ajatowiem
23.01.10, 19:44
Ostatnio przeczytałem na forum o dwudziestu sposobach na smarowanie łancucha. Tym tak, tamtym nie, to na początek, a później koniecznie tamto, ale w żadnym wypadku nie siamto.
Przypomniały mi się przepisy prababek na ciasto mówiące, że wolno tylko mieszać je w prawo, bo jak się w lewo będzie, to zrobi się zakalec.
I tak się zabrudzi, i tak się zasyfi, przyklei się piach i błoto/ziemia. Woda spenetruje szczeliny i dostanie się pod te małe pierścienie stalowe, obracające się na zębach kół zębatych wokół ośki każdego ogniwa. Wejdzie tam też zmiażdżony i sproszkowany na punkcie styku łańcuch-zębatka piach, który wcześniej pościera nam sam łańcuch i ową zębatkę.
Wystarczy popatrzeć na spód dolnej rury ramy, ile przednie koło wyrzuca spod siebie zanieczyszczeń. Albo tylne koło na boki, co widać ładnie przy widełkach tylnego widelca. Część z tego elegancko zgarnia łańcuch i "bierze na klatę".
Stąd moje pytanie - do użytkowników rowerów z pełną osłoną łancucha.
1. Czy faktycznie wtedy nakład pracy przy czyszczeniu łańcucha schodzi tak bardzo do minimum, jak myślę, że schodzi?
No bo co? Przy budowie takiego napędu należy:
1. Założyć łańcuch na tryby.
2. Mocno zaoleić najpierw lekkim olejem, aby wszedł pod te małe pierścienie obrotowe łańcucha, a później ciężkim, aby się dobrze przykleił i trzymał się kontaktujących się powierzchni łańcucha i zębatek.
3. Założyć osłonę.
4. Zapomnieć.
Zazwyczaj takie osłony kojarzą się z ciężkimi rowerami w holenderskim stylu. Da się to jednak dopasować do większości trekkingów i rowerów hybrydowych. Na rynku jest też bardzo ciekawa oferta firmy Hebie:
tiny.pl/hmf3r - wersja dla łańcucha bez przerzutki/napinacza, czyli piasty wielobiegowe albo jednobiegowe rowery
tiny.pl/hmf39 - wersja dla łańcucha z powyższymi
Zdjęcia: images.google.pl/images?hl=pl&source=hp&q=hebie+chainglider&btnG=Szukaj+obraz%C3%B3w&gbv=2&aq=f&oq=
Taką osłonę da się zginać, wydłużać, aby pasowała. W przypadku łancucha bez napinacza mamy schowany w pełni łańcuch. Jedyne, co go może zanieczyścić to pył dostający się szczelinkami, ale to nijak się ma do brudu wyrzucanego przez koła.
Cena jest całkiem wysoka, ale skoro ktoś miał dobry pomysł i zaoszczędzi nam wielu razy babrania się w syfie smaru połączonego z błotem i piachem oraz zwiększy sprawność jazdy (łańcuch zawsze w dobrym stanie i dobrze nasmarowany), to chyba warto.
Czytałem opinie, że taka osłona minimalnie szoruje i że rower nie jest aż tak super cichy, jak bez niej, ale mało kto będzie się chyba o to strzelać.
Co o tym myślicie? No i czy odpowiedź na pytanie nr 1 jest twierdząca?
Zważywszy, że obecne piasty wielobiegowe sprawiają, że 90% użytkowników rowerów może sobie po prostu podarować przerzutki klasyczne, rozpowszechnienie takich osłon rozwiązałoby praktycznie wszelkie bolączki otwartego napędu łańcuchowego w rowerze.