Forum Sport Rowery
ZMIEŃ
    Dodaj do ulubionych

    Potrzeba przesiadki na elektryczny

    18.12.09, 15:36

    Witam !!!
    Przeszło siedem lat temu [wtedy-56 lat] miałem ciężki udar. Po roku od tamtego
    wydarzenia nauczyłem się ponownie jeździć rowerem. Mam solidnego górala-damkę.
    Na męskim trudniej pod światłami. Nie pokonuję dużych dystansów, na ogół tylko
    spacery do 10 km, za to prawie codziennie, chyba, że bardzo ślisko,lub zbyt
    intensywne opady. Najdalej jeżdżę z Warszawy [oś.Bródno]nad Zalew Zegrzyński [22
    km]. Z tym, że ostatnio mam mniej sił witalnych, szybko dostaję zadyszki. Aby
    zupełnie nie rezygnować z roweru, zamierzam na wiosnę kupić aluminiowe Trendy
    ze wspomaganiem elektrycznym. Reklamują zasięg co najmniej 25 km. Waga 23 kg.
    Ta wersja nie ma opcji skuter, więc troszeczkę trzeba popedałować. Wybrałbym
    napęd w tylnej piaście, gdyż muszę bicykl wstawiać do windy w pozycji pionowej a
    prawdopodobnie nie uradziłbym zbyt ciężkiego przodu. Cena w allegro poniżej
    2000 zł.
    Chciałbym się dowiedzieć co sądzicie o tym pomyśle?
    Obserwuj wątek
      • dr.krisk Mam wątpliwości... 18.12.09, 22:33
        A nie lepiej byłoby kupić dobry, lekki rower crossowy? W porównaniu
        z "solidnym góralem - damką" na pewno będzie stawiał mniejsze opory.
        Co do rowerów elektrycznych jestem nieco sceptyczny - chyba ich
        zalety niweczy spora waga. Ale doświadczeń własnych nie mam.
        Wiele zdrowia życzę.
        K.
        • chrzaszczyk Re: Mam wątpliwości... 04.09.12, 17:39
          cześć udało mi się przekonać właścicieli portalu www.roweryelektryczne.info do założenia pierwszgo w Polsce forum rowerów elektrycznych :) teraz mogę nim nadzorować dlatego zapraszam na nie wszystkich fanów rowerów elektrycznych. www.roweryelektryczne.info.forum
      • Gość: end Re: Potrzeba przesiadki na elektryczny IP: 194.181.103.* 25.12.09, 16:12
        Wszystkie rowery z "dodatkami" spalinowymi a zwłaszcza elektrycznymi są ciężkie
        lub bardzo ciężkie. To gorzej niż kwiatek do kożucha. Kolega ma "rower
        elektryczny", jest to twór (tak jak wszystkie) koszmarnie ciężki, z jakimiś
        żelowymi akumulatorami najnowszej generacji które miały być znacznie lżejsze do
        klasycznych. Efekt jest taki ,że ten parszywy pojazd musimy wnosić na II piętro
        we dwóch. To jest absolutnie nie dla Ciebie. Poza tym zasięg rozmija się
        znacznie od zadeklarowanego w opisie i wszystkie te "ekologiczne" pojazdy tak
        mają. Weź pod uwagę sensowną radę >jacu< i kup porządny lekki normalny rower,
        nie ponad 80 kilogramowego potwora z oponami jak balony etc etc ...
        • 1946zeglarz1946 Re: Potrzeba przesiadki na elektryczny 28.12.09, 21:58
          O ile wypowiedź dr. Kirsk była doradzająca, niczego nie narzucająca ale
          wyrażające swoje nastawienie, to Ty endu wyraźnie przesadzasz i niemal
          straszysz. Nie taki diabeł straszny......
          Używany dotąd przeze mnie góral waży około 14 kg. Ten bicykl, który zamierzam
          kupić będzie o 9-12 kg cięższy. Ale za to będę miał pomoc w pedałowaniu.
          Mieszkam wysoko w bloku ale działają dwie windy. W 33-letniej historii tego domu
          dwa razy się zdarzyło , że oba dźwigi nie działały. Windy startują z wysokiego
          parteru, ale tam jest łagodny i wygodny podjazd dla wózków i rowerów.
          Oczywiście moje nastawienie jest takie, że dopóki można to należy do napędu
          używać siły mięśni ale czasami sił może brakować, a z dwuśladu nie chce się
          rezygnować. A tak na marginesie zacząłem też doceniać tolka i inne trzykołowce.
          Może to będzie następnym krokiem ?
          • dr.krisk Jednak.... 28.12.09, 23:43
            Namawiałbym cię na spróbowanie jazdy na lekkim, technicznie
            zaawansowanym (dobry napęd) rowerze crossowym. Oprócz mniejszej
            wagi, dobry napęd i opony o niskich oporach toczenia dają naprawdę
            niesamowite oszczędności w wydatkowanej energii.
            Wiem co piszę, bo sam zaczynałem od masywnego górala GT Avalanche
            (używam go do dziś), aby dokupić sobie lekkiego crossa (Kellys
            Axxis) - a ostatnio szosówkę Kross Berus.
            Obawiam się, że te elektryczne rowery niewiele dają: ich większa moc
            akurat pomaga poruszać dodatkową masę, tak więc pedałowania masz z
            grubsza tyle samo. No i nie wierzę w te trwałe akumulatory litowe
            (bo chyba o takie chodzi).
            Jeżeli naprawdę masz problemy z napędzaniem jednośladu siłą swych
            mięśni, to może rozważ kupno np. skutera, albo motoroweru?
            • 1946zeglarz1946 Re: Jednak.... 29.12.09, 02:41
              Do dr. Kirsk
              Uwzględnię Twoje poglądy, zresztą myślę podobnie z tym, że nie zmieniałbym
              swojej damki [bardzo ją lubię, tyle lat jest niezawodna]zamierzałem tylko
              przednią oponę zastąpić taką z mniej aktywnym bieżnikiem.
              Ale korci mnie jednak aluminiowy bicykl z elektrycznym wspomaganiem. Zbieram
              wiadomości na ten temat i nie wierzę, że tyle źródeł podawałoby kłamliwe informacje.
              Mam prośbę rzuć okiem na stronę rowerów elektrycznych a szczególnie na trendy
              www.trendybike.pl/
              Decyzję do do ewentualnego kupna podejmę na wiosnę. Jeśli wrócą mi siły witalne
              [a taka szansa jest]moje rozważanie będą bezprzedmiotowe. Spora dawka
              pedałowania to dla mnie trening, ruch, i zachowanie tej słabiutkiej kondycji.
              Na przykład dzisiaj zrobiłem powolną, pięciokilometrową rundkę na przełożeniach
              2/2, 2/3. Lecz zakończyłem ją potwornie zmachany.
              Podkreślam, sprawa otwarta...
              • flatron2008 Re: Jednak.... 29.12.09, 08:26
                Przeglądając prasę rowerową (Magazyn Rowerowy, Bike Board)
                zanalazłem ostatnio kilka artykułów na temat rowerów z dodatkowym
                napędem elektrycznym: wydaje mi się, że jest to przyszłość miejskich
                bicykli i nie tylko miejskich. Na przykład firma KTM testuje napęd
                elektryczny w rowerach górskich. Także Felt czy Lapierre
                eksperymentują z takim napędem.
                Bardzo ciekawym pomysłem jest umieszczenie wspomagającego silnika w
                miejscu suportu a akumulatora w ramie podsiodłowej.
                Wspomagający napęd elektryczny staje się coraz lżejszy, niedługo
                chyba będzie też tańszy. Moim zdaniem jest to dobre rozwiązanie nie
                tylko dla osób starszych ale także dla mieszkańców rejonów
                górzystych: podjeżdżając pod wzniesienie o większym nachyleniu
                zawsze można wspomóc się silnikiem.
                Uważam, że to całkiem sensowny projekt.
                • Gość: zalogowany Ad sensowny projekt. IP: *.ztpnet.pl 31.12.09, 20:01
                  Wierzyłbym w taki akumulatorowy rowerek wtedy, kiedy zjazd z górki
                  pozwałałby na doładowanie akumulatora takiego roweru.

                  Samemu Żeglarzowi1946 życzmy zdrowia, wyboru roweru 3-kołowego z
                  akumulatorem - albo skutera plus rowerka stacjonarnego, do
                  pedałowania w domu ;)
                  • Gość: benek.z.gw W zasadzie bogatsi już mogą kupować elektryczne ro IP: *.e-wro.net.pl 01.11.10, 16:35
                    > Wierzyłbym w taki akumulatorowy rowerek wtedy, kiedy zjazd z górki
                    > pozwałałby na doładowanie akumulatora takiego roweru.
                    niemądre myslenie :P
                    Akurat to jest najmniej potrzebna funkcja roweru el.
                    Rowery z doładowaniem istnieją ale ten gadzżet jest zbędny bo niewiele daje a kosztuje więcej niż efektów z tego.
                    Ilosc czasu na zjazdach czy hamowaniach jest znikoma do czasu ajzdy.
                    Dodatkowo sprawności w przetwarzaniu energii są takię ze nie ma to wielkiego sensu.
                    Ile chciałbys doładowac akumulator podczas zjazdów ( sumy ) ?
                    Wystarczy ci 5% ?
                    Akumulator oddaje część energii bota tracona jest na oporności wewnętrzne akumulatora oraz starty w sterowniku.
                    Silnik traci około 20-25% energii.
                    Załóżmy ze do napędu wykorzystujemy 60-70% energii.
                    Przy hamowaniu jest jeszcze gorzej.
                    Sprawność prądnicy będzie gorsza od silnika .Strzelam 70%. Potem straty na prostowniku.Potem strata na sprawności ładowania akumulatora nawet do 40%.
                    Ładowanie odbywałoby się większym prądem niż zasilanie silnika co zwiększałoby tylko straty.
                    No chyba że zdecydowałbyś się na bardzo wolne zjazdy aby wydłużyć czas ładowania.
                    Zatem lekko licząc 06*0,7 =42% sprawności ładowania .
                    Wykorzytując tę energię w silniku sprawność łączna spada 0,42*0,7=29%


                    W rowerach elektrycznych są wążniejsze rzeczy niż doładowanie.
                    1) Najważniejsza to zasięg.
                    To wykładnia wagi i ceny. Możesz kupić podwójny akumulator który i tak jest zbyt drogi .
                    Zwiększony zasięg to dyskomfort jak trzeba rower wepchać przez krzaczory na wzniesienie.

                    2) To chyba ważniejsze od zasięgu jeśli nie liczą się koszty które decydują o kompromisie pkt 1.
                    To czas ładowania który wynosi kilka godzin.

                    3)- Sprawa być może najważniejsza jeśli nie mamy za dużo pieniędzy to trwałość akumulatorów.
                    Miedzy bajki można sobie włożyć ilość cykli ładowania podawanych przez producentów.
                    100 ładowań akumulatorów kwasowych i 200-300 NiMH lub LiIon i już bedziemy niezadowoleni z zasięgu.
                    Tak napradę na dziś do roweru nadaje się akumulator LiPo4 ale to koszt ok 1000 zł na małym zasięgu czyli 2000 zł na zadowalającym.
                    Za te pieniądze można sobie kupić skuter czy używany motocykl i jeździć nimi przez wiele lat.
                    Bez ograniczeń na czas ładowania i bez tracenia mocy akumulatora daleko od domu.
                    Poleca załadować rower do ok 30-33 kg masy pojazdu i wrócić czymś takim z wycieczki a będziecie wiedzieli czy warto.

                    Czy zatem to dobry czas na kupno roweru ?
                    Postęp w dziedzinie akumulatorów jest bardzo wolny.
                    Gdyby tak czekać to jeszcze 15 lat można by się nie doczekać.
                    Właśnie kilkanaście dni temu ruszyła produkcja akumulatorów SCiB które będą napędzały elektryczne motocykle Kawasaki.
                    Czekaliśmy na te akumulatory kilka lat.
                    Mozna juz chyba w Indonezji kupic rower z takimi akumulatorami.
                    ponieważ na razie robi je jedna fabryka toshiby to trochę minie a z wzrośnie produkcja i spadnie cena.
                    Ceny tez będą spadać bo coraz więcej akumulatorów jest produkowanych do aut elektrycznych.
                    Tu otwiera się pole dla konstruktorów bo akumulatory do aut elektrycznych to odpad.
                    Czeka na nie energetyka bowiem akumulator taki jak straci ok 20% przez około 2 lata to będzie demontowany z auta i zastępowany nowym.
                    Akumulator SCiB jest cięższy od akumulatorów obecnie stosowanych w rowerach ale ma zalety które eliminują 3 podstawowe wady które opisałem na wstępie.
                    Cena i waga. Im większy tym droższy.
                    Ale można mieć mały akumulator (tańszy ) i częściej go ładować.
                    Niby bez sensu bo ładowanie zabiera ok 5 godzin ale wlaśnie akumulatory SciB można ładować 10 minut. Ponieważ to nowość producent ze względów bezpieczeństwa wydłużył czas ładowania do 30 minut.
                    Nie musimy lądować do końca wiec pijąc piwko możemy doładować to co nam brakuje zresztą jak dojedziemy do baru to i tak będziemy mieli tylko w części rozładowany.
                    W zasadzie już to spowoduje rewolucja le jest jeszcze inna cecha a mianowicie ze trwałość tych akumulatorów będzie do 6000 ładowań.
                    Tak naprawdę ilość ładowań to jest ukryta "cena roweru" .

                    Czy zatem warto kupić dziś rower elektryczny ?
                    Pewnie nie ma sensu czekać 15 lat na spadek cen ale dziś kupiony rower można będzie sukcesywnie wyposażać w nowsze akumulatory lub ogniwa paliwowe( wodorowe) ,
                    Silnik jak i sterownik elektroniczny się nie zestarzeje i nie ma co liczyć na postęp w technologii ich wytwarzania bo to konstrukcje opanowane technologicznie.
                    troszkę odchudzą silniki ale to to bez znaczenia.
                    Pewnie te nowsze będą znów droższe od obecnych.

                    Problemem jest tylko zdecydować się na napięcie roweru bo nie wiadomo co będzie standardem (24, 36 czy 48V ).
                    Nie używam jeszcze roweru elektrycznego ale mam doświadczenie w eksploatacji akumulatorów i powiem że z roweru elektrycznego będziecie zadowoleni tylko gdy będzie nowy.
                    Lepiej od razu kupić sobie tani używany rower, a różnicę w cenie do nowego zainwestować w dwa akumulatory jeśli jeździcie na wycieczki.

                  • Gość: benek.z gw. Skutery elektryczne to odległa przyszłosć IP: *.e-wro.net.pl 01.11.10, 17:05
                    > Zgadzam się z tobą, skutery elektryczne
                    > to przyszłość. Coraz więcej osób stawia na oszczędność, dlatego też skutery
                    > elektryczne przejmą rynek w najbliższej przyszłości.

                    Tu się akurat nie zgodzę.
                    Skuter elektryczne są przyszłością ale nie są lokomotywą.
                    Wcześniej będą auta elektryczne (dla bogatych) oraz rowery elektryczne dla biednych.
                    Akurat najdroższy w napędzie elektrycznym jest akumulator co powodje że skuter kosztuje 10-15 tys zł.
                    Trwałość akumulatora jest taka że maksymalnie po 2 latach będzie do wyrzucenia .
                    Daje to najmniej 500 zl kosztów miesięcznie i sporo zachodu z długotrwałym ładowaniem.
                    Za te pieniądze mamy ponad sto litrów benzyny miesięcznie co umożliwia przejechanie ok 5000 km/mies skuterem benzynowym.
                    Zatem nie dość ze będzie to droższe to i bardziej kłopotliwe w używaniu i bardziej awaryjne.
                    Koszt akumulatorów do skutera jest około 10 razy większy niż do roweru a to znaczy że rowery elektryczne wejdą do powszechnego użycia o 10-20 lat wcześniej.
                    Podobnie z autami elektrycznymi. Koszt akumulatora w aucie to ponad 50% .
                    akumulatory będą taniec ale ponieważ auta maja dziś osiągi 100-180km to akumulatory będą trzymać cenę a zwiększać zasięg auta tak do 50-700 km bez ładowania aby się min dało pojechać w trasę. Zatem trzeba się będzie zastanowić czy do 3-4 letniego auta opłaca się dawać tak drogi akumulator bo same auto będzie warte 30-50% ceny karoserii czyli 15-25% ceny nowego auta.
                    Zatem za ok 4 lata używane auto będzie niewiele droższe od nowego skutera.
                    Zasięg takiego auta spadnie do mniej niż 50 km ale jak na miasto może to wystarczyć.
                    Ale stacje ładowania są koszmarnie drogie i będą kolejki do nich.
                    Raczej sporo będzie kosztować ładowanie bo 100 stacji może ktoś zasponsorowac ale nie tysiące.
                    Ładowanie w garażu będzie tanie ale powolne jak auta zwiększą zasięg to naładowanie auta w garażu przez noc będzie niemożliwe. No ale przy takich dużych zasięgach (pozamiejskich) nie trzeba będzie w 8 godzin naładować akumulatora do 100%.


                    Skutery elektryczne będą miały tę zaletę że szybko będą ruszać ze skrzyżowań bo mają wysoki moment obrotowy.
                    To jest jednak niebezpieczne na śliskiej jezdni.
                    Napęd elektryczny to przyszłość autobusów miejskich.
                    Połączenie akumulatora z superkondensatorem umożliwi zrobienie hybrydy autobusu z trolejbusem eliminując wszystkie wady jednego i drugiego.






              • dr.krisk Re: Jednak.... 29.12.09, 14:08
                Przejrzałem tę stronę.. i dalej mam wątpliwości. Waga 35 kg to
                bardzo dużo. A silniczek tylko 200 W....
                No to co mi się bardzo nie podoba, to brak adresu firmy
                sprzedającej. Dziwnie to wygląda - podali tylko telefon komórkowy
                oraz email. Nie lubię takich firm :(

                Wracając do meritum - na Twoim miejscu pogrzebałbym jeszcze w
                internecie, ostatnich numerach BikeBoarda i Magazynu Rowerowego (coś
                tam pisali). Marzenia i pomysły trzeba realizować!

                Najlepiej gdybyś mógł wypróbować taki rower przed zakupem. Trochę za
                dużo niewiadomych, aby kupować w ciemno.

                Zdrowia!
                • 1946zeglarz1946 Re: Jednak.... 29.12.09, 16:32
                  Do dr. Kirsk
                  Wątpliwości są. Z tym, że na alegro między innymi
                  [ssl.allegro.pl/16479_pozostale.html?order=t&view=gtext]są i inne rowery
                  ze wspomaganiem elektrycznym. W tym, również takie o ramie aluminiowej. Stalowe
                  ważą 33-42 a aluminiowe od 21-27 kg. Zachodnie, "nówki" są raczej drogie. Te z
                  elementami chińskimi znacznie tańsze. Silnik 200W sądzę, że wystarczy na płaskie
                  tereny a maksymalna szybkość 25km/godz jest wymuszona przez przepisy, aby rower
                  był nadal traktowany jak rower. Znalazłem też firmy nieopodal Warszawy
                  [Sulejówek i Miłosna] gdzie być może jest możliwość wypróbowania bicykla przed
                  ostatecznym zakupem.
      • Gość: andrzej Re: Potrzeba przesiadki na elektryczny IP: *.dip.t-dialin.net 29.12.09, 17:03
        tak naprawde to nie wiem co doradzic,ja mam 70-lat ale jezdze na nor-
        malnym alu rowerze z dynamem w piascie i 24-biegami,jestem po zawale,
        teraz wszystko w porzadku i jezdze ca.45km.Jak zrobie jakas dluzsza
        przerwe to tak jak bym od nowa rozpoczynal,tak moze byc z Toba ten
        silniczek moze Ciebie rozleniwic,wiec moze lepiej deptaj Chlopie
        Mam taki jak to wszyscy moi znajomi lacznie z moja Zona okreslaja
        wariacki pomysl,chce z Passal do Wiednia a moze i do Budapesztu,poje-
        chac wzdluz Dunaju.Problem z bagazem nie wiem czy dam rade ciagnac
        dodatkowy wozek.No to czesc i pedaluj,puki mozesz to na wlasnych
        nogach.Pozdrawiam
        • robertrobert1 Re: Potrzeba przesiadki na elektryczny 03.01.10, 15:21
          Gość portalu: andrzej napisał(a):

          > ten
          > silniczek moze Ciebie rozleniwic,

          Nie prawda. Widać, że nie jeżdziłes na elektrycznym rowerze. Silniczek jest
          tylko do wspomagania pedałowania a jak przestaniesz to rower się zatrzyma.


          > chce z Passal do Wiednia a moze i do Budapesztu,poje-
          > chac wzdluz Dunaju.Problem z bagazem nie wiem czy dam rade ciagnac
          > dodatkowy wozek.

          Ta trasa jest absolutnie płaska. Mój 8 letni syn przejechał ją bez żadnego
          wspomagania. Bagaż nie będzie problemem.

          https://lh5.ggpht.com/_2W6DuIzAks8/R8RQJeG7aaI/AAAAAAAAGCE/w5NcVq6IzOc/s640/_5_00086.jpg


          Problemem może być tylko sam dojazd do Passau powrót, np ze Słowacji, bo z
          jednej i drugiej strony górki.

          https://lh5.ggpht.com/_2W6DuIzAks8/R8RPQeG7ZtI/AAAAAAAAF8Q/SAozSPI11lo/s640/_15_00041.jpg
      • cjt7 Re: Potrzeba przesiadki na elektryczny 30.12.09, 10:34
        A może inne alternatywy: zastanawiałeś się nad np krótkim rowerem poziomym (SWB - short wheel base) - zajrzyj tutaj: poziome.republika.pl/ - będziesz miał wygodniejszą pozycję jazdy, mniejsze opory toczenia, waga jak zwykłego roweru a nauka jazdy to około 15 min ćwiczenia. Zastanów się również nad rowerem z pomocniczym silnikiem spalinowym SACHS wbudowanym za pedałami. Jest on w dalszym ciągu dość lekki a uniezależnia cię od naładownaych akumulatorów i zasięg na jednym tankowaniu dużo większy. Nie wiem czy kupisz nówkę ale używane są w bardzo przyzwoitym stanie i kosztują około 700pln...
        • 1946zeglarz1946 Re: Potrzeba przesiadki na elektryczny 30.12.09, 11:40
          Typowe "poziomki" mi się nie podobają ale pół-poziomy giant składak, to owszem.
          Ale mam zastrzeżenia; za bardzo rzucający się w oczy, i często przeciąża się
          kolana - zaparcie o fotel z oparciem. Znaczy o tym czytałem. Ten giant występuje
          również z wspomaganiem elektrycznym. Motorek spalinowy odpada. Cenię bezgłośność.
          Co prawda, w mojej kabinówce, jak już bardzo rzadko używałem żagli, elektryczny
          napęd musiał ustąpić czterokonnemu suzuki, ale to dlatego, że nie stać mnie było
          na odpowiedni akumulator a i dostępne wtedy silniki elektryczne zapewniały mojej
          ważącej prawie tonę łódce zaledwie 5 km/godzinę a najsłabsze spalinowe ponad
          dwukrotnie więcej.
          Wracając do rowerów, zasięg 30 km, w pełni mnie zadowala.
          Dzięki za radę.
          • Gość: zalogowany Ad zdrowie "po" IP: *.ztpnet.pl 31.12.09, 20:10
            Znajomy mój, 70-latek, zaniechał jeżdżenia samochodem, kiedy jego
            stan zdrowia spowdował kilka zapaści-omdleń.
            Oby tą drogą nie poszło zdrowie u Żeglarza1946.

            Wybór jazdy na 3-kołowcu, nawet z, niedajbóg, nagłą zapaścią, nie
            doprowadzi do wywrotki i wjechania komuś pod koła.

            A rower elektryczny w tej postaci też nie byłby, chyba, trudny do
            zalezienia, jeśli już tak Żeglarz1946 na niego tak "choruje"...
      • mark785 E-bike cz.1 z 2 06.01.10, 16:21
        W Twoim przypadku ,pomysł aby używać roweru z napędem elektrycznym
        uważam za prawidłowy.Od sierpnia sam poruszam się na rowerze z
        napędem
        elektryczny i co do jazdy to mogę pisać jedynie superlatywy.

        Co do wyboru to wiele zależy od kilku problemów z jakimi się spotkasz
        Pierwszy krok to oczywiście kwota jaką możesz przeznaczyć na rower.
        Na drugim miejscu jest sprzedawca.Jego zaangażowanie już "po
        sprzedaży"
        może być "nieocenione".Warto poświęcić czas na znalezienie opini os
        przedawcy przed dokonaniem zakupu.
        Na kolejnym jest serwis.I to taki który naprawia rowery elektryczne.
        Teoretycznie można założyć ,że pomoże ci sprzedawca.Ale.... są różni
        sprzedawcy.
        Z mich doświadczeń wynika,że kontakt z serwisem jest nieunikniony;)
        A co doświadczeń z serwisem to masz tu przykład:
        groups.google.pl/group/pl.rec.rowery/browse_thread/thread/e5a526ee72cecbbc/849d08e324d635b6
        Polecam również zwrócenie uwagi na - jak długo funkcjonuje
        sprzedawca na rynku i
        jak długo istnieją na rynku modele które oferuje.
        I zdecydowanie polecam "próbne jazdy" przed zakupem.
        Co do eksploatacji to niestety ale po kilku latach bateria
        ulega "zużyciu" i należy
        wymienić ją na nową.Czas po jakim bateria przestanie nadawać się do
        użytku
        zależy od jej jakości jak i intensywności użytkowania roweru.Istotne
        też jest
        obciążenie jakiemu jest poddany rower oraz teren po jakim się
        porusza rower.
        A jak zdązyłem się dowiedzieć,cena nowej baterii do mojego roweru to
        ok.20-30% wartości roweru
        w chwili zakupu.Sam zakładam,że wersji pierwszej ,za 2-3 lata będę
        kupywał nową baterię
        lub w drugiej wersji do której bardziejsię skłaniam - kupie
        nowy ,lepszy rower.Co do umiejscowienia
        napedu to zdecydowani jest to subiektywe odczucie ale przyznaje ,że
        sam wybrałem wersję gdzie silnik
        znajduje się w tylnej piaście a dodatkowo rower posiada "manetkę
        gazu".
        Tutaj www.victoria-elektrorad.de/technik.html masz opisane
        kilka popularnych napedów.
        Co miejsc gdzie można obejrzeć rowery to w Warszawy to sam miałem
        okazję oglądać :
        www.interbike.com.pl/oferta1.html - (należy zapytać o
        adresy ,w Warszawie było dwóch sprzedawców)
        www.rowery-elektryczne.pl/ - (adres jest na stronie)
        www.elektrower.pl/ - (w sezonie były w Klifie a na stronie są
        też inne
        adresy ale nie mam pewności co do tych pozostałych)
        www.decathlon.com.pl/PL/elops-7-elektryczny-77638794/ -
        (kilka dni temu
        widziałem ten model w sklepie Decathlon Reduta)
        www.chillride.pl/browse:400/rowery+elektryczne - (należy
        zapytać o aktualna ofertę w sklepie,wcześniej był jeden model który
        oglądałem w tym sklepie)
        www.kettler.pl/index.php?tab=rowery&c=2_hybrid&u=city&id=189
        - (należy zapytać gdzie obecnie prezentują rowery - np.widziałem w
        Ski-Team 17Stycznia)
        Ceny powyższych rowerów są od ok.3 000 do 12 000 zł.

        Większość obecnych na rynku rowerów elektrycznych mozna znaleść na
        Allegro.
        Tutaj zebrałem kilku dostawców nie tyko z Allegro :
        www.speed-rowery.pl/index.php?c=elektryczne
        www.rowery.kimet.eu/
        www.abra-cross.pl/product_info.php?products_id=69
        www.holender.net.pl/rowery.php?id=22&page=1
        www.helio.com.pl/
        www.quand.pl/skutery-elektryczne.php
        www.ekorowery.pl/
        www.galeriarowerow.pl/shop/90---Rowery-elektryczne.html
        www.rower.com.pl/-c-6_699_641.html
        Tak dla porównania ofert niezłych rowerów poza Polską:
        www.kalkhoff-bikes.de/html/ebike.asp
        www.schwinnelectricbikes.com/Default_in.aspx
        www.wisper.kellsoft.net/2009-10-range-UK.php
        www.batavus.de/kollektion/Trekking/Apache.aspx
        www.sparta.nl/Gb/Segment.aspx?Id=64
        www.hercules-bikes.de/category.aspx?id=50
        www.halfords.nl/NL/Fiets/Catalog/CategoryProductList.htm?categoryId=27&subCategoryId=27575
        www.victoria-elektrorad.de/
        www.winora.de/index.shtml?e_bike
        Oczywiście są też tańsze rowery są w ofercie sprzedawców poza Polską
        ale różnica jest w wielkości oferty.
        Tak na przykład - widziałem ofertę roweru za 199 EUR w jednym
        francuskich hipermarketów......
        Albo tutaj www.topelectricbikes.co.uk/Electric-Bikes-/-
        Bicycles/C3-1-0.htm
        jest wiele tańszych jak i droższych model (od razu w jednym miejscu
        87 modeli rowerów elektrycznych)
        lub tutaj www.evstart.be/e/produkten/pedelecs/index.html
        A jak popatrzysz na rynek poza Polską to masz tanie,średnie i dobre
        rowery czyli jest pełen przekrój
        oferty rowerów elektrycznych.

        Kiedyś czytałem ,że w Holandii jest ok.200 000 uzytkowników rowerów
        elektrycznych a UK 23 000.
        Inna ciekawą informacją jak widziałem to ,że w Chinach jest 2000
        zakładów produkujących
        rowery elektryczne a ich produkcja to 20 milionów sztuk rocznie.A na
        ok.500 milionów rowerów
        jakie posiadają Chińczycy ponad ok.100 milionów to rowery
        elektryczne.
        od-technologii-do-ekologii.blog.onet.pl/Zixingche-to-po-chinsku-rower,2,ID388906293,n
        blogi.bossa.pl/2009/02/19/e-bikes/
        edition.cnn.com/2009/TECH/10/15/electric.bicycles/index.html
        Tutaj są testy rowerów elektrycznych z 2008,niestety w języku
        holenderskim www.elektrischefietsen.com/e-bike%20test%
        202008.htm
        oraz test w języku angielskim www.extraenergy.org/main.php?
        language=en&category=products&subcateg=66
      • mark785 E-bike cz.2 z 2 06.01.10, 17:40

        Co do rowerów elektrycznych to mogę potwierdzić z własnego
        doświadczenia ,że "jaka cena - taka jakość"
        A co to jest tani rower elektryczny?
        Ceny rowerów bez napędu zapewne znasz.Łącząc napęd z rowerem masz
        całość.
        Tak aby mieć odniesienie dla porównia podam kilka przykładów cen
        napędów:
        www.ekonapedy.com/podstrony/zestawy.htm
        www.velectris.com/moteur-phantom.html
        www.crystalyte.com/index.html
        www.rftec.eu/index.php?a=378&lang=eng
        www.greenspeed.us/bionx_250_lithium_battery.htm
        czywiście inaczej trzeba "kalkulować" cenę przy masowej produkcji

        Bo na przykład - ceny napędów, gdy ilości zakupu "są nieco
        większe"...
        www.alibaba.com/showroom/kit_electric_bicycle.html
        albo gdy ktoś kupuje rowery elektryczne przy "nieco większych"
        ilościach
        www.alibaba.com/catalogs/1221/Electric_Bicycle.html?searchweb=Y
        Nie pokazuje ci tych cen po to abyś kupił kontener rowerów czy
        kontener części ale dla miał
        więcej informacji o rowerach elektrycznych:)
        Myślę,że trochę pomoże ci to w ocenie oferty.Co do do samego pomysłu
        - jazda na rowerze to czysta przymność.I warto kupić rower z napędem
        elektrycznym.Otwartą sprawą jest - "co kupić" i "od kogo"?

        Jak chcesz dowiedzieć się więcej to zerknij na forum
        "elektrycznych rowerzystów" - www.pedelecs.co.uk/forum/
        lub www.pedelecforum.de/forum/
        A tu www.talybontenergy.co.uk/documents/eBikeTrialReport.pdf
        na stronie 5 jest pewna informacja związana z wiekiem rowerzystów
        "elektrycznych".I jak to już widzałem na forach "elektrycznych"
        ,ta informacja potwierdza się to w przypadku większości
        urzytkowników.

        Zatem - powidzenia!

        PS. A tu poprawione linki z wcześniejszej wiadomości
        www.topelectricbikes.co.uk/Electric-Bikes-/-Bicycles/C3-1-
        0.htm

        www.elektrischefietsen.com/e-bike%20test%202008.htm

        www.extraenergy.org/main.php?language=en&category=products&subcateg=66
      • Gość: Michal Re: Potrzeba przesiadki na elektryczny IP: *.internetdsl.tpnet.pl 25.01.10, 22:40
        Nie nalegam ale... Popatrz i rozważ również rowerek na którym
        pokonałem już tysiące kilometrów. Silnik jest wspomaganiem
        pozwalającym na dłuższe wypady. Mimo, że nadal "mam parę" z
        przjemnością korzystam z pomocy gdy tylko jest trudniej (górki) lub
        zyczajnie mam dość, a do celu jeszcze trochę. Rowerek opisuję na:
        sites.google.com/site/saxonettecompanion/ Parę fotek
        umieściłem również na:
        www.pila.internetdsl.pl/Bytyn_jesien/index.html
        • 1946zeglarz1946 Re: Potrzeba przesiadki na elektryczny 26.01.10, 11:10
          Każda sikorka swój ogonek chwali...
          Michał, jestem pełen podziwu dla Twojego sachsa, ale nie o to chodziło.
          Zresztą, dziękując za wszelkie rady,[bezkonkurencyjny jest Mark 785] bo już się zdecydowałem. Pomimo, że teraz sroga zima, ale wyprzedaże, ceny obniżone. W najbliższy piątek dostarczą nowy nabytek. Jest to składaczek o wadze 21 kg i bez przerzutek - cena lekko ponad 2000zł. Najprostszy osprzęt za to dodatkowo przedni koszyk, gdzie mam zamiar wozić hybrydę panasonica G1 - w gotowości do strzału.
          Ten składaczek będzie drugim moim rowerem. Już w przedpokoju wbijają mi kołki sufitowe. Nie używany rower za pośrednictwem bloczków i linek będzie podwieszany jeden nad drugim.
          Jeszcze raz dziękuję wszystkim, za jakiś czas napiszę o tym elektrycznym składaku. Ale nawet jak to niefortunny wybór, to każdy jest kowalem swojego losu.
          • Gość: Michał Re: Potrzeba przesiadki na elektryczny IP: 193.23.61.* 27.01.10, 08:12
            Masz rację - miałem wątpliwości co do możliwości wjeżdżania windą z
            rowerkiem z silnikiem Sachs. Ustawienie w pionie odpada. Baczek
            zawiera 1,5 litra benzyny i jest to przeszkodą.
            Też mnie interesuje elektryczne wspomaganie. Widziałem coś takiego w
            MediaExpert przy Intermarche. Jakość jednak nie do przyjęcia
            (Chiny). Zauważ, że dystans na "elektryku" jest śmiesznie mały.
            Wbrew pozorom 25-30 km przejeżdża się bardzo szybko. Systemy
            wymuszające wspomaganie przez pokręcenie pedałami zużywają prąd nie
            zawsze w odpowiednim momencie. Lepsze są te z manetkami, gdzie
            kierujący sam decyduje o użyciu wspomagania i szybkości. Gdy jest
            zimno akumulatorki szybko siadają (mają małą pojemność). To wszystko
            jak do tej pory zniechęciło mnie do zakupu "elektryka". Widziałem
            jednak kiedyś parę jadącą na klasycznych holendro-podobnych
            rowerkach ze wspomaganiem elektrycznym. Rowery były high-top z gps
            na kierownicy. Sam silnik był małych rozmiarów w piaście.
            Przejechali z taką swobodą w idealnej ciszy. Odebrałem to z
            zachwytem - dróżka nad jeziorem w Czechach była też ciekawa :-)
            • 1946zeglarz1946 Re: Potrzeba przesiadki na elektryczny 27.01.10, 09:15
              No, widzisz Michale, wszędzie można doszukać się pozytywów.
              W moim przypadku zasięg 25-35 kilometrów, w pełni mnie zadowala. Bardzo chciałem mieć wspomaganie elektryczne, teraz mam, nigdy nie miałem składaka - dwa w jednym. Podejrzewam, że w moim rowerku będzie sporo części wytwarzanych w Chinach, niestety taka jest rzeczywistość. Względnie tanio ale i chłam coraz mniejszy. Za mojej młodości to samo mówiło o japońskich wyrobach. Że plagiat, że miernota.
              To co piszesz o manetce, zbytnio mnie nie przekonuje. Nie chciałem mieć w "elektryczniaku" opcji skuter. Wtedy nie ma konieczności kręcenia pedałami,
              A w ogóle dyskutujemy o urządzeniu, o którym większość wiadomości mamy z drugiej ręki, mam nadzieję, że niedługo je przetestuję.
              Martwią mnie tylko nowe opady śniegu. Kiedy i gdzie będę "szalał" nowym składaczkiem ?
              • Gość: Michał Re: Potrzeba przesiadki na elektryczny IP: 193.23.61.* 27.01.10, 11:52
                W mojej młodości o japńskich wyrobach też tak mówiono :-) Ciekaw
                jestem jakie będziesz miał "elektryczne" doświadczenia. Składak
                zmieści się spokojnie w windzie ale połykacz kilometrów to nie jest.
                Nawet na krótkich dystansach trzeba mieć więcej pary w pedałach. Mam
                nadzieję, że Ci elektryka wydatnie pomoże. Powodzenia! Miłego
                oglądania świata! No i zdrówka oczywiście. Napisz za jakiś czas jak
                się kręci na nowym nabytku.
                • 1946zeglarz1946 Re: Potrzeba przesiadki na elektryczny 27.01.10, 17:52
                  "Góral" na stojąco też się mieści. Na zbytniej szybkości mi nie zależy. Podobno składaczek ma wyciągać 25 km/godz. Niestety nie miałem możliwości przejechania się nim, przed zakupem. Nie mam pewności, jak się reguluje szybkość. Przecież, często będę chciał się wolno poruszać. Z tego co wiem, czysty tryb rowerowy osiąga się przez wyjęcie czy przekręcenie kluczyka w stacyjce. Mam nadzieję, że ponieważ składak nie ma przerzutki, jego przełożenia są "miękkie". Tak, że nadal pozostaje kilka niewiadomych. No i ten ewenement, z przedłużającym się zimnem i opadami śniegu. Kiedy zacznę go próbować na wolnym powietrzu ???
                  • Gość: Michał Re: Potrzeba przesiadki na elektryczny IP: *.internetdsl.tpnet.pl 27.01.10, 19:27
                    Jesteś odważny. To prawie jak kupowanie kota w worku. Ja bym na to
                    się nie zdecydował. Może się mylę ale długo się zastanawiałeś i
                    radziłeś innych jaką podjąć decyzję, a w końcu nawet się nie
                    przejechałeś rowerkiem przed zakupem? Dziwne. Oby Ci w praktyce
                    odpowiadał.
                    Też mam dosyć tej paskudnej zimy. Wykorzystałem już wolny sezon i
                    wszystko co się da, lub wymagało poprawy przy sprzęcie zrobiłem.
                    Wczoraj założyłem nowy gumowy amortyzator do silniczka
                    wspomagającego i nóżkę centralną (prawie jak w skuterze). Tylko
                    jeździć... ale nie w takich warunkach!
                    • 1946zeglarz1946 Re: Potrzeba przesiadki na elektryczny 27.01.10, 21:15
                      Sądząc po zdjęciach Twój Saxonette miał już centralny podnóżek ?
                      A u mnie był taki tok rozumowania; nagle zapragnąłem zupełnie inny rower. Niby najlepszy hiszpański Monty 38 [też bez przerzutki] ale z silnikiem 250W na wyprzedaży kosztował około 4000 zł. Natknąłem się jednak,w internecie na wkurzonego użytkownika tej marki, że Hiszpanie całkowicie "olewają" Polaków pomimo pozytywnej opinii ich przedstawiciela.
                      Wybrany przeze mnie, prawie połowę tańszy. Mój serwis rowerowy [po udarze moja prawa ręka jest prawie bezużyteczna] twierdzi, że spotykali już się ze wzmiankowanym modelem i mają o nim niezłą opinię. Najbardziej im się podoba, że nie ma przerzutki, podobno w rowerkach ze wspomaganiem, zbędna.
                      Ewentualne, naprawy gwarancyjne tylko w Trójmieście. Cóż zaryzykowałem. Przetłumaczyłem sobie, że w razie czego mam drugi rower. Nie mogę tylko pozbyć się kartonu wysyłkowego. Kurier dostarczy składaka wprost do warsztatu, tam wykonają od razu przegląd zerowy.
                      Jestem optymistycznie nastawiony. Zobaczymy.
                      • Gość: Michał Re: Potrzeba przesiadki na elektryczny IP: 193.23.61.* 28.01.10, 10:09
                        Tak - w Saxonette miałem już centralny podnóżek ale w czasie
                        wkacyjnego objazdu szerokiej okolicy (bzykiem po kraju) z ciężkimi
                        sakwami trochę o nadwyrężyłem. Po remoncie wrócił na swoje miejsce.
                        img683.imageshack.us/img683/3613/dsc00779d.jpg
                        Różnica w cenie zakupu rzeczywiście znaczna. Jeżeli serwis porządny
                        to można polegać na ich opinii. Ciekaw jestem czy gdyby okazało się,
                        że rowerek nie pasuje to możesz jeszcze z niego zrezygnować? Masz
                        może fotkę tego "elektryka"? Mam nadzieję, że rowerek umozliwi Ci
                        sprawne poruszanie się. Mój dobry znajomy też ma niedowład po
                        podobnym przypadku. Minęło już wiele lat i sprawnie funkcjonuje.
                          • Gość: Michał Re: Potrzeba przesiadki na elektryczny IP: *.internetdsl.tpnet.pl 28.01.10, 22:53
                            Rzeczywiście wygląda kusząco. Aluminiowa rama i ogólnie mała waga
                            jak na rower z akumulatorem. Słyszałem również z innego źródła, że
                            wspomagania silnikiem powyżej 200 W są nieuzasadnione. Aku szybciej
                            siada a większe szybkości tym bardziej wykańczają zasilanie. Szkoda,
                            że foty są trochę małe aby ocenić jakość wykonania. Cena wydaje się
                            nie przesadzona. Nie dziwię się, że zaryzykowałeś w ciemno.
                            Mój Saxonete jako nowy kosztuje aż 2200 euro. Cena na polskie
                            warunki zaporowa. Kupiłem go 2 lata temu - też na Allegro ale
                            pojechałem osobiście go oglądnąć przed zakupem. Pozdrówka Żeglarzu!
      • mark785 Re: Potrzeba przesiadki na elektryczny 30.01.10, 17:25
        1946zeglarz1946 - "MISTRZU!!!" ????? :))))
        Zabawne:)
        Ok.W minionym roku kupiłem taki rower w kolorze czarnym.
        Na początek pozbyłem się kosza nad przednim kołem.Potem zauważyłem
        ,że hamulce wymagają ciągłych regulacji.Skończyło się tym ,że kupiłem
        nowe hamulce i skończyły się problemy z regulacją.Jednak po kilku
        nieco dłuższych jazdach okazało się ,że siodełko jest niewygodne.
        Poszukałem i spróbowałem 4 różne model i właśnie czwarty okazał się
        strzałem w 10-tkę.Kupiłem takie siodełko.Jest fantastyczne.Teraz jazda
        na tym siodle jest po prostu super komfortowa,bez uczucia ucisku,
        niewygody czy ocierania nóg o siodełko.
        Kolejne zmiana to światło.Założyłem dodatkową lampę na przód
        gdyż "fabryczna" lampa jest zasilana z głównej baterii roweru.
        A gdy zrobi się ciemno i bateria się rozładuje to rower zostaje
        bez oświetlenia.
        Zatem dołożyłem zasilaną własnymi bateriami ,lampę Gazelle Twin Eye
        i bardzo ją sobie chwalę.Dołożyłem też lampę na tylni błotnik.
        I taki "niezamierzony" bonus - udaje mi się przejechać na baterii
        ok.50 km.Ale niewątpliwie zasięg zależy to od terenu,
        obciążenia roweru oraz techniki jazdy.

        A co zakupu to przed podjęciem decyzji oglądałem wiele rowerów oraz
        zrobiłem jazdy próbne na 7 różnych modelach rowerów elektrycznych.
        Jako plusy firmy i roweru uznałem:
        - doświadczenie sprzedawcy,opinia o nim jaką usłyszałem
        jak również ciągłość sprzedaży,serwis i specjalizacja w rowerach elektrycznych
        - wrażenia jakie miałem podczas jazdy bez zasilania elektrycznego
        a potem gdy włączyłem wspomaganie
        Ten rower już wstępnie gdy go zobaczyłem zrobił na mnie b.dobre
        wrażenie.A sama jazda - super.

        Przed zakupem nie miałem zbyt wiele wiedzy o e-bike.
        Kupując rower chciałem nieco poznać "problemy" jakie są albo
        mogą wystąpić,wręcz zdobyć więcej wiedzy o rowerach elektrycznych.
        Przyznam,że temat mnie bardzo zafascynował i zostałem "pasjonatem"
        rowerów elektrycznych.
        Ale bez przesady - nie pretenduje do miana "znawcy" czy "eksperta".
        Z tej ciągłej "pasji" bierze się teraz moja wiedza.Wiele czytałem
        o takich rowerach i ciągle szukam nowych informacji.
        A cel - ten rower który mam był "początkiem" a szukam już lepszego...
        • Gość: Michał Re: Potrzeba przesiadki na elektryczny IP: *.internetdsl.tpnet.pl 30.01.10, 18:51
          Rowerek rzeczywiście wygląda na fajny. Zwykle tak jest, że nie
          kończy się na samym kupnie. Trzeba trochę go dostosować do własnych
          potrzeb, przyzwyczajeń. Mimo, że używam rowerka trochę innej klasy
          niż Wasze postaram się dla Ciebie mark785 i dla 1946żeglarza1946
          opisać "moją historię".
          Rowerek Saxonette Companion z silnikczkiem Sachs kupiłem na Allegro.
          Pojechałem go odebrać osobiście do Torunia. Na miejscu przejechałem
          się i oceniłem, że sprzedający prowadzi coś w rodzaju mini
          warsztaciku, który w razie czego pomoże w potrzebie. Rowerek
          kosztował 1500 zł. Był w pełni sprawny. Otrzymałem podstawowe
          narzędzia i instrukcję po holendersku.
          Trochę jednak w nim zmieniłem:
          1. Holenderskie nowe siodełko kupiłem na Allegro
          img52.imageshack.us/img52/1654/20100130180645.jpg
          2. Dokupiłem małą pompkę awaryjną. Normalnie wymagane ciśnienie w
          oponach jest tak duże, że pompuję z mini sprężarki.
          3. Pojemnik na bidon - używam tylko w lecie i na dłuższe wyprawy
          4. Skompletowałem podstawowe narzędzia naprawcze. Wożę je w osobnej
          torebce
          5. Kupiłem na zapas świecę zapłonową. Nie było to proste. Znalazłem
          odpowiednią w www.motobot.pl/start.html
          6. Kupiłem sakwy holenderskie New Look
          www.rowerystylowe.pl/look-superior-maxi-p-1126.html
          7. Kupiłem holenderski bagażnik na przód
          www.rowerystylowe.pl/bagaznik-przedni-typu-pick-p-2136.html
          8. Kupiłem uchwyt na kierownicę do gps Garmin
          9. Na Allegro dokupiłem batery expander - dodatkowe zasilanie do gps
          + kilka akumulatorków
          10. Od sprzedawcy roweru dokupiłem nóżkę centralną (była boczna)
          11. Wymieniłem lusterko wsteczne (moim zdaniem niezbędne dla
          bezpiecznego poruszania się w dużym ruchu)
          12. Kupiłem dobry olej syntetyczny do benzynki
          13. W związku z założeniem przedniego bagażnika zmieniłem położenie
          lampy przedniej. Bagażnik miał na nią przewidziane miejsce.
          14. Zaadaptowałem lampkę diodową i założyłem ją na tylny błotnik
          15. Końcówkę błotnika pomalowałem na biało i zaślepiłem otwoty po
          holenderskiej rejestracji
          16. założyłem diodową lampkę pod sztycą
          17. Na przednim bagażniku zamontowałem wydajną lampkę diodową (białe
          światło)
          18. Zmieniłem licznik elektroniczny i inaczej go umieściłem (tak aby
          nie koidował z gps)
          19. Zmieniłem sztycę podsiodłową
          20. Wymieniłem olej w przekładni (choć instrukcja tego nie wymaga)
          Wszystko to zmieniałem na przestrzeni jakiś 2 lat. Przejechałem
          maszynką kilka tysięcy kilometrów. Jeżdziłem z pełnym wyposażeniem
          sakwowo-namiotowym, z dużym obciążeniem. Rower dzielnie sobie radził
          w pachach Puszczy Noteckiej, błotnistych bocznych drogach pod
          Kołobrzegiem, na leśnych drogach Borów Tucholskich, w dużym ruchu
          wielu miast itp. Ciekawe, że bardzo dobrze prowadzi się w trudnym
          terenie. Nawet nadaje się jako holownik dla innego roweru. Tym
          sposobem przejechaliśmy z kolegą całą słynną ścieżkę rowerową
          Złocieniec - Połaczyn Zdrój (kolega trochę się już zmęczył a do
          miejsca noclegu jeszcze było trochę). Ile to polskich dróg i
          bezdroży zjeździliśmy!... Silnik jest nie do zdarcia. Uruchamiam go
          zawsze gdy jest ciężej - pod górkę, wiatr, pach, błoto itp.
          Ale się rozpisałem - pozdrówka!
          • 1946zeglarz1946 Re: Potrzeba przesiadki na elektryczny 01.02.10, 23:32
            Dzisiaj wieczorem odebrałem składaka z warsztatu rowerowego.Do domu mam zaledwie trzy kilometry. Część drogi prowadziłem składaka z powodu nie uprzątniętego śniegu, chwilami jechałem, ale odniosłem wrażenie, że rowerek zbyt szybko przyśpiesza. Niby przestanie pedałowania lub wciśnięcie któregoś z hamulcy, przerywa działania silniczka, ale to zbyt powoli się to dzieje. Najlepiej mi się jechało, po przekręceniu stacyjki i wyłączenia zasilania. W domku stwierdziłem, że jakość wykonania jest bez zastrzeżeń. Estetyka również. Jutro zamierzam przeprowadzać następne próby.
              • 1946zeglarz1946 Re: Potrzeba przesiadki na elektryczny 02.02.10, 22:18
                Masz rację. Alę uważam. Dzisiaj zrobiłem malutką rundkę [kumpel przyjechał wymienić główki kranów, nie chciałem by zbyt długo czekał na dworze - a potem "popłynęliśmy"]. Nie odczułem żadnych uślizgów. Byłem przyzwyczajony do agresywnego bieżnika w "góralu". W składaczku są "Kenda" wąskie, z drobnym bieżnikiem, ale na niedużej mazi pośniegowej zachowują się poprawnie. Jak przestaje się pedałować to wspomaganie przestaje działać po sekundzie, może półtorej, ale dotknięcie hamulca, wystarczy minimalnie nacisnąć klamkę - natychmiast.
                  • 1946zeglarz1946 Re: Potrzeba przesiadki na elektryczny 03.02.10, 17:49
                    No i tu jest problem. W instrukcji jest aby doładowywać akumulator po każdej jeździe a nawet jak zaświeci się zielona dioda to wskazane jest jego przeładowanie przez godzinę albo półtorej. Ani słowa o tym, czy bateria ma pamięć. No i teraz właśnie ładuję baterie. Z tym, że przez trzy dni zrobiłem maksymalnie 7 kilometrów. Więc, bardzo mało. Po południu jak przestał zacinać drobniutki śnieżek, wybrałem się na przejażdżkę. Tam gdzie chodniki posypane solą nie było żadnego problemu. Trzeba przerywać co chwila pedałowanie bo rowerek zbyt szybki.
                    Wjechałem na ścieżkę, gdzie był rozdeptany śnieg ale nie udeptany. Po 50 metrach rowerek się uślizgnął, musiałem się podeprzeć nogami. Jechałem, raczej wolniutko. Zawróciłem. Rower waży 21 kg, z przednim koszykiem może nieco więcej. Ja czuję zwiększony ciężar przy stawianiu składaka w windzie. Ale daję radę. Ten rower nie może stać zupełnie pionowo [jak góral] gdyż przeszkadza tylny błotnik. Planuję skrócenie go, ewentualnie zastąpienie obciętej części gumowym chlapaczem.
                    Po 35 minutach ładowania świeci się czerwona dioda, a więc ta czynność w pełnym toku.
                    • Gość: Michał Re: Potrzeba przesiadki na elektryczny IP: 193.23.61.* 04.02.10, 13:10
                      Nawet te nowoczesne baterie, gdy są nowe, należy najpierw rozładować
                      do końca i następnie naładować na full. Później już tego nie trzeba
                      przestrzegać. Tak się zazwyczaj postępuje z nowymi komórkami
                      posiadającymi baterie bez efektu pamięci.
                      Jazda przy takim błocku śniegowym potrafi być zaskakująca. Nigdy nie
                      wiesz co jest pod wierzchnią warstwą.
                      Rowerek z pewnością jest cięższy. Pomysł ze skróceniem błotnika jest
                      dobry ale... Można też dostać plastikowe błotniki i dostosować je do
                      długości przed założeniem. Oryginalnego błotnika trochę szkoda -
                      zwłaszcza jeżeli z wygladu lub koloru stanowi wizualny komplet.
                      Do mojego Saxonette kupiłem moduł zapłonowy "turbo". Nie ogranicza
                      prędkości do 25 km/godz., poprawia komfort pracy silniczka i
                      zmniejsza zuzycie benzyny. Zamontowałem i działa ale, tak jak Ty,
                      nie mogę znaleźć "czystego pola" do rozwijania turystycznych
                      prędkości. Pozdrówka!
                      • 1946zeglarz1946 Re: Potrzeba przesiadki na elektryczny 04.02.10, 15:55
                        Więc, wczoraj popełniłem błąd z tym ładowaniem. Za wcześnie. Bateria się ładowała półtorej godziny zanim się zaświeciła zielona dioda a później godzinę ją doładowywałem. Dzisiaj zrobiłem co najmniej 20 kilometrów. Tylko tam, gdzie kopny śnieg, składaczek prowadziłem. Część ścieżek rowerowych-chodników już oczyszczona. Ale były miejsca, gdzie trzeba było wracać, nietknięte zaspy. Pomimo lekkiego ubrania często się pociłem, a następnie marzłem bo szybkość ponad 20 kilometrów/godz. ja odczuwam nawet podczas odwilży. Na razie, ta zabawka strasznie mi się podoba. Jutro jadę na tydzień nad Zalew Zegrzyński. Rower niestety, zostaje w W-wie. A ze słowem pozdrówka zetknąłem się dopiero dwa tygodnie temu. Cześć!
                          • 1946zeglarz1946 Re: Potrzeba przesiadki na elektryczny 08.02.10, 10:11
                            Rozumiem Cię. Na razie leciuteńka minusowa pogoda z zeszłego tygodnia nie wraca.
                            Mnie dopingowała całkowita nowość sprzętu. Ale jazda po śniegu w parku do
                            łatwych nie należy.Ręce pobolewają od szarpiącej na wszystkie strony kierownice.
                            Większy ciężar rowerka jest kłopotliwy. Jednak "góral" w takich warunkach
                            lepszy, z tym, że tam trzeba mocniej kręcić. Na składaczku trzy razy musiałem
                            ratować się ratować przed upadkiem a raz na suchym podłożu leżałem [niegroźnie].
                            Ale to wina, że składaka jeszcze nie poznałem. Po prostu jechałem za
                            spacerowiczami z minimalną szybkością i nieco za mocno skręciłem kierownicą.
                            "Grzebnąłem" w pryzmę śniegu. Ucierpiał tylko dres, rower bez szwanku.
                            W tym tygodniu mieszkam na barce zacumowanej nad Zalewem Zegrzyńskim.
                            Zamarznięte jezioro pokryte jest sporą warstwą śniegiem. W tym sezonie tu
                            rowerzystów nie widać. W poprzednich, o ile był solidny lód, widać było ich
                            sporo, przeważały górskie. W niedzielę było tylko trochę wędkarzy podlodowych,
                            sanie z zamocowanym silnikiem i pchającym śmigłem [nie poruszały się zbyt
                            szybko] i trzy latające brawurowo motolotnie.
      • mark785 Re: Potrzeba przesiadki na elektryczny 09.02.10, 18:01
        1946zeglarz1946 - Widzę ,że już ci się podoba wspomaganie:)
        Jak będziesz miał okazję podjedź pod jakąś górkę.Życzę ci
        miłych wrażeń.
        Michał - powiem ci ,że twoje zaangażowanie "rowerowe" robi wrażenie.
        A co do Solexa - jest produkowany jako elektryczny
        seba-sch - powiem ci tak nieco "przewrotnie" ,że można nieco połączyć
        MBT i "e-bike".
        Niestety będzie to nieco kosztowne.Takich kilka przykładów.
        Na początek znana sprawa Gruber Assist - pisane jest to tutaj
        oraz tutaj.Na tej stronie jest też film.
        Sama firma działa i sprzedaje swoje

      • mark785 Re: Potrzeba przesiadki na elektryczny 09.02.10, 19:00
        systemy wspomagania.Ten system ma rózne ograniczenia
        a poza tym nie każdy ma ochotę na samodzielną konwersję.
        Ale myślę,że jest tak wiele rowerów z napędem ,że jest w czym wybierać.
        Takich kilka przykładów:
        1) 905 se
        Firma robi przyzwoite rowery.Ten rower jest popularny w nieco pagórkowatym/górzystym terenie.Do tego lepsza jest ta bateria o większej pojemności.
        Cała kolekcja tej firmy jest tutaj
        2) Energo Race.Znana firma rowerowa + kit Bionx`a.
        A tutaj zobacz na eRACE i eCROSS
        3) Też znany producent i porządny sprzęt Elite
        4) Producent z Szwajcarii o bardzo uznanej marce e-bike.
        X-serie.
        Rower jest ceniony za jakość wykonania.
        Co są tutaj

        I tak na marginesie - kilka pomysłów ....
        jeden
        drugi
        trzeci
        składak dla armii
        wersja dla cywili
        No i "masjterkowicze" na swoich maszynach...
        50 mph
        75 mph

        Coż ,zycze wam miłego oglądania:)


        • Gość: Michał Re: Potrzeba przesiadki na elektryczny IP: *.internetdsl.tpnet.pl 09.02.10, 21:30
          mark785 > też jesteś hobbystą kategorii high level :-)
          Dziękuję za tyle linków. Przyznaję, że nie wiedziałem, że
          ta "rowerowa elektryka" aż tak się rozwija. Design niektórych modeli
          jest urzekający. Solex zawsze mi się podobał ale znałem go w wersji
          tradycyjnej z silnikem spalinowym. Wersja elektryczna jest piękna,
          choć już trochę to skuter a nie rower. Ogólnie ceny jak na Polaka-
          szaraka zaporowe. Kupowanie używanego "elektryka" to co innego niż
          używanego rowerka z benzynkowym silniczkiem pomocniczym. Jest prawie
          pewne, że trzeba kupić jeszcze baterię. To często 1/3 ceny całości.
          Solex ma piękny design. Ma jednak poważne wady jak na moje potrzeby.
          Cena 1500 euro i mały zasięg. Dziś założyłem gogle, kominiarkę,
          hustę horn i pojechałem z włączoną elektrownią na drugi koniec
          miasteczka. Trwało to chwilę, a po powrocie miałem przejechane 10
          km. Elektryczne rowery niestety zupełnie nie nadają się na turystykę
          z sakwami na odległości 100-150 km dziennie. Ale bardzo mi się
          podobają :-)
          • 1946zeglarz1946 Re: Potrzeba przesiadki na elektryczny 09.02.10, 22:02
            Mark, ale Ty jesteś specjalistą od wynajdowania "smakowitych kąsków". Najbardziej zachwycony jestem Gruber Assist, za to, że wspomaganie jest prawie niewidoczne, tylko słyszalne. W moim składaczku, też słyszę szum silniczka elektrycznego. Tylko raz spróbowałem podjechać pod stromą górkę w parku, ale ze względu na skawalony śnieg musiałem jechać wolno i wspomaganie nie zadziałało. W połowie stromizny musiałem się podeprzeć nogą a potem miałem trudności z zejściem z roweru. Ale ja mam ograniczenia ruchowe.
            Odczuwam także, że rowerek waży 21 kg. Ale na razie zachwycam się nową zabawką a właściwie dwoma, bo składak też jest cokolwiek inny w prowadzeniu niż duży rower.
      • mark785 Re: Potrzeba przesiadki na elektryczny 12.02.10, 12:16
        1946zeglarz1946 - zatem zobacz jak się jeździ gdy będzie lepsza
        pogoda.Tak przy okazji trochę ciekawostek -zerknij sobie na takie składaki.
        Ceny są niestety wysokie.Ale warto sobie pooglądać.
        Pierwszy elektryczny składak jest już dostępny również w Polsce.A do niego jest takie pudełko.
        A jak masz chwilkę to zobacz sobie różne ale nie tylko elektryczne
        składaki tutaj lub z całego świata tutaj.Tutaj jest filmik o składaniu
        rowerów tego producenta.
        A ten drugi elektryczny składak wchodzi do sprzedaży w tym roku

        Michał - faktycznie,że elektryka w rowerze nie jest "poręczna"
        gdyż kiedyś bateria się wyczerpie i trzeba poszukać możliwości
        doładowani.Poza tym zasięg wielu dobrych rowerów z wspomaganiem
        to 90 km.
        Ale są ludzie którzy używają rowerów elektrycznych
        na dłuższe wycieczkach Używają też specjalnych
        ładowarek ,które pozwalają naładować baterię
        w ok. 1 godzinę.No i czasami używają dwóch baterii
        "na zmianę" co podwaja zasięg.Obecnie taka bateria do systemu
        Panasonica waży trochę ponad 2 kg co jak piszą jest dla nich do
        zaakceptowania.Bardzo dobrze wypowiadają się o tym
        rowerze.Ale jego cena jest....cóż,że tak to ujmę "konkretna":)
        A co do pomysłu takiej jazdy - nie jeżdżą na długie dystanse ,nie
        znam się na tym zatem nie będę tego oceniał.

        To nie znaczy ,że namawiam ciebie do zakupu czy przekonuje co do
        sensowności pomysłu.To jest raczej forma informacji lub poszerzenia
        wiedzy o e-bike.

        Własnie w zeszłym miesiącu w sprzedaży pojawiła się
        bateria do systemu Panasonica o pojemności 15 Ah przy której jest
        mozliwy (w wersji jazdy ekonomicznej) zasięg ok.130 km.Tak na przykład jest
        już dostępna ta bateria dla tej marki rowerów.
        Jeśli rynek będzie się tak dynamicznie rozwijał jak do tej pory
        to za dwa lata zasięg dobrych baterii przekroczy 200 km.
        A co do jazdy to już teraz ludzie jadą na takie wycieczki w góry.
        Niestety wszystko to ma podstawową wadę - pieniądze,pieniądze
        i jeszcze raz pieniądze jakie trzeba za to zapłacić.
        • 1946zeglarz1946 Re: Potrzeba przesiadki na elektryczny 12.02.10, 19:32
          Dzięki mark785. Najbardziej mi się podoba ten futurystyczny składak o pięciu szprychach, ale nie chciałbym go mieć. Cały czas bym się obawiał, że zaraz mi go "zabiorą". Nie zdawałem sobie sprawy, że e-rowery mogą mieć tak duży zasięg. Zdziwiłem się także jazdą terenową po potokach czy kamieniach. A zwiększony ciężar ? Gram już 55 lat w lotto na te same numery. Już czas....
        • Gość: Michał Re: Potrzeba przesiadki na elektryczny IP: 193.23.61.* 15.02.10, 16:40
          Wiele przykładów i filmików do których dałeś linki cieszy oko.
          Najbardziej jestem zdziwiony dokonaniami rowerów ze wspomaganiam
          elektrycznym w warunkach górskich. Sama przyjemność. Zresztą do
          głowy by mi nie przyszło używać w takiej przyrodzie jakiegoś
          spalinowego motorka. Z pewnością jest to tylko kwestia czasu,
          doładowywania słonecznego, odpowiednich baterii, dostępności stacji
          ładowania. Silnik elektryczny jest pod każdym względem sprawniejszy
          i łatwiejszy w obsłudze. To będzie. Oby tylko w naszym zasięgu :-)
        • benek.z.gw Re: Potrzeba przesiadki na elektryczny 23.11.10, 10:42
          >Poza tym zasięg wielu dobrych rowerów z wspomaganiem
          > to 90 km.
          Bujda.
          Zasięg roweru elektrycznego to średnio 35 km a na słabych kwasowych akumulatorach nawet 25 km.
          Dla roweru ze wspomaganiem można podać zasięg nawet 200 km.
          Należy przyjąć ze średnio z pedałowaniem można osiągnąć 45-50 km i to w równym trenie.
          Konstrukcje amatorskie z wieloma akumulatorami czy profesjonalne superdrogie mogą zapewnić zasięg 70 km .Są też rowery gdzie przełącza się akumulatory nie mówiąc że w plecaku można ich wieźć kilka.

          > Ale są ludzie którzy używają rowerów elektrycznych
          > na dłuższe wycieczkach Używają też specjalnych
          > ładowarek ,które pozwalają naładować baterię
          > w ok. 1 godzinę.Nie można tak ładować.
          Najpopularniejsze są akumulatory LiIon a te z uwagi an konieczność balansowania ładuje sie nawet 5,5 -6,5 godziny.
          Zwykle takie ładowanie zajmuje 3,5-4,5 h.
          Każdy akumulator można próbować ładować przez godzinę ale to głupota o znacznie skraca żywotność akumulatora.
          Najszybciej akumulatory można lądować prądem 1C ale jak podają producenci należy wtedy władować nawet 2,5 C czyli ładować 2,5 h.Nawet lądując zgodnei z zaleceniami producenta należy się liczyć że nie uzyska się wskazanej przez niego trwałości bo te są zawyżane a i tak nikt tego nie liczy i nie można niczego udowodnić przy reklamacji.
          Teoretyczne 300-400 cykli i tak nie będzie uzyskane w ciągu 6 miesiecznej gwarancji typowej dla baterii.

          >No i czasami używają dwóch baterii
          > "na zmianę" co podwaja zasięg.
          A uzywanie 3 potraja :)

          >Obecnie taka bateria do systemu
          > Panasonica waży trochę ponad 2 kg
          Ale jaką ma pojemność i napięcie ?
          Zwykle najlepsze baterie ważą około 2,9 kg ale są to akumulatory słabsze.

          >co jak piszą jest dla nich do
          > zaakceptowania.
          W fizyce liczy się waga i zasięg a nie czyjeś odczucia.

          > A co do pomysłu takiej jazdy - nie jeżdżą na długie dystanse ,nie
          > znam się na tym zatem nie będę tego oceniał.
          Rower elektryczny powinien słuzyć do jazdy na długie dystanse co najmniej 60 km lub do szybkiej jazdy po mieście tak do 20 km aby przeskoczyć przez korki.


          > Własnie w zeszłym miesiącu w sprzedaży pojawiła się
          > bateria do systemu Panasonica o pojemności 15 Ah przy której jest
          > mozliwy (w wersji jazdy ekonomicznej) zasięg ok.130 km.
          bajka . "Pojemności " ( energii) nie podajemy w Ah tylko w Wh.
          Jeśli ktoś podaje "pojemność" w starych jednostkach Ah to trzeba podać napięcie znamionowe.

          >Tak na przykład jest
          > już dostępna ta bateria dla tej marki rowerów.
          Widzę tam malutka gabarytami baterię która będzie miał mniejszy zasięg niż standardowe.




          > Jeśli rynek będzie się tak dynamicznie rozwijał jak do tej pory
          > to za dwa lata zasięg dobrych baterii przekroczy 200 km.
          Nie osiągnie 200 km ani za dwa lata.
          Za dwa lata to nie osiągnie nawet 100 km.
          Nie wiadomo czy 100 km osiągnie za 110 lat.
          Ostatnio naukowcy wypowiadali się o bardzo wolnym postępie w akumulatorach.Tak obiecujące akumulatory powietrzne też będą dużo później niż zakładano.
          Przyszłość rowerów to akumulatory SCiB lub regenerowane akumulatory z aut hybrydowych.
          Nie będzie możliwe zwieńczenie zasięgu no chyba ze rower będzie ważył ponad 40 kg.
          Badania pójdą w kierunku zwiększenia trwałości akumulatorów ( ponad 3000 cykli) oraz obniżenia kosztów wytwarzania. Nie będzie się szukało małych akumulatorów tylko szybko ładowalnych.
          Przykładowo akumulatory SCiB można ładować w 30 minut choć teoretycznie nawet w 5-10 minut.Zatem będzie się doładowywało akumulatory w trasie .Niestety akumulatory SCiB sa 3 razy cięższe od LiIon ale rozwój bezprzewodowych technik ładowania pozwoli śmiało takie rowery używać w meiście ,Własnei Toshiba zgodnie z zapowiedziami sprzęd dwóch lat otworzyła fabrykę tych akumulatorów.
          Będą montowane głownie do motocykli Kawashaki ale są już w sprzedaży rowery w nie wyposażone

          > A co do jazdy to już teraz ludzie jadą na takie wycieczki w góry.
          Akurat w górach zasięg będzie kilkukrotnie mniejszy.

          > Niestety wszystko to ma podstawową wadę - pieniądze,pieniądze
          > i jeszcze raz pieniądze jakie trzeba za to zapłacić.
          Obawiam się że jest coś gorszego nad czym się ludzie nie zastanawiają.
          Chodzi o trwałość. Taki rower trzeba będzie przerabiać jak siedzie akumulator.
          Teoretycznie ma chodzić 1-2 lat ale w praktyce może chodzić kilka razy krócej.
          Kupowanie drogiego roweru aby przerabiać sterowniki na akumulatory nowego typu mija się z celem.
          To już lepiej samemu sobie taki rower zmontować.
          Zatem rower na razie elektryzuje.Jak ktoś nie umie przy nim grzebać to szybko się zniechęci jak mu akumulator zacznie zmniejszać zasięg.
          Kluczem do sukcesu jest wiedza skąd wziąć tani akumulator.
          • owli Re: Potrzeba przesiadki na elektryczny 02.03.14, 17:19
            W zasadzie to są dobre rowery (zwłaszcza jak człowiek nie może się przemęczać a marzy o wycieczkach długodystansowych) Zasadniczo kwestia silnika i tego na co się decydujesz. Założenia e-bike’a są bardzo proste i w zasadzie takie same dla wszystkich. Każdy rower elektryczny powinien posiadać akumulator, silnik elektryczny, czujnik sterujący pracą silnika oraz komputerek, który montuje się na kierownicy do sterowania całym systemem.

            Akumulator najczęściej ładowany jest z normalnego gniazdka elektrycznego i trwa ok. 2-3 godziny.Zasieg zależy od pojemności akumulatora, masy rowerzysty, prędkość jazdy itd. Zasięg w typowych rowerach waha się od 30 do 120 kilometrów. I tym też uzależniona jest cena i m rower ma większe możliwości tym jest droższy. Sprawdź na www.sklepgeobike.com.pl/rowery-elektryczne-geobike/36-model-nordkapp.html mają tam rowery przejrzyj porównaj poczytaj.
      • mark785 Re: Potrzeba przesiadki na elektryczny 13.02.10, 09:44
        1946zeglarz1946 - przy obciążenia zasięg zdecydowanie spada.Na tej stronie jest pokazane jak zmieniają się zasięgi rowerów w zależności od terenu i obciązenia.
        Jest wiele elementów które będą decydować o zasięgu.Waga rowerzysty,bagaż,wiatr,ukształtowanie terenu,technika jazdy,jakość baterii,stan techniczny roweru to wszystko zmienia wartości.To jest temat o którym piszą użytkownicy kiedy zaczynają używać rower a okazuje się ,że nie jest to tak jak by oczekiwali.
        Taki temat bez końca.
        Jazdy po górach - tutaj jest film dotyczący jazdy w Alpach a tutaj jest próbna jazdy i wizyta w fabryce rowerów elektrycznych.
        A co do zasialnia tutaj masz instrukcję która przystępnie wyjaśnia jak należy prawidłowo używać baterie.Wprawdzie nie dotyczy to twojego roweru lecz systemu Yamahy ale zasady mogą ci się przydać.
        A sama instrukcja odnosi się do takich rowerków jak Sirmium , Nedao , REPTILA 1000 German , REPTILA 900 .
        I takie ciekawostki związane z wyglądem.Taki rower wszedł do sprzedaży w zeszłym roku.A tutaj jest taka prezentacja tego roweru.
        To jest też zgrabny rower.A tutaj oraz tutaj mozna o nim poczytać.

      • spector1 Potrzebny kardiolog 13.02.10, 16:21
        1946zeglarz1946 napisał:

        >
        > Witam !!!
        > Przeszło siedem lat temu [wtedy-56 lat] miałem ciężki udar. Po
        roku od tamtego
        > wydarzenia nauczyłem się ponownie jeździć rowerem. Mam solidnego
        górala-damkę.
        > Na męskim trudniej pod światłami. Nie pokonuję dużych dystansów,
        na ogół tylko
        > spacery do 10 km, za to prawie codziennie, chyba, że bardzo
        ślisko,lub zbyt
        > intensywne opady. Najdalej jeżdżę z Warszawy [oś.Bródno]nad Zalew
        Zegrzyński [2
        > 2
        > km]. Z tym, że ostatnio mam mniej sił witalnych, szybko dostaję
        zadyszki. Aby
        > zupełnie nie rezygnować z roweru, zamierzam na wiosnę kupić
        aluminiowe Trendy
        > ze wspomaganiem elektrycznym. Reklamują zasięg co najmniej 25 km.
        Waga 23 kg.
        > Ta wersja nie ma opcji skuter, więc troszeczkę trzeba popedałować.
        Wybrałbym
        > napęd w tylnej piaście, gdyż muszę bicykl wstawiać do windy w
        pozycji pionowej
        > a
        > prawdopodobnie nie uradziłbym zbyt ciężkiego przodu. Cena w
        allegro poniżej
        > 2000 zł.
        > Chciałbym się dowiedzieć co sądzicie o tym pomyśle?

        Absolutnie zły pomysł.
        Zamiast zgłosić się do dobrego kardiologa, który przeprowadziłby
        odpowiednie testy twojego VO2max(jego pomiar jest b.dobrym
        prognostykiem co do szansy przeżycia kandydatów do przeszczepu
        serca) idziesz na skróty i przesiadasz się na rower elektryczny.
        Kardiolog powinien ustalić dlaczego spada twoja wydolnośc i zalecić
        odpowiednie leczenie wraz z odpowiednio prowadzonymi ćwiczeniami
        cardio.

        W każdej chwili możesz mieć następny wylew.
        Żaden wylew czy zawał serca nie pojawia się nagle.
        Jest wiele symtomów, które są ignorowane przez lata przez
        lekarza prowadzącego i samego chorego.
        Nagłe pogorszenie wydolności jest takim ostrzezeniem.
        W j.ang jest sporo naukowych opracowań z tego zakresu do których
        mogę podać linki.

        Spector
        • Gość: Michał Re: Potrzebny kardiolog IP: 193.23.61.* 15.02.10, 16:21
          W temacie forum "rowery" zakładam, że Kolega 1946zeglaz1946 jest
          nadal pod właściwą opieką lekarską. Co ma kardiolog i przeszczep
          serca do opisywanej dolegliwości?
          W pewnym wieku i z pewnymi już ograniczonymi wiekiem dolegliwościami
          nie jest celowe robienie prób wydolnościowych (jak dla sportowców) z
          określaniem maksymalnej granicznej wydolności. Nikt tu nie chce bić
          rekordów. Chodzi tylko o ruch i przyjemność z obcowania z przyrodą.
          Z opisu zeglarza rozumiem, że nie cierpi teraz na "nagły spadek
          wydolności" ale jest po ciężkim udarze i chce nadal zachować
          mobilność. Skutków udaru nie da się całkowicie zlikwidować nawet
          intensywną rehabilitacją. 1946zeglaz1946 dobrze robi, że chce się
          ruszać i oddychać pełną piersią bez nadmiernego wysiłku.
          • 1946zeglarz1946 Re: Potrzebny kardiolog 17.02.10, 20:53
            Dziękuję!!!
            Nareszcie dzisiaj byłem na składaczku. Przejechałem z 12 km, ale 9/10 z tego
            dystansu, bez wspomagana. Za lekko się ubrałem i musiałem intensywnie [jak na
            mnie] pedałować by nie odczuwać zimna. Przy około 12km/godz było całkiem fajnie.
            Czarne od soli chodniki były prawie bezludne, prowokowało to do włączenia
            wspomagania i jechania [prawdopodobnie - nie mam licznika ani GPS-a] 25 km/godz.
            Ale wtedy przemarzało mi czoło [czapka na uszy tzw. narciarka ale cieniutka].
            Pozdrówka !!![ukradłem Ci to słowo]
            • Gość: Michał jazda na elektryku IP: 193.23.61.* 18.02.10, 09:53
              Masz rację - bywa zimno! Kupiłem sobie czepek pod czapkę. Zakładam
              jedno na drugie. W ten sposób mam uszy i czoło dodatkowo zasłonięte.
              Nie lubię nosić kasku. Czepek jest na:
              www.allegro.pl/item913416739_antybakteryjny_czepek_pod_kask_l_xl_wysylka_gratis.html
              Używam też stuptuty. To takie osłony na nogawki. Nie plączą się i
              nie są mokre po pewnym czasie. Allegro:
              www.allegro.pl/item871775792_lekkie_stuptuty_kolory_odblask_rozm_l_producent.html
              Do tego zaopatrzyłem się w hustę "horn" na szyję ewentualnie nos.
              Allegro:
              www.allegro.pl/item866029576_chusta_horn_wiatroszczelnai_wodoodporna.html
              Wszystko to daje jako taki komfort w tę zimę. Ostatnio trochę
              przesadziłem i wyglądałem tak:
              img218.imageshack.us/img218/8846/dsc02610.jpg
              pozdrówka! :-)
                    • 1946zeglarz1946 Re: jazda na elektryku 19.02.10, 22:48
                      W ostatnich dniach odwilż. Wiele chodników "czarna" z tym, że wąsko. Można
                      codziennie wybrać się na godzinną przejażdżkę. Po ciągach pieszych najlepiej się
                      jeździ bez wspomagania. Raczej wolno, swobodne kierowanie, nie ma problemu z
                      wyminięciem. Chyba, że pieszy cię nie widzi, a używanie tam dzwonka raczej
                      nieetyczne. Mamusiom, które ze swoimi pociechami zatrzymują się w szerszym
                      miejscu, grzecznie i donośnie dziękuję. Za tymi pieszymi, których niebezpiecznie
                      wyprzedzić, prowadzę składaczka, albo na chwilę się zatrzymuję. Za to "wyżywam"
                      się na osiedlowych uliczkach. Prędkość około 25 km/godz w przypadku
                      niepełnosprawnego to adrenalina i normalnie niedostępna przyjemność. Zwracać
                      należy uwagę na rozległe kałuże i ukryte pod nimi ewentualne dziury. Wielce
                      przydatne błotniki. Ani kropelka mnie dosięgła. Tylko siodełko za twarde, tyłek
                      pobolewa. Założę nań nakładkę żelową z "górala" a jak to nie pomoże będę się
                      uśmiechał do marka785 by zdradził, jak można kupić te jego fantastyczne Nomad 1.1.
        • 1946zeglarz1946 Re: Potrzeba przesiadki na elektryczny 20.02.10, 20:05
          Dzięki za ostrzeżenie. Z tym, że ja jestem w tej dobrej sytuacji [emeryt], że
          mam mnóstwo wolnego czasu. I mogę wcześniej iść na rekonesans, i zobaczyć czy i
          gdzie mogę bezpiecznie jeździć.
          Dziś chciałem jechać do podwarszawskich Marek do salonu "Decathlona". Aby kupić
          nakładkę żelową [20 zł]. Ta od "górala" okazała się za wąska. Przez kopny śnieg
          przepchałem rower, ale chodnik wzdłuż Trasy Toruńskiej przestał istnieć [jakaś
          budowa]. Pojechałem więc objazdem. Ale nie miałem szczęścia. Chodniczek parę
          kilometrów dalej, w o ogóle nie odśnieżony. Musiałem zrezygnować. Cztery piąte
          trasy przepadałowałem bez wspomagania. Przełożenie jest jedno, ale takie
          łagodne, że sprawia to dużą frajdę. Do tej pory, tylko raz jeden ładowałem
          baterię. Uległem presji instrukcji [słusznie czy niesłusznie], że po każdej
          jeździe należy akumulator ładować a nawet przeładowywać. A ja ze wspomaganiem
          silnika przejechałem [obliczenia intuicyjne] może z 20 km.
          Dzisiaj była taka przenikliwa wilgoć, że mimo wysiłku i ubrania się na "cebulkę"
          było chłodno.
          • 1946zeglarz1946 Re: Potrzeba przesiadki na elektryczny 25.02.10, 18:16
            Jeżdżę codziennie. Ze wspomaganiem elektrycznym około 1/4 dystansu. Przedwczoraj byłem w serwisie. Poprawiono mi tylny hamulec [bo lekko obcierał, zamieniono mi położenie klamek [prawa obsługiwała hamulec przedni, lewa tylny - układ angielski] dokupiłem nakładkę żelową na siodełko i lusterko. Zaizolowano mi grubo miejsce [tuż pod sztycą kierownicą] gdzie przechodzą kable elektryczne i hamulcowe. Była tam firmowa uszczelka ale trzymała się niepewnie. Owinąłem izolacją miejsce na ramie, tam gdzie przedni koszyk uderza w ramę [siłą bezwładności, gdy składak stawiam w windzie].
            Wczoraj przejechałem ze wspomaganiem zaledwie 800 metrów, gdy nagle padła bateria, bez żadnego uprzedzenia ale w instrukcji jest podane, że w wypadku rozładowania, zasilanie jest natychmiast odcinane. Oj, bardzo bym chciał mieć wskaźnik stanu akumulatora. Po godzinie ładowania zapaliłem firmową przednią lampkę sprawdzając czy już świeci. Żadnego efektu.
            Jednak z baterią w składaku OK. Przednia lampa nie zapaliła się, gdyż nie mogła. Akumulator się ładuje przez to samo gniazdo [naprzemiennie] skąd wychodzi zasilanie. A bateria jest na tyle nowoczesna, że nie ma efektu pamięci.
            Nie mam żadnego licznika ani GPS-u. Ale teraz chciałbym mieć. Przy tej szybkości przestałem to uważać za niepotrzebny gadżet.
              • 1946zeglarz1946 Re: Potrzeba przesiadki na elektryczny 09.03.10, 21:32
                Usłyszałem coś nowego o bateriach, co dla ich użytkowników, może być ważne. Te
                wskazówki padły z ust dobrego znajomego, który często rozwiązuje moje problemy
                komputerowe [zdalnie naprawia, to co mnie udało się zepsuć].
                Podobno nowoczesne baterie, nic nie tracą na częstym doładowywaniu. Ba, to
                przedłuża ich żywot. Bateria na ogół jest obliczona na 500 cykli ładowań i
                rozładowań. Doładowując wcześniej akumulatorek, nie dopuszczamy do następnego
                cyklu. Producenci tego nie nagłaśniają, bo to wbrew ich interesom.
                Ta teoria mi bardzo mi się podoba. Z tym, że nie wierzę jej do końca, to byłoby
                perpetuum mobile. Powyższą tezę, może niebezpośrednio, potwierdza instrukcja
                "elektryczniaka". Po każdej jeździe zalecają doładować a nawet przeładować
                akumulator przez 2-3 godziny.
                W "Carrefourze" kupiłem za 64 zł bezprzewodowy licznik rowerowy. Ma wiele
                funkcji ale korzystam głównie z prędkościomierza i przebiegu ogólnego
                kilometrów. Gdy jadę spacerowo bez wspomagania to szybkość oscyluje w granicach
                12km/godz. Ze wspomaganiem przy leniwym pedałowaniu prędkość wzrasta do 18
                km/godz. Gdy szybko kręcę to prędkość wynosi 24km/godz. Przy świeżo naładowanej
                baterii, rowerek ożywia się, szybkość jest większa o dwa kilometry. Maksymalnej
                nie sprawdzałem.
                Dzisiaj w parku zaczepił mnie facet wyglądający na 80 lat. Podobno też ma
                składak ze wspomaganiem elektrycznym ale inny typ niż mój. Droższy [3000 zł]i ma
                opcje skuter. Chce koniecznie zakupić zapasową baterię, bo jeździ na długie
                wycieczki i nie pasuje mu długie wysiadywane w kawiarniach gdzie pozwalają mu
                doładować akumulator. Poleciłem mu trendy, bo tam się reklamują, że stale mają
                wszystkie części zapasowe.
              • 1946zeglarz1946 Re: Potrzeba przesiadki na elektryczny 24.03.10, 20:55
                Cześć!!!
                Dzisiaj na wspomaganiu elektrycznym przejechałem składakiem, kładką dla rowerów nad Trasą Toruńską.
                To największe wzniesienia z jakim spotkałem w okolicy dzielnicy Bródno i Zalewu Zegrzyńskiego. Pokonywałem to często "góralem" ale elektryczniakiem wymaga to mniejszego wysiłku. Trochę też,wzrosła moja prędkość [z wyłączonym wspomaganiem]. Na ogół było to 12 km/godz teraz na niezłej drodze i braku jakiegokolwiek wiatru, szybkość oscyluje około 15/km/godz. Przypominam , że w tym składaku nie ma przerzutki.
                Inna ciekawostka. Dawno nie jeździłem "góralem". Ostatniej niedzieli wybrałem się nim na niedługą przejażdżkę. Już po 10 minutach czułem, że mam ręce. Inne rozłożenie ciężaru ciała i zanik przyzwyczajenia.
                • 1946zeglarz1946 Re: Potrzeba przesiadki na elektryczny 07.04.10, 21:20
                  Przed kilkoma dniami, elektryczny składak nawalił po raz pierwszy. Wspomaganie
                  przestało działać. Przyczyną, odlutowanie się przewodu przy stacyjce. Po
                  uzgodnieniu tego ze sprzedawcą [punkt gwarancyjny tego rowerku tylko w
                  Trójmieście], naprawa została wykonana na miejscu.
                    • stefan4 Re: Potrzeba przesiadki na elektryczny 08.04.10, 09:08
                      seba-sch:
                      > Czy w przypadku takiego roweru jest tak że sumując
                      > moc silnika + moc Twoich nóg jedziesz zamiast 25km/h 40km/h ?

                      Moc nie przelicza się liniowo na prędkość, bo opory rosną z kwadratem
                      prędkości. Jeśli
                      • sam silnik wystarcza na prędkość 25km/h, a
                      • same nogi wystarczają na prędkość 15 km/h,
                      to silnik+nogi dają sqrt(25^2+15^2) czyli ok. 29km/h.

                      Żeby uzyskać 40km/h z silnikiem, którego stać na 25km/h, nogi musiałyby pracować
                      tak, żeby same mogły dać sqrt(40^2-25^2) czyli ok. 31km/h.

                      To jest tylko teoretyczne porównanie mocy z prędkością. W rzeczywistości jest
                      zapewne jeszcze gorzej. Jeśli silnik jest przystosowany do samodzielnego
                      napędzania pojazdu z prędkością 25km/h, to może mu brakować przełożeń do
                      optymalnej pracy z prędkością 40 km/h. To samo dotyczy nóg...

                      - Stefan
                      • 1946zeglarz1946 Re: Potrzeba przesiadki na elektryczny 08.04.10, 19:36
                        Nie wdając się w tak mądre wyliczenia, największą prędkość ze wspomaganiem [kręcąc pedałami szybko, ale lekko] osiągnąłem 26 km/godz. Ale ja z tej szybkości się cieszę. Bez wspomagania [brak zadyszki] osiągnąłem 18 km/godz.
                        Pozycja jest wygodna, chociaż siodełko mogłoby być miększe. Chciałbym też, by hamulce były bardziej efektywne.
                        Planuję, by włącznik wspomagania przenieść na kierownicę. Wtedy bym się nie musiał zatrzymywać by przekręcić kluczyk stacyjki, znajdującej się na baterii.
                        Aha, czasami zdarza mi się nie jechać [uważnie] po przejściach dla pieszych, tylko rower przeprowadzać. Jeżeli wspomaganie jest włączone, ręce należy trzymać na "klamkach" hamulcy. Rowerek znienacka zaczyna rwać do przodu. Przy moim braku siły, czasami trudno go utrzymać w ryzach.
                        • 1946zeglarz1946 Re: Potrzeba przesiadki na elektryczny 29.04.10, 22:20
                          Trochę się działo...
                          26.04.
                          Rano elektryczniakiem do Nieporętu. Jeszcze na Bródnie, przy prawie zerowej
                          szybkości [hamulec zbyt mocno naciśnięty, zablokował przednie koło], przy
                          zeskoku z krawężnika, leżałem. Mnie nic się nie stało, ale lekko zarysowany
                          wspornik bagażnika, pętla anty-złodziejska, za pięć zł, ma złamany kluczyk.
                          W porciku na wszelki wypadek doładowałem baterię. Przy powrocie do Warszawy,
                          problemy na ostatnich dwóch kilometrach. Trwa tam budowa [głębokie wykopy].
                          Dostępną dotąd ulicę zrobiono jednokierunkową. Musiałem, jechać ulicą o znacznym
                          natężeniu ruchu, czyli Trasą Toruńską. Ale dzisiaj, rowerkiem zrobiłem 41 km. Na
                          liczniku mam dopiero 400 km.
                          28.04. Środa
                          Wypadek na przejściu dla pieszych, znaczy na przejeździe dla rowerów.
                          Wracałem właśnie z Lewartowskiego, na rondzie Starzyńskiego, przejeżdżałem przez
                          Jagielońską. Samochód z prawej się zatrzymał, z lewej też więc wjechałem śmiało,
                          z szybkością raczej niedużą. Ale nagle przede mną "wyrósł" srebrny van - suzuki.
                          Wyprzedzał na pasach. Na szczęście, nie on mnie uderzył tylko ja swym
                          elektryczniakiem wjechałem w niego. Impet mnie przewrócił. Przednie koło mocno
                          scentrowane [nadaje się tylko do wymiany], przesunięty koszyk przedni, zerwany
                          uchwyt bidonu, być może coś z widelcem. U mnie mocno starty łokieć i siniaki na
                          udach. Facet uznał swoją winę, odwiózł mnie wraz z bicyklem do serwisu.
                          Przewidywany koszt naprawy około 200 zł. Na konto dostałem 500 zł. Dopiero
                          jutro, zabiorą się za sprawdzanie elementów i naprawę.
                          29.04.
                          Rano pojechałem do „Castoramy” i „Carrefoura”. Dostałem gogle za 24 zł
                          [niezwykle tanie]. Nie wiem, czy rowerowe, ale na gąbce, z otworami
                          wentylacyjnymi i przyciemnioną szybką. Oprócz tego, kupiłem jakąś linkę
                          przeciwkradzieżową, szyfrowaną i komplet ochraniaczy [na łokcie i kolana] za 29
                          zł. Koledzy do mnie dzwonili. Kupili mi kask rowerowy. Postawili ultimatum,
                          jeśli nie będę go używał, oni nic nie pomogą mi , przy łódce czy silniczku
                          przyczepnym.
                          Byłem „góralem” w serwisie. Nie ma co marzyć, aby składaczek był gotowy przed
                          długim weekendem. Podstawowa sprawa. Brak koła ze szprychami – wszystko z
                          aluminium, 20 cali. Trzeba sprowadzać. Najwcześniej dowiozą w piątek wieczorem.
                              • 1946zeglarz1946 Re: Potrzeba przesiadki na elektryczny 29.05.10, 11:29
                                Na odbiór rowerku z serwisu czekałem prawie dwa tygodnie. Był problem ze
                                zdobyciem nowej aluminiowej obręczy. W końcu ściągnięto nieco węższą od
                                oryginalnej. Opona pozostała ta sama co była, czyli kenda 20x2,125. Były też
                                jakieś drobne prostowania, zastąpiono plastykowymi cybantami zerwane zapięcie do
                                bidonu. Za wszystko razem zapłaciłem 95 zł.
                                Po jakimś czasie i przejechaniu około 200 km, stwierdziłem, że mechanik z
                                warsztatu się pomylił. Kenda jest jednokierunkowa a zamontowano ją odwrotnie
                                [może, wystarczy koło obrócić ?]. Na razie, nic niepokojącego się nie dzieje.
                                • 1946zeglarz1946 Re: Potrzeba przesiadki na elektryczny 03.09.10, 17:56
                                  03.09.2010.
                                  Przebieg na składaku, wspomaganym elektrycznie 1242 km. Od początku roku to niby
                                  niedużo, ale mam również drugi konwencjonalny rower, który często używam.
                                  Elektryczniakiem jeżdżę nad Zalew Zegrzyński. Byłem tam rowerkiem kilkanaście
                                  razy. Według licznika [jeżdżę pustawymi, asfaltowymi ulicami, trochę nadkładam
                                  drogi] odległość w jedną stronę to 21 km. Baterię muszę w porciku ładować,
                                  inaczej jak wracam, już po paru kilometrach muszę tradycyjnie, beż wspomagania.
                                  Jak kupowałem rower, to reklamowali przebieg bez ładowania 35 kilometrów, a tak
                                  realnie jest o 8-10 kilometrów mniej.
                                  Jaki robię wycieczki w odległe dzielnice Warszawy to często w jedną stronę jadę
                                  autobusem. Przewóz roweru w komunikacji miejskiej bezpłatny, a ja mieszkam
                                  nieopodal pętli autobusowej.
                                  Kumpel przerobił mi włączanie wspomagania, teraz mam guziczek pod palcem. Bardzo
                                  wygodne, napęd elektryczny, normalnie włączam rzadko. Korzystam z niego głównie
                                  na podjazdach, gdy chcę szybko przyśpieszyć, na dalszych trasach i jeździe pod
                                  silny wiatr. Oświetlanie fabryczne włączane innym przełącznikiem, w nocy jest
                                  przydatne, ścieżka przed rowerem jest dobrze oświetlona [widać wszelkie
                                  przeszkody] na odległość około 15 metrów [zasilanie z baterii zasilającej
                                  silniczek]. Nie żałuję zakupu, wybrałem jeden z tańszych modeli i ten
                                  elektryczniak daje sporo zadowolenia nie całkiem sprawnej osobie.
      • tomkap76 Re: Potrzeba przesiadki na elektryczny 29.04.11, 18:00
        Ja przesiadłem się ze skutera i jestem zachwycony. Rower elektryczny jest lepszy i ma o wile więcej zalet niż skuter. Jeden malutki minus za wolniejszą jazdę, lecz 20-30km/h jest i tak szybko. Mam dwa takie rowery bo żona pozazdrościła i też chciała. Świetnie się jeździ z dzieciakami. Czasami też ciągam wózek rowerowy z 2 dzieci. Chyba nie trzeba mówić jak zwykłym rowerem jest ciężko. Elektrycznym nie czegoś takiego. Lekko jest zawsze i pod wiatr i pod górkę. Moje rowery są z tzw. wspomaganiem, a jeśli chcę potrenować to zawsze mogę silnik wyłączyć. Moja rada w temacie; Nie kupować tych najtańszych bo są niebywale ciężkie i jak padnie bateria to jazda nimi jest mordęgą. De droższe są aluminiowe i mają lżejsze akumulatory np. litowo-jonowe. Tanie rowery mają kwasowo-ołowiane ciężkie jak głazy. Ja kupiłem ostatnio e-bike 2000. Kosztował 3000 lecz to dobry wybór mimo że jak wszystko produkowany w chinach. Niemieckie po 6000 są takie same. Chociaż kupiłem nieco taniej używanego:) ale to wiąże się z ryzykiem, że trafimy złą baterię , a te są drogie.
        • 1946zeglarz1946 2000 km przekroczone 23.06.11, 20:42
          Niezbyt dużo, ale jeżdżę często drugim rowerem - "góralem".
          Ze składaka ze wspomaganiem elektrycznym jestem bardzo zadowolony, pomimo, że już w zeszłym roku pojawiły się problemy z akumulatorem. Zmniejsza się zasięg i pod górę wspomaganie przerywa [trzy sekundy działa, trzy nie] ale w sumie i tak łatwiej się jedzie. Prawdopodobnie w przyszłym roku wystąpi konieczność kupna nowej baterii.
        • Gość: benek Re: Potrzeba przesiadki na elektryczny IP: *.e-wro.net.pl 04.07.12, 21:17
          > Ja przesiadłem się ze skutera i jestem zachwycony. Rower elektryczny jest lepsz
          > y i ma o wile więcej zalet niż skuter.
          Ma tez wady których nie ma skuter.

          > Jeden malutki minus za wolniejszą jazdę,
          Spróbuj pojeździć rowerem z prędkością skutera to zaraz minusik przerobisz na plusik.
          Parę dni temu widziałem na ścieżce rower EV i jechał z prędkością 53,7 km/h

          > lecz 20-30km/h jest i tak szybko.
          Prędkość to rzecz względna.
          To co szybkie w mieście może być wolne poza nim.
          Zakres który podajesz 20-30 to niebo a ziemia dla możliwości zwykłego roweru EV (mało wzmocnionego).




          > Czasami też ciągam wózek rower
          > owy z 2 dzieci.
          Tu prędkość jest zabójcza.
          Właśnie wywaliłem wózek na zakręcie.

          > Chyba nie trzeba mówić jak zwykłym rowerem jest ciężko.
          Nie zauważyłem.Czasem sprawdzam czy ciągnę przyczepkę tak mam lekko.



          >Elektry
          > cznym nie czegoś takiego. Lekko jest zawsze i pod wiatr i pod górkę.
          I do tego one głownie są.
          Na płaskim w miastach słabo się sprawdzają ze względu na nierówności i zaskoczenie prędkością kierowców .
          Za miastem słabo ze względu na zasięgi.
          Trzeba uważać aby nie kupić byle czego bo byle co sprawdza się tylko jak jest nowe.


          >Moja rada w temacie; Nie kupować tych najtańszych bo są niebywale ciężkie i
          > jak padnie bateria to jazda nimi jest mordęgą. De droższe są aluminiowe i mają
          > lżejsze akumulatory np. litowo-jonowe. Tanie rowery mają kwasowo-ołowiane ciężk
          > ie jak głazy. Ja kupiłem ostatnio e-bike 2000. Kosztował 3000 lecz to dobry wyb
          > ór mimo że jak wszystko produkowany w chinach. Niemieckie po 6000 są takie same
          > . Chociaż kupiłem nieco taniej używanego:) ale to wiąże się z ryzykiem, że traf
          > imy złą baterię , a te są drogie.
          Jak kogoś stać zapłacić 2x3000 zł to nie powinien pisać że baterie są drogie.
          Baterię to można złożyć za 60 zł (Li-Ion) z używanych ogniw i 280 zł z nowych
          Porządną baterię można kupić u producenta w cenie 400-500 $ za 1 kWh, a do roweru potrzeba 1/3 kWh czyli wystarczy 150$ (500 zł)


          Zatem nie jest ważne czy rower z aluminium czy nie.
          Ciężki rower nam pęknie i nie pospawamy jak będzie z aluminium.
          ciężki rower będzie powodował gięcie aluminiowej ramy która nie będzie sprężynować tak jak typowa stalowa molibdenowa.
          Czy warto walczyć o 1,5 kg różnicy na wadze ramy jak rower waży 27-30 kg ?
          Tu trzeba pomyslec jak zregenerować za 2 lata akumulator bo jego przebieg jest 10-20 razy mniejszy niż przebieg silnika spalinowego.
          Podobnie z silnikiem.
          Okazuje się że te małe silniki choć lekkie to mają sprzęgła i przekładnie z plastiku więc to się szybko sypie.
          Podobnie jest z serwisowaniem reszty np sterownika, który bywa awaryjny .
          jak tyle płacimy to musimy wiedzieć kto nam pomoże jak technika wysiądzie.
          A wysiada zawsze jak są nowe technologie (niedopracowane) a z z dzikiego kraju daleko do producenta.
      • parsi Re: Potrzeba przesiadki na elektryczny 08.03.12, 16:12
        Jak już pisałem kupiłem mojej babci rower elektryczny: www.roweryelektryczne.info/producenci/winora/25-winora-s2.html na urodziny. Nie rozumiem skąd tutaj tyle gorzkich słów. Po prostu te rowery nie są dla wszystkich!
      • Gość: Wojciech Re: Potrzeba przesiadki na elektryczny IP: *.pruszcz.mm.pl 03.06.12, 20:11
        Witam,
        popieram pomysł bardzo. Sam (59 lat) mam rower elektryczny i jestem bardzo zadowolony. Rower jest bardzo przydatny przy jeździe pod górę i gdy jest duży wiatr, i oczywiście dla dziadków takich jak my. Do wyboru roweru trzeba się przyłożyć by być zadowolonym z użytkowania. Jestem po trochu mechanikiem, elektrykiem i automatykiem i nie miałem z tym problemu. Lecz dobre rowery elektryczne są drogie.
        Podaję według ważności moje subiektywne kryteria.
        1. Rama aluminiowa, bo lżejsza.
        2. Koła dla niskiej osoby 26 cali, i nie polecam szerokich opon bo większe opory toczenia. Chyba, że będziesz jeździć po piachu czy wertepach.
        3. Bateria litowo-jonowa, (jak w komórce), bo trwalsza, lżejsza niż akumulatory żelowe czy kwasowe. Najlepiej gdyby bateria miała pojemność przynajmniej 10 Ah.
        4.Wyłącznik napędu elektrycznego, (silnika), powinien być koniecznie łatwo dostępny, czyli na kierownicy, gdyż nie zawsze wspomaganie jest nam potrzebne. Np. przy jeździe z wiatrem po płaskim terenie, długi zjazd z góry. Taki wyłącznik (czy stacyjka) tyko z tyłu przy baterii to moim zdaniem nieporozumienie.
        5. Preferuję przekładnię zamkniętą, czyli w tylnej piaście, bo jest trwalsza, nie dostaje się do niej piach czy woda, a cena jest podobna. Wystarczy nawet trzybiegowa. W związku z tym silnik będzie w przednim kole bo to łatwiejsze i tańsze rozwiązanie.
        6.Silnik najlepiej o mocy 250 W i bezszczotkowy. Zresztą innych już teraz w nowszych rowerach nie zakłada się.
        7. Amortyzator przedniego koła jest wskazany, bo ramy aluminiowe są sztywne. A ręce po dłuższej jeździe mogą trochę boleć. Dobre siodełko bez amortyzacjii może być.
        8. Nie podoba mi się rozwiązanie, w którym wspomaganie odbywa się zawsze przy kręceniu pedałami - stąd punkt 4. Najlepiej jest gdy są różne stopnie wspomagania i manetka "gazu" oraz wyłącznik napędu i wszystko przy kierownicy.
        Tak skonfigurowane rowery są niestety drogie - od około 3000zł i dużo więcej. Marki Gazelle, Batavus, Sparta, czy Ecobike montowane chyba we Wrocławiu.
        Przy kupnie roweru używanego należy sprawdzić przede wszystkim baterię - czyli przejechać się ze 20 km i sprawdzić ile energii w niej zostało. Są diody - lampki- które o tym mówią. Posiedź w internecie ze dwa dni:), zacznij od www.ecobike.pl. Mam rower Ecobike Travel. Może być, bo jestem zadowolony. Gdzieś w Allegro widziałem już cenę 3599zł. Czasami można na allegro spotkać okazje, używane lub nawet nowe.
        Pozdrawiam, Wojciech.



        • Gość: benek Re: Potrzeba przesiadki na elektryczny IP: *.e-wro.net.pl 05.07.12, 07:23
          >Rower jest bardzo przydatny przy jeździe pod górę i gdy jest duży wiatr
          > , i oczywiście dla dziadków takich jak my.
          To trochę za mało aby zareklamować zalety elektryka większej grupie użytkowników.

          > Do wyboru roweru trzeba się przyłoży
          > ć by być zadowolonym z użytkowania.
          Bez wątpienia.
          Zwykle życie rozmija się z oczekiwaniami.


          > Lecz dobre rowery elektryczne są dro
          > gie.
          Dobre czyli trwałe czy z dobrymi osiągami ?
          Uważam ze rowery za 3000-8000 zł nie są warte swojej ceny przy osiągach jakie oferują.

          > Podaję według ważności moje subiektywne kryteria.
          > 1. Rama aluminiowa, bo lżejsza.
          Waga albo trwałość .
          Przy rowerze do 11 kg rama aluminiowa ma sens


          > 2. Koła dla niskiej osoby 26 cali,
          Tu się nie wypowiadam.
          Oczywiście ze wymiar 26 jest optymalny i na miasto i na góry i na piachy.
          Jednak jak ktoś lubi wiatr we włosach i zamierza jeździć poza miastem głownie po szosach , to lepszy byłby 28 cali.



          >i nie polecam szerokich opon bo większe opor
          > y toczenia. Chyba, że będziesz jeździć po piachu czy wertepach.
          Akurat koszt opon to kilkadziesiąt złotych i można mieć dwa komplety.
          Nie sądzę aby był sens się tym keirowac przywyborze roweru.
          Przy tej wadze i tym momencie opony szybko się zetrą i będzie okazja je wymienić na lepiej dobrane.
          Ja jeżdżę na "półslikach" z drobną łuską na grzbiecie i wystajacymi protektorami po bokach jak w traktorze.
          Zęby dobrze łapią korzenie i kamienie w górach a także sprawdzają się na piachu i śniegu.
          Oczywiście nie chodzi o dobre czasy lecz przyczepność i długowieczność opony.
          Jest też możlwiosc regulacji osiągów takiej opony za pomocą ciśnienia.
          Nie należy zapominać o łapaniu snejków na nieznikaniach przy cienkiej oponie bo taki rower wazy.

          > 3. Bateria litowo-jonowa, (jak w komórce), bo trwalsza, lżejsza niż akumulatory
          > żelowe czy kwasowe.
          Dziś to standard ale mało ekonomiczny.
          Fabryki gwarantują 400-500 cykli ładowań ale jak zawsze naciągają i możę się okazać ze po 200 cyklach a może nawet po 100, zaczniemy myśleć o nowej baterii.
          Za niewiele większe pieniądze można kupić baterie LiFoPo4 która ma 1500-2000 ładowań i nawet jeśli jest zawyżona to taka bateria posłuży nam kilka lat czyli zdąży się zamortyzować.
          Oznacza to że taka bateria jest 43-4 razy tańsza w eksploatacji niż Li-Ion.


          >Najlepiej gdyby bateria miała pojemność przynajmniej 10 Ah
          > .
          Podawnie pojemności elektrycznej w oderwaniu od innych parametrów nic nie mówi.
          Dzis podaje się pojemnosc w formie ilości energii zmagazynowanej czyli w watogodzinach Wh.
          Niezbędnie minimum to 350 Wh
          Czyli przy 36V wystarczy 10Ah , ale przy baterii 24 V potrzeba 15 Ah.

          > 4.Wyłącznik napędu elektrycznego, (silnika), powinien być koniecznie łatwo dost
          > ępny, czyli na kierownicy, gdyż nie zawsze wspomaganie jest nam potrzebne. Np.
          > przy jeździe z wiatrem po płaskim terenie, długi zjazd z góry.
          tu akurat wyłączanie na wiele się nie zda bo silnik nieobciążony i tak nie pobiera prądu.
          Coraz więcej rowerów ma hamowanie odzyskowe więc wyłączanie na zjazdach byłoby szkodliwe.
          Jednak należy wspomnieć ze rower z z odzyskiwaniem energii na dziś jest dużo droższy a zwiększa nam zasięg o 5-10%.


          > 5. Preferuję przekładnię zamkniętą, czyli w tylnej piaście, bo jest trwalsza, n
          > ie dostaje się do niej piach czy woda, a cena jest podobna.
          nie polemizuje bo nei porównywałem cen.
          Według mojego słabego rozeznania to przekładnię w piaście są duzo droższe niż zwykłe przerzutki.
          Mamy rowery miejskie z przekładniami zamkniętymi i bardzo dużo jest zepsutych.
          strzelam ze rpzekłądnia 3 beigowa kosztuje 150-250 zł i powoduje wiele problemów przyz zdejmowaniu koła np do klenia dętki.
          Pastę typowa kupimy za 25 zł , sześciotryb za 35 , przerzutkę za 17-25zł.
          zależy jeszcze czy silnik bedzie z przodu czy z tyły.
          jak z tyłu to nie mamy o czym mówić.
          Jeśli z przodu to się kłoci z ramą aluminiową.
          Silniki po prostu odłamują aluminiowe widelce bo one nie są przystosowane do momentów jakie nadaje silnik przy okazji naprężając widelec w bok, ze względu na masę koła i efekt żyroskopowy.

          >Wystarczy nawet trz
          > ybiegowa.
          Z pewnością, ale i tak są drogie i awaryjne.
        • Gość: benek Re: Potrzeba przesiadki na elektryczny IP: *.e-wro.net.pl 05.07.12, 07:26
          >W związku z tym silnik będzie w przednim kole bo to łatwiejsze i tańs
          > ze rozwiązanie.
          Wtedy koniecznie stalowy widelec.


          > 6.Silnik najlepiej o mocy 250 W i bezszczotkowy.
          Silniejszych nie wolno używać.
          Większość jest bezszczotkowych ale i tu dylemat czy z przekładnią czy bez, oraz czy ze sprzęgłem.

          > 7. Amortyzator przedniego koła jest wskazany, bo ramy aluminiowe są sztywne.
          Nie wiem jak wypadnie łączenie stalowego amora z rama aluminiowa.
          Tu raczej nie akcentowałbym sztywności ramy lecz konieczność amortyzacji z racji prędkości i wagi roweru.

          > A
          > ręce po dłuższej jeździe mogą trochę boleć. Dobre siodełko bez amortyzacjii moż
          > e być.
          He he ja bym bardziej zadbał o tyłek i kręgosłup.
          Ciężki rower trzymamy tyłkiem aby się nam nie wysunął.

          > 8. Nie podoba mi się rozwiązanie, w którym wspomaganie odbywa się zawsze przy k
          > ręceniu pedałami - stąd punkt 4.
          Prawo nakazuje takie rozwiązanie.
          Chcesz płacić mandaty ?


          >Najlepiej jest gdy są różne stopnie wspomagani
          > a i manetka "gazu" oraz wyłącznik napędu i wszystko przy kierownicy.
          > Tak skonfigurowane rowery są niestety drogie - od około 3000zł i dużo więcej. M
          > arki Gazelle, Batavus, Sparta,
          Pytanie czy to potrzebujemy

          >czy Ecobike montowane chyba we Wrocławiu.
          Nie sądzę aby tu był montowany.
          Tu jest sprzedawany


          > Przy kupnie roweru używanego należy sprawdzić przede wszystkim baterię - czyli
          > przejechać się ze 20 km i sprawdzić ile energii w niej zostało. Są diody - lamp
          > ki- które o tym mówią.
          Chyba taki test niewiele powie.
          Rower przejeżdża standardowo 30-35 km a używany w większości przypadków będzie osiągał 20-25 km.
          Dla osoby która nie jeździła elektrykiem trudno będzie ocenić jaki powinien być wkład mięśni w osiągnięcie zasięgu.
          Nawet pomiar napięcia który jest dokładniejszy niż LEDy niewiele mówi bo akumulatory w zależności od producenta czy oporu wewnętrznego mają rożne charakterystyki rozładowania.
          Najlepiej byłoby przełączyć rower na skuter i zmierzyć maksymalny zasięg.


          >Posiedź w internecie ze dwa dni:), zacznij od www.ecobik
          > e.pl. Mam rower Ecobike Travel. Może być, bo jestem zadowolony. Gdzieś w Allegr
          > o widziałem już cenę 3599zł. Czasami można na allegro spotkać okazje, używane
          > lub nawet nowe.
          Ceny nie komentuję bo uważam że można porządny rower złożyć za 2000 zł a nawet za 1000 zł.
          Zaletą kupowania w ecobike jest możliwość zamówienia zamiennego akumulatora czy innych części zamiennych.

          Każdy rower jeździ w innych warunkach i na inne przebiegi.
          Obecnie ceny, zasięgi i trwałość są na takim poziomie, że prawie każdy będzie rozczarowany po krótkim czasie.
          Aby być zadowolonym to trzeba być amatorem który przy tym grzebie ale wtedy nie potrzeba tyle kasy wydawać.
          Za te pieniądze można zlecić zrobienie choppera o zasięgu 70 km i 50km/h.
          Szkoły są rożne i nie silę się na rady.
          Jedni dokonują konwersji zwykłego silnego górala.
          inni kupują tanio porządny rower z padniętym akumulatorem.
          Coraz częściej ludzie spawają swoje rowerki i dostosowują do swoich potrzeb ( przestrzeń ładunkowa, szybki poziomek)
      • Gość: paweł Re: Potrzeba przesiadki na elektryczny IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.05.13, 10:45
        Według mnie rowery elektryczne to świetna sprawa dla wszystkich, a właśnie szczególnie dla seniorów, jest to duże ułatwienie i komfort. Moja babcia również posiada taki rower, z resztą rodziny postanowiliśmy zakupić jej taki rower( ze strony mocnerowery .pl), gdyż uwielbia ruch na świeżym powietrzu :) Jest bardzo zadowolona i teraz sama może wychodzić na spacery :)
        Polecam wszystkim, bo warto! Sam najprawdobodobniej kupię sobie taki rower :)
    Inne wątki na temat:

    Popularne wątki

    Nie pamiętasz hasła

    lub ?

     

    Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

    Nakarm Pajacyka