Forum Sport Rowery
ZMIEŃ
    Dodaj do ulubionych

    90% rowerzystów w Warszawie

    IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.07.11, 02:22
    przejeżdża przez przejścia dla pieszych miast przeprowadzać przez nie rower... Czy to przejaw zwykłej bezmyślności, skrajnego debilizmu czy pogardy dla prawa ?
    Obserwuj wątek
        • paranormalny Re: 90% rowerzystów w Warszawie 01.07.11, 07:36
          Gość portalu: krzynio napisał(a):
          > ... Dla mnie debilizmem jest podział przestrzeni publicznej między kierowców i pieszych.

          Oczywiście, że to debilizm!!!
          Wprowadzenie jednolitych powierzchni komunikacyjnych pozwoliłoby na znaczne oszczędności przy ich budowie!!
          Gdyby min. Grabarczyk przeczytał mój post, to informuję Go, że tego pomysłu jeszcze nie opatentowałem. Może czerpać z niego do woli, ale przy podawaniu autora pomysłu:)
        • Gość: benek Re: 90% rowerzystów w Warszawie IP: *.e-wro.net.pl 04.07.11, 13:01
          > Przejazd przejście jest zagrożeniem dla pieszego,
          Chyba czasem bywa.
          Widuje codziennie od wielu lat jeżdżących po przejściach ale nigdy nie widziałem potrącenia pieszego.

          >ale przejazd obok przejścia p
          > owiniem być tolerowany.
          Ktoś kto traktuje rowerzystów jako samobójców i zbędny element na jezdni będzie mówił, że wie lepiej co dla nich bezpieczne.

          >Jeśli jadę ostrożnie chodnikiem i nikt nie panikuje to
          > dlaczego mam robić wyjątek i przeprowadzać rower przez przejście.
          Bo kierowca który śpi boi się, że potrąci.

          >Dla mnie debil
          > izmem jest podział przestrzeni publicznej między kierowców i pieszych.
          Raczej zawłaszczenie jezdni przez kierowców, bo separacja ruchu nie jest zła.
          Tam gdzie nie ma chodnika pieszy ma prawo chodzić po jezdni.
          Tam gdzie nie ma przejazdu rowerzysta powinien mieć prawo przejechać obok przejścia.

          Obowiązek ustępowania pierwszeństwa nie ma nic wspólnego z odmawianiem prawa do korzystania z jezdni czy przejścia.
          Pieszy który nie powinien korzystać z jezdni ma więcej praw do korzystania z niej niż rowerzysta, który porusza się pojazdem.


          • Gość: qwww Re: 90% rowerzystów w Warszawie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.07.11, 08:11
            > Chyba czasem bywa.
            > Widuje codziennie od wielu lat jeżdżących po przejściach ale nigdy nie widziałe
            > m potrącenia pieszego.

            nie chodzi o bezpieczenstwo pieszych lecz to, ze rowerzysta ma przed przejsciem zejsc laskawie dupcia z roweru i przeprowadzic bicykl przez pasy... korona mu z lebka nie spadnie chyba ?

            BTW powinien byc obowiazek posiadania karty rowerowej lub specjalnego prawa jazdy kategorii dla rowerow, mam nadzieje ze parlament kiedys to uchwali...
            • Gość: benek Re: 90% rowerzystów w Warszawie IP: *.e-wro.net.pl 07.07.11, 09:29

              > nie chodzi o bezpieczenstwo pieszych lecz to, ze rowerzysta ma przed przejsciem
              > zejsc laskawie dupcia z roweru i przeprowadzic bicykl przez pasy... korona mu
              > z lebka nie spadnie chyba ?
              Niemądre gadanie.
              Zawsze chodzi o bezpieczeństwo a nie o puste stosowanie się do przepisów.
              Przepisy się starzeją.
              Ten jest do poprawki bo pochodzi z czasów gdy rowerami jeździło się po jezdni.
              Teraz jeździ się po chodniku.
              Jeśli przepis został utrzymany to głównie w trosce o bezpieczeństwo pieszych.
              O bezpieczeństwo swoje musi rowerzysta zadbać sam poprzez schodzenie z roweru lub baczną obserwację.
              Bezpieczeństwo kierowców nie jest zagrożone.


              > BTW powinien byc obowiazek posiadania karty rowerowej lub specjalnego prawa jaz
              > dy kategorii dla rowerow,
              Po co ?
              Był kiedyś obowiązek posiadania karty rowerowej i prawie nikt jej nie miał za wyjątkiem grupki dzieci.
              Po Polsce jeździ tysiące kierowców którym zabrano prawo jazdy.
              Nie są potrzebne panierki tylko dodatkowe lekcje wychowania komunikacyjnego


              >mam nadzieje ze parlament kiedyś to uchwali...
              Do parlamentu wybieramy myślących ludzi więc nie łudź się.
              To parlament zniósł obowiązek posiadania karty rowerowej bo to był martwy przepis.

              • Gość: qwww Re: 90% rowerzystów w Warszawie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.07.11, 13:24
                > Zawsze chodzi o bezpieczeństwo a nie o puste stosowanie się do przepisów.
                > Przepisy się starzeją.
                > Ten jest do poprawki bo pochodzi z czasów gdy rowerami jeździło się po jezdni.
                > Teraz jeździ się po chodniku.

                bynajmniej

                > Jeśli przepis został utrzymany to głównie w trosce o bezpieczeństwo pieszych.
                > O bezpieczeństwo swoje musi rowerzysta zadbać sam poprzez schodzenie z roweru l
                > ub baczną obserwację.

                właśnie, dlatego przejeżdzając przez przejście stwarzają zagrożenie dla siebie

                > Bezpieczeństwo kierowców nie jest zagrożone.

                własnie
                dlatego swiadczy to o głupocie... lub skłonnosciach samobójczych...

                > Po co ?

                dla bezpieczenstwa, rowerzysci nie znający przepisów stwarzaja zagrożenie, dla siebie
                to może i prawa jazdy skasujmy ?

                > Był kiedyś obowiązek posiadania karty rowerowej i prawie nikt jej nie miał za w
                > yjątkiem grupki dzieci.

                gdyz policji nie chciało się wymagać przestrzegania przepisu, gdyby każdy złapany bez dokumentu dostwał solidny mandat, od razu zmieniałaby się mentalność

                > Po Polsce jeździ tysiące kierowców którym zabrano prawo jazdy.

                pewnie to dobrze ? po co prawa jazdy, jak tylko "dzieci" będą je miały

                > Nie są potrzebne panierki tylko dodatkowe lekcje wychowania komunikacyjnego


                tiaa, typowa mentalność komunistyczna, bez obrazy, "dodatkowe lekcje" i m oże parę durnych reklam w TV ?

                > Do parlamentu wybieramy myślących ludzi więc nie łudź się.

                Bynajmniej... w obecnym parlamencie ludzi myślących nie ma... może ze 2 wyjątki potwierdz.regułę

                > To parlament zniósł obowiązek posiadania karty rowerowej bo to był martwy przep
                > is.
                różne rzeczy znoszono i przywracano,w ZSSR np. karę śmierci znoszono ze 3 razy :) ...
                a martwych przepisów są setki...
                • Gość: benek Re: 90% rowerzystów w Warszawie IP: *.e-wro.net.pl 08.07.11, 15:17
                  > > Teraz jeździ się po chodniku.
                  >
                  > bynajmniej
                  Wątpisz, że ponad 99% rowerzystów jeździ po chodniku ?





                  > właśnie, dlatego przejeżdzając przez przejście stwarzają zagrożenie dla siebie
                  >
                  Dlatego nie powinno się tego zabraniać a tylko uświadamiać.




                  > dla bezpieczenstwa, rowerzysci nie znający przepisów stwarzaja zagrożenie, dla
                  > siebie
                  > to może i prawa jazdy skasujmy ?
                  Jak zauważyłeś rowerzyści stwarzają zagrożenie dla siebie ale kierowcy już nie i dlatego szkoli się przede wszystkim ich.
                  Nic nie stoi na przeszkodzie aby szkolić i rowerzystów.
                  Na świecie prawko dostają nastolatkowie i z pewnością nie znają nawet połowy kodeksu.


                  > > Był kiedyś obowiązek posiadania karty rowerowej i prawie nikt jej nie mia
                  > ł za w
                  > > yjątkiem grupki dzieci.
                  >
                  > gdyz policji nie chciało się wymagać przestrzegania przepisu, gdyby każdy złapa
                  > ny bez dokumentu dostwał solidny mandat, od razu zmieniałaby się mentalność
                  >
                  Bo policja nie jest od walki z wiatrakami.



                  > > Po Polsce jeździ tysiące kierowców którym zabrano prawo jazdy.
                  >
                  > pewnie to dobrze ? po co prawa jazdy, jak tylko "dzieci" będą je miały
                  >
                  Skoro nie można wyeliminować jazdy po zabraniu prawka to z pewnością nie da się wyeliminować jazdy bez karty rowerowej.
                  Pytanie dlaczego 100% dzieci w szkole nie dostaje karty rowerowej ?




                  > tiaa, typowa mentalność komunistyczna, bez obrazy, "dodatkowe lekcje" i m oże p
                  > arę durnych reklam w TV ?
                  Czytaj wyżej.Jak jest wychowanie komunikacyjne to szkołą a nei rodzice powinni zadbać aby dziecko nauczyć zasad poruszania się rowerem.


                  > > Do parlamentu wybieramy myślących ludzi więc nie łudź się.
                  >
                  > Bynajmniej... w obecnym parlamencie ludzi myślących nie ma... może ze 2 wyjątki
                  > potwierdz.regułę
                  Ale PoRD powstało wiele kadencji temu.

                  > > To parlament zniósł obowiązek posiadania karty rowerowej bo to był martwy
                  > przep
                  > > is.
                  > różne rzeczy znoszono i przywracano,w ZSSR np. karę śmierci znoszono ze 3 razy
                  > :) ...
                  > a martwych przepisów są setki...
                  Dlatego niepoważne jest namawianie do reanimowania przestarzałych przepisów.
                  Należy poprawiać widoczność i budować ddr bo papierek w kieszeni nic nie zmieni.

                  • Gość: qwww Re: 90% rowerzystów w Warszawie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.07.11, 00:14
                    > Wątpisz, że ponad 99% rowerzystów jeździ po chodniku ?
                    niezgodnie z przepisami

                    > Dlatego nie powinno się tego zabraniać a tylko uświadamiać.
                    dlatego nie powinno się zabraniac jazdy po pijaku a tylko uswiadamiać...

                    > Nic nie stoi na przeszkodzie aby szkolić i rowerzystów.

                    czyżby ... brak przepisów nakazujących takie szkolenia ...

                    > Na świecie prawko dostają nastolatkowie i z pewnością nie znają nawet połowy ko
                    > deksu.
                    stąd wypadki...

                    > Bo policja nie jest od walki z wiatrakami.
                    więc skąd np. tyle gadania o pijanych kierowcach ? skasować "martwy" przepis "z lamusa"

                    > Skoro nie można wyeliminować jazdy po zabraniu prawka to z pewnością nie da się
                    > wyeliminować jazdy bez karty rowerowej.

                    ale złapany bez dokumentu ponosi pewne dolegliwosci - tak samo byłoby z rowerzystą
                    wiadomo, że nie wyeliminuje się nigdy 100% zjawiska, podobnie nie wyłapie się 100% złodziei - to chyba nie powód by zrezygnowac z łapania części ?

                    > Czytaj wyżej.Jak jest wychowanie komunikacyjne to szkołą a nei rodzice powinni
                    > zadbać aby dziecko nauczyć zasad poruszania się rowerem.
                    zgoda, ale kto ma nauczyc dorosłych ?

                    > Dlatego niepoważne jest namawianie do reanimowania przestarzałych przepisów.
                    bynajmniej nie są one przestarzałe...

                    > Należy poprawiać widoczność i budować ddr
                    a po cóż, jak i tak 99% będzie jeździć po chodniku np. ....

                    >bo papierek w kieszeni nic nie zmieni
                    choć jakieś pierwociny znajomości kodeksu po szkoleniu na prawo jazdy zostają...
                    • Gość: benek Re: 90% rowerzystów w Warszawie IP: *.e-wro.net.pl 10.07.11, 13:38
                      > > Wątpisz, że ponad 99% rowerzystów jeździ po chodniku ?
                      > niezgodnie z przepisami

                      Skoro prawie wszyscy łamią przepis tzn że przepis został źle skonstruowany.
                      Przepis pochodzi z czasów gdy aut na jezdni było mało i gdy nikt nie słyszał że będzie się wyznaczać ścieżki rowerowe na chodnikach.
                      Dziś nikt by takiego przepisu nie wymyślił.



                      > > Dlatego nie powinno się tego zabraniać a tylko uświadamiać.
                      > dlatego nie powinno się zabraniac jazdy po pijaku a tylko uswiadamiać...
                      >
                      Nie porównuj trzeźwych ludzi z tymi którzy nie kontrolują się pod wpływem alkoholu
                      Wystarczy porównać zagrożenie pijanego rowerzysty od pijanego kierowcy aby uznać że prawo powinno być elastycznie stosowane.
                      Mamy prawo i owszem i ostatnio Trybunał Konstytucyjny czy Sąd Najwyższy dopatrzył się niewłaściwego zapisu w PoRD i zalecił czy tez nakazał zmianę tego przepisu (odnośnie zakazywania jazdy autem pijanemu rowerzyście).
                      Mamy prawo z wieloma błędami i można uniknąć odpowiedzialności jeśli wykażemy że przepis jest zły.

                      > > Nic nie stoi na przeszkodzie aby szkolić i rowerzystów.
                      >
                      > czyżby ... brak przepisów nakazujących takie szkolenia ...
                      Mówię o programie ministerstwa o Wychowaniu Komunikacyjnym w szkołach.

                      > > Na świecie prawko dostają nastolatkowie i z pewnością nie znają nawet poł
                      > owy ko
                      > > deksu.
                      > stąd wypadki...
                      Wypadki nie są z nieznajomości przepisów.
                      Głowna przyczyna wypadków jest brawura w tym np nadmierna szybkość.




                      > > Bo policja nie jest od walki z wiatrakami.
                      > więc skąd np. tyle gadania o pijanych kierowcach ? skasować "martwy" przepis "z
                      > lamusa"
                      Przecież wyłapywanie pijaków to priorytet w działaniach policji.



                      > ale złapany bez dokumentu ponosi pewne dolegliwosci - tak samo byłoby z rowerzy
                      > stą
                      Jakie dolegliwości ?
                      Dziś żadne dziecko za jazdę bez karty nic nie ponosi.
                      Kontroli musiałoby być 100 razy więcej aby sie kierowcy bali.
                      Auto uzależnia i brak prawka nie spowoduje ze ktoś przestanie jeździć.
                      Wiele osób już zawczasu wyrabia sobie wtórniki.
                    • Gość: benek Re: 90% rowerzystów w Warszawie IP: *.e-wro.net.pl 11.07.11, 12:08

                      > wiadomo, że nie wyeliminuje się nigdy 100% zjawiska, podobnie nie wyłapie się 1
                      > 00% złodziei - to chyba nie powód by zrezygnowac z łapania części ?
                      Zależy jaka to część bo jak znikoma to nie warto psuć krwi.
                      Dodatkowo nawet gdyby się dało wyeliminować jakieś zjawisko np jazdę po chodniku to trzeba się zastanowić jakie byłyby tego skutki.
                      Mogłaby wzrosnąć śmiertelność po jeździe po jezdni.
                      Można by zniechęcić spora cześć do jazdy na rowerze.
                      Gdyby zacząć karać za złe parkowanie 80% kierowców straciłoby szybko prawo jazdy.



                      > > Czytaj wyżej.Jak jest wychowanie komunikacyjne to szkołą a nei rodzice po
                      > winni
                      > > zadbać aby dziecko nauczyć zasad poruszania się rowerem.
                      > zgoda, ale kto ma nauczyc dorosłych ?
                      >
                      pisałeś wyzej że jeśli nie mozna osiągnąć wszystkiego to warto cokolwiek robic aby porawic sytuacje.
                      Nie ma co się martwić o życie dorosłych .
                      Rozsądek jest lepszą ochrona niż znajomość przepisów.
                      Ponieważ dzieciom brak rozsądku to być może znajomość przepisów coś by pomogła.
                      Zamiast tracić kasę na szkolenie babć lepiej te pieniądze przeznaczyć na budowę ddr.

                      Po co uczyć złych przepisów ?
                      Założę się ze ty nie rozumiesz nowelizacji PoRD i nie wiesz co to jest droga dla rowerów.
                      Te przepisy są złe bo nikt ich nie rozumie.

                      > > Dlatego niepoważne jest namawianie do reanimowania przestarzałych przepis
                      > ów.
                      > bynajmniej nie są one przestarzałe...
                      >
                      Gdyby nie były przestarzałe to policja by interweniowała , uwierz mi.

                      Podam ci przykładowy przepis ze nie wolno wyprzedzać przed przejściem i nie wolno omijać przed przejściem.
                      Ale przed przejazdem nie wolno robić tylko jednego.
                      Czego to sam nie pamiętam a każdy kierowca nawet nie zauważył różnicy w przepisach między przejściem a przejazdem.
                      Policja przez pół roku nie używała fotoradarów bo choć przepis już jest, to jest zły i czeka na uściślenie w rozporządzeniu.


                      > > Należy poprawiać widoczność i budować ddr
                      > a po cóż, jak i tak 99% będzie jeździć po chodniku np. ....
                      Powtarzasz jakąś bzdurę za kierowcami.
                      Jeździ się po chodniku bo brak ddr.

                      > >bo papierek w kieszeni nic nie zmieni
                      > choć jakieś pierwociny znajomości kodeksu po szkoleniu na prawo jazdy zostają..
                      Zrób egzamin kontrolny kierowcom 5 lat po otrzymaniu PJ a zrozumiesz gdzie warto przypomnieć nie kodeks a jego podstawy.
      • user0001 Re: 90% rowerzystów w Warszawie 01.07.11, 07:32
        Zachowania o których mówisz są rezultatem wielu czynników.
        1. Sieć dróg rowerowych powstawała pod dyktando osób akcentujących rekreacyjną rolę roweru, a nie rolę użytkową.
        2. Brak asertywności wśród wielu użytkowników dwóch kółek. Jak nie ma przejezdnej drogi dla rowerów to zajmuje się prawy pas jezdni a nie kluczy pomiędzy pieszymi.
      • Gość: KLM Re: 90% rowerzystów w Warszawie IP: *.91.26.14.static.crowley.pl 01.07.11, 13:59
        90% rowerzystów w Warszawie olewa też przejścia dla pieszych na ścieżkach rowerowych, tak jakby za potrącenie staruszki czy wystraszenie emeryta były dodatkowe punkty.
        *
        Mnie rozwala Rondo Jazdy Polskiej, które nie ma przejazdów dla rowerów, ale jest oznaczone jako szlak rowerowy. Sam nie wiem jak się tam zachować, bo z jednej strony trzeba zsiąść przed zebrą, a z drugiej strony ktoś ten znak (ze schematem przebiegu szlaku pod spodem) na rogu Waryńskiego i Armii Ludowej postawił. Czyżby to był pierwszy na świecie przypadek pieszego szlaku rowerowego?
      • eventhorizon Wszystko razem! 01.07.11, 19:21
        to przykład bezmyślności - ludzi, którzy ustanowili takie głupie i nieżyciowe prawo
        skrajnego debilizmu - sporej częsci osób projektujących infrastrujturę drogową
        pogardy dla prawa - większości kierowców, którzy swoim sposobem jazdy sprawiają, że rowerzysta nie czuje sie bezpiecznie na jezdni i musi partyzancić na chodnikach.

        nie rozumiem, dlaczego nie moge przejechać po przejściu rowerem z prędkoscią pieszego - komu to niby zagraża albo przeszkadza?

        Czy kierowcom samochodów ktoś nakazuje przepychać ich pojazdy co kilka skrzyżowań?
        Już szczytem debilizmu jest droga rowererowa, która kończy się na skrzyżowaniu, przechodzi w przejście dla pieszych, po to, zeby się zacząć zaraz za skrzyzowaniem. To jest jakaś kpina, a niestety pełno tego w Polsce.
          • gladys_g Re: Wszystko razem! 02.07.11, 22:28
            bo droga dla samochodów nie miewa w zwyczaju kończyć się tuż przed przejściem czy skrzyżowaniem, by zaraz za nim zacząć, co się dość często zdarza drogom rowerowym.
            • Gość: benek Re: Wszystko razem! IP: *.e-wro.net.pl 04.07.11, 13:24
              > bo droga dla samochodów nie miewa w zwyczaju kończyć się tuż przed przejściem c
              > zy skrzyżowaniem, by zaraz za nim zacząć, co się dość często zdarza drogom rowe
              > rowym.
              Kierowcy też często jeżdżą po chodnikach jak rowerzyści, i też mogą się włączyć do ruchu często tylko na przejściu.
                • Gość: benek Re: Wszystko razem! IP: *.e-wro.net.pl 07.07.11, 09:37
                  > nie mowie o "wlaczaniu sie do ruchu" a przejezdzaniu przez przejscie... o tak =
                  > > = =>

                  Nie wiem jak ale auta jeżdżą po jedni przecinając legalnie przejście jak i w poprzek gdy chcą parkować za słupkami.
                  Gdyby policji zależało to mandatami za parkowanie w miejscu gdzie dojechać można tylko po pasach, usunęłaby te manewry.


          • Gość: benek Re: Wszystko razem! IP: *.e-wro.net.pl 04.07.11, 13:22
            > dziwne, nie widziałem samochodu przejezdżającego przez przejście dla pieszych..
            > .. (BTW to również byłoby wbrew przepisom)

            Dziwne bo ja dysponuję sporą kolekcją zdjęć aut jeżdżących w poprzek jak i wzdłuż przejścia.
            To najlepszy sposób do ominięcia słupków.gdybyś ruszał czasem łepetyna to choć nie widziałeś auta na przejściu to byś się zastanowił jak auta wjeżdżają za słupki.
            Może aut omijających blokady też nie widziałeś ?


            • Gość: qwww Re: Wszystko razem! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.07.11, 08:14
              > Dziwne bo ja dysponuję sporą kolekcją zdjęć aut jeżdżących w poprzek jak i wzdł
              > uż przejścia.


              tiaa, szczegolnie wzdluz ... co w tym dziwnego

              > To najlepszy sposób do ominięcia słupków.gdybyś ruszał czasem łepetyna to choć
              > nie widziałeś auta na przejściu to

              czyli manewr stosowany czasem (zreszta tez niezgodnie z przepisami) przez kogos, kto chce gdzies wjechac porownujesz z manewrem stosowanym nagminnie ...
              • Gość: benek Re: Wszystko razem! IP: *.e-wro.net.pl 07.07.11, 09:45
                > tiaa, szczegolnie wzdluz ... co w tym dziwnego
                >
                Ano to zemimo ze to legalne to większość wypadków z pieszymi ma miejsce na przejściach i nie powodują ich rowerzyści.
                Zatem należy zweryfikować pogląd że przejazd po zebrę rowerem jest niebezpieczny.

                Każdy kto jeździ rowerem wie że jadąc wzdłuż p[asów łatwiej potracić pieszego niż jadać w poprzek, bo roweru nie słychać i piesi wchodzą pod koło np jak dostaną zielone.


                > czyli manewr stosowany czasem (zreszta tez niezgodnie z przepisami) przez kogos
                > , kto chce gdzies wjechac porównujesz z manewrem stosowanym nagminnie ...
                Jeśli ktoś codziennie parkuje pod oknem za słupkami to robi to nagminnie.
                Oczywiście jest to rzadsze bo za wiele słupków można wjechać nie po przejściu ale i tak to nielegalna jazda po chodniku. W sumie te manewry są równie częste jak przejazd po przejściu.

                Jeśli rowerzyści jeżdżą nagminnie po przejściach to coś jest nie tak z przepisem.
                Tu nie chodzi o częste łamanie prawa ale o prawie w 100%.
                Być może przepis się zestarzał i powinien pójść do lamusa historii.


        • Gość: benek Re: 90% rowerzystów w Warszawie IP: *.e-wro.net.pl 04.07.11, 14:10
          > Dla mnie sensem jazdy rowerem jest sama jazda i dlatego przejeżdżam obok prz
          > ejść dla pieszych
          z szybkością pieszego.

          A ja się jedną nogą odbijam od pasów więc nie wiem czy jestem rowerzystą czy pieszym, a może hulajnogistą ?
          W każdym bądź razie nie ma zakazu jazdy hulajnogą po przejściu.
          Zresztą osoba , która odpycha się nogą nie jedzie na żadnym pojedzie, bo dotyka nogą podłoża.
          Tak samo auto przepychane przez przejście nie staje się rowerem choć jest pojazdem poruszanym przez mięśnie.

          • Gość: qwww Re: 90% rowerzystów w Warszawie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.07.11, 08:37
            > A ja się jedną nogą odbijam od pasów więc nie wiem czy jestem rowerzystą czy pi
            > eszym, a może hulajnogistą ?

            jesli jedziesz hulajnaga to tak...

            > W każdym bądź razie nie ma zakazu jazdy hulajnogą po przejściu.

            chyba nie, wiec jestes jednym z 10% nie lamiacych przepisow ...

            > Zresztą osoba , która odpycha się nogą nie jedzie na żadnym pojedzie, bo dotyka
            > nogą podłoża.

            ciekawa koncepcja, np. motocyklista jak startuje to zamierza naprawde isc...

            > Tak samo auto przepychane przez przejście nie staje się rowerem choć jest pojaz
            > dem poruszanym przez mięśnie.

            a co ma piernik do wiatraka ? pewnie, ze rowerem sie nie staje, hulajnoga tez nie...
            furmanka tez nie jest rowerem, mimo ze jest "poruszana przez miesnie"...
            • Gość: benek Re: 90% rowerzystów w Warszawie IP: *.e-wro.net.pl 07.07.11, 10:13
              > > Zresztą osoba , która odpycha się nogą nie jedzie na żadnym pojedzie, bo
              > dotyka
              > > nogą podłoża.
              >
              > ciekawa koncepcja, np. motocyklista jak startuje to zamierza naprawde isc...
              >

              Poducz się kolego kodeksu.
              Jeśli opycham się nogami na rowerze to jestem pieszym więc mam prawo korzystać z przejścia.
              Podobnie jest z motocyklistą.

              Art 2
              pieszy - osobę znajdującą się poza pojazdem na drodze i niewykonującą na niej robót lub czynności przewidzianych odrębnymi przepisami; za pieszego uważa się również osobę prowadzącą, ciągnącą lub pchającą rower, motorower, motocykl,



              > > Tak samo auto przepychane przez przejście nie staje się rowerem choć jest
              > pojaz
              > > dem poruszanym przez mięśnie.
              >
              > a co ma piernik do wiatraka ?

              Ano to ze definicja roweru mówi ze to pojazd poruszany siła mięśni.
              Auto pchane nie staje się rowerem .
              Rower pchany nie musi być rowerem a dokładnie nie jest to jazda rowerem.



              >pewnie, ze rowerem sie nie staje, hulajnoga tez n
              > ie...
              Nie chodzi os tanie tylko o to czy wystarczy się odpychać nogami na przejściu aby nie było to uznane jako przejeżdżanie rowerem.
              Tu chodzi o prędkość i kontrolę i trzeba przyznać ze kto odpycha się nogą nie może być pomówiony ze nagle wjechał czy szybko jechał po przejściu.



              > furmanka tez nie jest rowerem, mimo ze jest "poruszana przez miesnie"...
              Niedokladnie.
              rower - pojazd jednośladowy lub wielośladowy poruszany siłą mięśni osoby jadącej tym pojazdem;
              • Gość: qwww Re: 90% rowerzystów w Warszawie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.07.11, 13:39
                > Poducz się kolego kodeksu.

                ciekawe po co, przecież twierdzisz, że to zbędne, bo niektóre przepisy są do lamusa... a zresztą nie warto ich przestrzegać, np. wielu kierowców jeździ bez prawa jazdy... tez się przyczepię-wiesz chyba, że to jest niekiedy jak najbardziej legalne ?

                > Jeśli opycham się nogami na rowerze to jestem pieszym więc mam prawo korzystać
                > z przejścia.
                > Podobnie jest z motocyklistą.

                a czy twierdzę, że nie ? jesli nie przejeżdżasz przez przejście a cały czas jedną nogą "idziesz" to OK.
                >

                > Ano to ze definicja roweru mówi ze to pojazd poruszany siła mięśni.
                > Auto pchane nie staje się rowerem .
                > Rower pchany nie musi być rowerem a dokładnie nie jest to jazda rowerem.

                a kto twierdzi, że jest... 90% rowerzystów przejeżdża przez przejścia pełnym (owczym) pędem, nie przepycha, nie ciągnie, nie przenosi ani nie "odpycha się jedną noga"...


                > > furmanka tez nie jest rowerem, mimo ze jest "poruszana przez miesnie"...
                > Niedokladnie.
                > rower - pojazd jednośladowy lub wielośladowy poruszany siłą mięśni oso
                > by jadącej tym pojazdem
                ;


                twierdzisz więc, że furmanka ciągnięta przez konie lub bydło rogate (rzadko w PL) nie jest poruszana siłą mięsni.... ciekawa koncepcja... to gdzie wlew paliwa ?
                BTW sa też moto-rowery....
                • Gość: benek Re: 90% rowerzystów w Warszawie IP: *.e-wro.net.pl 08.07.11, 15:33
                  > > Jeśli opycham się nogami na rowerze to jestem pieszym więc mam prawo korz
                  > ystać
                  > > z przejścia.
                  > > Podobnie jest z motocyklistą.
                  >
                  > a czy twierdzę, że nie ? jesli nie przejeżdżasz przez przejście a cały czas jed
                  > ną nogą "idziesz" to OK.
                  > >

                  Rzecz w tym, że nie ma definicji jazdy.
                  Siedzenie na siodełku i odpychanie się nogami może być przez policjanta zakwalifikowane jako jazda.


                  > a kto twierdzi, że jest... 90% rowerzystów przejeżdża przez przejścia pełnym (o
                  > wczym) pędem, nie przepycha, nie ciągnie, nie przenosi ani nie "odpycha się jed
                  > ną noga"...
                  Czyli to jest jazda bardzo kontrolowana.
                  Dlaczego zakładać, że to jest niebezpieczne skoro można się zatrzymać na 50 cm ?



                  >
                  > > > furmanka tez nie jest rowerem, mimo ze jest "poruszana przez miesni
                  > e"...
                  > > Niedokladnie.
                  > > rower - pojazd jednośladowy lub wielośladowy poruszany siłą mięś
                  > ni oso
                  > > by jadącej tym pojazdem
                  ;

                  >
                  > twierdzisz więc, że furmanka ciągnięta przez konie lub bydło rogate (rzadko w P
                  > L) nie jest poruszana siłą mięsni.... ciekawa koncepcja...
                  tak bo koń
                  1 ) nie jest osobą
                  2) nie jedzie tym pojazdem tylko ciągnie

                  Kosiarką mogę przejeżdżać po przejściach bo nie jest pojazdem przeznaczonym do jazdy po drogach :)
                  • Gość: qwww Re: 90% rowerzystów w Warszawie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.07.11, 00:29
                    > Rzecz w tym, że nie ma definicji jazdy.
                    > Siedzenie na siodełku i odpychanie się nogami może być przez policjanta zakwali
                    > fikowane jako jazda.


                    różne rzeczy może zrobić milicja vel policja, jak pijany siedzi w zaparkowanym samochodzie, to też mogą stwierdzić, że nim jedzie... i komu sąd da wiarę ? pijakowi czy urzędnikowi państwowemu ?

                    > Czyli to jest jazda bardzo kontrolowana.
                    > Dlaczego zakładać, że to jest niebezpieczne skoro można się zatrzymać na 50 cm
                    bardzo wątpię w zatrzymanie się pędzącego rowerzysty...
                    praw fizyki nie przekroczysz...


                    > tak bo koń
                    > 1 ) nie jest osobą
                    > 2) nie jedzie tym pojazdem tylko ciągnie
                    ciekawe teorie, dalej więc twierdzisz, że furmanka ciągnięta przez konia klub bydło rogate nie jest poruszana siłą mięsni ?
                    więc koń koniecznie musi być osobą
                    pewnie osobnik ciągnący za sobą rower też nie porusza swego pojazdu siłą mięsni ?
                    oświeć więc mnie, czym są poruszane te ustrojstwa :)
                    może siłą mysli, telekineza, teleportacja czy cuś ?
                    BTW sądziłem, że większość zwierząt, wyższych co najmniej, posiada mięśnie... chyba nie znam nowoczesnej POPiSLDowskiej biologii a la min. Hall ...

                    > Kosiarką mogę przejeżdżać po przejściach bo nie jest pojazdem przeznaczonym do
                    > jazdy po drogach :)
                    kosiarka jest spalinowa lub elektryczna :)
                    • Gość: benek Re: 90% rowerzystów w Warszawie IP: *.e-wro.net.pl 11.07.11, 11:08
                      > różne rzeczy może zrobić milicja vel policja, jak pijany siedzi w zaparkowanym
                      > samochodzie, to też mogą stwierdzić, że nim jedzie... i komu sąd da wiarę ? pij
                      > akowi czy urzędnikowi państwowemu ?


                      Sąd ocenia jak oskarżony się tłumaczy.Jak pijak powie ze nic nie pamięta co robił to sad da wiarę pijakowi.
                      Jak osoba będzie się tłumaczyć że policjanci byli 100 m od przejścia i im się wydawało ze ktoś jechał albo ze auta były bliżej niż 200 m to sąd da wiarę oskarżonemu.
                      Ale są sposoby aby zniechęcić policje do kierowania wniosku do sądu.
                      Pierwsze to odmowa przyjęcia mandatu po drugie lepsza znajomość PoRD od policjantów (wszak przepisy rowerowe można wykuć na blachę) .
                      Ja policjant zobaczy ze delikwent jest wygadany to odpuszczą.

                      Przykład z wczorajszej neidzieli.
                      Na skrzyżowaniu z jednej strony była ddr ale ja chciałem pokonać je po przekątnej więc patrzyłem czy na wprost czy w prawo szybciej dostanę zielone dla pieszych.
                      Dostałem najpierw tam gdzie nie było przejazdu .
                      Neistety musiałem zejsć z roweru bo przy pasach stał radiowóz.
                      Ale gdybym ich nei zauważył uratowałaby mnie spostrzegawczość kiedy indziej.
                      ten sam radiowóz nr 88 15 minut wcześniej w innej dzielnicy jechał za radiowozem 102 i gdy dostałem zielone na przejedzie drogę zablokował mi radiowóz nr 88 jadący za 102 bo zrobili sobie kolejkę i zablokowali przejazd.
                      jestem pewny ze gdyby mnie chcieli ukarać nawyknąłbym im ze tam gdzie są przejazdy to oni je blokuja.
                      Z pewnością by odpuścili bo wiedzieliby ze złożyłbym skargę do0 przełożonych.
                      Miałem włączonego GPS wiec z dokładniejsza do sekundy mógłbym podać czas kiedy blokowali ten przejazd i przełożony porównałby to z trasą przejazdu radiowozów od pobliskiej bazy parkingowej policji.
                      Mógłbym wskazać kierowcę i opisać inne nieprzepisowe zachowania jak np właczenie klaksonu aby skłonić poprzedni radiowóz do ruszenia .
                      Sprawdziłbym czy nie ruszyli na czerwonym .Powiedziałbym ze zrobiłem im zdjęcie (akurat wisiał mi aparat na szyi).
                      Trzba umieć się bronić.





                      > > Czyli to jest jazda bardzo kontrolowana.
                      > > Dlaczego zakładać, że to jest niebezpieczne skoro można się zatrzymać na
                      > 50 cm
                      > bardzo wątpię w zatrzymanie się pędzącego rowerzysty...
                      > praw fizyki nie przekroczysz...
                      Przecież pieszemu o podpychaniu się noga.
                      Jaki to pęd ?
                      Staje siew miejscu i podpiera się noga a nawet nogą można przyspieszyć zahamowanie.
                      Dlatego nazwałem taką "jazdę" jazdą z pełną kontrolą sytuacji.
                      Każdy sąd przyzna ze to co innego niż wjechanie z dużą prędkością na przejście co może zaskoczyć kierowców lub spowodować, że rowerzysta nie zdążył ocenić sytuacji na drodze.

                      Sądy nie nakładają mandatów za złamanie przepisu tylko za spowodowanie zagrożenia.
                      Od drobnych wykroczeń są pouczenia , ostrzeżenia i inne środki wychowawcze.


                      > > tak bo koń
                      > > 1 ) nie jest osobą
                      > > 2) nie jedzie tym pojazdem tylko ciągnie
                      > ciekawe teorie, dalej więc twierdzisz, że furmanka ciągnięta przez konia klub b
                      > ydło rogate nie jest poruszana siłą mięsni ?

                      Czytaj dokładnie przepis.
                      Nie ma definicji furmanki wiec nie odchodźmy od tematu ze rower musi byc poruszany siłą mięśni osoby nim jadącej.
                      rower - pojazd jednośladowy lub wielośladowy poruszany siłą mięśni osoby jadącej tym pojazdem;
                      Zatem rozmowa o tym czy furmanka jest napędzana siłą mięśni jest śmieszna bo nie ma to żadnego przełożenia na inne przepisy.


                      Ja zwróciłem uwagę ze pseudojazda rowerem polegająca na odpychaniu się nogami otwiera furtkę dla unikniecia odpowiedzialnosci bo usuwa podstawowe zagrozeniea.
                      Owszem jest przepis ale dlaczego ten przepis został ustanowiony ?
                      {Policjant musi wskazać zagrozenia a nie mówić ze z automatu nakłada mandat.
                      Jest zagrozenei dla kierowcy, pieszego i rowerzysty.
                      Niech wskaże które zagrożenie to zachowanie spowodowało.
                      Jak będzie formalista to można wykazać ze na ten czas rower nei jest rowerem w myśl PoRD bo nie było
                      jazdy.
                      Nie potrzba definicji jazdy aby wykazać ze jazda rowerem nie polega na odpychaniu sie nogami czyli utrzymywaniu kontaktu z podłożem.
                      Wiemy an czym polega jazda rowerem i czym się charakteryzuje.
                      Przede wszystkim szybkim przemieszczaniem się a to właśnie legło u podstaw tego zakazu bo każdy rozsądny człowiek uzna ze jak rower "jedzie" z prędkością pieszego to nie ma możliwości potrącenia lub jest tak samo małe jak przy prowadzeniu roweru.

                      Nawet prawdziwe wjeżdżanie na przejście z niedużą prędkością nie stwarza większego zagrożenia niż wjazd na przejazd jeśli rozpatrujemy zagrożenia miedzy rowerzysta a kierowcą.
                      Zatem sądzie jeśli wykażemy ze zagrożenia są takie same a my mimo tego poruszaliśmy się bezpieczniej niż zwykłe wjechanie tzn pokonywaliśmy prze4jscie w sposób bezpieczniejszy niż typowe bezpieczne wjeżdżanie na przejazd.
                      W ten sposób wykażemy w sądzie że mamy świadomość zagrożeń i staramy się je minimalizować.
                      To że policjant może być nieprzekonany nie powinno nas deprymować.

                      On po pierwsze chce zrobić limit mandatów a po drugie nie lubi pokazywać że ktoś go przegadał.
                      Ale w sądzie jest inaczej.
                      Policjant też kalkuluje i woli wystawić kilka mandatów w krótkim niż kierować wniosek do sądu i dwa razy tracić czas, potem świecić oczami jak sąd umorzy sprawę za niewielka szkodliwość społeczna.

                      Najlepiej to nie wozić dokumentów na rowerze i jest an 99,99% bezpiecznie.
                    • Gość: benek Re: 90% rowerzystów w Warszawie IP: *.e-wro.net.pl 11.07.11, 11:36
                      > pewnie osobnik ciągnący za sobą rower też nie porusza swego pojazdu siłą mięśni
                      > ?
                      Nie rozmawiamy jak to jest zdroworozsadkowo tylko jak to jest w prawie drogowym.
                      Rower który porusza się inaczej niż silą mięśni osoby nim jadącej nie jest w myśl PoRD rowerem.
                      Nazwijmy go "przedmiotem" tak jak każdą inną rzecz którą możesz ciągnąc na linie .


                      > oświeć więc mnie, czym są poruszane te ustrojstwa :)

                      Siłą mięśni ale z pewnością nie osoby jadącej rowerem.


                      > może siłą mysli, telekineza, teleportacja czy cuś ?
                      Cudujesz zamiast porozmawiać np o definicji "jazdy".




                      > > Kosiarką mogę przejeżdżać po przejściach bo nie jest pojazdem przeznaczon
                      > ym do
                      > > jazdy po drogach :)
                      > kosiarka jest spalinowa lub elektryczna :)
                      Te które są przystosowane do jazdy są spalinowe.
                      Nie wiem czy kosiarka w USA jest pojazdem .Są tam ludzie, którzy potrafią nią całe USA przejechać.
                      U nas nie.

            • klemenko Re: 90% rowerzystów w Warszawie 05.07.11, 19:42
              Przejeżdżanie po przejściach jest bez sensu. Nie mam takiej potrzeby, bo nie jeżdżę po chodnikach.

              Ostatnio grzecznie skręcałem sobie w prawo (jadąc jezdnią na rowerze) i taki miszcz jadący po przejściu mało co się ze mną nie zderzył. I jeszcze wykrzykiwał, że "przecież jest zielone dla pieszych!". Spojrzałem na niego z politowaniem, powiedziałem: "no właśnie, dla pieszych" i pojechałem dalej.
                • Gość: benek Re: 90% rowerzystów w Warszawie IP: *.e-wro.net.pl 09.07.11, 17:17
                  > A czym ? I uzasadnij... Podobnie jak twierdzenie, ze jak sie odpycham nogami to
                  > nie jade rowerem tylko ide, bo z kodeksu to nie wynika...

                  Według PoRD : pojazd - środek transportu przeznaczony do poruszania się po drodze

                  Pomijając że trudno wrotki nazwać środkiem transportu to z pewnością nie służą do poruszania się po drodze.


                  Nie wiem jak jest z jazdą innymi przyrządami ale jazda na rowerze polega na kręceniu pedałami.
                  Rower na którym się nie pedałuje a odpycha nogami to raczej hulajnoga.

                  Zresztą sam rower przestaje być na ten czas rowerem bo według definicji PoRD jest nim tylko wtedy gdy się nim jedzie i napędza go siłą mięśni.
                  rower - pojazd jednośladowy lub wielośladowy poruszany siłą mięśni osoby jadącej tym pojazdem;
                  Definicja dziwna bo powinno być że rower to pojazd służący do jazdy i napędzany siłą mięśni.
                  Po kiego dodawać że osoba jadąca nim musi tych mięśni używać ?
                  Przecież nie można napędzać żadnego pojazdu mięśniami będą od niego oddalonym czy też nie jadać nim.

                  Literalnie wg PoRD rower jest rowerem tylko wtedy gdy się nim jedzie




                    • Gość: benek Re: 90% rowerzystów w Warszawie IP: *.e-wro.net.pl 11.07.11, 12:01
                      > > Przecież nie można napędzać żadnego pojazdu mięśniami będą od niego oddal
                      > onym c
                      > > zy też nie jadać nim.
                      >
                      > czyżby ?

                      Podaj przykład pojazdu który nie będzie ciągnięty lub pchany, a będzie napędzany mięśniami osoby która nim nie jedzie.
                      PoRD jest niespójne bo nazywa rower rowerem tylko wtedy gdy sie nim jedzie a jednocześnie w innych paragrafach pisze się o pchaniu roweru .
                      Nasze PoRD jest przeładowane zbędnymi regulacjami.
                      Po co nazywać pieszym osobę pchająca rower , motocykl ?
                      Może wymienić jeszcze szafę na kółkach i inne przedmioty, które nie pozbawiają statusu pieszego jak się je ciągnie lub pcha ?


      • djcargo Re: 90% rowerzystów w Warszawie 01.07.11, 22:44
        Gdyby wszyscy kierowcy jeździli w mieście 50 km/h, czyli tak jak stanowi PRAWO(!), to spokojnie można by jeździć rowerem po ulicy, bez niepotrzebnego stresowania Panów Kierowców jazdą po przejściach dla pieszych.
        • dar61 90 % rowerzystów poza Warszawą 02.07.11, 19:06
          Każdemu rowerzyście, wjeżdżającemu z impetem i z zaskoczeniem przed maskę dowolnego pojazdu silnikowego na przejściu dla pieszych, należy się nagroda Darwina.

          Mam obok siebie długachną ulicę, na końcu której, po drugiej jej stronie, jest piekarenka ze smacznymi wypiekami.
          Kiedy rowerem do niej jadę i nie udaje mi się zdzierżyć długiego czekania na lewoskręt, by w nią wjechać, to jadę po szerokich chodnikach wzdłuż tej uliczki i co zjazd z posesji, to próbuję się włączyć w ruch tam na jezdni. Czasem docieram tak po chodniku do przejścia dla pieszych tuż przed piekarnią. Wtedy złażę karnie z siodełka i grzecznie czatuję przy tym przejściu, by móc piechotą się przeprawić na drugi smaczny brzeg chlebny. Jak potok pojazdów trwa - wtedy wystawiam demonstracyjnie swą nogę ku jezdni i wkraczam tam.
          Ale zawsze z rowerem u boku.

          Jak ulicą tą jadę swym silnikowcem, to przestrzegam tam 40 km/h i staję przed każdą zebrą, kiedy powinienem.

          Oj, Warszawo, Warszawo...

          {Boruta_wwa} raczył był wpisać:

          ...polskie prawo dotyczące cyklistów jest debilne...
          • user0001 Re: 90 % rowerzystów poza Warszawą 02.07.11, 19:55
            Więc sobie karnie schodź z bicykla i przechodź przez swoje jedno przejście dla pieszych. Świeć przykładem i ciskaj groma na tych którzy do pokonania mają dziesiątki takich przeszkód w codziennej drodze do pracy.

            Jak już wcześniej pisałem. Sieć dróg rowerowych jest projektowana pod rowerzystów rekreacyjnych którzy mają na wszystko czas i jeżdżą dla przyjemności, nijak ma się do potrzeb osób śpieszących się do pracy.
            • dar61 90 % spóźnialskich poza Warszawą 03.07.11, 22:14
              {User0001}::

              ...Świeć przykładem i ciskaj grom[-] na tych[,] którzy do pokonania mają dziesiątki takich przeszkód w codziennej drodze do pracy...

              Wyjeżdżanie wcześniejsze do pracy sprzyja nieprzekraczaniu limitów czasu, nieprzekraczaniu przepisów, choć może zmniejszyć średnią prędkość jazdy i zmniejszać wysiłek fizyczny i intelektualny rowerzystom.

              ...Sieć dróg rowerowych jest projektowana pod rowerzystów rekreacyjnych którzy mają na wszystko czas i jeżdżą dla przyjemności, nijak ma się do potrzeb osób śpieszących się do pracy...

              Ciekawy wywód.
              Jazda drogą publiczną i szlakami rowerowymi nie różni się w jednym - w przestrzeganiu przepisów.
              Dojeżdżałem w swym życiu zawodowym wszystkimi środkami lokomocji i w każdym z nich było tak samo - Spiesz się powoli, startuj zawczasu.
            • dar61 90 % bicyklistów 04.07.11, 21:30
              Z rozmysłem nie pisałem o przejazdach rowerowych - na nich preferować warto zasadę ograniczonego zaufania - do jednoznaczności przepisów, do domniemanej mądrości pieszych czy zmotoryzowanych kierowców, jakich tam możemy napotkać.

              {Benek}:

              ...A na przejeździe rowerowym?...
              • Gość: benek Re: 90 % bicyklistów IP: *.e-wro.net.pl 07.07.11, 09:57
                > Z rozmysłem nie pisałem o przejazdach rowerowych - na nich preferować warto zas
                > adę ograniczonego zaufania -

                A co to jest zasada ograniczonego zaufania i kto ją zna ?
                Z tego co pamiętam nie istnieje taki zapis w kodeksie a od lat toczą się spory co ta zasada ma oznaczać.
                Nawet kierowcy po kursach jej nie rozumieją.
                Ograniczone zaufanie to nie jest coś bardziej rygorystycznego niż ostrożność czy szczególna ostrożność. To zasada zaufania a nie braku zaufania.


                >do jednoznaczności przepisów, do domniemanej mądro
                > ści pieszych czy zmotoryzowanych kierowców, jakich tam możemy napotkać.
                >
                Na przejściach obowiązuje zasada szczególnej ostrożności.
                Należałoby zacząć od nauczenia kierowców jak się mają zachować dojeżdżając do przejścia bo większość tego nie wie ponieważ szukają tego przepisu tylko w PoRD.
                • dar61 90 % kobiet na zebrze 07.07.11, 19:55
                  Jeśli {Benek} mnie pyta, co to jest zasada ograniczonego zaufania, to albo wierzy ślepo w przepisy tajemniczego pord, albo jest znawcą tajników prawa, albo wręcz zarobkuje wywracając prawo na nice.
                  Możliwe, że lubuje się w głębi znaczeń polszczyzny grzebać, co czasami chwalę, ale w czasie jazdy radziłbym Mu polegać właśnie na ostrożności.

                  Choć obie te metody nie uchroniły mnie przed najechaniem memu samochodowemu tandemowi w kuper [w przyczepkę] przez inny wehikuł, kiedy karnie wyhamowałem i stanąłem w środku miasta przed przejściem dla pieszych, by dostojną Jejmość pieszą zachęcić do przejścia przez zebrę.
                  A w kuper wjechała mi inna dostojna Jejmość.

                  Nie zniechęca mnie to jednak przed stawaniem, akiedy staję po drugiej stronie samochodowej szyby - przed oczekiwaniem, że staną inni.

                  {Benkowi] zachwalam zainicjować ustawę o zmianie w.wym. zapisów ustawy.
                  • Gość: benek Re: 90 % kobiet na zebrze IP: *.e-wro.net.pl 08.07.11, 15:22
                    > {Benkowi] zachwalam zainicjować ustawę o zmianie w.wym. zapisów ustawy.

                    Kilka lat temu inicjowałem zmianę PoRD korespondują z posłanką Ewą Wolak i mam satysfakcje ze wybrałem właściwy moment i właściwą osobę.

                    Uważam, że jest jeszcze wiele do zmiany w PoRD i przepisach towarzyszących.
                    Trochę w tej materii działam i pewne sprawy prostuję.
                    Nie wystarczy przepis ale ważna jest jeszcze jego interpretacja i stosowanie.

      • warsaw_kilerz_blach Stop idiotom samochodowym! 03.07.11, 20:05
        Spokojna jazda, nie zajeżdżanie drogi i rozglądanie się przy skręcaniu ...... oto lekarstwo na bezkolizyjną jazdę... koniec z gadaniem przez komórkę i jedzeniu kanapek, łapy na kierownicę a jak nie....... to polisa może pokryje szkody i leczenie potrąconego rowerzysty.
      • robertrobert1 Re: 90% rowerzystów w Warszawie 03.07.11, 20:51
        Gość portalu: qwww napisał(a):

        > przejeżdża przez przejścia dla pieszych miast przeprowadzać przez nie rower...
        > Czy to przejaw zwykłej bezmyślności, skrajnego debilizmu czy pogardy dla prawa
        > ?


        To skutek braku oznakowanych przejazdów dla rowerów. Dlaczego na skrzyżowaniu o 3 czy 4 pasach ruchu nie można wyznaczyć 2,5 m przejazdu?
      • Gość: benek Re: 90% rowerzystów w Warszawie IP: *.e-wro.net.pl 04.07.11, 12:51
        > przejeżdża przez przejścia dla pieszych miast przeprowadzać przez nie rower...
        Prawo nie nakazuje przeprowadzania roweru przez pasy .

        > Czy to przejaw zwykłej bezmyślności,
        Jeśli robi się to bez zachowania szczególnej ostrożności to jest to przejaw bezmyślności .
        Na szczęście miliony rowerzystów przejeżdżają setki milionów razy, a może i miliardy w sposób bezpieczny


        > skrajnego debilizmu
        Tylko debil nie wie dlaczego rowerzyści zamiast pokonać szybko skrzyżowanie po jezdni tracą czas na jazdę po chodnikach i przejściach.



        >czy pogardy dla prawa
        > ?
        Gdyby kierowcy nie łamali prawa na jezdni (czy to pogarda ?) nie byłoby problemu na przejściach.
        Gdyby przejeżdżanie przejeść było niebezpieczne rowerzyści by tego nie robili bo przecież przejeżdżają po przejściach dla poprawy swojego bezpeiczeństwa.

        Zawsze znajdzie się jakiś idiota, który o jeździe rowerem nie ma bladego pojęcia , i który powie, że jazda po jezdni jest bezpieczna a po przejściu nie.


    Inne wątki na temat:

    Nie pamiętasz hasła

    lub ?

     

    Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

    Nakarm Pajacyka