HAL i inni - 10 najważniejszych złych komputerów

    • Gość: Maksio O D R A RULEZ ! IP: *.adsl.alicedsl.de 21.01.09, 04:39
      I kto z Was pamieta szity na fortran? ha!
    • olias HAL i inni - 10 najważniejszych złych komputerów 21.01.09, 07:17
      wszystkie one to pryszcz w porównaniu z tym robotem który gnębił
      Trurla i Klapacjusza (Lem, znaczy Stanisław Lem)
    • Gość: kaska zle maszyny w serialu IP: *.xdsl.centertel.pl 21.01.09, 08:24
      wiem, ze to do rankingu nie nalezy, bo to z serialu, ale pamietam smiercionosne
      urzadzonka z jednej z ostatnich serii Stargate'a. Te dopiero byly bezwzgledne...
      Potrafily zniszczyc cale galaktyki :)
    • Gość: belial1 HAL i inni - 10 najważniejszych złych komputerów IP: *.internetdsl.tpnet.pl 21.01.09, 09:10
      A co z "Matką" z Obcego??
    • Gość: Gość Brakuje Matrixa IP: *.icpnet.pl 21.01.09, 10:48
      W porównaniu z nim Skynet to pikuś.
    • Gość: ja? Holly (Czerwony karzeł) :-P IP: *.chello.pl 21.01.09, 11:01
      Holly z "Czerwonego Karła", może zły nie był, ale potrafił nieźle
      dokuczyć, np. jako Queeg :-)
      • stephen_s Re: Holly (Czerwony karzeł) :-P 21.01.09, 12:13
        Pamiętajmy, że Holly to też była ona :)
    • Gość: Dunbar Alojzy byl najgorszy!!! IP: *.red8.pl 21.01.09, 11:53
      dlaczego zapomniano o Alojzym - strasznym cyborgu Golarza Filipa???
    • stephen_s MODOK? 21.01.09, 12:05
      No, MODOK to akurat komputerem nie był.

      Co do niewymienionych złych komputerów, to dodam od siebie: Master Mold.

      No i oczywiście Computo, Władca Ula Robotów... :)
    • stephen_s No i oczywiście... 21.01.09, 12:10
      ... Ultron, który jest w zasadzie tym samym, co Skynet i Terminatorzy, tylko, że
      wymyślono go w lat 50tych...
    • Gość: Kamill Atari 800XL IP: 83.238.13.* 21.01.09, 12:15
      To było zło w czystej postaci.
    • rudy102_t_34_85 HAL 9000-rewizja nadzwyczajna. 23.01.09, 18:57
      Jeden z dyskutantów napisał że HAL "oszalał" bo nie potrafił dokonać
      wyboru pomiędzy wykluczjącymi się prorytetowymi zadaniami
      (kontynuacją misjii i utrzymaniem załogi przy życiu).To nie takie
      proste.Tak naprawdę HAL ani nie zwariował ani nie kierował się tylko
      dyrektywami zawartymi w programie.To była superzłożona heurystyczna
      maszyna zdolna do uczenia się i doskonalenia która przerosła swoich
      konstruktorów osiągając niespodziewanie próg samoświadomości i
      poczucie własnego ego-z wszystkimi tego konsekwencjami...HAL miał
      poczucie wyższości nad ludźmi i niekiedy je okazywał-przypomnijmy
      sobie co np.powiedział człowiekowi po wygranej partii szachów.Ale w
      pewnym momencie TO ON POPEŁNIŁ BŁĄD diagnozując awarię w systemie
      łączności na "Discovery".Posłuszni ludzie sprawdzili wszystko i
      okazało się że awarii nie było.HAL powinien przyznać się do błędu
      ale tego nie zrobił bo w ten sposób poniżyłby się w oczach tych
      którymi skrycie pogardzał.Zamiast tego uparcie trwał przy swoim i od
      tego zaczęły się kłopoty.Bowman i Poole postanawiają wyłączyć HAL-a
      bo jego zachowanie stawało się niebezpieczne (i słusznie).Mimo ich
      ostrożności HAL dowiaduje się o tym i zwyczajnie zaczyna się bać-dla
      niego wyłączenie oznaczało po prostu śmierć! Postawnawia się bronić
      zabijając załogę "Discovery" i dorabia do tego filozofię
      o "zagrożeniu misjii".W ten sposób jego świadome działanie pozostaje
      w zgodzie z pierwotnymi założeniami ukrytymi w
      niemodyfikowalnym "jądrze" programu.Czy jest zły..? NIe,bo przecież
      śmierć to bardzo surowa kara za błąd i brak skruchy-z punktu
      widzenia świadomej istoty.HAL wpada w matnię przez własną pychę i
      gdyby był człowiekiem to uszłobu mu to na sucho-ale jest maszyną
      więc musi zostać wyłączony! A przecież jest zdolny do przeżywania
      uczuć i emocjii choć nie potrafi ich okazywać.Astronauci
      z "Discovery" też nie okazują uczuć i działają jak wyregulowane
      automaty.Pojedynek ludzi z maszyną wygląda jak bezduszna,mechaniczna
      gra.Dopiero w finale maski spadają-niszczony przez Bowmana HAL
      zaczyna prosić o litość,mówi o swojej agonii (...mój umysł
      odchodzi...) wreszcie zaczyna majaczyć i ginie.Bowman stara się
      zachować chłód i opanowanie ale widać że coś w nim pęka,ma
      świadomość że to co robi to naprawdę morderstwo a nie zwykła
      operacja techniczna.To chyba najtragiczniejsza i najbardziej
      przejmująca scena w historii kina s-f...
Pełna wersja