Gość: Steppenwolf
IP: 62.29.248.*
02.10.09, 14:47
Witam.
Od jakiegoś czasu byłem zdania, że pokrowce na buty są najlepszym
wynalazkiem człowieka, od czasu wynalezienia roweru, ale po
wrześniowym wypadzie na pogranicze polsko-słowackie, gdy trzeciego
dnia przez 80 km jechałem w deszczu, muszę ten pogląd nieco
zrewidować. Zresztą dzień wczorajszy o tej rewizji mi przypomniał.
Pytanie: jaki macie patent, na suche buty po powrocie z wycieczki w
ULEWIE?
Specjalnie napisałem w ulewie, ponieważ moje pokrowce znakomicie się
spisują przy małym deszczu lub po deszczu. Jednak, gdy wpadnę w
oberwanie chmury (jak wczoraj) lub gdy jadę bardzo długo, buty i tak
mam mokre, ponieważ woda zaczyna lecieć górą, ściekając po łydkach.
Co Wy na to, Siostry i Bracia?