Dodaj do ulubionych

Opinie o płockich ginekologach cz.II

08.05.09, 13:31
zakładam kolejny wątek ,bo poprzedni za bardzo się rozrósł i źle się
czyta przewijając strony.
Proszę tu kontynuować.
Obserwuj wątek
    • Gość: ewcia Najlepiej chodzic do lekarza który... IP: *.002.c84.petrotel.pl 21.05.09, 14:54
      pracuje w szpitalu gdzie zamierzacie rodzić. ja chodziłam w ciąży do
      Artymiaka- zadowolona jestem, na pytania odpowiadał, sam nie wdaje
      się w szczegóły i zbędne gadanie co czasem jest irytujące, ale jako
      specjalista jest baaaardzo dobry, 100% określa płeć, termin porodu.
      Chwalony przez innych lekarzy i połozne, ma świtelne oko do badań
      usg... jedyna wada nie praktykuje w szpitalu... a jak się trafi do
      szpitala z powikłaniami lub przed lub do porodu to
      niestety "nieswoje pacjentki" są drugiej kategorii. Świetnie z moich
      obserwacji zajmował sieę Juchnowicz swoimi pacjentkami, zaglądał,
      pytał, inni lekarze jak wiedzieli, że dana kobieta to jego pacjentka
      też inaczej do niej podchodzili. Najważniejsze myśle to chodzić do
      lekarza, do którego ma się zaufanie, więc jak na poczatku traficie
      na kogoś kto wam "nie podejdzie" zmieniajcie raz dwa, w końcu
      kobieca intuicja się nie myli, tymbardziej w ciąży ;)
      pozdrwiam forumowiczki i życze by wszystkim ciąża szyyyybko
      przebiegła i zdrowo i byście mogły cieszyć się uroczymi bobasami bez
      złych wspomień z ciąży.
      • Gość: ewusia cena wizyty IP: *.002.c84.petrotel.pl 27.05.09, 12:33
        zwykle lekarze biorą 100zł za wizyte, ale za cytologie prywatnie
        trzeba dopłacić zwykle to koszt 20-30zł, za receptę nie powinnaś
        dodatko płacić to raczej w koszt wizyty i badania jest wliczone,
        chybaże idziesz po samą receptę np. kontynułację leków to wtedy
        płacisz za recepte ale na pewno mniej niż sa wizytę. a najlepiej
        zadzwonić do gabinetu i podczas zapisu zapytać pielęgniarkę ile co
        kosztuje.
          • beamel77 Re: cena wizyty 27.05.09, 22:45
            Witajcie , kiedyś pisałam na temat swojego poprzedniego lekarza ,
            lecz nie ma sensu do tego wracać . Obecnie jestem pod opieką super
            lekarza ginekologa Kisielewskiego i to dzięki niemu mam w domku swój
            upragniony i wyczekiwany skarb na swiecie , zdrowa córeczkę , która
            za parę dni skończy 11 miesięcy . Jestem z tego lekarza bardzo
            zadowolona , ma oczywiście podejście do pacjentki . Poleciłam już Go
            kilku koleżankom i teraz one zostały szczęśliwymi mamami. Mam
            nadzieję , że juz nigdy nie bede musiała zmieniać lekarza .
            Pozdrawiam gorąco !!!
    • Gość: lili Re: Opinie o płockich ginekologach cz.II IP: *.005.c78.petrotel.pl 03.06.09, 08:52
      hmmm dobrzy lekarze w Plocku ciezko....
      to moze tak: Juchnowicz, Kisielewski, Panek
      slabych bylo by znacznie wiecej...
      oj znacznie
      np takowej dobrej pani doktor w Plocku nie spotkalam, eee nawet średniodobrej....
      panowie tez bylo ich kilku tylko teoretycznie nazwanymi lekarzami...
      ale nazwisk narazie nie bede podawac...
      mysle, ze kazdy kto mial problemy natury ginekologicznej i tak wie do kolgo
      nalezy a do kogo nie chodzic...
        • Gość: magdusia Re: Opinie o płockich ginekologach cz.II IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.08.09, 03:22
          polecam dr kisielewskiego - super lekarz super czlowiek, pamieta pacjentke nawet
          dlugo po ostatniej wizycie i nie musi "przypominac" sobie sytuacji ciezarnej z
          notatek, chodzilam do niego cala ciaze, nie przesadzal z badaniami, ale tez nie
          zaniedbywal nic, przyjemny i czysty (co moim zdaniem ma duze znaczenie), w
          szpitalu interesuje sie pacjentkami(po porodzie byl u mnie 3 razy (pozniej juz
          nie wpadal bo czekalam na wypis synka ze mna bylo ok), opieprzyl pielegniarke
          czemu rano po porodzie nie pomogla mi sie umyc (rodzilam o 18 dnia poprzedniego)
          na ginekologii lezalam 3 dni ale zdarzylam cos niecos zauwazyc
          odradzam Kruczynskiego - po ktg (ktorego wynik niepowinien byc powodem
          skierowania mnie na oddzial w 38tyg) zerknal, postawil pieczatke i powiedzial
          "ODDZIAL!" jak sie spytalam co jest nie tak i czemu mnie kieruje do szpitala to
          sie spytal"ja tu jestem lekarzem czy pani? wg mnie kwalifikuje sie ppani na
          oddzial, bo to 38 tydzien a to juz nie moja sprawa co pani zrobi" (nie
          dowiedzialam sie od niego co takiego bylo w tych wynikach, przy wypisie dr
          kisielewski powiedzial ze to ktg nie bylo zle)
          muhametczyn - wiedze ma imo nie umie rozmawiac z pacjentkami, taki zalatany
          milion rzeczy w glowie ma nie chcialabym zeby prowadzil moja ciaze odnioslam
          wrazenie ze nie zwraca uwagi na osobe z ktora rozmawia
          malzenstwo brzoskow -PORAZKA, on gburowaty, zachowuje sie jakby w tym sdzpitalu
          za kare byl, fatalnie mnie zszyl po porodzie - ponad 6 tyg mi sie goilo do dzis
          czuje dyskomfort podczas seksu, ona nieuprzejma, chamska, nazwalabym dosadniej
          ale to publiczne forum wiec nie bede... moja pierwsza ciaza, pierwszy porod,
          polozne sie przeliczyly i pojawily sie komplikacje, ona jako lekarz na dyzurze
          podejrzewam miala strach blisko tylka i zaczela na mnie kryzczec ze jak moge nie
          umiec przec, ze wogole sie nie staram (ale nie w sensie dopingujacym, tylko
          krytykuajcym) na koniec wychodzac powiedziala cicho do polozenj ze cesarki juz
          nie odwazy sie zrobic bo by musiala wszytko wewnatrz ciac, ze trzeba bedzie cos
          innego poradzic (to byla niedziela wiec nie bylo dr kisielewskiego, ktory
          powiedzial ze jak bedzie ok to sie nie pojawi - takie sa realia i o tym
          wiedzialam, bylo za pozno zeby do niego dzwonic, zreszta nie mialam troche glowy
          do tego - caly czas polozne i dr brzoska jak zajrzala ze 2 razy przez prawie 10h
          mowily ze jest wsztsko ok) i nagle znalazl sie i maz i ona i jeszcze jakis gin
          (chyba majewski) z gory
          synka dr brzoska wyciskal (tak mocno ze prawie sie udusilam - nie moglam
          oddychac i ciemno mi sie przed oczami zrobilo, a jak napoczatku zaczelam sie
          bronic i go okladac piesciami po plecach to nakrzyczanoo na mnie ze
          przeszakdzam) polozna okazala sie prataczka co niemiara, nacinala mnie dwa razy,
          najpierw chcaiala ciac z fantazja jak jej wygodnie (powinno sie w szczycie
          skurczu) ale powiedziam ze nie teraz, niewiele to dalo bo i tak naciela po
          skurczu - koszmar- pozniej 2 raz juz trafila w szczyt, gdy sie okazalo ze syn
          jest siny i slabo czuc tetno dr lemiec-brzoska nakrzyczala na mojego meza ze
          palil przy mnie i to jest wina tego ze dziecko bylo niedotlenione, slyszalam jak
          polozne mowily miedzy soba ze dziecko bylo okrecone pepowina (i dlatego podczas
          parcia sie cofalo i podduszlo pepowina!!) chwala bogu ze brzoska (maz) juz nie
          pracuje na kosciuszki
          sabatowska - miaalm z nia doczynienia tylko raz, jak mialam problem z szyciem -
          w momencie przyszla i delikatnie obejrzala i powiedziala co robic - (leki maz
          musial sam kupic bo w szpitalu nie dali!!!!!!)
          dr slodki - mlody lekko zarozumialy, srednio chetnie udziela info nawet po
          badaniu, ale sympatyczny
          a wracajac do kruczynskiego - robil operacje moejj mamie - zamiast ciac w
          poprzek (mniej widoczna blizna, latwiej sie goi etc) mama ma blizne od pepka w
          dol (nie wiem myslal ze jak kobieta ma 50 lat to juz nie musi ladnie
          wygladac???) ciocia miala ta sama opercje (robil kisielewski) i ma sliczna
          ladnie zszyta blizne w poprzek, jak po cesarce
          o szczygielskiej slyszalam ze totalna porazka i brud w gabinecie (prywatnym)!!!
    • Gość: ania Re: Opinie o płockich ginekologach cz.II IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.08.09, 21:45
      ja zdecydowanie nie polecam dr szczygielskiej, kobieta która wyciaga kase, oszukuje!po zbadaniu stwierdzila ze mam nadzerke i to zaawansowana po czym zapisalam mi jedynie globulki.dodam ze bylam z kolezanka u ktorej nic nie stwierdzila-nic jej nie dolegalo. na nastepnej wizycie po badaniu oznajmila ze nadal mam bardzo zaawansowana nadzerke i znow globulki. doszlam do wniosku ze skoro jest to tak zaawansowana nadzerka to powinnam miec jakies przypalanie. Wraz z ta sama kolezanka tydzien pozniej poszlam do dr juli sztreker-lewandowskiej na miodowej ( super kobieta). Oznajmilam jej ze mam podobno zaawansowana nadzerke a po badaniu okazalo sie ze zadnej nadzerki nie mam. Kolezanka natomiast miala nadzerke w studium zaawansowanym-co potwierdzily badania cytologiczne. Dr Julia to chyba najlepszy ginekolog z jakim do tej pory mialam do czynienia.A juz z niejednym mialam do czynienia. Dodam ze nie bylam prywatnie tylko na kase chorych. Wyslucha, doradzi, delikatna. Naprawde polecam! A szczygielska, ah... brak słów omijac szerokim łukiem.
          • Gość: wiera Re: Opinie o płockich ginekologach cz.II IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.03.10, 19:15
            to było dawno i od tej pory dr jest bardzo zapobiegliwy, rzekłabym
            za bardzo. a nie pracuje już w szpitLU ze względu na swoją chorobę.
            jest porządnym człowiekiem, cały czas prowadzi praktykę na Kwiatka,
            i mimo ze nie pracuje w szpitalu, ja do niego chodzę. bo w szpitalu
            na Kościuszki jest wspaniała opieka nawet bez poparcia swojego
            lekarza. pozdrowienia, sylwia jak coś to pytaj o wszystko.
            • Gość: Aneta Re: Opinie o płockich ginekologach cz.II IP: *.116.c88.petrotel.pl 31.05.10, 17:36
              Moje drogie Panie dr Juchnowicz prowadził mi 2 ciąże jedną w 2007 roku a drugą 2009. Fakt, że trzeba się jego wypytać o wszystko, na wszystkie pytania odpowie. Jest naprawdę zapobiegliwy i dba o swoje pacjentki. Niestety nie praktykuje już na Kościuszki przez wzgląd na swoją chorobę:( ale wiem, że oddaje NAS-swoje pacjentki pod opiekę innym lekarzom.
              W 2007 roku podczas mojej pierwszej ciąży, pod koniec 7 m-ca "kazał" mi przystopować, występowały bóle brzucha, pojedyncze skurcze, więc albo szpital albo siedzę w domu na na tyłku. Oczywiście mi się to nie spodobało. Wróciłam do domu, przecież ktoś musi posprzątać, zrobić pranie, no..nic samo się nie zrobi. Po 2 tyg poszłam na kolejną wizytę (bo pod koniec ciąży są częściej wizyty)"No Pani Aneto widzę że mnie pani nie posłuchała idziemy na oddział" Na oddziele leżałam tydzień i urodziłam wspaniałą córcie. Niestety nie było dr przy porodzie, bo już wtedy chorował. ja urodziłam ok20 a dr ok21 dzwonił na porodówkę czy już jest po wszystkim. Następnego dnia już o 7 rano następnego dnia był u mnie. Nie napisałam wcześniej że moja córka urodziła się z rozszczepem wargi i podniebienia. Byłam do tego przygotowana, jednak jak każdy rodzic miałam nadzieje że moje dziecko w 100% będzie zdrowe(chociaż rozszczep podniebienia nie jest uznawany za chorobę, a jak to mi dziś określił foniatra jest to niepełnosprawność podniebienia ale to już z innej beczki). Nie jest to wina lekarza, że mojej córci podniebienie się w 100% nie rozwinęło.
              Mimo iż niektórzy odradzali mi abym poszła do "niego" 2 ciążą ja poszłam z zamkniętymi oczami. Miałam do dr ZAUFANIE! 2 ciąża była jeszcze staranniej prowadzona. Przez wzgląd na to, że 1. dziecko miało rozczep łatwił mi USG u prof Respondek na własną rękę. Niestety w 21 tyg pojawił się wielki problem. Pękł mi pęcherz płodowy i odeszły mi wody. Zadzwonił do dr mój mąż kiedy dojechaliśmy do gabinetu zostałam przyjęta od razu. Potwierdziło się najgorsze, że odeszły mi wody. Od razu skierował mnie na szpital dodając "Pani pojedzie na Winiary bo tam mają lepsze warunki dla takich maluszków". nie urodziłam tego dnia, bo nie było akcji porodowej. Następnego dnia zadzwoniłam do Juchnowicza, że przyjmują mnie normalnie na oddział powiedział, że zaraz zadzwoni do dr Panka i on się mną zajmie. I rzeczywiście tak było. Dr Panek codziennie do mnie przychodził, dr Juchnowicz dzwonił co 2 dzień (leżałam 20 dni) za dr Pankiem się kontaktowali tel. Juchnowicz próbował mi załatwić miejsce na oddziele Patologii ciąży w Łodzi jednak prof Szaflik z Centrum Zdrowia Matki Polki w Łodzi stanowczo odradzał, ponieważ transport a raczej długa podróż mogła wywołać rozwój infekcji. Zostałam na Winiarach, urodziłam w 23 tyg. Przypuszczam, że gdyby Juchnowicz wiedział, że ja nie urodzę w najbliższych godzinach czy dniach, od razu skierowałby mnie do ŁODZI.
              Troszkę się rozpisałam, ale chodzi o to że wiem po sobie, że dr Juchnowicz doba o swoje pacjentki. Jestem tego przekonana, że następną ciążę też będzie mi prowadził, jeżeli tylko jego choroba pozwoli mu dalej prowadzić praktykę .
    • Gość: ewa Opinie o płockich ginekologach IP: *.class144.petrotel.pl 18.03.10, 13:52
      z ginekologami tak samo jak z fryzjerem, porównanie banalne, ale
      prawdziwe, jak nic sie nie dzieje i jest tak jak byc powinno to
      wychwalamy lekarza pod słońce, a jak pojawiają sie komplikacje
      przez niedopatrzenie, albo zupełnie przypadkiem to na lekarzy wiesza
      się psy.. ale medal ma dwie strony i tu chyba należałoby zwrócić sie
      z apelem do Płockich ginekologów, że nie ma moja twoja pacjentka
      tylko jak któraś trafia na oddział to każdy powinien włożyc
      wszystkie swoje siły, by kobiecie i dziecku pomóc. Przypadek dr.
      Juchnowicza, a zresztą nie tylko jego, bo takich głośnych spraw z
      Płockimi ginekologami było kilka pokazuje, że lakarze wpadają w
      rutyne, przestaja sie starać i troszczyć o zdrowie i życie swoich
      pacjentek. nie słuchają kobiet, nie robia wszystkich badań,
      bagatelizują pewne sygnały, są zmęczeni nadmiarem godzin pracy
      zawodowej i niestety odbija się wszystko na pacjentkach. Daltego
      DRODZY ginekolodzy nie musicie niech do was dotrze, że wdzięczność,
      szacunek i dobre zdanie pacjentów jest najcenniejsze cenniejsze...
    • Gość: gość Re: Opinie o płockich ginekologach cz.II IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.03.10, 15:22
      Sprawa NIKOLI nabiera rozgłosu niemal że podobnego do sprawy
      Olewnika.
      Wykształceni rodzice a wody płodowe podobno odciekały od prawie doby
      a wiedzieli ze ciąża jest zagrożona.
      Dziecko urodziło się 3 miesiące wcześniej czyli co mają pretensję ze
      dzieko przeżyło czy że nie zmarło bo już sama nie wiem.
      Co cud że tak małe dziecko przeżyło bo normalnie takie maluchy nie
      mają szans.
      Konsultant został zastąpiony drugim i po sprawie.
      Napisano że nikt wprost nie powiedział rodzicom że dziecko umarło.
      Po co to bicie piany.
      Już nikt z osbó które tam wtedy pracowały zostały usuniete, podobno
      nawet kilka niepotrzebnych osób z administracji podciągnięto pod tą
      sprawę i zwolniono żeby wygenerować pewne zyski na wypłatę w razie
      czego dla NIKOLI żeby miała na rechabilitacje bo przecież urodziła
      sie 3 miesiące wcześniej.
      Śledzę tą sprawę już dłuższy czas i nadal niczego nie rozumiem.
      Ale nie ma jak to ploteczki na wyższym szczeblu :
      • zoozolik Re: Opinie o płockich ginekologach cz.II 28.03.10, 15:28
        Dziewczyny kogo polecacie w Plocku, jesli chodzi o taka wizyte kontrolna? Czy dlugie sa terminy oczekiwania na NFZ, jakie sa ceny przy wizytach prywatnych itd. Bardzo Was prosze o odpowiedz, bo juz szukam dluzszy czas kogos dobrego, a musze pilnie sie wybrac na badania.
          • gosia_037 Re: Opinie o płockich ginekologach cz.II 29.03.10, 23:54
            mam pytanie, czy to prawda ze wizyta u dr Pędraszewskiego kosztuje
            200 zl?
            szukam ginekologa ktory pracuje na winiarach, a niestety jest tak
            niewielu ktorym mogłabym zaufac...

            ja tez rzekomo mialam nadzerke, miesniaka do usuniecia razem z
            macica, torbiel do usuniecia razem z jajnikiem (potwierdzone u dwoch
            ginekologow w Płocku).... bez komentarza. Jak sie okazalo, nadzerka
            to blizny po popekaniach podczas porodow, a i miesniaka i torbiel
            dalo rade usunac bez narzadow (po zabiegach nie mam żadnej widocznej
            blizny). Skutkiem tego teraz jestem w ciazy jak planowalam, tylko ze
            lekarz "Fachowiec i Złote Ręce" w W-wie, drogo, no i trzeba jezdzic
            (ciezko w zaawansowanej ciazy, a co z porodem?). dlatego chcialabym
            kogos na miejscu.
            pomozcie prosze
            p.s esterka dziekuje, sprobuje u Panka
            • Gość: jadzia Re: Opinie o płockich ginekologach cz.II IP: 80.48.4.* 30.03.10, 08:57
              w Płocku i okolicach nie ma nikogo godnego młodych mam i kandydatek
              na nie.Młode mamy mają bardzo duże wymagania,zaś ceny lumpeksowe.Nie
              te czasy wiedza musi mieć swoją cenę.Nawet żeby wskazać
              dobrego,uczciwego,zaangażowanego w jeden dzień są w stanie go
              zmieszać z błotem,oto jak czernić do maxa.I myślę sobie,że każda
              powinna zachodzić w ciążę z ginekologiem,dużo by to rozwiązało
              spraw,np."pod ręką",na stałe.opieka bieżąca.Młode mamy zamiast
              myśleć przed zajściem to jak zwykle po,budzą się z problemami w
              sobie bo nie pomyślały,albo było tak dobrze.....
          • Gość: oti Re: Opinie o płockich ginekologach cz.II IP: *.plock.mm.pl 06.04.10, 12:25
            Ja proponuję CI dr Pędraszewskiego jest z Winiar i ma opinię najlepszego
            diagnosty, generalnie o kazdym lekarzu mozna powiedzieć źle i dobrze. Nikt nie
            jest maszyna i niestety nie jest nieomylny. Ja w pierwszej ciąży jeździłam do
            lekarza do W-wy a pod koniec byłam na konsultacji u dr Juchnowicza i żaden z
            nich nie zareagowal na skracającą się szyjkę... w efekcie urodziłam dziecko w 7
            m-cu... teraz chodze do Pędraszewskiego i jest naprawde dociekliwy ostrozny. A
            jak będzie trudno wyrokować bo oprócz opieki lekarskiej trzeba miec jeszcze dużo
            szczęscia żeby dzidzia urodziła się bez komplikacji i zdrowa! Życzę Wam
            dziewczyny powodzenia i pozdrawiam wszystkie przyszłe mamy!
          • moniamich77 Re: Opinie o płockich ginekologach cz.II 07.04.10, 21:11
            Przez dwa lata starałam się o dziecko i w tym czasie poznałam kilku
            płockich ginekologów. Dodam, że do każdego chodziłam prywatnie,
            żadnych wizyt na kasę chorych.

            Zaczęło się od Muchamedczyna, niby taki dobry i niby ok. Mnie
            potraktował niezbyt profesjonalnie. Stwierdził, że chyba jestem
            chora na toksoplazmozę i kazał powtórzyć badania. Na ostatniej
            wizycie podał mi tylko numer do jednego specjalisty w warszawie, a
            dodam że numer był nie kompletny brakowało jednej cyfry, później
            sama znalazłam co potrzeba, a skasował mnie jak za normalną wizytę.
            Jak się później dowiedziałam wyniki wskazywały na obecność
            przeciwciał po przebytej toksoplazmozie, czyli kiedyś na nią
            chorowałam i wszystko jest ok.
            Później była dr Sabatowska, niby taki fachowiec. Kazała zrobić
            badania hormonalne i zrobiłam. Okazało się że miałam podwyższoną
            prolaktynę i dostałam bromergon, no i niby wszystko wyglądało na to
            że babka wie co robi, ale po kilku dniach przyjmowania leku porócz
            skutków ubocznych podawanych w ulotce dołączyły ogromne problemy ze
            snem. Kiedy zgłosiłam się do niej na wizytę i opwowiedziałam co się
            dzieję kazała zmniejszyć dawkę i mordowałam się dalej, nic nie
            mijało. Wreszcie sama znalazłam w internecie że są leki które
            zbijają prolaktynę i są super tolerowne. Fakt kosztują dużo, ale p.
            doktor nawet nie raczyła mi o nich powiedzieć. A spokojnie mogłam je
            kupić. To nie ona chodziła przez miesiąc pół przytomna z
            niewyspania. Czułam się pod jej opieką jak królik doświadczalny.
            Następna dr. Lemiec-Brzuska milutka do bólu. Na pierwszej wizycie
            bardzo miło mnie przyjęła, zbadał i tłumaczyła że przy takim
            poziomie prolaktyny nie trzeba jej zbijać lekami, trzeba poczekać,
            nic na siła i przekonała mnie żebym przez pół roku zapomniała o tym
            że chce mieć dziecko,nic na siłe to napewno zajdę. A jeśli nie zajdę
            to mam do niej przyjś to zrobi mi hsg czyli badanie drożnośći
            jajowodów. No i co poszłam za pół roku, a pani doktor stwierdziła,
            że najpierw trzeba zrobić mi zabieg na nadżerkę, o zabiegu kazała
            poczytać w necie, a potem hsg. Boże drogi to znowu pare miesięcy w
            plecy- tak sobie pomyślałam. Dlaczego nie zaproponował mi zabiegu
            pół roku temu, przecież moja nadżerka była taka sama. Znowu
            poczytałam w necie i na zabieg się nie zgodziłam, ale poszukałam
            nowego ginekologa.
            Nie pamiętam już jak trafiłam do dr Artymiaka, chyba gdzieś
            wyczytałam w necie że taki jest w Płocku. Pamiętam tyko to że
            miałbyć to mój ostatni lekarz w Płocku , później jakby nie pomógł to
            miałam zapisać się do jakiejś kliniki leczenia bezpłodnośći. Do dziś
            jest moim lekarzem. Na pierwszej wizycie sam zadzwonił do
            endokrynologa i razem dobrali mi dawkę leku na zbicie prolaktyny,
            przyjmowałam ją inaczej niż mówiła ulotka no i owszem nie był to już
            brobergon bo powiedziałam mu że za nic go nie wezmę. Ja super się
            czułam a moja prolaktynka pięknie spadła. Dodatkowo dostałam lek na
            wywołanie jajeczkowania i zaczęło się monitorowanie cyklu, oprócz
            tego brała jeszcze dwa horomony i po czterwch miesiącach zaszłam w
            ciążę. Dodam że w ciągu każdego miesiąca miałam cztery wizyty u
            doktora związane z monitorowaniem cyklu, a płaciłam tylko 100zł za
            jedną a pozostałe trzy były darmowe, jeżeli monitoring przypadał w
            niedzielę to dr Artymiak przyjmował mnie w niedzielę bez żadnych
            dodatkowych dopłat. Zawsze mogłam do niego zadzwonić i zapytać jak
            miałam jakieś pytanie. Jak nie mógł odebrać to do mnie oddzwaniał.
            Moja nadżerka okazała się nadżerką II grupy w przypadku której u
            nieródek nie jest konieczne wykonywanie zabiegu. Do dziś jestem pod
            wrażeniem jak po ludzku lekarz może potraktować kobietę. Teraz
            jestem w 17 tyg. ciąży i na każdej wizycie mam robione usg, zawsze
            widzę swojego maluszka i dr Artymiak dokładnie opisuje mi co widać i
            co się dzieję. Nie spotkałam jeszcze nigdy tak kompetentnego,
            ludzkiego lekarza jak dr Artymiak.
            Zapomniałam dodać że jeszcze miałam przyjemność z dr Piechną i ten
            był całkiem niezły tyko bardzo leciał na kasę od razu chciał robić
            hsg. Dr Jędrzejewski robiąc mi cytologię stwierdził że mam krwawiącą
            nadżerkę i szybciutko trzeba robić zabieg, (czyli też chodziło o
            kasę), a jak była okazało się u dr. Artymiaka.
            Tyle moich przygód z płockimi ginekologami.
Inne wątki na temat:

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka