Dodaj do ulubionych

Bezpieczne usuwanie danych: "cztery razy po dwa...

20.01.09, 17:31
Nadpisanie RAZ w zupełności wystarcza.
Faktycznie - ważne, żeby faktycznie nadpisać WSZYSTKIE KOPIE danych. Czyli
właśnie snapshoty, kopie zdalne, backupy, itd. Ale to już jest inna historia.

Reszta to ściema, działająca na zasadzie "pan i tak tego nie zrozumie", "w
amerykańskiej armii mają takich specjalistów", "panie dyrektorze - czy pański
człowiek panu zagwarantuje ksozty procesu"...
Obserwuj wątek
      • Gość: Rafal Lysik Re: Niestety są "magicy" którym się wydaje, że FO IP: 212.59.240.* 20.01.09, 22:44
        Witam,
        faktycznie, potwierdzam. Amerykańskie agencje zalecają nadpisanie danych
        trzykrotnie, to w zupełności wystarcza, aby całkowicie usunąć dane z nośników
        magnetycznych.Polska firma z branży informatyki śledczej aby "podnieść" pewność,
        nadpisuje dane dziewięciokrotnie.Dają klientowi za to certyfikat i rachunek na
        kilka tysięcy :-)
        Akurat zajmuję się programowymi algorytmami niszczenia danych i powiem, że dość
        popularny jest algorytm Gutmanna, o liczbie przejść 35 (sic!) Logiczne jest, że
        zależność między liczbą nadpisać a czasem operacji jest w przybliżeniu liniowa,
        a więc coś za coś.
        Jak zaznaczył rozmówca wyżej, często mówi się dociekliwemu Klientowi, że to tak
        skomplikowane algorytmy, że i tak ich nie skapuje :-)

        Pozdrawiam
        • Gość: z Przy prostej analizie dysku pewnie wystarczy, ale IP: 217.98.20.* 21.01.09, 17:26
          nie zawsze. Jeśli owi badacze wymienieni w artykule "oglądali
          powierzchnię dysku pod mikroskopem magnetycznym", to rzeczywiście
          mogli dojść do wniosku, że po jednokrotnym zapisie dane są
          nieodwracalnie niszczone. Nie jest to do końca prawda, bo
          przemagnesowania zawsze zostawiają jakiś ślad w nośniku. Ze względu
          na specyficzny sposób zapisu okazuje się, że odtworzony przebieg
          anologowy nosi ślady poprzednich zapisów. (Tak trochę przez
          analogię - przebyte "problemy sercowe" pozostawiają ślad na
          kardiogramie ;P). Ktoś kto dobrze zna zasady zapisu, może pokusić
          się o próbę odtworzenia poprzednich stanów zero-jedynkowych - a więc
          i "skasowanych" danych (jeśli nie były zbyt wiele razy nadpisywane).
          Oczywiście potrzebna jest do tego odpowiednie oprzyrządowanie,
          rzetelna wiedza, oprogramowanie i sporo czasu ;)
      • asmok6 I tak bzdury w tym artykule. 22.01.09, 16:10
        Artykuł pełen ogólników, nie poparty faktami i moim zdaniem kłamliwy.

        Przykładowo zdanie:
        "Przeczy mu fakt, że firmy zajmujące się odzyskiwaniem danych otwarcie
        przyznają, że jeśli cały dysk został zapisany zerami tylko raz, to wszystkie
        dane są nieodwracalnie stracone."

        Bardzo przemawia do wyobraźni, prawda? Tylko brakuje wzmianki gdzie i które
        firmy tak przyznają. Bo np. Ontrack - największa w Europie firma odzyskująca
        dane - wcale tak nie twierdzi, wręcz przeciwnie.
        Przyjmują zlecenia na odzysk nadpisanych danych zapewniając o wysokiej
        skuteczności jeśli dane nadpisujące nie były losowe.

        Swojego czasu oddając dysk do odzysku danych zostałem poinformowany że talerze
        zostaną przełożone do sprzętu laboratoryjnego, następnie za pomocą głowic
        kilkukrotnie węższych niż głowice kasujące w moim dysku zostaną przeczytane
        granice ścieżek oraz obszary między ścieżkami. Na podstawie tych odczytów ponoć
        można odtworzyć taki przebieg jaki był wcześniej na ścieżce (obecnie nadpisanej).

        Zresztą ... tak na logikę - po co nawet czytać międzyścieżkowo, przecież to jest
        tak naprawdę zapis analogowy. Głowica kasująca powoduje przemagnesowanie
        nośnika, owszem. Nie chce mi się robić teraz wywodu z fizyki, ale każdy kto
        uważał na lekcjach powinien się domyśleć jak można to odtworzyć. Bo można.

        • and_nowak Głupot ci nagadali 29.01.09, 14:12
          asmok6 napisał:
          > Artykuł pełen ogólników, nie poparty faktami i moim zdaniem kłamliwy.
          To jest właśnie niepoparty faktami kłamliwy ogólnik ;-)))

          > Bo np. Ontrack - największa w Europie firma odzyskująca
          > dane - wcale tak nie twierdzi, wręcz przeciwnie.
          > Przyjmują zlecenia na odzysk nadpisanych danych zapewniając
          > o wysokiej
          > skuteczności jeśli dane nadpisujące nie były losowe.
          1. Biorą kasę za każdą PRÓBĘ, a nie skutek.
          2. Znajdź taki zapis, że jednak potrafią odczytać, nie bełkot, "spróbujmy, może
          się uda".

          > Swojego czasu oddając dysk do odzysku
          > danych zostałem poinformowany że talerze
          > zostaną przełożone do sprzętu laboratoryjnego, następnie
          > za pomocą głowic
          > kilkukrotnie węższych niż głowice kasujące w moim dysku

          Kurcze, szkoda, że Ontrack nie robi dysków - ma lepsze głowice, niż producent! ;-)))

          > zostaną przeczytane granice ścieżek oraz obszary między ścieżkami.
          Tzn. co konkretnie? bit 0, obok bitu 1 ? I jak to poskładać?

          > Na podstawie tych odczytów ponoć
          > można odtworzyć taki przebieg jaki był wcześniej na
          > ścieżce (obecnie nadpisanej).

          PONOĆ to bardzo dobre słowo. Znowu są ONI, którzy mają SPECJALNE GŁOWICE, a w
          ogóle to jest wiedza tajemna, CIA, Ontrack itp. bełkot.
          Zapomnieli powiedzieć, że głowicę trzeba jeszcze jakoś spozycjonować, a to
          całkiem ambitne zadanie. Do laika lepiej przemawia "węższa głowica" niż
          opracowanie alternatywy do PRML.

          Otóż można, ale przy pomocy MIKROSKOPU elektronowego obejrzeć namagnesowanie
          poszczególnych domen i Z PEWNYM PRAWDOPODOBIEŃSTWEM określić jaki był poprzedni
          zapis, a może jeszcze poprzedni, a może przed-poprzedni... Właśnie tu jest
          problem! Wychodzi nam pewien "chyba-bajt", nie wiemy które bity są z "wczoraj",
          a które z "przedwczoraj". Poskładanie takich bajtów (dowolnych porcji) w
          jakąkolwiek sensowną całość przypomina układanie puzzli, z tym że:
          - puzzli są miliardy (obecnie biliardy)
          - na puzzlach nie ma obrazka!
          - niektóre puzzle są połamane
          - jest sporo puzzli z innego pudełka.


    • Gość: x15 Nareszcie ktoś to powiedział IP: *.acn.waw.pl 20.01.09, 22:40
      Bo bez przerwy się kłóciłem z ludzmi, którzy przekonywali mnie, że
      trzeba 7 razy nadpisać każdy sektor, żeby nie dało się odczytać. TO
      y oznaczało, że dysk 100GB naprawdę może trzymać 700GB, ale
      pozostałe 600GB mogą odczytać tylko jacyś magicy specjalnym
      sprzętem.
      • xegar A to musi ktoś powiedzieć 20.01.09, 23:56
        Żadna ze wspomnianych tutaj metod nie daje 100% bezpieczeństwa zatarcia
        wszystkich "wrażliwych" informacji. Owszem, są to metody skuteczne w bardzo
        dużym stopniu, problem jednak polega na tym, że każdy współczesny dysk twardy
        posiada pewną liczbę tzw. sektorów rezerwowych. Do sektorów tych są przenoszone
        dane z sektorów "osłabionych" wadą nośnika, tzn. takich, które jeszcze dały się
        odczytać, ale dysk uznał, że tego fragmentu talerza lepiej nie używać. W takim
        przypadku dysk "potajemnie" przenosi dane do nowego miejsca. Dla danego adresu
        (numeru sektora) jest używana nowa fizyczna lokalizacja, adres nie zmienia się,
        czyli na zewnątrz dysku zmiany praktycznie nie widać. Stary sektor nie ma już
        "oficjalnego adresu" i nawet w przypadku wielokrotnego zamazywania dysku, będzie
        pomijany. Niektóre z takich sektorów mogą być jeszcze czytelne, choć wyłącznie
        za pomocą specjalistycznego sprzętu. Jeden sektor to 512 bajtów. Przy odrobinie
        pecha wystarczy nie tylko na "lub czasopisma" ale prawie ćwierć strony
        obciążającego tekstu. Takich przeniesionych sektorów na dysku może być
        kilkadziesiąt...kilkaset, powstałych w różnych momentach "życia" dysku. Czyli
        dysk może zdradzić tajemnicę, o której sami już zapomnieliśmy.

        Skuteczne kasowanie zapewnia tylko fizyczne zniszczenie dysku (musi być dobrze
        zrobione) lub użycie specjalnego urządzenia - degaussera. W obu przypadkach dysk
        poddany zabiegowi nie nadaje się do ponownego użycia.

        Xe.
        • and_nowak Re: A to musi ktoś powiedzieć 21.01.09, 14:55
          xegar napisał:
          > problem jednak polega na tym, że każdy współczesny dysk twardy
          > posiada pewną liczbę tzw. sektorów rezerwowych.

          No fajnie. Teoretycznie masz rację.

          1. Jakie znasz metody na dotarcie do zapisanych tam danych?
          Tylko nie opowiadaj o producencie i CIA, konkretnie proszę.

          2. Jakie jest prawdopodobieństwo, że akurat jakiś sektor "źle się pozuł" i
          musiał być relokowany? Hint: w normalnym dysku bad sectory są remapowane PO
          PIERWSZYM URUCHOMIENIU. Bo każdy dysk ma bad sectory od nowości, ale w trakcie
          dalszej pracy taka relokacja jest zwykle sygnałem, że dyskowi jest źle i
          niedługo zdechnie (vide S.M.A.R.T)

          3. Jakie jest prawdopodobieństwo, że ów relokowany sektor będzie chciał się
          odczytać?

          4. Jakie jest prawdopodobieństwo, że będą w nim użyteczne informacje, a nie np.
          wallpaper.bmp ?

            • and_nowak Re: A to musi ktoś powiedzieć 29.01.09, 13:48
              Gość portalu: brum napisał(a):

              > Ad 2, 3 i 4: Zgodnie z prawami Murphy'ego to prawdopodobieństwa
              > są BARDZO wysokie :)
              > Ale stojąc na gruncie statystyki i probabilistyki
              > masz rację, pomijalne :)


              Last but not least: To trochę nie na temat. W pierwszym poscie powiedziałem
              "wystarczy nadpisać raz, za to wszystkie kopie".

              Tutaj tak naprawdę nie dyskutujemy nt. ilości nadpisań, tylko, co
              objąć nadpisaniem. Program, który nadpisuje 100 razy losową zawartością, ale nie
              nadpisuje jakichś tam fragmentów dysku jest mniej wart od takiego co nadpisuje
              raz, ale WSZYSTKO. I tyle.
              Jeżeli zaś nie potrafimy nadpisać "wszystkiego", to niezależnie od ilości
              nadpisań mamy ten sam problem. Czy problem jest duży - o teraz, patrz wyżej.
          • Gość: rr Re: A to musi ktoś powiedzieć IP: 217.147.104.* 26.01.09, 11:09
            Ad 1. "normalnie" to się raczej nie da bo dysk zarządza nimi
            wewnętrznie i sam o nich decyduje, nie informując o tym systemu
            operacyjnego. Poczytaj np. na stronie ontracka jak odzyskują dane.
            Wyjmują talerze i czytają je w innym sprzęcie, bit po bicie
            FIZYCZNIE - po całej jego powierzchni a nie tylko po sektorach
            adresowalnych. Potem z tej sieczki wyciągają dane. Miało nie być o
            CIA ale nikt nie mówił że będzie łatwo i tanio. Druga opcja -
            lokalizacja remapowanych sektorów musi być gdzieś w dysku zapisana -
            pewnie w jego nvramie więc możnaby przeprogramować kostkę w celu
            przemapowania tak, żeby je przywrócić :D

            Ad 2. Jeśli zrzucisz pracującego laptopa i "nic się nie stanie" to
            możesz mieć pewność, że coś trzeba zremapować.

            Ad 2.
        • Gość: fixfocus Zgadzam się! IP: *.chello.pl 25.01.09, 23:43
          Ten problem mnie nurtuje od dawna. Oczywiście, nie jestem na tyle
          zacięty, żeby coś konkretnego wyśledzić, ale:
          PEWNOŚĆ można mieć tylko, jeśli jest gwarancja, że w ŻADNYM miejscu
          na dysku nie pozostaje informacja. W mojej praktyce zawodowej
          otarłem się o pewne zagadnienia:

          1. Magnesowanie może osłabić, uszkodzić informacje, ale nnie daje
          gwarancji całkowitego jej usunięcia. Opracowywałem w swoim
          czasie "degausser" do kaset magnetofonowych. Przybyło mi tylko
          siwych włosów.

          2. Przy próbach samodzielnego pisania oprogramowania do zapisu na
          dyskach, znawcy mnie oświecili, że tak jak formatowanie nie kasuje
          fizycznie danych, tak samo OPROGRAMOWANIE WEWNĘTRZNE samego dysku
          wystawia nam do wglądu tylko wirtualny obraz stanu fizycznego, patrz:

          2a. Pojemności dysków dochodzą do TERABAJTA, przy zerze BADSECTORS.
          Czy to możliwe bez "tricku"? Przypuszczam, że fizyczna pojemność
          rzeczywista dysku jest dużo większa, niż deklarowana.

          2b. Powiedziano mi, że tzw. "nadpisywanie" w rzeczywistości odbywa
          się na niezajętych sektorach dysku, aż do WYPEŁNIENIA fizycznej
          pojemności dysku. Dopiero potem zamazywanie rozpoczyna się od
          początku, a kto wie, czy nie grzebieniowo , w sektorach pomijanych
          za poprzednim razem.


          3. Kiedy mi wkładano do głowy algortm Hayesa, zabawiałem się tak,
          że kasowałem do zera 30% bitów w pamięci zapisanej kodem Hayesa
          (archiver, poprzednik ZIPa, z "obrotem" macierzy). Archiwer
          odczytywał dane, jak gdyby igdy nic...

          4. Z kontaktów ze służbami obsługi tajności dowiedziałem się, że
          jedyną uznaną metodą zagwarantowania nieujawniania zawartości
          przypadkowych nośników jest ich ... spalenie. I tego przestrzegają!

          5. Metoda nadpisywania była dobra w DOSie i na dyskietkach. A i
          wtedy potrzebny był specjalny program zapisu nieuwzględniający
          podziału na sektory .

          6. Ile razy informatyczy zapewniali na "niezawodne
          zabezpieczenia" zawsze po jakimś czasie wybuchał skandal z
          ujawnieniem olbrzymich ilości danych . W windowsach lepiej
          zorientowaniu użytkownicy znajdują Listy uczestników
          opracowania systemu, filmiki z ich udziałem, znaja po
          kilkadziesiąt hasel uniwersalnych otwierających każdy system
          danej marki itp.

          DOBRZE, teraz powiedzicie mi, komu z Was się udało szybko i
          sprawnie zamazywać dyskietki 1,4 MB z danymi "wrażliwymi" , żeby
          je mozna było po prostu wyrzucić bez obawy o skandal z ujawnianiem
          poufnych danych? Mam tego kilkaset. Ktoś może próbował magnesów
          neodymowych? Bo "magnesy śpiewające", silne i o dużym
          rozproszeniu , przy próbach nawet nie wpłynęły na zgłaszanie się
          dyskietek, a co dopiero na możliwość odczytywania sektora po
          sektorze.

          A może rozwiązaniem byłoby szyfrowanie wszystkich danych w
          komputerzze, przed zapisaniem ich na twardy dysk? Program
          oragnizujący jakąś pamięć wirtualną mógłby być zawarty na
          przykład w pen-drajwie ...
          • wodny Re: Zgadzam się! 28.01.09, 20:22
            > A może rozwiązaniem byłoby szyfrowanie wszystkich danych w
            > komputerzze, przed zapisaniem ich na twardy dysk? Program
            > oragnizujący jakąś pamięć wirtualną mógłby być zawarty na
            > przykład w pen-drajwie ...

            Jak wspomina autor artykułu, istnieje LUKS. Po instalacji systemu wszystkie dane
            poprzerzucałem na szyfrowane partycje. Dopiero potem przywracałem informacje
            prywatne, więc jeśli już ktoś odzyska dane, to będzie to sam system.

            Trzeba pamiętać, żeby szyfrować swapa.

            Płytki CD z średnio ważnymi informacjami ostatnio przewierciłem po prostu w paru
            miejscach :-)
          • and_nowak Re: Zgadzam się! 29.01.09, 14:49
            Gość portalu: fixfocus napisał(a):
            > 1. Magnesowanie może osłabić, uszkodzić informacje, ale nnie daje
            > gwarancji całkowitego jej usunięcia.
            Oczywiście że daje! Kwestia sprawności "magnesu". Profesjinalny degausser
            załatwia sprawę szybko i bezboleśnie. No, pozostaje NVRAM, ale tam nie ma danych.

            > 2. Przy próbach samodzielnego pisania oprogramowania do zapisu na
            > dyskach, znawcy mnie oświecili, że tak jak formatowanie nie kasuje
            > fizycznie danych, tak samo OPROGRAMOWANIE WEWNĘTRZNE samego dysku
            > wystawia nam do wglądu tylko wirtualny obraz stanu fizycznego.
            Nie ma procesu kasowania, jest usuwanie z katalogu i ew. nadpisywanie.
            "Oprogramowanie wewnętrzne" w ogóle tego nie widzi - przyjmuje komendy zapisu i
            odczytu.

            > 2a. Pojemności dysków dochodzą do TERABAJTA,
            > przy zerze BADSECTORS.
            Aktualnie 1,5TB i ZAWSZE BYŁY bad-sectory. Tyle, że od dawna są one remapowane
            na "spare sectors" przy inicjalnym uruchomieniu dysku. Ukrywane przed
            użytkownikiem. Proces ten może również zachodzić w trakcie eksploatacji dysku,
            dlatego użytkownik zobaczy pierwsze bad sectory dopiero wtedy gy jest baaardzo
            źle. Stąd jakieś 11-12 lat temu pojawiła się technologia SMART.

            > 2b. Powiedziano mi, że tzw. "nadpisywanie" w rzeczywistości odbywa
            > się na niezajętych sektorach dysku, aż do WYPEŁNIENIA fizycznej
            > pojemności dysku.
            Tzw. Log Structure File. To prawda, ale w macierzach dyskowych niektórych
            producentów. W dyskach nie.

            > 3. Kiedy mi wkładano do głowy algortm Hayesa...
            Kody nadmiarowe. I co z tego? Wytnij dowolny blok informacji w całości, tzn. z
            jego kodami i stracisz go. Wytnij bit parzystości z każdego bajtu i nie stracisz
            nic "wycinając" 1/9 bitów. Zapis CD-ROM to 2/3 (!!!) bitów nadmiarowych, a
            spróbuj zrobić 1 małą dziurkę...

            > 4. Z kontaktów ze służbami obsługi tajności dowiedziałem się, że
            > jedyną uznaną metodą zagwarantowania nieujawniania zawartości
            > przypadkowych nośników jest ich ... spalenie.
            Brzmi tajemniczo - TY TO MASZ KONTAKTY ;-))) A w praktyce - nie znaczy NIC. Jak
            zwykle FUD. Gdzieś coś podobno, ONI. Archiwum X, Wróg publiczny, itp. bajeczki.
            Aha, bardzo trudno jest spalić metal...


            > 5. Metoda nadpisywania była dobra w DOSie i na dyskietkach.
            Bzdura! Co tu ma do rzeczy DOS? Uzasadnij proszę.

            > 6. Ile razy informatyczy zapewniali na "niezawodne
            > zabezpieczenia"
            Ile razy politycy obiecywali poprawę, a ekonomiści dobrobyt? Każdy może
            ściemniać, nie każdy informatyk wypowiada się w imieniu całej społeczności
            informatycznej, bądź zgoła reprezentuje całą wiedzę!

            > DOBRZE, teraz powiedzicie mi, komu z Was się udało szybko i
            > sprawnie zamazywać dyskietki 1,4 MB z danymi "wrażliwymi"
            1. Nie trzymać takich danych na dyskietkach.
            2. Jeśli masz degausser, użyj go. Szybko, sprawnie i PEWNIE.
            3. Degausser można wypożyczyć
            4. Jeśli nie masz, pozostaje ognisko, lub nożyczki (kiedyś jednym ruchem ręki
            wyciągałem nośnik...)
            5. Kto dzisiaj używa dyskietek???

      • Gość: daviez Re: Nareszcie ktoś to powiedział IP: *.acn.waw.pl 24.01.09, 20:52
        Gość portalu: x15 napisał(a):

        > Bo bez przerwy się kłóciłem z ludzmi, którzy przekonywali mnie, że
        > trzeba 7 razy nadpisać każdy sektor, żeby nie dało się odczytać. TO
        > y oznaczało, że dysk 100GB naprawdę może trzymać 700GB,

        Bardzo trafne spostrzeżenie. Wystarczy program i powiększamy pojemność dysków
        7x. Za prawie darmo. Nie no, buzzmarket.pl
      • Gość: x15 Re: Bezpieczne usuwanie danych: "cztery razy po d IP: 83.238.100.* 21.01.09, 14:51
        > jesli chce sie bezpowrotnie usunac dane z komputera dysk nalezy
        uszkodzic
        > fizycznie. wystarczy 30% uszkodzenia fizycznego zeby nie mozna
        bylo odtworzyc

        Nie zgadzam się. Walnięcie młotkiem spowoduje, że dysk przestanie
        działać. Ale goście z ontracka mogą przełożyć tależe do innego
        mechanizmu i odpalić dysk. Albo odczytać jakimś super-duper sprzętem
        nawet pogięty talerz. Jeśli już to lepiej napierw skasować programem
        do kasowania a potem ewentualnie niszczyć fizycznie.
        • and_nowak Re: Bezpieczne usuwanie danych: "cztery razy po d 21.01.09, 14:59
          Gość portalu: x15 napisał(a):
          > Nie zgadzam się.
          Napisz skargę ;-)))

          > Walnięcie młotkiem spowoduje, że dysk przestanie
          > działać. Ale goście z ontracka mogą przełożyć tależe do innego
          > mechanizmu i odpalić dysk. Albo odczytać jakimś super-duper
          > sprzętem nawet pogięty talerz. J

          Znowu bajki o CIA i "specjalistach"?
          Owszem, talerze można przełoźyć (sam tak robiłem), ale zniszczone talerze nadają
          się tylko na dekorację.
          Kwestia tego jak "walniemy młotkiem", bo może się okazać, że w ogóle nic nie
          uszkodzimy ;-)))
          BTW: faktycznie bez rozebrania dysku ciężko uszkodzić talerze.



          > Jeśli już to lepiej napierw skasować programem
          > do kasowania a potem ewentualnie niszczyć fizycznie.

          ...a szczątki wrzucić do kwasu, a powstałą "zupę" wlać do wulkanu, a uzyskaną
          lawę...
      • Gość: x15 Re: Metody z czasów "...lub czasopism" IP: 83.238.100.* 21.01.09, 14:55
        > W czasach afery Jakubowskiej internauci ostro kłócili się o metody
        skutecznego

        Ten gościu co kasowwał dysk Jakubowskiej nie dostał
        polecenia "skasuj tak, żeby CIA we współpracy FBI nie odczytało
        nigdy", tylko po prostu "masz tu mój komp, skasuj dane bo odchodzę z
        roboty i już nie będę używać". No to facet wywalił partycję i
        zainstalował Windows i tyle. Więc nie było trudno odzyskać jakieś
        fragmenty.
      • asmok6 Re: Bezpieczne usuwanie danych: "cztery razy po d 22.01.09, 16:20
        Gość portalu: Zniszczyć łatwo napisał(a):

        > Dodam że wygląda na to że te odzyskiwanie danych
        > jest przereklamowane.

        Czy ja wiem? Wysyłałem dyski do ontracka i zawsze mieli powyżej 90%
        skuteczności. Przy czym łatwych przypadków (uszkodzenia "logiczne") nie
        wysyłałem tylko robiłem sam, więc dostali tylko takie w przypadku których
        musieli wyciągać talerze i czytać swoim sprzętem.
    • deree Bezpieczne usuwanie danych: "cztery razy po dwa.. 21.01.09, 22:53
      A co myślicie o takiej metodzie? Mamy Linux i partycje np. Ext3.
      Chcąc usunąć z niej dane formatujemy na inny system plików - reiser, albo xfs i
      przeznaczamy na /home, gdzie zawsze jest dużo małych plików konfiguracyjnych,
      różnego rodzaju dokumentów , zdjęć itp., albo formatujemy jako swap. Będzie to
      skuteczne?
      • and_nowak Nie wystarczy 29.01.09, 14:00
        1. Jeżeli nie wszystko jest zaszyfrowane, to zawsze w jakimś katalogu TEMP może
        zostać "kopia robocza". Jeżeli wszystkie partycje na wszystkich dyskach są
        zaszyfrowane, to pozostaje pendrive, albo CD z kopią, którą miesiąc temu pan
        dyrektor przenosił do wydruku u pani Helenki.
        2. Zazwyczaj taki soft tworzy coś w rodzaju "dyskietki ratunkowej", jakby się
        zapomniało hasła. Wystarczy wejść w posiadanie takowej...

        3. Hasło można odgadnąć, kwestia n prób. Można też wymusić od właściciela.

        4. Każdy algorytm można złamać metodą brute force, czyli próbując kolejno
        wszystkich kluczy. Do konkretnych metod są pewne algorytmy usprawniające proces.


        Oczywiście mój dysk z domowego kompa nigdy nie będzie wystarczająco łakomym
        kąskiem, ale w tym wypadku pytanie, czy w ogóle kogoś zainteresuje. Moim
        skromnym zdaniem w 99,9% przypadków wystarczy zwykłe JEDNOKROTNE NADPISANIE
        całej dostępnej zawartości dysku, np. poprzez kopiowanie filmu.avi. O usuwaniu
        Kosza itp. nie wspominam, bo już napisałem "całej dostępnej".
    • patman Jest formatowanie i formatowanie 02.02.09, 07:47
      To, że nadpisane zerami dane są nie do odzyskania, to żadne odkrycie, tylko mit był podtrzymywany przez producentów oprogramowania, wciskającym ludziom śmieciowe aplikacje do "100% trwałego" kasowania plików.
      Natomiast co do formatowania - jeśli ono nie wygumuje danych bit po bicie, to są one do odzyskania. Przy instalacji linuksa sformatowałem partycję NTFS na EXT3, po czym okazało się, że zapomniałem zgrać zdjęć. 80% udało się odzyskać.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka