Dodaj do ulubionych

Kreta- jak zamienić żółtodzioba w globtrotera

10.01.07, 22:50
Witam wszystkich. Pomimo tego, że jestem tu pierwszy raz pozwoliłem sobie
założyć nowy wątek. Trafiłem tu dzięki pasjonatom Grecji- sam jeszcze nim nie
jestem, ale sądząc po informacjach przekazanych przez znawców chyba zarażę się
Waszą chorobą. Paru stałych bywalców już mnie zna. Na ogólnym forum założyłem
wątek "śniadania czy HB" i od tego się zaczęło.Chciałem się tylko dowiedzieć
czy jadąc z rodzinką (żona i dwóch chłopaków w wieku 9 i 13 lat) warto wykupić
z biura podróży dwa posiłki, czy wystarczą tylko śniadanka. Już był wybrany
hotel, a została tylko ta jedna niewiadoma. No i posypało się jacek, bah,
ewamałgorzata namieszali mi w głowie no i przekabacili. Teraz opcja z biurem
podróży upadła. Jedziemy na własna rękę, tzn. czekamy na oferty tanich linii
lotniczych, a potem rezerwujemy miejsce do spania. Wszystko przewrócone do
góry nogami. Dzięki temu nawiązałem kontakt z fajnymi ludźmi, poznałem inne
możliwości. Teraz proszę wszystkich użytkowników tego forum o rady, porady,
fakty, opinie, przestrogi. Marzy mi się taki scenariusz: To Wy w pewnym sensie
ukształtujecie żółtodzioba, pokażecie mu Kretę- on czyli ja w w drugiej
połowie czerwca wraz z rodziną wyjeżdża na upragnione wakacje, wraca i
wszystkim Wam dziękuje albo........ wszystkich Was przeklina. Nie mam żadnych
doświadczeń, z różnych względów to będzie nasz pierwszy wyjazd zagraniczny (do
tej pory poznawaliśmy Polskę), gotówka którą dysponujemy jest ograniczona...
Obserwuj wątek
      • ewamalgorzata Re: Kreta- jak zamienić żółtodzioba w globtrotera 11.01.07, 00:20
        #1. Przejazd przez Półwysep Gramvoussa i plażowanie w Lagunie Balos;

        Obowiązkowy punkt programu, zwłaszcza jeśli jest się posiadaczem małoletnichsmile
        ostatni statek, przed sezonem odpływa bodaj o 16 - wtedy się robi tam
        przeeepięknie i cicho.

        #2. Plaża Falasarna - jedna z najlepszych greckich plaż;
        Mnie sie bardziej podobały jej krańce, tam pod płw. Gramvoussa prawie. BTW:
        wyszło mi, że powinna być droga nogami na Balosz.. własnie tamtędysmile Sama plaza
        mnie nie rzuciła na kolana.Nawet troszkę rozczarowałasmile


        #3. Laguna i Wyspa Elafonisi ("Jeleni") i monastyr Moni Hrisoskalitissas;

        O! to tygrysy lubia najbardziejsmile I tez najbardziej po 16-tej tam jest
        przepięknie.

        #4. Piramidy ziemne w Potamida i Wąwóz Topolia;
        Mogliby wawóz chyb atroche sprzatnąćsmile

        #5. Piękne, zaciszne, portowe miasteczka: Paleochora, Sougia, Agia Galini;

        Brzydkie nie sąsmile Paleochora chyba z nich trzech najbardziej mi się podobała.
        Nie, powaznie, sa fajne...smile

        #6. Przejazd przez Lefka Ori (Góry Białe) i Płaskowyż Omalos, przejście Wąwozu
        Samaria ("św. Marii") i kąpiel w Agia Roumeli;

        no - tego nie próbowałam, mnie sie nie chce. A na powaznie, to zraża mnie
        trudność organizacyjna..

        #7. Zwiedzanie Chanii, przejazd wąwozu Theriso i plażowanie w słynnym Stavros;

        Plażowanie w Stavros niczym szczególnym sie IMHO nie wyróznia - za to
        obowiazkowo wleźc- choć troche, przez płotkismile na góre Greka Zorby. No i na
        płw. s. - obowiazkowo klasztory .. agia Triada to mój ukochany klasztor w
        Grecji. Póki cosmile

        #8. Zwiedzanie Rethymnonu i monastyru Moni Arkadiou;
        no.. oksmile

        #9. Wąwóz Imbros, zamek Frankokastello, piękna droga z Chora Sfakion na
        niezwykły most w Aradena i kąpiel na zacisznych plażach: Marmara ("Marmurowa"),
        Glika Nera ("Słodkiej Wody"), czy Filaki;
        Wawóz Imbros - pięęękny, niezbyt długi, spoko do przejścia przez małolatów.
        Jedno z was może się z nimi przejść- drugie zjechac na dół, nad morze,
        przepiękna krecona droga i tam was "wyjąć". Imbros tez z całego serca polecamsmile
        Tylko: nie w klapkachsmile

        Aradena jeszcze przede mną. Bardzo mnie to cieszysmile

        #10. Wąwóz Kourtaliotiko z pięknym wodospadem, wenecki "wodopój" w Spili,
        przepiękne skały w Agios Pavlos i spokojne plaże w rejonie Plakias: Damnoni,
        Preveli, Shinaria itd.;

        To tez jeszcze "przed"

        #11. Dolina Mesara, groty w Matali i swobodne plażowanie na pobliskiej Red
        Beach;

        A - to mnie nie zachwyciło - wylosowałam dzikie tłumy w Matali, więc już na
        wejście mi sie nie spodobało

        #12. Gaj z potężnymi palmami daktylowymi na plaży Vai;

        No tu miałam farta - ulew przegoniła dwa autokary. Frajerzy: - skończyła sie po
        trzydziestu minutach - i przez długo bylismy sami.
        Plaża Vai to - jednakowoz, moim zdaniem - najbardziej przereklamowane miejsce
        na Krecie- podobało mi się dopiero, jak przelazłam przez dwie góry. No i -
        jesli się zdecydujecie na zachodnią Kretę - zupełnie bez sensu, strasznie
        daleko. Naprawdę, warto wtedy zostawic ją sobie na pobyt gdzies bliżej wschodu

        *A wycieczka na piękną Wyspę Chrysi ("Złota") z Ierapetry?
        To już tez podczas pobytu na wschodzie. Wstyd sie przyznac - ja nie byłamsmile

        *A rejs lub spacer do uroczej wioski Loutro?
        No, to fajnesmile

        *A wiatraki w regionie Lasithi?

        No to tez mnie mocno rozczarowało, mocno mocno.. To poniekad wina pogody -
        mglistej i deszczowej, faktu, ze ja kocham góry i morze.. a płaskowyz z
        góry..no to takie ..okolice sieradza. Ja rozumiem, że dl agreków to radocha -
        takie połacie zielonych pólsmile
        Wiem, pamiętam, już się mocno zdyskutowałam na tym - czy tamtym forum - z
        miłośnikami tego płaskowyżu. Jednak, bede się upierała przy jednym:
        jesli "zacumujecie" w części środkowo -zachodniej - szkoda czasu. Jesli we
        wschodniej - jak najbardziej

        * A wycieczka Doliną Aspros Potamos ("Białej Rzeki") do plaży w Makrygialos?
        * A Jezioro Votamos lub Jezioro Kournas z żółwiami wodnymi?
        Oba jeszcze przede mnąsmile

        * A niesamowity spacer przez Wąwóz Zakros ("Doliną Umarłych")?

        tu popieramsmile

        * A rejs na Spinalongę?
        tu tez.

        Dorzuciłabym jeszcze kilka rzeczy, ale mysle - z moich doswiadczeń tak wynika -
        że przez dw atygodnie i tak nie da rady porządnie obejrzec całej wyspy. Ja
        wybierałam dotychczas zawsze wariant wschodni lub zachodni. (mniej lub bardziej
        zachodni) - i na tej części się skupiałam. Teraz czytając swoje i nie swoje
        wypowiedzi myśle, że następny pobyt to będzie Gergioupolissmile

        Miłego planowaniasmile
        • bah77 Re: Kreta- jak zamienić żółtodzioba w globtrotera. 11.01.07, 10:46
          > wyszło mi, że powinna być droga nogami na Balosz.. własnie tamtędysmile

          Jest - zobacz relację z takiej wędrówki:

          gayer.medjugorje.ws/en/pictures/travel-greece/falassarna-balos-kasteli/

          > Samaria - tego nie próbowałam, mnie sie nie chce.

          Łatwo zorganizować Lazy Way.

          > A - to mnie nie zachwyciło - wylosowałam dzikie tłumy w Matali, więc już na
          > wejście mi sie nie spodobało...

          Najpierw idź na zaciszną, naturystyczną Czerwoną Plażę, a po 16-tej - Matala:

          grzegorz.labe.pl/zdjecia/kreta/matala/index.html

          bah77
          • jacek1f hmmm, czuje sie wspolodpowiedzialny, wiec 11.01.07, 11:01
            niech bedzie, choc niechetniesmile)

            www.ambelos-crete.com/index.html
            to ostoja zaczarowana spokoju w Agii Pelagii - wiec jesli Centrum, to tylko tam
            polecam.

            Jesli Zachod, to ciche magiczne, ukwiecone miejsce w Stavros - Georgia&Vicky
            www.georgia-vicky.com/
            Do obu miejsc piszeesz maila opowiadasz co chcesz i targujeszs sie troszke,
            zeby uzyskac 25-30 euro za noc w apartamentach dla 4 osob. I juz.

            Dodam, ze Ambelos - przy wczesnej rezerwacji i przedplacie ma dni za darmo i
            inne znizki i wychodzi pewnie najtaniej na Krecie smile) przy tak pieknych
            warunkach.

            Samochod od Neronki ma czekac na lotnisku na Ciebie i juz.

            smile
            • jacek1f o tavernach wspominki smaczne... 11.01.07, 11:21
              Nie da rady zrobic rankingu. Ale zbiór info smacznych różnych jest:


              ///////////////////////////////////////////////
              cyt//////////////////////////////////////////////////
              Rok temu bylismy w poblizu Maleme - w Agia Marina i Platanias i 4-5
              zapamietalem
              (bo biore ich wizytowki) na dobre z 46 tavern okolicznych. Jutro zerkne i
              napisze nazwy.

              Ale GENERALNIE nie ma po co rankigowac. Nad morzem, na plazy zawsze sa fajne, w
              głębi miasteczek od drogi - warto patrzec, czy siedza sami turysci czy tez
              cale rodziny kreteńskie. I to jest najwazniejszy wyznacznik!!!

              W Chani - podam jutro dwie nazwy - a dzis juz moge polecic "Kiria Maria" z jej
              okrą pieczona i królikiem cytrynowym, mmm Ale jest tez taka (jutro) slynna
              wsrod Kreteńczyków nawet ze slimakami najlepiej robionymi na Zachodzie.

              Sa godne polecenia - nie rankingu, bo sa legendarne - niektore gdzieś:
              - w Fodele w środku wioski, po obu stronach ulicy rozsiadla sie taverna
              baaardzo tubylcza: tiropitki z miodem, jagnie z grilla i ich biale wina sąwarte
              podrozy przez pół wyspy.
              - w Archanes - młoda koza i słynne "czarne" wino - mavro krasi z Archanes
              wlasnie... Warte przejechania całej wyspysmile)

              Ale w Fallasarnie, na końcu Zachodu, jest jedna wśrod 8 tavern gdzie maja tylko
              oni slynna kretenska zielenine (nie pomne nazwy - ale specyficzny smak) i robia
              z nia potrawy rozne przesmaczne.
              na tyle wiele razy, ze juz bralismy na przyszlosc wizytówkismile
              - Kiria Maria - jest w Rethymno , a NIE W CHANI - sorry!
              w dwóch miejscach na starym miescie - jedno kolo kosciola katolickiego na
              Salaminos róg Fotaki, a ta bazowa z okrą przepyszną w wąskiej uliczuszce
              Moshovito;
              - Platanias (czyli blisko Malemesmile))) tam wlasnie jest przemila rodzinna
              taverna (a ktora nie jest!?) The Olive Tree, przy apartamentach Rania, na samej
              plaży, gdzie morze 5-10 metrów od nóg przygrywa ośmiorniczkom z grillasmile
              - niedaleko, bo w Agia Marina jest taka taverna, bar Palirria - tam mousaka
              jest przesławna i sprawdzona. Wszystko jest dobre.
              - Agia Pelagia - nad morzem na deptaku jest 42 taverny smile ale zawsze warto
              usiaść u dwóch braci prześmiesznych w Sokratesie. Wszystko przesmaczne, i z
              humorem.
              - jak juz Agia Pelagia, to koniecznie wyprawa do pobiocznej zatoczki do
              Mononaftis do Janisa Tzagarakisa i jego sąsiada V(B)asilisa. U obu śiweze ryby
              codziennie a w Mononaftis slynne grizo stifado (taki majkaron przypominajacy
              ryz z cieleciną w cynamonie)mmmm
              - w Chani - te najlepsze ślimaki - w tavernie Konaki, na uliczce Kondilakismile
              Trzeba śmialo zapuscic sie w bramę starej kamienicy.
              - jesli bogowie zapedza kogos do malej Agia Roumeli (wylot Samarii), to
              poszukajcie taverny (wśrod 12 we wsi) Roussosa - wilekiego brodacza, goscinnego
              i gośnego, jak nie sfakijczyk. Taverna zwie sie Artemissmile) Świtne domowe raki
              i arbuzy po sto kilogramów każdysmile
              //////////////////////////////////////////////
              Właśnie wróciłem z Krety i głównie jadłem...
              sulek33 14.10.05, 01:58 zarchiwizowany


              ... bo ze złamanym kulasem biegać się nie da! Polecam : w
              Rethymnon KYRIA MARIA (pomijając Kleftiko które jest baraniną wsadzoną w
              kokilkę z zupełnie innego dania i nie jest Kleftiko wogóle. Dobra baranina w
              sosie cytrynowym i królik. W SPILI (w górach 30 km od Rethymnonu)knajpkę pani
              Marii Kostas - zarośnieta weranda z tykwami przy drodze po lewej zaraz przy
              wjeździe. To takie obiady domowe - pracuje Maria, mąż a leniwa córka głaszcze
              koty. Bez luksusów, ale przychodzą Grecy to znaczy że jest OK. Miasteczko
              zepsute architektonicznie przez wycieczki tam przybywające - mało uroku, ale
              rzeczona tawerna dość prawdziwa. W Rethymno w Porcie Weneckim odwiedźcie "Seven
              Brothers Tavern" - w połowie portu obdrapana brązowa, olejna farba wzbudziła
              zaufanie. Wyczytałem gdzieś o daniu z głowy jagnięcia - tylko tam mi to
              załatwili. Na koniec miłły kelner zjadł ze mną po oku jagniaka. Poznał mnie z
              rodziną (zjedzenie oka nie było warunkiem) i wogóle było miło...

              ////////////////////////////////////////////////////
              Iraklionu - do rybaków w porcie (nie zrażajcie się wystrojem prostym... bo
              miejsce wartewytrwałości!) Jak zobaczycie naprzeciwko jedynej lokomotywy na
              Krecie smile) w porcie wielką taverne, to kierujcie sie wzdłuż wody w prawo
              (stojąc twarzą do taverny, plecami do lokomotywy). Za parkingiem ogrodzonym na
              rogu budynku portowego jest Klub Rybaków. I tam niezapmniane świeże kalmary,
              malutkie rybki w 3 rodzajach, i .. sepia w atramencie swym duszona, ahhh.
              Reszta też wspaniała i porażająco tania. Polecam ich domowe karafy wina - białe
              wyjątkowo dobre.

              Ale z drugirj strony Amoudary - jest niedaleho do Agii Pelagii, a jak tam już
              zaliczycie kilka z 25 tavern (Sokrates!!!), to koniecznie pojedźcie do Fodele.
              W środku wsi, w górach jest po obu stronach jedynej wąskiej drogi lokalna
              taverna rozłożona. Grill jeden z lepszych na Kreciesmile) i ślimaki z
              rozmarynem... i tiropiataki z miodemsmile Ahhh.
              To kilka wyjątkowych miejsc. A w ogóle badajcie, wchodźcie i potem opowiadajcie
              o różńych tavernach! Zazdroszczę mile i pozdrawiam ciepło.

              Są jeszcze banany w Mali, brzoskiwie i morele pyszne lokalne. Reszta jak
              zawszze jest ciąglesmile

              /////////////////////////////////
              Wróciliśmy z Maleme...
              jacek1f 05.08.05, 11:35 zarchiwizowany


              z apartamentów Solon.

              Maleme - ok, spokojne, takie 10 lat do tyłu jak Platanias i Agia Marina były:
              6 tavewrn, puste plaze kamiesnisto-piaszczyste, jedna internetowa kafejka, 4
              supermarkety rodzinne i INKA, i jeden wielki prawdziwy
              supermarket "kooperatywa". No i piekarnia i rzeźnik, kościół. Cicho.
              Cmentarz niemiecki rzeczywiście przepiekny i poruszajacy.

              Solon - basen nie jego, tylko obok tuż po sąsiedzku. Nad basenem barek z
              drinkami i małym jedonkiem - jakby ktos chciał.
              Apartamenty bardzo w porządku, tyko aneks kuchenny smieszny wręcz - 80 cm w
              korytarzykusad Czysto, codzienne sprzatanie, reczniki co 3 dni.
              Opiekuje sie wszystkim tam świetna Pani Marija (angielski troche, i troche
              czeski znasmile)
              Taverny - nad morzem dwie "fabryki" ogromne - ale sprawne, z duzym wyborem,
              ceny wszędzie podobne. "Maleme" lepsza, nie wiem czemu, ale jakos tak jestsmile
              Dalej malutka "Paradise" prowadzona przez czarujacego Cypryjczyka Jorgosa -
              najlepsza chyba - jakosc jedzenia i w ogóle! Jeszcze dalej nad morzem - Kima
              (Fala) - bardzo miła, poziom ok. Ostrzegam przed tawerna w miasteczku przy
              ulicy! Oj! I ceny i jakosc... ble.

              //////////////////////////////////////////////////////////////
    • tomaszkozlowski1 Re: Kreta- jak zamienić żółtodzioba w globtrotera 10.01.07, 23:44
      Witaj smile
      Moje rady- nie planuj za dużo, w Grecji (i chyba nie tylko tam) najpiękniejsze
      wspomnienia ma się z tego co przychodzi nieoczekiwanie smile
      Zwracaj uwagę na wszelkie plakaty itp.(proś Greków by Ci je tłumaczyli)- często
      blisko Ciebie mogą być wspaniałe koncerty itp.wydarzenia, dzięki którym poznasz
      lepiej kraj- nie ma nic przyjemniejszego niż bawić się razem z Grekami,śpiewać
      a może i tańczyć.Każdy grecki koncert na jaki trafiłem to było wydarzenie,
      które będę pamiętał do końca życia smile A dzięki plakatowi trafiłem też np. (było
      to na Rodos) na niezwykły wiec polityczny (nasze spotkania polityczne przy tych
      greckich to nudy- tam to karnawał,teatr jednego aktora i konkurs krasomówstwa w
      jednym smile) Na Krecie na wsiach przy okazji imienin konkretnych świętych
      odbywają się też odpusty-tzw.panijiria- na czymś takim trzeba być- mnóstwo się
      wtedy tańczy, jest i muzyka i jadło i wino, hulaj dusza.. smile I nigdy,przenigdy
      nie wybieraj się na wieczorki "Greek Night" itp.- organizowane specjalnie dla
      turystów (spedza się ich-a raczej dowozi- chyba setkami)- nie ma to nic
      wpólnego z prawdziwą grecką zabawą.Lepiej zagadać do Greków i trafić na jakąś
      okazję dla miejscowych (bywa,że i na wesele zaproszą- bo na Krecie wesele to
      czasem i dwa tysiące gości i cały plac we wsi się bawi smile)
      Jeść trzeba tam gdzie widać,że jedzą Grecy- będzie tam i taniej i bardzo
      smacznie smile- a przy okazji mozna podpatrzeć greckie biesiady-np.jak cały stół
      dzieli się homarem itp.
      Wyłącz na czas greckich wakacji znane nam Polakom pojęcia: punktualność,
      perfekcjonizm,zamiłowanie do porównywania a czasem też- rozkład jazdy (choć
      między głównymi miastami na Krecie autobusy jeżdżą bardzo punktualnie).
      Specyfikę greckich ulic (częsty brak chodników,śmieci i ogólny nieład, trudność
      w przechodzeniu przez ulicę- Kreteńczyk na drodze to pan i pieszemu rzadko
      ustąpi wink) traktuj właśnie jako specyfikę tego kraju, pogódź się z nią a nawet
      polub smile
      Mów po grecku choćby "dziękuję" czy "proszę" (warto używać i innych zwrotów a
      gdy Grek odpowiada i nie rozumiesz- trzeba poprosić: "anglika?", ale samemu
      dalej próbować po grecku smile)- w wielu przypadkach awansujesz z kategorii
      jednego z milionów turystów do tych,z którymi Grecy chcą porozmawiać,poznać
      itp.
      Aha- z zabytków Krety (pewnie jakieś bedziesz chciał zobaczyć) największe
      rozczarowanie to "labirynt Minotaura" w Knosos- ale tak czy inaczej warto
      zobaczyć.Choćby po to by mieć własną ocenę.
      Unikaj turystycznych gett- tam grecka atmosfera praktycznie nie istnieje.
      To tyle co mi się tak z biegu przypomina,pomyslę, to może jeszcze coś dopiszę smile
      Pozdrawiam! Tomek smile
      • aska2000 Re: Kreta- jak zamienić żółtodzioba w globtrotera 11.01.07, 12:48
        Wybaczcie, ale ...nie mogę, no NIE MOGĘ się wprost nie wtrącić!!! ;P
        (...taka już moja wredna natura, znacie mnie, prawda? smile


        tomaszkozlowski1 napisał:

        > Moje rady- nie planuj za dużo, w Grecji (i chyba nie tylko tam)
        najpiękniejsze
        > wspomnienia ma się z tego co przychodzi nieoczekiwanie smile

        YES< YES< YES !!!!
        ..że tak tandetnie zakrzyknę, ale- NIC DODAĆ NIC UJĄĆ smile)

        No...to, z braku czasu kończę i podpisuję się obiema 'ręcami' wink
        Ściskamsmile
        • ewamalgorzata Re: Kreta- jak zamienić żółtodzioba w globtrotera 11.01.07, 13:24
          no to zalezy od pojmowania słowa "planowanie" w kontekście wyjazdów.smile
          Dla mnie - to jest no.. zbieranie informacji o miejscach, które chciałabym
          zobaczyć, które warto zobaczyć... Nienawidzę tego uczucia, kiedy wracam- a
          potem się dowiaduję, że bylam gdzieś niedaleko czegoś bardzo, bardzo
          fajnego.... Doświadczyłam go już i slowo: nie jest przyjemnesmile

          Jeśli pojmujemy planowanie jako: 7 czerwca: pobudka 7:45, śniadanie do 8:30,
          wyjazd drogą na Elafonissi przez góry, 13 - 17 pobyt na Elafonissi, (13 -
          lunch) - powrót drogą nadmorską do 20, 20:30 - kolacja w tawernie Zorbas.. no
          to rzeczywiściesmile

          Ja _planuję_ co chcę zobaczyć. Listę miejs taką mam. Zazwyczaj udaje mi się
          zobaczyć więcej smileInna sprawa, że często te plany na skutek różnych
          nieprzewidzianych - acz zawsze miło wspominanych - okoliczności - się
          zmieniająsmile
          • tomaszkozlowski1 Re: Kreta- jak zamienić żółtodzioba w globtrotera 11.01.07, 13:40
            Rozumiem planowanie podobnie jak Ty- wcześniej dowiedzieć się MAKSYMALNIE dużo
            (i ja też zawsze tak robię).Ale spotykałem ludzi, którzy już na miejscu
            tworzyli sobie sztywne plany- że muszą zaliczyć dziesięć klasztorów, ileś tam
            starożytnych ruin itp. A potem rozczarowanie, bo w Grecji mało co działa jak w
            zegarku i różne nieprzewidziane utrudnienia smile A naprawdę najwspanialsze
            wspomnienia mam z tych miejsc i wydarzeń, gdzie często nie planowałem być
            jeszcze rankiem danego dnia lub dzień wcześniej smile (no może z wyjątkiem części
            koncertów, które miałem zaplanowane) Choć to wszystko zależy też od "filozofii"
            podróżowania jaką się lubi- mnie na przykład podoba się pójść do tej samej
            tawerny pięć dni pod rząd i dzięki temu poznać bliżej właścicieli, ktoś inny
            cały czas lubi poznawać cały czas coś nowego.Od ruin i kościołów znacznie
            batdziej lubię poznawać atmosferę ulicy,barów,koncertów,portów itp.-ale dobrze
            rozumiem tych,którzy zafascynowani są w pierwszej kolejności np.zabytkami.Ale
            jednak przy nadmiarze planów wpada się chyba we frustrację i jakieś poczucie
            niedosytu gdy coś nie wypali.
            Pozdrawiam!
            smile
            • bah77 Re: Kreta- jak zamienić żółtodzioba w globtrotera. 11.01.07, 15:07
              Jednak obawiam się, że większość ludzi zrozumiała Twoją radę, aby zwiedzać "nie
              planując za dużo", jako zachętę do zebrania MINIMALNYCH ilości info i
              zwiedzania w oparciu o dość popularną zasadę: "pojedziemy przed siebie i cóś
              zobaczymy"...

              Oczywiście, niech każdy zwiedza sobie tak jak lubi, ale wypada żółtodziobowi
              jasno powiedzieć jednak, że tak "zwiedzając", to do końca życia pozna on może
              Kretę, ale na poznanie pięknych miejsc nawet tylko w samej Grecji, to życia
              może mu nie starczyć.

              A nie wiem, czy on nie chce zobaczyć nie tylko Grecję...

              Pozdrawiam

              bah77
        • aska2000 ...mały P.S 'ik w sprawie (nie)planowania... 11.01.07, 16:29
          Łojojoj, nadrobiłam teraz trochę czytanie tego, co napisaliście, no i chyba
          powinnam jeszcze 'dookreślić' moje stanowisko nt planowania....

          ...żeby znowu nie doszło do jakichś niejasności ( a ostatnio udaje mi się to
          nadspodziewanie dobrze ;P)

          Zatem: mój hurraoptymistyczny, heh, dopisek odnosił się do stwierdzenia Tomasza
          (cytowałam wprawdzie, ale 'once again'...wink
          "moje rady - nie planuj ZA DUŻO(...) najpiękniejsze wspomnienia ma się z tego
          co przychodzi NIEOCZEKIWANIE"
          smile)

          No i właśnie to miałam na myśli - ja taki spontaniczny typ jestem, chociaż
          przewodniki ze sobą targam i czytuję, plany TEŻ robię, a jakże, tyle,że:

          1. nie trzymam się ich kurczowo

          2. jak mnie coś podrodze zachwyci, to sobie przystaję i robię przerwę nie
          bacząc na to,że być może jakiś element planu początkowo założonego mnie ominie,
          ot i cała filozofia ...

          3. i wreszcie : czasami muszę równieź zmienić plany ze względu na 'konieczność'
          wyższą tj ostatnio najczęściej ze względu na 'osoby towarzyszące' smile


          Ufff... mam nadzieję,że jasno było...
          Pozdrawiam i planujących, i tych nie...

          smile


    • barbelek Re: Kreta- jak zamienić żółtodzioba w globtrotera 11.01.07, 08:49
      Kochani- serdecznie dziękuję za tak pełny i szybki odzew. Z tego co już
      wyczytałem wynika, iż aby poznać Kretę pół roku to mało, a jam niestety będę
      miał tylko 2 tygodnie. Jest tam tyle pięknych miejsc, że z cała pewnością
      wszystkich nie damy rady zobaczyć. Wydaje mi się, że wycieczki zacznę planować
      wtedy, gdy będę miał już wybrane miejsce do spana. Z powodu oporów żony raczej
      nie zdecyduję się na wyjazd "w ciemno", tak więc szukam jakiejś kwatery. Jakie
      wybrać miejsce, jaką miejscowość na bazę wypadową (ale jednocześnie, żeby samo w
      sobie było ładne i chiało się do niego wracać). Jeżeli macie jakieś namiary na
      przyjemne i niedrogie pensjonaty lub kwatery to będę niezmiernie wdzięczny. W
      przewodniki już się zaopatrzyłem- od kumpla dostałem Marco Polo, sam drogą kupna
      nabyłem Pascala, ale jak widzę- nepotrzebnie- Wasze opisy są wystarczające
      (jadąc , a raczej lecąc na Kretę najcięższy bagaż to będą wydruki z tego forum.
      • bah77 Re: Kreta- jak zamienić żółtodzioba w globtrotera. 11.01.07, 11:01
        > Wydaje mi się, że wycieczki zacznę planować
        > wtedy, gdy będę miał już wybrane miejsce do spana.

        To nie ma sensu - Kreta to duża wyspa i mając tylko 1 miejsce wypadowe, do
        wielu miejsc nie dojedziesz.
        Nocleg można załatwić sobie wszędzie, a największe w/g mnie atrakcje są w 1
        rejonie wyspy (czytałeś moje linki?).

        > Z powodu oporów żony raczej
        > nie zdecyduję się na wyjazd "w ciemno", tak więc szukam jakiejś kwatery.

        Wyjazd w ciemno jest fajny podczas wakacji objazdowych, w przypadku wakacji
        stacjonarnych lepiej załatwić sobie kwaterę w najciekawszym rejonie.

        > Jakie wybrać miejsce, jaką miejscowość na bazę wypadową...

        Przecież to już pisałem ja (i nie tylko) - Georgiopouli.

        > Wasze opisy są wystarczające...

        Pewnie tak, ale w przewodniku MP masz przede wszystkim to co najważniejsze -
        niezłą mapę (czytałeś moje linki?)!

        bah77
    • barbelek Re: Kreta- jak zamienić żółtodzioba w globtrotera 11.01.07, 11:52
      Bahu- nie krzycz proszę na mnie- przecież już w tytule przyznałem, że jestem
      żółtodziobem. Staram się czytać wszystko co piszecie- również odnośniki- tylko
      teraz na szybko- w domu będę miał więcej czasu. Jeszcze przez cały czas jestem
      zakręcony. Kretę jako miejsce wypoczynku wybraliśmy pod koniec grudnia. O tym,
      że jedziemy na własna rękę, a nie z biurem podróży zadecydowaliśmy dwa dni temu-
      tak więc sam przyznać musisz, że wszystko na razie kręci się w ekspresowym tempie.
      • ewamalgorzata Re: Kreta- jak zamienić żółtodzioba w globtrotera 11.01.07, 12:27
        Co Ty, bahu nie krzyczysmile To naprawdę duża wyspa - i no, niestety, musisz coś
        zdecydowaćsmile Albo region, w którym Ci się -poki co, choćby ze zdjęć -
        najbardziej podoba - albo wybrać wariant objazdowy.. Wtedy łatwiej będzie - z
        kazdym kolejnym doprecyzowaniem - udzielać konkretnych podpowiedzi. A także -
        zadawać coraz konkretniejsze pytaniasmile
        Ja nie wiem, jka inni - ja zazwyczaj zaczynam od obejrzenia zdjęć. Róznych,
        oglądam galerie, gugluję po stronach...tak wybieram okolicę, która mi się
        podoba. No bo nawet - tak, jak nie wiem, czy czytałes tutaj inne wątki -
        pojęcie "fajny pensjonat" nawet na tej grupie dla każdego oznacza coś innegosmile
        • ewamalgorzata Re: Kreta- jak zamienić żółtodzioba w globtrotera 11.01.07, 17:25
          Wiem, że to dziwne jakby odpisywać samej sobiesmile ale skoro już się upieracie
          przy załatwianiu noclegów - to może opisz, jak powinien wyglądac fajny
          pensjonat według waszych oczekiwań? Bo wiesz: Bebiak lubi widok na port, ja
          chce nad samym morzem, jedni lubią miec basen - ja na przykład - zawsze z dwóch
          podobnych wybiore ten bez basenusmile.. Napisz cośsmile
          • megalonissos Re: Kreta- jak zamienić żółtodzioba w globtrotera 11.01.07, 17:57
            Też muszę dorzucić dwa zdania choć nie jestem takim globtroterem jak inni i nie
            poznałam tak dobrze Krety mi.in. dlatego, że nie mam prawa jazdy.
            Przygotowywałam sie do zwiedzania przez pól roku i przeczytałam wszystkie
            dostępne przewodniki a jest ich kilka. Było warto tak czytać bo w każdym jest
            coś czego nie ma w innym, m. in. godziny w których można zwiedzać, trasy. Warto
            też zaopatrzyć się w mapę Krety w Polsce. Życzę byście widzieli tylko piękne
            miejsca. Mnie wystarcza kolor morza, nieba i bugenwille a już czuję się w jak w
            raju. Elwira
    • barbelek Re: Kreta- jak zamienić żółtodzioba w globtrotera 11.01.07, 19:11
      Co do pensjonatu- żona i ja naprawdę nie mamy dużych wymagań- najważniejsze,
      żeby była czysta łazienka i skoro beż wyżywienia to aneks kuchenny. Z uwagi na
      to, że jedziemy z chłopakami fajnie by było mieć dwie oddzielne sypialnie (to
      chyba naturalne, ale nie jest to niezbędny warunek). Sądzę natomiast, że na
      Krecie widok na morze nie będzie zbyt dużym wymaganiem. Ze względu na chłopaków-
      basen raczej nieodzowny.
      Co do zwiedzania to doskonale zdaję sobie sprawę, że wszystkiego na Krecie nie
      zobaczę, ale nie chciałbym się skupić tylko na np, zachodniej części wyspy-
      chciałbym także zahaczyć o rejon Agios Nikolaos i Ierapetry, stąd też bez
      żadnych doświadczeń, patrząc tylko na mapę Krety oceniam, że dobrym punktem
      wypadowym może być odcinek od Iraklionu do Georgioupoli.
      • barbelek Re: Kreta- jak zamienić żółtodzioba w globtrotera 11.01.07, 19:47
        Aha no i jeszcze cena.Z przeprowadzonych przez domową księgową obliczeń wynika,
        iż cena 30 euro za dobę za kwaterę jest ceną maxymalną (no może uda mi się
        wytargować 5 euro więcej, ale pod warunkiem, że przelot naszej czwórki będzie w
        granicach poniżej 3000zł)No i może tu przedstawię na co mnie stać. Zakładam
        następujące sztywne wydatki: wynajm samochodu x14 dni-330euro (1320zł), kwatera
        30x14 dni-420euro(1680zł), przelot-4000zł- razem 7000zł. Na życie na Krecie
        zostanie mi na dzień dzisiejszy 3000zł (no może uda się jeszcze dołożyć 1000zł,
        ale wolałbym nie- po Krecie zostaną jeszcze 2 miesiące wakacji chłopaków i coś
        jeszcze oprócz pobytu u babci chciałbym dla nich pomyśleć). Teraz napiszcie tak
        szczerze- czy z takimi pieniędzmi porywać się na samodzielny wyjazd, czy jednak
        (choć teraz już niechętnie) z biurem podróży ( jedna z opcji hotel w Ammoudarze
        (wiem co powiecie) ze śniadaniami plus samochód od Neronki (ale już na 12
        dni-ca-6600zł- tak więc na zwiedzanie i wszelkie związane z tym przyjemności
        zostanie mi o 100 euro więcej i odpadną koszty śniadania- jakie by ono nie było)
        • ewamalgorzata Re: Kreta- jak zamienić żółtodzioba w globtrotera 11.01.07, 20:29
          Słuchaj, no wszystko pięknie, tylko zważ, że przesadzasz z ceną przelotu. co
          prawda wszyscy obstawiamy, że będą bilety w podobnej cenie jak w ubiegłym roku -
          czyli po 600 zł, i wszyscy możemy się mylicsmile Niemniej, najdroższe wychodziły
          po 900 - czyli - w wersji pesymistycznej - już 100E w stosunku do Twoich
          wyliczeń do przodusmile W wersji optymistycznej to 1600 zł=400E. Tylko bardzo
          pilnuj promocji centrala - i nie martw się na zapas - w tamtym roku, o ile mnie
          pamięć nie myli - w momencie ogłoszenia letniego rozkładu czarterów - nie było
          żadnych promocji, zaczęli z grubej rury. Promocje pojawiły się później - ja
          kupowałam w kwietniu.
          Druga rzecz, która powinna cię przekonać, żeby nie kupowac - póki co- nic w
          biurze to fakt, iż jedziesz jednak w terminie, który jest mało "chodliwy" w
          biurach - pamiętam, w ubiegłym roku biura - ecco np. na pewno - miały takie
          promocje "tydzień w cenie dwóch" własnie jakoś na II i III tydzień czerwca.
          Rzecz w tym, że ludzie labo wybierają tydzień z Bożym ciałem, albo już jadą w
          czasie regularnych wakacji...czy ja Ci tego w mailu nie pisałam..?smile)))
          A wogóle, bo nie mogę się doliczyć: ile biuro teraz sobie liczy za taki wyjazd?
          • barbelek Re: Kreta- jak zamienić żółtodzioba w globtrotera 11.01.07, 20:53
            Ewo- odpowiadając na Twoje pytanie: najtańsza oferta z biura jaką znalazłem ze
            śniadaniem- ecco- 5600zł za naszą czwórkę- Amoudara (wiem, wiem) hotel Lili
            studio(niezłe opinie). Jak już wielokrotnie zaznaczałem- jeżeli z biurem to
            wybiorę najtańszą ofertę (z tym, żeby hotel miał w miarę pozytywna opinię
            (głównie czystość) by będąc w nim jak najkrócej- jak najwięcej zwiedzić.
        • amigo50 Re: Kreta- jak zamienić żółtodzioba w globtrotera 11.01.07, 21:35
          Oj, dawno już chyba nie było tutaj wątku, który wykiełkował i rozrósłby się tak
          szybko. Znaczy się Kreta górą. Nie jest to akurat w pełni słuszne, ale O.K.,
          niech tak będzie.
          W tej sytuacji, to i ja wrzucę swoje dwa grosze (trzy wrzucają ci, którzy Kretę
          poznali lepiej ode mnie), bo mi też udało się w 2006 kawałek Krety zobaczyć.
          1. Nie powiem nic o hotelach, zwłaszcza tych z basenami, bo one mnie nie
          pociągają i bardziej odpowiada mi zwiedzanie nowych miejsc niż moczenie się w
          basenie, choć na plaży to lubię poleżeć i tych zdążyłem trochę "zwiedzić"
          2. Obawiam się, że 30 euro za kwaterę (zwłaszcza z dwiema sypialniami i aneksem
          kuchennym - czyli tzw. studio, to może być za mało). Ja za pokój dwuosobowy
          płaciłem w Paleochorze 30 euro, za studio dwu- a praktycznie trzyosobowe
          płaciłem w Stalidzie 35 euro. Ja jednak zdecydowanie nie jestem zwolennikiem
          wcześniejszych rezerwacji. Jadę na miejsce i wybieram to, co wg mnie jest
          rozwiązaniem optymalnym w relacji oczekiwania-cena.
          3. W czasie dwutygodniowego pobytu na Krecie najpierw, przez pierwszy tydzień,
          mieszkaliśmy w Paleochorze. Obywaliśmy się bez samochodu i w poszczególnych
          dniach wyglądało to mniej więcej tak:
          - Pierwszy dzień: Chania (tu nieustające pozdrowienia kieruję do Cafe Vafe!smile),
          przejazd autobusem do Paleochory - tu znalezienie kwatery, plaża, kolacyjka
          - Paleochora, plaże, fort i najbliższa okolica
          - Elafonissos; wyprawa statkiem, plażowanie kąpiele i powrót statkiem
          - Samaria; wyjazd bezpośrednim autobusem z Paleochory, przejście przez
          wąwóz,powrót statkiem z Agia Roumeli
          - Gavdos - najdalej na południe Europy wysunięty kawałek lądu, wyprawa z
          Paleochory statkiem i takiż powrót
          - Lissos; wyprawa statkiem do Sougii, przejście wąwozem do Lissos i powrót w
          taki sam sposób
          - Błogie nicnierobienie na zachodniej plaży Paleochory
          - Przejazd do Chani, z Chani do Iraklionu z Iraklionu do...
          Tu nie wiedzieliśmy dokąd chcemy jechać, ale wyszło nam, że chcemy się
          zadekować gdzieś między Iraklionem a Malią. Wsiedliśmy więc w autobus jadący do
          Malii i jechaliśmy aż spodobało nam się wysiąść. Okazało się, że wysiedliśmy w
          Stalidzie. Tu znaleźliśmy sobie kwaterę i zrobiliśmy rozpoznanie, z którego
          wynikło, że na tutejszych plażach trzeba uważać żeby człowieka nie zadeptali,
          więc wyszło na to, że będziemy więcej zwiedzać - co też było nam bardzo na
          rękę. Dalsza cżęść wyglądała następująco:
          - wyjazd autobusem ze Stalidy do Iraklionu a dalej również autobusem do
          Knossos, zwiedzanie Knossos, powrót do Iraklionu, zwiedzanie muzeum
          archeologicznego w Iraklionie, powrót do Stalidy

          Teraz wynajęliśmy auto na 3 dni i autem przez te dni zwiedzaliśmy Mohos,
          Klasztor Drzewa Mirtowego, Gortynę, Faisstos, Aghia Triada, Red Beach koło
          Matali, Matalę, Lassiti Plateau, Agios Nicolaos koniecznie z muzeum, plażę Vai
          (Palma pierwszeństwa na liście zawiedzionych nadziei!!!), a po drodze jeszcze
          kilka innych miejscowości, winnice, kilka klasztorów, kilkanaście ( a
          może ...dziesiąt) kościółków. Pewnie jest jeszcze kilka rzeczy, o których w tej
          chwili zapomniałem, ale piszę to wszystko z pamięci (jak mówi mówi mój kolega:
          czyli z niczego), bo nie mam akurat dostępu do zdjęć i notatek, ale w razie
          potrzeby możemy to odtworzyć.

          Gdzieś w międzyczasie był jeszcze wyjazd autobusem do Iraklionu na zwiedzanie
          miasta, katedry, kościołów, murów obronnych, sklepów itp.

          - wyjazd ze Stalidy autobusem do Matali, spacer do Pałacu, zwiedzanie ruin
          pałacu i powrót autobusem do Stalidy

          ...a potem powrót do Aten nocnym promem z Iraklionu, śniadanie w porcie w
          Pireusie, zwiedzanie ...nasty raz Aten i wieczorny lot do domu.

          Było intensywnie? Było!
          Samochód przez trzy dni - co nie znaczy, że jest to wystarczająca ilość, ale
          przecież nie wszystko na raz i zamierzamy tam jeszcze wrócić, bo przecież
          jeszcze sporo do zwiedzenia zostało.

          Lecieliśmy z Berlina liniami easyJet - bilet w obie strony wraz ze wszystkimi
          opłatami 117 euro od osoby.
          • amigo50 Re: Kreta- jak zamienić żółtodzioba w globtrotera 11.01.07, 21:43
            >- wyjazd ze Stalidy autobusem do Matali, spacer do Pałacu, zwiedzanie ruin
            > pałacu i powrót autobusem do Stalidy

            Miało być ofkors do MALII !!!

            Co zmieniłbym w tym co zrealizowaliśmy?
            - Odpuściłbym sobie Gavdos (przynajmniej w takiej formie). Tam raczej wybrałbym
            się na trzy dni na rejs jachtem wokół wyspy
            - odpuściłbym Vai
            • ewamalgorzata Re: Kreta- jak zamienić żółtodzioba w globtrotera 11.01.07, 21:50
              Kurczę, no co Ty? To ja się z ogromną reguralnościa dopytuję, kto był na
              Gavdos - a Ty mmi dopiero teraz takiego niusa dajesz? Opowiadaj! Fotki jakies
              masz? Gdzieś?smile)) Błagam, proszę - kilka słów o Gavdossmile

              Co do Vai - się zgadzam. Co do cen noclegów- podaj termin w jakim byłes - po
              pierwsze, po drugie: wiesz, najdrożej wychodzi jedynka. Nie wiem nic o
              czteroosobowych ale "trójki" były zazwyczaj w cenie "dwójek"
              • amigo50 Re: Kreta- jak zamienić żółtodzioba w globtrotera 11.01.07, 22:38
                Dutygodniowy pobyt na Krecie rozpoczynałem 28 sierpnia (a w zasadzie 27
                wieczorem)

                Zdjęcia z Gavdos oczywiście mam. Diabli wzięli mi co prawda jedną kartę (akurat
                tę z Vai i przyległości), ale z Gavdos się uchowały, więc może uda się je
                gdzieś wkleić. Na kiedy to ma być? Pytam, bo ja cały czas od wakacji, w wolnym
                czasie, którego nie mam niestety zbyt wiele, coś tam z tymi zdjęciami robię,
                porządkuję, przekładam, wyrzucam, obracam, kataloguję itd. A jest co robić, bo
                wszystkich zdjęć, które przywiozłem (część została odsiana już we wstępnej
                selekcji) jest około 4 tysiące. Ponieważ mają służyć różnym dziwnym celom, to
                każde z nich trochę "waży" - tak około 2,5 - 3 MB. Jest więc co robić

                A Gavdos?
                Tak, to jest to miejsce, gdzie przed wyspą stoi tablica z napisem "koniec
                świata".
                To tam właśnie ptaki zawracają w locie i zakręca czas! To tam psy ogonami
                szczekają i konie na palcach gwiżdżą! To tam ...

                Wbrew temu co widzialem na filmie reklamującym wyspę w którejś serii )nie
                widziałaś go?) na wyspie nie ma komunikacji autobusowej. W porcie stały jedynie
                dwa busy, które zawoziły ewentualnych chętnych do dwóch hoteli stojących przy
                plażach.
                Zdezolowana furgonetka, która powinna raczej być eksponatem w muzeum techniki,
                zatrzymała się obok nas, kiedy wychodziliśmy jedyną drogą wychodzącą z portu.
                Kierowca spytał nas dokąd idziemy. Powiedzieliśmy, że do stolicy wyspy (około
                6 - 7 km). Powiedział, że tam właśnie jedzie i zawiezie nas za 10 euro.
                Ponieważ czasu nie mieliśmy zbyt wiele, bo musieliśmy wrócić statkiem tego
                samego dnia (następny za 2 dni) skorzystaliśmy z propozycji.
                Kierowca dowiózł nas bardzo dobrej jakości drogą do tablicy z napisem Kastries
                (?-nie wiem czy dobrze pamiętam, ale chyba tak się to nazywało). Przy tablicy
                stała knajpka. Okzało się, że nowowybudowana i bardzo przyzwoita. Byliśmy
                jedynymi klientami.
                W knajpce starszy pan kiedy dowiedział się, że mamy ochotę na frape poprosił
                nas żebyśmy usiedli (rozmowa językiem migowym, rękami i nogami, bo po angielsku
                nie mówił nic) a sam jak się okazało zadzwonił do domu żeby przyjechał syn -
                właściciel knajpki i zrobił nam frapkę. Trochę to trwało, ale w końcu wyszliśmy
                z knajpki i połaziliśmy po stolicy.
                Ha, totalna egzotyka. Ani jedneg innego całego i zamieszkałego domu. Jedyne
                całe co stało, to coś co wg tablicy miało być tamtejszym szpitalem. Oczywiście
                ani jednego żywego ducha.
                Po przekalkulowaniu czasu i możliwości postanowiliśmy wracać zaglądając po
                drodze w ruinki, rozmawiając z kozami, upajając się niesamowitym zapachem
                sosny, który jest tam niesamowicie intensywny. Zaglądaliśmy po drodze do
                wszystkich kościółków, z których wszystkie były otwarte. Pooglądaliśmy co się
                dało i to co było do oglądania.
                To tak z grubsza...
                • jacek1f o jedzeniu up... 13.01.07, 09:33
                  Kretenskie jedzenie jest proste przez co doskonale, z dobrych produktow
                  wyrastajacych pod najpiekniejszym sloncem.
                  1 czesc.
                  Same mezedes (przekaski) moga zrobic uczte: dolma (golabeczki z lisci winogron
                  z ryzem i dodatkami, nadziewane kwiaty cukini, nadziewane pomidory, papryki,
                  cukinie i baklazany...Oliwki i sery - klasyka, tzatziki do kazdego posilku, w
                  kazdej tavernie troche inaczej doprawione, taramasalata, fava, czyli dipowe
                  rzeczy do cieplego pieczywka, keftedes - male kuleczki z mielonego miesa
                  kuminem pachnace i czasem cynamonem, mnostwo malenkich i srednich rybek prosto
                  z patelnismile Osmiornica z grilla lub z wina, mmm. kalamaraki - pierscionki z
                  kalamarow panierowane... Keftedes w sosie pomidorowym, zapiekane potrawy pod
                  feta - od krewetek po karczochy...
                  Sałaty oczywiscie - no bo z takich pomidorow i ogorkow i cebuli, to zawse
                  pyszne, a polane ichnią oliwa domowa i ich octem winnym...No i saganaki - ser
                  feta lub kefalotiri (grawiera ich) smazona w panierce. Do wszystkiego duzo
                  cytryn do skrapiania.

                  Przerwa po przystawkach.smile Nie ku[puje sie rozlewanej raki w sklepikach, jak
                  sie nie zna czlowieka. Najlepiej po 2-3 wizytach zaprzyjażnic sie z wlascicielm
                  taverny i z nim gadac o zakupie roznych domowych rzeczy do Polski.

                  Drogie zdecydowanie, ale ryby warto zamawiac najprostsze - swieza dorada tylko
                  z grilla z sosem cytrynowo-oliwnym rozpływa sie w ustach zawsze i moze byc
                  smialo posilkiem dla dwoch osob. Mozna, a nawet nalezy, poprosic wlasciciela
                  taverny, zeby pokazal nam ryby i samemu wybrac odpowiednia - zaprowadzi wtedy
                  na zaplecze (jesli nie ma gabloty) i bedzie zadowolony.

                  Jezeli w karcie figuruja krewetki świeze, to tez warto obejrzec. Przewaznie
                  jednak sa juz na morzu gleboko mrozone - i jest bezpiecznie.

                  Kretenczycy nie maja wysokiej "kultury mięsa", bo zawsze to byl luksus... wiec
                  ze smutkiem spogladam zawsze na Niemcow, ktorzy koniecznie zamawiaja sznyclesad
                  Podobnie z gyros i suvlakami - nie nalezy spodziewac sie najwyzszej rozkoszy...
                  Ale juz potrawy z krolika - w sosie cytrynowym, lub pomdorowo-cynamonowym -
                  mmmm.
                  Jagniecina - tylko polecam kotleciki, im mniejsze tym pewniej ze z jagniecia, a
                  nie z barankasad
                  Ale jak jest w karcie kozina - zawsze mloda! - to koniecznie trzeba sprobowac.
                  Grecy specjalnie przemierzaja wyspa do wioski Archanes (okreg Iraklio) na mloda
                  koze i sluynne "czarne" wino z Archanes do niej!
                  Stifado - cielece kawalki w aromatycznym sosie - zawsze bezpieczne i zawsze
                  smaczne. Jest tez przesmaczna wersja makaronowa - makaron "grizo" podany z
                  tymże.
                  Kurczak cytrynowy - wart grzechu, szczegolnie gdy podaja z ziemniakami
                  zrobionymi razem z nim w tym sosie.
                  Musaka - rzeczywiscie - tylko wtedy, gdy widzimy, ze jest podawana zapieczona w
                  glinianych miseczkach, a nie w blaszkach lub luzem na talerzu.
                  Do wszystkiego dostaniemy zawsze ziemniaki - "greckie frytki", robione od
                  wiekow tak jak u nas dawniej domowe sie robilo - duze kawalki dobrze
                  podsmazone..
                  Warto sprobowac miejscowej pizzy - ktoraa wg Grekow jest ich wynalazkiem i
                  tocza odwieczne spory z Wlochamismile)
                  uff. przerwa.

                  prosze troche brakujacych, choc
                  jacek1f 02.06.2005 14:13 + odpowiedz


                  zawsze w karcie jest po angielsku tezsmile

                  Keftedes - małe pachnące z mielonego;
                  pastitsio czyli zapiekanka makaronowa
                  arni me giaourti/ - jagniecina w jogucie
                  kurczak cytrynowy - kotopulo lemonato
                  Baklazany serowe = Melitzana me tiri
                  Gardides saganaki – zapiekane krewetki
                  Melitzanosalata – pasta z bakłażanów
                  Spinakopita – szpinak w ciescie zapiekany
                  maschori stifado – stifado cielęce
                  Saganaki – smażony, panierowany ser
                  Choriatiki – salatka grecka...
                  koza - katziki
                  tzatziki - tzatziki
                  patates - ziemniaki - zawsze w takiej formie "frytkowej"

                  desery warte sprobowania:
                  kadaifi
                  baklava
                  giourti me meli - jogurt z miodem

                  kafedes - kawa (warta grzechu):
                  skieto - bez cukru
                  metrio - lekko slodka
                  gliko - bardzo slodka
                  uffffff smile

                  inne do mezedes podawalem.

                  I o cenach:
                  ///////////////////////////////////////////////////
                  Re: jedzenie na Krecie
                  apolka 16.06.2005 13:31 + odpowiedz


                  Bardzo zróżnicowane smile
                  Dla przykładu: my, czyli 2 os. dorosłe + dziecko tak zwane obiady (raczej w
                  porze kolacji, wcześniej to raczej jedliśmy owoce, jakieś sałatki...)
                  zostawialiśmy w tawernach od 17 do 65 euro, najczęsciej ok. 30. Przykładowo:
                  mussaka kosztowała ok 5-6 euro, kalmary 7-9 euro (najlepsze, jakie jadłam,
                  kosztowały 4,5 e, spora porcja, tyle że bez dodatków typu frytki, wyłącznie z
                  sórówką), "różności" morskie dla 2 osób 58, baranina 9 euro a ryba w
                  przepysznym sosie z owocami morza (małże, krewetki, ośmiornice "baby") 11 e.
                  Lody ok. 5 euro, wino "domowe" od 3 do 5 euro za 0,5 litra.
                  Sałatka grecka to koszt 3,5 - 4,5 euro ale zdecydowanie lepiej zrobić ją
                  samodzielnie (jak na mój gust dają za mało oliwek i fety), sok pomarańczowy,
                  świeżo wyciskany ok.3 e.
                  Aha, i prawie wszędzie standardowo podają "na wejście" jakieś pieczywo (ciepłe
                  bułki, rogale, czasem zwykły ciemny chleb, czasem coś w rodzaju spodu pizzy) i
                  do tego jakieś "smarowidło", np.: masło, masła smakowe (czosnkowe, oliwkowe,
                  paprykowe), pastę z oliwek..., liczą sobie za to 0,6-0,8 euro/os.
                  Większość lokali ma wystawione menu (czasem tuż przy ulicy), nie trzeba
                  wchodzić, można przejrzeć karty dań;
                  pozdrawiam, a
                  //////////////////////////////////////////
                    • barbelek Re: juz dzis jest ecco i mniej niz 900 zł... 19.01.07, 13:33
                      Codziennie zaglądam na strony z lotami. Kombinowałem już z Norwegian do Aten i
                      potem greckimi liniami na Kretę- w pewnym momencie wychodziło coś ok. 3.000zł na
                      naszą czwórkę- teraz jest drożej. Wizzair z Katowic- 3.808zł. Kombinowałem też z
                      Berlina Air Berlin, ale wychodzi ponad 4.000zł. Tak więc przez cały czas
                      cierpliwie czekam. Muszę się pochwalić, że na temat Krety i miejsc wartych
                      odwiedzenia wiem już więcej niż niektóre osoby które były na Krecie i z którymi
                      rozmawiałem. Im więcej czytam i oglądam zdjęcia tym bardziej chcę tam pojechać.
                      Jacku jeszcze jedno- czy w Ambelosie odpowiadają na maile?- wysłałem do nich
                      zapytajkę w poniedziałek- do dzisiaj żadnej odpowiedzi. Czekać, ponowić czy
                      zadzwonić?
                      • jacek1f polecam lekturę :[-) 19.01.07, 16:13
                        forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=21755&w=46577480&a=49835671
                        żyj, bo jestem z nimi w kontakcie, ale chyba nadal raz na tydzień góra zagląda
                        Maria w internet - czekaj smialo... dwóm parom moich przyjaciol juz po NRoku
                        odpowiedzialasmile

                        Jezu... Barbelku :-[) ucz sie greckiego sposou na zycie i postrzeganie czasu,
                        wszytsko bedzie dobrze powli i w swoim czasiesmile) Nigdzie i nigdy nie ma
                        pospiechu...
                        I juzsmile
          • jacek1f ceny - owocki itp... cytaty: 21.01.07, 23:03
            bo nic sie nie zmineilo;;;_0))
            owoce Kreta - raport od tambylca...
            jacek1f 04.05.05, 16:23 zarchiwizowany


            Prawie wszystko podrozalo ok. dwukrotnie gdy Grecja weszla do strefy euro.
            Cos co kosztowalo 150-200 drachm teraz kosztuje 1 euro (=340,75 dr.).
            Np. peczek pietruszki czy 1 kg arbuza (latem) byl za 40-50 dr. teraz kosztuje
            0,30-0,40.

            Ceny w euro za kilogram:

            1. W miare stabilne ceny maja owoce, ktore sa przez caly rok.
            jablka: 0,90-1,20
            gruszki: 1,50-2,00
            banany importowane: 1,00-1,40
            banany kretenskie (mniejsze, brzydsze!): 1,20-1,50

            2. Cytrusy i winograna (tutejsze, wiec nie obciazone kosztami transportu).
            Na poczatku sa dosyc drogie. Z biegiem czasu ceny maleja.
            Cytrusy sa od pazdziermika do czerwca.
            Pomarancze w X: 1,00-1,50. Teraz sa: od 0,60 (duze, ladne) do 0,30 (male
            na sok).
            Cytryny i grejfruty: na poczatku 1,20-1,50, teraz: 0,60-0,80.
            Winogrona: w polowie VIII: 1,20-1,50, we IX: 0,60-0,80.

            3. Sprowadzane owoce sezonowe. Na poczatku (przed naturalnym sezonem) sa
            bardzo drogie. Pozniej tanieja.
            Truskawki pojawily sie miesiac temu po 4,00. Teraz sa po 3,00. Za miesiac
            beda po 2,00.
            Czeresni jeszcze nie ma. Beda za miesiac po conajmniej 5,00 i stopniowo
            stanieja do 2,00 w czerwcu.
            Brzoskwinie tez beda za ok.miesiac po 2,00. W lipcu beda po 1,00.
            Dzis pojawily sie arbuzy! Pewnie z inspektow (w naturze dojrzewaja
            w lipcu). Cena: 1,80! W lipcu-sierpniu beda po 0,30-0,50.
            Melony od 2,00 (wkrotce) do 0,60-0,80 w lipcu



            • Re: Kreta - zaopatrzenie w sklepach IP: *.zwm.punkt.pl / *.zwm.punkt.pl
            Gość: radek 02.05.05, 15:14 zarchiwizowany


            mysmy kupowali pomidory i ogorki na sztuki w czerwcu wychodzilo 0,20 euro za
            sztuke



            • Re: Kreta - zaopatrzenie w sklepach IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl
            Gość: malina 26.04.05, 12:16 zarchiwizowany


            Mój post dotyczył początku lipca, bo takie pytanie potem padło.



            • Re: Kreta - zaopatrzenie w sklepach
            szczurkova 25.04.05, 17:31 zarchiwizowany


            Też będę się tam wybierała smile dajcie te ceny kochani bo drżę ze strachu smile

            Nie wiecie czy można tam kupić od ludzi wino (tak jak w Chorwacji) i jeśli tak
            to po ile stoi?? smile



            • Re: Kreta - zaopatrzenie w sklepach
            jacek1f 25.04.05, 13:27 zarchiwizowany


            nooo, Kreta jest fabryką owoców i warzyw Europy, pod folia przez caly rok ma
            sezon na melony, ananasy i kiwi. Banany 6 razy w roku. Poludnie jest pod folia
            prawie cale smile śmiesznie wygląda jak przekraczasz góry z północy...



            • Re: Kreta - zaopatrzenie w sklepach
            apolka 25.04.05, 13:22 zarchiwizowany


            i to wszystko pod koniec maja?
            brzmi zbyt pięknie...
    • barbelek Kolejne pytanie żółtodzioba 04.02.07, 20:52
      Chciałbym Was poprosić o wskazanie jakie dokumenty należy ze sobą zabrać, aby
      pobyt na Krecie nie stał się koszmarem, tzn. czy należy mieć ze sobą paszport,
      czy wystarczy dowód osobisty (dla dzieci będziemy mieli paszporty), jakie
      ubezpieczenie należy wykupić (jedziemy z dziećmi, więc wszystko jest możliwe), o
      jaki dokument wystąpić do NFZ, aby w razie konieczności skorzystania z pomocy
      lekarskiej (lub odpukać pobytu w szpitalu) nie trzeba było płacić (lub
      ewentualnie móc w Polsce odzyskać z NFZ zapłaconą za leczenie kwotę). Ew.
      wszystkie inne sugestie związane z biurokracją...
      • ewamalgorzata Re: Kolejne pytanie żółtodzioba 04.02.07, 21:32
        Ja od 2004 roku (wtedy skończył mi się paszportsmile) jeżdżę tylko z dowodem
        osobistym, (oczywiście biorę tez prawo jazdy) - i nigdy i nigdzie na zadnej
        granicy czy w hotelu, wypożyczalni, etc - nie miałam problemów.
        Z NFZ kiedys dawali jakiś druk E111 bodaj, teraz już chyba ma formę karty?
        Ja wykupuję sobie ubezpieczenie indywidualne, tzw. podróżne, najczęściej via
        mBank - podoba mi się taki wariant, w którym w przypadku choroby
        współtowarzysza podróży (znaczy: nie grypy, ale przypadłości związanej z
        pobytem w szpitalu) druga osoba zostaje w ramach opiekuna na koszt
        ubezpieczycielasmile
        A jeśli już o chorobach i leczeniu mowa - pamiętaj zabrać ze sobą podręczną
        apteczkę - leki tam sporo droższe niż u nas. No a do apteczki nie zapomnij
        załadować czegoś typu Panthenol - na oparzenia od słońca.smile)
        • tomaszkozlowski1 Re: Kolejne pytanie żółtodzioba 04.02.07, 23:58
          Tak odnośnie leków- jeśli zamierzacie popłynąć np. na Santorini, weź na wszelki
          wypadek polski aviomarin- gdy kiedyś płynąłem z Krety na Santorini, trafiła się
          wysoka fala na morzu (z powodu letniego silnego wiatru meltemi) i większość
          całkiem dużego statku niestety poważnie tę falę odczuwała smile- grecki aviomarin
          okazał się tabletką sporo większą od polskiej- dobrze, że na drogę powrotną na
          Kretę zażyłem tylko połowę tabletki (w drodze na Santorini jeszcze jej niestety
          nie miałem..), bo tak mnie "ściął" z nóg, że obudziłem się dopiero w Iraklionie
          i na ląd schodziłem dość oszołomiony.. smile
          Bywa że w Grecji przydatny bywa też autan lub coś innego na komary- zależy
          gdzie jest hotel.Komary są tam miejscami lekkim uprzykrzeniem, są mniejsze niż
          te w Polsce, odczyn po nich często nie rozwija się nagle, tylko np. dopiero
          następnego dnia, są też bardziej uparte niż nasze komary.. Na Krecie raz
          spotykałem bardzo mało komarów, innym razem było ich sporo..(ale to i tak nic w
          porównaniu z niektórymi innymi regionami Grecji).
          W morzu to na co trzeba uważać to jeżowce!- najczęściej są czarne (dość łatwe
          do wypatrzenia) i spotkać je można na większych morskich kamieniach- przy
          greckich brzegach jest jeżowców bardzo dużo! W Grecji spotykałem niestety
          czasem turystów, którym jedno niebaczne stąpnięcie popsuło całe wakacje, warto
          więc uważać jeśli jest się na kamienistym dnie.
          Pozdrawiam!
      • q3a1 Re: Kolejne pytanie żółtodzioba 05.02.07, 13:50
        Barbelku apropos ubezpieczenia zdrowotnego. W każdym NFZecie wydają tzw
        Europejskie Karty Ubezpieczenia Zdrowotnego (EKUZ). Karta upoważnia cię do
        leczenia w greckich NFZetowych ośrodkach zdrowia. Wydanie karty nic nie
        kosztuje, a i samo jej załatwienie zajmuje góra 1,5 godzinki. Tutaj masz
        szczegóły: www.nfz.gov.pl/ekuz . Karta jest ważna chyba z 2 miesiące od daty
        wydania.

        Ja na szczęście nie korzystałem z karty, ale lepiej zawsze to mieć.
        Pozdrawiam,
        q3a

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka