tomaszkozlowski1
26.05.11, 00:16
Na wzór trwających w Hiszpanii demonstracji ulicznych, tysiące Greków dziś wieczorem zmobilizowały się za pośrednictwem Facebooka i telefonów komórkowych i przybyło/przybywa na place głównych miast, by wyrazić swoją rezygnację i bezsilność z powodu sytuacji finansowej w jakiej znalazł się kraj i greckie rodziny.
Na główny ateński Plac Konstytucji (Sindagma) przybyło na razie ponad 20 tysięcy ludzi, pod Białą Wieżę w Salonikach- 7 tysięcy osób, na Plac Jerzego w Patras- 7.5 tysiąca osób. Ponad 1000 osób zebrało się w kreteńskiej stolicy Iraklio, 700 osób w mieście Chania, 500 w Janena.
Wyrażamy naszą rezygnację z powodu kryzysu, protest wobec wszystkich, którzy doprowadzili nas do tej sytuacji. Spontanicznie, pokojowo, bez partii politycznych i z dala od ideologii- podkreślają protestujący.
Na ateńskim Placu Konstytucji powiewa transparent "Indignados griegos", odnoszący ten protest do analogicznych w Hiszpanii. Obok niego napisy "Nie śpimy. Która godzina?- godzina by odeszli!". Grupki wykrzykują również "kleftes, kleftes" (złodzieje, złodzieje).
Najbliższe dni pokażą jak i czy rozwinie się ten pokojowy protest ludzi.
W ostatnich tygodniach nad Grecją zawisły ponownie czarne chmury groźby bankructwa.
Międzynarodowi kontrolerzy finansowi Grecji zażądali powołania nadzwyczajnej rady (ponad rządem państwa), która czuwałaby nad błyskawicznym planem prywatyzacji wielu spółek i sektorów gospodarki. Na świecie nie milkną komentarze, że de facto byłaby to pierwsza tego typu w historii ingerencja w suwerenność państwa. Grecki premier Papandreu zażądał od partii opozycji zgody na kolejny plan nadzwyczajnych środków ale nie spotkał się z poparciem.
Bankructwo Grecji oznaczałoby potężne problemy dla sieci naczyń połączonych europejskich gospodarek- zwłaszcza dla banków niemieckich i francuskich, które wykupiły znaczną część greckiego długu. Ostatnie buńczuczne wypowiedzi greckich polityków tylko dolały oliwy do ognia, wywołując w Europie falę bardzo niekorzystnych dla Grecji komentarzy. W Niemczech narastają głosy by wyrzucić Grecję ze strefy euro. Z drugiej strony, narasta obawa, że niepowstrzymane bankructwo Hellady wywoła -mniej lub bardziej opóźnione- domino krachów w niektórych innych państwach, które nie zapanowały nad swoimi finansami.
Grecja na ulicach, Europa w gniewie, pozostaje nam tylko śledzić rozwój wypadków...