Gość: krzynio
IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl
23.04.11, 06:32
Dwa dni temu najechałem na nowiutką pinezkę leżącą na ścieżce rowerowej. Pomyślalem sobie, że mam pecha i po wymianie dętki ruszyłem w dalszą drogę. Po przejechaniu kilku kilometrów byłem już maksymalnie wkurzony na szkło po piwie, którego spara ilość leży na ścieżkach rowerowych i chodnikach. Jazda rowerem miała być dla mnie formą relaksu a stała się żródłem frustracji. Jestem ciekaw czy w innym miastach też tak jest?