści HD - wymóg narzucony przez producentów filmów, a nie
      widzimisie MS. Chciałbym zobaczyć te "ograniczenia" na które trafili
      użytkownicy nie oglądający filmów Blu Ray czy HD DVD.

      15 gigabajtów to wartość optymalna dla systemu - po zainstalowaniu zajmuje
      około 6 - mniej więcej tyle samo co Mac OS X 10.5.

      Czyli kolejny artykuł niedoinformowanego "dziennikarza", który po prostu nie
      lubi Visty, bo jest to modne i się dobrze w gazetach sprzedaje.
    • Gość: T Windows 7 ostatnią deską ratunku dla Microsoftu? IP: 87.105.164.* 10.06.08, 11:34
      Trzeba mieć dobry komputer a nie nażekać.
      Vista potrzebuje wiecej pamięci niż XP. Z 4GB działa bardzo
      sprawnie. Problem w tym, że 4GB wymaga 64bit a narazie mało jest
      oprogramowania 64bit a do tego sterowniki 64bit są mniej stabilne od
      32bit... ale to się zmieni.
      A jak wyjdzie Windows 7 to wszyscy będąnarzekać, że jest gorszy od
      ich ulubionej Visty i bedą domagać się przedłużenia jej sprzedaży.
      • hoppke Re: Windows 7 ostatnią deską ratunku dla Microsof 10.06.08, 13:39
        4GB nie wymaga jeszcze 64 bitów... Owszem, ze względu na pecetowe idiotyzmy
        32-bitowa Vista zaadresuje z tych 4GB pewnie najwyżej jakieś 3.5GB (więc te
        ~512MB się zmarnuje), ale i tak przy 4GB bardziej opłaca się zostać na 32 bitach
        niż przejść na 64 (bo przy 64 bitach wszystkie wskaźniki się dwukrotnie wydłużą,
        przez co wzrasta wielkość pamięci zajmowanej przez procesy i w sumie też się
        straci te kilkaset MB. A że, jak mówisz, z 64 jest więcej problemów ze
        sterownikami, to...)
          • Gość: mYsZa Re: Windows 7 ostatnią deską ratunku dla Microsof IP: *.bredband.comhem.se 10.06.08, 23:11
            Nie tylko o to chodzi.
            Pamiec dostepna, czy raczej "adresowalna" dla kazdego programu to 4
            GB, z czego 2 GB to pamiec "prywatna", i 2 GB to pamiec jadra
            wspoldzielona przez procesy.
            Problem jest z iloscia pamieci pokazywanej przez Windows - po prostu
            jest to liczba pokazujaca ile pamieci jest DOSTEPNA dla systemu
            operacyjnego. Z tym moze byc roznie, w zaleznosci od sprzetu.
            Niektore urzadzenia wymagaja mapowania mapowanego dostepu do
            pamieci, i to adresowanego bezposrednio (32 bitami). To oznacza, ze
            jesli np. karta graficzna ma zainstalowane 512 MB pamieci, to 512 MB
            w przestrzeni adresowej jest zarezerwowane dla karty graficznej. I o
            tyle zmniejszy sie pamiec dostepna dla systemu - ona istnieje, ale
            nie ma na 32 bitach miejsca zeby zapisac do niej wskaznik. Jesli
            takich urzadzen jest wiecej, mozliwosc adresowania pamieci moze
            sporo spasc :)
      • Gość: greg Re: Dla chcących dowiedzieć się więcej o alternat IP: 78.52.230.* 10.06.08, 13:17
        to dyskusja o windows a nie o ubuntu

        jak mam (czy tez inni uzytkownicy xp) sie przesiac na ubuntu jak 95%
        oprogramowania ktore uzywam tam nie dziala, nie ma odpowiednikow na linuxa, sa
        ewntualnie zamienniki ale nie kazdy chce sie od nowa uczyc obslugi programu
        dlatego sie nie przesiadzie,

        nie pisz ze sa emulatory itp bo kazdy chce usiasc i pracowac a nie bawic sie w
        ustawianie, kompilowanie itd, chodzi o czas o komfort.
        jakos nie pamietam kiedy ostatnio mialem jakiegos wirusa na xp, bylo to chyba
        dosc dawno kiedy sciagalo sie duzo z sieci p2p ale teraz jezeli sie sciaga tylko
        z dobrych zrodel i nie otwiera wszystkiego jak leci to prawdopodobienstwo
        "zarazenia" jest znikome.
        • Gość: tuor Re: Dla chcących dowiedzieć się więcej o alternat IP: *.ksknet.pl 10.06.08, 15:17
          Problem w tym, że dopóki użytkownicy nie przesiądą się z Windowsów na inne
          systemy, to i oprogramowanie będzie robione tylko pod Windowsa. Ja korzystam z
          dwóch systemów: Ubuntu i Windows XP (oryginalny, żeby nie było :D ). Co mogę,
          robię pod Linuxem, tylko jak się nie da inaczej to odpalam Windowsa :), a jak
          mnie gdzieś pytają z jakiego systemu korzystam to mówię, że z Linuxa.

          Im więcej osób będzie używało Linuxa, tym więcej oprogramowania (Open Source jak
          i komercyjnego) będzie powstawało na tą platformę (w końcu firmy tworzące
          software chcą zarobić i jeżeli wypuszczenie programu pod Linuxem będzie się
          opłacało to zrobią to).
      • Gość: szara Re: Dla chcących dowiedzieć się więcej o alternat IP: *.marsoft.net 10.06.08, 13:30
        Grubo ponad rok temu przesiadłam się na Ubuntu i nawet jako kompletny laik nigdy
        w zasadzie nie miałam z nim problemów (kiedyś przez przypadek usunęłam sobie -z
        własnej głupoty- sporą część plików systemowych, ale wszystko udało mi się samej
        odtworzyć, mimo, że posiadam jedynie elementarną wiedzę). Wszystko śmiga, jest
        logiczne i proste w obsłudze, przejrzyste i przyjemne dla oka. Nie wiem, jak by
        to wyglądało, gdybym miała większe wymagania, ale dla mnie komputer jest tylko
        narzędziem do korzystania z Internetu czy oglądania filmów i w takim normalnym,
        'domowym' użytkowaniu Ubuntu sprawdza się świetnie.
          • Gość: OeSowiec Re: Dla chcących dowiedzieć się więcej o alternat IP: *.fuw.edu.pl 10.06.08, 15:15
            A jakby miala naprawde duze wymagania, to by zrozumiala, ze niestety Linux to
            przedpotopowa architektura, zarowno jesli chodzi o jadro (nikt by dzis nie
            napisal do tych zastosowan jadra monolitycznego!), jak i o interfejs graficzny,
            jak i o podstawowy system plikow, jak i o wiekszosc rozwiazan. Szkoda, ze
            zamiast napisac cos porzadnego od poczatku, linuxiarze skupiaja sie na robieniu
            w nieskonczonosc "workaroundow", ktore maja zblizyc interfejs do windows.
            • Gość: tuor Re: Dla chcących dowiedzieć się więcej o alternat IP: *.ksknet.pl 10.06.08, 15:26
              Do robienia "workaroundów", jak to nazwałeś, są niejako zmuszeni, bo jakby nie
              było Windows jest dominującym systemem na rynku i jeżeli Linux ma mieś jakieś
              szanse z nim, to jego interfejs musi być jak najbardziej podobny do Windowsa,
              żeby przejście z jednego systemu na drugi było jak najbardziej intuicyjne.

              Jeśli architektura Linuxa jest taka przedpotopowa, to powiedz mi, dlaczego tak
              wielu informatyków używa Windowsa (i nie mówię tu o samoukach, którzy się bawią
              programowaniem, tylko o ludziach, którzy są naprawdę informatykami z najwyższej
              półki) tylko wtedy gdy musi, a całą resztę robi pod Linuxem?

              A i jeszcze jedno: ten przedpotopowy interfejs graficzny potrafi wygenerować
              znacznie lepsze efekty graficzne niż np Vista i kosztem znacznie mniejszym
              (Vista na dzień dobry zżerała mi koło 500 MB RAM, a Ubuntu po uruchomieniu
              bajerów graficznych koło 300 do 400).
              • Gość: OeSowiec Re: Dla chcących dowiedzieć się więcej o alternat IP: *.fuw.edu.pl 10.06.08, 15:58
                "Do robienia "workaroundów", jak to nazwałeś, są niejako zmuszeni, bo jakby nie
                było Windows jest dominującym systemem na rynku i jeżeli Linux ma mieś jakieś
                szanse z nim, to jego interfejs musi być jak najbardziej podobny do Windowsa,
                żeby przejście z jednego systemu na drugi było jak najbardziej intuicyjne."


                To nazwalbym zrzynaniem, a nie wokraroundem. Workaround w tym kontekscie to
                pisanie kodu, ktory ma umozliwic obejscie jakis brakow w ogolnej konstrukcji
                systemu, aby dac jakas mozliwosc.

                "Jeśli architektura Linuxa jest taka przedpotopowa, to powiedz mi, dlaczego tak
                wielu informatyków używa Windowsa (i nie mówię tu o samoukach, którzy się bawią
                programowaniem, tylko o ludziach, którzy są naprawdę informatykami z najwyższej
                półki) tylko wtedy gdy musi, a całą resztę robi pod Linuxem?"

                Poniewaz linux to raj dla informatykow, czy tez raczej osob lubiacych grzebac
                jak najglebiej w systemie. Informatyk nie jest zadna wytyczna jezeli chodzi o
                ocene systemu. Linux jest znakomity dla programistow i adminow, ktorym akurat
                takie srodowisko sie podoba. Windows jest jedyny dla klasycznego usera. Niestety
                od dawna nie ma nic na rynku dla tzw. power-usera.

                Btw. pogadaj z tymi informatykami na temat konstrukcji jadra linuxa w porownaniu
                do dzisiejszych konstrukcji, czy tez na temat wstecznej kompatybilnosci
                tworzonego oprogramowania (w porownaniu do innych systemow), albo na temat
                bardziej prozaicznych rzeczy, jak dzialanie clipboardu, obsluga czcionek,
                predkosci interfejsu graficznego ze wzgledu na jego konstrukcje itd itp. Jak sie
                wglebisz, to wyjdzie, ze wiele rozwiazan jest archaicznych i glupich, ale... oni
                lubia sie w tym grzebac ;) Ja ich rozumiem, co nie zmienia faktu, jaki linux
                jest. Nie bez powodu Jabol nie uzyl tego znakomitego linuxa jako podstawy pod
                swoj system, chociaz byloby to pod wieloma wzgledami latwe rozwiazanie (omijajac
                kwestie prawne).


                "A i jeszcze jedno: ten przedpotopowy interfejs graficzny potrafi wygenerować
                znacznie lepsze efekty graficzne niż np Vista i kosztem znacznie mniejszym
                (Vista na dzień dobry zżerała mi koło 500 MB RAM, a Ubuntu po uruchomieniu
                bajerów graficznych koło 300 do 400)."

                Heh. Tak, "efekty graficzne" to jest miara jakosci interfejsu dla przecietnego
                uzytkownika ;) Tylko to nie ma nic wspolnego z jakoscia i mozliwosciami pracy.
                Zdziwilbys sie mocno, jakbys zobaczyl, co potrafily niektore naprawde
                alternatywne systemy operacyjne 10 lat temu pod tym wzgledem. Tylko ze
                uzytkownicy tych systemow zazwyczaj cenili nieco inne rzeczy niz tego typu bajery.

                Podsumowujac:

                Linux ma pare dobrych rozwiazan serwerowych i dosc bogata baze programow
                konsolowych (ktore niestety sa calkowicie niekonsystentne pod wzgledem
                interfejsu). Jezeli chodzi o inne zastosowania, to istnialo po drodze kilka
                alternatywnych systemow operacyjnyc ktore sie do nich nadawaly bez porownania
                lepiej, ale niestety nie wyszlo im rynkowo.
                • Gość: tuor Re: Dla chcących dowiedzieć się więcej o alternat IP: *.ksknet.pl 10.06.08, 16:19
                  To ja bym prosił o jakiś przykład workarouna, żebym dokładnie zrozumiał o co Ci
                  chodzi :), bo nie chcę jakiegoś głupstwa palnąć :D .

                  To fakt, że informatycy lubią się w tym grzebać :) . Ja, mimo, że nie jestem
                  jakimś magikiem, też lubię się pobawić w systemie :) (a Windows nie umożliwia mi
                  tego w takim stopniu jak Linux :) ). Bardzo dokładnie w architekturę systemów
                  się nie wgłębiałem, więc nie będę się za bardzo tutaj kłócił (aż muszę pogrzebać
                  za jakimiś informacjami na ten temat, bo trochę sceptycznie jestem nastawiony do
                  tego co piszesz, ale Linux nie jest jedynym słusznym systemem, on też błędy
                  posiada, więc może i masz rację :) ).

                  A co jest dla Ciebie miarą jakości interfejsu graficznego?
                  Bo jak dla mnie to tak:
                  1. niezawodność
                  2. funkcjonalność
                  3. szybkość
                  4. ilość "zżeranych" zasobów systemu
                  5. ilość "bajerów" i ich sensowność (bo interfejs przeładowany bezsensownymi
                  bajerami przestaje być funkcjonalny)

                  Jeśli chodzi o sam interfejs graficzny to pierwsze trzy punkty dla Windowsa i
                  Linuxa wychodzą niemal na równo (chociaż mnie się jakoś przyjemniej z Ubuntu
                  korzysta, ale to już kwestia gustu), ale jeśli chodzi o punkty 4 i 5 to Windows
                  przegrywa z kretesem.

                  P.S.
                  O których "naprawdę alternatywnych systemach" piszesz? Pytam tak z ciekawości, a
                  nie żeby się kłócić :) .
                  • Gość: OeSowiec Re: Dla chcących dowiedzieć się więcej o alternat IP: *.fuw.edu.pl 10.06.08, 17:29
                    "To ja bym prosił o jakiś przykład workarouna, żebym dokładnie zrozumiał o co Ci
                    chodzi :), bo nie chcę jakiegoś głupstwa palnąć :D ."

                    Nie jest to latwe, bo wiekszosc workaroundow tyczy sie specjalistycznych rzeczy
                    - z ciekawosci pogooglalem przed chwila i az zadziwilo mnie, ile rzeczy w
                    rozmaitych dystrybucjach ma status "workaround" zamiast "fix".

                    Ale konfiguracja wiekszosci elementow z poziomu interfejsu graficznego to jeden
                    wielki workaround. Mamy spod, ktory jest konfigurowalny konsolowo lub przez
                    pliki konfiguracyjne. Interfejsy graficzne tylko w nich grzebia. Niestety od lat
                    ciagle za pomoca tych intrefejsow GUI mozna tylko skonfigurowac latwe rzeczy na
                    dobrze przetestowanym sprzecie. Jakiekolwiek wejscie glebiej czy napotkany
                    problem wymaga babrania sie w plikach. To jest jeden wielki workaround - nie
                    zrobiono programow realnie zintegrowanych z konfiguracja elementow systemowych,
                    tylko srednio dzialajace interfejsy.

                    Mozna tez mowic np. o implementacji WiFi (ja mialem do czynienia z Fedora) - nie
                    ma tam porzadnej opbslugi tego rodzaju sieci, tylko sa workaroundy, ktore
                    wciskaja WiFi do normalnych sieci. Skutkiem tego pojawiaja sie czasami
                    problemy... praktycznie nierozwiazywalne. A mogliby sprobowac napisac to od
                    poczatku...

                    Swoistym workaroundem sa tez biblioteki do GUI. Roznie bywa - wiele programow
                    stosuje swoje wlasne elementy (przyciski itp.), z roznych bibliotek. Systemowo,
                    globalnie nie da sie ruszych ich wygladu i wlasciwosci w takim wypadku. To sie
                    zmienia, ale ciagle pokutuje.

                    Caly system aktualizacji programow to jeden wielki workaround. Normalny czlowiek
                    nie jest w stanie zapanowac nad tym, ze minimalna zmiana orpogramowania pociaga
                    za soba zmiane wielu niezaleznych bibliotek. Zrobiono workaround - programy,
                    ktore same probuja nad tym zapanowac, zazwyczaj z dobrym skutkiem. Jednak od
                    tego juz naprawde niedaleko do uczynienia systemu podatnym na rozmaite naduzycia
                    z zewnatrz.

                    Jesli przyjzysz sie systemowi zarzadzania czcionkami w Xach (jezeli w ogole tak
                    to mozna nazwac) to jego poziom skomplikowania, niekonfigurowalnosc i
                    archaicznosc wskazuje, ze to jest jeden wielki workaround. Rzeczy doklejane
                    pokawalku z biegiem lat.

                    Mozna by tak dlugo, z przykladami mniej lub bardziej trafionymi. Mam nadzieje,
                    ze to mniej wiecej pokazuje o co mi chodzi.


                    "To fakt, że informatycy lubią się w tym grzebać :) . Ja, mimo, że nie jestem
                    jakimś magikiem, też lubię się pobawić w systemie :) (a Windows nie umożliwia mi
                    tego w takim stopniu jak Linux :) )."

                    Ja czasami tez lubie. Ale bardzo nie lubie natykac sie na glupoty. Siedziec na
                    forach i zawsze otrzymywac odpowiedzi w stylu "yes, it will be hopefully fixed
                    in the next version". Albo widziec jak specjalisci kloca sie, jaki zestaw
                    workaroundow zastosowac, zeby cos zaczelo dzialac.

                    " Bardzo dokładnie w architekturę systemów
                    się nie wgłębiałem, więc nie będę się za bardzo tutaj kłócił (aż muszę pogrzebać
                    za jakimiś informacjami na ten temat, bo trochę sceptycznie jestem nastawiony do
                    tego co piszesz, ale Linux nie jest jedynym słusznym systemem, on też błędy
                    posiada, więc może i masz rację :) )."

                    Mozesz zaczac ogolnie od informacji, chociazby na wiki, na temat rodzajow jader
                    systemowych...

                    "A co jest dla Ciebie miarą jakości interfejsu graficznego?
                    Bo jak dla mnie to tak:
                    1. niezawodność
                    2. funkcjonalność
                    3. szybkość
                    4. ilość "zżeranych" zasobów systemu
                    5. ilość "bajerów" i ich sensowność (bo interfejs przeładowany bezsensownymi
                    bajerami przestaje być funkcjonalny)

                    Jeśli chodzi o sam interfejs graficzny to pierwsze trzy punkty dla Windowsa i
                    Linuxa wychodzą niemal na równo (chociaż mnie się jakoś przyjemniej z Ubuntu
                    korzysta, ale to już kwestia gustu), ale jeśli chodzi o punkty 4 i 5 to Windows
                    przegrywa z kretesem."

                    Mam podobna miare. I w zadnym wypadku nie jestem adwokatem Windows, raczej wrecz
                    przeciwnie, ale tez nie lubie zachwycania sie linuxem, tym bardziej, ze jestem
                    zmuszony na nim pracowac. Mozna sie spierac co do "szybkosci", a w zasadzie
                    czasu reakcji. To jest aktualnie odczuwalne w bardzo szczegolnych sytuacjach,
                    ale to, ze Xy sa usluga z ktora komunikuja sie programy, ma swoje wady i zalety.
                    Zaleta taka, ze mozna sobie latwo zrobic ich forewarding, i to jest piekna
                    sprawa. Wada - predkosc. Czas reakcji jest opozniony i czasami naprawde to
                    widac. Nie wspominajac o tragedii jaka jest to, ze jak cos sie sypnie z NFSem,
                    to potrafi stanac caly interfejs graficzny.

                    "P.S.
                    O których "naprawdę alternatywnych systemach" piszesz? Pytam tak z ciekawości, a
                    nie żeby się kłócić :) ."

                    Ja od dawna jestem uzytkownikiem konajacego niestety systemu OS/2. Pouzywanie go
                    to naprawde ciekawe doswiadczenie - inna filozofia desktopu, inne rozwiazania
                    jezeli chodzi o zarzadzanie plikami, filozofie pracy itd itp. Mozna o tym
                    poczytac. Uzywanie tego systemu pozwala mi spojrzec z troche innej strony i na
                    linuxa i na windows, bo mam na codzien do czynienia z czyms w pewnym sensie
                    alternatywnym wobec obu tych systemow. I to realnie alternatywnym, bo OS/2 nie
                    probowal klonowac zadnego unixa ani windows.
    • Gość: xyz Windows 7 ostatnią deską ratunku dla Microsoftu? IP: 91.202.100.* 10.06.08, 16:07
      M$ byłby w stanie zrobić porządny system gdyby nie ich arogancja. Brak
      jakiejkolwiek kontroli ze strony tzw community , przekonanie o swojej wyższości
      nad innymi firmami oraz tendencja do bezczelnego kopiowania rozwiązań innych
      ludzi przy jednoczesnym ich pogorszeniu. Apple wykorzystał czas i przepisał os
      10 od zera. M$ sobie na to nie pozwoli powtarzając błędy innych firm które
      skupiały się bardziej na wstecznej kompatibilności niż nowych rozwiązaniach.
      Pozatym podczas gdy cykl produkcyjny ubuntu czy fedory wynosi 6 miesięcy M$ znów
      spedzi kilka lat zanim pokaże cokolwiek. Ten system jest poprostu skazany na
      porażke.