Forum Sport Rowery
ZMIEŃ
    Dodaj do ulubionych

    agresja kierowcy auta - co wtedy robic?

    IP: 94.75.80.* 28.06.10, 21:59
    Tak, wiem, temat byl tu pewnie walkowany milion razy :/
    Mialem dzis niemila przygode. Jechalem poboczem drogi asfaltowej. Inaczej nie dalo rady, teren podmiejski, z jednej strony tory kolejowe, z drugiej lasek i pojedyncze domy jednorodzinne. Jechalem prosto zblizajac sie do skrzyzowanie z ulica z prawej strony, czyli skrzyzowanie w ksztalcie litery T. Ja jechalem prosto wiec przyklejony do prawej krawedzi drogi nic nie sygnalizowalem. Gdy bylem tuz przed krzyzowka, z lewej strony zajechal mi droge samochod skrecajacy w prawo, od razu z wlaczonym klaksonem. Podjechal mi celowo pod sam rower i trabil, widzialem tez ze gosc sie w srodku ciska. Wyskoczyl mlody byczek i jedzie mi z wiazanka bluzgow. Powiedzialem mu ze jechalem poboczem i moim zdaniem zachowalem sie prawidlowo. Okolica malo uczeszczana, koles typowy byczek, wiec nie mialem ochoty na jakas konfrontacje. Na moje szczescie ktos nadjechal, wiec wsiadl do auta i ruszyl. Za chwile wyjechal z bocznej drozki, zajechal mi droge. Wyskoczyl i najwyrazniej mial ochote na zapasy. Poniewaz nie moglem liczyc na zadne wsparcie, przygotowalem sie na jakis ruch z jego strony. Byc moze widzac to gosc odpuscil i postanowil tylko mnie slownie zmieszac z blotem.
    Co robic w takiej glupiej sytuacji?
    Cholera, jezdze duzo samochodem, jezdze rowerem, i nie mam jakichs zapedow do zabijania ludzi na drodze. Ten kraj jest dziki jakis. Gdzie mam jezdzic zeby totalnie nikomu nie przeszkadzac. Na osiedlu sciezka rowerowa posiekana wyjazdami. Rok temu babka wziela mnie na maske bo postanowila skrecic pod sklep. Piesi i psy biegaja po sciezkach, samochody tez tam maja parkingi. Kawalek ulica to sciezka dla samobojcow. Dostalbym po zebach totalnie za nic, bo gosc mial zly dzien i postanowil wyladowac sie na slabszym. Naprawde nie ma gdzie i jak bezpiecznie jezdzic bo ludzie na siebie poluja.
    Gaz jakis kupic czy cos? No nie mieszkam na bezludziu, nie mam tego szczescia ze moge posmigac po lasach nie wadzac dumnemu wlascicielowi starej toyoty.
    Wkurzylem sie, bo pare dni temu bylem swiadkiem wypadku dwoch samochodow, dosc powaznego, zatrzymalem sie i pomoglem, wtedy bylem gosc, wtedy polacy sa sobie bracmi na drodze. Dzis wracajac do domu pomyslalem ze ci poszkodowani w wypadku 10 minut przed zderzeniem pewnie tez by na mnie trabili i szczerzyli zeby, no bo jak to ktos moze rowerem jechac po drodze kiedy panicz prowadzi fure.
    Jestesmy narodem prymitywow, wszedzie szukamy wrogow, zero wspolpracy na drodze. Pozdrawiam wszystkich uczestnikow ruchu.
    Obserwuj wątek
        • novationen Re: agresja kierowcy auta - co wtedy robic? 29.06.10, 09:13
          Kiedyś to przynajmniej pompki były "konkretnej" czyt. trwałej, ciężkiej i
          mocnej jakości :D i takim oto narzędziem można w ostateczności
          delikwentowi przyp*erdolić :P Choć w świetle przepisów prawa to chyba
          bezpieczniej dla nas samych użyć gazu.

          Generalnie agresja rodzi agresję - najlepiej debila zignorowac. A
          zadzwonić na policję nie zaszkodzi. Teraz wielu mlodych funkcjonariuszy
          którzy chcą się wykazać. A jak im podasz nr tablic to dla nich (przy
          odrobinie chęci i dobrej woli) nie jest problemem ustalenie właściciela
          samochodu.


          Agresja rodzi agresję...ale czasem ręka swędzi!
          • Gość: ttd Re: agresja kierowcy auta - co wtedy robic? IP: *.171.40.57.static.crowley.pl 29.06.10, 10:42
            Gosc sie gotowal, balem sie ze wyciagniecie telefonu spowoduje ze naprawde mnie pobije, myslalem przez chwile zeby zrobic zdjecie. Ale co innego centrum miasta przy swiadkach, co innego skraj lasu na peryferiach.
            Dzis rozmawialem z instruktorem nauki jazdy. Potwierdzil ze jechalem 100% prawidlowo. Jadac na wprost nie musze nic sygnalizowac, bo nie zmieniam kierunku jazdy. Jechalem prawa strona drogi, blisko kraweznika. Gdybym wg dresiarza machal lewa reka to moglby to kierowca zle zrozumiec i dopiero wtedy bylbym winien.
            Ech, zwykla agresja, chec przywalenia komus i chamstwo.
            • Gość: rower,auto Re: agresja kierowcy auta - co wtedy robic? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.06.10, 18:33
              nie przejmuj się, takich debili nie brakuje. Może nie rowerowo, ale przytoczę
              inną sytuację. Jadę sobie samochodem, zadowolony bo tydzień wcześniej odebrałem
              prawko. Wszyscy wiedzą jak się ma egzamin do normalnej jazdy po mieście.
              Przyznaję, mój błąd - skręcając w lewo wymusiłem pierwszeństwo na jadącym z
              przeciwka aucie, ale od razu przeprosiłem, no nie zrobiłem tego specjalnie.
              Ładnie przeprosiłem ręką, awaryjnymi, no aż mi głupio było, a facet nagle
              wsteczny i za mną jedzie, wyprzedza, zajeżdża drogę niczym antyterroryści
              wysiada z auta i idzie na mnie z pałką. Gdyby nie to, że za mną nic nie było i
              wycofałem do jakieś innej bocznej uliczki, to już bym miał inne rysy twarzy.
              A chamstwo na rowerze? bardzo proszę - jadę ścieżką rowerową, prawą stroną
              (zostawiając lewą dla rowerzystów z naprzeciwka), a przede mną jedzie (z
              naprzeciwka) dres, trzymając przez całą ścieżkę rowerową psa na smyczy. To było
              nad Wisłą, długa ładna ścieżka, zawsze jadę tam co najmniej 40 km/h. Obok jest
              alejka dla pieszych, na której zawsze jest bardzo dużo ludzi. Więc musiałem
              zahamować gwałtownie, wjechać na alejkę i ominąć kretyna po lewej strony, przy
              tym pokiwałem głową z dezaprobatą. W zamian, gdy byłem od niego kilkanaście
              centymetrów zebrał całą flegmę z nosa i ślinę i splunął mi na twarz. Od razu
              podjechałem do radiowozu stojącego niedaleko, ale to nic nie dało, bo nim
              ruszyli dupę tego chama już dawno nie było. Nic się na to nie poradzi, śmiecie i
              półinteligenci takimi pozostaną.....
              • novationen Re: agresja kierowcy auta - co wtedy robic? 30.06.10, 19:02
                jakoś tak ani jedna, ani druga historia się kupy nie trzyma.

                40 km/h, powiedzmy, że zwolniłeś do 20 - to ile czasu trwało to
                wyprzedzanie? że zdąrzył zobaczyć jak kręcisz głową, "odhrahać" i
                jeszcze napluć Ci w twarz...?


                No może się mylę i jeśl tak rzeczywiście jest to od razu sorry i za
                podejrzewania i za Twój nie fart. Trafiłeś na jakieś skrajne
                przypadki :D
              • robertrobert1 Re: agresja kierowcy auta - co wtedy robic? 01.07.10, 09:24
                Znam doskonale chamstwo drogowe. Kiedyś zimą na Tarchominie zatrzymałem się
                przed przejsciem dla pieszych aby przepuścić kobietę. Po co miała marznąć?
                Niespodobało się to jakiemuś gościowi w terenówce i gdy ruszyłem to natychmiast
                mnie wyprzedził po zatoczce autobusowej, zajechał drogę, wysiadł i udał się w
                moim kierunku. Nie sądzę aby chciał mi pogratulowac wzorowej postawy na drodze.
                Nie namyślając się długo wrzuciłem wsteczny i błyskawicznie zawróciłem metodą
                rajdową. Odjechałem w przeciwnym kierunku cały czas patrząc w lusterko. Gość
                zamiast wykonać manewr zawracania nieudolnie przejechał szeroko po trawniku i
                zaczął mnie gonić. Na pierwszym skrzyżowaniu był w odległości nie zapewniającej
                jeszcze odczytanie tablic rejestracyjnych. Zacząłem kluczyć po lokalnych
                uliczkach. Na jednej z nich zaparkowałem i wysiadłem z samochodu. Dodam, że to
                było w nocy. Oddaliłem się od samochodu i zobaczyłem jak gość właśnie mnie mija
                z dużą prędkością. Nie sądzę, że właśnie sobie przypomniał, że nie wyłączył
                żelazka.
                Jak widzisz, dresa wyprowadza z równowagi każde działanie, które nie jest po
                jego myśli. Ot i mamy XXI wieczną cywilizację.
                • Gość: rower,auto Re: rowerem 40km/h? ;> IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.07.10, 23:34
                  teraz już łyse, muszę kupić nowe. Ale nie rozumiem zdziwienia, 40 km/h to dla
                  Ciebie dużo? 40-45 osiągam na prostej drodze, dużo więcej z góry, aczkolwiek nie
                  udało mi się przekroczyć 76 km/h. Oczywiście są to raczej chwilowe prędkości,
                  ciężko mi utrzymać równe 40 po płaskim terenie, jestem muzykiem nie kolarzem
                • daghda.irish.pub Re: rowerem 40km/h? ;> 04.07.11, 14:58
                  waleciontko napisał:

                  > a jakie masz opony w tym rowerze, tak z ciekawosci...

                  A co w tym dziwnego? Na góralu z oponami do jazdy po asfalcie 25-30 (np. Author Wing) kmph na godzinę to norma. Na kolarzówie - trochę więcej :>
                  • cin1977 Re: rowerem 40km/h? ;> 05.07.11, 01:30
                    40 na góralu? żaden problem, na zwykłych uniwersalnych oponkach napompowanych do 4 barów. Fakt, z przodu mam nie - standardowo 2 przełożenia, tylko 3, ale nie zmienia to faktu, że da się bez wiekszego wysiłku. Problemem mogą być tylko kierowcy na skrzyżowaniach w razie czego tłumaczący się "bo ja myślałem że zdążę albo pan da radę się zatrzymać na 3 metrach..."
      • Gość: KLM Re: agresja kierowcy auta - co wtedy robic? IP: *.aster.pl 01.07.10, 02:54
        Pojadę trochę psychologią ale część (i to według mnie spora) takich psychopatów
        kalkuluje przy wyborze ofiary i błyskawicznie im rura mięknie kiedy nagle
        okazuje się, że potencjalna ofiara, na pierwszy rzut oka byle chuchro lub
        ostatnia pierdoła nagle zaczyna się awanturować, rzucać mięsem i ciskać się od
        lewej do prawej. To bardzo proste Ty się boisz wariata, ale Twój wariat nie wie,
        że odstaje od normy i też się boi szaleńców. Metoda sprawdzona i skuteczna
        chociaż nie jeden raz byłem przeświadczony że za sekundę poturlam się po
        chodniku w ślad za własnymi zębami. Z drugiej strony metoda jest dosyć ryzykowna
        i dlatego głęboko ubolewam, że nie można nosić właśnie na taką okoliczność pałki
        teleskopowej chociaż w większości sklepów z militariami można ją kupić całkiem
        legalnie :/
      • kadi-lak Nie jestes bezradny...w zaleznosci od warunkow: 02.07.10, 01:13
        Mozesz sobie radzic. Przyklad: podnosisz pojednawczo prawe ramie i
        usmiechasz sie, gosciu troche tonuje.....lewa reka sikasz mu gazem w
        oczy, wyciagasz rozdzke ( wozisz ja zamiast pompki) otwierasz drzwi
        , walisz kretyna w glowe. Gdy zemdleje wyciagasz gnoja na pobocze,
        poprawiasz pare razy zeby sie nie ocknal. Sciagasz mu koszule,
        otwierasz zbiornik i podpalasz auto. Aha, pamietaj zeby mu wrzucic
        komorke i dokumenty do ognia.
      • Gość: daniel Re: agresja kierowcy auta - co wtedy robic? IP: *.chello.pl 03.07.10, 12:09
        niesamowite co ty opisałeś.W głowie mi się to nie mieści takie buractwo i chamstwo.Nigdy nie miałem takiej sytuacji na drodze chociaż dużo rowerem nie jeżdżę.Raz tylko z mijającego mnie samochodu od strony pasażera poleciała w stronę mojej twarzy skórka od banana a jechałem prawidłowo po prawej stronie.To co opisałeś to są jacyś chorzy ludzie którzy nigdy nie powinni mieć prawa jazdy bo stanowią zagrożenie na drodze.
        • noboru_terao Re: agresja kierowcy auta - co wtedy robic? 01.06.11, 08:49
          Takie buractwo na drodze to niestety nie jest rzadkosc!
          Dwa przyklady z tegorocznego jakze krotkiego na razie sezonu
          Trasa nad Zalew Zegrzynski, sobota, sznur samochodow. jade rower tuz przy prawej krawedzi, i z racji korka jade szybkiej od nich. Mijam balego dostawczaka, otwiera sie okno. Slysze ze w srodku trwa impreza. Wychyla sie lysy leb i rzuca we mnie butelkami po piwie :))) Nie trafil, ale to bylo niefajne.
          Jakis tydzien pozniej, niedziela, wracam z tej samej trasy, odprowadzam znajoma na pociag podmiejski, stacja przy ul plochocinskiej. Siedzimy na laweczce czekamy na pociag. Z drugiej strony rusza inny w strone Legionowa, a ze srodka jakies dresy rzucaja w nas puszkami i dra ryja...
          Taki kraj
      • Gość: melmire Re: agresja kierowcy auta - co wtedy robic? IP: *.fbx.proxad.net 03.07.10, 12:16
        Tez sie zastanawiam skad sie bierze w ludziach az taka agresja. To znaczy
        rozumiem skad sie bierze agresja jako taka, ktos mnie malo nie przejechal,
        trudno zebym usmiechnela sie lagodnie i odjechala machajac raczka w kierunku
        zachodzacego slonca - we mnie tez budzi sie berserk.
        Ale nie wiem skad sie bierze programowa, zaplanowana agresja. Taka, na ktora z
        gory dajemy sobie przyzwolenie, wozac pod reka kij/palke/klucz francuski. Bo co
        innego wyleciec z piana a pysku z samochodu/zeskoczyc z roweru, i przylozyc
        wrogowi w amoku torba czy piescia, a co innego wyjac z gory przygotowana bron, w
        dodatku zdecydowanie bardziej zaczepna niz obronna. Nie ma zmiluj, jesli mam pod
        reka palke, szansa ze kiedys jej uzyje jest bardzo, bardzo duza. Na spokojnie
        wiem, ze nie chce, i nie powinnam jej uzyc, wiec nie kupuje jej i nie targam jej
        ze soba czekajac, swiadomie lub nie, na okazje.
        Sama mam zapedy do obijania moze nie zaraz pyskow, ale samochodow sprawcow
        niebezpiecznych dla mnie sytuacji - i dlatego moj U lock jest ZAWSZE starannie
        przypiety do ramy, a nie lezy mi pod reka w koszyku. Bo gdyby lezal, oj, gdyby
        lezal.....
      • Gość: olala A co z nadmierną głupotą rowerzysty na drodze? IP: *.static.tvk.wroc.pl 03.07.10, 12:19
        Każdy, kto mieszka we Wrocławiu i wie, gdzie jest ul. Popowicka/Pilczycka, ten
        wie także, że w parku jest tam przepiękna, równoległa do ulicy, ścieżka
        rowerowa. Sama tam jeżdżę często i korzystam z faktu, że nie muszę ze ściśniętym
        sercem jechać po asfalcie. Niestety, zawsze znajdzie się jakiś niemrawy dziadek,
        albo rowerzysta - wyczynowiec, który właśnie jezdnię wybierze sobie za pole
        walki ze światem. Jadę za takim samochodem, wolno, bo nie mam jak wyprzedzić,
        ulica zawsze szczelnie upakowana w obu kierunkach, wszyscy trąbią i poziom
        wściekłości gwałtownie rośnie. Jakby jechał jakiś dres zamiast mnie, to nie
        wiem, czy by się krępował wyskoczyć. JEST ŚCIEŻKA! Po co narażać życie na
        jezdni, wszak jest wielu kierowców nieuważnych, i po co doprowadzać do
        wściekłości ludzi, którzy zmęczeni wracają do domu?
              • Gość: mm Re: A co z nadmierną głupotą rowerzysty na drodze IP: *.chello.pl 03.07.10, 23:03
                Jazda po ścieżce jest dużo bardziej niebezpieczna od jazdy po drodze. Rowerzystę
                na drodze kierowcy zauważają (i się wściekają - życie), a rowerzysty na ścieżce
                nie (nawet jak ta ścieżka przechodzi przez drogę, a rowerzysta ma zielone
                światło). 6 punktów i 350 zł dostaje się za nie przepuszczenie rowerzysty w
                takim miejscu. Ciekawe czy ktokolwiek w historii Polski kiedykolwiek dostał taki
                mandat...
              • stefan4 Re: A co z nadmierną głupotą rowerzysty na drodze 05.07.10, 08:32
                ramona76:
                > 98% rowerzystów ma w dupie ścieżki rowerowe

                Te procenty to chyba zdrapałaś z sufitu.

                Za jeżdżeniem drogami rowerowymi przemawia
                • przepis prawny.
                Bardzo rzadko wzgląd na bezpieczeństwo.

                Za jeżdżeniem jezdnią przemawia w większości przypadków
                • wzgląd na bezpieczeństwo,
                • wygoda,
                • pośpiech (drogi rowerowe są zwykle bardzo wolne),
                • dbałość o całość roweru,
                • itp.

                Takie mamy drogi rowerowe.

                ramona76:
                > jeżdżą po nich małe dzieci

                Nielegalnie. Małe dzieci powinny jeździć na zabawkowych rowerkach po chodniku pod opieką dorosłych.

                ramona76:
                > kierowcy się nie dziwię, sama bym ci wkopała w takiej sytuacji.

                Nie wiem, jak jemu; mnie możesz wkopać bez bezpośredniego zagrożenia dla własnych 4 liter, bo ja nie używam argumentacji tego rodzaju.

                - Stefan
                • Gość: rozwaliłeś mnie Re: A co z nadmierną głupotą rowerzysty na drodze IP: *.play-internet.pl 05.07.11, 10:32
                  > Za jeżdżeniem drogami rowerowymi przemawia
                  >
                  • przepis prawny.
                    >
                  Bardzo rzadko wzgląd na bezpieczeństwo.
                  No oczywiście bo po co jeździć przepisowo, co nie?
                  No jasne bo bezpieczniej jest jeździć między samochodami , lub też być wyprzedanym przez różnej umiejętności kierowców.

                  > Za jeżdżeniem jezdnią przemawia w większości przypadków
                  >
                  • wzgląd na bezpieczeństwo,
                    >
                  • wygoda,
                    >
                  • pośpiech (drogi rowerowe są zwykle bardzo wolne),
                    >
                  • dbałość o całość roweru,
                    >
                  • itp.
                    >

                  Tutaj to chyba same plusy drogi dla rowerów wypisałeś. Co najwyżej pośpiech bo nie wszędzie ścieżki docierają ale akurat tutaj masz w tedy prawo korzystać z jezdni.
        • whitenabuchodonozor Re: A co z nadmierną głupotą rowerzysty na drodze 03.07.10, 19:49
          Wśród rowerzystów niestety również sporo geniuszy jest.
          Ostatnio widziałem na Głogowskiej w Poznaniu (wylotówka na Wrocław, oznakowana
          droga dla pojazdów samochodowych, dozwolona prędkość na odcinku 110 km/h)
          gościa, który na składaku pedałował pasem awaryjnym. Dodam, że obok w obie
          strony są drogi serwisowe.
          A do rozpaczy doprowadzają mnie rowerzyści przejeżdżający ruchliwe skrzyżowania
          na skos.
          • Gość: Dystrybuantowy Joe Re: A co z nadmierną głupotą rowerzysty na drodze IP: *.adsl.inetia.pl 04.07.11, 13:14
            ja miałem taką sytuację: parkowałem na parkingu przy drodze. Włączyłem migacz, że skręcam, za mną jedzie laska na rowerze, więc się zatrzymałem, żeby ją przepuścić, a nuż nie widzi że skręcam, poza tym to nie było skrzyżowanie tylko wyłączałem się z ruchu, bo wjeżdżałem na parking. Ona się zatrzymała i czeka aż ja zaparkuję (zamiast choćby wyminąć mnie z lewej), czekam dalej ona też czeka, to ruszyłem, w tym momencie ona też, wystraszyła się i zaczęła wykrzykiwać "k....a" i bądź tu mądry w tym kraju.
            W sytuacji, gdy rowerzysta musiał przeze mnie hamować na chodniku w Budapeszcie, Węgier uśmiechnął się tylko do mnie i pozdrowił. Ja powiedziałem przepraszam i obaj w dobrych humorach poszliśmy w swoją stronę każdy. Dlaczego Polacy są tak agresywni? Nie wiem... Ale zachęcam wszystkich forumowiczów, żeby zaczęli od siebie i następnym razem jak im ktoś zajedzie drogę albo popelni błąd to niech się zastanówcie ile razy wy popełniliście błąd i czy jest sens o co kopie kruszyć.
      • Gość: YaBol Dzwonić na Policję. Agresja jest wszędzie :( IP: *.as.kn.pl 03.07.10, 12:50
        Niestety idiotów wszędzie pod dostatek. Podam przypadki z nieco innej
        bajki - grzecznie zwróciłem starszemu panu (postawny dziadziuś - ok 2 m
        wzrostu) uwagę, żeby nie wyprowadzał swojego psa pod moją bramą. Tak
        więc po mojej uwadze, facet prawie się na mnie rzucił - podniósł na
        mnie głos i zaczął machać kijem (trzymał jakiś kijek w ręku, z tego co
        zaobserwowałem taki ma zwyczaj). Innym razem w podobnej sytuacji, ale
        tym razem bohaterem był młody facet ok 30 lat, którego pies biegał
        wolno i szukał miejsca do załatwienia się na skwerze tuż przy tabliczce
        "Zakaz wyprowadzania psów". Oczywiście też rzucił się do mnie, że ta
        tabliczka nie ma żadnej mocy prawnej i mogę mu skoczyć, a na moją
        sugestię, że w takim razie powinien posprzątać żachnął się, że nie po
        to studiował, żeby teraz sprzątać gówna po swoim psie. Ręce mi opadły,
        chociaż miałem chęć przyp...lić ;) Ot takie przykłady z życia wzięte, a
        z doświadczenia wiem, że za kółkiem agresja może być jeszcze większa.
        Tak więc IMO jedynym sposobem na chamstwo w naszym kraju powinny być
        bardzo dotkliwe kary finansowe, egzekwowane bezwzględnie. Żadna
        edukacja, ani miłe podejście do tematu tego nie zmieni niestety.
      • Gość: gość Re: agresja kierowcy auta - co wtedy robic? IP: *.as.kn.pl 03.07.10, 13:16
        Jestem starszą panią, jeżdżę samochodem dłużej niż wielu tych dresiarzy żyje (choć nie wiadomo po jaką cholerę) na tym świecie, a jeszcze dłużej jeżdżę rowerem. Też spotyka mnie chamstwo z ich strony. Raczej reaguję. Zdarzyło mi się zatrzymać, stanąć przed drabem jakieś półtorej głowy wyższym i ze 40 kg cięższym, powiedzieć co myślę o jego zachowaniu, a ponieważ z moim zdaniem się nie zgodził, poradziłam mu, żeby wezwał policję i oskarżył mnie o napaść na niego. Ciekawe komu uwierzą. Jego mina - bezcenna. Oczywiście z reagowaniem nie można przeginać. Mógł mi przecież p...........ć, ale ryzyko nie było chyba bardzo duże. Dla takich prymitywów już sam fakt, że ktoś wyraźnie słabszy odważył się im przeciwstawić jest takim szokiem, że jedyny i prawie prosty zwój mózgowy, w jaki są wyposażeni, nie jest w stanie przetworzyć tego bodźca i bardzo często kapitulują. A swoją drogą gaz pieprzowy nie zawadzi. Też się nad tym czasem zastanawiam.
      • kramas Re: agresja kierowcy auta - co wtedy robic? 03.07.10, 13:31
        Ostatnie zdanie oddaje bardzo dobrze całą sytuację . Jesteśmy niestety narodem
        prymitywów , dodam jeszcze , że nie nadającym się do żadnego ucywilizowania .
        Takie zachowanie są u nas normą , wszędzie i we wszystkich sytuacjach . Na
        drogach niestety kończy się często poważniejszymi konsekwencjami . Tam jest to
        najbardziej zauważalne .
        Ta dzicz przenosi po prostu zwoje zachowania na drogi .
        Skoro przeciętny polityk , wybraniec narodu , teoretycznie jego elita , może
        łgać , prawo mieć za nic , a żadne normy go nie dotyczą , to tak samo zachowuje
        się reszta . Polskę należałoby przenieść z Unii Europejskiej do jakiejś Unii
        Afrykańskiej . Tylko nie wiem , czy z tym naszym poziomem cywilizacyjnym
        chcieliby tam nas .
      • Gość: plarturas Re: agresja kierowcy auta - co wtedy robic? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.07.10, 14:29
        Sam napisales: jechales poboczem. Miales obowiazek ustapic pierwszenstwa
        przejazdu pojazdom na drodze i przeprowadzic rower przez jezdnie - obowiazuja
        Cie przepisy ruchu dla pieszych. Gdybys jechal droga - nie byloby przebacz -
        masz pierwszenstwo i basta.
        to po pierwsze.
        po drugie nie ma lekarstwa na chamstwo. kazdy myslacy kierowca poczekalby az
        przejedziesz i pojechalby sobie dalej. trafiles widocznie na flustrata bez
        przyrodzenia. ja osobiscie od dawna jezdze z pieprzem. ale nie mialem okazji
        przekonac sie czy dziala. wychodze z zalorzenia ze nie mam szans przy bliskim
        spotkaniu z szyba przednia - bez znaczenia z czyjej winy.
        powodzenia
        • Gość: ttd Re: agresja kierowcy auta - co wtedy robic? IP: 94.75.80.* 04.07.10, 20:21
          Wybacz, moze ja napisalem to malo precyzyjnie. Jechalem droga, ulica, asfaltem, bylem normalnym uczestnikiem ruchu. Ta ulica nie ma zadnego pobocza, to podmiejska pustawa okolica.
          Przeanalizowalem to na chlodno, wiem ze mialem 100% racji, jechalem prawidlowo i mialem pierszenstwo. Ten kark po prostu mial nadzieje na mala awanture, nie bede udawal bohatera, troche sie przestraszylem. Nie mialem ochoty na wybite zeby, strate roweru i telefonu.
        • shp80 Re: agresja kierowcy auta - co wtedy robic? 05.07.10, 01:15
          Nie wiem, czy gorsza jest nieznajomość przepisów, czy to, że komuś się wydaje,
          że je zna..


          Gość portalu: plarturas napisał(a):


          > Sam napisales: jechales poboczem. Miales obowiazek ustapic pierwszenstwa
          > przejazdu pojazdom na drodze

          Do tej pory OK. Z małym wyjątkiem. Pobocze to również droga. Kierujący rowerem
          wjeżdżając z pobocza na jezdnię musi ustąpić pierwszeństwa wszystkim uczestnikom
          ruchu jadącym tą jezdnią.

          > i przeprowadzic rower przez jezdnie - obowiazuja
          > Cie przepisy ruchu dla pieszych.

          A tu już jakaś abstrakcja. Który dokładnie przepis mówi o tym, że rowerzysta
          jadący poboczem jest pieszym??? Rower to pojazd, rowerzysta jako pieszy istnieje
          tylko w jednym wyjątku, a mianowicie kiedy opiekuje się osobą do lat 10. Ponadto
          zakaz przejeżdżania przez rowerzystę skrzyżowań dotyczy tylko i wyłącznie
          przejść dla pieszych, bo, jak sama nazwa wskazuje - jest to właśnie miejsce
          służące pieszym. Rower jest pojazdem, więc ma wszelkie prawo przejeżdżać przez
          skrzyżowania - należy tylko zdawać sobie sprawę, że w przypadku braku przejazdu
          dla rowerzystów rowerzysta jest włączającym się do ruchu.
      • leew1 Re: agresja kierowcy auta - co wtedy robic? 03.07.10, 15:39
        może zamiast przygotowywać się do "walki", wystarczy abyś zaczął
        przestrzegać przepisy ruchu drogowego, które obowiązują także na
        drogach lokalnych o małym natężeniu ruchu. Wtedy wiedziałbyś do czego
        służy pobocze i kierunkowskazy. Gdyby tam był policjant, to zapłaciłbyś
        za lekcję z przepisów, ktorej ten "byczek" chciał Ci udzielić za darmo.
        Prymitywne jest nieprzestrzeganie przepisów i kierowanie się własnym
        kaprysem! Takich kierowców należy bezwzględnie eliminować z ruchu
        drogowego bo stwarzają realne zagrożenie.
      • Gość: stoicki Bądź odpowiedzialny IP: 195.117.116.* 03.07.10, 20:37
        Wielu rowerzystów zachowuje się podobnie beztrosko - wjeżdzając nagle, bez
        sygnalizowania zamiaru, z chodnika lub pobocza na jezdnię.
        Żaden kierowca nie lubi być odpowiedzialny za potrącenie
        nieodpowiedzialnego cyklisty, który nagle mu wtargnie przed maskę.

        Jak napisali przedmówcy - kiedy jedziesz poboczem, musisz ustąpić
        pierwszeństwa wszystkim poruszającym się po jezdni
        . Kierunek ruchu nie
        ma tu nic do rzeczy.

        Agresja to osobna rzecz. Ale ciekaw jestem, jak zdarzenie wyglądało z
        punktu widzenia kierowcy. Zapewne jego relacja wyglądałaby nieco inaczej ;)

        Życzę, aby nie przytrafiały Ci się już takie "niemiłe przygody".
        • Gość: ttd Re: Bądź odpowiedzialny IP: 94.75.80.* 04.07.10, 20:28
          Widze ze pare osob zle zrozumialo co napisalem, a moze to ja uzylem zlego slowa. Jechalem ulica, po asfalcie, ta droga nie ma zadnego pobocza. Moj blad, piszac slowo pobocze mialem na mysli jechanie blisko prawej krawedzi drogi, po asfalcie.
          Unikam jak moge jazdy po ulicy, ale czasami po prostu sie nie da.
          Niektorzy zachowuja sie tutaj jak ten byczek, twierdzac ze mial racje, a nie mial. Nigdy nie spotkaliscie sie z niczym nie uzasadniona agresja? Nie wiem czy chcial mnie tylko bic, a moze mial chrapke na rower. Moje pytanie bylo o to co robic w sytuacji takiej wlasnie naglej agresji.
        • cin1977 Re: Bądź odpowiedzialny 05.07.11, 01:53
          " Jak napisali przedmówcy - kiedy jedziesz poboczem, musisz ustąpić
          > pierwszeństwa wszystkim poruszającym się po jezdni
          . Kierunek ruchu nie
          > ma tu nic do rzeczy. "
          Tylko jeśli jest to wyznaczone pobocze. Jeśli jedzie asfaltem, a nie ma linii ciągłej lub przerywanej oddzielającej go od pasa ruchu to nie jest pobocze, choćby żaden samochód nigdy tam nie jeździł. A wtedy znowelizowany Art. 27 ust.2 się kłania...
        • Gość: automaniak Re: agresja kierowcy auta - co wtedy robic? IP: *.acn.waw.pl 03.07.10, 22:36
          niestety, chamstwo jest wszechobecne, z tym, że raczej nie ez strony
          zmotoryzowanych... akurat kolesiowi z auta sie nie dziwę, rowerzyści są
          POTWORNIE wku...ający, kiedy im pasuje jadą sobie slalomem między samochodami,
          potem nagle środkiem pasa (mając w dupie, że blokują ruch poruszając się z
          prędkością slimaka), potem jest czerwone, więc wiu na chodnik i po pasach
          (łamiąc przepisy - po pasach NIE WOLNO jeździć). sam mam nieraz ochotę takiemu
          przypie...ć.
          być może kwadrans wcześniej biedaka wku...ł jakiś inny palant na rowerku i się
          postanowił wyżyć na tobie. c'est la vie...
          • Gość: gosc w dom wku...wiajacy sa tacy jak ty IP: *.limes.com.pl 03.07.10, 23:47
            czyli generalnie ludzie ktorzy "wiedza lepiej" i wyjezdzajac na droge
            (obojetnie czym) uwazaja ze maja prawo i misje "wychowawcza"

            twoje jedyne prawo to uwazac na innych

            reszta to agresja, prostactwo i brak klasy w zachowaniu. NIE ma
            zadnych wymowek.

            co do rowerzystow - lamia glupie przepisy, lamia madre przepisy -
            IDENTYCZNIE jak ty w samochodzie. Moze nie? ;)

            pozdrawiam
          • Gość: ttd Re: agresja kierowcy auta - co wtedy robic? IP: 94.75.80.* 04.07.10, 20:33
            Nie wierze ze mozna cos takiego napisac. Zaluje ze gdy byla na to pora nie wyjechalem z tego pojebanego kraju.
            Jechalem droga, przyklejony do prawej krawedzi. Jechalem prosto, bez zadnych manewrow, umiesz czytac?
            Acha, to jak ktos kiedys mnie wkurzyl to mozna sie odgrywac na innych?
            Takie nastawienie jak opisal to automaniak powoduje ze zyje nam sie zle i wszyscy na siebie patrza wilkiem. To moze ja zaczne kopac wszystkich ktorzy chodza sciezka rowerowa? Bede noga urywal lusterka w samochodach? Przejade pare psow? Chory kraj, chore glowy
            • shp80 Re: agresja kierowcy auta - co wtedy robic? 05.07.10, 01:29
              Gość portalu: ttd napisał(a):

              > Nie wierze ze mozna cos takiego napisac. Zaluje ze gdy byla na to pora nie wyje
              > chalem z tego pojebanego kraju.

              Masz rację. Ten kraj jest pojechany, gość o xywie automaniak jest tego niezbitym
              przykładem. Narzeka, że rowerzyści jadą środkiem pasa i blokują ruch, choć
              chwilę wcześniej "jechali slalomem między samochodami".. No to skoro jechali
              slalomem, tzn. że kierowcy blokowali wszelki ruch.. Hipokryta.. Wiem jedno..
              Jako rowerzysta bardzo jestem wyczulony na innych rowerzystów i gdy będę jechał
              np. samochodem i zobaczę podobną sytuację, to zareaguję. Zresztą już reagowałem
              w podobnej sytuacji.. Btw. połowa z tych kierowców teoretyków narobiła w gacie,
              gdyby trochę pojeździła trochę rowerem tu i ówdzie.. Szkoda, że nie ma
              przymusowej jazdy po mieście rowerem przed przystąpieniem do egzaminu na PJ..
          • Gość: wojtek rowerzysta ma prawo jechać środkiem pasa IP: 46.227.246.* 04.07.11, 15:49
            tak samo, jak samochod ma prawo.
            jest coś takiego, jak manewr wyprzedzania - włączasz kierunkowskaz, zmieniasz pas i po sprawie.
            przejechanie obok rowerzysty NA TYM SAMYM PASIE (bez zachowania odległości), to wykroczenie. więc rowerzysta jadąc brzegiem pasa, zachęcałby kierowców do łamania prawa, bo oni zamiast go wyprzedzać, jechaliby sobie prosto, spychając go na pobocze.
      • Gość: v wyciągasz komórkę, wbijasz 997 i pokazujesz IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.07.10, 23:37
        jeśli nie potrafi czytać cyferek, to wyjaśniasz czyj to numer telefonu.
        zastosowałem to dwa razy i zadziałalo. co prawda nie podczas spięcia rower-auto,
        tylko w sytuacji auto-auto, ale to nie robi różnicy.
        raz sytuacja była zabawna. zatrzymałem sie przed przejsciem dla pieszych, bo
        stała tam kobieta i czekała. nagle usłyszałem za sobą pisk opon golfika II w
        błyszczącymi alufelgami i czarnymi szybami, a po chwili wiązankę ch...ów, kutasów
        etc. wysiadłem spokojnie, podszedłem do "pana" i pokazując manewr z komórką
        spytałem czy ma jakieś wątpliwości.
        zniknął szybciej niż się pojawił.
      • Gość: k Re: agresja kierowcy auta - co wtedy robic? IP: *.chello.pl 03.07.10, 23:51
        Nie przejmuj się, prymitywów jest wielu i nic na to nie poradzisz.
        Policę mamy do dupy, więc frustraci bez mózgu z małym penisem się wyżywają na drogach, szkoda biednych drzew.
        A tak na poważnie rowerem jeździć na ulicy oczywiście można, ale jest to jakiś koszmar w szczególności jak dużo się jeździ samochodem zaczyna być widać. Nikt poza wyjątkami nie przestrzega przepisów drogowych, nie tylko związanych z ograniczeniem prędkości, ale np. wyprzedzanie na podwójnej ciągłej to też stała praktyka.

        Odnośnie do tego, co napisałeś nie jest jasne czy masz rację, bo niby jechałeś po drodze, ale raz wspominasz o poboczu.
        Jeżeli jechałeś poboczem to gość miał rację i chciał cię ostrzec, może nie był jakimś szczytem kultury, ale pewnie nie miał złych intencji.
        Nawet jak jedziesz po drodze to miej na względzie to, iż pędzący kierowca (odnosi się również do kobiet) w samochodzie może nie mieć ochoty się zatrzymać.

        Napisałeś o dwóch, co mieli kraksę, a jak ja bym tam był?
        Rowerzystom zawsze ustępuję, staram się nie wymuszać pierwszeństwa. Podczas wyprzedzania mam na względzie to, iż rower może się odchylać od pionu, więc praktycznie zawsze odlegość podczas wyprzedzania jest większa niż jeden metr.
        Również bardzo często przepuszczam pieszych na pasach.
        Nigdy do głowy mi nie przyszłoby mieć do kogoś pretensję wspsób jaki widać na "obrazku wyżej", o wymuszenie, czy inne zdarzenie na drodze.
        Kultura na drodze to jest dość nowy wymysł w polskich realiach drogowych, coraz więcej kierowców zaczyna dostrzegać, że nie są sami i są zmuszeni do współpracy.
        I mimo tego, że staram się być w porządku różnie bywa, stan naszych dróg jest jedną wielką makabrą, nie mam na myśli wyłącznie nawierzchni, bo znakologia i inne utrudnienia robią takie zamieszanie, że nie jeden raz wymusiłem na innym pierwszeństwo, a że rowerzystów i pieszych traktuję szczególnie, nawet jak wymusi pierwszeństwo przepuszczam.
        • unhappy Re: agresja kierowcy auta - co wtedy robic? 04.07.10, 00:48
          Gość portalu: k napisał(a):

          > Nigdy do głowy mi nie przyszłoby mieć do kogoś pretensję wspsób jaki widać na "
          > obrazku wyżej", o wymuszenie, czy inne zdarzenie na drodze.

          Chcesz napisać, że nie masz syndromu odpłaty? Gdyby dało się to wykazywać
          badaniem psychologicznym, to tacy kierowcy spokojnie mogliby dostawać mega upust
          na OC :)

          > Kultura na drodze to jest dość nowy wymysł w polskich realiach drogowych, coraz
          > więcej kierowców zaczyna dostrzegać, że nie są sami i są zmuszeni do współprac
          > y.
          > I mimo tego, że staram się być w porządku różnie bywa, stan naszych dróg jest j
          > edną wielką makabrą, nie mam na myśli wyłącznie nawierzchni, bo znakologia i in
          > ne utrudnienia robią takie zamieszanie, że nie jeden raz wymusiłem na innym pie
          > rwszeństwo, a że rowerzystów i pieszych traktuję szczególnie, nawet jak wymusi
          > pierwszeństwo przepuszczam.

          A jeżeli wymusiłeś niejeden raz pierwszeństwo to może jesteś kiepskim kierowcą,
          który szuka usprawiedliwień typu kiepskie oznakowanie czy dziurawe drogi?

          • Gość: Olgierd Re: agresja kierowcy auta - co wtedy robic? IP: 91.207.52.* 29.05.11, 12:30

            2011-05-29 12:25 Agresywne zachoanie

            Wczoraj jechałem rowerem na wycieczkę do Tyńca, jadąc trasą od placu Serkowskiego i Ludwinowską ominąłem wjazd na trasę rowerową wzdłuż Wisły. Musiałem jechać jezdnią około 300 m może 350 m i tu okazało się, że kierowcy uznali to za afront. Jak mogę jechać jezdnią skoro obok jest trasa rowerowa, zaczęli na mnie trąbić, jeden młody kierowca bardziej krewki zajechał mi drogę i co kilka metrów przyhamowywał tak autem, że musiałem uważać aby nie wpakować mu się w tył samochodu. Na nic tłumaczenia że za kilkanaście metrów jest zjazd, że teraz nie mogę zjechać bo jest barierka. Od tego momentu mam zamiar mieć przy sobie gza pieprzowy lub podobny rodzaj obrony aktywnej. Nie słuchałem znajomych, którzy od dawna mają przy sobie paralizatory elektryczne, myślałem że przesadzają ale oni twierdza, że jak tak kilka razy włączą paralizator to widok łuku elektrycznego otrzeźwia każdego kierowcę i skutecznie zniechęca do"dyskusji" przy użyciu pięści!!!
      • Gość: Kolega ze WSI Re: agresja kierowcy auta - co wtedy robic? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.07.10, 23:58
        A mógł zabić. TAK, mógł Cię zabić. Do tego właśnie prowadzi łamanie przepisów
        ruchu drogowego. Zrozum więc, że brutalna słowna nauczka jest lepsza niż śmierć.
        A teraz lekcja bezpieczeństwa. Moja koleżanka jeździ po chodnikach i przejeżdża
        przez przejścia dla pieszych, ja jeżdżę WYŁĄCZNIE ulicą stosując się do kodeksu.
        Ona kilka przewrotek, kolizji itp. ja luzik.
        Pozdrawiam
      • Gość: nick Re: agresja kierowcy auta - co wtedy robic? IP: *.icpnet.pl 04.07.10, 07:38
        Hehe, przypominiała mi się sytuacja, jak tydzień po odebraniu prawka
        wymusiłem pierszeństwo, na skrzyżowaniu gdzie niedawno zmieniono
        znaki a ja jechałem na pamięć. Koleś rzucił się z łapami, ale jak
        zobaczył moją posturę i uszłyszał przepraszam to sobie odpuścił. A
        jeżeli chodzi o agresję, to zobaczcie co się dzieję w Moskwie, tam
        zdarzają się zabójstwa pieszych czy rowerzystów przez nowobogackich
        w super furach. W Polsce kultura na drodze jest wypadkową chamstwa
        ze Wschodu z kulturą Zachodu. Powoli się to zmienia ale baaardzo
        powoli.
    Inne wątki na temat:

    Popularne wątki

    Nie pamiętasz hasła

    lub ?

     

    Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

    Nakarm Pajacyka