Forum Sport Rowery
ZMIEŃ
    Dodaj do ulubionych

    Rozwalam rower na warszawskich krawężnikach.

    IP: *.chello.pl 02.05.10, 20:37
    Kilka miesięcy temu kupiłam używanę holenderkę batavus kayenta. Nie do końca
    miejską. Od dwóch tygodni poruszam się nim każdego dnia do pracy i po mieście
    i niestety czuję, że rozwalam rower na krawężnikach. Zaczął skrzypieć,
    przerzutki nie chodzą jak na początku. Rower był bardzo mało używany przez
    właściciela (mojego brata), w bardzo dobrym stanie. Czy aby cieszyć się
    rowerem, muszę przewozić go w tramwaju? W jaki sposób radzicie sobie z brakiem
    udogodnień dla rowerzystów?
    Obserwuj wątek
      • Gość: gość Re: Rozwalam rower na warszawskich krawężnikach. IP: *.telpol.net.pl 02.05.10, 21:06
        dokręć wszystkie śrubki, nasmaruj i będzie śmigać jak dawniej.
        • kretynofil Rozwiazanie jest bardzo, bardzo proste... 03.05.10, 13:41
          Wywal rower, kup sobie jakiegos zloma ze szrotu w Niemczech i jezdzij
          takim "autem".

          Korzysci - od groma. Po pierwsze, nie ma problemow z kraweznikami. Po
          drugie, wladzuchna zacznie sie o Ciebie troszczyc jako o
          pelnoprawnego obywatela - plebsem jezdzacym rowerami nikt sie nie
          przejmuje. Po trzecie, awans spoleczny - bo przeciez masz samochod,
          znaczy sie majetny jestes. Po czwarte - bedziesz mial klakson,
          bedziesz mogl sie wyladowac na rowerzystach, pieszych i innych
          kierowcach.

          I co najsmieszniejsze - nasze skretyniale spoleczenstwo, ktore
          nienawidzi "placic na biedote" (czyli dofinansowywac i rozwijac
          <pod>miejskich systemow komunikacji) z wielka przyjemnoscia pokryje
          koszty leczenia schorzen takich jak otylosc u dzieci (no bo kto to
          widzial zeby dziesieciolatek sam autobusem do szkoly jezdzil?! - za
          to powinni wsadzac rodzicow do wiezienia!!!), zwyrodnienia
          kregoslupa, problemy z sercem i caly zespol schorzen zwiazanych z
          brakiem ruchu ;)

          A co do jezdzenia po ulicy - Najlepsza z Zon doszla w ktoryms
          momencie do wniosku ze "mordercy w puszkach" tez chca do roboty
          dojechac - i dlatego beda starali sie jej nie potracic. Pomoglo -
          poczula sie pewniej i ta pewnosc siebie (ale nie chamstwo!) zyskala
          jej zyczliwosc kierowcow...
      • robertrobert1 Re: Rozwalam rower na warszawskich krawężnikach. 02.05.10, 22:22
        Gość portalu: colour_of_magic napisał(a):

        > Od dwóch tygodni poruszam się nim każdego dnia do pracy i po mieście
        > i niestety czuję, że rozwalam rower na krawężnikach.

        Jak to?

        > W jaki sposób radzicie sobie z brakiem
        > udogodnień dla rowerzystów?

        Po prostu jeżdżę ulicami a nie chodnikami. Na ulicach nie ma krawęzników.
        • katana1978 Re: Rozwalam rower na warszawskich krawężnikach. 02.05.10, 23:56
          a jak wjeżdżasz na krawężniki ??
          po prostu łup ... czy podskok przednie koło potem tyłek z siodełka i podskok
          tylne. podczas tego manewru bardzo wolno trzeba jechać

          Tego trzeba się nauczyć
          jak wjeżdzasz na krawężnik tak jak moja kumpela szybka jazda i łup to faktycznie
          rower kasacja ... kierownica, koła (wspornik kierownicy do wymiany - nabrało to
          strasznych luzów) a jeszcze miała klasyczny wspornik nie ahead.

          No ale jak napisał ktoś wyżej najlepiej jechać po ulicy.

          • Gość: KLM Re: Rozwalam rower na warszawskich krawężnikach. IP: *.aster.pl 03.05.10, 02:51
            Jazda po ulicy ma swoje wady i zalety. Dzisiaj kierowca autobusu usiłował mnie
            wprasować w bok swojego pojazdu, ale w piątek z kolei drogę na przejeździe
            rowerowym zajechał mi samochód w pospiechu opuszczający rondo babka (obecnie
            radosława). W obu przypadkach jechałem zgodnie z kodeksem, w obu przypadkach
            kierowcom bardzo się śpieszyło. Z dwojga złego jak mogę to wybieram ścieżkę, a
            nawet chodnik z prostego powodu... większa szansa na dotarcie do celu, bo ruch
            mniejszy i współużytkownicy nieco spokojniejsi :)

            A wracając do tematu, pomagają też właściwie napompowane opony. Wielu
            początkujących (lub niedzielnych) rowerzystów nie zdaje sobie sprawy z tego, że
            co kilka dni rower trzeba dopompować i potem tłuką obręczami o każda nierówność,
            co bynajmniej nie pomaga.
            • zdzisiek66 Naiwny autor wątku ;) 04.05.10, 08:25
              Kupił holenderkę do jazdy po Warszawie :)
              To tak, jak kupić fiata pandę do jazdy po Saharze.
              Na Warszawę, jak na każdy teren ekstremalny, trzeba mieć solidnego górala z
              dobrymi amortyzatorami (a przy tym lekkiego, żeby dał się nosić na plecach).
              Nieistotne, czy jeździ się po chodniku (pokrzywione płyty, krawężniki > 10 cm),
              po ścieżce rowerowej (pokrzywiona bauma i krawężniki > 5 cm) czy po jezdni
              (dziury, falisty asfalt, kratki ściekowe zagłębione na kilka cm, kałuże).
              Atrakcje na jezdni typu "wyminie czy zawadzi" to kolejny temat.
              • Gość: colour_of_magic Re: Naiwny autor wątku ;) IP: *.chello.pl 04.05.10, 08:33
                W takim razie przed kupnem roweru najpierw trzeba się zorientować jaki jest stan
                naszych dróg i ścieżek, tak? Wspaniała opcja. Nie rozumiem też poparcia dla tego.
                • zdzisiek66 Re: Naiwny autor wątku ;) 04.05.10, 09:10
                  > W takim razie przed kupnem roweru najpierw trzeba się zorientować jaki jest
                  stan naszych dróg i ścieżek, tak? Wspaniała opcja.

                  A jak to sobie inaczej wyobrażasz? Rower dobiera się do swoich potrzeb, przy
                  czym rodzaj terenu, po którym się będziesz poruszać, to jeden z ważniejszych
                  czynników.
                  Rozumiem cudzoziemca, który przyjeżdża i kupuje miejskiego "holendra" bo myśli,
                  że Warszawa jest stolicą europejskiego kraju, a nie miastem trzeciego świata.
                  Ale my, mieszkańcy Warszawy, przecież wiemy, gdzie żyjemy?

                  Nie rozumiem też poparcia dla tego.
                  Do czego? Tego, że trzeba przemyśleć zakup? No sorry, takie życie.
                  Tego, że władze miejskie niezależnie od opcji od 20 lat nie potrafią zbudować
                  lub wyremontować jezdni ani ścieżek rowerowych? Przecież nikt normalny nie
                  będzie tego ani popierał, ani udawał, że nie widzi.
                  • Gość: colour_of_magic Re: Naiwny autor wątku ;) IP: *.chello.pl 04.05.10, 18:43
                    Dzięki takim właśnie wypowiedziom nasz kraj tak wygląda. Kupiłam rower
                    rekreacyjny, ponieważ mieszkam w mieście i to miasto ma obowiązek zapewnić
                    bezpieczeństwo i komfort jazdy. Samochodom wszak zapewnia. Jeżeli tego nie robi,
                    to nie jest winny rowerzysta, że sobie kupił taki, a nie inny rower, tylko
                    właśnie władze. Podobnie nie widzę związku między jazdą na rowerze, a strojem.
                    Ale to oczywiście też głupota rowerzystów, że w ogóle ośmielają się jeździć do
                    pracy rowerem. Przecież w Polsce rower służy do trzymania go na balkonie lub
                    przewożenia w tramwaju.
                    Przepraszam za ogólną złość, ale po dwuletnim pobycie za granicą, nasza stolica
                    mnie dobija. Nie rozumiem jak to się dzieje, że nie zapewnia się PODSTAWOWYCH
                    potrzeb obywateli, bo jak można nazwać chęć posiadania ścieżek rowerowych?
                    Pozdrawiam.
                    • xun_vixx Re: Naiwny autor wątku ;) 04.05.10, 23:17
                      Gość portalu: colour_of_magic napisał(a):

                      > Dzięki takim właśnie wypowiedziom nasz kraj tak wygląda. Kupiłam rower
                      > rekreacyjny, ponieważ mieszkam w mieście i to miasto ma obowiązek zapewnić
                      > bezpieczeństwo i komfort jazdy. Samochodom wszak zapewnia. Jeżeli tego nie robi
                      > ,
                      > to nie jest winny rowerzysta, że sobie kupił taki, a nie inny rower, tylko
                      > właśnie władze. Podobnie nie widzę związku między jazdą na rowerze, a strojem.
                      > Ale to oczywiście też głupota rowerzystów, że w ogóle ośmielają się jeździć do
                      > pracy rowerem. Przecież w Polsce rower służy do trzymania go na balkonie lub
                      > przewożenia w tramwaju.
                      > Przepraszam za ogólną złość, ale po dwuletnim pobycie za granicą, nasza stolica
                      > mnie dobija. Nie rozumiem jak to się dzieje, że nie zapewnia się PODSTAWOWYCH
                      > potrzeb obywateli, bo jak można nazwać chęć posiadania ścieżek rowerowych?
                      > Pozdrawiam.

                      Dlatego od ladnych paru lat staramy sie z "systemem" walczyc...
                      Polecam:
                      www.masa.waw.pl
                      www.zm.org.pl
                    • jan-w Re: Naiwny autor wątku ;) 04.05.10, 23:18
                      NFZ też powinien wszystkim załatwić leczenie i nowoczesne leki. Ale nie ma na to
                      pieniędzy. Nie ma sensu obrażać się na rzeczywistość.
                      Trzeba starać się poprawiać świat, ale w międzyczasie żyć tak jak otaczające
                      warunki na to pozwalają. Też bym wolał w drodze do lasu nie jechać ruchliwą
                      szosą. Ale w istniejącej sytuacji wolę używać kasku i lusterka wstecznego niż
                      siedzieć w domu i się martwić.
                      • Gość: colour_of_magic Re: Naiwny autor wątku ;) IP: *.chello.pl 04.05.10, 23:41
                        Tylko że wszyscy wiemy, że jeżeli chodzi o rowery, to nie tylko kwestia pieniędzy, tylko dobrej woli, ale macie rację, obrażać się nie ma co. Lepiej wziąć udział w Masie, co uczynię z wielką przyjemnością. Pozdrawiam.
                        • jan-w Re: Naiwny autor wątku ;) 05.05.10, 00:13
                          Masa nic dobrego dla rowerzystów nie zrobiła. Wzbudzając nienawiść ludzi do
                          grupki terrorystów, działa tylko na niekorzyść rowerzystów. Lepiej weź udział w
                          wyborach.
                          • jan-w Re: Naiwny autor wątku ;) 05.05.10, 00:16
                            BTW: A zielone mazowsze które oststnio koniunkturalnie próbuje się pod masę
                            podłączać doprowadziło na Ursynowie do ograniczenia ilości nowych ścieżek
                            rowerowych. Ekoterrorystów interesują wyłącznie haracze za odstąpienie od
                            utrudniania budowy niezbędnych inwestycji.
                            • xun_vixx Re: Naiwny autor wątku ;) 05.05.10, 13:07
                              jan-w napisał:

                              > BTW: A zielone mazowsze które oststnio koniunkturalnie próbuje się pod masę
                              > podłączać doprowadziło na Ursynowie do ograniczenia ilości nowych ścieżek
                              > rowerowych. Ekoterrorystów interesują wyłącznie haracze za odstąpienie od
                              > utrudniania budowy niezbędnych inwestycji.

                              Co tu wiecej mozna dodac? Moze jakies dowody na poparcie swoich wywodow?

                              Co do ograniczania budowy DDR... Czasami lepiej, bezpieczniej i znacznie taniej jest uspokoic fizycznie ruch w danej ulicy (zwykle do ok. 30km/h, przy czym fizyczne uspokojenie powoduje, ze praktycznie ciezko jest jechac samochodem szybciej) i wpuscic rowerzyste na jezdnie na zasadach ogolnych. Czasmai lepiej jest wymalowac pas w jezdni (patrz Mieddzyparkowa), a czasem trzeba wyznaczyc osobny ciag rowerowy...
                              • jan-w Re: Naiwny autor wątku ;) 06.05.10, 21:15
                                xun_vixx napisał:

                                > jan-w napisał:
                                >
                                > > BTW: A zielone mazowsze które oststnio koniunkturalnie próbuje się pod ma
                                > sę
                                > > podłączać doprowadziło na Ursynowie do ograniczenia ilości nowych ścieżek
                                > > rowerowych. Ekoterrorystów interesują wyłącznie haracze za odstąpienie od
                                > > utrudniania budowy niezbędnych inwestycji.
                                >
                                > Co tu wiecej mozna dodac? Moze jakies dowody na poparcie swoich wywodow?

                                Oczywiście. Sprawa była głośna i wielokrotnie opisywana. Ponieważ oszołomom nie spodobał się rodzaj kostki użytej do budowy ścieżki wzdłuż całej długiej KEN, wymusili jej rozebranie i ponowne ułożenie. Pieniądze na to zmarnowane miały być według planów wydane na rozbudowę sieci ścieżek na Ursynowie. Naprawdę o tym bie wiesz?
                                • stefan4 Re: Naiwny autor wątku ;) 07.05.10, 00:53
                                  jan-w:
                                  > Ponieważ oszołomom nie spodobał się rodzaj kostki użytej do budowy ścieżki
                                  > wzdłuż całej długiej KEN, wymusili jej rozebranie i ponowne ułożenie.

                                  Fazowana kostka Bauma była powszechnie znienawidzona przez rowerzystów całego kraju, nie tylko tych jeżdżących ,,wzdłuż całej długiej KEN'', czy innego Barbie. Ale przez jakieś dziwaczne układy polityczno-biznesowe była narzucana gospodarzom miast ,,odgórnie''. W końcu udało się to cholerstwo zwalczyć i teraz już stosują lepsze materiały. Do niedawna straszyła i w Gdańsku; nie wiem, czy gdzieś zachowała się do dzisiaj; tam, gdzie ja jeżdżę, już jej nie ma.

                                  Jeśli Wasze miasto przyczyniło się do tego sukcesu, to powinieneś być z tego dumny. Stolica nie zawsze rozgląda się szerzej niż po własnym podwórku, ale kiedy to z rzadka czyni, należą jej się brawa.

                                  - Stefan
                                  • wolfigen Re: Naiwny autor wątku ;) 07.05.10, 09:00
                                    nie podoba wam sie kostka, nie podoba sie asfalt, ale jazda
                                    po dziurach studzienkowych po ulicy jest git?
                                    kurcze......w berliniesą ściezki namalowane farbą na starym
                                    chodniku co pamieta hitlera i jakos niemcy jadą grzecznie po
                                    tym szlaku rowerowym.
                                    widział ktoś , żeby kierowca samochodu z powodu dziur w
                                    jezdni, lub złej nawierzchni wjezdzał na ściezkę rowerowa na
                                    tarchominie? / na przykład/

                                    jestem rowerzysta pewnie więcej lat, niz wiekzość tutejzych
                                    userów. kierowca ciężkiech pojazdów tyle samo.......i faktem
                                    jest ,że niecierpie warszawskich rowerzystów. sa bez wyobraxni !
                                    i sa niezwykle chamscy. o ile wśród kierowców zaczyna sie
                                    dostrzegać europejskie dobre nawyki. o tyle wśród rowerzystów
                                    wręcz odwrotnie.
                                    • stefan4 Re: Naiwny autor wątku ;) 07.05.10, 09:41
                                      wolfigen:
                                      > nie podoba wam sie kostka

                                      Są kostki i kostki. Naprawde nie wiesz, jak wygląda kostka Bauma?

                                      wolfigen:
                                      > nie podoba sie asfalt

                                      To już sam wymyśliłeś, nikt tu się nie skarżył na asfalt. Nasze dobre drogi dla
                                      rowerów to właśnie porowaty asfalt; gładki, ale woda na nim nie stoi, tylko
                                      wcieka w pory.

                                      wolfigen:
                                      > widział ktoś , żeby kierowca samochodu z powodu dziur w
                                      > jezdni, lub złej nawierzchni wjezdzał na ściezkę rowerowa

                                      Tak, widział. A szczególnie, jeśli chce zaparkować 2 metry od sklepu zamiast
                                      20, a nie chce na jezdni, bo go ktoś może stuknąć. Wtedy staje na czym się da:
                                      na chodniku, na drodze dla rowerów, na wyjeździe z bramy, karmiącej matce na
                                      nodze...

                                      wolfigen:
                                      > na tarchominie?

                                      Nie, na tarchominie nie widział. A co to za substancja?

                                      wolfigen:
                                      > / na przykład/

                                      Na przykład też nie widział.

                                      wolfigen:
                                      > i faktem jest ,że niecierpie warszawskich rowerzystów. sa bez wyobraxni !
                                      > i sa niezwykle chamscy.

                                      Tak, Warszawa to w ogóle okropne miasto... Ale ma swoje zasługi. Np. postarała
                                      się o zlikwidowanie kostki Bauma wzdłuż całej ulicy Barbie i Kena, czym dała
                                      przykład całemu krajowi.

                                      - Stefan
                                      • wolfigen Re: Naiwny autor wątku ;) 07.05.10, 10:05
                                        nie pisałem o pparkujacych na ściezkach rowerowych idiotach,,
                                        tak jak nie pisałem o chamach parkujących na miejscach dla
                                        inwalidów. pisałem tylko o hipotetycznej sytuacji, gdy kierowca
                                        samochodu zjedzie na sciezkę rowerową , bo mu sie nie podoba
                                        nawierzchnia jeżdni dla aut. a taki argunet często tutaj
                                        pisujecie, że kostki bauma sa złe......to nie kostak jest zła,
                                        tylko gamon co to zrobił i ten cymbał co to odebrał
                                        technicznie.
                                        mnie jest obiojętne po jakiej ścieżce rowerowej jade....byle
                                        by tylko jakas była. jak polska będzie tak bogata i zasobna
                                        jak holandia, wtedy zaczne grymasić.
                                        póki co....warszawski rowerzysta to dla mnie statystycznie
                                        cham i prostak.
                                        i zdania nie zmienie.
                                        o samochodziarzach się tutaj nie wypowiadam, bo forum jest
                                        rowerowe.
                                        a swoja drogą, czasami chciałbym , by jeden z drugim
                                        rowerowym oszołomem popracował samochodem powyżej 10 ton,
                                        kilka godzin w miesiącu., wtedy byc może jego wyobraxnia by
                                        się zmieniła.
                                        pamietam ściezke rowerową pierwsza w w-wie z lat '70 do
                                        powsina. dośc szybko asfalt "spuchł" od korzeni drzew.....taka
                                        już natura drzew i asfaltu. ale kałuże były i na asfalcie, i
                                        na kostce bauma. a jaki jest problem?.......ano taki ,że jak
                                        się ma rower, to trzeba mieć dobre opony i co nieco
                                        korzystac z rozumu. to jest tylko jednoslad.
                                        i chyba spora grupa rowerzystów w warszawie jest przy okazji
                                        jednozwojowa .....poprzez analogie
                                        • shp80 Re: Naiwny autor wątku ;) 09.05.10, 13:39
                                          wolfigen napisał:

                                          > pisałem tylko o hipotetycznej sytuacji, gdy kierowca
                                          > samochodu zjedzie na sciezkę rowerową , bo mu sie nie podoba
                                          > nawierzchnia jeżdni dla aut.

                                          Nawierzchnia drogi rowerowej to tylko jeden z wielu czynników, dla których część
                                          rowerzystów ścieżki ignoruje. Główny problem to połączenia i powiązania z innymi
                                          odcinkami, zmuszanie do nadkładania drogi itp itd, wysokie krawężniki..
                                          Rowerzyści jeżdżą chaotycznie, bo chaotyczna jest infrastruktura. Idę o zakład,
                                          że kierowcy też by olewali swoją część, gdyby projektowano to w taki sposób.

                                          > a taki argunet często tutaj
                                          > pisujecie, że kostki bauma sa złe......to nie kostak jest zła,
                                          > tylko gamon co to zrobił i ten cymbał co to odebrał
                                          > technicznie.

                                          Kostka jest zła. Dowiedziono to już wielokrotnie.

                                          > mnie jest obiojętne po jakiej ścieżce rowerowej jade....byle
                                          > by tylko jakas była.

                                          Byle, to mogło być za czasów PRLu. Rozwój wiąże się jednak ze zmianami sposoby
                                          myślenia.

                                          > jak polska będzie tak bogata i zasobna
                                          > jak holandia, wtedy zaczne grymasić.

                                          A nie pomyślałeś właśnie, że w Holandii wygląda, jak wygląda, bo inwestują
                                          mądrze? Dlaczego polskie drogi należą do jednych z najdroższych w Europie?

                                          > póki co....warszawski rowerzysta to dla mnie statystycznie
                                          > cham i prostak.
                                          > i zdania nie zmienie.

                                          Hmm.. Znaczy, że o sobie też piszesz? Samokrytyka jest ceniona :)

                                          > o samochodziarzach się tutaj nie wypowiadam, bo forum jest
                                          > rowerowe.

                                          Ależ wypowiadałeś się - wg ciebie są bardziej cywilizowani, niż rowerzyści. A
                                          byłeś kiedykolwiek w innych krajach, niż Polska, tam gdzie rowerzystów jest
                                          więcej? Myślę, że mógłbyś jeszcze zatęsknić do polskich rowerzystów.

                                          > a swoja drogą, czasami chciałbym , by jeden z drugim
                                          > rowerowym oszołomem popracował samochodem powyżej 10 ton,
                                          > kilka godzin w miesiącu., wtedy byc może jego wyobraxnia by
                                          > się zmieniła.

                                          Może nie każdy nadaje się do zawodu, w którym pracuje?
                                          I w sumie wicewersa - kierowcom przydałaby się obligatoryjna jazda rowerem po
                                          mieście. Nabraliby większego szacunku. Od wielu znajomych słyszałem, jak to
                                          wyjeżdżali za granicę i jak to musieli nauczyć patrzeć się na rowerzystów, bo
                                          dotychczasowe zachowania wyniesione z katolandu były niewystarczające.

                                          > pamietam ściezke rowerową pierwsza w w-wie z lat '70 do
                                          > powsina. dośc szybko asfalt "spuchł" od korzeni drzew.....taka
                                          > już natura drzew i asfaltu.

                                          Lata 70, tak, tak.. W dodatku polskie drogi. Technologia poszła mocno do przodu
                                          od tamtego czasu..
                                    • Gość: adasq Re: Naiwny autor wątku ;) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.05.10, 15:08
                                      tak tylko się wetnę w sprawie tarchomina. np kilka dni temu jak
                                      uszkodzili rurę gazową to paru NIECIERPLIWYCH kierowców pomykało
                                      chodniczkami ;)))
                                    • shp80 Re: Naiwny autor wątku ;) 09.05.10, 13:18
                                      > nie podoba wam sie kostka, nie podoba sie asfalt, ale jazda
                                      > po dziurach studzienkowych po ulicy jest git?

                                      Dziury studzienkowe występują dużo rzadziej, niż krawężniki i krzywa polbrukowa
                                      ścieżka.

                                      > kurcze......w berliniesą ściezki namalowane farbą na starym
                                      > chodniku co pamieta hitlera i jakos niemcy jadą grzecznie po
                                      > tym szlaku rowerowym.

                                      To, o czym piszesz, to historyczne zaszłości,.
                                      W Berlinie od dłuższego czasu istnieje rozporządzenie, które zakazuje robienia
                                      ścieżek innych, niż z asfaltu. W Szczecinie mieliśmy spotkanie z
                                      przedstawicielem tamtejszego urzędu, więc informacja jest pewna. Ponadto znikają
                                      oznakowania takich chodnikowych ścieżek, a rowerzyści dostają wybór, czy chcą
                                      jechać jezdnią, czy nieobligatoryjną ścieżką.

                                      > widział ktoś , żeby kierowca samochodu z powodu dziur w
                                      > jezdni, lub złej nawierzchni wjezdzał na ściezkę rowerowa na
                                      > tarchominie? / na przykład/

                                      Jestem pewien, że znaleźliby się tacy, gdyby jezdnie (całokształt) wyglądały
                                      tak, jak sieć ścieżek, a ścieżki przypominały ulice.
                                      Nie porównuj jazdy samochodem z miękkimi fotelami i zawieszeniem, do jazdy
                                      rowerem. Dla rowerzysty nawet mała wyrwa w nawierzchni może być niebezpieczna
                                      lub uciążliwa, dla kierowcy prawie nieodczuwalna).

                                      > jestem rowerzysta pewnie więcej lat, niz wiekzość tutejzych
                                      > userów.

                                      Ja jestem od 12lat i przejechałem rowerem już grubo ponad 100 tys km.

                                      > kierowca ciężkiech pojazdów tyle samo.......i faktem
                                      > jest ,że niecierpie warszawskich rowerzystów.

                                      Znaczy, że nie umiesz sobie radzić z ciężkimi pojazdami? ;)

                                      > sa bez wyobraxni !
                                      > i sa niezwykle chamscy. o ile wśród kierowców zaczyna sie
                                      > dostrzegać europejskie dobre nawyki. o tyle wśród rowerzystów
                                      > wręcz odwrotnie.

                                      Mam odmienne zdanie. Zawsze, gdy jadę przepisowo, ktoś musi zajechać drogę,
                                      wyprzedzić na styk, wymusić pierwszeństwo, zaparkować na drodze rowerowej.
                          • xun_vixx Re: Naiwny autor wątku ;) 05.05.10, 13:04
                            jan-w napisał:
                            > Masa nic dobrego dla rowerzystów nie zrobiła. Wzbudzając nienawiść ludzi do
                            > grupki terrorystów, działa tylko na niekorzyść rowerzystów. Lepiej weź udział w
                            > wyborach.

                            No poza tym, ze Masa w Warszawie m.in. wywalczyla bezplatny przewoz rowerow w srodkach komunikacji publicznej, wywalczyla tzw. Okrągły Stół Rowerowy, wywalczyla ustawe mowiaca, ze kazda nowa DDR ma byc z nawierzchnia bitumiczna, wywalczyla, ze 99% projektow inwestycji zwiazanych w jakikolwiek sposob z rowerami jest opiniowane przez organizacje zwiazane z ruchem rowerowym...
                            No ale przeciez po co zauwazac to co podano na tacy... Malo kto aktywnie dziala w jakikolwiek sposob na rzecz poprawy bytowania rowerzystow w miescie. Samo sie nie robi, Masa pokazuje jaka sila (takze liczaca sie teraz, przed wyborami) sa rowerzysci w miescie. Gdyby kazdy z uczestnikow masy (tylko i wylacznie, pomijam znacznie wieksze ilosci rowerzystow w miescie ogolnie) napisal raz w miesiacu jedno pismo do odpowiedniego urzedu w sprawie DDR (np ze krawezniki za wysokie, ze brakuje przejazdow, ze zielen zarasta w skrajnie itp) to by w miescie znacznie lepiej bylo.

                            Akcja sprzed kilku lat "Wydepcz sobie scizke" pokazala ile osob sie naprawde zajmuje naciskaniem na urzednikow. W ramach akcji moze kilkadziesiat osob pisalo jakiekolwiek pisma, mimo iz byl udostepniony wzor pisma, gdzy wystarczylo uzupelnic dane w 3 miejscach: nazwe dzielnicy (adresat), swoje dane teleadresowe (nadawca) i 1-3 punktow z prosba o dzialanie na danej DDR (np. prosze o obnizenie kraweznika na przejezdzie tu i tu).
                            Nawiasem - urzad do dzis nie odpowiedzial na wszystkie pisma :) Ale efekty pisania byly widoczne bardzo szybko, juz w kilkanascie dni po pierwszych pismach. Efekty bardziej dlugofalowe? Moze powstanie wysokiej jakosci DDR przy Bitwy Warszawskiej (od Zeslancow Syberyjckich do Grojeckiej)...

                            A moze inna akcja, nieco starsza, ale tez w ramach efektow innej ustawy rowerower wywalczonej przez Okragly Stol Rowerowy - DDR przy al. Jerozolimskich. Starsza technologia, bo z kostki, ale juz niefazowanej, wlasciwie bez wiekszych problemow technicznych w wykonaniu... Dzisiaj by juz musiala byc z asfaltu.

                            Mozna tak dlugo i namietnie, lepiej jednak poczytac, glownie na zm.org.pl w dziale rowery.
                            • jan-w Re: Naiwny autor wątku ;) 06.05.10, 21:27
                              xun_vixx napisał:
                              (..)
                              > Mozna tak dlugo i namietnie, lepiej jednak poczytac, glownie na zm.org.pl w dzi
                              > ale rowery.
                              >
                              Oraz doprowadziła do upadku komunizmu i zniesienia niewolnictwa.
                              Ekooszołomy z lubością i bezwstydem przypisują sobie wszelkie zasługi o które się chociaż przypadkiem otarły.

                              > Gdyby kazdy z uczestnikow masy (...) napisal raz w miesia
                              > cu jedno pismo (...)to by w miescie znacznie lepiej bylo.

                              Gdyby każdy Polak przeznaczył 10 zł na poprawę stanu służby zdrowia - mozna by kupić wiele urządzeń do dializy, tomografów itp. O czym swiadczą takie wyliczanki? O niczym.

                              Czysta demagogia. Ale to wcale nie dziwi u działaczy zielonej ośmiornicy po kompromitujących ich aferach z wyłudzaniem pieniędzy.
                          • Gość: KLM Re: Naiwny autor wątku ;) IP: *.aster.pl 06.05.10, 23:54
                            janie-w a co Ty zrobiłeś dla powiększenia ilości lub poprawienia jakości dróg i
                            ścieżek rowerowych w Warszawie?
                            • jan-w Re: Naiwny autor wątku ;) 07.05.10, 00:31
                              A co ty zrobiłeś dla poprawy jakości działania NFZ, Dyrekcji Budowy Autostrad, ZDM i Metra?
                              Jeżeli osobiście nie doprowadziłeś do skazania wydrwigroszy z Przyjaznego Miasta to nie masz prawa wypowiadać się na ich temat krytycznie?
                              BTW: Nie widzę powodu aby ktokolwiek na forum opisywał swoje działania prowadzone pod nazwiskiem i imieniem. Wydawałoby się że szczególnie powinna być tego świadoma osoba która tak się ukrywa że nawet się nie loguje.
                              • Gość: KLM Re: Naiwny autor wątku ;) IP: *.aster.pl 07.05.10, 17:10
                                Aaaa czyli nic nie zrobiłeś, ale pokrytykować innych zawsze dobra rzecz, ego
                                rośnie, na terapii nie trzeba chodzić, same plusy.

                                Lubie i szanuję to co robisz dla nowych użytkowników forum i członków
                                "społeczności rowerzystów". Naprawdę doceniam to, że poświęcasz swój czas na
                                doradzanie innym w kwestii sprzętu, akcesoriów bezpieczeństwa itp. ale szczerze
                                mnie wkurza to, że atakujesz i krytykujesz chyba każdą inicjatywę, która ma na
                                celu cokolwiek zmienić w tym mieście. I bynajmniej nie mówię tu o jakiś
                                organizacjach, które więcej czasu poświęcają na zdobywanie grantów niż na
                                działalność statutową. Chodzi mi konkretnie o Masę, która nie jest ani partią,
                                ani żadną śmiganą fundacją, do niczego nikogo nie namawia ale dla setek
                                rowerzystów w Warszawie jest sposobem i możliwością powiedzenia: "Spójrzcie my
                                też tu jesteśmy, też mamy prawo do używania tych samych dróg i chcemy się na
                                nich czuć bezpiecznie. Zauważcie nas." Nie rozumiem dlaczego tępisz ludzi,
                                którzy chcą dobrze także dla Ciebie.

                                Mam stałe IP, więc jeśli ktoś będzie chciał mnie znaleźć bez problemu to zrobi
                                niezależnie czy będę się logował na tym forum, czy nie i nie wiem dlaczego
                                uważasz, że skoro się zalogujesz jako jan-w lub beata-k to jesteś bardziej... no
                                właśnie bardziej co? Różnimy się tym, że Twój nick publikowany jest grubszą
                                czcionką ale jeśli to Cię kręci to autentycznie współczuję.

                                Ps. akurat z trzema z pośród wymienionych przez Ciebie instytucji miałem do
                                czynienia w życiu i wierzę, że moje działanie korzystnie wpłynęło (ZDM), mogło
                                wpłynąć (niestety reforma prof. Religii poszła do kosza) lub wpłynie (w
                                przypadku metra to kwestia II linii więc najbliższych 50 lat) na ich pracę. Jak
                                zwykle pozdrawiam :)
                                • jan-w Większa anonimowość niezalogowanych. 07.05.10, 17:36
                                  Różnica między osobą logującą się a nielogującą jest znacząca.

                                  KLM jest unikalny. Nick jest jak podpis. Wiadomo że wszystko oznaczone nickiem KLM jest napisane przez niego. Nikt nie może się pod niego podszyć, ale także on nie może się wyprzeć swoich wypowiedzi.

                                  Jako gość:KLM może się podpisać każdy. Nawet dzisiaj miałem do czynienia na innym forum z wątkiem w którym kto inny podszywał się pod jednego z uczestników dyskusji. Czyli - każdy może pisać jako gość:KLM, ale też każdy gość:KLM może się wyprzeć swoich słów.

                                  To że masz stałe IP może być istotne wyłącznie jeżeli złamiesz prawo i sąd nakaże administracji forum ujawnić twoje IP. Dla pozostałych widoczna część IP informuje tylko z usług jakiego operatora korzystasz. W tym wypadku nie informuje nawet czy piszesz z Warszawy, Krakowa czy innego miasta gdzie on działa.

                                  Uwagi o ego, terapii.. składam na karb emocji.
                                  • Gość: KLM Re: Większa anonimowość niezalogowanych. IP: *.aster.pl 10.05.10, 00:39
                                    Różnica jest w rozpoznawalności dla innych użytkowników natomiast anonimowość
                                    jest taka sama. W realnym świecie ani ja Ciebie nie zidentyfikuje po Twoim
                                    loginie, ani Ty mnie po moim nicku. Na tym forum możesz mieć dowolną liczbę kont
                                    tak jak ilość nicków i tak naprawdę dyskutując z Tobą mogę być nawet Twoim
                                    spaczonym, domagającym się uwagi alter ego. Może stąd uwagi na temat terapii :) pzd.
          • melmire Re: Rozwalam rower na warszawskich krawężnikach. 03.05.10, 10:13
            A jak sie robi podskok tylnym kolem? Bo przod mam opanowany :)
            • Gość: gruba Re: Rozwalam rower na warszawskich krawężnikach. IP: 91.123.169.* 03.05.10, 11:00
              Jak tylne kolo jest w momencie wjazdu na krawężnik do podskakujesz. To sprawia, że koło łatwiej wjeżdża niż przy obciążeniu.
            • j666 Re: Rozwalam rower na warszawskich krawężnikach. 03.05.10, 12:25
              Podskok tyłem to zwykle przesada.
              Wystarczy podnieść d... z siodełka stając na pedałach.
            • Gość: Simon Re: Rozwalam rower na warszawskich krawężnikach. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.05.10, 12:31
              Spraw se noski. Wtedy podspoki tyłu to betka. A i w czasie jazdy
              łatwiej.
              • Gość: gruba Re: Rozwalam rower na warszawskich krawężnikach. IP: 91.123.169.* 03.05.10, 17:02
                I łatwiej zaliczyć glebę. Nie polecam nosków, spd i innych wynalazków. To jest dla zawodowców, a nie do jazdy po mieście.
                • Gość: AdamSot. Re: Rozwalam rower na warszawskich krawężnikach. IP: *.chello.pl 04.05.10, 01:27
                  Gość portalu: gruba napisał(a):

                  > I łatwiej zaliczyć glebę. Nie polecam nosków, spd i innych
                  wynalazków. To jest
                  > dla zawodowców, a nie do jazdy po mieście.

                  Nie strasz.SPD świetnie sprawdza się w mieście.
      • Gość: colour_of_magic Re: Rozwalam rower na warszawskich krawężnikach. IP: *.chello.pl 03.05.10, 10:09
        Dziękuję za rady, faktycznie staram się podnosić przednie koło, ale nie zawsze,
        może dlatego wjeżdżam i robię łup! A krawężniki są! Nawet często przy wjazdach
        na ścieżkę rowerową. Na ulicy faktycznie nie ma, ale jadąc ulicą, widząc ścieżkę
        - wjadę na nią. chodników unikam, tydzień temu prawie dostałam mandat - i słusznie.
        • Gość: leon Re: Rozwalam rower na warszawskich krawężnikach. IP: *.kosnet.pl 03.05.10, 10:51
          ja tam jeżdżę po chodnikach i nigdy nie dostałem mandatu,zresztą
          lepszy chyba mandat niż walka z mordercami w puszkach
          • Gość: rowerzysta Re: Rozwalam rower na warszawskich krawężnikach. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.05.10, 10:58
            jeżeli boisz się jeździć po jezdni proponuję przesiąść się do tramwaju. jazda
            rowerem nie jest obowiązkiem.
            • tenar1 Re: Rozwalam rower na warszawskich krawężnikach. 03.05.10, 17:03
              Medycyna już dawno odkryła, że brak strachu w sytuacjach ekstremalnych jest
              objawem problemów psychicznych. A jazda po warszawskich ulicach to sport
              absolutnie ekstremalny.
              Już kilka razy chyba tylko cud sprawił, że rozpędzony palant nie zdjął mnie z
              jezdni. Koleżankę kilka lat temu autobus skasował w Al. Ujazdowskich (ścieżki
              rowerowej brak; teraz jest fragmentaryczna).
              Zresztą, spróbuj pojeździć sobie rowerkiem z Tarchomina na Pragę albo do Centrum.
              Dlaczego uważasz, że jazda rowerem powinna być sportem tylko dla świrów?
            • Gość: Geo Re: Rozwalam rower na warszawskich krawężnikach. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.05.10, 18:43
              Siema rowerzysta
              www.nto.pl/apps/pbcs.dll/article?AID=/20100328/POWIAT01/74624867
              blubry.pl/artykul5525,masa_krytyczna_dla_kasi.html
              telewizja.ox.pl/wideo,12680,smierc-na-wislance-.html
              100 kierowców pojedzie przepisowo - ale wystarczy 101. debil i biker nie żyje.
              Taka jest prawda o odważnym i równoprawnym uczestnictwie roweru w ruchu wśród
              samochodów :-(
              Pozdrowienia - i jazdy bez szwanku - JS
              • Gość: M. Jest ryzyko jest zabawa :/ IP: 193.109.212.* 04.05.10, 08:35
                Dokładnie. Jazda rowerem po ulicach to porażka. W Polsce, gdzie szczytem szpanu
                jest ruszanie z piskiem czy szybka jazda starym rozlatującym się dostawczakiem
                każdy, kto ma choć odrobinę wyobraźni i umiejętności przewidywania czuje strach
                na myśl o jeździe ulicą. Ja bym nie przyjął mandatu, gdybym go dostał za
                jechanie chodnikiem jeśli obok nie byłoby ścieżki rowerowej. Trzeba walczyć o
                swoje! pozdrawiam
          • robertrobert1 Re: Rozwalam rower na warszawskich krawężnikach. 06.05.10, 21:03
            Gość portalu: leon napisał(a):

            > ja tam jeżdżę po chodnikach i nigdy nie dostałem mandatu,zresztą
            > lepszy chyba mandat niż walka z mordercami w puszkach

            No to Leon licz się z tym, że nie któregoś razu pewien osiłek nie ustąpi ci
            drogi i zasłaniając się przed Tobą odepchnie cię wprost pod koła nadjeżdżającego
            autobusu. I to będzie słuszne bo chodniki, w świetle prawa, nie służą do jazdy
            na rowerze. Gdyby wszyscy myśleli tak jak ty i jeżdzili tą drogą gdzie czują się
            bezpiecznie to wówczas byłby wielki chaos!
            • Gość: ... Re: Rozwalam rower na warszawskich krawężnikach. IP: *.net-serwis.pl 24.05.10, 20:11
              Bo jeździć chodnikiem trzeba kulturalnie, uwzględniając fakt, że jest się tam
              tylko gościem. A jeżeli traktujesz pieszego tak jak kierowca rowerzystę to
              jasne, że ktoś ci kiedyś w końcu przypier*oli.
      • Gość: Maki Re: Rozwalam rower na warszawskich krawężnikach. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.05.10, 12:27
        Masz słaby rower że od krawężników się psuje.
      • Gość: marek Warszawa nie jest miastem w którym sprawdzają się IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.05.10, 12:46
        rowery miejskie. Idelanym rozwiazaniem jest w Warszawie "góral" + trochę
        umiejętności. Za jakieś 10-20 lat będzie lepiej.
        • robertrobert1 Re: Warszawa nie jest miastem w którym sprawdzają 06.05.10, 21:06
          Gość portalu: marek napisał(a):

          > rowery miejskie. Idelanym rozwiazaniem jest w Warszawie "góral" + trochę
          > umiejętności. Za jakieś 10-20 lat będzie lepiej.

          Generalnie rower miejski jest do poruszania się na odcinkach 5-10 km a gdy
          traktujemy go w pełni do komunikacji to jest idealny nawet na Warszawę.
      • Gość: pieszy nie jezdz po chodnikach! IP: *.aster.pl 03.05.10, 13:30
        na co dzien jestem pieszym i mam dosc rowerzystow, ktorzy rozpychaja sie po
        chodnikach, przejsciach dla pieszych itp. nie zwazajac na przechodniow. Nie
        dosc, ze to niezgodne z przepisami, to po prostu nieeleganckie. ROwery powinny
        jezdzic albo po wyznaczonych sciezkach, albo po ulicy. Jesli ktos sie boi
        jezdzic po ulicy, a nie ma sciezki na jego trasie niech idzie pieszo lub jedzie
        komunikacja, a nie terroryzuje przechodniow. Sam jak jezdze rowerem to tak robie.
        • Gość: gruba Re: nie jezdz po chodnikach! IP: 91.123.169.* 03.05.10, 17:08
          Ja jeżdżę po chodnikach, wolę dostać mandat niż leżeć w szpitalu. Zdrowie jest bezcenne, a piesi mnie mało obchodzą. Zwykle piesi myślą, że są panami i władcami chodników i rozwalają się na środku albo chodzą od lewej strony do prawej. Trzeba się trzymać prawej strony albo lepiej iść z boku chodnika i nie będzie kłopotów.
          • Gość: pieszy Re: nie jezdz po chodnikach! IP: *.aster.pl 03.05.10, 18:32
            chodnik jest dla pieszych - a jak kogoś "piesi mało obchodzą" to niech idzie na
            lekcje dobrego wychowania. Wszystkim rowerzystom, którzy np przejeżdzają na
            pasach razem z pieszymi roztrącając ich na boki polecam poczytać kodeks drogowy
            i zmądrzeć.
          • Gość: sasza Re: nie jezdz po chodnikach! IP: *.nat.student.pw.edu.pl 03.05.10, 22:14
            kolejny zwolennik zmian w prawie. czy nie mozna zrozumiec tego ze chodnik jest
            dla pieszych i moga chodzic po nim jak tylko chca? mi nie przeszkadza jesli ktos
            jezdzi chodnikiem, ale ma obowiazek ustapic miejsca pieszym, w razie potrzeby
            zatrzymac sie zsiasc z roweru. a nie zapierdalac jak dziki bo boi sie wyjechac
            na ulice. na ulicy powinno jezdzic sie pewnie, nie dawac kierowcom do myslenia
            jaki sie manewr wykona. od razu decydowac sie gdzie skrecamy itd. jezdzac
            zgodnie z zasadami ruchu mozna czuc sie ogolnie bezpiecznie.
          • stefan4 Re: nie jezdz po chodnikach! 03.05.10, 22:38
            gruba:
            > Ja jeżdżę po chodnikach,
            [...]
            > a piesi mnie mało obchodzą.

            Mam nadzieję, że policja Ci wyperswaduje taką postawę.

            Ja jeżdżę drogą rowerową; jak się nie da, to jezdnią; a jak się nie da, to chodnikiem, traktując pieszych z pełnym poszanowaniem, bo to ich teren.

            - Stefan
          • Gość: doc_holiday Re: nie jezdz po chodnikach! IP: *.internetdsl.tpnet.pl 04.05.10, 07:15
            Bo piesi SĄ panami i władcami chodników, gdyż właśnie dla pieszych je
            stworzono. Założę się, że kiedy jedziesz ścieżką rowerową i zobaczysz
            na niej pieszego, to go obdzwonisz/obtrąbisz i jeszcze usłyszy od
            Ciebie kilka "krótkich i długich", bo to przecież ścieżka ROWEROWA, ale
            sama zasuwasz po chodniku i jeszcze głupio się tłumaczysz.
        • tenar1 Re: nie jezdz po chodnikach! 03.05.10, 17:11
          Na co dzień jestem pieszym, kierowcą i rowerzystą. Kiedy nie ma ścieżki
          rowerowej, natężenie ruchu na ulicy jest duże, a chodnik szeroki, to jadę
          chodnikiem. Nie terroryzuję pieszych, ale nie będę też pchał się na takich
          odcinkach z rowerem do autobusu, bo - po pierwsze - fizycznie to niemożliwe ze
          względu na tłok w autobusach, a po drugie - szkoda mi czasu. Wiem, że na
          chodniku pieszy jest panem, ale nie będę rezygnował z jazdy na rowerze tylko
          dlatego, że jedna nieudolna HGW nie potrafi zbudować choć kilku kilometrów
          ścieżek rowerowych, które połączyłyby przynajmniej główne dzielnice Warszawy.
      • Gość: tomek Re: Rozwalam rower na warszawskich krawężnikach. IP: *.nat.umts.dynamic.eranet.pl 03.05.10, 13:31
        Może nie umiesz jeździć na rowerze? Nie bardzo widzę, jak można
        rozwalać rower o krawężnik - wszędzie tam, gdzie są ścieżki rowerowe to
        chodnik na skrzyżowaniach jest obniżany do poziomu jezdni, w każdym
        innym miejscu musisz jeździć po jezdni, a na jezdniach wiele widziałem,
        ale nie poprzeczne krawężniki.
        • tenar1 Re: Rozwalam rower na warszawskich krawężnikach. 03.05.10, 17:18
          No to chyba nie jeździłeś na rowerze po Warszawie. Krawężniki to absolutna
          norma. Tak samo jak ścieżki (o ile są) z kostki bauma, w której często jakiejś
          pojedynczej kostki brakuje (a zęby zbieramy do woreczka). Normą są też kratki
          kanalizacyjne na ścieżkach z żebrami ustawiony równolegle do kierunku ścieżki.
          Dowód na alternatywną inteligencję Miejskiego Inżyniera Ruchu znajdziesz w
          Warszawie bez liku nawet w czasie krótkiej przejażdżki po mieście.
          • Gość: M. Nic nie pobije słupów na środku na moście Grota!!! IP: 193.109.212.* 04.05.10, 08:52
            Osoba, która te słupy stawiała powinna być wzorem do pomnika głupoty
            postawionego także na środku może tym razem jezdni też na moście Grota :)
      • Gość: Robert Re: Rozwalam rower na warszawskich krawężnikach. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.05.10, 13:43
        Jeżdżę jak szalony po chodnikach, nie zważając na przechodniów. Jak któryś
        słucha muzy albo niespodziewanie da krok w prawą lub lewą stronę albo dziecko mu
        się wyrwie z ręki, to po prostu na niego najeżdżam z prędkością 30 km na
        godzinę. Niech uważa. No i nie mam problemów z popsutym na krawężnikach rowerem.
      • Gość: katarina śmieszni ludzie na holendrach IP: *.multi-play.net.pl 03.05.10, 14:04
        naucz się najpierw jeździć na rowerze, np. podnosić przednie koło lekko jak już
        musisz wjechać na wyższy krawężnik i podnosić dupe jak tył wjeżdża, a potem się
        żal na forum, jeśli dalej się będzie sypał.
        a jak masz ten rowerek do lansu (jak większość ludzi jeżdżących na
        'holendrach'), jeździsz z kwiatkiem we włosach i w stroju jak do teatru, to może
        daruj sobie rower i jeździj taksówkami.
        • eventhorizon Re: śmieszni ludzie na holendrach 03.05.10, 14:17
          No proszę, a jak kierowcy samochodów się wszędzie żalą na stan polskich dróg to
          jest to dla wszystkich zrozumiałe i oczywiste.
          Sugeruję pójść krok dalej:
          - Jak masz samochód do lansu zamiast UAZa, jeździsz w garniturze zamiast w moro
          to sam sobie jesteś winny, że urwałeś koło na dziurze
          albo:
          - jak chodzisz po mieście w butach na obcasie zamiast w wojskowych glanach to
          sama jesteś sobie winna, że skręciłaś nogę na krzywym chodniku.

          Jakość infrastruktury rowerowej w Warszawie (i ogólnie w Polsce, nie licząc
          kilku wyjątków) jest fatalna i pretensje o to są jak najbardziej uzasadnione.
          • Gość: ... typowy krawaciarski bełkot. stan się poprawia a IP: 80.48.2.* 03.05.10, 20:41
            chlipanie na forum położenia nie zmieni. kto nie umie podbić lekko koła przy
            wjeździe a potem podnieść dupska gdy podjeżdża tylne koło to ma prostą odpowiedź
            - rowerek do tramwaju. ku uciesze podróżujących tramwajem rzecz jasna.
        • tenar1 Re: śmieszni ludzie na holendrach 03.05.10, 17:25
          A dlaczego nie należy jeździć na rowerze w stroju do teatru? Wprawdzie sam
          jeżdżę w bieliźnie termoaktywnej i odblaskowej kurteczce, ale w Holandii
          zdecydowana większość rowerzystów jeździ właśnie w garniturach i kostiumach.
          Ale może wprowadzimy jakiś przepis, że nie wolno wsiadać na rower bez majtek z
          pampersem... :/
          • kretynofil Gadaj zdrow - dla Polaka to nie do ogarniecia ;) 03.05.10, 19:07
            Kiedys na forum jakis gosc mnie zastrzelil tekstem ze w Niemczech
            jest bieda bo ludzie deszczowke zbieraja do spuszczania wody w kiblu
            i na rowerach do pracy jezdza ;)
            • Gość: tatuś Tradycji Re: Gadaj zdrow - dla Polaka to nie do ogarniecia IP: *.xdsl.centertel.pl 03.05.10, 23:12
              I wode pijo, w morde kopane. Jak zwierzenta!
        • Gość: turzyca normalni ludzie na holendrach IP: 134.245.115.* 03.05.10, 19:30
          jeździsz z kwiatkiem we włosach i w stroju jak do teatru, to moż
          > e
          > daruj sobie rower i jeździj taksówkami.

          A dlaczego mam nie jechac na rowerze w stroju jak do teatru jesli do tego teatru
          jade? I czemu przeszkadza kwiatek we wlosach jesli tylko kask siedzi pewnie i
          przylega odpowiednio scisle do glowy?
          Dla mnie rower jest normalnym srodkiem komunikacji i jezdze na nim w takich
          ubraniach, jakich bede w miejscu docelowym uzywac - od luzackich na spotkanie z
          przyjaciolmi przez garsonke do pracy po wieczorowy outfit, gdy wychodze na
          miasto wieczor. I tak robi cale moje otoczenie, a stan sciezek rowerowych jest
          dostosowany do przecietnego uzytkownika, ktory rowerem chce sie szybko, latwo i
          bezpiecznie przemiescic z punktu A do punktu B. Hardkorowcy moga sobie uprawiac
          dzikie jazdy po wertepach, ja chce bezpiecznych drog. Mam nadzieje, ze zanim
          wroce do Polski, wlodarze polskich miast zrozumieja do czego sluza sciezki
          rowerowe i dostosuja je do tegoz celu.
        • Gość: Adam Re: śmieszni ludzie na holendrach IP: *.internetdsl.tpnet.pl 04.05.10, 10:22
          I po co ta złość? Nie podoba ci się wątek - to nie pisz. Na pewno nie jeździsz
          rowerem, tylko starym golfem, hi hi.
        • shp80 Re: śmieszni ludzie na holendrach 09.05.10, 14:00
          Gość portalu: katarina napisał(a):

          > naucz się najpierw jeździć na rowerze,

          Dobrze to ujęłaś - _jeździć_. Nie skakać. Drogi są właśnie po to, by nimi
          jeździć. Może trochę więcej tolerancji dla ludzi na innych rowerach? Ja śmigam
          szosą, rowerem poziomym. Czasem zdarza się, że pożyczam kozę od dziewczyny
          (prawie jak Holender). Jeżdżę raz w stroju sportowym, raz elegancko, w
          zależności od sytuacji. Od skakania to są trasy w lesie albo skateparki. Jeśli
          ktoś normalnie, użytkowo traktuje rower, powinien móc jechać, bez tych
          wszystkich cyrkowych akrobacji. Myślisz, że tak łatwo jest podrzucać przednie
          koło, gdzie jest koszyk i kilogramowe zakupy?

          Pozwól jechać każdemu, jak chce i w czym chce. Nie mierz innych swoją miarą.
          Polska to chyba taki naród, gdzie każdy patrzy tylko na czubek swego nosa.
        • shp80 Re: śmieszni ludzie na holendrach 09.05.10, 14:10
          Gość portalu: katarina napisał(a):

          > naucz się najpierw jeździć na rowerze,

          Dobrze to ujęłaś - _jeździć_. Nie skakać. Drogi są właśnie po to, by nimi
          jeździć. Może trochę więcej tolerancji dla ludzi na innych rowerach? Ja śmigam
          szosą, rowerem poziomym. Czasem zdarza się, że pożyczam kozę od dziewczyny
          (prawie jak Holender). Jeżdżę raz w stroju sportowym, raz elegancko, w
          zależności od sytuacji. Od skakania to są trasy w lesie albo skateparki. Jeśli
          ktoś normalnie, użytkowo traktuje rower, powinien móc jechać, bez tych
          wszystkich cyrkowych akrobacji. Myślisz, że tak łatwo jest podrzucać przednie
          koło, gdzie jest koszyk i kilogramowe zakupy?

          Pozwól jechać każdemu, jak chce i w czym chce. Nie mierz innych swoją miarą.
          Polska to chyba taki naród, gdzie każdy patrzy tylko na czubek swego nosa.
      • Gość: Joa Re: Rozwalam rower na warszawskich krawężnikach. IP: *.acn.waw.pl 03.05.10, 14:58
        Hmm, mam podobne odczucia co do warszawskich krawężników, ale również dziur w drodze. Krawężniki pojawiają się nie tylko, gdy jeździ się po chodnikach. Czasami ścieżka rowerowa ma nagły przerywnik w postaci wysokiego krawężnika. Koszmar, nawet przy zastosowaniu podskoków przy przejeżdżaniu. Ostatnio przejechałam się rowerem mojej córki (taki bardziej góral, w każdym razie grube traktorowate opony) i stwierdziłam - zmieniam rower. Na takim nie straszne mi żadne krawężniki.
        Co nie zmienia faktu, że miło by było mieć sieć porządnych ścieżek rowerowych :-)
      • Gość: rowerzysta Re: Rozwalam rower na warszawskich krawężnikach. IP: 83.238.15.* 03.05.10, 16:09
        wjezdzajac na kraweznik podnos tylem z siedzenia i stawaj na
        pedalach, wtedy nie obciazasz kola tylnego i go nie uszkodzisz.
        Przednie kolo zawsze podrzuc przez wjazdem na kraweznik, ciagnac
        kierownice lekko do gory.
        stay high!
        • Gość: Geo Re: Rozwalam rower na warszawskich krawężnikach. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.05.10, 18:58
          Teraz to dobrze prawisz !
          Ciekawe, czy na mieszczuchu da radę ? ;-)
          www.youtube.com/watch?v=QiIunH47qew
          Pozdro JS
      • Gość: R Re: Rozwalam rower na warszawskich krawężnikach. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.05.10, 17:55
        Wielu rowerzystów nie zdaje sobie sprawy jak ważne jest odpowiednie
        ciśnienie w oponach.
        Zwykle ciśnienie w oponach rowerowych to nawet 4,5 atmosfery (w
        samochodowych około 2,2 atmosfery).
        Jesli opony sa słabo napompowane to koła się centrują
      • piomis1 Re: Rozwalam rower na warszawskich krawężnikach. 03.05.10, 21:00
        Kup sobie chłopie lepszy rower bo mi sie nawet na Gorczanskich kamienistych
        szlakach po przejechaniu 10 000 km nic nie dzieje wiec no koments
        • jan-w Re: Rozwalam rower na warszawskich krawężnikach. 04.05.10, 08:45
          piomis1 napisał:

          > Kup sobie chłopie lepszy rower bo mi sie nawet na Gorczanskich kamienistych
          > szlakach po przejechaniu 10 000 km nic nie dzieje wiec no koments

          Otóż to. Rower powinien być dostosowany do warunków w jakich się go używa. Full
          i szeroki opony to rower w sam raz do współczesnego miasta.
          • settembrini Re: Rozwalam rower na warszawskich krawężnikach. 04.05.10, 14:36
            masz na mysli wspolczesne miasta w kraju nad wisla, gdzie nawet na nielicznych
            sciezkach rowerowych standardem sa kilkunastocentymetrowe krawezniki i brak
            pochylni? a to, to tak :)
      • Gość: eMTe podbijaj koło IP: *.aster.pl 03.05.10, 21:53
        Podrzuć koło przed krawężnikiem.
      • Gość: arti Re: Rozwalam rower na warszawskich krawężnikach. IP: 109.243.83.* 03.05.10, 21:57
        Nie masz co się martwić o rower, nie sądzę, że to skrzypienie i przerzutki
        są od wjeżdżania na krawężnik. Od tego co najwyżej koła mogą się centrować
        (robią się krzywe) i szprychy pękać. Konieczność przesmarowania czy
        przeczyszczenia (to skrzypienie prawdopodobnie od sztycy (rury do której
        siodełko się mocuje), trzeba ją wyjąć i wyczyścić) czy regulacji
        przerzutek to normalny zabieg konserwacyjny.
      • stefan4 Re: Rozwalam rower na warszawskich krawężnikach. 03.05.10, 22:48
        colour_of_magic:
        > czuję, że rozwalam rower na krawężnikach. Zaczął skrzypieć, przerzutki nie
        chodzą jak
        > na początku.

        Jakoś nie dostrzegam związku między krawężnikami a skrzypieniem i przerzutkami.
        Raczej nienasmarowanie i zła regulacja...

        Może odwiedź jakiegoś mechanika rowerowego, żeby obejrzał i powiedział, od czego
        Ci skrzypi. Od krawężników to raczej obręcze, szprychy, może jeszcze piasta,
        ale przecież nie przerzutka!

        - Stefan
      • Gość: lavinka z nielogu Re: Rozwalam rower na warszawskich krawężnikach. IP: *.warszawa.mm.pl 03.05.10, 22:48
        Jak widzę wysoki krawężnik-zwalniam i podnoszę przednie koło. Nie
        wjeżdżam z impetem,bo mi się koła scentrują.
      • pompompom Re: Rozwalam rower na warszawskich krawężnikach. 04.05.10, 14:22
        Prawo o ruchu drogowym określa zasady poruszania rowerem po drogach
        rowerowych oraz relacje między rowerzystami i kierowcami na punktach
        styku tego typu dróg z jezdniami.


        "z punktu widzenia rowerzysty zasady te zawarte są w art. 33:
        1. Kierujący rowerem jednośladowym jest obowiązany korzystać z drogi
        dla rowerów lub z drogi dla rowerów i pieszych. Kierujący rowerem,
        korzystając z drogi dla rowerów i pieszych, jest obowiązany zachować
        szczególną ostrożność i ustępować miejsca pieszym. W razie braku
        drogi dla rowerów lub drogi dla rowerów i pieszych kierujący rowerem
        jednośladowym jest obowiązany korzystać z pobocza, z zastrzeżeniem
        art. 16 ust. 5, a jeżeli nie jest to możliwe - z jezdni.
        1a. W razie braku drogi dla rowerów lub drogi dla rowerów i pieszych
        kierujący rowerem jednośladowym jest obowiązany korzystać z pobocza,
        z zastrzeżeniem art. 16 ust. 5, a jeżeli nie jest to możliwe - z
        jezdni.

        4. Na przejeździe dla rowerzystów, kierującemu rowerem zabrania
        się:

        4.1. wjeżdżania bezpośrednio przed jadący pojazd;

        4.2. zwalniania lub zatrzymywania się bez uzasadnionej przyczyny.
        W praktyce wynika z tego, że:

        rowerzysta nie może poruszać się po przejściu dla pieszych w poprzek
        jezdni, nawet jeśli jezdnia z przejściem przecina drogę rowerową -
        może to robić wyłącznie na oznakowanym przejeździe rowerowym,
        będącym częścią drogi rowerowej.
        Na każdym przejściu dla
        pieszych ma obowiązek zejścia z roweru i prowadzeniu go na piechotę.

        Może to jest właśnie przepis na "nierozwalanie" roweru na
        krawężnikach
        • xun_vixx Re: Rozwalam rower na warszawskich krawężnikach. 04.05.10, 23:33
          pompompom napisała:

          > Może to jest właśnie przepis na "nierozwalanie" roweru na
          > krawężnikach

          Nie sadze, jets mas akraweznikow w poprzek DDR np. na wjazdach do posesji, jest tez cala masa przejazdow, ktore maja po obu stronach zrobione odplywy, znajdzie sie tez masa przejazdow, na ktorych ktos "zapomnial" obnizyc kraweznik, albo kraweznik jets obnizony, ale sie troche "rozjechal" z miejscem gdzie zostal wyznaczony przejazd...

          Pomijam sytuacje w ktorych DDR zaczyna/konczy sie w polowie chodnika, gdzie trzeba najpierw z jezdni jakos dotrzec...
        • Gość: ... Re: Rozwalam rower na warszawskich krawężnikach. IP: *.net-serwis.pl 24.05.10, 20:13
          Równie dobrze mogłaby zostawić rower w domu i iść do celu na piechotę.
      • Gość: xxx Re: Rozwalam rower na warszawskich krawężnikach. IP: 192.109.140.* 05.05.10, 06:09
        Spróbuj jeździć wzdłuż ulicy...
      • wolfigen Re: Rozwalam rower na warszawskich krawężnikach. 07.05.10, 08:55
        czy Ty nie masz oczu i rozumu ? miałem batavusa w wersji
        typowo miejskiej juz w latach '80 i po krawężnikach nie
        jeździłem. są u nas ściezki rowerowe, są ulice. ale wszystko
        to wymaga uzywania nie tylko pedałów, ale i rozumu. jesli
        jade do pracy rowerem. a jeżdzę od lat niemal 30...to
        znalazłemsobie takie drogi, by roweru nie łamać i nie
        powodowac zagrożenia ani na ulicy, ani na chodniku.a
        tramwaj?...porazka honorowa. tam jest miejsce dla wózków
        dziecięcych i inwalidzkich. niedla rowerów. to wstyd ,że
        rowerzysta na widok dziury w jezdni , lub deszczu zmyka do
        autobusu, lub tramwaju. takie jest moje zdanie.
    Inne wątki na temat:

    Nie pamiętasz hasła

    lub ?

     

    Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

    Nakarm Pajacyka