Gość: bolo
IP: *.centertel.pl
16.06.10, 16:22
Ku przestrodze!
Parę dni temu spotkałem jakiegoś oszołomka, który jechał rowerem ścieżką
wzdłuż ulicy, a ja wyjeżdżałem samochodem z ulicy bocznej. Skręcałem w prawo,
co wymagało podjechania do jezdni głównej i spojrzenia w lewo, a wcześniej
przejechania przez przejazd dla rowerów. Otóż z ciemności z krzaków
okalających ścieżkę nagle dobiegły mnie jakieś bluzgi, z tego co zrozumiałem
jakiś oszołomek rościł sobie pretensje do pierwszeństwa na owym przejeździe i
niebywale zbulwersował go fakt, że musiał zwolnić, gdyż inaczej wjechałby w
bok mojego samochodu, a mój samochód niestety musiał przez aż 3 sekundy
blokować ów przejazd, gdyż inaczej nie byłbym w stanie ustalić, czy mam drogę
wolną czy nie.
Więc dla informacji jego i tym podobnych:
1. W opisanej sytuacji nie masz pierwszeństwa, gdyż jeszcze nie wjechałeś na
przejazd, a pierwszeństwo masz dopiero, kiedy na nim się znajdziesz,
2. A nawet jeśli miałbym szczerą chęć jednak cię przepuścić, to musiałbym cię
najpierw widzieć, niestety jeśli jest godzina 22-ga, ścieżkę okalają krzaki i
jest ciemno jak w d... u murzyna, a ty jedziesz bez świateł, to nie jestem w
stanie ci pomóc, bo cię zwyczajnie nie widać dopóki nie znajdziesz się 3 metry
od przejazdu.