Dodaj do ulubionych

Naukowcy się nie łudzą: Nigdy nie dolecimy do g...

IP: *.bpl.vectranet.pl 21.08.08, 21:04
Obawiam się, że nie tędy droga. Trzeba opracować odpowiedniej wielkości dłuto,
młotek a następnie zakrzywać czasoprzestrzeń.
Obserwuj wątek
    • Gość: sarkasta Re: Naukowcy się nie łudzą: Nigdy nie dolecimy do IP: *.tktelekom.pl 21.08.08, 22:01
      > Obawiam się, że nie tędy droga. Trzeba opracować odpowiedniej wielkości dłuto,
      > młotek a następnie zakrzywać czasoprzestrzeń.
      Star Trek i jego warp już się przejadł, ja bym poszukał jakiś gwiezdnych wrót w
      Egipcie.
      ...a tak na poważnie to do odpowiedniego zakrzywiania czasoprzestrzeni potrzeba
      energii na poziomie wielkiego wybuchu w którym powstał nasz wszechświat więc
      jest jeszcze mniej praktyczne od wożenia wodorówek lub antymaterii. Niemniej
      najlepiej jakby naukowcy i agencje kosmiczne wzięły się za porządny napęd
      międzyplanetarny np. dopracowały silnik WASIMIR, bo puki co nawet na Marsa nie
      dolecieliśmy, no i koniecznie trzeba zmodyfikować ten traktat o zakazie używania
      energii jądrowej bo tam po prostu nie ma skąd wziąć wystarczających energii.
      • Gość: ²H Re: Naukowcy się nie łudzą: Nigdy nie dolecimy do IP: *.internetdsl.tpnet.pl 22.08.08, 00:39
        VASIMR ma być już nie długo testowany. NASA zamierza go przyczepić do ISS.
        Co do tego gdybania to ci naukowcy powinni się lepiej zająć tym co robią
        najlepiej a futurologię niech zostawią pisarzom s-f. Nie wiem kogo oni chcieli
        uświadamiać ale przecież to oczywiste chyba dla każdego, że bez przekraczania
        prędkości światła nie ma mowy o jakiś sensownych lotach do gwiazd. A to na
        dzisiejszy stan wiedzy jest nieosiągalne. Moim zdaniem, uratować nas w tej
        sytuacji mogą tylko intensywne badania podstawowe i dalsze pogłębianie naszej
        wiedzy o elementarnych prawach rządzących materią. Więc naukowcy zabierać się do
        badań podstawowych i rozwijania tego co już mamy zamiast siać jakieś
        pesymistyczne wizje ;) A kto wie może za miesiąc LHC nam wywróci całą fizykę do
        góry nogami i niemożliwe kolejny raz stanie się możliwe :)
          • Gość: ble Re: koSmiczna prędkość? IP: *.globalconnect.pl 22.08.08, 12:37
            Najpierw rozpędźmy, a później będziemy się martwili jak hamować ;)
            Ostatnie zdanie w artykule jest tu kluczowe
            "Zawsze coś pozostaje science fiction dopóki ktoś tego nie zrobi - dodał."
            Nauka i postęp wielokrotnie udowadnia, że niemożliwe staje się możliwe. Po
            prostu teraz jesteśmy jeszcze za głupi i zbyt ograniczeni umysłowo, aby coś
            konkretnego w tej kwestii zrobić. Aaaa i jeszcze jedno - pomysł, aby był to
            silnik rakietowy od razu sam się dyskwalifikuje. Sądzę, że to będzie wyglądało
            tak, że ktoś, kiedyś i całkiem przypadkiem odkryje nowy rodzaj napędu, taki o
            jakim nam się jeszcze nie śniło.
            • Gość: Paweł Re: koSmiczna prędkość? IP: 89.171.100.* 22.08.08, 16:08
              Dziwi mnie, że 'poważni naukowcy' w ogóle biorą pod uwagę konwencjonalne typy
              napędów przy teoretycznych podróżach międzygwiezdnych. Nie da się osiągnąć za
              pomocą nich sensownej prędkości przy takich odległościach.

              Na tą chwilę , zakrzywianie przestrzeni wydaje się mieć kiedyś szanse
              realizacji. Ponoć napęd, który mógłby skurczyć przestrzeń przed statkiem i
              rozszerzać za nim(dzięki czemu statek mógłby się porusza lokalnie z prędkością
              poniżej v światła ,a 'globalnie' o wiele szybciej) jest teoretycznie możliwy,
              nie łamie aktualnych praw fizyki. Czekam z niecierpliwością na nowe osiągnięcia,
              chciałbym dożyć takiego przełomu :)
              • Gość: Grzegorz Re: koSmiczna prędkość? IP: *.gprs.plus.pl 24.08.08, 11:15
                Oj, nie wierze, ze uda Ci sie tego dozyc, nawet gdybys zyl milion lat. O ile
                skurczyc przestrzen mozna latwo (wystarczy w przestrzeni umiescic materie), o
                tyle z rozszerzeniem moze byc problem. My i wszystkie nasze narzedzia jestesmy
                zbudowani z materii, wiec jak moglibysmy powolac do zycia i oddzialywac na
                hipotetyczny byt, z ktorym naszej materii _nic_ poza przeciwnym zakrzywieniem
                przestrzeni nie moze wiazac? To tak, jakby chciec mysla wygiac lyzeczke, bez
                dotykania jej ;) Btw: antymateria nie jest tym, czego szukamy, to byloby zbyt
                proste :P
                • Gość: prs Re: koSmiczna prędkość? IP: *.wro.vectranet.pl 25.08.08, 16:15
                  Ale bzdety piszecie.. hehehe
                  Jeden mądrzejszy od drugiego... "..zakrzywić czasoprzestrzeń.." hahaha
                  A pokażcie choć 1 dowód, że takowa w ogóle istnieje! :p

                  Ale tekst ".skurczyć przestrzeń można łatwo.." bije wszystko.
                  Autor tego tekstu ma pewnie poważne problemy z logicznym myśleniem.
                  Jednak... odnoszenie pojęć matematycznych do fizyki jest typowym błędem.
                  Proponuję proste ćwiczenie z myślenia dot. np. jak mierzymy czas i odnieść to
                  później dla przedmiotu w którym nie zachodzą żadne procesy. I czy w ogóle taki
                  przedmiot jesteśmy w stanie zaobserwować, zbadać? I na koniec... jak określić
                  wielkość przestrzeni bez materii??? :p

                  Przypominam wszystkim podobnym 'geniuszom', że nie ma pewności co do
                  podstawowych pojęć definiujących naszą obecną fizykę. Więc wasze autokratywne
                  wypowiedzi są po prostu głupie. :p

                  Myślenie teoretyczne zostawcie innym.. bo Wam to ewidentnie nie wychodzi. :p
                  • Gość: jd Re: koSmiczna prędkość? IP: *.chello.pl 25.08.08, 17:23
                    > A pokażcie choć 1 dowód, że takowa w ogóle istnieje! :p

                    z definicji: Czasoprzestrzeń – zbiór zdarzeń zlokalizowanych w przestrzeni i
                    czasie, wyposażony w strukturę afiniczną i metryczną o określonej postaci, w
                    zależności od analizowanego modelu fizycznej czasoprzestrzeni.

                    mozesz rozpatrywac cz. klasyczna - na poziomie newtona.
                    • tetlian Patrzenie przez pryzmat długości ludzkiego życia 25.08.08, 20:05
                      Jak się patrzy przez pryzmat długości żywota pojedynczego człowieka, to nie ma
                      co się dziwić wniosków typu "nigdy nie dotrzemy do gwiazd". I właściwie to
                      prawda. Jako ludzie tacy jakimi obecnie jesteśmy, nie dotrzemy nigdy. Ale
                      spójrzmy w przyszłość.

                      Za około 1000 lat w Układzie Słonecznym nie będzie planet. Zostaną one
                      rozmontowane na potrzeby pozyskania budulca, z którego powstanie Sfera Dysona.
                      Będzie to ogromna sfera otaczająca Słońce, która jednocześnie będzie
                      super-komputerem-super-umysłem-super-istotą, powstałą z naszej obecnej
                      cywilizacji. Ta sfera będzie wykorzystywać niemal w 100% energię
                      wypromieniowywaną przez Słońce. Konsekwencją tego będzie to, iż Słońce stanie
                      się niewidoczne dla kogoś znajdującego się w innym systemie i patrzącego w jego
                      kierunku.

                      Ale do rzeczy. Ponieważ taka istota będzie wieczna, to też nie będzie miało dla
                      niej znaczenia to, że podróż trwa nawet sto, tysiąc czy milion lat. Sfera będzie
                      wysyłała statki do innych systemów gwiezdnych, by te po dotarciu na miejsce,
                      budowały na planetach fabryki, w których powstaną nowe statki i maszyny, które
                      zostaną wykorzystane do rozmontowania tychże układów i stworzenia wokół
                      tamtejszych gwiazd kolejnych sfer Dysona. Niech nawet budowa każdej sfery trwa
                      600 lat, a dotarcie do najbliższej gwiazdy 400. Czyli po 1000 lat w promieniu
                      4-6 lat świetlnych sfera otaczająca Słońce komunikowałaby się już z
                      kilkudziesięcioma nowymi sferami. Teraz te sfery wysłałyby statki kosmiczne do
                      kolejnych systemów. W ten sposób sieć sfer rozrastałaby się coraz szybciej. Po
                      kilku milionach lat cała galaktyka składałaby się już z 200 miliardów sfer,
                      które tworzyłyby jeden wielki super-umysł. Oczywiście biorąc pod uwagę
                      ograniczenie, że informacja nie może być przesyłana szybciej niż prędkość
                      światła, to przepływ myśli z jednego krańca galaktyki na drugi trwałby 100
                      tysięcy lat. Ale czymże to jest dla istoty wiecznej?

                      Przez następne kilkadziesiąt/kilkaset milionów lat w takie super-umysły
                      przekształcone zostałyby najbliższe galaktyki. A po kilkudziesięciu miliardach
                      lat spora część Wszechświata. No to tyle w wielkim skrócie.

                      Jeszcze jedna mała uwaga. Na początku użyłem pojęcia "istota wieczna", ale
                      jednak trzeba pamiętać, że sam Wszechświat nie jest wieczny. Dlatego taka istota
                      musiałaby się w końcu nauczyć podróżować do innych Wszechświatów, by je
                      zasiedlać, unikając w ten sposób śmierci związanej ze śmiercią jednego
                      Wszechświata. Gdyby jej się to nie udało, to nie byłaby wieczna i umarłaby w
                      niewyobrażalnie dalekiej przyszłości wraz z Wszechświatem.
                      • Gość: pszeszczep666 Re: Patrzenie przez pryzmat długości ludzkiego ży IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.08.08, 20:14
                        lepiej by to brzmiało gdybyś dodał że ta koncepcja pochodzi od dwukrotnego noblisty, fizyka Freenmana Dysona, który zresztą był także szefem wspomnianego w artykule projektu "Orion". a miał on jeszcze lepsze pomysły niż statek kosmiczny napędzany bombami wodorowymi. Jest o tym świetna książka "Kosmolot i czółno" biografia Freemana Dysona i jego syna Georga, który dla odmiany zamieszkał w domu na drzewie i buduje tradycyjne kajaki
                            • tetlian Re: Patrzenie przez pryzmat długości ludzkiego ży 25.08.08, 21:17
                              Dlaczego tak uważasz? To jest przecież naturalny etap ewolucji cywilizacji.
                              Każda cywilizacja po etapie istnienia jako globalny umysł na swej ojczystej
                              planecie, przemienia się potem w gwiezdny umysł - sferę Dysona. To jest po
                              prostu kolejny krok w rozwoju. Bez tego cywilizacja zatrzymałaby się w miejscu.
                              • Gość: thor Re: Patrzenie przez pryzmat długości ludzkiego ży IP: *.szczecin.mm.pl 25.08.08, 21:36
                                > Dlaczego tak uważasz? To jest przecież naturalny etap ewolucji
                                cywilizacji.
                                > Każda cywilizacja po etapie istnienia jako globalny umysł na swej
                                ojczystej
                                > planecie, przemienia się potem w gwiezdny umysł - sferę Dysona.
                                To jest po
                                > prostu kolejny krok w rozwoju. Bez tego cywilizacja zatrzymałaby
                                się w miejscu.

                                naturalnym etapem rozwoju cywlizacji jest stworzenie wirtualnej
                                rzeczywistości i stworzenie w niej własnego, lepszego świata niż
                                ten który mamy, jest to o wiele tańsze prostsze i skuteczniejsze
                                niż podróże międzygwiezdne
                                dyson gdy propagował swój pomysł nie miał o tym pojęcia, ale staś
                                Lem to przewidział pod koniec życia - oceniał że stanie sie to za
                                jakieś 40 lat licząc id dziś

                                ze sferą dysona jest taki kłopot że aby ją zbudować musiano by
                                zuzyć tak wielkie ilości energii że wpierw musiano by dysponowac
                                kilkudziesiecioma sferami dysona aby zbudować tą jedną :)
                                dlatego jest to niemożliwe
                                • tetlian Re: Patrzenie przez pryzmat długości ludzkiego ży 25.08.08, 22:10
                                  No a czymże będzie taki super-umysł jak nie jedną wielką wirtualną
                                  rzeczywistością. To będzie tak skomplikowany umysł, że wewnątrz jego myśli
                                  będzie mogło być symulowane dosłownie wszystko.

                                  Tyle że ja, wolę sobie nie wyobrażać umysłu, który zatracił ciekawość
                                  Wszechświata i postanowił trwać sobie wiecznie z tą swoją wirtualną
                                  rzeczywistością, bez żadnego rozwoju. Jaki byłby w tym sens?

                                  Teraz wydaje Ci się może zbyt kosztowne wybudowanie sfery, ale przecież wewnątrz
                                  takiego super komputera będą cały czas zachodzić skomplikowane obliczenia,
                                  dzięki którym nauczy się on jak wytwarzać w tani sposób olbrzymią ilość energii.
                                  Poza tym do rozlokowania elementów wokół gwiazdy wystarczy umiejętnie
                                  wykorzystać jej siłę grawitacji. Natomiast do rozbicia planet na kawałki można
                                  by użyć bomb antymateryjnych.
                                  • Gość: thor Re: Patrzenie przez pryzmat długości ludzkiego ży IP: *.szczecin.mm.pl 25.08.08, 22:21
                                    > No a czymże będzie taki super-umysł jak nie jedną wielką wirtualną
                                    > rzeczywistością. To będzie tak skomplikowany umysł, że wewnątrz
                                    jego myśli
                                    > będzie mogło być symulowane dosłownie wszystko.


                                    a po co budować coś tak wielkiego skoro taką wirtualną
                                    rzeczywistośc ma generować (według stasia Lema) urządzienie
                                    wielkości radia?
                                    po prostu stworzymy matrix
                                    matrix dla każdego
                                    w którym możesz zdobyć bez ryzyka himalaje, a za 10 sekund
                                    eksplorować dno oceanu, za kolejne 10 podóżowac do syriusza...
                                    jak napisał lem...cytując z pamięci...i stworzony zostanie świat
                                    przy którym raj jest przechowalnią starych kaloszy
                                    i cytując dalej..i bedzie to koniec swiata, czego sobie i Pńaństwu
                                    zyczę...bo czyż to nie piękny koniec naszego świata? :)

                                    > Teraz wydaje Ci się może zbyt kosztowne wybudowanie sfery, ale
                                    przecież wewnątr
                                    > z
                                    > takiego super komputera będą cały czas zachodzić skomplikowane
                                    obliczenia,
                                    > dzięki którym nauczy się on jak wytwarzać w tani sposób olbrzymią
                                    ilość energii

                                    podobnie ze sferą dysona - potrzebujemy do jej zbudowania tyle
                                    enrgi ile tylko sfera dysona może nam dostarczyć, więc żeby zacząc
                                    budowac sferę dysona...musimy mieć sferę dysona :)
                                    kwadratura koła

                                    jak w tym dowcipie:
                                    czemuś biedny?
                                    bom głupi
                                    a czemuś głupi?
                                    bom biedny

                                    > Poza tym do rozlokowania elementów wokół gwiazdy wystarczy
                                    umiejętnie
                                    > wykorzystać jej siłę grawitacji. Natomiast do rozbicia planet na
                                    kawałki można
                                    > by użyć bomb antymateryjnych.

                                    aby zbudowac takie bomby entymateryjne musiałbys zużyc więcej
                                    enrgii niż one wyzwolą w wybuchu..skąd ją wziąć?
                                    tylko nie mów że ze sfery dysona :)
                                    • tetlian Re: Patrzenie przez pryzmat długości ludzkiego ży 25.08.08, 22:55
                                      Gość portalu: thor napisał(a):

                                      > a po co budować coś tak wielkiego skoro taką wirtualną
                                      > rzeczywistośc ma generować (według stasia Lema) urządzienie
                                      > wielkości radia?
                                      > po prostu stworzymy matrix
                                      > matrix dla każdego
                                      > w którym możesz zdobyć bez ryzyka himalaje, a za 10 sekund
                                      > eksplorować dno oceanu, za kolejne 10 podóżowac do syriusza...
                                      > jak napisał lem...cytując z pamięci...i stworzony zostanie świat
                                      > przy którym raj jest przechowalnią starych kaloszy
                                      > i cytując dalej..i bedzie to koniec swiata, czego sobie i Pńaństwu
                                      > zyczę...bo czyż to nie piękny koniec naszego świata? :)

                                      No ale to wydaje się fajne tylko dla tak prymitywnych istot jak człowiek. I
                                      pierwszy etap faktycznie będzie taki jak piszesz. Ale gdy ten cały mózgowy
                                      internet oplecie całą Ziemię, a ludzie podłączeni do niego będą się komunikować
                                      za pomocą myśli, to powoli przekształci się to w jeden wielki nad-umysł, którego
                                      zmysłami będą kamery, mikrofony, czujniki ruchu oraz zmysły zwierząt, ludzi i
                                      robotów podłączonych do niego. Natomiast narzędziami będą wszelkiego rodzaju
                                      maszyny i formy żywe.

                                      Dla takiego umysłu coś takiego jak zwiedzanie wyimaginowanych szczytów górskich,
                                      czy wyimaginowana podróż na Saturna będzie czymś tak płytkim, jak dla nas są
                                      problemy mrówki typu "którędy krócej do mrowiska". Taki umysł będzie chciał
                                      dowiedzieć się jak naprawdę zbudowany jest Wszechświat, a nie wyobrażać go tylko
                                      sobie.


                                      > podobnie ze sferą dysona - potrzebujemy do jej zbudowania tyle
                                      > enrgi ile tylko sfera dysona może nam dostarczyć, więc żeby zacząc
                                      > budowac sferę dysona...musimy mieć sferę dysona :)
                                      > kwadratura koła

                                      No nie potrzebujemy. Gdyby tak do tego podchodzić, to nie wyszlibyśmy z epoki
                                      kamienia łupanego. No bo skoro jest tak jak mówisz, to jakim cudem ludzka
                                      cywilizacja cały czas wytwarzała coraz to potężniejsze maszyny i budowle,
                                      wykorzystując jedynie te mniej zaawansowane? Ze sferą byłoby podobnie. To się
                                      nazywa postęp technologiczny. Jedne technologie powodują zbudowanie bardziej
                                      zaawansowanych technologii, dzięki którym powstają jeszcze bardziej
                                      zaawansowane. I tak w nieskończoność.


                                      > aby zbudowac takie bomby entymateryjne musiałbys zużyc więcej
                                      > enrgii niż one wyzwolą w wybuchu..skąd ją wziąć?
                                      > tylko nie mów że ze sfery dysona :)

                                      Ciekawe. To jak niby zbudowano bomby atomowe? :) Całą potrzebna energia jest już
                                      zgromadzona. Trzeba umieć ją tylko wydobyć i wykorzystać.

                                      Potrzebną energię do budowy sfery można również śmiało czerpać ze Słońca.
                                      Przecież będzie się ono paliło jeszcze 5 miliardów lat. Planety przy takim
                                      Słońcu to mały pryszcz (porównaj sobie choćby objętości). Wystarczy niewielki
                                      promil tej energii, by je rozmontować, a następnie wybudować sferę.
                                      • Gość: thor Re: Patrzenie przez pryzmat długości ludzkiego ży IP: *.szczecin.mm.pl 25.08.08, 23:21
                                        > czy wyimaginowana podróż na Saturna będzie czymś tak płytkim, jak
                                        dla nas są
                                        > problemy mrówki typu "którędy krócej do mrowiska". Taki umysł
                                        będzie chciał
                                        > dowiedzieć się jak naprawdę zbudowany jest Wszechświat, a nie
                                        wyobrażać go tylk
                                        > o
                                        > sobie.

                                        ja nie mówie o jakimś połaczeniu
                                        każdy będzie miał swojego matrixa
                                        w którym będzie robił co będzie chciał
                                        również zabijał ludzi i gwałcił
                                        nikomu krzywdy nie czyniąc

                                        > Ciekawe. To jak niby zbudowano bomby atomowe? :) Całą potrzebna
                                        energia jest ju
                                        > ż
                                        > zgromadzona. Trzeba umieć ją tylko wydobyć i wykorzystać.

                                        z uranu
                                        on jest źródłem energii
                                        ale skąd wziąc antymaterię?
                                        w żadnym minerale jej nie ma :)
                                        nie da jej się oczyścić czy wydestylować, wydobyć tak jak uzyskuje
                                        się uran235 z mieszanki uranu235 i 238
                                        antymaterię trzeba wytworzyć tak jak się wytwarza wodór czy energię
                                        lektryczną
                                        niestety w obu przypadkach więcej energii wkładasz (np. spalając
                                        węgiel) niż otrzymujesz
                                        podobnie bedzie z otrzymywaniem antymaterii
                                        w zasadzie już dziś umiemy ją uzyskac w minimalnych ilościach ale
                                        ilość energii która do tego zużywamy...szkoda gadać :)

                                        > Potrzebną energię do budowy sfery można również śmiało czerpać ze
                                        Słońca.
                                        > Przecież będzie się ono paliło jeszcze 5 miliardów lat. Planety
                                        przy takim
                                        > Słońcu to mały pryszcz (porównaj sobie choćby objętości).
                                        Wystarczy niewielki
                                        > promil tej energii, by je rozmontować, a następnie wybudować
                                        sferę.

                                        alez przecież sfera ma własnie powstać po to by wychwytywać energię
                                        słońca..a Ty chcesz zbudowac tą sferę już mając tą energię
                                        naprawdę nie widzisz paradoksu? :)
                                        na dzień dzisijszy zuzywamy gigantyczne ilości energi aby wysłac
                                        jakiś tam samochodzik na marsa
                                        na dzień dzisiejszy świat martwi się że zacznie brakowac surowców
                                        bo wszystkie kupia chińczycy
                                        na dzień dzisiejszy wszystko co zbudował człowiek można by zmieścić
                                        w sześcianie o boku długości 3,5km wykorzystując może nawet 30%
                                        paliw dostępnych na ziemi
                                        a mimo to człowiek roji sobie że bedzie zdobywał kosmos
                                        nie ma drugiego tak optymistecznego zwierzaka chyba
                                        pozdrawiam
                                        • Gość: Bart Re: Patrzenie przez pryzmat długości ludzkiego ży IP: *.wroclaw.mm.pl 26.08.08, 04:33
                                          Już się miałem zbuntować ale jak policzyłem że Wielki Mur Chiński to najwyżej
                                          nieco ponad 0,3 km^3 to jestem w stanie uwierzyć że wszystko co zbudował
                                          człowiek to kubaturowo trochę ponad 100x tyle... Ale zaciekawił mnie ten wątek -
                                          masz jakiś link albo info skąd ta wartość - ufam że może być jak najbardziej
                                          realna ale czy policzono tylko nieruchomości czy też np. samochody? No i co z
                                          tymi zabudowaniami co nie istnieją? Oczywiście nawet jeśli tego wszystkiego nie
                                          ujęto to zbyt radykalnie nie zmieni to całego bilansu...
                                        • tetlian Re: Patrzenie przez pryzmat długości ludzkiego ży 26.08.08, 10:20
                                          Gość portalu: thor napisał(a):

                                          > ja nie mówie o jakimś połaczeniu
                                          > każdy będzie miał swojego matrixa
                                          > w którym będzie robił co będzie chciał
                                          > również zabijał ludzi i gwałcił
                                          > nikomu krzywdy nie czyniąc

                                          Tak jak mówiłem. Na początku będzie coś takiego jak indywidualność i
                                          indywidualne światy. Ale prędzej czy później wszystko to zleje się w jedność.
                                          Zacznie się od wymiany myśli między osobnikami, a skończy się na stworzeniu
                                          jednego osobnika.


                                          > > Ciekawe. To jak niby zbudowano bomby atomowe? :) Całą potrzebna
                                          > energia jest ju
                                          > > ż
                                          > > zgromadzona. Trzeba umieć ją tylko wydobyć i wykorzystać.
                                          >
                                          > z uranu
                                          > on jest źródłem energii
                                          > ale skąd wziąc antymaterię?
                                          > w żadnym minerale jej nie ma :)
                                          > nie da jej się oczyścić czy wydestylować, wydobyć tak jak uzyskuje
                                          > się uran235 z mieszanki uranu235 i 238
                                          > antymaterię trzeba wytworzyć tak jak się wytwarza wodór czy energię
                                          > lektryczną
                                          > niestety w obu przypadkach więcej energii wkładasz (np. spalając
                                          > węgiel) niż otrzymujesz
                                          > podobnie bedzie z otrzymywaniem antymaterii
                                          > w zasadzie już dziś umiemy ją uzyskac w minimalnych ilościach ale
                                          > ilość energii która do tego zużywamy...szkoda gadać :)

                                          Patrzysz przez pryzmat obecnej technologii. Dziś nie wiemy jak ją pozyskiwać bez
                                          strat. Ale jak dowodzi historia, na wszystko w pewnym momencie odnajdywaliśmy
                                          rozwiązanie. Nie wiem jak ją mielibyśmy wydobywać i skąd, ale jest niemal pewne,
                                          że w końcu się to uda. W kosmosie są różne dziwadła, o których jeszcze nie mamy
                                          pojęcia.


                                          > alez przecież sfera ma własnie powstać po to by wychwytywać energię
                                          > słońca..a Ty chcesz zbudowac tą sferę już mając tą energię
                                          > naprawdę nie widzisz paradoksu? :)

                                          Nie. Dlatego, że sfera ma wychwytywać 100% energii wypromieniowywanej przez
                                          Słońce. A do budowy sfery tyle jej nie potrzeba. Wystarczy energia pobierana ze
                                          słońca przy pomocy o wiele bardziej wydajniejszych baterii słonecznych przyszłości.


                                          > na dzień dzisijszy zuzywamy gigantyczne ilości energi aby wysłac
                                          > jakiś tam samochodzik na marsa
                                          > na dzień dzisiejszy świat martwi się że zacznie brakowac surowców
                                          > bo wszystkie kupia chińczycy
                                          > na dzień dzisiejszy wszystko co zbudował człowiek można by zmieścić
                                          > w sześcianie o boku długości 3,5km wykorzystując może nawet 30%
                                          > paliw dostępnych na ziemi
                                          > a mimo to człowiek roji sobie że bedzie zdobywał kosmos
                                          > nie ma drugiego tak optymistecznego zwierzaka chyba
                                          > pozdrawiam

                                          Cóż, bez optymizmu daleko byśmy nie zaszli. Jeśli naukowiec nad czymś pracuje,
                                          to musi choć trochę wierzyć, że osiągnie sukces. Inaczej nie chciał by rozwijać
                                          nowych technologii.
                                          • Gość: hyilimanyili Re: Patrzenie przez pryzmat długości ludzkiego ży IP: *.augustow.mm.pl 26.08.08, 14:52
                                            Tak jak mówiłem. Na początku będzie coś takiego jak indywidualność i
                                            > indywidualne światy. Ale prędzej czy później wszystko to zleje się w jedność.
                                            > Zacznie się od wymiany myśli między osobnikami, a skończy się na stworzeniu
                                            > jednego osobnika.
                                            Czytaj : buddyzm. Według mojej interpretacji właśnie o tym mówi. Narazie jesteśmy świadomością podzieloną, ale w końcu, bo przebyciu drogi przez różne wszechświaty, wcielenia, dojdziemy do jedności, którą już w zasadzie jesteśmy.
                                            • tetlian Re: Patrzenie przez pryzmat długości ludzkiego ży 26.08.08, 18:02
                                              > Czytaj : buddyzm. Według mojej interpretacji właśnie o tym mówi. Narazie jesteś
                                              > my świadomością podzieloną, ale w końcu, bo przebyciu drogi przez różne wszechś
                                              > wiaty, wcielenia, dojdziemy do jedności, którą już w zasadzie jesteśmy.

                                              Ciekawe porównanie. Choć ja buddystą nie jestem :)
                                      • Gość: Prostak Idz sie chlopie przewietrz... IP: *.osprey.ie 26.08.08, 00:59
                                        ... bo juz takie teoretyzujace banialuki sadzisz, ze koncepcja
                                        Wszechswiata jako Gigantycznego Nalesnika z Absolutnym Serem i
                                        Ponadczasowa Smietana to przy nich doprawdy lekki lunch.

                                        Swoja droga zastanawia mnie, jak mozna doprowadzic sie do takiego
                                        stanu psudonaukowego bujania w oblokach. Czy to trzeba zaglebiac sie
                                        w osobliwych lekturach, jednoczesnie odurzajac psychoaktywnymi
                                        substancjami, czy po prostu wystarczy wykonywac przez dluzszy czas
                                        jakas wyjatkowo nuuuuudna robote, a przy tym kosmetyczno-
                                        konfekcyjnym zaniedbaniem utwierdzac sie w swoim kawalerskim stanie?

                                        tetlian napisał:

                                        No ale to wydaje się fajne tylko dla tak prymitywnych istot jak
                                        człowiek. I
                                        > pierwszy etap faktycznie będzie taki jak piszesz. Ale gdy ten cały
                                        mózgowy
                                        > internet oplecie całą Ziemię, a ludzie podłączeni do niego będą
                                        się komunikować
                                        > za pomocą myśli, to powoli przekształci się to w jeden wielki nad-
                                        umysł, któreg
                                        > o
                                        > zmysłami będą kamery, mikrofony, czujniki ruchu oraz zmysły
                                        zwierząt, ludzi i
                                        > robotów podłączonych do niego. Natomiast narzędziami będą
                                        wszelkiego rodzaju
                                        > maszyny i formy żywe.

                                        Wow! No niesamowite! Tzn. ze ten proces juz sie rozpoczal w 1906
                                        roku, kiedy to Reginald Fessenden nadal z Massachusetts muzyczna
                                        audycje Wigilijna dla statkow na morzu.

                                        > To się
                                        > nazywa postęp technologiczny. Jedne technologie powodują
                                        zbudowanie bardziej
                                        > zaawansowanych technologii, dzięki którym powstają jeszcze bardziej
                                        > zaawansowane. I tak w nieskończoność.

                                        W nieskonczonosc, powiadasz? Zyje sobie taki ktos jakies 75 lat, nie
                                        bardzo pamieta nawet co dokladnie robil w zeszlym tygodniu, w toku
                                        powszechnej edukacji pobieznie przyswoil sobie wstydliwie niepelna
                                        historie cywilizacyjnego kregu, w ktorym przyszlo mu dorastac, ale
                                        wypowiadac sie na temat nieskonczonosci - czemu nie?

                                        > Potrzebną energię do budowy sfery można również śmiało czerpać ze
                                        Słońca.
                                        > Przecież będzie się ono paliło jeszcze 5 miliardów lat. Planety
                                        przy takim
                                        > Słońcu to mały pryszcz (porównaj sobie choćby objętości).
                                        Wystarczy niewielki
                                        > promil tej energii, by je rozmontować, a następnie wybudować sferę.

                                        Tak smialo? No to bierz lopate i do roboty!

                                        Rower chociaz umiesz bez niczyjej pomocy rozmontowac i na powrot
                                        sklecic?

                                        Jajoglowe dzieciaki... Tez taki kiedys bylem.
                                        • tetlian Re: Idz sie chlopie przewietrz... 26.08.08, 10:13
                                          Cóż, po przeczytaniu Twojego postu powiem tylko tyle, że brak Ci wyobraźni. Nie
                                          potrafisz spojrzeć dalej w przyszłość niż następne 10 lat Twego żywota. A
                                          wystarczy patrzeć na świat trochę głębiej, by zrozumieć do czego dąży cywilizacja.
                                        • tetlian Re: Patrzenie przez pryzmat długości ludzkiego ży 26.08.08, 18:05
                                          Gość portalu: emektb napisał(a):

                                          > przepraszam panie tetlian, ale raczył pan zaznaczyć w którymś z
                                          > wpisów, że ta fajna sfera to naturalny etap każdej cywilizacji. a
                                          > ile już tych cywilizacji zbudowało te sfery?

                                          Podejrzewam, że wiele :P Po prostu analizując obecny rozwój technologiczny i
                                          robiąc na jego podstawie symulację przyszłego, ta sfera zawsze w pewnym momencie
                                          się pojawia. Oczywiście zakładając, że po drodze cywilizacja nie dokona
                                          samounicestwienia.
                            • poszeklu Bardzo dobra wiadomosc!!!!! 25.08.08, 21:18
                              Jestesmy na krawedzi poznania wlasnych mozliwosci,
                              a to juz bardzo duzo. Jesli ta wiadomosc jest od
                              wiekszosci naukowcow, to jestesmy rzeczywiscie
                              na poczatku wielkich przemian i odkryc w nauce!!!!
                        • tetlian Re: Patrzenie przez pryzmat długości ludzkiego ży 26.08.08, 19:43
                          I pewnie są. Natomiast zastanawia mnie, czy dwie sfery powstałe z dwóch różnych
                          cywilizacji po spotkaniu się postanowiłyby walczyć między sobą o niezabudowane
                          gwiazdy, tak by tylko jedna z nich zdominowała galaktykę? Czy też stwierdziłyby,
                          że o wiele pożyteczniejszym i ciekawszym doświadczeniem byłoby wzajemne
                          połączenie się i stworzenie nowej wspólnoty? Dzięki czemuś takiemu mogłyby
                          wymienić się wzajemnie ogromną wiedzą. Choć z drugiej strony, czy możliwe by
                          było na takim etapie rozwoju, by jedna sfera mogła wiedzieć coś więcej od
                          drugiej? Nie mam pojęcia.
                      • comrade A jaka będzie całkowita masa sfery Dysona? 26.08.08, 17:02
                        A jaka będzie całkowita masa sfery Dysona? Jeśli ma całkowicie 'zasłonić' słońce
                        to musi być dalej od ziemi. Pomijając fakt że obiekt o takiej masie całkowicie
                        zaburzyłby orbitę ziemi, to jeszcze z prostych obliczeń wynika że masa takiej
                        sfery musiałaby być (zakładając nawet niewielką grubość) po prostu gigantyczna.
                        Wyobraź sobie że wpadamy na pomysł budowy sfery w wersji mini - czyli o
                        wielkości Ziemi. Niewyobrażalne przedsięwzięcie, prawda a promień ledwo 6400 km.
                        Sfera Dysona: minimum 150 MILIONÓW kilometrów (odleglosc ziemi od słońca).

                        Nawet jeśli rozmontowac wszystkie skaliste planety układu słonecznego (skąd
                        wziąć do tego energię??) to i tak fizycznego budulca zabraknie. Dyson tego nie
                        wyliczył? Gigantycznym przedsięwzięciem nawet za 1000 lat byłaby budowa sfery o
                        średnicy kilku tysięcy kilometrów, a co dopiero o średnicy ponad 300 milionów
                        kilometrów. Kompletnie nierealne, nie wiem jak on to liczył :)
                        • tetlian Re: A jaka będzie całkowita masa sfery Dysona? 26.08.08, 20:33
                          comrade napisał(a):

                          > A jaka będzie całkowita masa sfery Dysona? Jeśli ma całkowicie 'zasłonić' słońc
                          > e
                          > to musi być dalej od ziemi. Pomijając fakt że obiekt o takiej masie całkowicie
                          > zaburzyłby orbitę ziemi, to jeszcze z prostych obliczeń wynika że masa takiej
                          > sfery musiałaby być (zakładając nawet niewielką grubość) po prostu gigantyczna.

                          Ale Ziemi by już wtedy nie było. Zostałaby rozmontowana, tak jak reszta planet
                          na cele budowy tej sfery.


                          > Wyobraź sobie że wpadamy na pomysł budowy sfery w wersji mini - czyli o
                          > wielkości Ziemi. Niewyobrażalne przedsięwzięcie, prawda a promień ledwo 6400 km
                          > .
                          > Sfera Dysona: minimum 150 MILIONÓW kilometrów (odleglosc ziemi od słońca).

                          Oto co mi wyszło po kilku prostych obliczeniach:

                          objętość wszystkich planet Układu Słonecznego = 2.7622*10^15 km^3

                          Zatem jeśli chcielibyśmy zbudować sferę o grubości 3 metrów, to mogłaby mieć ona
                          promień 640 milionów kilometrów. Jeśli zdecydowalibyśmy się na grubszą wersję
                          wynoszącą 1 kilometr, to sfera miałaby średnicę 35 milionów kilometrów.

                          Tak więc na orbicie pomiędzy Wenus, a Ziemią można śmiało taką sferę wybudować.


                          > Nawet jeśli rozmontowac wszystkie skaliste planety układu słonecznego (skąd
                          > wziąć do tego energię??) to i tak fizycznego budulca zabraknie. Dyson tego nie
                          > wyliczył? Gigantycznym przedsięwzięciem nawet za 1000 lat byłaby budowa sfery o
                          > średnicy kilku tysięcy kilometrów, a co dopiero o średnicy ponad 300 milionów
                          > kilometrów. Kompletnie nierealne, nie wiem jak on to liczył :)

                          Widzisz, nierealne to jest obecnie. Podobnie jak 300 lat temu nierealne było
                          wybudowanie helikoptera. Co do energii, jakie można by do tego wykorzystać,
                          pisałem o tym we wcześniejszych postach.
                  • Gość: passos Kosmiczny brak wiedzy? IP: *.gorzow.mm.pl 25.08.08, 20:28
                    Ech bzdety piszesz...
                    Czasoprzestrzen - czyli inaczej 4-wymiarowa przestrzen, istnieje niestety i daje
                    o sobie znac. Np. satelity GPS musza brac poprawke, ze czas na nich plynie nieco
                    wolniej niz na Ziemi.
                    Teoria wzglednosci na razie dosc dobrze tlumaczy zjawiska w skali makro (co nie
                    wyklucza, ze moze byc tylko czescia wiekszej teorii). Zgodnie z nia aby
                    zakrzywic przestrzen wystarczy umiescic tam jakas mase. Skrajny przyklad to
                    czarne dziury i ich horyzont zdarzen.
                    Przestrzen wcale nie jest pusta - zakrzywienie, rozproszony wodor no i czarna
                    materia (ktora moze byc wszystkim).

                    To raczej ty popelniasz blad przykladajac ziemska miare do kosmosu.

                    Co nie zmienia faktu, ze dywagacje dotyczace zakrzywiania przestrzeni przez
                    statek kosmiczny sa rownie abstrakcyjne jak przewidywanie pogody na tegoroczne
                    Swieta.
                  • Gość: asdf Re: koSmiczna prędkość? IP: *.ssp.dialog.net.pl 26.08.08, 00:52
                    Trochę pokory zamiast jeździć po innych. I trochę szacunku dla innych. Po co
                    robić z siebie buraka-wyrocznię. Dobre pomysły zwykle powstają w wyniku burzy
                    mózgów (czy to w głowie samotnego naukowca, czy w grupie uczonych a nawet
                    samouków), a jeśli wiesz co to jest, to pewnie wiesz też, że każda odpowiedź
                    jest tak samo ważna, choć niekoniecznie każda jest zgodna z oczekiwaniami/stanem
                    faktycznym. Nawet poddając analizie odpowiedź błędną zyskujemy, bo zawężamy
                    ilość tez poprawnych, ale nawet to nie jest pewne, bo możliwość wstępnie
                    odrzucona może okazać się w końcu prawdziwą (kiedy nie braliśmy pod uwagę
                    pewnych elementów lub też nasz stan wiedzy na tamten dzień nie pozwalał jeszcze
                    na znalezienie kolejnego elementu układanki). Wszak kiedyś uznawano za szaleńców
                    tych, którzy twierdzili, że Ziemia jest okrągła- wszak Ci na dole w takim
                    przypadku by spadali. Potem okazało się,że mamy grawitację itp, itd Przykład
                    oklepany, ale ilustruje problem.
                    Ja sobie myślę tak, że może sęk tkwi w tym, że nie powinno się myśleć o napędzie
                    w kategoriach napędu ziemskiego. Może zamiast myśleć, co by mogło popychać
                    pojazd należałoby pomyśleć nad materiałem, który w warunkach kosmicznych
                    reagowałby odpowiednio np. na promieniowanie kosmiczne, umozliwiając
                    kontrolowany ślizg, coś jak surfing ;) A do tego nawigacja nawiązująca do
                    starych morskich podróży morskich uzależnionych od przypływów i odpływów. Wiem,
                    że teraz to nie ma pokrycia w dostępnej nauce, ale może wystarczy, że znajdziemy
                    nowy minerał gdzieś na Marsie a zyskamy zupełnie nowe mozliwości. :)
            • chavez6 Re: koSmiczna prędkość? 25.08.08, 18:34
              Gość portalu: ble napisał(a):

              > Najpierw rozpędźmy, a później będziemy się martwili jak hamować ;)
              > Ostatnie zdanie w artykule jest tu kluczowe
              > "Zawsze coś pozostaje science fiction dopóki ktoś tego nie zrobi - dodał."
              > Nauka i postęp wielokrotnie udowadnia, że niemożliwe staje się możliwe. Po
              > prostu teraz jesteśmy jeszcze za głupi i zbyt ograniczeni umysłowo, aby coś
              > konkretnego w tej kwestii zrobić. Aaaa i jeszcze jedno - pomysł, aby był to
              > silnik rakietowy od razu sam się dyskwalifikuje. Sądzę, że to będzie wyglądało
              > tak, że ktoś, kiedyś i całkiem przypadkiem odkryje nowy rodzaj napędu, taki o
              > jakim nam się jeszcze nie śniło.

              a kto mówi o lądowaniu :D...??.... chodzi tylko o to żeby dolecieć... przelecą
              obok jakiejś planety pełnej ufoli... pomachają im... i polecą dalej albo o coś
              się rozbiją
      • Gość: CivitVratis Jeszcze w 1905 roku pisano że nie da sie polecieć IP: *.chello.pl 22.08.08, 19:53
        w kosmos czy na księżyc (bodaj czy nie sam Konstanty Ciołkowski to
        napisał) bo nikt nie wymyślił wtedy rakiety wielostopniowej. Czemu
        nie ma tu ani słowa o żaglach i wietrze słonecznym ?? Nie oszukujmy
        się przecież nasze statki kosmiczne to odpowiedniki jednodrzewów i
        dłubanek, teraz pora na żaglowce, zanim ruszymy pełną "mocą maszyn"
        w otwarty kosmos. Jestem absolutnie pewien, że jeśli będzie tylko
        uzasadnienie ekonomiczne to i silniki i technologie się znajdą :)
    • Gość: sarkasta Re: Naukowcy się nie łudzą: Nigdy nie dolecimy do IP: *.tktelekom.pl 22.08.08, 23:16
      Czysto teoretycznie rzecz ujmując polatać sobie po najbliższej okolicy paru lat
      świetlnych kiedyś tam będziemy mogli, ot wystarczy wymyśleć napęd dający ciągłe
      przyspieszenie równe Ziemskiemu czyli 9,81 m/s2, mamy komfortową sztuczną
      grawitację, dzięki dylatacji czasu kosmonauci podróżowali by po najbliższej
      okolicy w miarę szybko (po kilka lat na gwiazdę) komunikacja z Ziemią mimo
      opóźnień rzędu lat była by w minimalnym stopniu zachowana. Wystarczy wziąć
      kalkulator w rękę i kilka wzorów mechaniki relatywistycznej by się o tym
      przekonać. Niestety puki co nie znamy odpowiednio potężnych źródeł energii, ale
      wszystko z czasem, dzisiaj rozbijamy atomy, jutro będziemy je kontrolowanie
      łączyć, kto wie co następne pokolenia wymyślą.
      Co do sensu to zawsze jakiś się znajdzie, najlepiej by stała za tym ekonomia,
      np. jakieś ciekawe surowce bo wtedy postęp będzie szybki. Jak nie to też
      znajdzie się jakiś powód, choćby brak dodatkowych planet do zatknięcia flagi w
      układzie słonecznym ;)
      Niestety dalszy kosmos jest dla nas równie niewyobrażalnie niedostępny jak
      Antarktyda dla jaskiniowców, ale na kilka przybrzeżnych wysepek o ile wcześniej
      nie wyginiemy, kiedyś tam uda się nam dostać. Puki co jednak nawet nie odbiliśmy
      od brzegu, a nasze obecne pojazdy w tej skali nawet nie zasługują na miano
      dłubanki, co najwyżej można je porównać do gałęzi po uczepieniu się której
      możemy trochę pounosić się na wodzie.
    • Gość: Grzegorz A mala czarna dziura? IP: *.gprs.plus.pl 24.08.08, 10:28
      Gdyby tak zrobic sobie (np w LHC ;) mala czarna dziure i umiescic ja za
      statkiem, karmiac materia, podczas gdy ona emitowalaby promieniowanie Hawkinga
      popychajace nasz statek? Nic nie zamienia materii na energie rownie efektywnie,
      jak czarna dziura.
      Poza tym, w podrozach miedzygwiezdnych nie ma co sie spieszyc - pare setek lat
      na podroz do innej gwiazdy byloby dobrym wynikiem. W podroze miedzygalaktyczne
      nie wierze.
      Inna sprawa jest to, ze nie sadze, by ludzkosc kiedykolwiek zdecydowala sie
      ruszyc poza Uklad Sloneczny. No, przynajmniej w rzeczywistym swiecie. Przeciez
      tutaj, dopoki swieci Slonce, mamy wszystko, czego nam potrzeba!
      • Gość: prs Re: A mala czarna dziura? IP: *.wro.vectranet.pl 25.08.08, 16:29
        O widzę kolejny (chyba) komentarz naszego lokalnego, ale nie poznanego do tej
        pory geniusza. :D
        Jeszcze z kilka takich komentarzy, a umrę od śmiechu. :D hahah
        Człowieku zastanów się czy może jakiegoś kabaretu nie stworzyć.
        Równie dobrze mogłeś napisać, że wystarczy stworzyć tunel łączący dwa punkt w
        przestrzeni kosmicznej i po kłopocie. :p hehehe
        Ale to nie brzmiało by tak 'mądrze'.. hahaha
          • Gość: ya Re: trudno, nastąpił kres nauki IP: *.internetdsl.tpnet.pl 26.08.08, 16:24
            Nie oznacza też, że jest prawdziwa. Na pewno ludzkość wymyśli
            miliard nowych rzeczy/technologii. Komu się śniło te 100 lat temu o
            mechanice kwantowej? A przecież dzisiaj na codzień korzystamy z jej
            dobrodziejstw (wszyscy) w ogóle się nad tym nie zastanawiając.
            Głupotą jest twierdzić, że osiągnęliśmy kres możliwości. To jedno
            jest pewne. Ale czy (i kiedy) wymyślimy technologię umożliwiającą
            międzygwiezdne podróże - tego oczywiście nie wiemy.
    • Gość: KONRAD Naukowcy się nie łudzą: Nigdy nie dolecimy do g... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.08.08, 22:41
      Jak wynika z doświadczenia, nauka nie powinna używać słowa
      NIGDY.Prawdopodobnie napęd rakietowy dochodzi do kresu swoich
      możliwości.Prawa dynamiki Newtona obowiązują przy przyśpieszaniu
      masy.Szeroko znane prace Machio Kaku o tunelowaniu przestrzennym
      dają nadzieję na realizację pdróży kosmicznych w inny sposób i być
      może przy zużyciu mniejszych ilości energii.Za mojego życia
      nastąpiło ogromne przyśpieszenie postępu naukowego.Myślę że przyszłe
      lata przyniosą odkrycia umożliwiające ludziom eksplorację całego
      wszechświata i nie tylko.
    • rudy102_t_34_85 Mistrz Lem radzi... 25.08.08, 00:46
      Problematycznośc takich prognoz polega na tym że wybiegając w
      przyszłość ekstrapolują tylko wiedzę i technikę znaną lub możliwą do
      wyobrażenia dzisiaj.Tymczasem za 300 lat ludzkość może posiadać
      środki zupełnie niewyobrażalne które uczynią możliwym to co dzisiaj
      wydaje się niemożliwym.Weźmy np. sprawę pogodzenia niemożności
      osiągnięcia przez kosmolot prędkości nadświetlnej z gigantycznymi
      odległościami dzielącymi nas od gwiazd.Wysyłanie ekspedycjii która
      powróci za setki lat jest bezcelowe.Rozmaite "tunele
      nadprzestrzenne" ,"WARP 4" to zupełne fantazje na pograniczu bajek
      gdzie nauka odgrywa rolę magii.Niemniej w oparciu o zjawiska które
      już poznajemy i zaczynamy rozumieć można stworzyć jakąś sensowną
      koncepcję,wystarczy tylko wyjść trochę do przodu poza pewne
      stereotypy.Mistrz Stanisław Lem przedstawił w powieści FIASKO bardzo
      ciekawy pomysł mający (moim zdaniem) znamiona realności.Pozwolę
      sobie go zacytować skracając w miarę możliwości:
      "Pokonanie przestrzeni dzielącej gwiazdy od gwiazd by jedni Żywi i
      Rozumni mogli spotkać Innych i wrócić jest prostym lotem
      nieziszczalne (...) tu i tam miną w kilku latach pokładowego czasu
      stulecia.(...) Jednakowoż dzieje ludzkie biegną zawsze inaczej niż
      myśl skierowana ku ich przepowiedni.Otchłanne czeluście próżni
      okazały się zaporą której istotnie nie można przebić.Można ją jednak
      obejść serią szczególnych manewrów.
      Uśredniony czas galaktyki jest jeden-ona sama stanowi zegar
      pokazujący swój wiek więc i czas.Tam jednak gdzie panuje najwyższe
      natężenie grawitacjii,galaktyczny czas ulega gwałtownym
      przemianom.Ma on granice u których staje.Są to sfery Schwarzschilda-
      czarne powłoki zapadłych w siebie gwiazd (tzw.Czarnych Dziur-
      przyp.).Powłoka ta jest horyzontem zdarzeń.(...) zapadłej w siebie
      gwiazdy-kollapsara,nie da się nawet oblecieć po dowolnej
      trajektorii;pływy ciążeniowe zabiją podróżnych i rozszarpią ich
      statek.Tak nagle gilotynują przybyszów kollapsary powstałe z gwiazd
      parokrotnie cięższych od słońca.Jeśli jednak masa czarnej dziury
      będzie stu-lub tysiącsłoneczna ciążenie u jej horyzontu może być
      słabe (...) nic nie grozi zrazu stakowi który tam dociera (...)
      nigdy jednak nie zdoła się jednak wynurzyć spod owej niewidzialnej
      powłoki.(...)
      Dalsze uróżnorodnienie Czarnych Dziur wykryły następne obliczenia i
      symulacje.Gwiazda gdy się zapada (...) drga jak kropla na przemian
      spłaszczana w dysk i rozciągana wrzecionowato.Zachowuje się jak gong
      taki co sam w siebie bije.Ale zamilkły gong można pobudzić do drgań
      uderzeniem.Można też Czarną Dziurę wprawić w ponowne drganie
      inżynierią sideralną.Trzeba ją znać i dysponować dostateczną mocą
      rzędu 10 do 44 ergów (...) Po co? Aby utworzyć to co astrofizycy
      nazywają "cebulą temporalną".Podobnie jak środek cebuli otacza
      warstwami miąsz (...) tak kollapsar w rezonansie otacza się giętym
      grawitacją czasem,a raczej zawiłym uwarstwieniem czasoprzestrzeni.
      (...) dla tego kto by się znalazł koło niej w warstwicy wyinaczonego
      czasu wskazania zegara galaktycznego tracą wszelkie znaczenie.Jeśli
      więc statek dopadnie Czarnej Dziury deformującej niejednokrotnie
      czasopszetrzeń to może wpłynąć na bradychronę i w tej strefie
      spowolnionego czasu trwać latami-aby opuścić po nich ów temporalny
      port.(...)
      Dla statku na bradychronie czas może prawie stanąć.Ale to nie
      wszystko (...) przy bradychronach mogą pojawić się retrochrony:
      prądy czy też rzeki czasu płynące wstecz.Dla obserwatorów odległych
      nie istnieją ani pierwsze ani drugie.Po to aby skorzystać z tych
      znieruchomień lub zawróceń czasu,trzeba w nie wtargnąć."
      Żeby nie przedłużać-w powieści Lema statek kosmiczny leci do celu
      setki (ziemskich) lat by w drodze powrotnej wykorzystać owe prądy
      wstecznego czasu przy wcześniej wzbudzonej sideralnie Czarnej Dziurze
      po to aby cofnąć się o setki lat względem uśrednionego czasu
      galaktyki.Dzięki czemu powróci na Ziemię w kilka lat po starcie.Jak
      łatwo zauważyć w momencie opuszczenia owej "retrochrony" na Ziemi
      (w/g czasu Układu Słonecznego) trwa jeszcze 2-ga wojna światowa lub
      nawet kampania Napoleona! Brzmi to "antyzdroworozsądkowo" ale
      zasadniczo nie jest sprzeczne z fizyką-o ile teoretyczny model
      Czarnej Dziury taki jakim go Lem przedstawił jest prawdziwy...
      Być może będzie to wszystko wyglądać inaczej ale w kwestii
      technicznej jestem optymistą-kiedyś damy radę (o ile nie palniemy
      sobie wcześniej w łeb).
      Osobną sprawą jest to czy żeczywiście warto lecieć do gwiazd nawet
      wiedząc że jest tam rozumna cywilizacja.Tu Lem jest zdecydowanie
      bardziej sceptyczny...

        • rudy102_t_34_85 Re: Mistrz Lem radzi... 26.08.08, 02:21
          Gdyby nie moje skróty (...) pewnie byłbyś już martwy.
          W koncepcjii Lema urzeka mnie postawienie "sprawy na głowie"
          tj.zamiast głowić się jak leciec jak najszybciej z pubktu A do
          punktu B pomyślał co zrobić aby czas potrzebny na pokonanie tej
          odległości przstał mieć znaczenie mimo jego faktycznego upływu.To
          właśnie przykład myślenia w odmiennym kierunku.
          Na starość Mistrz Lem w ogóle nabrał okropnego pesymizmu do
          wszystkiego zachowywał się trochę jak Jaś Fasola w skeczu o
          ministerstwie d/s bezrobocia (ciągły jęk ochhh,oo rrraaannyy,ojjejj
          i nic poza tym).Nie umniejsza to jego wielkości jako wizjonera
          (virtual reality,nanomechanika,biotechnologia wszystko w epoce
          pralki "Frania" i kalkulatora na korbkę).
          Natomiast przyznaję że choć technicznie będziemy w stanie dolecieć
          do gwiazd to może okazać się że brak na to chętnych bo cała
          cywilizacja będzie "sparadyzowana wirtualnie" (jak to sam Lem
          określił) i każdy podłączony do maszynerii będzie przeżywał własne
          przygody tak realne jak prawdziwe tylko dużo ciekawsze-także w
          wyimaginowanym kosmosie rodem z Gwiezdnych Wojen czy Star Treka...
          • pi-l Re: Mistrz Lem radzi... 26.08.08, 14:46
            Z całym szacunkiem dla pana Lema, ale on był "tylko" pisarzem science fiction i filozofem, a nie wszechwiedzącym autorytetem w sprawach wszelakich...
            > Na starość Mistrz Lem w ogóle nabrał okropnego pesymizmu do
            > wszystkiego
            Zawsze był trochę pesymistyczny, :P na starość jedynie nabrał pesymizmu do techniki, w którą wierzył a która go zawiodła.
            • rudy102_t_34_85 Re: Mistrz Lem radzi... 26.08.08, 15:29
              Nikt nie jest wszechwiedzącym autorytetem w "sprawach wszelakich" a
              jeśli mówi że jest to kłamie!
              Genialny Einstein też się mylił w pewnych sprawach.
              A Lem nabrał pesymizmu nie względem techniki ale człowieka.W FIASKU
              (jego ostatniej powieści) technika działa wspaniale ale człowiek
              który ją kieruje zawodzi na całej linii...Lemowska krytyka internetu
              (przesadna i niesprawiedliwa w/g mnie) nie jest krytyką technologii
              tylko jej użytkowników którzy z tego wspaniałego wynalazku robią
              śmietnisko.
        • Gość: miszcz skladni Re: Mistrz Lem radzi... IP: 79.97.230.* 25.08.08, 20:23
          dokladnie tak (nie cierpie tego zwrotu), prosze jednak zauwazyc ze fizyka jaka
          znamy nie nadaje sie do opisu czasoprzestrzeni pod horyzontem.Wiec lem sobie
          pofantazjowal troche, bo nikt go nie zlapie za reke i powie ze jest inaczej
          .Poza tym swiadczy to o tym jak daleko wspolczesna fizyka daleka jest od
          doskonalosci:)
      • Gość: thor Re: Mistrz Lem radzi... IP: *.szczecin.mm.pl 25.08.08, 21:17
        mistrz Lem na koniec życia zmądrzał i przewidział na koniec I
        połowy XXI wieku swego rodzaju koniec świata któy to nastąpi w
        wyniku totalnego upowszechnienia rzeczywistości wirtualnej
        dzięki temu nigdzie nie będzie trzeba latać tylko wszystko czego
        nam się zachce stworzymy sobie w naszej nowej pieknej
        rzeczywistości - równiez loty w kosmos
    • Gość: miś Naukowcy się nie łudzą: Nigdy nie dolecimy do g.. IP: *.centertel.pl 25.08.08, 17:13
      a po co ciągnąć ze sobą to całe żelastwo? Podróże astralne odbywa się zasiadając
      wygodnie w fotelu, po czym za pomocą głębokiej medytacji opuszczając grube
      (fizyczne) ciało materialne. Pozostając w otoczce umysłu można podróżować z
      prędkością myśli do dowolnego zakątka materialnego wszechświata. Przeczytajcie
      sobie " Małego księcia' jak kogoś interesują szczegóły technologiczne...
      Niestety, do Pana Boga nie da się w ten sposób dolecieć... Trzeba by się pozbyć
      jeszcze tej otoczki umysłu a tu odpowiednie technologie też co prawda już od
      dawna istnieją, niestety, są mało popularne w środowiskach naukowych...
    • Gość: T Narazie nie dysponujemy odpowiedniatechniką IP: 87.105.164.* 25.08.08, 17:19
      100 lat emu naukowcy powątpiewali czy da się człowieka wystrzelić z
      armaty aby doleciał na księzyc... czy to znaczy, że nie da się na
      księzyc dolecieć? Da ale wymaga to napędu ni znanego 100 lat temu...
      zaa 100 lat równie śmieszny będzie pomysł, żeby używać napędu
      rakietowego w podróżach międzygwiezdnych... ale podróze
      miedzygwiezdne moga stać sięfatem.
    • Gość: tess w 15 wieku mysleli podobnie IP: *.md4.pl 25.08.08, 17:30
      15 wieczni "eksperci" od medycyny tez nie mysleli ze da sie
      przeszczepiac orany a tymbardziej je klonowac, wtedy nawet takiego
      slowka nei znali, wiec co to za gadanie ? za 50 lat nauka zmieni sie
      w takim stopniu ze nikt nikt niewie co sie stanie a co dopiero za
      500 lat
      • Gość: orient Re: w 15 wieku mysleli podobnie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.08.08, 20:48
        Owszem, nie tylko myśleli o tym ale również tworzyli legendy. Na przykład o
        przyszyciu nogi Saracena w miejsce utraconej przez rycerza. Nawet podawano
        szczegóły o zespoleniu ran za pomocą żwaczek pewnego gatunku chrząszcza. Było
        też o przetaczaniu krwi i to nie tylko w obrębie jednego gatunku ale
        międzygatunkowo. Klonowanie też było ale to raczej była dziedzina magii a nie
        medycyny.
    • Gość: zenon Ja tylko przypomne, ze w 1865 IP: *.eranet.pl 25.08.08, 17:44
      Najwieksze umysly owczesnej Europy zebraly sie i zgodnie orzekly, ze
      lot na Ksiezyc jest absolutnie niemozliwy.

      Moim zdaniem nie ma rzeczy niemozliwych, za mozliwe uznaje tworzenie
      nowych wszechswiatow przez czlowieka w mysl innych zasad. Podroze
      miedzygalaktyczne, wieczne zycie w ciaglym zdrowiu to pikusie. Beda
      dostepne w najblizszej przyszlosci.
    • Gość: jaro Dolecimy IP: *.chello.pl 25.08.08, 18:03
      przypuszczalnie kiedyś zostanie wynaleziony odpowiedni napęd i
      pewnie będzie to zupełnie coś innego niż można się spodziewać.
      Pewnie tak jak wiele przełomowych wynalazków zostanie wynaleziony
      niejako przypadkowo, ale zostanie, to tylko kwestia czasu ...
    • Gość: zydor Naukowcy się nie łudzą: Nigdy nie dolecimy do g... IP: *.e-wro.net.pl 25.08.08, 18:09
      Potrzebuję kwotę rzędu miliona euro i trzy lata i problem w skali modelowej
      zostanie rozwiązany. Obecnie w dość znacznym stopniu jest rozwiązany
      teoretycznie, wymaga przeprowadzenia kilkunastu do kilkudziesięciu
      eksperymentów, a eksperymenty to materiały i technologia, a co za tym idzie -
      koszty. Ale kto mi uwierzy i da taką kasę? Jeżeli uwierzy, to będzie chciał
      ukraść, jeżeli nie , to nie da kasy. To jest powód stagnacji nie tylko w tej
      dziedzinie. Podobnie jest z rozwiązaniem problemów z produkcją nietoksycznej
      dla środowiska energii.
    • 999s Naukowcy się łudzą: Nigdy nie dolecimy do g... 25.08.08, 18:23
      Ciekawe czy powiedzmy 500 lat temu naukowcy czy inni alchemicy umówili się w
      jakimś burdelu i ogłosili wszem i wobec maluczkim np.:
      "Nigdy nie będziemy czerpać surowców z głębokości kilku kilometrów wgłąb ziemi
      ani spod dna morza."
      albo
      "Nigdy nie zdołamy pokonać atlantyku w kilka godzin i to w powietrzu"
      • comrade Re: Naukowcy się łudzą: Nigdy nie dolecimy do g.. 26.08.08, 17:52
        Wtedy ich wiedza była mała. Współczesna fizyka dociera do granic rzeczywistości
        z obu stron: w skali mikro i makro. Pewnie powstanie teoria łącząca wszystkie
        oddziaływania - no i co wtedy zostanie do odkrycia? Nowe oddziaływanie? Gdzie,
        jak? :)

        To nie jest tak że jeśli przyrost wiedzy w ciągu ostatnich 500 lat był ogromny
        to utrzyma się w takim samym tempie przez kolejne 500 lat. Zaryzykowałbym
        stwierdzenie że tempo rozwoju nauk ścisłych MALEJE - kiedyś odkrywano nowy
        pierwiastek chemiczny co rok czy kilka lat, a dziś? Tak samo z cząstkami
        elementarnymi - dziś żeby potwierdzić doświadczalnie istnienie jednej cząstki,
        buduje się ogromny collider za grube miliardy. I tak dalej. Fizyka po prostu
        osiąga granice istniejącej rzeczywistości i każdy kolejny krok jest coraz
        trudniejszy.

        Powiecie że może będzie przełom na miarę Einsteina? Ale wskażcie GDZIE ten
        przełom może nastąpić? Na wiele lat przed Einsteinem wiadomo o naturze materii
        było bardzo wiele: grawitacja, elektromagnetyzm itd. wszystko było rozpracowane.
        Ale jednocześnie mieli też ZAGADKI, w postaci eksperymentów empirycznych których
        nie potrafili wyjaśnić np. doświadczenie Michelsona-Morleya i to były
        potencjalne punkty w których mógł nastąpić przełom. No i nastąpił.

        Dziś jest na odwrót: teoria wyprzedza doświadczenie, przewiduje się teoretycznie
        wystąpienie np. jakiejś cząstki elementarnej czy fal grawitacyjnych ale nie ma
        jak potwierdzić bez gigantycznych inwestycji w aparature do empirii. Dlatego
        stawiam kontrowersyjną tezę: nauka... zwalnia ! :)
        • Gość: zbigg Re: Naukowcy się łudzą: Nigdy nie dolecimy do g.. IP: *.tieto.com 27.08.08, 10:21
          > Dlatego stawiam kontrowersyjną tezę: nauka... zwalnia ! :)

          Zgadzam się w 100% - choć laik jestem. Poziom skomplikowania i koszt następnych kroków ewolucji naukowej rośnie w tempie dużo szybszym niż nasze liniowe postrzeganie świata (rozwoju/kosztów/czasu itp).

          Możliwe, że następne odkrycie na miarę powiedzmy teorii względności czy kwarków wymaga 10/100/1000 razy więcej nakładu czasu, zasobów i intelektu niż poprzednie.

          Dlatego zwalniamy w sensie *ilości odkryć* mimo, że jako ludzkość wydajemy na to coraz więcej środków,
    • Gość: Radek Lepiej nie mówić, że coś jest niemożliwe IP: *.internetdsl.tpnet.pl 25.08.08, 18:24
      Cytując Arthura C. Clarke'a: "Kiedy poważany, a sędziwy naukowiec twierdzi, że
      coś jest możliwe, prawie na pewno ma rację. Gdy twierdzi że coś jest niemożliwe,
      prawdopodobnie się myli." Wystarczy przypomnieć sobie braci Wright, twórców
      pierwszego samolotu. Przed nimi powszechnie wierzono, że niemożliwe jest latanie
      maszyny cięższej od powietrza. Dzisiaj pewnie każdy osobiście latał samolotem
      lub latał ktoś z kręgu jego znajomych. Ktoś kiedyś mądrze powiedział, że nawet
      najwybitniejsi naukowcy mają zbyt małą wyobraźnię. Wydaje im się, że coś jest
      niemożliwe, a później przychodzi ktoś, kto tego nie wie i to robi. Zgodzę się
      tylko co do jednego. Że latanie (globalnie) z prędkościami mniejszymi od
      prędkości światła nie sprawi, że podróże do innych gwiazd czy systemów
      gwiezdnych staną się powszechną praktyką. Dopiero wynalezienie sposobów podróży
      z prędkościami (globalnie) dużo większymi od prędkości światła sprawi, że nasza
      galaktyka będzie w zasięgu naszych rąk. Nie koniecznie musi to być coś na
      kształt napędu WARP ze Startreka. Może to być coś, czego nikt do tej pory nie
      przewidział.
    • Gość: poeta Napęd świadomości IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.08.08, 18:26
      Świadomość, której nie potrafimy zdefiniować potężniejsza jest niż wszelka
      materia i zasady, ponieważ absolutnie nie ma żadnych zasad, dobra, zła, sensu
      czy celu.

      Dlatego, zamiast szukać na zewnątrz, lepiej poszukać wewnątrz, przełamać
      świadomość i zmienić rzeczywistość - myślisz "chcę być tam" - i jesteś.
        • Gość: mmm a co w tym nowego ? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 25.08.08, 20:33
          wiele osób (w tym ja także) złamało już swoją świadomość...
          mnie to na przykład udaje się w snach - jestem w wielu pięknych
          zakątkach, żyję w luksusie i na luzie...
          innym udaje się to nie tylko w snach, ale również po wypaleniu
          dobrego stuffu !
          jedyny mankament : narazie ten stan złamanie świadomości jest
          ograniczony czasem... ale może już niedługo nauczymy się z tego
          korzystać na większą i dłuższą skalę ?...

          :-))))
        • lahdaan Doskonale Panie Poeto! 26.08.08, 00:05
          "Każda utopia, nawet daleka i a priori nie osiągalna kreśli horyzont dążeń i
          oświetla działania." Słowa są jak zaklęcia - "nigdy" powoduje "nigdość".

          pozdrawiam

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka