1946zeglarz1946
23.01.12, 18:46
Spacer "góralem"
Przód kenda SBE, tył CST C-1040N z bieżnikiem terenowym.
Pierwsza tej zimy, przejażdżka po śniegu. Nic nie zapowiadało, że będzie trudno. Alejki wśród bloków, mokre, ale czarne. Dopiero na szlaku rowerowym wzdłuż lasku bródnowskiego zaczęło się "pod górkę". Tam już był ubity śnieg. Ciężej się jechało, ale w razie czego, można było zjechać na czarne pobocze a tam ewidentnie łatwiej. Potem kawałek asfaltem i wjechałem na drogę w budowie [pospółka czyli względnie luźny żwir]. Wjazd na [omijając szlaban] nią wąziutką, krętą ścieżyną, obok rowu. Bezpieczniej było prowadzić. No, i zaczęła się gehenna. Warstwa śniegu niegruba ale nadzwyczaj śliska. Najtrudniej było ruszyć. Tylne koło buksowało.Jak bicykl się już zaczął toczyć to ściągało go na pobocze. Raz leżałem. Przy upadku wypadł mi telefon z kieszeni. Chwilę klęczałem. Trudno było się podnieść, bo [gruby] dres na kolanach zdążył przymarznąć do podłoża. Ten odcinek, niecałe 500 metrów, pokonywałem ponad kwadrans. Jutro zamówię nową oponkę na tył [crossmark - miała być na wiosnę, podejrzewam, że lepszy skład mieszanki nie zastąpi terenowego bieżnika].
Weźcie poprawkę na niepełnosprawnego emeryta na sztywnym "góralu"