Mini relacja z Tour de Wyspy Jońskie 2011.

24.06.11, 19:52
Witam serdecznie po dwóch wspaniałych tygodniach pobytu w Grecji. Postaram się opisać co nieco to co zobaczyłem, posmakowałem, posłuchałem, itd. na trzech wyspach jońskich: Zante, Kefalonii i Lefkadzie. Może się komuś coś przyda na przyszłość, może ktoś sobie z łezką w oku wspomni własne wakacje. Od razu przepraszam za brak ładu i składu w relacji ale pisanie wypracowań nigdy nie szło mi za dobrzewink
Na początek wielkie dzięki najpierw za Wasze relacje z samodzielnych wypraw, dzięki którym też zapragnąłem czegoś na własną rękę, a potem za podpowiedzi i rady przed wyjazdem, a szczególne dla Barbelka za informacje smsowe dotyczące sytuacji w Helladzie.
Wróciliśmy z żoną cali i zdrowi, a co najważniejsze razemwink, uśmiechnięci od ucha do ucha, więc chyba nie przesadziłem z ilością miejsc wartych zobaczenia.
Słowem wstępu, po dwóch poprzednich pobytach na Krecie i Rodos gdzie w czerwcu i wrześniu ziemia już była mocno spalona słońcem, Wyspy Jońskie zaskoczyły przede wszystkim swoją zielenią, pięknymi plażami i turkusową wodą (cosik już wcześniej pooglądałem na zdjęciach ale to nie oddaje w pełni koloru morza), ładnymi i klimatycznymi miasteczkami oraz ogólnie małą ilością turystów (nie wiem czy to bardziej "zasługa" mediów, strajków czy to jeszcze po prostu nie sezon na wypoczynek.
Dziwne dla mnie bardzo, że Kefalonia i Lefkada jest traktowana po macoszemu przez polskie biura podróży, mimo że ofert na Zante i Korfu bez liku (a może to i dobrze).
Na początek lista 10 miejsc (mniej więcej), które pewnie każdy zna (nam się udało) ale koniecznie i zdecydowanie trzeba zobaczyć (kolejność przypadkowa): Zatoka Wraku, Błękitne Groty, żółwie na Zante i Kefalonii, Jezioro Melissani, miasteczka Assos, Fiscardo, Vassiliki, plaże Myrthos, Porto Katsiki, Egremni, Kalamitsi/Kavalikefta, Megali Petra.
Każda z wysp mimo, że podobna to czymś się różni i wyróżnia, ma coś czego nie ma na innych, na każdej za to są piękne plaże i niesamowite widoki, mili i przyjaźni ludzie. Czym się różnią:
Zante - piaszczyste plaże, rozrywkowe ale i spokojne miasteczka, niesamowita Zatoka Wraku (tak z góry, najlepiej z 200 metrów w prawo od punktu widokowego, gdzie dociera garstka jak i od strony morza) oraz Błękitne Jaskinie na północy (piękne groty i woda wokół nich, raz niebieska raz zielna ale zawsze czysta i przeźroczysta)
Kefalonia - plaża Myrthos, klimatyczne miasteczka Assos z twierdzą i Fiscardo, jaskinią Melissani i zapadniętym dachem i niebieską wodą.
Lefkada - plaże, plaże i jeszcze raz plaże z tak turkusowym kolorem morza jak nie ma chyba nigdzie indziej w Europie.
To tak słowem wstępu, na szybko, dalsza relacja wkrótce.
Pozdrawiam serdecznie
    • pl.sandra5 Re: Mini relacja z Tour de Wyspy Jońskie 2011. 24.06.11, 20:24
      Zapisuję się do czytelni wink
    • bachula_gr Re: Mini relacja z Tour de Wyspy Jońskie 2011. 25.06.11, 07:13
      82piterek napisał:
      > Dziwne dla mnie bardzo, że Kefalonia i Lefkada jest traktowana po macoszemu prz
      > ez polskie biura podróży
      , mimo że ofert na Zante i Korfu bez liku (a może to i
      > dobrze).

      I niech tak zostanie. Kolejny- niezadeptany jeszcze i niezalanany masowa turystyka- uroczy zakatek Grecji. Choc bracia Czesi intensywnie dzialaja....
    • bebiak Re: Mini relacja z Tour de Wyspy Jońskie 2011. 25.06.11, 11:09
      Z Polski nie ma wyjazdów i chwała, ale zorganizowane wakacje na Kefalonii to ja już w 2004 bodaj roku widziałam, z tym, że Kefalonia wielka jest i jeśli to jakiś nie wielki ułamek - nie ma natłoku, nie ma przytłoczenia masową turystyką - i niech tak zostaniesmile

      A ja czekam, czekam... Poczytałabym cośwink
      No dobra: stoję w kolejce i czekam grzecznie - nie naciskam!
      • 82piterek Re: Mini relacja z Tour de Wyspy Jońskie 2011. 25.06.11, 16:20
        Witam ponownie. Zaczynam więc opis bardziej szczegółowy, mam nadzieję że uda mi się choć troszkę oddać ducha wakacji.
        Obiecałem sobie, że jak uda mi się znaleźć bilet do Aten za mniej niż 600 zł to w tym roku po raz pierwszy urlop w Grecji na własną rękę. Szukałem właściwie od początku roku, wreszcie pojawiła się promocja w LOCIE, trochę ponad 400 i w dodatku wylot z Krakowa dokąd mam ok. godzinkę drogi. Bilety zamawiałem z przyspieszonym biciem serca, niepewnością czy ktoś w ostatniej chwili nie sprzątnie mi ich sprzed nosa … ale udało się, wylot 09.06 o 23:45, przylot do Aten planowany na 3:10. Żona miała chyba cały czas cichą nadzieję, że z kupna biletów nic nie wyjdzie i spokojnie spędzimy sobie wakacje z biurem podróży na Zante bo, gdy jej powiedziałem, że bilety kupione zrobiła wielkie oczy z przerażenia i powiedziała tylko „o nie”. A ja, dumny że udało mi się polowanie jak lwa czyhającego w zaroślach na jakąś biedną sarenkę (czy co tam oni mają), i że po raz pierwszy, tylko ode mnie (no prawie) będzie zależeć co zobaczymy, gdzie, kiedy, zabrałem się za zbieranie wszelakich informacji o Wyspach Jońskich. Co parę dni zmieniały mi się plany, od której wyspy zacząć i co zwiedzić koniecznie, a co przy okazji, w końcu coś udało mi się powymyślać ale w jakim stopniu uda się to zrealizować nie wiedzieli nawet najstarsi górale. Po paru tygodniach nadszedł piękny dzień wylotu i małe zdziwko, udało nam się z żoną spakować do 1 walizki, jeszcze większe gdy waga pokazała 26 kilo (dwa lata wcześniej gdy lecieliśmy na Kretę były dwie walizki i ważyły ponad 40).
        cdn.
    • 82piterek Dzień 1 - relacja + zdjęcia 30.04.12, 19:23
      Wylot co do minuty a lądowanie jakoś po 3 w nocy po locie bez większych przygód (samolot prawie pełny Polaków). Jeszcze tylko oczekiwanie na walizkę (przypadł mi zaszczyt jej targania podczas całego urlopu, ale czego się nie robi by podpakować jeszcze trochę mięśnie… no dobra nie miałem w tej kwestii nic do gadania) i raz dwa na autobus X93 odjeżdżający sprzed lotniska do Aten na stację Kifissos (w nocy coś co 30 minut w dzień częściej). Przed 5 po ok. 45 minutach byliśmy na miejscu, z dostępnych w sieci informacji pierwszy autobus miał jechać o 5, więc spokojnie powinniśmy zdążyć na 12 na autobus do Alykanas w którym mieliśmy poszukać lokum na parę dni. Jak się szybko okazało nie pierwszy i nie ostatni raz informacje znalezione w sieci nie do końca odpowiadają prawdzie, autobus wyruszał ale o 6:15 więc mieliśmy trochę czasu na pooglądanie … psów goniących się po dworcu. Sam dworzec dość duży ale stary z ok. 30 miejscami na autobusy wyruszające do najróżniejszych miast Grecji. Przed 6 przyszła pani i otwarła małą budkę sprzedającą bilety (co ciekawe do każdego miasta osobna budka, już chyba wiem z czego ten cały kryzys) a, że ludzi ustawiła się pokaźna kolejka to i ja sobie spokojnie czekałem. Małe zdziwienie gdy okazało się że prawie każda osoba przede mną miała zamówione bilety (nie wiedziałem że tak idzie), miejsc w autobusie coraz mniej a kolejka jakby się nie zmniejszała. Już sobie wyobrażałem jak siedzimy tu do następnego busa ale na szczęście biletów nie zabrakło więc najpierw zapłaciliśmy po 26,10e od głowy za busa potem po 8 za prom z Kilini. Trasa do Kilini ok. 4,5h z przerwą ok. 30 minutową na stacji benzynowej.

      https://fotoforum.gazeta.pl/photo/0/yj/kb/h87s/NBF7UrGmldxJU8qGoB.jpg

      Po 11 zapakowaliśmy się na prom, więc już wiedziałem, że na 12 ni huhu nie zdążymy na dworzec w Zante. Prom o nazwie Ionis, zabierał na pokład autobusy, tiry, samochody i ludzi weweos (podobnymi płynęliśmy potem na Kefalonię i Lekadę), po drodze widzieliśmy jeszcze jakąś twierdzę na wzgórzu

      https://fotoforum.gazeta.pl/photo/0/yj/kb/h87s/3JBQ0lnVvuDTxvEtRB.jpg

      i po ok. 1h dotarliśmy do portu (co ciekawe właśnie w porcie po raz pierwszy na Wyspach Jońskich zobaczyliśmy ten niesamowity turkusowy kolor wody),

      https://fotoforum.gazeta.pl/photo/0/yj/kb/h87s/MivvaoQc6gBmownZgB.jpg

      potem z powrotem do busa i za 5 minut byliśmy na dworcu w Zakynthos. Tak jak myślałem po busie do Alikanas nie było już śladu a następny dopiero o 16:45. (tym razem dworzec nowy, ładny, klimatyzowany tyle, że trochę poza centrum, za nim ciekawe gliniane pagórki). Jako, że mieliśmy prawie 4h do wyjazdu postanowiliśmy nie tracić czasu i zwiedzić stolicę wyspy, był tylko jeden problem, nie chciało mi się ciągnąć walizki za sobą a żadnej przechowalni bagażu nie było. Zlitowała się jednak nad nami pani w okienku i pozwoliła przechować walizkę u siebie (mieliśmy trochę obaw, a co jak walizki po powrocie nie będzie ale zwyciężyła ciekawość zobaczenia miasta). Trzeba przyznać, że całkiem ładne, z kolorowymi i wąskimi uliczkami, ciekawymi zaułkami, fajnymi knajpkami i sklepikami jak na stolicę wyspy przystało (do Chanii na Krecie jednak dużo brakowało).

      https://fotoforum.gazeta.pl/photo/0/yj/kb/h87s/L6RgoTTSxCaDCZlTpB.jpg

      https://fotoforum.gazeta.pl/photo/0/yj/kb/h87s/40cU83eHY2Uaio87RB.jpg

      https://fotoforum.gazeta.pl/photo/0/yj/kb/h87s/DbnLMweTWxNBGSOxIB.jpg

      https://fotoforum.gazeta.pl/photo/0/yj/kb/h87s/3pI5f3OzgqeEBxrm3B.jpg

      Nie odbyło się oczywiście bez wrzucenia czegoś na ruszt, w jednej z tawern przy porcie zamówiliśmy suwlaki z frytkami, grillowane z kurczaka z przyprawami, (smakowały wybornie, tak samo zresztą jak wszystkie następne dania, które mieliśmy przyjemność pałaszować podczas wakacji, aż mi ślinka poleciała Tak sobie chodziliśmy i po raz kolejny jak to w Grecji bywa, widzieliśmy samochody zaparkowane w miejscach gdzie stać nie powinny, a przejechanie koło nich w wąskich uliczkach innym samochodem graniczyło z cudem. Miałem nadzieję że podczas zwiedzania wyspy autem nie zabłądzę i nie trafię (jak się później okazało płonne nadzieje) przypadkiem tam gdzie przepisy ruchu są przestrzegane z taką samą powagą i starannością, jak złożone przed wyborami obietnice polskich polityków. Zante Town okazało się zaskakująco podobne do stolicy innych wysp, Argostoli na Kefalonii i Pessady (która była chyba najładniejsza z nich) na Lefkadzie. Nie udało nam się w ciągu tych prawie 4 godzin dogłębnie poznać miasta, więc postanowiliśmy tutaj wrócić jeszcze raz następnego dnia (oczywiście autobusem, za żadne skarby autem). Punktualnie o 16:45 odjechaliśmy do Alikanas w poszukiwaniu hotelu, po dotarciu do miasteczka pierwszy hotel jaki zobaczyliśmy to Kali Pigi (miałem kilka typów na nocleg), znany polskim turystom korzystającym z Triady. Jako, że miał całkiem dobre opinie i mieścił się w naszym budżecie postanowiliśmy zobaczyć czy mają coś wolnego, za 27e za noc (co prawda za klimatyzację chcieli dodatkowo 6e ale nie skorzystaliśmy, potem mimo że już mieliśmy klimę i na Kefaloni i Lefkadzie w cenie też nie korzystaliśmy) dostaliśmy fajny pokój z małym aneksem kuchennym. Nie pamiętam za dobrze ale wieczorem był chyba jeszcze krótki rekonesans po Alykanas a po wypiciu w pokoju Mythosa (pierwszy ale nie ostatni podczas urlopu poszliśmy spać. I to by było chyba tyle relacji z pierwszego dnia wakacji. Jeśli ktoś dotrwał do końca moich wypocin gratuluję, a jeżeli jest wola forumowiczów śledzenia dalszych losów Piterka i jego żony Moniki z mini Tour de Wyspy Jońskie postaram się napisać następną część.
      Pozdrawiam
    • 82piterek Dzień 2 - relacja + zdjęcia 30.04.12, 20:05
      Czując lekki niedosyt po poprzednim dniu gdy zwiedzaliśmy miasto Zakynthos i by lepiej poznać stolicę wyspy, postanowiliśmy rannym autobusem o 8:00 jeszcze raz się tam udać. Wiedząc z poprzednich wakacji, że środki komunikacji publicznej nie do końca jeżdżą punktualnie, na przystanku byliśmy już o 7:45 (jak udało mi się namówić żonę żeby wstała przed 7:00 do dziś nie wiem). Gdy po 8:00 po busie nie było ani widu ani słychu, zapytaliśmy barmana z pobliskiej tawerny czy aby rozkład jest aktualny a bus to nie tylko fatamorgana. Jego słowa: wait, wait, bus „little” late uspokoiły nas, że jednak jeździ i za 5 minut powinniśmy już jechać do celu. O dziwo dochodziła 8:15 a my nadal cierpliwie czekaliśmy, pomyśleliśmy, że może szofer miał jakąś imprezkę poprzedniego wieczora, pomylił dni i zjawi się o 8:30 jak wynikało z niedzielnego rozkładu, ok poczekamy jeszcze trochę. Gdy o 8:35 po busie nie było ani śladu, poddaliśmy się i mieliśmy już iść do hotelu, ale jako, że naprzeciwko przystanku była budka telefoniczna pomyśleliśmy, że zadzwonimy do rodzinki (co było dość głupim pomysłem zważywszy, że w Polsce była sobota 7:40 i gdybym kogoś obudził miał bym przerąbane). I wtedy o 8:40, niespodziewanie pojawił się ON: zielony, potężny, klimatyzowany przedmiot pożądania, musiałem przetrzeć oczy z niedowierzania, a żona musiała mnie uszczypnąć, żebym uwierzył. Teraz już wiem że "little late" w Grecji może oznaczać ledwie 40 minut oczekiwania Sprintem wróciliśmy na przystanek i kiwnęliśmy kierowcy ręką co by nie pomyślał żeby czasem nas tam nie zostawić. W mieście połaziliśmy po wąskich uliczkach, powchodziliśmy w różne zaułki, jeżeli tylko wydały się dość ciekawie i można by zrobić fajne zdjęcia.

      https://fotoforum.gazeta.pl/photo/0/yj/kb/h87s/s3NiwKMoWlyBBBUdgB.jpg

      https://fotoforum.gazeta.pl/photo/0/yj/kb/h87s/e1Bgeb2ImV1nAbaLRB.jpg

      https://fotoforum.gazeta.pl/photo/0/yj/kb/h87s/0PM63edh7GGKg3IeBB.jpg

      https://fotoforum.gazeta.pl/photo/0/yj/kb/h87s/t4qmClWkZkfat9nBoB.jpg

      fotoforum.gazeta.pl/zdjecie/3101055,5,38,65689,Zakynthos--Zante-Town,Zakynthos--Zante-Town.html
      https://fotoforum.gazeta.pl/photo/0/yj/kb/h87s/ugUYmJmTiTplvIlv9B.jpg

      https://fotoforum.gazeta.pl/photo/0/yj/kb/h87s/eMpaBakSuytSaUyJDB.jpg

      https://fotoforum.gazeta.pl/photo/0/yj/kb/h87s/HogcPQGRa3yqmTLvLB.jpg

      Poszliśmy też na molo gdzie przez dobrą godzinę nie spotkaliśmy żywej duszy.

      https://fotoforum.gazeta.pl/photo/0/yj/kb/h87s/q8JmRafdYVQawtxVnB.jpg

      https://fotoforum.gazeta.pl/photo/0/yj/kb/h87s/Y4VyBpmJbqezNMEnRB.jpg

      https://fotoforum.gazeta.pl/photo/0/yj/kb/h87s/9glLO4fSF85rHJ2PBB.jpg

      https://fotoforum.gazeta.pl/photo/0/yj/kb/h87s/IxHZJFVjMiVoqTrYWB.jpg

      Po dość dokładnym zwiedzeniu miasta, tym razem punktualnie o 12 udaliśmy się z powrotem do Alykanas. Po południu poszliśmy porozglądać się po okolicy, miasteczko całkiem przyjemne ale nastawione na turystów z Anglii, plaża piaszczysta i dość daleko płytka woda, w sam raz dla rodzin z dziećmi,

      https://fotoforum.gazeta.pl/photo/0/yj/kb/h87s/bRjlie8VOg38iu9zBB.jpg

      turystów nie za dużo, większą ilość spotykaliśmy tylko wieczorami w tawernach. Następnie udaliśmy się do knajpki Cosy Corner wrzucić coś na ząb (talerz grillowanego mięsa), całkiem dobre i nie za drogo. Gdy już nasze brzuchy były pełne, przespacerowaliśmy się do sąsiedniego miasta Alykes (które okazało się właściwie przedłużeniem Alykanas), które również jest typowym miasteczkiem turystycznym, gdzie przy głównej drodze znajduje się większość tawern, knajp i sklepów. Fajnym miejscem są też okolice rzeki wpływającej do morza w Alykes, można pospacerować wzdłuż jej brzegów i porobić zdjęcia na fajnych mostkach. Wracając, w wypożyczalni Xenos zarezerwowaliśmy samochód (50e) na dwa następne dni, okazało się że możemy go zostawić w Ag. Nicolaos skąd we wtorek mieliśmy się udać na Kefalonię. Znacznie ułatwiło to nam sprawę dostania się do portu, bo żadne autobusy chyba tam nie jeździły więc pozostawała tylko taxi. Wieczorem (choć przed urlopem już miałem plan co zobaczyć i w jakiej kolejności) przestudiowałem jeszcze raz mapę i poczytałem z wydrukowanych kartek po raz 100 o najciekawszych miejscach. I tak, dość leniwie upłynął nam drugi dzień urlopu.
      Pozdrawiam
    • 82piterek Dzień 3 - relacja + zdjęcia 30.04.12, 20:32
      Z samego rana poszliśmy do wypożyczalni po zarezerwowany samochód, miał być Matiz, ale ostatecznie dostaliśmy Suzuki Wagon (nie bez problemów ale radził sobie z pokonywaniem wzniesień na Zante, a tych na wyspie sporo). Postanowiliśmy zacząć od razu od tego co najlepsze, czyli Błękitnych Grot i Zatoki Wraku łodzią. Pojechaliśmy na północny kraniec wyspy na przylądek Skinari i tam u Braci Potamitis wykupiliśmy od obie atrakcje – 15e. Najpierw mniejszą łódką ze szklanym dnem popłynęliśmy do Grot gdzie w niecałą godzinę wpłynęliśmy chyba do każdej szczeliny do której się dało oraz popływaliśmy wzdłuż wybrzeża.

      https://fotoforum.gazeta.pl/photo/0/yj/kb/h87s/NBTzjiV3tqSBkCNBxB.jpg

      https://fotoforum.gazeta.pl/photo/0/yj/kb/h87s/iWBfJNvLxQyW8gvaVB.jpg

      Woda rzeczywiście co raz to w innych odcieniach zieleni i błękitu ale zawsze czysta i przeźroczysta.

      https://fotoforum.gazeta.pl/photo/0/yj/kb/h87s/QBSBHDicwQbKaSwc3B.jpg

      https://fotoforum.gazeta.pl/photo/0/yj/kb/h87s/9qEExPqjynxAaBHrHB.jpg

      Szkoda, że nie popływaliśmy w wodzie ale chyba nie było chętnych a mi samemu głupio było pytać. Następnie miała być Zatoka Wraku, ale ze względu na duże fale tylko popływaliśmy teraz już większą i szybszą motorówką wzdłuż wybrzeża, co też stanowiło nie lada frajdę. Na koniec powiedziano nam, że dostaniemy z powrotem pieniądze i dano nam numer telefonu, żeby dzwonić czy w następne dni warunki są lepsze. Potem jeszcze latarnia (niestety zamknięta i nie dało się do niej zbliżyć) oraz wiatraki,

      https://fotoforum.gazeta.pl/photo/0/yj/kb/h87s/NSOdfWWpMWBq6PE6IB.jpg

      przy których porobiliśmy zdjęcia bo i widok sprzed nich piękny (jak ktoś by chciał to są schody na dół i można popływać zaraz obok grot) i dalej w drogę. Kolejno pojechaliśmy do Zatoki Wraku, żeby zobaczyć ją z góry jeśli z dołu nie dało rady. Gdy na miejscu zobaczyliśmy kilka autokarów i sporą kolejkę turystów czekającą przed platformą widokową na swoją kolej, przeszliśmy może z 300m w prawo (za radą forumowiczów), gdzie widok był zdecydowanie lepszy (widać było całą Zatokę, a nie tylko jej część) a ludzi sporo mniej. Widok na Zatokę rzeczywiście obłędny i na pewno nie przereklamowany, turkusowy kolor wody i strome wapienne ściany robiły na wszystkich spore wrażenie i zapierał dech w piersiach.

      https://fotoforum.gazeta.pl/photo/0/yj/kb/h87s/ZAGDTQ0SMON8n9QbhB.jpg

      https://fotoforum.gazeta.pl/photo/0/yj/kb/h87s/BvlZIFih4w4Sw6olqB.jpg

      Spędziliśmy tam sporo czasu, napstrykaliśmy ze 100 fotek i nakręciliśmy trochę filmów (widzieliśmy łodzie które dopływają do Zatoki ale też się nie zatrzymują tylko podpływają i za minutkę odpływają, tak samo 2 duże łodzie z chyba 200 osobami na pokładzie, widać tego dnia morze nie tylko dla nas nie było łaskawe). Gdy już nacieszyliśmy oczy widokiem Zatoki pojechaliśmy dalej na południe, odpuściliśmy zatokę Porto Vromi i skręciliśmy na zatokę Porto Limnonias, do której prowadziła wąska droga z małymi murkami kamiennymi po obu stronach (gdyby jechał jakiś inny samochód z naprzeciwka trzeba by sporo cofać). Zatoka głęboko wcinała się w głąb wyspy, otoczona skałkami z wodą czyściutką i ciepłą,

      https://fotoforum.gazeta.pl/photo/0/yj/kb/h87s/vyO9GqqmbAbdTPmcNB.jpg

      na górze tawerna. Postanowiłem skorzystać z okazji i po raz pierwszy podczas urlopu popływać, jedynie wejście do wody stanowiło mały problem, bo od razu było dość głęboko a skałki na brzegu ostre i śliskie (gdy tak wchodziłem powolutku do wody, starając się utrzymać równowagę jedną nogą wpadłem do sporej dziury, na szczęście nie było tam żadnego żyjątka ani jeżowca bo albo bym umarł na zawał albo miał sporo igieł w stopie i pewnie udany dotąd urlop szlag by trafił. Porto Limnionas to fajne miejsce na wypoczynek dla kogoś komu nie jest potrzebny piasek pod tyłkiem natomiast lubi małe i skaliste zatoczki. Dziesięć minut drogi od zatoki znajduje się kolejna – Porto Roxa, podobna do poprzedniej, również wśród skał z nieskazitelnie czystą wodą wśród której pływało kilku turystów,

      https://fotoforum.gazeta.pl/photo/0/yj/kb/h87s/oWJz2B2Wksa86GA8yB.jpg

      tawerna była jeszcze zamknięta. Wybrzeże przed zatoką strasznie poszarpane skałkami i zdecydowanie nie nadające się do pływania. Nie zabawiliśmy tam zbyt długo bo było jeszcze parę miejsc do obejrzenia tego dnia. Kontynuowaliśmy podróż na południe by zobaczyć latarnię i największą flagę Grecji na świecie w okolicach Keri. Niestety do latarni prowadzi droga szutrowa i wąska z którą niezbyt radził sobie nasz bolid więc zawróciliśmy i pojechaliśmy szukać flagi. Gdy już udało się dotrzeć na miejsce okazało się że z flagi pozostał jedynie … maszt na którym kiedyś wisiała. Podeszliśmy jeszcze tylko do restauracji, by z tarasu widokowego podziwiać widok na dwie skały zwane Mizithres podobne do olbrzymich zębów wyłaniające się z morza.

      https://fotoforum.gazeta.pl/photo/0/yj/kb/h87s/qAsJjABYLkEdbGSTTB.jpg

      Ostatnim miejscem, które odwiedziliśmy było miasteczko Aghios Sostis a raczej port, w którym zorientowaliśmy się w możliwości odbycia wycieczki w poszukiwaniu żółwi i popłynięcia na wyspę Marathonissi. Ostatnia tego dnia łódź niedawno odpłynęła więc wycieczka się przesunęła na dzień kolejny. Z portu prowadzi drewniana kładka na malutką wysepkę, niestety wstęp na nią płatny (odbywają się tam chyba jakieś dyskoteki) więc ją sobie odpuściliśmy. To już miał być koniec atrakcji tego dnia ale nie było to nam pisane. Mieliśmy spokojnie wrócić do Alikanas skręcając przed Zante Town w lewo, coś się jednak w pustej główce Piterka poprzewracało i zamiast tego wpakowaliśmy się do centrum miasta, miasta do którego nie wysłał bym autem swojego największego wroga (ostatnim razem tak spocony byłem jadąc na Balos 10km/h i to nie bynajmniej z powodu wysokiej temperatury). Wszystko było by ok. gdyby drogi wąskie na 4m nie były pozastawiane samochodami w najmniej oczekiwanych miejscach. Co chwilę musiałem wjeżdżać na chodnik co o dziwo budziło zdziwienie i przerażenie miejscowych, natomiast auta zostawione na środku drogi (dzięki którym nauczyłem się jeździć co do centymetra z jednej strony mijając owe nieszczęsne auta a z drugiej mury domów lub sklepów) nie robiły na nikim wrażenia. Dodatkowo dobijały jeszcze ciągłe nakazy i zakazy skrętów, dzięki którym miałem okazję dość dobrze poznać miasto, nie tylko chodząc z buta ale też zza szyb samochodu (jak by ktoś miał pytanie gdzie co jest chętnie się podzielę wiedzą. Teraz wspominam to z uśmiechem na twarzy ale wtedy miałem pełne portki (tzn. byłem przerażony. Gdy udało się w końcu wyjechać z miasta trzeba było jeszcze wjechać na odpowiednią drogę do Alikanas ale i to nie było takie proste bo na znakach jak na złość ani widu ani słychu tego miasta. Wtedy przypomniałem sobie, że może by tak skorzystać następnym razem z GPSa, którego zabrałem z domu, a który dziwnym i do dzisiaj niezrozumiałym dla mnie trafem leżał sobie spokojnie w pokoju i czekał na to, aż pogromca dróg i dróżek wyspy Zakynthos łaskawie z niego skorzysta. Wieczorem jeszcze tylko wypad do miasta na kolację (Mussaka i Stifado, mniam) i Mythosa, na którego tamtego dnia zasłużyłem (przynajmniej w moim mniemaniu) jak mało kto. I tak oto Piterkom zleciał kolejny dzień na Zante.
      W kolejnym odcinku porównanie jak poszukiwaliśmy żółwia, a jak powinno się szukać turtla Caretta Caretta. Kalinichta
    • 82piterek Dzień 4 - relacja + zdjęcia 30.04.12, 21:12
      Od rana zastanawiałem się czy jest sens jechać jeszcze raz na samą północ wyspy , ryzykować i tracić czas jeżeli okaże się, że fale są znowu zbyt duże i z wycieczki łódką do Navaggio znowu będą nici. Gdy zadzwoniłem na podany numer komórki powiedziano mi, że fale są mniejsze niż wczoraj, ale najlepiej przyjechać następnego dnia bo morze ma być wtedy płaskie stół. Nie mieliśmy tyle czasu bo we wtorek rano mieliśmy już płynąć na Kefalonię. Uznaliśmy, że zaryzykujemy i spróbujemy, jeśli się nie uda to co prawda stracimy z 3h, ale jeśli popłyniemy to zaliczymy plażę która była głównym powodem odwiedzenia Zante (choć droga była już nam znana, tym razem udało mi się nie zapomnieć GPSa, który się przydawał szczególnie podczas ślepych zakrętów, dzięki czemu wiedziałem gdzie trzeba mocniej zwolnić). Po drodze na Półwysep Skinari zatrzymaliśmy się jeszcze na plaży Xiga, która okazała się bardzo ładna, z kamyczkami i skałkami w morzu, czuć było wyraźnie zapach siarki ale to właśnie dzięki niej woda jest cieplejsza niż gdzie indziej i ma właściwości lecznicze (nie jest też tak przeźroczysta jak w innych częściach wyspy).

      https://fotoforum.gazeta.pl/photo/0/yj/kb/h87s/eYHKb2QbLtmoPZ2aUB.jpg

      Potem jeszcze tylko krótki postój w porcie Ag. Nicolaos żeby upewnić się, że prom czasem nie zmienił planów i jutro nas zawiezie na kolejną wyspę, po upewnieniu się że nic się nie zmieniło spokojniejsi ruszyliśmy dalej. Po dotarciu na miejsce kapitan nie chciał jednoznacznie powiedzieć czy dopłyniemy do Zatoki, podobno warunki co chwilę się zmieniały. Na szczęście fale były mniejsze i udało się podpłynąć na jakieś 20m od plaży, gdzie po chwili namysłu rzucił kotwicę i kto chciał miał ok. 15 min (dobre i to) na pływanie w pięknej turkusowej wodzie bądź podziwianie wraku. Oczywiście natychmiast skorzystałem z okazji do ochłodzenia ciała, natomiast żona została na łodzi i robiła zdjęcia.

      https://fotoforum.gazeta.pl/photo/0/yj/kb/h87s/ToBYw39SuapWmUpUrB.jpg

      https://fotoforum.gazeta.pl/photo/0/yj/kb/h87s/IaGsdtUY8JP8GeAblB.jpg

      Czas na pływanie niestety szybko minął i po chwili już płynęliśmy z powrotem (łódź bardzo szybka, tak większa motorówka, fajnie skakała po falach i po chwili nawet ci co nie pływali byli mokrzy) i po ok. 20 minutach po pięknej Zatoce Wraku pozostałe tylko wspomnienie. Kolejnym punktem programu było wzgórze Bochali z twierdzą na samym szczycie (po drodze udało nam się trochę pobłądzić).

      https://fotoforum.gazeta.pl/photo/0/yj/kb/h87s/mAiolFern2w6GTti3B.jpg

      Dopiero gdy dotarliśmy przed zamkniętą bramę twierdzy zdałem sobie sprawę, że w poniedziałki większość atrakcji turystycznych jest pozamykana na 4 spusty, porobiliśmy kilka zdjęć

      https://fotoforum.gazeta.pl/photo/0/yj/kb/h87s/jqpSwEk5DyzfA1gabB.jpg

      i zeszliśmy trochę niżej , skąd roztaczał się piękny widok na całe miasto Zakynthos.

      https://fotoforum.gazeta.pl/photo/0/yj/kb/h87s/mUtZj9NpBwTubpLszB.jpg

      Miasteczko Bochali też dosyć ładne ze starymi domami, kwiatami w bramach i wąskimi brukowanymi uliczkami. Jeżeli ktoś by miał w sobie trochę samozaparcia i siły to myślę, że ze stolicy wyspy doszedł by tutaj w niecałą godzinkę widokową i asfaltową drogą. Następnie podjechaliśmy do Ag. Sostis,

      https://fotoforum.gazeta.pl/photo/0/yj/kb/h87s/iIGlVB04PisAjrgtBB.jpg

      https://fotoforum.gazeta.pl/photo/0/yj/kb/h87s/GbJTcyPPV4YBaNN0aB.jpg

      https://fotoforum.gazeta.pl/photo/0/yj/kb/h87s/udMCxwDyK0WD5hp54B.jpg

      https://fotoforum.gazeta.pl/photo/0/yj/kb/h87s/tNwlfjiOO7fPhhdubB.jpg

      skąd żółtą łodzią podwodną popłynęliśmy szukać żółwi (20e), sprzedawca biletów mówił że spotkanie żółwia gwarantowane (ano zobaczymy). Połowa ludzi weszła do środka łodzi, skąd mogła wypatrywać żółwia pod wodą, reszta siedziała na górze (w połowie trasy zamiana). Po ok. godzinie dopłynęliśmy do wyspy Marathossi

      https://fotoforum.gazeta.pl/photo/0/yj/kb/h87s/r2GBW06jCVYdWIP0kB.jpg

      https://fotoforum.gazeta.pl/photo/0/yj/kb/h87s/enIxI0aVHluBgP2tqB.jpg

      https://fotoforum.gazeta.pl/photo/0/yj/kb/h87s/vLnbKLr2e3Ww6pOchB.jpg

      gdzie mięliśmy czas na kąpiel. (żółwi jak dotychczas ani widu ani słychu). W drodze powrotnej, gdy już dopływaliśmy do portu a wszyscy zaczynali tracić nadzieję, jakieś 50m od brzegu pływał sobie jeden turtel. Podpłynęliśmy łodzią na tyle ile się dało ale widać było tylko ciemną plamkę, gdyż gadzina pływała bliżej dna niż powierzchni i nic nie robił sobie z tego, że kupa turystów zapłaciła trochę euro żeby spotkać władcę morza jońskiego (jeden sprytny turysta pływał sobie nad nim i podziwiał).

      https://fotoforum.gazeta.pl/photo/0/yj/kb/h87s/HJT3C4ISBEdVCGkb6B.jpg

      Mała rada dla tych, którzy nie chcą wydawać kasy, a również podczas pobytu na wyspie chcieli by spotkać to piękne i sporych rozmiarów stworzenie. Podjedźcie na plażę Ag. Sostis (ładna, piaszczysta), zabierzcie ze sobą rurkę i maskę, jeśli ktoś ma to aparat wodoodporny i wypłyńcie trochę w morze (ok. 50m od plaży dosyć płytko, ok. 2m), jest wielce prawdopodobne, że podczas pływania spotkacie żółwia i nacieszycie się jego obecnością więcej niż 2 minuty (podobno przypływa ok 9 rano do portu gdy rybacy wracają z połowów i rzucają mu jakąś rybkę na ząb. Ja bardzo żałowałem, że tak nie zrobiłem (myślałem że to będzie już koniec spotkań z żółwiami podczas urlopu, na szczęście w kolejnych dniach jeszcze dwa razy spotkaliśmy tego pięknego i sporego gada). Na koniec wycieczki podjechaliśmy jeszcze na ładną, piaszczystą plażę Gerakas, na której żółwie składają jaja.

      https://fotoforum.gazeta.pl/photo/0/yj/kb/h87s/HJT3C4ISBEdVCGkb6B.jpg

      Pochodziliśmy tam trochę, porobiliśmy zdjęcia „ugryzionemu klifowi” a potem pojechaliśmy już do hotelu (niestety na więcej atrakcji nie starczyło już czasu). Dwa dni to jednak zdecydowanie zbyt mało żeby poznać wyspę, na spokojne zwiedzanie potrzeba auta co najmniej na 4 dni a najlepiej dłużej. I tak właściwie skończyła się nasza wizyta na wyspie, ładnej którą największą atrakcją zdecydowanie była Zatoka Wraku i Błękitne Groty.
      W następnym odcinku o widoku z balkonu w Assos zapierającym dech w piersiach.
      Pozdrawiam.
      • 82piterek Re: Dzień 4 - relacja + zdjęcia 30.04.12, 21:16
        Poprzednio coś poklikałem nie tak więc jeszcze raz plaża Gerakas

        https://fotoforum.gazeta.pl/photo/0/yj/kb/h87s/BIhcRUVsTxYVbo79TB.jpg

    • 82piterek Dzień 5 - relacja + zdjęcia cz1 04.05.12, 21:10
      Ostatnią podróż po Zante odbyliśmy w towarzystwie młodego i rozmownego chłopaka z wypożyczalni, który towarzyszył nam w drodze do Ag. Nicolaos. Dowiedzieliśmy się że jego rodzina produkuje oliwę a on w miesiącach letnich dorabia sobie w wypożyczalni, na zakupy mieszkańcy wyspy najchętniej jeżdżą do Aten a podróż wcale nie musi być długa, wystarczy 3,5h i … Honda S2000. W porcie razem z nami na prom czekały 2 autobusy pełne turystów z Polski (Triada i Itaka), którzy wybierali się na całodzienną objazdówkę po Kefaloni. Podpytałem się przewodniczek co obejmuje objazd i okazało się że nie ma w planie najładniejszych miasteczek wyspy Assos i Fiscardo, na pytanie o sposób wydostania się z Pessady niestety nic nie podpowiedziały. Po 10 wsiedliśmy na prom Angela (bilety kupiliśmy w sklepie z pamiątkami, 8e/osoba), który w powolnym tempie obrał kurs na sąsiednią wyspę. Podczas podróży 1,5h starałem się wykombinować co zrobić, żeby nie utknąć na dłużej w porcie, okazało się że autobus nie jeździł prawdopodobne więc było, że skorzystamy z Taxi (numer telefonu dostaliśmy od sprzedawcy biletów). Jak chodziłem po statku i robiłem zdjęcia zobaczyłem faceta, który poszedł do swojego auta coś sprawdzić, zapytałem czy może nie jedzie do Argostoli i ma jakieś wolne miejsce. Okazało się, że chętnie nas weźmie, więc wrzuciłem czym prędzej naszą walizkę do bagażnika (żeby się jeszcze nie czasem rozmyślił) i poszedłem pochwalić się Monice, że załatwiłem podwózkę. Żona powiedziała, że chyba zgłupiałem dając dopiero co poznanej osobie cały nasz „dobytek” i oznajmiła mi, że jak facet nas wykiwie to reszta naszej kasy pójdzie na jej nowe ciuchy, ja byłem jednak dobrej myśli. Okazało się, że nasz wybawca nazywa się George (przyjechał z Australii 30 lat temu, był dziennikarzem, potem pracował w radiu a teraz ma swoją firmę) i podróżuje razem z żoną Natashą, która w ¼ jest Polką gdyż jej babcia pochodzi z Katowic, więc prawie po sąsiędzku). Po drodze zatrzymaliśmy się w ich domu gdzie zmienili auto na mniejsze (Argostoli jest podobnie zabudowane jak Zante Town, wąskie uliczki i mało miejsca na parking), miasteczko w którym mieszkali (niestety zapomniałem nazwy) bardzo ładne z nowymi domami, sami mieszkali w dużym i ładnym domu z pięknym ogrodem. Dali nam sporo cennych uwag, gdzie jechać koniecznie, co zobaczyć, gdzie jeść, sami też sporo się chcieli dowiedzieć o nas, a ja na ile potrafiłem starałem się odpowiadać na pytania, podjechali też z nami do znajomego właściciela wypożyczalni, gdzie wzięliśmy Matiza na 2 dni (60e). Gdy zostawiliśmy walizkę w aucie pokazali nam jeszcze gdzie jest główny deptak i dobra tawerna, potem już tylko się pożegnali z nami i życzyli udanych wakacji. W taki, dość nieoczekiwany sposób udało się nam poznać bardzo miłych, uczynnych i pomocnych mieszkańców wyspy, wystarczyło tylko przełamać nieśmiałość. Stolica Kefaloni okazała się fajnym miastem, z nadmorską promenadą gdzie cumowało sporo statków, jachtów i łodzi rybackich,

      https://fotoforum.gazeta.pl/photo/0/yj/kb/h87s/tic4qO21Cgz9usTShB.jpg

      https://fotoforum.gazeta.pl/photo/0/yj/kb/h87s/ppOaKfH4ZiKolSFn8B.jpg

      a główna ulica z masą sklepów, kawiarni i tawern która przyciągała sporo miejscowej ludności i turystów była zamknięta dla ruchu samochodowego.

      https://fotoforum.gazeta.pl/photo/0/yj/kb/h87s/bjUHwtvHUL0daPkbJB.jpg

      Poszliśmy jeszcze na dworzec autobusowy co by się zorientować jak się ma znaleziony w Internecie rozkład z rzeczywistością, a miał się tak jak prognoza pogody na Polsacie, czyli nic się nie zgadzało, co nas już właściwie nie zdziwiło. Miłą i nieoczekiwaną niespodzianką było spotkanie żółwia w porcie, który pływał sobie między łódkami rybaków i czekał na poczęstunek, przy okazji wzbudzając spore zainteresowanie turystów. Tym razem udało się porobić sporo zdjęć bo pływał przy samej powierzchni i co chwilę się wynurzał a moja i żony chęć spotkania CarettaCaretta wreszcie w 100% się urzeczywistniła.

      https://fotoforum.gazeta.pl/photo/0/yj/kb/h87s/BJqyZD5Rh6g9oEIQuB.jpg

      Jeszcze w domu postanowiłem, że pierwszą noc spędzimy w Assos, oglądając i czytając zdjęcia i relacje osób które były na Kefaloni wynikało, że powinno to być spokojne i klimatyczne miasteczko. Po drodze, która zapierała dech w piersiach (biegła dość wysoko) podziwialiśmy piękne widoki, zatrzymaliśmy się na obu punktach widokowych na plażę Myrthos, przekonaliśmy się, że nie na darmo nie raz zdobywała 1 miejsce na najpiękniejszą plażę Grecji, a ja wiedziałem że kąpiel tam będzie jednym z głównych punktów pobytu na wyspie ale jeszcze nie teraz. Gdy dotarliśmy do miasteczka zaparkowaliśmy na parkingu przed wejściem na ścieżkę do twierdzy i poszliśmy szukać jakiegoś wolnego pokoju (w internecie wcale albo bardzo mało informacji o miejscach noclegowych, na miejscu okazało się, że co drugi dom oferuje pokoje na wynajem). Od razu trafiliśmy najlepiej jak mogliśmy, gdy właścicielka Paradise Inn (pozwolicie na małą reklamę www.assos-kefalonia.gr/index.html) otwarła nam drzwi na balkon to oniemieliśmy i stanęliśmy jak wryci z otwartymi szeroko oczami i ustami. Widok bajka, po lewej na zachodnie wybrzeże Kefaloni,

      https://fotoforum.gazeta.pl/photo/0/yj/kb/h87s/nEBe7JntkjMzIamczB.jpg

      po prawej Morze Jońskie

      https://fotoforum.gazeta.pl/photo/0/yj/kb/h87s/DSHVFLhh6wBz9txM7B.jpg

      a pod nami na roztrzaskujące się fale o skały

      https://fotoforum.gazeta.pl/photo/0/yj/kb/h87s/loDZdCkGQns3lk0PjB.jpg

      (najpiękniejszy ze wszystkich i bijący na głowę wszystkie pozostałe widoki jakie mieliśmy z balkonów w Grecji).
    • 82piterek Dzień 5 - relacja + zdjęcia cz2 04.05.12, 21:30
      W planach był jeden nocleg w Assos a drugi w Fiscardo, ale już wiedzieliśmy że plany będzie trzeba zmienić. Pokój fajny, dość duży z aneksem kuchennym, podwójnym i pojedynczym łóżkiem, klimą, jeśli ktoś nie potrzebuje luksusów polecam. Zapłaciliśmy 50e z pierwszy dzień i po małych negocjacjach 40e za drugi ale wierzcie, warto było, za sam balkon bym tyle dał Po chwili odpoczynku podpytaliśmy się przemiłej właścicielki jeszcze o jakąś fajną knajpkę i poszliśmy zwiedzać miasteczko. Malutkie, ciche i spokojne, z kolorowymi domami i mnóstwem kwiatów, twierdzą wenecką górującą nad miastem spełniło a nawet przewyższyło nasze oczekiwania,

      https://fotoforum.gazeta.pl/photo/0/yj/kb/h87s/JTD55QAylgRWcxNlPB.jpg

      https://fotoforum.gazeta.pl/photo/0/yj/kb/h87s/Q1b6ve7D0bN6kaj6pB.jpg

      https://fotoforum.gazeta.pl/photo/0/yj/kb/h87s/vh5OmVOwesDww38fyB.jpg

      https://fotoforum.gazeta.pl/photo/0/yj/kb/h87s/eDTInwSTtIyBreT3cB.jpg

      https://fotoforum.gazeta.pl/photo/0/yj/kb/h87s/W7gQ8jOWWJmkytAF9B.jpg

      https://fotoforum.gazeta.pl/photo/0/yj/kb/h87s/N2B0xlBm5tFnFio4iB.jpg

      (nie dojeżdżają tam autobusy komunikacji miejskiej więc jak ktoś chce się przekonać to tylko wynajętym autem lub z wycieczką objazdową po wyspie z Argostoli). Przed przekąszeniem czegoś chciałem jeszcze wyciągnąć żonę do twierdzy, ale oświadczyła że skoro niebo jest zachmurzone i zaczyna grzmieć to ona nigdzie nie idzie, ja mówię że zaraz przejdzie, ona że nie i tak po 30 minutach błagań … no może 5, stanęło na tym, że idziemy coś zjeść a twierdza pozostanie niezdobyta do następnego dnia. Ale wiecie jak to jest gdy w brzuchu burczy, zresztą mamy z żoną takie powiedzonko „Monika głodna – Monika niezadowolona, Monika pojedzona – Monika zadowolona … Piterek zresztą też”. Za radą poszliśmy do tawerny Nefeli, gdzie zamówiliśmy Kefalonian Pie (ryż z mięsem, papryką, przyprawami w cieście makaronowym… chyba

      https://fotoforum.gazeta.pl/photo/0/yj/kb/h87s/wgSiZRTs5tMVstn0xB.jpg

      i spaghetti carbonara. Nim kelner zdążył przynieść potrawy zaczęło się błyskać, rozgrzmiało na dobre a po chwili zaczęło mocno padać i tak chyba przez dobrą godzinę (pierwsza nasza burza w Grecji i deszcz zresztą też, nie licząc 10 kropli na Rodos). Do dzisiaj dziękuję żonie, że nie dała się przekonać na spacer do twierdzy, bo byśmy wyglądali jak mokre kury a przy małym szczęściu może i by mnie tam jakiś piorun trafił. Po wyczyszczeniu talerzy dostaliśmy jeszcze „od firmy” jakiś dobry deser na koniec, zabijcie mnie ale nie mam pojęcia co to było, wyglądało tylko jak … cycek. (może kelner widział jak przy jedzeniu nam się uszy trzęsą). Z pełnymi brzuchami i zadowoleni wróciliśmy na nasz balkon (ciuchy zamiast wyschnąć kompletnie przemokły ale to nie miało znaczenia), gdzieś w oddali pojawiła się tęcza co jeszcze bardziej utwierdziło nas w przekonaniu, że Assos i Kefalonia to był strzał w 10. Siedzieliśmy tak i wpatrywaliśmy się w dal, aż się zupełnie ściemniło a nam zaczęły się kleić oczy, czyli… nad ranem.
      Pozdrawiam
    • 82piterek Dzień 6 - relacja + zdjęcia cz1 04.05.12, 22:40
      Mimo, że kolejny dzień zaczął się pochmurnie, nie czekaliśmy na nic, tylko z samego rana od razu wsiedliśmy do auta by pojechać na dalsze zwiedzanie wyspy. Drogi na Kefaloni są szersze i bardziej płaskie niż na Zakynthos, więc w krótkim czasie zameldowaliśmy się w miasteczku Agia Efimia po drugiej stronie wyspy. Całkiem ładne, dużo większe od Assos z wieloma miejscami do wynajęcia i sporą ilością tawern i sklepów dla turystów, mankamentem dla niektórych może być mała i nie za ciekawa kamienista plaża.

      https://fotoforum.gazeta.pl/photo/0/yj/kb/h87s/GwU5nbkp9bnNGQsnqB.jpg

      Jeśli ktoś szuka cichego, ale nie za dużego miasteczka to myślę, że dobrze by trafił. Następnie udaliśmy się w chyba najciekawsze miejsce na wyspie, jezioro/jaskinia/grota Melissani (7e/osoba). Kto był to na pewno wie jak ciekawe jest to miejsce, po pierwsze jaskinia jest częściowo zalana słodką wodą, która wpływa pod ziemię po drugiej stronie wyspy w miejscowości Katavothres (3km od Argostoli), przepływa podziemną rzeką 14 dni pod wyspą (15km), aż wpada do jaskini, tutaj łączy się z wodą słoną (dowiedzieliśmy się od przewodnika, że woda w jaskini jest mieszaniną wody słodkiej, słonej i… uzo, płynie pod wyspą dalej, aż wypływa w najbliższej wiosce Karavomilos. Po drugie dach jaskini zapadł się tworząc swoiste okienko i teraz pływając łódką po jeziorze możemy podziwiać czyściutką wodę, skały wokół i niebo nad nami, a jak jeszcze promienie słońca wpadają do środka to efekt jest jeszcze większy (chyba nie ma drugiego takiego jeziora na świecie).

      https://fotoforum.gazeta.pl/photo/0/yj/kb/h87s/cKa3cc2SGhAYp7mtkB.jpg

      https://fotoforum.gazeta.pl/photo/0/yj/kb/h87s/cqz95NnhCtlSRHghvB.jpg

      https://fotoforum.gazeta.pl/photo/0/yj/kb/h87s/vtMF2B9ixNpnZOWAVB.jpg

      https://fotoforum.gazeta.pl/photo/0/yj/kb/h87s/FxaBMpb9OA91pFc2CB.jpg

      https://fotoforum.gazeta.pl/photo/0/yj/kb/h87s/h2g0Oa1Yn8MbDlybkB.jpg

      https://fotoforum.gazeta.pl/photo/0/yj/kb/h87s/nuJwUjxUtehwfhvAUB.jpg

      Bardzo miło spędziliśmy tam czas a potem podjechaliśmy właśnie do Karavomilos gdzie woda z Melissani najpierw tworzy małe jeziorko a potem wpada do morza. Następnym punktem dnia było miasto Sami, z którego odpływają promy na Itakę, Korfu, Patras na Peloponezie a w sezonie do Włoch. Jest to również bardzo ładne miasteczko ze sporą ilością sklepów i tawern, biurami organizującymi całodzienne wycieczki na Itakę, kamienną plażą oraz sporym portem w którym pełno jachtów.

      https://fotoforum.gazeta.pl/photo/0/yj/kb/h87s/71LaMEaEJVra2pocWB.jpg

      Pochodziliśmy tam trochę, zjedliśmy po picie i z powrotem do auta. Potem podjechaliśmy na plażę Antisamos,

      https://fotoforum.gazeta.pl/photo/0/yj/kb/h87s/sIFdLtWVq3eoIIABiB.jpg

      ta bardzo ładna, długa i kamienista plaża z czyściutką wodą, znajduje się niedaleko Sami a znana jest z tego, że kręcono na niej film Kapitan Corelli z Nicolasem Cagem, Christianem Balem i Penelope Cruz (w Sami również toczyła się akcja filnu).
      Jako, że grzechem by było być na Kefaloni i nie zapoznać się bliżej z wodą na plaży Myrthos, (po zrobieniu paru zdjęć na Antisamos) obraliśmy kierunek właśnie na jedną z najpiękniejszych plaż Grecji.

      https://fotoforum.gazeta.pl/photo/0/yj/kb/h87s/VAjqbrOi8vLic58lYB.jpg

      https://fotoforum.gazeta.pl/photo/0/yj/kb/h87s/nnKKyMsGOt2NrCMEHB.jpg

      https://fotoforum.gazeta.pl/photo/0/yj/kb/h87s/tS7m4tpkiPxTziG6KB.jpg

      Na parkingu było sporo aut ale gdy weszliśmy na plażę ludzi nie było widać za wiele (pewnie dlatego że plaża spora). Nie jeździ tutaj żaden autobus więc jeśli ktoś chce to może dotrzeć tu jedynie autem lub z buta ok. 3 km od najbliższego przystanku. Nie zamierzaliśmy siedzieć tutaj zbyt długo ale zapytaliśmy się z ciekawości o cenę leżaków, gdy usłyszeliśmy że chcą 10e to grzecznie podziękowaliśmy i poszliśmy szukać miejsca trochę dalej gdzie szło by rozłożyć koc. Chociaż plaża z góry wydaje się piaszczysta to składa się z małych kamyczków a tylko gdzie niegdzie jest trochę piachu (przydały by się buty do wody).

      https://fotoforum.gazeta.pl/photo/0/yj/kb/h87s/mf9MaDgBktKSHg4PuB.jpg

      https://fotoforum.gazeta.pl/photo/0/yj/kb/h87s/adsR9Y9pSEk2ymVOVB.jpg

      Nie przeszkodziło to nam jednak nawet w najmniejszym stopniu by wskoczyć w tempie ekspresowym do pięknej i turkusowej wody i trochę się popluskać (trzeba uważać gdy się jedzie tam z małymi dziećmi, bo po paru metrach robi się głęboko a fale też nie są małe). Gdy tak zażywaliśmy kąpieli wodnych i słonecznych niespodziewanie nagle pojawiły się chmury i zaczął padać lekki deszcz, chwilę poczekaliśmy w aucie ale jako, że nie było widoków na poprawę pogody to z żalem opuściliśmy plażę (zresztą jak cała reszta turystów). Nie było za bardzo sensu jeździć gdzie indziej, więc pojechaliśmy do naszego ulubionego miasteczka na wyspie.
    • 82piterek Dzień 6 - relacja + zdjęcia cz2 04.05.12, 23:29
      Niestety okazało się, że ze zwiedzania Ithaki najprawdopodobniej nic nie wyjdzie. Na naszą prośbę właścicielka kwatery podzwoniła tu i tam i okazało się, że jako sezon jeszcze nie w pełni to na Ithakę następnego dnia płynie tylko statek z Sami o 23:45 co nie było dla nas dobrą opcją (w sezonie pływają codziennie również z Fiscardo). Jakoś przed 19 przestało padać więc zdecydowałem, że idziemy do twierdzy, którą odpuściliśmy poprzedniego dnia.

      https://fotoforum.gazeta.pl/photo/0/yj/kb/h87s/YHYJfob67pfYwNotPB.jpg

      https://fotoforum.gazeta.pl/photo/0/yj/kb/h87s/d8jqNFFpPkl6LvE0iB.jpg

      Idzie się tam niecałą godzinkę po wybrukowanej 3 lata wcześniej prostej jak stół ścieżce,
      kilka zawijasów, serpentynek i jesteśmy na górze (po drodze piękne widoki na Assos i wybrzeże wyspy).

      https://fotoforum.gazeta.pl/photo/0/yj/kb/h87s/nqQmhJBaYsCWU9ZgyB.jpg

      https://fotoforum.gazeta.pl/photo/0/yj/kb/h87s/jTNccJo6BjM0AcORoB.jpg

      https://fotoforum.gazeta.pl/photo/0/yj/kb/h87s/52MxzFiibB73101eQB.jpg

      https://fotoforum.gazeta.pl/photo/0/yj/kb/h87s/IeaStbnSYpY5bL3GzB.jpg

      Sama twierdza to ogromny teren,

      https://fotoforum.gazeta.pl/photo/0/yj/kb/h87s/N2B0xlBm5tFnFio4iB.jpg

      w środku kilka pozostałości po jakichś starszych budynkach

      https://fotoforum.gazeta.pl/photo/0/yj/kb/h87s/bqPuC9wKIdfxjkAiAB.jpg

      oraz bardziej współczesnych (przeznaczonych kiedyś chyba na jakieś sklepiki). Obejście twierdzy na około zajmuje podobno godzinkę,

      https://fotoforum.gazeta.pl/photo/0/yj/kb/h87s/QfU0sMhPlLy3Vw8haB.jpg

      nam się nie udało ponieważ spotkaliśmy niespodziewanych mieszkańców, którzy nie byli zbyt przyjaźnie nastawieni do dwójki turystów z Polski. Tymi bezwzględnymi zwierzętami było stado wielkich jak żubry, silnych jak woły, zwinnych jak sarny, z rogami jak u jeleni… kóz mutantów.

      https://fotoforum.gazeta.pl/photo/0/yj/kb/h87s/hwVwjyoimibrG7QzMB.jpg

      Gdy w pewnym momencie spaceru usłyszeliśmy dziwne stukanie i odgłosy dobiegające z oddali nie przypuszczaliśmy jeszcze, że spotkamy tam te bestie.

      https://fotoforum.gazeta.pl/photo/0/yj/kb/h87s/MQQuQbmtal4zEJARaB.jpg

      Myśleliśy, że to tylko jacyś pracownicy majstrują coś przy tych budynkach, ale gdy podeszliśmy bliżej, a nagle całe stado przeleciało niedaleko nas nie chcieliśmy ryzykować spotkania oko w oko. Tzn ja nie chciałem bo żony już dawno przy mnie nie było, zobaczyłem tylko po prawej jak się na ścieżce kurzy, a gdy taki jeden herszt bandy spojrzał na mnie spode łba i zaczął lecieć w moim kierunku to po chwili i po mnie nie było już śladu. Gdy udało mi się dogonić żonę i złapać trochę oddechu to na chwilę przystanęliśmy, by popatrzeć na niesamowity zachód słońca jaki roztaczał się z twierdzy na morze jońskie, piękny widok.

      https://fotoforum.gazeta.pl/photo/0/yj/kb/h87s/YyR882TGIyQbhSWb4B.jpg

      https://fotoforum.gazeta.pl/photo/0/yj/kb/h87s/hnpzLOmHTKJaRm4IgB.jpg

      Po wyjściu z twierdzy spotkaliśmy właścicielkę Paradise Inn ze swoją koleżanką, a jako że postanowiły wracać razem z nami to wymieniliśmy parę zdań. Dowiedzieliśmy się, że te groźne kozy, jeszcze nikogo nie pożarły na obiad, jak już to same lądują na talerzu, co do miasteczka Assos to w lecie liczy ok. 100 mieszkańców a po sezonie wymiera i zostaje ok. 10, a cała reszta w tym czasie przebywa w Atenach. Gdy rozmawialiśmy o atrakcjach wyspy okazało się, że w wodach otaczających wyspę można spotkać delfiny i … zachodziłem w głowę o co chodzi naszym rozmówczyniom mówiącym, że są jeszcze takie jedne zwierzątka bardzo rzadko spotykane a podobne do kotów (do kotów?, przestudiowałem wszystkie dostępne informacje o Kefaloni, ale nigdzie nie pisało że żyją tam rysie, albo jakie inne lamparty czy cuś). Po chwili wszystko się wyjaśniło, dopiero gdy pokazały nam rękami długie wąsy a ja wykrzyknąłem monachus monachus, okazało się że tymi zagadkowymi zwierzątkami są… foki (swoją drogą ciekawe skojarzenie foki i kota po wąsach) Nam się niestety nie udało ich spotkać, więc jest okazja by tam kiedyś wrócić). Wróciliśmy do pokoju ok. 21 ale nie bardzo chciało nam się spać, tym bardziej że coś zaczęło mi w brzuchu burczeć, poszliśmy więc do drugiej zarekomendowanej tawerny, tym razem nazywała się Platanos i trzeba przyznać uczciwie, że to był strzał w dychę. Zamówiłem mussakę

      https://fotoforum.gazeta.pl/photo/0/yj/kb/h87s/YaoPOzy1zbDO7She1B.jpg

      a Monia ciastko czekoladowe z lodami, to i to pychotka, szybko na talerzach nic nie zostało. Z pełnymi brzuchami mogliśmy się udać do pokoju i na nasz ulubiony balkon. Gdy już nacieszyliśmy oczy widokiem i pełni wrażeń dnia poszliśmy spać.
      Pozdrawiam
    • 82piterek Dzień 7 - relacja + zdjęcia 05.05.12, 00:41
      To miał być nasz ostatni dzień na Kefaloni ale okazało się, że w trakcie dnia plany się trochę zmieniły. Chcąc nie chcąc, z bólem serca musieliśmy rano opuścić nasz pokój w Paradise Inn i obrać kurs na Argostoli, gdzie trzeba było oddać samochód i wsiąść w autobus do Fiscardo. Ale po kolei, w planach było jeszcze zwiedzanie zamku Saint George’s po drodze ale przegapiłem zjazd, a gdy już wjechaliśmy do stolicy wyspy nie chciało mi się zwracać. Zanim oddaliśmy auto postanowiliśmy jeszcze trochę pochodzić po tym całkiem przyjemnym mieście. Najpierw spacer po głównej ulicy w celu zakupu paru pamiątek (m.in. wina Robola z którego słynie wyspa), następnie wzdłuż nabrzeża z nadzieją na kolejne spotkanie z żółwiem. Nie przeliczyliśmy się, bo po chwili zobaczyliśmy jak pływa taki jeden niedaleko łodzi rybackich, za to zaskoczyło nas, że po chwili pojawił się jeszcze jeden (mam nadzieję że parka), któremu też najwyraźniej już burczało w brzuchu bo stoczyły między sobą małą bitwę o wrzuconą przez rybaków do wody małą rybkę.

      https://fotoforum.gazeta.pl/photo/0/yj/kb/h87s/SrYoEvivLTgWse8VBB.jpg

      Turyści oczywiście byli bardzo zadowoleni bo zrobili masę zdjęć i filmów, w tym oczywiście i my. Usatysfakcjonowani poszliśmy oddać kluczyki do auta, a potem z walizką w ręku w stronę dworca autobusowego (dobre 30 minut piechotką). Autobus do Fiscardo miał jechać o 11:00 i tak rzeczywiście było, jechaliśmy dobrze nam znaną drogą w kierunku Assos wzdłuż zachodniego wybrzeża wyspy. Wiedzieliśmy, że pojedziemy ok. 2h więc pozwoliliśmy sobie na małe przymknięcie oka, na całe szczęście sen nie był zbyt twardy bo w miejscowości Divarata kierowca oznajmił, że ci co jadą do Fiscardo przesiadają się do drugiego autobusu (nie mam pojęcia gdzie byśmy trafili gdybyśmy przespali tą wiadomość i pojechali dalej). Dalsza podróż prowadziła na wschód wyspy w kierunku Agia Efimia, którą widzieliśmy z góry a potem dalej na północ przez fajne małe miasteczka, z okien autobusu mieliśmy możliwość oglądania Ithaki w całej okazałości

      https://fotoforum.gazeta.pl/photo/0/yj/kb/h87s/9TJF7n1earYtgnmm4B.jpg

      (ciekawa sprawa, z którą nie spotkałem się nigdy wcześniej ani w Grecji ani tym bardziej w Polsce - młody kierowca autobusu za każdym razem, gdy zatrzymywał się na przystanku wychodził i wyciągał pakunki i inne sitaki z bagażnika, pomagając tym samym serdecznie głównie starszym babciom i dziadkom, których była zresztą większość, bo turystów tylko czterech razem z nami). Pierwsze wrażenie z Fiscardo to odczucie, że znajdujemy się w jakimś bajkowym miasteczku, ale jakby trochę snobistycznym, wszystkie domy pięknie na różne kolory pomalowane, mnóstwo kwiatów, tawern, jachtów zacumowanych w przystani i oczywiście turystów

      https://fotoforum.gazeta.pl/photo/0/yj/kb/h87s/bhBdkeet4vjvymNWyB.jpg

      https://fotoforum.gazeta.pl/photo/0/yj/kb/h87s/CpvDhUxQNMTc0fY2FB.jpg

      https://fotoforum.gazeta.pl/photo/0/yj/kb/h87s/wUAw1Y9HJn6o5QFbMB.jpg

      https://fotoforum.gazeta.pl/photo/0/yj/kb/h87s/SEjbmDB1BYCB7gGbnB.jpg

      https://fotoforum.gazeta.pl/photo/0/yj/kb/h87s/aTgNhbIIOdmsATPT1B.jpg

      (miasto jako jedno z nielicznych na wyspie nie ucierpiało podczas trzęsienia ziemi w 1953r., które nawiedziło Wyspy Jońskie). Można powiedzieć, że Fiscardo to taki większy brat Assos. Kolejny raz problemem okazała się walizka, z którą nie mieliśmy co zrobić a chodzenie z nią do przyjemnych nie należało (tym bardziej, że kółka się lekko rozjechały na zewnątrz i spód zaczynał trzeć o podłoże). Kupiliśmy bilety na 18:15 do Vassiliki (8e) na Lefkadzie, porobiliśmy zdjęcia i poszliśmy czekać na prom. Nie uśmiechało mi się siedzenie na tyłku przez blisko 4h, więc zapytałem siedzących nieopodal dwóch facetów wypożyczających motorówki czy nie wiedzą czy jest gdzieś w mieście jakaś przechowalnia bagażu. Niestety nic o takim miejscu nie słyszeli, (fajna sprawa z wypożyczeniem motorówki, od 50e na dzień można mieć małą łódkę, którą można popłynąć na różne plaże północnej Kefaloni i Ithaki) ale po raz kolejny okazało się, że na pomoc mieszkańców wyspy można liczyć. Powiedzieli żeby zostawić walizkę u nich i spokojnie iść pozwiedzać miasteczko (a u turystów z polski po raz kolejny pojawiła się nutka niepewności, a co jeśli nas zrobią w konia, walizki po powrocie nie będzie a oni zaczną… „udawać Greka”. Pomni wcześniejszych doświadczeń postanowiliśmy, że zaryzykujemy i zaufamy właśnie co poznanym ludziom. Poszliśmy więc na dokładne zwiedzenie tego malowniczego miasteczka, powłaziliśmy we wszystkie urocze wąskie uliczki i zakamarki a jest tam tego trochę,

      https://fotoforum.gazeta.pl/photo/0/yj/kb/h87s/a3bAs1aalHfjtajpaB.jpg

      https://fotoforum.gazeta.pl/photo/0/yj/kb/h87s/sKWqmsbGcbtaaM7vJB.jpg

      https://fotoforum.gazeta.pl/photo/0/yj/kb/h87s/J8lg7rBAnRcfWKbbOB.jpg

      https://fotoforum.gazeta.pl/photo/0/yj/kb/h87s/bgHywJEbMQz6bpgHaB.jpg

      gdy zgłodnieliśmy zrobiliśmy sobie małą przerwę w jednej z kilkunastu knajpek na pitę, frytki i sałatkę grecką. Miasto robi się zdecydowanie bardziej zatłoczone gdy przypływają dwa duże statki z turystami z Lefkady, z każdego wyszło na oko ok. 200 ludzi więc momentalnie zrobiło się gwarniej w miasteczku. Gdy nasza ciekawość wzięła górę poszliśmy zobaczyć czy walizka jeszcze stoi na swoim miejscu, po raz kolejny nasze obawy oczywiście okazały się bezpodstawne. Gdy podziękowaliśmy za przypilnowanie bagażu dostaliśmy propozycję wynajęcia pokoju w Fiscardo za 30e za noc. Podziękowałem grzecznie bo w głowie miałem zakodowane, że mamy płynąć dziś na sąsiednią wyspę. Po jakimś czasie doszło do mojej małej główki i jeszcze mniejszego mózgu, że oferta jest wielce kusząca i warto by zmienić plany i zostać na wyspie dzień dłużej. Do skromnego aczkolwiek czystego i położonego 2 minuty od portu pensjonatu Regina zostaliśmy podwiezieni autem. Pogoda była zdecydowanie lepsza niż przez poprzednie 2 dni więc po zasięgnięciu opinii o najbliższych plażach przespacerowaliśmy się na jedną z nich. 20 minut spacerkiem od miasta znajduje się ładna kamienista plaża o nazwie Foki,

      https://fotoforum.gazeta.pl/photo/0/yj/kb/h87s/Wuu2JeBKmaBjQKp7YB.jpg

      https://fotoforum.gazeta.pl/photo/0/yj/kb/h87s/ZFHANWH4vbgBebzAhB.jpg

      poleżeliśmy tam trochę, popływaliśmy a gdy słońce zaszło wróciliśmy do pokoju na małą drzemkę. Dobrze, że w porę żeśmy się obudzili bo z nocnego łażenia po Fiscardo wyszły by nici, a tego bym sobie nie wybaczył. Gdy już się zrobiło ciemno poszliśmy do miasteczka zobaczyć jak się prezentuje przy świetle księżyca. Większość tawern pozajmowana mimo, że to jeszcze nie był pełny sezon (zdecydowanie najbardziej zatłoczone miasteczko turystyczne z tych, w których byliśmy podczas tegorocznych wakacji, zdziwiło mnie jednak, że ok. 23 w porcie było już pusto a tawerny pozamykane), domki, sklepy i tawerny podświetlone wieczorem prezentowały się pięknie, nie bez kozery miasto jest uważane za jedno z najładniejszych na Wyspach Jońskich (o ile nie najładniejsze). Nam jednak bardziej przypadło do gustu malutkie Assos, choć również Fiscardo nie można odmówić uroku. Zdecydowanie dobrym pomysłem było zostanie w mieście na noc, mogliśmy poznać je nieco lepiej niż ci turyści, którzy mieli okazję być tutaj tylko za dnia. Po wieczornym rekonesansie pozostało tylko udanie się do pokoju by się spokojnie wyspać i nabrać siły na kolejny dzień. Kefalonia w porównaniu z Zakynthos oferuje wg nas więcej atrakcji, są tutaj i piękne plaże i miasteczka (miasteczka podobnego do Assos i Fiscardo nie znajdziecie ani na Zante ani na Lefkadzie), wrażenie robi oczywiście jezioro-groto-jaskinia Melissani. Trochę szkoda że polskie biura podróży po macoszemu traktują tę piękną wyspę, podobnie zresztą jak Lefkadę.
      Pozdrawiam
    • 82piterek Dzień 8 - relacja + zdjęcia 05.05.12, 01:41
      Jeśli ktoś jest ciekaw dalszych perypetii Piterka i Moniki z Grecji AD 2011 postaram się zaktualizować nieco relację.
      Prom na Lefkadę mieliśmy dopiero o 10:15 więc pozwoliliśmy sobie na trochę dłuższe niż zwykle pobyczenie w łóżku. Gdy zeszliśmy do portu, miasteczko sprawiało zupełnie inne wrażenie niż dzień wcześniej po południu i wieczorem, nie było tego gwaru, tabunu turystów, sklepikarze powoli rozkładali kramy a tawerny niecierpliwie oczekiwały na turystów.

      https://fotoforum.gazeta.pl/photo/0/yj/kb/h87s/zZj61SjUDYpRTNutTB.jpg

      https://fotoforum.gazeta.pl/photo/0/yj/kb/h87s/l5f6bkrmOr2c53PBoB.jpg

      https://fotoforum.gazeta.pl/photo/0/yj/kb/h87s/ABfbQv6u2NE85A1emB.jpg

      https://fotoforum.gazeta.pl/photo/0/yj/kb/h87s/l004rrUgKTsnCQFRcB.jpg

      https://fotoforum.gazeta.pl/photo/0/yj/kb/h87s/s8k4MqQgjnmHcFv7zB.jpg

      Z zakupionym dzień wcześniej biletem nie było żadnego problemu bo nie ma na nim żadnej daty, więc można go było wykorzystać dowolnego dnia. Za to problem zaczynała sprawiać coraz bardziej rozkraczająca się walizka, po równym asfalcie jeszcze jakoś jechała, natomiast przy każdej dziurce w drodze tarła niemiłosiernie i tylko czekałem kiedy przetarty już materiał strzeli i cała zawartość wyląduje na drodze. Szczęśliwie udało nam się dotrzeć na przystanek gdzie zaczęli się zbierać kolejni pasażerowie promu Captain Aristidis. Mimo, że prom nie płynął bezpośrednio na Lefkadę, tylko zawijał jeszcze do portu Frikes

      https://fotoforum.gazeta.pl/photo/0/yj/kb/h87s/nN2yltgfnrLMeo2kFB.jpg

      nie zdecydowaliśmy się na przeżycie kolejnych wakacyjnych przygód na Ithace. Nasz mały „tour de Wyspy Jońskie” miał objąć również wyspę Odyseusza, ale z powodu tego iż utknęlibyśmy na wyspie 2 dni zamiast 1 jak było w planach (po raz kolejny okazało się, że połowa czerwca to jeszcze nie jest sezon wakacyjny więc promy kursowały na pół gwizdka) zdecydowaliśmy ze smutkiem, że tym razem tą wyspę sobie odpuścimy bo celem nr 1 urlopu była Lefkada i jej rajskie plaże. W trakcie podróży mieliśmy możliwość podziwiać piękne małe plażyczki poukrywane gdzieś w zatoczkach,

      https://fotoforum.gazeta.pl/photo/0/yj/kb/h87s/b6DZ0nGkjjKhTfSlRB.jpg

      https://fotoforum.gazeta.pl/photo/0/yj/kb/h87s/LjlylIBmFBabl9iP2B.jpg

      https://fotoforum.gazeta.pl/photo/0/yj/kb/h87s/7TMx14p4dtAeQJ0HFB.jpg

      oraz latarnię morską na przylądku Dukato na samym południu Lefkady. Po około 2h dopłynęliśmy do portu w małym miasteczku Vasiliki, które miało nas gościć do końca wakacji.

      https://fotoforum.gazeta.pl/photo/0/yj/kb/h87s/GSbebDy6Be6p3mf55B.jpg

      https://fotoforum.gazeta.pl/photo/0/yj/kb/h87s/bDbrbccbkHkwRDUl3B.jpg

      https://fotoforum.gazeta.pl/photo/0/yj/kb/h87s/bMRt5J7FHNj15cWUtB.jpg

      Przed wyjazdem z Polski zrobiłem mały rekonesans w necie i właśnie Vasiliki wydało mi się najodpowiedniejszym miejscem na odpoczynek na tej wyspie, nie ma tam wielu hoteli, a że niekiedy wieje tam tak, że głowy ma pourywać to nic (Vassiliki słynie z tego, że jest mekką windsurferów, jest więc czymś takim jak Prasonissi na Rodos), więc miejsce wydało się ok. Wybór miejsca na nocleg również zajął mi trochę czasu, ale tu sprawa miała się lepiej niż z Assos, w sieci można znaleźć oferty i opinie o większości hoteli i pensjonacików. Wstępnie padło na mały rodzinny pensjonacik Xenia, nie był co prawda w Vasiliki ale jakieś 2 km dalej w Ponti co miało też swoje plusy a cena za noc wydała się wielce kusząca (a gdyby tam nie było wolnych pokoi, miałem inne typy). Nie mieliśmy tam rezerwacji, trzeba więc było tam jakoś dotrzeć z buta. Miła, aczkolwiek niezbyt dobrze zorientowana pani, poproszona o wskazanie najlepszej drogi do Ponti powiedziała, że możemy iść uliczką wzdłuż plaży albo drogą główną. Wybraliśmy drogę wzdłuż plaży ale jakże srodze żeśmy się zawiedli, gdy w pewnym miejscu asfalt się nagle skończył i zaczęły się kamienie. Jako że nie miałem zamiaru wracać, a w oddali za jakieś 200m widać było bar stwierdziłem, że tam droga znowu będzie a te 200 m jakoś przeniosę walizkę, najwyżej zrobię jakiś mały odpoczynek w połowie. Żona zna lepiej moje możliwości niż ja sam, więc gdy zakomunikowałem że idziemy dalej uśmiechnęła się tylko i powiedziała „chyba żartujesz”. Po przejściu jakichś 30 m nagle sił mi brakło i musiałem stanąć, czym dalej tym walizka stawała się cięższa a odpoczynki dłuższe, próbowałem wszystkiego żeby tylko przejść do tego baru, który nie wiem czemu ale wcale nie wydawał się bliższy wraz z przejściem kolejnych metrów. No nic, powiedziało się A to było trzeba było powiedzieć B… czyli oznajmiłem Monice że dalej ona dźwiga nasz dobytek, jej mina szybko jednak rozwiała moją wiarę w szybkie dotarcie do celu, najwyżej dziś przenocujemy na plaży. W końcu jednak udało się przejść po tych kamieniach do drogi (mam wrażenie, że gdyby nie ten silny wiatr wiejący z południa oraz piasek wiejący w oczy przeszedł bym te 200 m z jednym odpoczynkiem, no może dwoma), dalej już poszło jak z płatka i niedługo staliśmy przed Xenią. Z zewnątrz budynek prezentował się całkiem ładnie, na oko ok. 15 pokoi, mały basen z przodu, z tyłu miejsce na zaparkowanie paru aut.

      https://fotoforum.gazeta.pl/photo/0/yj/kb/h87s/bfZT9AMzEWxRzEP7IB.jpg

      https://fotoforum.gazeta.pl/photo/0/yj/kb/h87s/ou1995bvapiy1hr3AB.jpg

      Rozmowa z córką właścicieli przebiegła szybko, okazało się że mają wolne miejsca, więc zostałem poproszony o zobaczenie pokoju w celu podjęcia decyzji czy zostajemy. Szybko okazało się, że wstępny wybór hoteliku okazał się strzałem w dyche, pokoik był duży, z nowiutkimi meblami (podwójne łóżko, szafa, toaletka), na wyposażeniu miał mini lodówkę, klimę i lcd pod sufitem (którego żeśmy nawet nie załączyli), balkon z fajnym widokiem na basen i morze.

      https://fotoforum.gazeta.pl/photo/0/yj/kb/h87s/Ycr37MP3kQg54hFGDB.jpg

      Negocjacje odnośnie ceny przebiegły dość szybko, właściciele chcieli na początku 40e ale udało się zejść do 30e za nocleg i śniadanie dla dwóch (taka cena widniała też na jednej ze stron w Internecie). Był to nasz ósmy pokój w jakim mieliśmy przyjemność mieszkać podczas naszej trzeciej podróży do Grecji, ale w rankingu cena/jakość póki co zajmuje 1 miejsce. Po krótkim odpoczynku pomaszerowaliśmy na rekonesans okolicy, plaża kamienista i długa na ok. 2 km ciągnie się od Vasiliki do Ponti, co chwilę znajdują się szkółki dla chcących nauczyć się pływać na desce.

      https://fotoforum.gazeta.pl/photo/0/yj/kb/h87s/Pc6daufoViDI08rShB.jpg

      https://fotoforum.gazeta.pl/photo/0/yj/kb/h87s/0b7YYWTfF68QNuI4vB.jpg

      Miasteczko Vasiliki to właściwie port i nabrzeże przy którym koncentruje się większość sklepików, tawern, barów i lodziarni oraz jedna ulica prostopadła do portu z podobnym asortymentem. Przy bocznych uliczkach stoją niewielkie hotele i pensjonaty oraz kilka wypożyczalni samochodów a w lewo od portu znajdują się jeszcze dwie kameralne malutkie plaże.

      https://fotoforum.gazeta.pl/photo/0/yj/kb/h87s/9K0sZz09Yk5Fah5EeB.jpg

      Gdy w jednej z knajpek przy nabrzeżu wrzucaliśmy coś na ruszt, szybko poczuliśmy na własnej skórze dlaczego miastecko jest rajem dla surferów, wiatr zaczął tak wiać, że obrusy na stołach o mało nie pozwiewało a turyści rękami próbowali przytrzymywać to co mieli przed sobą na talerzach (na szczęście w pozostałe dni wiatr już nie był tak mocny). W drodze do hotelu zrobiliśmy małe zakupy, tak że wieczorkiem przy świetle księżyca mogliśmy na balkonie patrzeć na morze i raczyć się zimnym Mythosem. Jak to niewiele jest potrzebne Piterkom do szczęścia w Helladzie.
    • 82piterek Dzień 9 - relacja + zdjęcia 05.05.12, 02:10
      Sobota była chyba najbardziej leniwym dniem podczas całej naszej wycieczki. Wreszcie pospaliśmy do oporu a po śniadaniu mieliśmy okazję przetestować przyhotelowy basen, który pomimo niewielkich rozmiarów świetnie spełniał funkcję chłodzącą i relaksującą. Na obiad pomaszerowaliśmy do Vassiliki gdzie w jednej z portowych tawern zamówiliśmy pyszne kleftiko

      https://fotoforum.gazeta.pl/photo/0/yj/kb/h87s/h6ebWhbQhVykRwSSoB.jpg

      i talerz z grosem, sałatką i frytkami.

      https://fotoforum.gazeta.pl/photo/0/yj/kb/h87s/N9LSD0HsZbj4jxa7oB.jpg

      W drodze powrotnej jeszcze standardowy rajd żony po sklepach z pamiątkami, bluzkami, koralami i innymi pierdołami,

      https://fotoforum.gazeta.pl/photo/0/yj/kb/h87s/TL3vDcku92deuz2acB.jpg

      mi przypada wtedy zaszczytna rola siatkowego z której próbuję się wywiązać z należytą powagą, ale z reguły szybko zaczynam marudzić i kręcić nosem.

      https://fotoforum.gazeta.pl/photo/0/yj/kb/h87s/IDHMpjQDikRfUm082B.jpg

      Z pozostałych już tylko 4 pełnych dni na 3 zdecydowaliśmy się wypożyczyć samochód, w drodze do hotelu znajduje się może z 5 wypożyczalni a ceny wahały się od 70 do 150e. Wieczorem zrobiliśmy jeszcze jedną rundkę do miasta, wstąpiliśmy do jednej z cukierni gdzie kupiliśmy niesamowicie słodkie Kadaifi

      https://fotoforum.gazeta.pl/photo/0/yj/kb/h87s/zncfSn0bRPR1Y89UbB.jpg

      i …jeszcze coś, nie była to Baklava, niestety nie pamiętam nazwy. Mieli też małe lody o przeróżnych smakach, nie umieliśmy się zdecydować więc kupiliśmy …4. Na ławce w porcie wzięliśmy się za greckie ciastka, zanim się jednak do nich dobraliśmy całe ręce już mieliśmy mokre i klejące od miodu

      https://fotoforum.gazeta.pl/photo/0/yj/kb/h87s/kVrAZHAU2lQeDUtnaB.jpg

      (większość z Was pewnie już nie raz i nie dwa miała z greckimi słodkościami do czynienia więc wie o czym mówię, nie wiem czy Wy macie jakiś pomysł ale ja jeszcze nie znalazłem sposobu, żeby się porządnie przy ich wcinaniu nie upaprać. Przed spaniem jeszcze standardowe rzucenie okiem na mapę wyspy oraz przeczytanie wydrukowanych kartek z głównymi atrakcjami „Białaski” tak by czegoś po drodze nie przeoczyć. Już za chwilę, już za godzin parę okaże się czy jedne z najpiękniejszych plaż Grecji sprostają oczekiwaniom, czy te wszystkie zdjęcia znalezione w sieci to aby nie fotomontaż, czy może zawiedziemy się okrutnie… nie, nie dopuszczam do siebie takiej myśli.
    • 82piterek Dzień 10 - relacja + zdjęcia 05.05.12, 16:05
      Po odebraniu samochodu z wypożyczalni (niebieskie Suzuki Wagon) obraliśmy kurs na zachodnie wybrzeże wyspy, GPS i mapa spisywały się bez zarzutu (czego nie dało się powiedzieć o aucie, które przy skręcaniu w prawo przez wszystkie 3 dni wydawało przeraźliwe piski). Po niecałej godzince dotarliśmy do pierwszego celu wycieczki, w pobliżu miasteczka Kalamitsi znajdują się trzy plaże, droga doprowadziła nas prosto na plażę Kavalikefta – piękna,

      https://fotoforum.gazeta.pl/photo/0/yj/kb/h87s/PmtIcbw7mGjZ5ApFtB.jpg

      malutka,

      https://fotoforum.gazeta.pl/photo/0/yj/kb/h87s/WBPCeLlv4gy9vbuCtB.jpg

      z olbrzymimi głazami w wodzie,

      https://fotoforum.gazeta.pl/photo/0/yj/kb/h87s/04YuMZbJ2RAhAa8lOB.jpg

      której kolor turkusu jest zbliżony do tego z Zatoki Wraku (jak się później wszystkie plaże na zachodnim wybrzeżu Lefkady mają ten niesamowity turkusowy kolor), kilka leżaków i tawerna w pobliżu, zrobiliśmy kilka fotek,

      https://fotoforum.gazeta.pl/photo/0/yj/kb/h87s/DsiAL7WPS3rcmQurKB.jpg

      nacieszyliśmy oczy

      https://fotoforum.gazeta.pl/photo/0/yj/kb/h87s/4Shgun9TE6D5VYzIBB.jpg

      i wio dalej piechotką do tej drugiej. Aby dotrzeć do kolejnej plaży - Megali Petra musieliśmy przejść z 200m przez mniejsze i większe głazy porozwalane między wodą a lądem, trochę trzeba było uważać żeby gdzieś nogi nie skręcić ale trud małej przeprawy opłacił się.

      https://fotoforum.gazeta.pl/photo/0/yj/kb/h87s/qiVT43Z12y23GrGU0B.jpg

      Megali Petra to ok. 200m plaża z drobnymi kamyczkami

      https://fotoforum.gazeta.pl/photo/0/yj/kb/h87s/QxdbWIggPaJ1Qa9aOB.jpg

      i kilkoma głazami w wodzie,

      https://fotoforum.gazeta.pl/photo/0/yj/kb/h87s/cgmgge0ayusakbE1dB.jpg

      brak na niej leżaków i tawern dzięki czemu byliśmy tam prawie sami (autem nie da się do niej dotrzeć), idealna dla tych którzy nie lubią natłoku turystów.

      https://fotoforum.gazeta.pl/photo/0/yj/kb/h87s/y5esDxAzYEf2ZfrOwB.jpg

      Nie minęło wiele czasu i już pluskaliśmy się w cieplutkiej i turkusowej wodzie,

      https://fotoforum.gazeta.pl/photo/0/yj/kb/h87s/6Kq3FuYok51NhA5CZB.jpg

      potem zażywanie kąpieli słonecznych (Monika znalazła sobie miejsce na niewielkiej skałce w wodzie). Po około 2h zdecydowaliśmy, że czas na kolejne atrakcje, podjechaliśmy na trzecią plażę – Avali

      https://fotoforum.gazeta.pl/photo/0/yj/kb/h87s/j8nVke7hRkHeCmGq0B.jpg

      ale nie zdecydowaliśmy się na niej zatrzymać.

      https://fotoforum.gazeta.pl/photo/0/yj/kb/h87s/zQUu8WBGyaOWoQ9jDB.jpg

      Za to popędziliśmy naszym niebieskim bolidem na południe, ku kolejnej plaży, chyba najczęściej fotografowanej na wyspie. Porto Katsiki – położona u stup wysokiego wapiennego klifu, którego wierzchołek porośnięty jest bujną roślinnością robi niesamowite wrażenie.

      https://fotoforum.gazeta.pl/photo/0/yj/kb/h87s/rZh0lWuzQf0xe3uYjB.jpg

      Udało nam się znaleźć wolne miejsce na parkingu (turystów tu cała masa więc nie jest dziwne, że powstają kolejne), podeszliśmy na miejsce widokowe, z którego podziwialiśmy plażę, przeszliśmy obok kilku tawern a potem już tylko schodkami w dół i byliśmy na miejscu.

      https://fotoforum.gazeta.pl/photo/0/yj/kb/h87s/GK8Z8JSgvGbDAOcZlB.jpg

      Słońce dość mocno przypiekało, więc szybko wskoczyliśmy do wody by się ochłodzić, następnie chwila opalania.

      https://fotoforum.gazeta.pl/photo/0/yj/kb/h87s/J7t540qo1unBMjLr6B.jpg

      Tutaj też cała plaża to głównie małe kamyczki,

      https://fotoforum.gazeta.pl/photo/0/yj/kb/h87s/3cBC9xOWxS4rfqB3rB.jpg

      więc jeśli ktoś nie chce na nich leżeć to może wypożyczyć sobie leżak.

      https://fotoforum.gazeta.pl/photo/0/yj/kb/h87s/eQ3QKfoFs07eaKlBLB.jpg

      Wszystko co dobre niestety szybko się kończy więc i my zgodnie z planem postanowiliśmy się przenieść dalej na południe, na samo południe. Ponad półgodzinna jazda (niesamowite widoki po drodze)

      https://fotoforum.gazeta.pl/photo/0/yj/kb/h87s/NmtM26bN67CcRTLAAB.jpg

      doprowadziła nas do latarni znajdującej się na przylądku Dukato,

      https://fotoforum.gazeta.pl/photo/0/yj/kb/h87s/qqLxr4qLLMZKzVUgVB.jpg

      miały się tam też znajdować ruiny świątyni Apollona (był nawet drogowskaz) ale niestety ich nie udało się odnaleźć. Latarnia jak latarnia ale widoki zapierają dech w piersiach,

      https://fotoforum.gazeta.pl/photo/0/yj/kb/h87s/5jtlpd6BGgeKO5qrvB.jpg

      naprawdę warto się przejechać trochę dalej niż do Porto Katsiki tym bardziej, że niewielu turystów tam dociera.

      https://fotoforum.gazeta.pl/photo/0/yj/kb/h87s/avW9lIbbDY1YRA6x6B.jpg

      Miejsce to znane jest jeszcze z jednego powodu, wg. legendy to właśnie tutaj sławna poetka starożytnej Grecji – Safona rzuciła się w przepaść po tym jak jej zaloty odrzucił Faon

      https://fotoforum.gazeta.pl/photo/0/yj/kb/h87s/74ygVJzmqR8amz49tB.jpg

      (w rzeczywistości prawda była jednak troszkę inna ale legenda fajna). W drodze powrotnej zjechaliśmy jeszcze na plażę Egremni (tzn. w jej pobliże), jako że było już po 17 i zaczynało nam burczeć w brzuchach to zeszliśmy tylko parę schodów w dół tak by zrobić kilka zdjęć (prawie 350 schodów skutecznie zniechęciło nas do zejścia na samą plażę). Widok piękny, a że ze wszelkich informacji jakie miałem wiedziałem, że plaża jest podobno najlepsza na Lefkadzie postanowiliśmy, że jeszcze tutaj wrócimy. Żeby nie było zbyt pięknie to w jednej z miejscowości (Athani chyba) o mało co nie dostałem zawału serca, gdy trzeba było podjechać sporo pod górę. Na początku nie mogłem uwierzyć, że będzie trzeba tam jechać, jednak klakson auta znajdującego się za nami uzmysłowił mi, że odwrotu nie ma, no nic jedynka i gaz do dechy, na szczęście się udało ale plecy miałem mokrutkie. Dalsza droga na szczęście przebiegła już bez większych przygód. Po powrocie do Xenii zanim pomaszerowaliśmy na kolację był jeszcze czas na mały relaks w basenie z którego jest fajny widok na szybko zachodzące słońce. O 20 już wcinaliśmy pyszną kolację w jednej z portowych tawern, kelner zachwalał stifado więc nie zastanawiałem się zbyt długo,

      https://fotoforum.gazeta.pl/photo/0/yj/kb/h87s/MipwcWAPlajurBb93B.jpg

      natomiast żona zamówiła typową dla niej grecką potrawę… spaghetti carbonara. Po powrocie do hotelu jeszcze zimny Mythos na balkonie, niedługo potem mając jeszcze w pamięci cudowne plaże oraz niesamowite widoki poszliśmy spać. Dzień ten na pewno długo jeszcze będzie w naszej pamięci, do dzisiaj przeglądając zdjęcia i oglądając filmy z plaż Megali Petra, Porto Katsiki, Egremni uśmiechamy się w duchu a serce się radujesmile
    • 82piterek Dzień 11 - relacja + zdjęcia 06.05.12, 19:50
      Plan na dzisiaj to objechanie wyspy dookoła, zatrzymanie się wszędzie tam gdzie widoki nie pozwolą przejść obojętnie, gdzie serce zacznie mocniej bić (no dobra, plan miałem w głowie mniej więcej ustalony). Zaczęliśmy jazdę na północ wyspy wschodnim wybrzeżem (droga zdecydowanie bardziej szersza i nie tak kręta jak ta na zachodzie), gdy dotarliśmy do wybrzeża minęliśmy miasteczko Vlicho pięknie położone nad zatoką (w której pełno małych jachtów) o tej samej nazwie,

      https://fotoforum.gazeta.pl/photo/0/yj/kb/h87s/liO0b32Oi6V2aKHZ9B.jpg

      małą ciekawostką jest to, że przez pewien czas droga przez miasto biegnie właściwie zaraz przy morzu, miałem wrażenie, że gdyby podniósł się poziom wody o pół metra miasteczko by zostało zalane. Przed Nidri wjechaliśmy na obwodnicę miasta a następnie skręciliśmy w lewo w kierunku wodospadów Diomosari. Ostatnie kilkaset metrów jedzie się wąziutką drogą całkowicie ocienioną przez drzewa oraz skały. Do samych wodospadów trzeba dojść pieszo,

      https://fotoforum.gazeta.pl/photo/0/yj/kb/h87s/n72Q7PMAJqHamCb8FB.jpg

      nam to zajęło niecałe pół godzinki (idzie się podobnie jak w Dolinie Motyli na Rodos) wokół bujnej roślinności,

      https://fotoforum.gazeta.pl/photo/0/yj/kb/h87s/d7Zr0vz0ezjAhJpWKB.jpg

      wzdłuż strumyka,

      https://fotoforum.gazeta.pl/photo/0/yj/kb/h87s/esDMgdP6ab9Bw1fpCB.jpg

      temperatura powietrza jest zdecydowanie niższa niż nad morzem. Pierwszy wodospad
      malutki

      https://fotoforum.gazeta.pl/photo/0/yj/kb/h87s/bgmgAiTbudDKW97fJB.jpg

      kilkumetrowy,

      https://fotoforum.gazeta.pl/photo/0/yj/kb/h87s/bgmgAiTbudDKW97fJB.jpg

      trochę dalej jeszcze jeden zdecydowanie większy

      https://fotoforum.gazeta.pl/photo/0/yj/kb/h87s/lUWDB5C30eo1VNdhBB.jpg

      (w czerwcu wody jest jeszcze dosyć dużo, pod wodospadem można się nawet wykąpać ale to dla hardcorowców bo woda zimna jak lód), piękne miejsce, można odpocząć, ochłonąć. Kolejny postój w miejscowości Ligia skąd mamy ładny widok na ruiny zamku Aghios Georgios znajdujący się nie na wyspie lecz na stałym lądzie w okolicy Nea Plagia.

      https://fotoforum.gazeta.pl/photo/0/yj/kb/h87s/6xNtLV65eM3hbdNHbB.jpg

      Po krótkiej przerwie pojechaliśmy prosto do stolicy wyspy czyli Lefkady. Samochód zaparkowaliśmy w okolicy nowego portu gdzie przy kejach cumowało sporo motorówek, mniejszych i większych jachtów.

      https://fotoforum.gazeta.pl/photo/0/yj/kb/h87s/FsCA4fUVSlZQHBFPrB.jpg

      Główna ulica (Ioannou Mela Street)

      https://fotoforum.gazeta.pl/photo/0/yj/kb/h87s/CrbNuatZk1jpbqKbFB.jpg

      pełna jest knajpek, różnej maści sklepików, małych placyków

      https://fotoforum.gazeta.pl/photo/0/yj/kb/h87s/YlHGiToTzsZpsZKM9B.jpg

      https://fotoforum.gazeta.pl/photo/0/yj/kb/h87s/kCFIMzb51LKfSQmYIB.jpg

      i starych kościółków, oraz odchodzących z niej uroczych wąziutkich uliczek.

      https://fotoforum.gazeta.pl/photo/0/yj/kb/h87s/4Dlq1CDjBBuxdwKjYB.jpg

      https://fotoforum.gazeta.pl/photo/0/yj/kb/h87s/sHKqeURdW3uPhvuAuB.jpg

      https://fotoforum.gazeta.pl/photo/0/yj/kb/h87s/LObLnPQiKpMlBdOf3B.jpg

      https://fotoforum.gazeta.pl/photo/0/yj/kb/h87s/oxDlFbFSzAIJeayzUB.jpg

      Ciekawostką jest to, że nie jest równoległa do morza jak w Zante Town i Argostoli lecz prostopadła (mi osobiście najbardziej podobała się chyba stolica stolica Lefkady, chociaż…. Gdy trochę zgłodnieliśmy w jednej z knajpek zamówiliśmy po pysznej picie, siedząc przy stoliku ni stąd ni zowąd pojawił się biały kot (trochę ich już w moim życiu widziałem ale po raz pierwszy takiego który miał oczy w różnych kolorach, zielone i niebieskie),

      https://fotoforum.gazeta.pl/photo/0/yj/kb/h87s/nLhZElZkPEdULwCw0B.jpg

      który cierpliwie czekał na kawałek mięska. Po małym posiłku pochodziliśmy jeszcze trochę po mieście i pojechaliśmy pooglądać zamek Aghia Marva (zbudowany w XIII w. przez Giovanniego Orsiniego w celu obrony wyspy przed atakami piratów). Aby się wydostać z wyspy i dotrzeć pod zamek trzeba przejechać przez most otwierany co godzinę stojący pomiędzy wyspą a stałym lądem. Zamek zajmuje spory teren,

      https://fotoforum.gazeta.pl/photo/0/yj/kb/h87s/fDf4ClprezlPhcjxlB.jpg

      otoczony jest masywnym murem

      https://fotoforum.gazeta.pl/photo/0/yj/kb/h87s/fDf4ClprezlPhcjxlB.jpg

      oraz wodą z każdej strony,

      https://fotoforum.gazeta.pl/photo/0/yj/kb/h87s/v5gEJ5C9Se9IBCUYUB.jpg

      na jego terenie jest też latarnia co dość dziwnie wygląda.

      https://fotoforum.gazeta.pl/photo/0/yj/kb/h87s/bvZbfTwnUYIanPlscB.jpg

      Gdy już mieliśmy wchodzić do środka miła pani poinformowała nas że w poniedziałki wejścia nie ma, nie ma to jak drugi raz zapomnieć jaki mamy dzień tygodnia i znowu pocałować klamkę. Niektórym jak widać obce jest stare mądre przysłowie, że człowiek uczy się na własnych błędach. Niedaleko znajdują się ruiny jeszcze jednego zamku,

      https://fotoforum.gazeta.pl/photo/0/yj/kb/h87s/sIId71K0IQkiaBEUWB.jpg

      tuż za laguną na niewielkim wzniesieniu – Castro Grivas

      https://fotoforum.gazeta.pl/photo/0/yj/kb/h87s/oU2vDPw0nd1Au761TB.jpg

      https://fotoforum.gazeta.pl/photo/0/yj/kb/h87s/b8e6EH54lL5LaRSvRB.jpg

      https://fotoforum.gazeta.pl/photo/0/yj/kb/h87s/B10vYPthWnBBha8V5B.jpg

      (ten jakoś nie był zamknięty dla turystów), z którego roztacza się ładny widok na Lefkadę i całą lagunę.

      https://fotoforum.gazeta.pl/photo/0/yj/kb/h87s/rnHAsMUvm1zdRahiGB.jpg

      Obowiązkowym punktem każdej wycieczki musiała być kąpiel na jednej z plaż wyspy, najpierw podjechaliśmy na plażę Castro, zaraz przy zamku Aghia Marva,

      https://fotoforum.gazeta.pl/photo/0/yj/kb/h87s/4J90Pi5WRBlFVZpdQB.jpg

      kamienista z turkusową wodą.

      https://fotoforum.gazeta.pl/photo/0/yj/kb/h87s/h0HUnGS2ab39ajip4B.jpg

      Pochodziliśmy trochę ale zdecydowaliśmy że poszukamy jeszcze innej. Jechaliśmy wzdłuż laguny, najpierw minęliśmy plaże Gira, potem Aghios Ioannis na której stoi parę wiatraków,

      https://fotoforum.gazeta.pl/photo/0/yj/kb/h87s/LpxGRwKS1ffINBCKLB.jpg

      na niej był dość silny wiatr nie było więc dziwne, że upodobali ją sobie kithsurferzy.

      https://fotoforum.gazeta.pl/photo/0/yj/kb/h87s/Sag45kPRJZT3RpOYDB.jpg

      Minęliśmy miasteczko Aghios Nikitas, w planach była plaża Mylos ale jakoś na nią niestety nie trafiliśmy. Ostatnią opcją była Kathisma, dojazd do niej nie był większym problemem, sama plaża kamyczkowo piaszczysta, szeroka, długa z rzędami leżaków i napastliwymi sprzedawcami okularów przeciwsłonecznych i płyt CD, zdecydowanie nie w naszym typie.

      https://fotoforum.gazeta.pl/photo/0/yj/kb/h87s/wAP2UlSfpaP9QJ4K7B.jpg

      Jedynie turkus wody charakterystyczny dla zachodniego wybrzeża wyspy sprawił, że zatrzymaliśmy się na niej na jakąś godzinkę, chwila pływania, opalania i wio znaną już nam drogą wzdłuż zachodniego wybrzeża do Vassiliki. Wieczorem jeszcze wypad na drugą tego dnia pitę i tak zleciał kolejny dzień, na pewno udany choć nie tak spektakularny w widoki jak poprzedni.
      • 82piterek Re: Dzień 11 - relacja + zdjęcia 06.05.12, 19:59
        Coś się źle pokopiowało więc teraz "zgubione zdjęcia"

        Wodospady Diomosari
        https://fotoforum.gazeta.pl/photo/0/yj/kb/h87s/Fa9UhY7OQItF8rnPJB.jpg

        Lefkada - zamek Aghia Marva
        https://fotoforum.gazeta.pl/photo/0/yj/kb/h87s/RfZV28AiCTHZ11JqfB.jpg
    • 82piterek Dzień 12 - relacja + zdjęcia 07.05.12, 00:11
      Trzeci dzień wypożyczonym samochodem i zarazem ostatni. Pierwsza część dnia zleciała nam na poszukiwaniu jakiejś fajnej plaży niedaleko Vassiliki. Pamiętałem że gdy płynęliśmy z Kefalloni na Lefkadę widzieliśmy malutkie zatoczki z pięknymi małymi plażami z niezbyt dużą ilością turystów. Padło na mikroskopijną plażę (nazwy nie udało mi się znaleźć w necie) z 500m na lewo od innej większej ale też fajnej – Amousy.

      Ukryta pośród skał wielkości może 20x20m z małymi kamyczkami

      https://fotoforum.gazeta.pl/photo/0/yj/kb/h87s/xtYQw9sKaoLM2RBGQB.jpg

      i jakże by inaczej krystaliczną wodą.

      https://fotoforum.gazeta.pl/photo/0/yj/kb/h87s/JNNOb74tQY8mCvIK5B.jpg

      Popluskaliśmy się trochę poleżeliśmy i z powrotem na parking przy Amousie gdzie zostawiliśmy auto.

      https://fotoforum.gazeta.pl/photo/0/yj/kb/h87s/bwBpjLWic168UGOlwB.jpg

      Na mapie miałem jeszcze jedną małą plażę, tym razem na prawo od Amousy, pojechaliśmy w odpowiednim kierunku ale nic nie znaleźliśmy oprócz wjazdu na pole namiotowe (kempingowe) gdzie kończyła się droga (tam pewnie była poszukiwana przez nas plaża). Na obiad wróciliśmy do Vassiliki na pyszną rybkę

      https://fotoforum.gazeta.pl/photo/0/yj/kb/h87s/vpwBD8s9DuhAS8aZEB.jpg

      (gdybym odróżniał karpia od pstrąga to bym może wiedział co jedliśmy a tak pozostaje uwierzyć Wam na słowo że rybka była świeża i pyszna). Na sam koniec a zarazem na deser udaliśmy się na plażę którą udało nam się tylko podejrzeć dwa dni wcześniej, na prawdziwą perełkę wyspy – Egremni

      https://fotoforum.gazeta.pl/photo/0/yj/kb/h87s/zbB1z8y4VwliVTCbgB.jpg

      (składała się z drobniutkich kamyczków, a może piasku). Nie zawaham się powiedzieć, że ten kto był na Lefkadzie a nie dane mu było zobaczyć tej plaży, popływać w turkusowej wodzie,

      https://fotoforum.gazeta.pl/photo/0/yj/kb/h87s/bh4jxvhAaB7Cq42MOB.jpg

      poopalać się i po prostu podelektowąć się owym miejscem sporo stracił (za to ma powód by wrócić na wyspę). Choć bym chciał, starł się to nie uda mi się opisać słowami i zabraknie przymiotników by opisać to miejsce, z pewnością jest to jedna z najpiękniejszych plaż na których dane mi było przebywać,

      https://fotoforum.gazeta.pl/photo/0/yj/kb/h87s/ORx7UoJdNde6czRWNB.jpg

      (zapytajcie wujka Google a powie Wam że miałem rację). Nie jest to niestety miejsce do którego łatwo dotrzeć, a może raczej łatwo dotrzeć ale trudniej wrócić.

      https://fotoforum.gazeta.pl/photo/0/yj/kb/h87s/foBypy452l4jmjUBaB.jpg

      Coś koło 300 schodów robi swoje a potem jeszcze podejście na parking w pełnym słońcu dało się nam mocno we znaki ale bezsprzecznie warto było

      https://fotoforum.gazeta.pl/photo/0/yj/kb/h87s/HFAMTDnz4k1waB48OB.jpg

      (coś w tym jest że te najpiękniejsze, zapierające dech w piersiach… miejsca są trudno dostępne). Po powrocie do miasta jeszcze tylko oddanie niebieskiego bolidu (dzielnie się spisywał choć w niektórym momentach miałem chwile zwątpienia i trzeba było użyć paru mocniejszych słów), odpoczynek w przyhotelowym basenie i wieczorne wyjście do portu na kolację. Jako, że na obiad jadłem pyszną rybę to na kolację wzięliśmy… jeszcze jedną, a co, jak szaleć to szaleć, tym razem z żoną na spółę bo była większa od poprzedniej (może jakiś leszcz czy cuś?).

      https://fotoforum.gazeta.pl/photo/0/yj/kb/h87s/ErycHiB1LgEKttnrvB.jpg

      Pojedzeni i szczęśliwi wróciliśmy do hotelu, tzn. szczęśliwi z jednej strony a smutni z drugiej, niestety zaczęło do nas docierać że urlop zbliża się niechybnie ku końcowi.
    • 82piterek Dzień 13 i 14 - relacja + zdjęcia 07.05.12, 00:31
      Ostatni cały dzień na wyspie zleciał nam leniwie, powolutku, nie mieliśmy już nic wielkiego w planach (była opcja żeby popłynąć lub podejść na plażę Agiofili) ale… chyba mieliśmy już małego doła i w końcu tylko poszwędaliśmy się po Vassiliki, kupiliśmy ostanie pamiątki, porobiliśmy zdjęcia, zjedliśmy po picie i to by było chyba na tyle.

      https://fotoforum.gazeta.pl/photo/0/yj/kb/h87s/1e6uNybugUJpqFhxJB.jpg

      Wieczorem jeszcze tylko spakowaliśmy walizki (miałem poważne obawy czy nie rozleci się podczas ostatniej drogi ale na szczęście dała radę) a przed spaniem oglądając zdjęcia i filmy wspominaliśmy nasze małe wojaże po cudownej Zante,

      https://fotoforum.gazeta.pl/photo/0/yj/kb/h87s/NBTzjiV3tqSBkCNBxB.jpg

      https://fotoforum.gazeta.pl/photo/0/yj/kb/h87s/ZAGDTQ0SMON8n9QbhB.jpg

      Kefaloni

      https://fotoforum.gazeta.pl/photo/0/yj/kb/h87s/nnKKyMsGOt2NrCMEHB.jpg

      https://fotoforum.gazeta.pl/photo/0/yj/kb/h87s/DSHVFLhh6wBz9txM7B.jpg

      i Lefkadzie.

      https://fotoforum.gazeta.pl/photo/0/yj/kb/h87s/qiVT43Z12y23GrGU0B.jpg

      https://fotoforum.gazeta.pl/photo/0/yj/kb/h87s/zbB1z8y4VwliVTCbgB.jpg

      https://fotoforum.gazeta.pl/photo/0/yj/kb/h87s/rZh0lWuzQf0xe3uYjB.jpg

      https://fotoforum.gazeta.pl/photo/0/yj/kb/h87s/PmtIcbw7mGjZ5ApFtB.jpg

      Popijając ostatniego Mythosa tak nam zleciały może z 2h na naszym balkonie. Było pięknie… wierzcie lub nie ale było watro zarywać noce przed urlopem, najpierw szukać biletów do Aten, potem planować co zwiedzić i gdzie a co sobie odpuścić, gdzie nocować, itd, itd.

      Powrót do Aten zleciał dość szybko, mimo że najpierw z Vassiliki godzinkę jechaliśmy busem do Lefkady, a potem z Lefkady coś ok. 5h do Aten. Po drodze oglądałem jeszcze krajobrazy zmieniające się za szybą,

      https://fotoforum.gazeta.pl/photo/0/yj/kb/h87s/aW9mNJbEmh0ukT7dSB.jpg

      https://fotoforum.gazeta.pl/photo/0/yj/kb/h87s/satYapunbif1KOJZlB.jpg

      robiłem jeszcze jakieś zdjęcia,

      https://fotoforum.gazeta.pl/photo/0/yj/kb/h87s/tvAtGUjqUK8vqtMQcB.jpg

      https://fotoforum.gazeta.pl/photo/0/yj/kb/h87s/9n6CTdIorQw16cMPLB.jpg

      coś filmowałem ale rozmowa się już tak nie kleiła jak dwa tygodnie wcześniej. Ateny „poznaliśmy” jedynie w biegu, a tak właściwie to nawet nie liznęliśmy. Ze stacji Kifissos podjechaliśmy busem do stacji Omonia, potem metrem z Omonii na Syntagmę gdzie odbywały się akurat strajki i wiece. Oprócz demonstrantów było sporo policji i widać było że atmosfera była gorąca. Autobus na lotnisko odjeżdżał z innego przystanku niż zwykle, więc musieliśmy trochę podejść. Szkoda, że nie było gdzie zostawić walizki bo miałem ochotę poszwędać się trochę po Atenach a tak to nie miało najmniejszego sensu. Na pocieszenie widziałem Akropol z okien autobusu oraz zmianę gwardzistów przy Parlamencie.

      https://fotoforum.gazeta.pl/photo/0/yj/kb/h87s/Z8AHGObQGQJGIRCfVB.jpg

      Potem już tylko oczekiwanie na lotnisku na samolot do Krakowa.

      Niestety to co dobre szybko się kończy ale na szczęści pozostały wspomnienia, wspomnienia których nikt nie jest w stanie odebrać, wspomnienia które będą wywoływać uśmiech od ucha do ucha do ostatnich dni naszego życia. Pisząc to teraz, niemal po roku od wakacji nie myślałem że łzy będą się cisły do oczu wspominając to co było, ale tak to już chyba musi być gdy zakochasz się w Helladzie, gdy wpadniesz aż po same uszy. Będąc tam jesteś szczęśliwy jak nigdy, wracając do domu smucisz się okrutnie że to już koniec, ale planujesz już następne wojaże. Na szczęście jest tyle wysp, tyle miejsc w Grecji że życia Ci zabraknie by wszystkie zobaczyć…
      Jeśli macie pytania piszcie, chętnie odpowiem. Jeśli będzie Wasza wola to do relacji dodam zdjęcia, ale za bardzo nie wiem jak.

      Tym, którym udało się dotrwać do końca gratuluję, może kogoś to natchnie do zaplanowania swoich wymarzonych wakacji na własną rękę (ja nie wyobrażam już sobie wakacji z biurem, już wiem co mieli na myśli Bebiak, Barbelek i inni zachęcając z całego serca do wzięcia sprawy we własne ręce, co i ja teraz czynię) bo teraz jest to łatwe jak nigdy, latają tanie linie m.in. na Kretę, są czartery, loty do Aten. Jeśli macie marzenia by spędzić „swoje wakacje”, bez biura podróży nie wahajcie się ich spełnić a uwierzcie że można… i zróbcie to, a gwarantuję, że będziecie zachwyceni jak Piterki. Jeśli macie pytania piszcie a na pewno ktoś podpowie jak to wszystko zorganizować byście mieli cudowne wspomnienia tak jam my.

      https://fotoforum.gazeta.pl/photo/0/yj/kb/h87s/HFAMTDnz4k1waB48OB.jpg

      Pozdrawiam serdecznie
      • pl.sandra5 Re: Dzień 13 i 14 - relacja + zdjęcia 07.05.12, 09:21
        Miło się z wami podróżowało po miejscach ulubionych wink
        A i inne fotki niż własne miło obejrzeć.

        Pozdrawiam
        • 82piterek Re: Dzień 13 i 14 - relacja + zdjęcia 07.05.12, 16:28
          Dzięki za miłe słowa. Pamiętam Twoje rady i podpowiedzi podczas gdy organizowałem wyprawę, przydały się bardzo. Czytałem też Twoją relację m.in., dzięki czemu Lefkada została celem ubiegłorocznych wakacji z czego się okropnie cieszęsmile
          Pozdrawiam serdecznie
          • pl.sandra5 Re: Dzień 13 i 14 - relacja + zdjęcia 10.05.12, 22:00
            Cieszę się, że mogłem pomóc.

            Serdecznie pozdrawiam
            • amigo50 Re: Dzień 13 i 14 - relacja + zdjęcia 10.05.12, 23:58
              Dzisiaj dopiero mogłem sobie przeczytać całą relację i pooglądać fotki. Gratuluję!
              Z premedytacją wysłałem linki do relacji do członków moich dwóch niedoszłych załóg. Niech czytają, oglądają i plują sobie w brodę, że tak łatwo zrezygnowali z rejsu na trasie Ateny - Zatoka Sarońska - Kanał Koryncki - wyspy Jońskie (a drugi rejs w powrotnym kursie na tej samej trasie). Przestraszyli się sytuacji w Grecji.
              Wprawdzie odgrażają się, że zrobimy tę trasę w przyszłym roku, ale po co tyle czasu czekać?
              Ja tam mogę choćby i za tydzień wink smile
              • 82piterek Re: Dzień 13 i 14 - relacja + zdjęcia 11.05.12, 14:49
                Dzięki za miłe słowa. Szkoda, że media potrafią skutecznie zniechęcić ludzi do odwiedzenia tego pięknego kraju, ja byłem i było super a znajomi mówią że niebezpiecznie i w ogóle, trudno.
                Pozdrawiam
                • pl.sandra5 Re: Dzień 13 i 14 - relacja + zdjęcia 11.05.12, 15:07
                  Niestety media żyją z sensacji - jakiejkolwiek, nie ważne czy to prawda czy fałsz.
                  Wśród moich znajomych to jedynym straszakiem jest odległość czyli droga dojazdowa do Grecji.
                  Nie każdy chce 2 dni w aucie spędzić, niestety.
                  Ale może to i dobrze, w przeciwnym razie zadeptalibyśmy Grecję wink

                  Pozdrawiam
                  • bebiak Re: Dzień 13 i 14 - relacja + zdjęcia 06.01.13, 01:39
                    Kiedy zima, kiedy zimno, kiedy tak ogólnie fuuu i jeszcze do lata kawałek czasu - trzeba znaleźć opowieść o boskich wakacjach w Helladzie i ją po prostu poczytać nawet jeśli się to już kiedyś czyniłosmile Bo nic tak nie przywraca dobrego nastroju jak poszwędanie się po tamtejszych kątach a jeśli jeszcze zdarzą się miejsca, po których samemu się wędrowało (dla mnie tu Kefalonia) to już pełnia szczęścia!
                    Dzięki raz jeszcze Piterku i za opowieści i za zdjęciasmile
                    Idę spać: będę z pewnością pięknie śnić smile
                    • 82piterek Aż mi głupio 06.01.13, 23:29
                      Cieszę się słysząc takie słowa, nie przyszło by mi do głowy że "wakacjowanie" Piterków a raczej ich opis sprawi że komuś zrobi się cieplej na serduchusmile Betaki, po tych słowach chyba się będzie trzeba zabrać za opis wcześniejszych wakacji, też udało się coś niecoś na Krecie czy Rodos zobaczyć a to przecież często Twoje rady i wskazówki wiodły nas w te wszystkie wspaniałe zakątki. Pozdrawiam serdecznie
                      • stej4 Re: Aż mi głupio 11.01.13, 21:02
                        Rzadko zaglądam na forum, ale jak zobaczyłem w tytule tour de wyspy jońskie, wiedziałem, że muszę wejść w wątek i przeczytać od deski do deski...
                        Gdy dotarłem do końca opowieści, czytając:
                        "Pisząc to teraz, niemal po roku od wakacji nie myślałem że łzy będą się cisły do oczu wspominając to co było, ale tak to już chyba musi być gdy zakochasz się w Helladzie, gdy wpadniesz aż po same uszy."
                        to miałem dokładnie tak samo...
                        Mam niesamowicie fantastyczne wspomnienia związane z Grecją! z Zante, z Lefkadą! (Kefalonię zdążyliśmy tylko liznąć).
                        Ech, dziękuje Ci, że mi je dziś przypomniałeś smile
                        Pozdrawiam ciepło!
                        Jacek
Inne wątki na temat:
Pełna wersja