Opowieść ze skraju Grecji

15.12.07, 20:54
Delta Evrosu, rzeki pogranicza Grecji i Turcji. Delta to jedne z
największych w Grecji mokradeł, trzcinowisk i wytyczonych między
nimi kanałów. Unikalna ostoja kilku gatunków czapli i innego wodnego
ptactwa.
Dimitra i Vasilis Milonas. Małżeństwo około 60-tki. Ich dom:
egzotyczna mieszanka blachy, drewna, azbestu i sieci. Rybacka chata
na palach. Jedna z ostatnich w tym regionie Grecji. Poza Evrosem
podobne spotyka się jeszcze tylko w delcie Acheloosu w pobliżu
Mesolongi.
Vasilis przez większość swego życia jest rybakiem. Pochodzi z
przeciwległej Samotraki. Dimitra urodziła się w nadmorskim trackim
mieście Aleksandrupoli, słynnym ze swojej latarni morskiej. Światła
tej latarni morskiej docierają nawet tu, w Deltę.
Mały balkonik psarokaliwy (chaty rybackiej) ledwo mieści parę osób.
Spokój. Widok na Morze Trackie, północno-wschodnią część Morza
Egejskiego. Cały ten domek Vasilis zbudował swoimi rękami. Metr nad
powierzchnią morza, na grubych palach. Psarokaliwa przylega do
skraju lądu w delcie. „My tu nie żyjemy przy morzu, ale w morzu.
Gdy zrywa się vorias (wiatr z północy), fale przechodzą pod nami”.
Milonasowie mieszkali z początku na piaskowej ławicy pośrodku delty,
porośniętej przez trzciny i tamaryszki. –Czuliśmy się tam jak
rozbitkowie na bezludnej wyspie- dodaje Vasilis.
Obecność ludzi w tamtym miejscu nie odpowiadała nadleśnictwu.
Osiedlili się gdzie indziej. Teraz, z daleka, widzą swoje rodzinne
strony, Samotrakę po drugiej stronie morza i Aleksandrupoli z
latarnią. Vasilis z niejednego pieca jadł chleb w swoim życiu. Od
dziecka zapatrzony w morze, pracował w kopalniach w Belgii by
wreszcie osiedlić się tu i morze wybrać za swój los. Pokochał deltę,
poznał Dimitrę, zamieszkali tu razem. Kapetanios i kapetanisa. Razem
na łodzi od lat. Razem w walce z morskimi falami, sztormami
niespokojnego Ejeo, razem w nadziei, że połów w sieci okaże się
zadowalający; że sprzedadzą go w Aleksandrupoli. Ich wakacje: namiot
na spokojnej plaży na Samotrace. Powrót w deltę ich własną łodzią
trwa 5 godzin. Te wakacje to przeszłość. Ich pierwszą mocną łodź
ktoś ukradł. Stać ich było tylko na rzeczną pirogę, którą na morze
można wypłynąć tylko w dobrą pogodę. Samotraka jest już tylko
wspomnieniem widzianym codziennie z ich chaty. Morze stało się
wyłącznie źródłem utrzymania. -Czy widzieliście mój ogród?- pyta z
zadowoleniem Dimitra. Ogród: na niedużej barierce psarokaliwy
rozrzuconych jest kilka doniczek. Pomidor, kwitnąca właśnie
truskawka, pietruszka, papryczki, koper włoski i szałwia. Kilka
kwiatów. To i tak spory luksus w tych warunkach. Dookoła woda, ale
niezdatna, słona. Po słodką trzeba płynąć kanałami w górę rzeki. W
suche lata trzeba płynąć daleko, bo słone morze wdziera się w głąb
delty. Bywa, że dobra wodę udaje się znaleźć dopiero tuż przed
turecką granicą.
Vasilis wypływa, by zarzucić krewetkowe sieci w morzu. To
doświadczony rybak, nierzadko ryzykuje połów w marną pogodę. Dimitra
nasłuchuje w radiu komunikatów o nadchodzącym silnym wietrze.
Vasilis obiecuje szybki powrót.
Wyprawa po jajka. Łodzią oczywiście. W innej odnodze delty w
podobnej psarokaliwie żyją Christos i Marianthi. Hodują trochę
kurek. Małżeństwa witają się serdecznie. Marianthi przygotowuje
kawę, panowie rozpoczynają rybackie pogawędki. Powrót. Po zmroku
kanały delty stają się mroczne i tajemnicze. Trzcinowiska falują na
wietrze nadchodzącej burzy. Nagle wyłania się bezkres morza- Vasilis
i Dimitra znów są w domu.
Gości podejmują szklaneczką tsipuro, smażonymi rybkami i krewetkami.
Jedyną rozrywką na tym pustkowiu jest telewizor na prąd z
akumulatora. Dookoła cisza nocy i odwieczny śpiew morza. Na
balkoniku powiewa naznaczona przez wiatr mała grecka flaga. Ostał
się na niej już prawie tylko krzyż. Przypomina zniszczoną przez
morza flagę piratów.
Zawsze gdy Vasilis wraca z połowu, rozpoczyna się żmudna praca
wybierania ryb i krewetek z sieci. Potem mycie. Te mniejsze lub
zgniecione zostawią dla siebie. Najładniejsze okazy trafią na targ
rybny.
Gościnny obiad w psarokaliwie: talerze uginające się od różnej maści
ryb i rybek, krewetek. Jak w najwykwintniejszej psarotawernie.
Pomidorki i marchewki z doniczek na barierce..Piosenki Kazandzidisa.
Retsina schłodzona w pudle z lodem czyli tutejszej lodówce. Toasty.
-Pytacie nas jak żyjemy tu na tym odludziu- odzywa się Dimitra -Któż
w mieście żyje lepiej od nas? –dodaje.
-I dlaczego nie przyjeżdżają zamieszkać tu inni, by doznać tego
życia?- zastanawia się Vasilis…
Skromna psarokaliwa na skraju morza, niepewnego lądu i rzecznych
odnóg. Grecja prostoty. Świat sprzed kilku dziesięcioleci, który
wciąż żyje. Tu na skraju Grecji, zapomniany...

*****************************************************************

Opis ten stworzyłem na podstawie pięknego i jakże wzruszającego
reportażu z podróży w deltę Evrosu, który ukazał się w czasopiśmie
Eliniko Panorama (numer lipiec-sierpień 2007) i który przeczytałem
wczoraj. Autorzy reportażu to Theofilos Basjurakis i Petros Kurupis.
Nie mam jak pokazać Wam zdjęć Dimitry i Vasilisa, ich psarokaliwy,
maciupeńkiej kuchenki, widoku z ich balkoniku na Morze Trackie i
Samotrakę.. Cały reportaż jest znacznie dłuższy.Co mogłem, starałem
się oddać w słowach powyższego tekstu.
Opowieść o pięknych ludziach i ich życiu, jakże dobra na ten
zabiegany przedświąteczny i nadchodzący świąteczny okres, w którym
zawsze jakoś więcej czasu do Zastanowienia...

Serdeczne pozdrowienia dla Forumowiczów smile
Tomek


    • megalonissos Re: Opowieść ze skraju Grecji 15.12.07, 21:44
      Piękny opis i piękni ludzie i pięknie, że dostarczasz nam Tomku tyle wiadomości
      o Grecji. Oby więcej ludzi żyło wolniej, nie goniło za pieniędzmi i zaszczytami
      a znajdowało coś dla ducha. Ja po dzisiejszym dniu mam nadzieję, że ponownie
      znalazłam ,,swoje miejsce,, w tym Miejscu, które jest mi bardzo drogie...
    • jeta0 Re: Opowieść ze skraju Grecji 16.12.07, 11:37
      Εύγε, Θωμά!smile

      Netowa namiastka czasopisma -> www.elliniko-
      panorama.gr/issues.php?issueId=57#fullart
      • jeta0 Re: Opowieść ze skraju Grecji 16.12.07, 11:40
        www.elliniko-panorama.gr/issues.php?issueId=57#fullart
        • tomaszkozlowski1 Re: Opowieść ze skraju Grecji 16.12.07, 14:07
          Dziękuję Jeto smile
          Ta różowa łódka to właśnie łódka Vasilisa!

          Eliniko Panorama to, obok Difono, moje drugie najukochańsze greckie
          czasopismo! Dzięki komuś (tak, tak z tego forum smile), kto niedawno
          był w Grecji, mam nawet ostatnie numery obu smile) Radość to będzie na
          luźniejszy świąteczny czas zagłębić się w ich lekturze!
          Dla wszystkich miłośników Grecji, którzy jeszcze nie znają greckiego
          takie czasopismo jak Eliniko Panorama to kolejna (np. obok
          piosenek smile) dobra motywacja aby nauczyć się tego języka- tyle stron
          o tylu cudach Grecji, w dodatku w tym przepięknym, pełnym finezji
          języku!..
          Pozdrawiam! smile))
Pełna wersja