Forum Sport Rowery
ZMIEŃ
    Dodaj do ulubionych

    pierniczenie kierowców o zagrożeniach rowerowych

    15.09.11, 11:42
    W ostatni weekend zmuszony byłem przejechać samochodem (cóż, człowiek nie zawsze ma wybór...) ok. 1200 km po Polsce. I stwierdziłem, że byłem jedynym kierowcą, stosującym się do nakazu zwolnienia do 50km/h w mijanych wsiach. Może gdzieś na drugim końcu Polski był jeszcze jeden taki, ale ja go nie spotkałem. Mówię, co widziałem: normą jest ok. 100km/h poza wsiami (oczywiście ,,szybcy i bezpieczni'' znacznie więcej) i ok. 70-80km/h we wsiach. Jeśli jakaś stara landara nie wyciąga na szosie więcej niż 80, to we wsiach w ogóle nie zwalnia.

    Zwalniając do 50km/h we wsiach, stawałem się zawalidrogą. Tworzyła się za mną długa kolejka pojazdów, a przy pierwszej okazji byłem wyprzedzany bez względu na wszelkie zakazy.

    Nie wiem, czy to powszechne łamanie prawa przez kierowców zwiększa liczbę wypadków, nie znam odpowiednich statystyk, ale na pewno stanowi wielką uciążliwość dla mieszkańców wsi, przez które przechodzą drogi. Ale kierowca samochodu nie zwykł przejmować się wygodą i bezpieczeństwem kogokolwiek, prócz innych kierowców samochodów.

    Proszę mi więc nie zawracać głowy tym, że czasem jakiś rowerzysta w jakiejś Warszawie przejedzie jakąś ciągłą linię. Nie zasłaniajcie prawdziwych problemów duperelami.

    - Stefan
    Obserwuj wątek
      • bimota Re: pierniczenie kierowców o zagrożeniach rowerow 15.09.11, 12:25
        1. Zapewne podajesz wskazania licznika, ktore sa zapewne zawyzone, wiec mozesz sobie od tego odjac ok 10 km/h.

        2. Ogr. do 50 idiotyczne, chyba ze wioska ma gesta zabudowa, a waskie ulice, nic dziwnego, ze sie nie stosuja.

        > Nie wiem, czy to powszechne łamanie prawa przez kierowców zwiększa liczb
        > ę wypadków, nie znam odpowiednich statystyk, ale na pewno stanowi wielką uciążl
        > iwość dla mieszkańców wsi

        A ja nie wiem jak zwieksza liczbe wypadkow przestrzeganie durnego prawa, np. przez blokowanie drogi, a dokladniej - jak durne prawo zwieksza liczbe wypadkow.

        Niby jaka uciazliwosc ?

        > Proszę mi więc nie zawracać głowy tym, że czasem jakiś rowerzysta w jakiejś War
        > szawie przejedzie jakąś ciągłą linię.

        A mi prosze nie zawracac jesli ktokolwiek to zrobi nie powodujac zagrozenia czy utrudnienia.
      • user0001 Re: pierniczenie kierowców o zagrożeniach rowerow 15.09.11, 14:12
        Jako rowerzysta praktykujący także jazdę podmiejską, powiem, że "szybcy i bezpieczni" nie są problemem. Niech on jedzie swoje, jeśli zostawi mi odstęp 1 metra przy wyprzedzaniu.

        Problemem są kierowcy, którzy wyprzedzają nie mając możliwości zostawienia tego jednego metra. Są oni problemem niezależnie od tego, czy jadą zgodnie z dopuszczalną prędkością czy szybciej.

        Potem tacy kierowcy dziwią się, że na drodze bez asfaltowego pobocza jadę w prawej koleinie, ale wymuszenie zmiany pasa przy wyprzedzaniu to jedyny sposób na przekonanie takich kierowców do pozostawienia bezpiecznego odstępu od wyprzedzanego roweru.
          • user0001 Re: pierniczenie kierowców o zagrożeniach rowerow 15.09.11, 15:39
            Też kiedyś się bałem.

            Ale potem przyszła refleksja... Za nikogo nie odpowiadam, nie mam kredytów do spłacenia, a kiedyś umrzeć muszę. Jestem widoczny, w nocy świecę i odblaskuję, jeżdżę przewidywalnie i asertywnie i jeszcze nic mnie nie stuknęło.

            Wiem, że powinienem jeszcze załatwić sobie brak zgody na uporczywe podtrzymywanie życia i zgodę na pobranie organów, ale to wymagałoby trochę starań.
                • Gość: analfabeta Re: pierniczenie kierowców o zagrożeniach rowerow IP: *.MAN.atcom.net.pl 26.09.11, 12:49
                  A co ci przeszkadza ta strefa, jeśli nie skręcasz, nie zmieniasz kierunku jazdy?
                  Zmiana pozycji wewnątrz pasa też jest zmianą kierunku.
                  Przy skręcie i tak trzeba głowę obrócić, tego uczyli na kursie na kartę rowerową, dzieciaki miały pojęcie o zasadach ruchu drogowego i mniej więcej jak zachować się w ruchu ulicznym (łącznie z sygnalizowaniem skrętu) teraz wszędzie można kupić rower wsiąść i w drogę po ulicach z dużym natężeniem ruchu.
                  A i jeszcze były zadymy że rowerem nie można po pijaku jeździć.



                  > Też korzystam z lusterka, ma ono sporą wadę, po prawej tylnej stronie mam dość
                  > martwej strefy by zmieścić autobus. Praktycznie na rowerze ma to minimalne znac
                  > zenie, bo trzymam się prawego pasa, ale ...
              • robertrobert1 Re: pierniczenie kierowców o zagrożeniach rowerow 18.09.11, 20:52
                Ja także jeżdże z lusterkiem od ... 15 lat.Dlaczego? Bo uważam, że największym zagrożeniem na drodze jest to co z tyłu a nie to co z przodu.
                A dokładając 3 grosze do dyskusji... swego czasu na Trasie ł w Warszawie było ograniczenie do 50 km/h. Często jeżdziłem z taką prędkością i ... byłem jedynym kierowcą tak wolno poruszającym się. Z reguły większość poruszało się z prędkością 70-80 km/h.
                • stefan4 TPK 19.09.11, 13:34
                  robertrobert1:
                  > swego czasu na Trasie ł w Warszawie było ograniczenie do 50 km/h. Często
                  > jeżdziłem z taką prędkością i ... byłem jedynym kierowcą tak wolno
                  > poruszającym się. Z reguły większość poruszało się z prędkością 70-80 km/h.

                  Macie tam jednoliterowe trasy? To miasto nigdy nie przestanie mnie zadziwiać...

                  Mam wrażenie, że nie jest słuszna opinia społeczeństwa, jakoby Typowy Polski Kierowca niezależnie od wymagań przepisów oraz zdrowego rozsądku starał się zawsze jechać ,,tyle, ile dała fabryka''. Aż tak źle nie jest.

                  Ale Typowy Polski Kierowca wyznaje następujące przesądy:
                  • że każdą drogą, która ma 2 pasy w każdą stronę, a nie ma bardzo gęstej zabudowy miejskiej, wolno jechać co najmniej 70 km/h;
                  • że każde ograniczenie prędkości można przekraczać o 10-15 km/h, bo wystawili je na zapas, a poza tym na tyle policja patrzy przez palce;
                  • że obowiązkiem kierowcy jest, w braku oczywistych przeszkód w ruchu, stałe utrzymywanie najwyższej dopuszczalnej prędkości.
                  Powyższe trzy przesądy wzięte razem wyjaśniają, dlaczego kierowcy na tym Twoim ,,ele'' (czy tak się to odmienia?) jechali przez miasto z prędkością ok. 70-80 km/h i reagowali irytacją na to, że Ty nie robisz tak samo.

                  Przy studiowaniu psychiki Typowego Polskiego Kierowcy należy wystrzegać się przesady i epatowania rzadkimi horrorami, bo nie mamy napełniać się nienawiścią, a tylko rozpoznawać najczęściej stwarzane przez niego zagrożenia. Ale też przestrzegam przed nieuzasadnioną antropomorfizacją tego stwora.

                  - Stefan
                    • dar61 ad wolnobieżnych wolnomyslicieli 20.09.11, 14:35
                      {Bimota} offtopikując:

                      ...wolna jazda jest utrudnianiem ruchu...
                      Z tym zakazem to {B.} nieco fantazjuje [prócz autostrad dla aut i d.sz.r. dla nieaut].
                      A jedyna podpadka wobec kodeksu drogowego, jaką w wolnej jeździe [aut etc.] widziałbym, to niestosowanie się do jednego z przepisów k.dr., jaki nakazuje zjechać na pobocze, jeśli kto się [samochodem, furmanką/ ciągnikiem/ rowerem etc.] wlecze, by przepuścić za sobą tworzące się wielokilometrowe łańcuszki [aut etc.] tych, którzy nie chcą wyprzedzać w ciasnocie drogowej metodą na trzeciego, czy przekraczając limit prędkości.

                      Ci, co tego przepisu nie znają [nie tolerują?] dają się wyprzedzić tylko na wzniesieniach pod górkę wiodących, czasem tylko wtedy, kiedy ktoś im specjalny pas dla wolnobieżnych wybuduje zamiast pobocza.
                      Nawet linia ciągła na granicy pobocza może być przekraczana, kiedy puszczamy ten łańcuszek pojazdów zza siebie, Szanowny {B.}.
                        • dar61 Re: ad wolnobieżnych wolnomyslicieli 20.09.11, 17:48
                          {gom1}:

                          ...Po ostatniej nowelizacji [pord] nakaz ten został zniesiony...

                          Czyli teraz żaden kombajn czy traktor nie będzie ustępował nikomu i będzie tarasował drogę na pół województwa?!

                          Jeśli to prawda, to dużo to tłumaczyłoby łańcuszki pojazdów, jakie wloką się za dowolnym niedzielnym kierowcą, pędzącym sześćdziesiątką na drodze szybkiego ruchu u mnie tu po sąsiedzku.
                          Przepis ten ma [miał?!] wiele mądrego w sobie.
                          Nawet dla rowerzysty, szczegółnie zimą.
                        • dar61 ad wolnomyślicieli 20.09.11, 17:33
                          Krzycząc: BIMOTA {Bimota} [?] stwierdza:

                          ...Rowerem po poboczu musisz jecha[ć] ca[ł]y czas, a nie „zje[ż]dza[ć]"...(...)

                          Tylko wtedy, kiedy pobocze jest utwardzone - nikt po trawie czy innych wertepach przyjezdniowych rowerem nie będzie zaiwaniać, kiedy rowerzysta to równorzędny użytkownik drogi publicznej.

                          ...pytanie pozostaje otwarte: czy...
                          Jednak {Bimota/ BIMOTA} [?] pozostanie mistrzem offtopikowania :-)

                    • stefan4 Re: TPK 21.09.11, 16:56
                      Bimota:
                      > wolna jazda jest utrudnianiem ruchu, ktore tez jest zakazane...

                      A właśnie, to mi przypomina kolejny przesąd Typowego Polskiego Kierowcy:
                      • że od bezpieczeństwa ważniejsza jest ,,płynność ruchu'', polegająca na tym, żeby nigdy nie jechać poniżej dopuszczalnej prędkości.
                      Za ,,płynność ruchu'' TPK bez zmrużenia oka płaci cenę 100 trupów i 1200 kalek tygodniowo.

                      - Stefan
                  • borluuk Re: TPK 25.09.11, 23:13
                    Stefan, co tu dużo mówić, pełna zgoda. Też jestem zawalidrogą jeżdżącą przepisowo po wjechaniu do wioski... ale muszę dorzucić swoje 3 grosze. Uważam, że TPK to jedno a drugie to wina drogowców i prędkościomierzy.
                    Niestety, stawianie znaków ograniczenia prędkości w miejscach, gdzie służy to tylko i wyłącznie łapaniu na radar a nie poprawie bezpieczeństwa jest nagminne w tym kraju. Do tego dochodzą inne znakowe absurdy. To wszystko powoduje, że kierowca jadąc myśli o tym, czy taki znak ma sens czy nie. Oznakowanie naszych dróg jest fatalne a brak wykształcenia w tym zakresie wychodzi przy okazji remontów dróg. Zobaczcie jak na zachodzie są oznakowane remontowane odcinki - jedziesz i nie zastanawiasz się, czy za chwile nie wpadniesz do jakiegoś wykopu. Jadąc autem na zachodzie nie zastanawiam się, czy to ma sens, bo widzę, że ma a u nas droga po remoncie od 3 miesięcy a znaki ograniczenia do 30 zostały, bo ktoś zapomniał zdjąć. To jest wychowywanie do łamania przepisów.
                    Teraz prędkościomierze, nie wiem dlaczego zaniżają rzeczywistą prędkość pojazdu ale dzieje się tak w przypadku prawie każdego auta. Jadąc 50km/h wg prędkościomierza mój gps wskazuje 43km/h, to znaczy, że, teoretycznie, zgodnie z przepisami mógłbym jechać przy 57 km/h na prędkościomierzu. To jest jednak absurd. W dobie gpsów zaniżanie prędkości nie ma sensu.
                    • rjazwiec Re: TPK 26.09.11, 11:00
                      Prędkościomierze pokazują wartość wynikającą z pomiarów prędkości obrotowej kół. Miałyby szanse nie zawyżać tylko wtedy gdybyś miał 100% przyczepność. Dlatego GPS i licznik rozjeżdżają się bardziej gdy przyspieszasz niż gdy jedziesz ze stałą prędkością, tak samo na mokrej nawierzchni różnica jest większa niż na suchej. Kiedyś prędkościomierze też zawyżały tylko nie miałeś tego jak zweryfikować.
          • dmbdmb Re: pierniczenie kierowców o zagrożeniach rowerow 25.09.11, 22:42
            Stefek, nie sądzisz że wymuszanie czegokolwiek rowerem na autach jest cokolwiek proszeniem się o kłopoty? Jak trafisz na takiego który ciebie będzie chciał "nauczyc rozumu" możesz nie mieć więcej okazji do pisania na forach...

            Rowery nie powinne poruszać się po normalnych drogach, własnie ze wzgledu na różnice pędkości. Kurna, latem jak się wyspią na krajówki to k...icy mozna dostac będac zumuszanym do hamowania z PRZEPISOWYCH 90 km/h do 15tu. I tak co parę kilometrów....
      • fackir droga nie powinna przebiega przez wieś 25.09.11, 12:25
        to jedno. drugie to, że te wsie często są bardzo krótkie kilkaset metrów potem koniec terenu zabudowanego, 100 metrów przerwy i znowu teren zabudowany (te miejsca kocha policja). są też wsie które ciągną się kilometrami. prosta droga i najczęściej żywego ducha na drodze czy chodniku a ograniczenie do 50.
      • Gość: lukki69 Re: pierniczenie kierowców o zagrożeniach rowerow IP: *.dynamic.chello.pl 25.09.11, 12:36
        najpierw jest pieszy,potem rower,potem komunikacja zbiorowa a na końcu samochody...a jeszcze za nimi motocykle..zamiast palca srodkowego uzyj czasem mózgu swego...uzywaj migaczy bo nie jedziesz na klaczy. a jazda w terenie zabudowanym w trasie 50km/h w ładny słoneczny dzień w normalnym ruchu to zawalidroga..w sprzyjających warunkach powinno sie jechać bezpiecznie 15-20km szybciej...jak ktoś nie jest chamem to pieszego zauważy...
        • stefan4 Re: pierniczenie kierowców o zagrożeniach rowerow 25.09.11, 17:22
          lukki69:
          > jazda w terenie zabudowanym w trasie 50km/h w ładny słoneczny dzień w
          > normalnym ruchu to zawalidroga..w sprzyjających warunkach powinno sie
          > jechać bezpiecznie 15-20km szybciej...

          No to zagadka (klasyka, czasem ćwiczona na kursach prawa jazdy, więc niektórzy ją pewnie znają na pamięć):

          Wyobraź sobie, że na tą drogę w terenie zabudowanym z jakiejś zagrody wyjeżdża traktor akurat tak, że ja, wściekle hamując, zdołam zwolnić z 50km/h do 0km/h i zatrzymać się przed samym traktorem. Ty, jadąc 70km/h i tak samo wściekle hamując przy takim samym stanie drogi, hamulców i opon, oczywiście w niego przydzwonisz. Pytanie: z jaką prędkością przydzwonisz?




          Dla ułatwienia podaję, że 50 razy pierwiastek kwadratowy z 2 to około 70. Czy potrafisz z tej arytmetyki wywnioskować, że przydzwonisz z prędkością ok. 50km/h? Dla zejścia z 70km/h do 50km/h potrzebujesz mniej więcej takiego samego odstępu, co dla zejścia z 50km/h do 0km/h.

          Na kursach i na listach dyskusyjnych niejeden kierowca o tym wie. Ale siadając za kierownicę, jakoś zapomina. Ja też, po długim prowadzeniu samochodu, czuję się otępiały (po rowerze tylko zmęczony fizycznie). Kierowanie samochodem otępia, czasem trwale...

          - Stefan
          • Gość: analfabeta Re: pierniczenie kierowców o zagrożeniach rowerow IP: *.MAN.atcom.net.pl 26.09.11, 14:09
            EE tam, nawet jak się zabiję to przecież to wina traktorzysty będzie więc mnie to wali


            > Wyobraź sobie, że na tą drogę w terenie zabudowanym z jakiejś zagrody wyjeżdża
            > traktor akurat tak, że ja, wściekle hamując, zdołam zwolnić z 50km/h do 0km/h i
            > zatrzymać się przed samym traktorem. Ty, jadąc 70km/h i tak samo wściekle ham
            > ując przy takim samym stanie drogi, hamulców i opon, oczywiście w niego przydzw
            > onisz. Pytanie: z jaką prędkością przydzwonisz?
            >
      • Gość: slawixo Re: pierniczenie kierowców o zagrożeniach rowerow IP: *.play-internet.pl 25.09.11, 13:07
        Zgodzę się,że to kierowcy łamią więcej ważnych przepisów,niż poczciwy rowerzysta.To kierowcy zabijają i to nawet po pijaku.Kary są śmieszne za usiłowanie zabójstwa na drodze.Czasem pojawi się jakiś rowerzysta-samobójca,ale jednak z oczywistych względów na rowerze bardziej się uważa na przepisy.Zapraszam kierowców by się czasem zamienili rolami i opuścili swoją wygodną puszkę. http:aktywnyrelax.blogspot.com
      • Gość: Kazik BRAWO! Wreszcie ktoś mądry przemówił do plebsu! IP: *.bb.online.no 25.09.11, 13:22
        W Polsce powinno być jak w Norwegii! Nauczyłby się motłoch kulturalnej jazdy!
        W Norwegii max. prędkośc na autostradzie to 100 km/h
        Przy ograniczeniu prędkości mniejszym niż 70 km/ha - przekroczenie o więcej niż 25 km/h - utrata Prawa Jazdy + ogromny mandat
        Przy ograniczeniu 70 km/h i więcej - utrata prawa jazdy za przekroczenie limitu o 35 km/h i więcej + ogromny mandat
        Jeżeli ktoś przekracza prędkość o nieznacznie tak, że nie traci Prawa Jazdy - otrzymuje bardzo dotkliwy mandat, na kilka miesięcy obciążający budżet domowy
        Za wyjątkowo duże przekroczenie - wszystko co wymieniłem + więzienie.

        Tak powinno być w Polsce, nauczyłby się bezmózgi plebs szacunku do prawa!
        W Norwegii jest tyle wypadków rocznie ile w Polsce w jeden weekend.
      • Gość: Wezmyr Re: pierniczenie kierowców o zagrożeniach rowerow IP: *.ssp.dialog.net.pl 25.09.11, 15:41
        Po pierwsze, nie wierzę, że byłeś jedyny. Po drugie rowerzyści nie są niebezpieczni dla innych uczestników ruchu drogowego. Łamią przepisy na drogach ale stanowią zagrożenie tylko dla siebie. Że co? Że tak nie jest? To dlaczego rowerzysta wobec pieszego na chodniku zachowuje się tak samo jak kierowca wobec rowerzysty? Bo działa prawo silniejszego. A to, że Cie wyprzedzali... Ja niegdyś też szybko jeździłem. Dawno to było ale opanowałem sztukę zwalniania do przepisowych prędkości będąc w Szwajcarii i w Niemczech. Zobaczyłem, że można. I tak mi został ten obraz. A że niektórym się spieszy...
        • Gość: analfabeta Re: pierniczenie kierowców o zagrożeniach rowerow IP: *.MAN.atcom.net.pl 26.09.11, 14:15
          > Po pierwsze, nie wierzę, że byłeś jedyny. Po drugie rowerzyści nie są niebezpie
          > czni dla innych uczestników ruchu drogowego. Łamią przepisy na drogach ale stan
          > owią zagrożenie tylko dla siebie. Że co? Że tak nie jest?

          Nie jest, każdy nawet zwyrodniały kierowca będzie odruchowo uciekał od zderzenia z przeszkodą, nawet jeśli to będzie tylko miękki rowerzysta, omijając koncentruje się tylko na omijaniu i nie kontroluje np co dzieje się za nim i obok.. dlatego część czołówek jest wynikiem wtargnięcia rowerzysty, pieszego sarny czy nawet jeża na drogę.
      • Gość: B. Re: pierniczenie kierowców o zagrożeniach rowerow IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.09.11, 18:06
        W normalnym kraju "kilometry" robi się po autostradach, a dopiero pod koniec drogi zjeżdża się na drogi lokalne. I dla nikogo nie jest problemem jechać tam powoli. A w naszej radosnej rzeczywistości droga przez wsie jest jedyną drogą, nawet, gdy kilkaset km jest do przejechania. I dlatego ludzie jadą szybko - bo są w drodze i do celu daleko. Dopóki nie będziemy mieć szybkich dróg "tranzytowych", nie pozbędziemy się tego problemu.
            • Gość: prostychłop Re: Dokładnie o to chodzi. IP: *.play-internet.pl 25.09.11, 23:07
              No, fakt.
              Tylko - tak jakoś kołacze mi się w tym prostym łbie - czy z tego powodu musimy się zabijać - i to w takim tempie????

              Fajnie by było mieć to po niemiecku - kupa darmowycch autostrad i ok 15 min do autostrady.
              Ale nie mamy.

              co do rowerzystów - ok 3500 rocznie zabitych.
              15 tyś TRWAŁYCH obrażeń - 9 tyś uznawanych przez ZUS za kalectwo.

              W zeszłym roku rowerzyści spowodowali 2 (DWA) wypadki śmiertelne - gdzie ofiarą nie był rowerzysta.
              PROBLEMEM SPOŁECZNYM - to na pewno nie jest - że czasami pojadą nieprzepisowo.
              SOCJOLOGICZNYM - na pewno.
              Bo ciołek jedący slalomem 30km/godz po chodniku - kiedyś będzie na drodze jechał 120 pojazdem ważącym tonę - albo dwie - - i ciągle będzie wierzył - że nikogo nie zabije.
              I siebie, i żony, i dzieci...
              • obywatelpiszczyk Re: Dokładnie o to chodzi. 26.09.11, 15:45
                napaliliście się na te autostrady jak jeż na szczotkę.

                Autostrady dla PL to luksus (i to bardzo drogi luksus). Znacznie bardziej efektywnie można by poprawić komfort podróżowania po kraju wydając pieniądze na:
                1. obwodnice miasteczek i wsi- albo chociaż ogrodzenia dróg krajowych i kładki dla pieszych tam gdzie nie da się zrobić obwodnic
                2. "inteligentne" sygnalizacje świetlne
                3. przeróbka części poboczy (szczególnie na podjazdach - a niestety Polska jest dość pagórkowatym krajem) na dodatkowe pasy - przeładowane ciężarówki tam właśnie zwalniają do 50-tki i blokują innych, prowokują nieprzemyślane manewry wyprzedzania i nieszczęścia gotowe.
                4. oczyszczenie dróg z idiotycznych i niepotrzebnych znaków - wczoraj na odcinku 5 kilometrów drogi w mieście naliczyliśmy z kolegą około 100 całkowicie niepotrzebnych znaków (niepotrzebnych to znaczy całkowicie oczywistych - jak np. powtarzający się po każdym skrzyżowaniu "nakaz jazdy prosto" na 3 pasmowej przelotówce, albo ostrzeżenia przed drogą bez pierwszeństwa przejazdu na tejże samej przelotówce przy skrzyżowaniach z 1 pasmowymi dojazdami z osiedli itp, itd.).

                i jeszcze pare innych by się znalazło.
                • Gość: pct Re: Dokładnie o to chodzi. IP: *.internetdsl.tpnet.pl 26.09.11, 19:53
                  napaliliśmy się na autostrady, bo dokładnie widać w krajach które je posiadają, że to żaden luksus, tylko jedyny sensowny sposób na przemieszczanie się na większe odległości.
                  Polska jak na warunki europejskie jest dość spora. Autostrada północ - południe i wschód-zachód to konieczność.
                  We Włoszech istnieje sieć autostrad, które są w znacznym stopniu zdublowane przez leżące tuż obok, często na tym samym przebiegu, drogi ekspresowe (darmowe!), które z kolei są zdublowane przez drogi zwykłe, nawet na mapie specjalnie nieoznaczone, które często okazują się być drogami dwujezdniowymi (!).
                  Gdy my dojdziemy do tego stanu, zachodnia Europa będzie już używać teleportów.

      • Gość: rowerzysta Re: pierniczenie kierowców o zagrożeniach rowerow IP: *.olsztyn.vectranet.pl 25.09.11, 18:17
        Pozdrawiam Stefana z Olsztyna. Zawsze za wioską, jeśli jest taka możliwość, puszczam takie cioty przed siebie. Lepiej mieć taką tępą łychę przed sobą niż w bagażniku jak jakiś pies wybiegnie na jezdnię.
        Najbardziej wkur...ją mnie kierowcy ciężarówek jacy non-stop 89,5kmh. Często taka tępa łycha wyprzedza w wiosce, na przejściu dla pieszych lub skrzyżowaniu. Przyjemnie jechało mi się ze Szczecina - do pewnego momentu w każdej wiosze był fotoradar i tępym łychom wtedy mięknie rureczka.
      • urbanizm Re: pierniczenie kierowców o zagrożeniach rowerow 25.09.11, 18:22
        Również ostatnio bardzo dużo po Polsce musiałem jeździć, ok 4tys km w miesiąc.
        Mam identyczne spostrzeżenia, dla typowego polaczka jechanie zgodne z przepisami jest dyshonorem, on jest mądrzejszy, lepszy i bardziej cwany.
        Miałem taką sytuację, wieczór, teren zabudowany i to gęsto, droga wojewódzka, jadę równe 50km, zatrzymuje się dość spokojnie przed przejściem, a za mną istna walka o życie, przeraźliwy pisk etc. Jakiś polski kierowca, lat ok 40 z żonką coś tam gestykuluje, przeklina mnie pod nosem, jak wyszedłem z samochodu i zapytałem czy ma jakiś problem, to już nie był taki wyszczekany.

        Dziwne jest to, że przy ruszaniu na światłach, już tacy szybcy i cwani nie są, zagadują się gadają przez telefon, a za nimi korek...
      • Gość: przeciwnyPrędkości Re: pierniczenie kierowców o zagrożeniach rowerow IP: *.dynamic.gprs.plus.pl 25.09.11, 19:47
        nie ma się co dziwić ze tyle wypadkó skoro większość kierowców przekracza dozwoloną prędkośc.. do tego alkohol. no i inne przewinienia... najlepszym sposobem jest postawienie na każdej drodze co około 1 km fotoradaru.. zero policji- i tylko ogromny sztab ludzi wysyłających potem fotki. i nie ma znaczenia że ograniczenie do 90 a ktoś przez 10 km jechał 120.. 10 razy mandat i nie kwota 100 zł za każde przekroczone 10 km/h.. powinno być 500 albo 1000.. a punkty swoją drogą... a co do wypadków z udziałem pieszych czy rowerzystów to uważam że piesi i rowerzyści i motocykliści i ci na małych skuterkach też mają sporo winy... a na obszarze zabudowanym to te fotoradary powinny być co 500 m... i bez rzadnej dyskusji że to za okropne że ludzie są biedni i nie będą mieli kasy na mandaty... nie ma innej skuteczniejszej nauki... ludzie po prostu jeżdża jak wariaci i tyle... ''wyścig szczurów'' .. i co z tego mają.. że nie spóźni się do pracy.. albo że będzie gdzieś prędzej niż ktoś inny.. to tego nerwy stres chwila nieuwagi i wypadek gotowy... cały ten świat gna na przód i niech sobie gna ale ze stałą predkością... a nie że coraz szybciej. coraz szybciej... ludzie ... ZWOLNIJCIE... NIE WYMUSZAJCIE! NIE WYPRZEDZAJ JAK NIE MUSISZ! WIECEJ SPOKOJU I ŻYCZLIWOŚCI A NIE PALEC WSKAZUJĄCY Z LICYTACJĄ KTO MA GŁOŚĆNIEJSZY SYGNAŁ ALBO DŁUŻSZY PISK OPON! KIEROWCY DOROŚNIJCIE! i tak na marginesie jazda z nadmierną prędkością przekłąda się na kilka rzeczy- przeciążenia kregosłupa i tak mamy wielu takich przed 30-stką co mają problemy z kręgosłupem nie od niewygodnego siedzenia nie od ciężkiej pracy ale od przeciążeń , druga sprawa namierna prędkość to też dziura w portfelu i nie bynajmniej z powodu mandatu.. z fizyki wynika że jeśli jedziemy np 60 km/h spalamy X litró paliwa na 100 km to jeśli powoimy prędkośc to spalanie wzrośnie 4 krotnie- w rzeczywistości jest to mniejszy mnożnik bo nikt nie jeździ 60 km/h na 5 biegu ale jazda po mieście z prędkością 45-50 na 4 jest ekonomiczna poza miastem nie musisz jechać tyle co ograniczenie 90 albo +10-15 bo na tyle policja przykmnie oko.. wystarczy 80-85.. i jest bezpieczniej bo wolniej jadąc mamy krótszą drogę hamowania więc jeśli coś się gdzie w zasięgu wzroku źle dzieje to przy 50-80 raczej da się wyhamować ale przy 120 droga hamowania jest prawie 4 krotnie dłuższa niż przy 60.. na kursach nauki jazdy powinni opróćz nauki typowych krzyżówek na testach i oprócz nauki obsługi samochodu uczyć też wyobraźni i nauki jazdy.. i jazdy ekonomicznej- a jazda ekonomiczna wiąże się z jazdą wolniejszą- mniej paliwa- klocki hamulcowe wymienia się rzadziej no i są mniejsze przeciążenia na elementy zawieszenia któe też się mniej zużywają... pozdrawiam wszystkich rozsądnych ekonomicznych kierowców któzy na obszarze zabudowanym jadą mniej niż 50!! oni nie blokują ruchu- ONI NIE ŁAMIOĄ PRZEPISÓ_ A ZA TO KODEKS DROGOWY NIE PRZEWIDUJE ANI KARY ANI MANDATU CZY NAWET POUCZENIA- ZA TO DLA TYCH CO JADĄ WIĘCEJ I WYPRZEDZĄJĄ NA PODWÓJNEJ CIĄGŁEJ ALBO NA PRZEJŚCIU DLA PIESZYCH W KODEKSIE ZNAJDĄ SIE ODPOWIEDNI PARAGRAFY KTÓE POWINNY WIĘCEJ KOSZTOWAĆ _ TO MOJE ZDANIE_ TROCHĘ SIĘ ROZPISAŁĘM ALE TEMAT JEST OBSZERNY..
        • Gość: obcy gość Po co kosztowny sztab ludzi, mam lepszy pomysł.. IP: *.ists.pl 25.09.11, 20:36
          Każdy kto nakryje fotoradarem przekraczajacego predkość, zarobiłby na jednym wykroczeniu, choćby 10 czy 20 złotych. Każdy człowiek miałby prawo zarabiać w ten sposób. Pieniądze byłyby automatycznie wysyłane natychmiast po udokumentowanym zgłoszeniu na konto bankowe zgłaszjącego a urzędy, policja i sądy zajmowałyby się windykacjami od przstępców.

          W Polsce mnóstwo ludzi przymiera głodem, bezdomni, brak pracy zarobkowej...

          A tu po drogach pełno bogatych piratów.

          Niechaj taki bezrobotny wykryje 100 wykroczeń dziennie. To jest 100 x 10 zł = tysiąc złotych dziennie minus podatek i o co chodzi.

          Da się lepiej wyżyć niż z dyrektorskiej pensji.

          I niechaj wóczas piraci jeżdżą szybciej niż wolno przez wsie !!

          Dadzą ludziom zarobić.

          Pomysł prostu i oczywisty, pod warunkiem, że w Polsce rządziłby ktoś, kto ma rozum a nie zbieranina przypadkowych ludzi z PO-PIS-SLD-PSL.
      • Gość: obcy gość Pan Stefan4 to po prostu przyzwoity człowiek. IP: *.ists.pl 25.09.11, 20:27
        W Polasce prawie nie ma już przyzwoitych ludzi.

        Wystarczy popatrzeć na kogo Polacy głosują.

        Niech ktoś poda chocby jeden przykład przyzwoitego człowieka w parlamencie.

        Łatwiej będzie znaleźć igłę w potęznym stogu siana !

        Naukowcy podają wyniki badań, z których wynika, że parlamentarzyści z PO-PIS-PSL-SLD uchwalają ustawy, które przynoszą im i tylko im jakąś partykularną korzyść. Im, tym z PO-PIS-PSL-SLD.

        A reszta Polaków niech gnije.

        Ale jaka reszta, skoro wszyscy głosują na PO-PIS-SLD-PSL ??

        Zatem skoro pan Stefan4 jest jedynym lub jednym z bardzo - bardzo - bardzo niewielu przyzwoitych ludzi, to jest to powód, dlaczego w swojej podrózy przez całą Polskę natykał się na drodze wyłącznie na, jak to już dawno powiadają Niemcy, "polskie bydło".
      • partia Za niedługo problem sie sam rozwiąże... 25.09.11, 21:33
        Pewnie prędzej niż później. Teraz prawdopodobieństwo bycia ukaranym za brak podporządkowania się przepisom jest niewielkie. Średnio mandaty nie wpływają tak bardzo na wzrost kosztów eksploatacji (i dekapitalizacji) samochodu. Się jedzie jak komu pasuje i już. Nawet bez ubezpieczenia. Wolność ograniczona wyrywkowymi kontrolami to jednak wolność. Wyobraźcie sobie teraz system kasujący was za każdy przejechany drogami metr oraz zapisujący w czasie rzeczywistym każdy wasz manewr na drodze i też przeliczający ewentualne przekroczenia przepisów na złotówki i dokonujący automatycznie wypłaty należnego mandatu z waszego konta do kasy Wielkiego Brata oraz w razie czego informujący Żywą Policję Drogową, ze wasze prawo jazdy właśnie straciło ważność i należy was wysadzić z samochodu... Myślę, ze do 10 lat i to będzie działać. Będzie smutno, będziecie się wlekli zgodnie z ograniczeniami, nikt nawet nie zahaczy o ciągłą linię. Technicznie to jest możliwe już teraz. A za kilka lat będzie też tanie. Jeżeli dla bezpieczeństwa trzeba ograniczyć wolność, to wcześniej czy później bezpieczeństwo wygra.
      • Gość: Axon78 To nie tak! IP: 80.50.237.* 26.09.11, 09:17
        Jeżdżę akurat bardzo podobnie - zwalniam we wsiach, stosuję się do ograniczeń prędkości, linii ciągłych i zakazów wyprzedzania. I też denerwują mnie sytuacje, że dla 'miszczów' kierownicy jestem zawalidrogą - nie tylko wyprzedzają, ale potrafią trąbić i zajeżdżać drogę!
        Natomiast do pasji doprowadza mnie olewactwo przepisów przez rowerzystę - wielokrotnie spotykałem się z sytuacją, że jest wyznaczona ścieżka rowerowa, na drodze jest wąsko i duży ruch - ale pan rowerzysta MUSI jechać drogą, a zwrócenie uwagi czy to światłami, czy klaksonem powoduje wymachiwanie rękami. Inna sprawa - grupy rowerzystów (kolarzy), które jadą całą szerkością pasa - bo oni trenują... Czyli są świętymi krowami? Mogą jeździć jak im się podoba, bo..? Przepraszam - bo CO?
        Mam prawo psioczyć na rowerzystów - tak samo jak na kierowców czy pieszych, którzy uważają, że przepisy można olewać totalnie, a tych którzy chcą jeździć zgodnie z nimi za frajerów.
      • Gość: kierowczyni Zakazać jazdy rowerem po drogach nieprzystosowa... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.09.11, 10:54
        ...nych do tego! A poza tym budować ścieżki rowerowe i autostrady. Będzie płynnie i bezpiecznie.
        Uważam, że rowerzysta w obecnych warunkach to samobójca i desperat, a poza tym zawalidroga i zakała. Dlaczego? ...Ilu rowerzystów używa świateł w dzień, we mgle, po zmroku? Ilu ma lusterko? Jaki często sprawdza się stan techniczny roweru wyspecjalizowanym sprzętem? Ilu jeździ po pijaku, parami obok siebie, wężykiem, bez znajomości przepisów (już nie mówiąc o posiadaniu prawa jazdy i lub karty rowerowej)?
        Jeżeli rowerzysta ma być równoprawnym użytkownikiem drogi, to powinien spełniać te same warunki, które stawiane są kierowcom, a jak nie - to należy go traktować jak pieszego, czyli wynocha z jezdni!

        To co, że nikogo nie zabiją? Wystarczy, że ja stuknę takiego nieodpowiedzialnego gnojka i będę miała przechlapane do końca życia! Dziękuję za taką przyjemność!

        A... Ostatnio kilka razy mijałam "bystrzaków" jadących trasą szybkiego ruchu z zakazem dla rowerów. Musiałam wytłumaczyć dzieciakom, że właśnie mijamy Pana Idiotę.
      • Gość: Badzio Wyciąć ograniczenia na zakrętach. IP: *.u.wavenet.pl 26.09.11, 10:59
        Jeździłem ostatnio po słowackich drogach. Ku mojemu zdziwieniu na zakrętach nie ma u nich ograniczeń prędkości (a przynajmniej z mojej obserwacji jest niewiele). Jest tylko znak mówiący o ostrym zakręcie. Może mądrzejszy naród i wyszedł z założenia, że to kierowca ma dostosować prędkość do swoich możliwości :). Uwierzcie - po pierwszym zakręcie, w którym przycisnęło mnie do drzwi sam skorygowałem prędkość do "panujących na drodze warunków". U nas stawia się znaki ograniczenia prędkości tak by autobus piętrowy nie wywinął kozła na zakręcie. Ograniczenie oczywiście najlepiej stawiać jeszcze kilometr przed zakrętem, aby bez użycia hamulców zdążyło się zwolnić :P.
        Na koniec pozdrawiam wszystkich rozsądnych kierowców. Na temat rowerów nie będę się wypowiadać, bo polskie prawo ma jeszcze długa drogę do przystosowania się do realiów polskich dród - mówię to jako pieszy, rowerzysta i kierowca od ponad 10 lat.
      • Gość: Cycata Re: pierniczenie kierowców o zagrożeniach rowerow IP: *.ip.netia.com.pl 26.09.11, 11:07
        A ja w ciągu ostatniego miesiąca "byłam zmuszona" przejechać ok. 5000km samochodem po drogach w kilku krajach Europy. Nigdzie poza Polską nie widziałam poboczy tak gęsto napakowanych znakami ograniczenia. Autostrada w Austrii - remont na długości kilkunastu kilometrów i wyznaczona tymczasowa organizacja ruchu: dość wąski pas poprowadzony pomiędzy betonowymi murkami. Umiarkowany komfort, bo kierowca ma wrażenie że byle zachwianie kierownicą może się skończyć solidnym zarysowaniem boku samochodu z jednej bądź drugiej strony lub utratą lusterka. Ograniczenie prędkości: 80km/h! No słowo daję, nadziwić się nie mogłam. W naszym kraju byłoby tam pewnie ze 40. Wszyscy równo jechali 80km/h i jakoś drogowego armagedonu nie było.
        Na drogach przechodzących przez wsie i miasteczka, wiadomo że jak znak znacznego ograniczenia prędkości stoi, to ma swoje uzasadnienie. Kiedy się pojawia 40 w czerwonym kółku na drodze, którą się jedzie stówką, to coś na rzeczy musi być, poza dwiema chałupami i fantazją lokalnych.
        Wraca człowiek do kraju, zaczyna sobie jechać tą czy inną drogą, widzi znak ograniczenia do 100, więc z grubsza tyle jedzie. Ujedzie 500m, znak go ogranicza do 70. 200m dalej ograniczenie do 50 i fotoradar. No nic, zwalnia grzecznie, mija przejście dla pieszych, na którym nie ma żywego ducha i znów rozpędza się do dozwolonej 100. Co się dzieje dalej? Oczywiście nie ujedzie jeszcze kilometra i powtórka z rozrywki. Po siódmym hamowaniu i rozpędzaniu w przeciągu 10 minut dostaje piany na pysku i coraz bardziej zaczynają mu te ograniczenia zwisać. Ot cała filozofia.
        • Gość: Driver Re: pierniczenie kierowców o zagrożeniach rowerow IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.09.11, 17:03
          Ktoś tu wspomniał o Norwegii, że tam są drakońskie ograniczenia i u nas też powinny być. Ja bym naprawdę nie chciał, żeby nasi rządzący wprowadzali przepisy na wzór rozwiązań zagranicznych w totalnym oderwaniu od kontekstu, bo to głupota. Co do Norwegii, to radzę najpierw tam zrobić chociaż kilka tysięcy kilometrów i zobaczyć, dlaczego mimo ograniczeń średnie prędkości przelotowe ma się tam większe niż w Polsce, w dodatku nie ograniczając się do głównych dróg, ale nawet jeżdżąc tymi górskimi, które są zamykane na zimę. To żadna magia. Prawda, że w miejscowościach macie 50 a nawet 30, ale prawie każda pipidówa ma obwodnicę! Prawda, że na terenie niezabudowanym jest 80, ale wtedy wszyscy jadą równo te 80! Nie wloką się, nie blokują drogi, co jest makabra u nas. Jak ktoś jest wolniejszy, to co jakiś czas zjeżdża na bok (dość gęsto są takie zatoczki) i przepuszcza jadących za nim, bez trąbienia czy proszenia, sam z siebie. Nie ma sytuacji, że kilkanaście kilosów wleczesz się za jakimś złomem, a potem musisz nadrabiać stracony czas.
          Norwegia to jest raj dla drajwera, bo w porównaniu z naszym krajem tam masz na drodze zero stresu i pełną kulturę.
        • Gość: KLM Re: pierniczenie kierowców o zagrożeniach rowerow IP: *.aster.pl 27.09.11, 00:16
          Przejedziesz przez wieś pięćdziesiątką i oburzasz się, że musiałaś zwalniać, a pomyśl sobie, że pomiędzy Twoim domem, a parkingiem jest trasa wylotowa po której non stop wszyscy lecą powyżej setki. Mam znajomych, którzy mieszkają w takim miejscu, blisko Warszawy mają dwa domy po przeciwnych stronach drogi więc czasami wpadam na weekend. Przez całą długość wsi są dwa albo trzy oznakowane przejścia dla pieszych w tak zwanym centrum, ale moi znajomi mieszkają na peryferiach więc nikt nie drałuje, 2 kilometrów żeby przejść po pasach. Natomiast żeby przejść przez ulicę w godzinach największego ruchu naprawdę z zegarkiem w ręku można czekać 10-15 minut aż zrobi się wyrwa na tyle duża, że można przebiec. Jeśli codziennie miała byś tyle czekać, żeby rano pójść po bułki do sklepu, a potem tyle samo żeby wrócić do domu to była byś ciężko nieszczęśliwa. Ale co Ciebie to może obchodzić skoro wciskasz gaz do dechy i już po 5 minutach zostawiasz taką wieś za sobą. Dwa lata temu sąsiadce moich znajomych taki chojrak, który myślał, że ograniczenie prędkości przed zakrętem służy do dekoracji wjechał tirem do salonu. Pewnie wcześniej mijał tysiące takich wiosek, a raz się nie udało i wystarczyło. Trochę rozwagi zarówno w samochodzie jak i na rowerze.
      • Gość: K Typy kierowców... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.09.11, 11:46
        Można trochę znaleźć w necie na ten temat...
        Do osoby autora topiku szczególnie pasuje mi typ "Wychowawca", albo... "Kapelusznik":

        > Kapelusznik

        > Opis osobowości: Drobnomieszczanin, w weekendy zwany tez niedzielnym kierowcą.

        > Główne wady i zagrożenia:

        > zbyt wolna jazda, często najszybszym pasem,
        > brak reakcji na sygnały świetlne,
        > anemiczne i niesygnalizowane manewry,
        > przyprawiające innych o ataki bluźnierstwa dojeżdżanie na luzie do skrzyżowania,
        > fanatyczne przestrzeganie ograniczeń prędkości,
        > patrzy tylko przed siebie, gdyż utrzymanie się na prostej drodze absorbuje 100% jego uwagi.


        > Ulubione samochody:
        > Wszystkie modele Skody, ale głównie te starsze. W grę wchodzą też Trabanty i duże Fiaty, czasem maluchy.

        > Uwaga:
        > Skarcony używa brzydkich wyrazów. Jest przekonany, że wszyscy użytkownicy drogi oprócz niego to wariaci chcący się pozabijać.
      • adellante12 Re: pierniczenie kierowców o zagrożeniach rowerow 26.09.11, 14:00
        Żeby wyjechać samochodem/motocyklem/traktorem na droge musisz znać przepisy i zdać z nich państwowoy egzamin. Mało tego musisz posiadac obowiązkowe ubezpieczenie OC w razie gdybyś coś wywinął.. Niestety wystarczy załozyć trykocik, umieć utrzymać równowagę na rowerku i juz mozna byc pełnoprawnym uczestnikiem który za nic nie odpowiada i na którego wszyscy muszą uważać i który czuje się wyjątkowy i najwazniejszy a przepisy JEGO nie dotyczą..
        Co widac po autorze watku..
        • dar61 Chwila-chwila! 28.09.11, 14:45
          {Adellante12}, kpiąc [lub o drogę pytając]:

          ...wystarczy załozhyć trykocik, umieć utrzymać równowagę na rowerku i juz mozhna bych pełnoprawnym uczestnikiem[,] który za nic nie odpowiada...

          Małolaty mają przedmiot szkolny w Polsce - w obowiązkowym swym poziomie podstawowego kształcenia - zwany Prawo drogowe czy tam inne Przepisy ruchu drogowego - jak oni wreszcie przestaną wychowywać bez porażek i kogoś usadzą na 2. rok za nie zdanie/ nie zaliczenie tej wiedzy szkolnej, to może wreszcie tutaj Szanowny {A.} nie będzie kpił, a na drogach rowerowców potraktuje się jako równorzędnego partnera [stłuczki] komunikacyjnej...
          • dar61 Chwila-chwila! [poprawka nr 1] 28.09.11, 14:50
            dar61 na chybcika palnął:
            ...Małolaty mają (...) - jak oni wreszcie przestaną wychowywać bez porażek i...

            Powinien był palnąć:
            „...Małolaty mają (...) - jak ich nauczyciele wreszcie przestaną wychowywać bez porażek i..."
            lub:
            „...Małolaty mają (...) - jak oni wreszcie przestaną się wychowywać bez porażek i..."
            • dar61 Chwila-chwila! [poprawka nr 2] 28.09.11, 14:53
              dar61 na szybkiego chybcika palnął:
              ...Małolaty mają (...) - jak oni wreszcie przestaną wychowywać bez porażek i...

              Powinien był wolniej palnąć:
              „...Małolaty mają (...) - jak ich nauczyciele wreszcie przestaną wychowywać bezstresowo i..."
              lub:
              „...Małolaty mają (...) - jak oni wreszcie przestaną się wychowywać bezstresowo i..."
              Wtedy nie byłoby porażek komunikacyjnych, komunikacyjnych i pedagogicznych.
      • kokowalski Dać proletariatowi internet to się odezwie :-(( 27.09.11, 20:35
        Nawet nie czytałem wszystkich postów wyszydzających autora wątku, który napisał czystą prawdę.
        Ten kraj jest skazany na klęskę, ale nie z powodów zewnętrznych, tylko mentalności większej części społeczeństwa.
        Nie wiem po co tak naprawdę było odzyskiwać tzw. niepodległość, kiedy ona u nas głównie polega na pogardzie dla prawa i przepisów (nie tylko na drogach).
        Niemców i ruskich nie lubię, ale niech mi ktoś powie że Bismarck nie miał racji..........
    Inne wątki na temat:

    Popularne wątki

    Nie pamiętasz hasła

    lub ?

     

    Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

    Nakarm Pajacyka