Forum Sport Rowery
ZMIEŃ

      Toczyć sie po kostce brukowej...

    29.09.11, 11:52
    Nie musi oznaczać dyskomfortu jazdy.Czego doświadczyłem podczas wypadu do Niemiec,tuż za Nysę.Widoczna na zdjęciu tiny.pl/h1m2z nawierzchnia z kostki niefazowanej jest gładka jak pupa niemowlęcia,również przejazd jest niewyczuwalny dla kół.Kostka jest w zabudowie nowoczesnej tiny.pl/h1m8m ,natomiast w starej jest tak tiny.pl/h1m87 i tak tiny.pl/h1m89 .Ciekawostka jest to,że w tym 20-tysięcznym miasteczku nie ma potrzeby jeżdżenia jezdnią,bo albo ścieżki,albo chodniki do jazdy.No i oczywiście kompletna KULTURA,wszystkich użytkowników,z tym że kierowcy mają przechlapane,bo co kilkadziesiąt metrów przejazd rowerowy...
    Na doklejkę ściezka rowerowa wzdłuż Nysy tiny.pl/h1m85 ,fragment eurościeżki od gór do morza.Na zdjęciu wygląda nieszczególnie,ale zaręczam że gładka jak stół.Na tej ścieżce trenują kolarze,bo warunki idealne,ale nie do pomyślenia jest żeby jeden z drugim nie zwolnił do prędkości marszowej przy wyprzedzanie lub wymijaniu.Oczywiście wszyscy jeżdżą gęsiego prawą stroną.
      • 1946zeglarz1946 Re: Toczyć sie po kostce brukowej... 29.09.11, 22:40
        Podłączę się pod ten temat.
        Zniwelowanie niedogodności jazdy ścieżką zbudowanej z kostki brukowej.
        Często narzekamy na dyskomfort jazdy nieasfaltową drogą dla rowerów. Fakt, że trzęsie, wyczuwa się niemiłe połączenia kostki brukowej, pobolewają ręce, stawy. Opór toczenia się bicykla, większy o 40 procent. Też narzekałem i unikałem ścieżek, jak tylko mogłem. Ale w swoim starym "góralu" bez amortyzacji, wystąpiła konieczność wymiana przedniej opony. Wybrałem kendę SBE [kompromis między semi-slickiem a oponą terenową]. Spory balon zaczął amortyzować drobne nierówności. Teraz jazda po kostce bauma, kostce fazowanej czy bezfazowanej nie stanowi już problemu. Minimalnie czuję nierówności ale poprawiło się o 90 procent. Jeszcze na tył założę crosmarka i będzie super. Może te moje spostrzeżenie, przydadzą się rowerzystom, którzy mogą założyć szerokie opony.
        • bimota Re: Toczyć sie po kostce brukowej... 30.09.11, 14:00
          Ha... wystarczy obnizyc cisnienie... :P

          A jak ta kostka wchlania wode ? I czy jest trwalsza od asfaltu ?
          • 1946zeglarz1946 Re: Toczyć sie po kostce brukowej... 30.09.11, 19:56
            bimota napisał:

            > Ha... wystarczy obnizyc cisnienie... :P
            >
            > A jak ta kostka wchlania wode ? I czy jest trwalsza od asfaltu ?


            Masz rację, tyle, że to wiąże się ze zwiększonymi oporami i wynikającą z tego mniejszą szybkością. Coś za coś.
            Co do kostki, woda znika szybko, ale często się zdarza, że wypłukuje podkład i robią się wyrwy.
            Przykładem jest prawie nowa ścieżka z Nieporętu do Białobrzeg. Miejscami, pół szerokości już nie istnieje. Ale dróżka jest poprowadzona [miejscami] na skarpie.
            Z tego co wyczytałem, w Warszawie, nowe ścieżki nie będą budowane z kostki. Teraz są już maszyny, co bez problemu położą wąski dywanik asfaltowy. I jak kiedyś kostka była tańsza, teraz te proporcje się zmieniły na korzyść asfaltu, nawet barwionego na kolor czerwony.
            Przy okazji: jeszcze niedawno rowerem można było jechać rowerem po chodniku ul. Stefana Starzyńskiego na odcinku między Namysłowską a 11 listopada. Teraz znaki zdjęto i pojawiły się patrole straży miejskiej. Dzisiaj mnie dorwali, co prawda za to, że przejeżdżałem przez skrzyżowanie z ulicą Namysłowską a tam nigdy ścieżki rowerowej nie było. Straszyli 100 zł mandatem, ale skończyło się na pouczeniu. Przy mnie zatrzymali z 15 cyklistów.
            • stefan4 Re: Toczyć sie po kostce brukowej... 02.10.11, 11:02
              1946zeglarz1946:
              > Z tego co wyczytałem, w Warszawie, nowe ścieżki nie będą budowane z kostki.
              > Teraz są już maszyny, co bez problemu położą wąski dywanik asfaltowy. I jak
              > kiedyś kostka była tańsza, teraz te proporcje się zmieniły na korzyść asfaltu,
              > nawet barwionego na kolor czerwony.

              Takie maszyny są już od wielu lat, tylko u Was jakieś dziwaczne miejscowe układy personalne nie pozwalały na ich stosowanie. A w koszty trzeba wliczać nie samo kładzenie asfaltu z maszyny, tyko głównie porządne przygotowanie podłoża. Bez tego asfalt szybko się rozjedzie.

              U nas (w Gdańsku) w wielu miejscach przygotowano dość głęboki podkład z jakiegoś grubego żwirku, a na to wylano czerwoną masę. Ona jest podobna do asfaltu, ale bardziej porowata, tak że woda na niej nie stoi. Ale jest gładka, nawet z punktu widzenia rolkarzy. Leży już od kilku lat i na razie nie wykazuje żadnych uszczerbków. Tylko w parkach, blisko starych drzew, czasem ich korzenie wypychają nawierzchnię trochę w górę.

              - Stefan
              • 1946zeglarz1946 Re: Toczyć sie po kostce brukowej... 02.10.11, 19:11
                "Takie maszyny są już od wielu lat, tylko u Was jakieś dziwaczne miejscowe układy personalne nie pozwalały na ich stosowanie".

                Myślę podobnie. Podejrzenia o "kanty" były powszechne. Tyle, że argumentowano, że często pod ścieżkami rowerowymi leżą rury czy kable. A kostkę łatwiej rozebrać, usunąć uszkodzenie a potem ułożyć z powrotem.
      • Gość: rowerek Re: Toczyć sie po kostce brukowej... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.09.11, 19:54
        w wawie to mało okazji na toczenie się, parę dni temu startowałam z Ursusa przez most siekierkowski na drugą stronę Wisły, no i praktycznie do Mokotowa, to miałam bardzo małe szanse by się toczyć po kostce, bardzo małe :(

      • stefan4 Re: Toczyć sie po kostce brukowej... 03.10.11, 17:51
        leon_z_lasu:
        > Nie musi oznaczać dyskomfortu jazdy.Czego doświadczyłem podczas wypadu
        > do Niemiec,tuż za Nysę.Widoczna na zdjęciu tiny.pl/h1m2z nawierzchnia z
        > kostki niefazowanej jest gładka jak pupa niemowlęcia

        To ja mam lepsze zdjęcie:
        https://fotoforum.gazeta.pl/photo/1/kj/hc/tzeq/8CNK8TgODlz3QGa4pB.jpg

        To leży na drodze rowerowej przy ul.Potokowej, blisko ronda ze Słowackiego (Gdańsk). Ona jest nienajlepiej położona, ma już kilka lat i nawet na zdjęciu widać trawę wyrastającą nad płytki (koło linii dzielącej kierunki ruchu). Ale i tak jedzie się po niej gładko.

        Więc kostka to nie musi być od razu zły pomysł. Ale nie kostka Bauma.

        - Stefan
        • leon_z_lasu Re: Toczyć sie po kostce brukowej... 06.10.11, 12:28
          Pięknie to wygląda.Nie rozumiem forsowania kostki fazowanej,przecież koszt 1 m2 jest porównywalny,a efekt wizualny jest o niebo lepszy.Coś mi się wydaje,że tu chodzi o wykonawstwo,fazowanie kryje niedokładności układania i lichość wykonania podbudowy.Przy niefazowanej każda oszczędność na 1 cm grubości podsypki wyłazi po czasie nieubłaganie.
          A skoro już o technice,ciekawy jestem jak wyglądają sprawy gwarancji,czasowo i odnośne zawarowania.Wystarczy jesień -zima,i tu i ówdzie kostka różnie wygląda,krawężniki zaczynają odchylać się na zewnątrz; i tak już zostaje,nie zagraża,ale jest.
    Inne wątki na temat:
    Pełna wersja